Dostęp do broni powszechny, czy jednak reglamentowany ?

Od jakiegoś czasu rozmyślam nad problemem, czy dostęp do broni w Polsce powinien być powszechny, czy jednak reglamentowany. Powszechny, czyli prawo do broni powinno być prawem wynikającym z Konstytucji, z faktu przynależności do wspólnoty Polaków. Reglamentowany czyli regulowany innymi jeszcze kryteriami, opisanymi w przepisach prawa. Zastanawiam się, czy istnieją naturalne mechanizmy społeczne powodujące, że powszechny dostęp do broni palnej nie będzie zagrożeniem dla porządku i bezpieczeństwa publicznego. Poszukuję tych społecznych mechanizmów i zastanawiam się, czy ich minimum powinno być opisane w przepisach prawa, czy też naturalnie istniejące wystarczą. Rozmyślam o tym, mając za wartość to, że człowiek powinien mieć prawo dążyć do szczęścia w sposób przez siebie wymyślony, bez prawa do krzywdzenia innych w realizacji tego dążenia i jednocześnie zachowując uprawnienie do obrony własnego i najbliższych bezpieczeństwa, gdy bez powodu kto chce w nie ingerować.

Niezwykle mocno przemawiają do mnie słowa Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej: Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście, że celem zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych, że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów, to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy, którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy, jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla szczęścia i bezpieczeństwa. Roztropność, rzecz jasna, będzie dyktowała, że rządu trwałego nie należy zmieniać dla przyczyn błahych i przemijających, doświadczenie zaś wykazało też, że ludzie wolą raczej ścierpieć wszelkie zło, które jest do zniesienia, aniżeli prostować swoje ścieżki przez unicestwienie form, do których są przyzwyczajeni.

Mając te wartości na względzie, poszukuję rozwiązania sprawiedliwego, które będzie realizowało przyrodzone prawa, nie tworząc zagrożenia porządku i bezpieczeństwa publicznego. Szukam raczej idei, która przerodzić się może w dobre prawo. Nie proponuję konkretnych zapisów, bo idea musi wyprzedzać literę. Gdy jest odwrotnie, znaczy, że przepisy tworzą pozbawieni etycznego myślenia technokraci.

Nie budzi wątpliwości to, że broń jest urządzeniem, które w rękach nieodpowiednich staje się śmiercionośnie niebezpiecznym urządzeniem. Nie mam wątpliwości co do tego, że w skrajnym przypadku, gdy broń znajdzie się rękach wariata, może stanowić zagrożenie dla Bogu ducha winnego sąsiada. Nie mam wątpliwości, że broń w rękach odpowiedzialnego i zdrowego na umyśle człowieka stanowić może jedyną metodę obrony przed uzbrojonym w niebezpieczne narzędzie wariatem lub bezwzględnym przestępcą. Działania przestępców mają tę charakterystyczną cechę, że podejmowane są w miejscu i w celu uniknięcia obecności policjanta, a działania szaleńców są nie do przewidzenia.

Nie mam wątpliwości, że przy pomocy przepisów prawa nie da się uregulować życia. Nie mam wątpliwości, że człowiek jest istotą, która kieruje się zasadami. Jedne zasady determinujące ludzkie działanie są złe, inne dobre. Nie mam w końcu wątpliwości, że człowiek wartości nie nabywa z lektury przepisów prawa, a są one poprzez różne zdarzenia społeczne wprowadzone i zakodowane w jego umyśle, inni powiedzą w sercu. Moim zdaniem wartości w człowieku kształtuje rodzina, religia czy kościół, otoczenie społeczne i pewnie bardzo wiele innych czynników, a te wskazuję jako podstawowe. Nie mam wątpliwości, że treść przepisów prawa jest pochodną wartości wyznawanych przez społeczeństwo. Prawo niesprawiedliwe tworzone jest przez zdemoralizowanych przedstawicieli zdemoralizowanych narodów.

W dyskusji o broni Ameryka jest dla jednych niedoścignionym wzorem wolności, dla innych wynaturzeniem istoty posiadania broni. Czy to dla nas dobry przykład? Zapewne jest punktem odniesienia. Ameryka została zbudowana przez ewangelicznych chrześcijan – protestantów. Dla takiego chrześcijanina powinność odpowiedzialnego posiadania broni i posługiwania się nią nie wynika ze strachu przed karą. Tej kary nakładać prawo nie musiało. Chrześcijanin wiedział, że odpowiada przed Bogiem, że Bogu jest winien wdzięczność za wybaczenie win i grzechów. To podejście do odpowiedzialności obce jest krajom opartym na religii katolickiej. Tu dominuje pojęcie kary i strachu przed karą. Tu w przepisy prawa trzeba wpisać to, co wynika z religijnych przekonań większości. Moim zdaniem to ta różnica sprawia, że w krajach jak Polskapowszechny dostęp do broni byłby wprost niebezpiecznym zjawiskiem. Inaczej zachowuje się człowiek działający z wdzięczności, a inaczej ten, co karą i groźbą jej spełnienia jest zmuszany do posłuszeństwa. Oczywiście tej miary nie należy przykładać do dzisiejszej Ameryki, powoli dominowanej przez katolicką ludność latynoską. To moje spostrzeżenia z historii tego kraju.

Polska jako należąca do krajów o tradycji katolickiej nie może moim zdaniem wprowadzać powszechnego prawa do broni. Stan moralny Polaków jest w słabej kondycji. Z tego powodu posiadanie broni powinno być reglamentowane przepisami prawa. Prawo powinno reglamentować nie po to, aby zakazywać prawym ludziom posiadania broni, a po to, by tworzyć przewagę praworządnego obywatela nad tym, co praworządności nie ceni w życiu. Przy czym proponuję pojęcie praworządności rozmieć jako stan braku zagrożenia dla siebie, porządku i bezpieczeństwa publicznego. Nie sposób w dzisiejszej Polsce rozumieć praworządności jako przestrzegania wszelkich przepisów prawa. Gąszcz przepisów i skala kryminalizacji moralnie obojętnych czynów ludzkich nakazuje odrzucenie takiego sposobu rozumienia praworządności. Reglamentacja nie może być represyjna wobec wszystkich, to byłaby wada systemu. Represja wobec wszystkich to założenie, że wszyscy są niepraworządni, ułomni psychicznie i chętni do tworzenia zagrożenia dla innych. Takie założenia leżą u podstaw systemów totalitarnych. Moim zdaniem w przepisy prawa wpisać należy minimum kryteriów, których spełnienie musi decydować o wydaniu prawa posiadania broni palnej tak, aby jasne było, kto w rozumieniu przepisów jest człowiekiem stwarzającym zagrożenie dla innych. Bezprawia nie można w życiu społecznym na równi traktować z prawym zachowaniem. Należy w przepisach prawa kształtować przewagę prawych nad nieprawymi. Należy utrudniać dostęp do broni temu, kto przemoc wobec innych traktuje jako rzecz normalną i ułatwiać prawemu człowiekowi realizację własnych oczekiwań.

Niechętnie posługuję się pojęciem niekaralności. Dzisiejsza represyjność prawa i tworzenie z czynów moralnie obojętnych typów przestępstw odstrasza mnie od pomysłu reglamentowania broni uprzednią niekaralnością. Czym innym w odczuciu społecznym jest karalność za przestępstwa, które mają na celu wyrządzenie szkody drugiemu, a czym innym np. przestępstwa podatkowe, nieumyślne czy o zupełnie drobnym charakterze. Uważam, że nie wolno pozwalać na posiadanie broni osobom karanym za najpoważniejsze typy przestępstw skierowanych przeciwko innej osobie, z użyciem przemocy. Moim zdaniem wystarczająca byłaby regulacja, że wyrok skazujący za popełnione umyślnie przestępstwo z użyciem przemocy uznawany będzie za istnienie zagrożenia dla siebie, porządku i bezpieczeństwa publicznego. Niekaralność zupełna jako przesłanka dysponowania bronią powoduje to, że prawo dysponowania bronią staje się przywilejem dla tych, którzy zgodnie współżyją z systemem. Nagrodą, nie prawem przyrodzonym, istniejącym z natury. Gdy zapomnimy, że pewne prawa są człowiekowi nadane przez Stwórcę lub też z natury istniejące, a uznamy, że ustawodawca o nas decyduje, stworzymy system nieludzki. Gdy będziemy pamiętać, że prawo do bezpieczeństwa i dążenia do szczęścia jest naturalne, łatwiej będzie rozumieć cel, któremu służą przepisy prawa i reglamentacja prawa do broni.

Stan zdrowia to kolejna dziedzina, która powinna decydować o prawie do posiadania broni. Moim zdaniem badanie stanu zdrowia ograniczone powinno być do zdrowia psychicznego i takich chorób, które powodują możliwość nagłej i bez kontroli utraty władzy nad bronią. Aktualne prawodawstwo polskie wprost dyskryminuje niepełnosprawnych, np. w zakresie zdolności poruszania się. To dla mnie niezrozumiałe. Dzisiaj, gdy wielki nacisk kładzie się na znoszenie barier i społecznego wyłączenia osób niepełnosprawnych, taka jawna dyskryminacja nie może mieć miejsca.

No i rzecz ostatnia, a być może podstawowa. Prawa decydowania o pozwoleniu na broń nie wolno pozostawiać w rękach sowieckiego człowieka. Z tego powodu pozwolenia powinny być wydawane automatycznie po spełnieniu prostych kryteriów. Niezbędne jest dalsze doprecyzowanie przepisów, tak aby człowiekowi sowieckiemu uniemożliwić wulgaryzację przepisów prawa. Optymalnie pozwolenia powinny być wydawane przez cywilną administrację samorządową.

Przepisy prawa o broni powinny być tworzone, uwzględniając jako rzecz podstawową to, że naturalnie z faktu urodzenia obdarzeni jesteśmy pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście bez naruszania szczęścia innych. Przepisy prawa powinny być tworzone w celu utrudniania dostępu do broni temu, kto przemoc wobec innych traktuje jako rzecz normalną i ułatwiać prawemu człowiekowi realizację własnych oczekiwań. Wreszcie przepisy prawa powinny w jak najmniejszym zakresie dyskryminować tych, którzy nie mają pełnej władzy fizycznej nad swym ciałem. Gdy te założenia wstępne zostaną uznane za słuszne, możliwe będzie stworzenie prawa, które będzie miało przymiot sprawiedliwego.

Chciałbym rozpocząć publiczną dyskusję. Rząd, przedstawiciele wybrani wolą wyborców zwykle zapominają, że są na naszej służbie. Wynoszą się, swoje przekonania traktują najwyżej, za nic mając głos z ludu idący. Nie zmienia to faktu, że musimy mówić głośno o tak ważnej sprawie. Już wszyscy widzimy, że nie będzie wiecznego pokoju, że wojna i niepokoje to rzecz, która może i nas spotkać. Nie można w tak ważnej sprawie jak prawo do broni milczeć i czekać, co los przyniesie.

  • Sentinel

    LIBERALNY I POWSZECHNY – TAK
    SWOBODNY I POWSZECHNY – NIE

    Prawo powinno reglamentować dostęp do broni, nie po to jednak aby zakazywać prawym ludziom posiadania broni, a po to, by tworzyć przewagę praworządnego obywatela nad tym, co praworządności nie ceni w życiu. Przy czym proponuję pojęcie praworządności rozmieć jako stan braku zagrożenia dla siebie, porządku i bezpieczeństwa publicznego.

    Nie sposób w dzisiejszych czasach rozumieć praworządności jako przestrzegania wszelkich przepisów prawa. Gąszcz przepisów i skala kryminalizacji moralnie obojętnych czynów ludzkich nakazuje odrzucenie takiego sposobu rozumienia praworządności.

    Reglamentacja nie może być represyjna wobec wszystkich, to byłaby wada systemu. Represja wobec wszystkich to założenie, że wszyscy są niepraworządni, ułomni psychicznie i chętni do tworzenia zagrożenia dla innych. Takie założenia leżą u podstaw systemów totalitarnych. Naszym zdaniem w przepisy prawa wpisać należy minimum kryteriów, których spełnienie musi decydować o wydaniu prawa posiadania broni palnej tak, aby jasne było, kto w rozumieniu przepisów jest człowiekiem stwarzającym zagrożenie dla innych.

    Bezprawia nie można w życiu społecznym na równi traktować z prawym zachowaniem. Należy w przepisach prawa kształtować przewagę prawych nad nieprawymi. Należy utrudniać dostęp do broni temu, kto przemoc wobec innych traktuje jako rzecz normalną i ułatwiać prawemu człowiekowi realizację własnych oczekiwań.

  • Tadeusz

    Witam

    Cytat z artykułu, z którym się nie do końca zgadzam: “Polska jako należąca do krajów o tradycji katolickiej nie może moim zdaniem wprowadzać powszechnego prawa do broni.”

    Pierwotnie też skłaniałem się do takich ograniczeń jak prezentowane w artykule. Aktualnie jednak myślę że następujące rozwiązanie byłoby sensowne nawet w Polsce:

    – obywatel musi być nieleczony na choroby psychiczne, oraz nie mieć na koncie przestępstw przeciwko czyjemuś zdrowiu lub mieniu – jeśli “zgrzeszył”, to jest wpisywany na listę osób które broni mieć nie mogą przez policję, lub lekarza.

    – policja udostępnia sklepom mającym koncesję informację na podstawie numeru pesel o tym, czy ktoś spełnia warunki, czy nie.

    – sklep sprzedając broń sprawdza w tejże bazie, czy klient może kupić, czy nie, oraz notuje u siebie informację o tym, kto zakupił broń. Dane są do wglądu przez Policję na podstawie jakiegoś wniosku (na przykład, czy dany osobnik kupował broń, a jeśli tak, to jaką)

    Do takich pomysłów skłania mnie fakt, że okazuje się, iż dostęp do broni palnej nie zwiększa zagrożenia w Polsce. Skoro można mieć czarnoprochową flintę na słonia albo rewolwer jak z westernów i nic złego się w związku z tym nie dzieje, to jak można twierdzić, że liberalizacja przepisów spowoduje “dziki zachód w Polsce”? Myślę, że działa taki mechanizm, iż jeśli ktoś kupuje broń, to się orientuje jak się z nią obchodzić bezpiecznie.

    • Andrzej Turczyn

      Ja myślę, że broń w rękach niemoralnego człowieka to poważny problem. Niestety Polacy są poważnie zagrożeni chorobą niemoralności. To smutna prawda. W Polsce konieczne jest leczenie upadku moralnego, a wraz z tym rozszerzanie dostępu do broni.

      • J&J

        Panie Turczyn. To słowa prawnika czy apostoła ? Kto Panu dał prawo do oceny kondycji moralnej Polaków ? Jaka Pana zdaniem jest kondycja Europy czy USA ? Oceniać w ten sposób można jednostki a nie całe narody. Stwierdzenie, że “Stan moralny Polaków jest w słabej kondycji. Z tego powodu posiadanie broni powinno być reglamentowane przepisami prawa” jest jedynie mętną demagogią i nadużyciem. Kolejny głos, który ma obniżyć nam mniemanie o nas samych ? 🙂 Co to za brednie? 🙂

    • Andrzej Turczyn

      Oczywiście to co dzisiaj mamy, powinno być z miejsca liberalizowane. Dzisiejsza restrykcja jest ponad miarę uciążliwa. Nawet przy tym stanie Polaków jaki mamy dzisiaj, swobodnie można zliberalizować przepisy i zwiększyć ilość broni w rękach cywili dziesięciokrotnie.

    • Dr Glock

      Stąd płynie prosty wniosek, że właściwości magiczne wpływające na ludzką świadomość posiada tylko nabój scalony.

  • Auer

    Moim zdaniem swobodny i powszechny z rejestracją tylko na osoby niekarane za przestępstwa z użyciem przemocy.

  • Mozets

    Manipulacją wydaje mi się używanie różnic pomiędzy katolikami a protestantami dla “naukowego” wyjaśnienia przesłanek o różnicy i motywach odpowiedzialności wynikającej z faktu posiadania broni. Przepisy o posiadaniu broni powinny być proste i krótkie. Nie powinny wiązać obywatela żadnymi dodatkowymi obowiązkami opłat . Zezwolenie powinien wydawać miejscowy “szeryf” ( komendant policji w mieście , miasteczku) , który zna osobiście obywatela ( czy np. nie jest bandytą). Jeśli nie zna – robi wywiad poprzez dzielnicowego. Jeśli już jakieś opłaty – to tylko administracyjne – w wysokości takiej samej jak za wystawienie każdego innego papierka. Jeśli są wskazania i wątpliwości co do zdrowia psychicznego – można wymagać zaświadczenia od lekarza. Na pewno nie powinno się urządzać obywatelowi testów na inteligencję przez psychologa. Broń winna być przechowywana w sejfie ( szafie metalowej) by nie miały do niej dostępu dzieci inne nieodpowiedzialne osoby. Wymaganie od obywatela zeznań : “po co mu broń” jest idiotyczne. Zachęca do kłamania i tworzenia orwellowskiej fikcji. Natomiast wskazane byłoby wymaganie od obywatela , który nie miał do czynienia z bronią – przejście szkolenia na strzelnicy. Opinię o tym wydawałby instruktor na strzelnicy – odpowiadałby on prawnie za potwierdzenie nieprawdy. Strzelnica – oczywiście płatna – bo z czegoś ten instruktor musi żyć. Paranoją byłoby wymaganie od byłego żołnierza zawodowego, policjanta, – szkolenia z posługiwania się bronią. Także i od byłego zawodnika – strzelca. W warunkach polskich – by doprowadzić do wzrostu kultury posługiwania się bronią, utrwalenia nawyków – można by wprowadzić obowiązek odbywania strzelań szkoleniowych na strzelnicy dla osób o słabszym przygotowaniu do strzelania, mających trudności z celnością i posługiwaniem się bronią w sposób spokojny, opanowany i bezpieczny.
    Bo dla pasjonatów – jest to zbyteczne. Te wszystkie opłaty 300, 400, 800 zł ( przykładowo) powinny być całkowicie zniesione jako wyzysk obywatela nie odpowiadający żadnym celom poza drenażem kieszeni.

  • Arkadiusz Nowak

    Akurat o tych protestantach i dostępie do broni w USA to klasyczne udowadnianie czegoś pod założoną tezę. Pisząc bardzo skrótowo w Europie zawsze był podział na tych co mogli nosić broń i tych co nie mogli. Najkrócej rzecz ujmując szlachta mogła a pozostali nie mogli. Szlachta nie kolonizowała ameryki tylko zwykli ludzie a do tego była potrzebna broń.

    • Mozets

      Nie wybiegajmy w czasy królów, pańszczyzny i analfabetyzmu czworakowego. W II RP (lata 30 – PD.Wsch.Polski) mój dziadek miał sklep z bronią. Myśliwską, sportową, długą i krótką. Każdy kto miał pieniądze mógł sobie broń kupić bez zezwolenia. Nie wszyscy policjanci musieli mieć broń. Jak który chciał – przychodził do dziadka i kupował sobie. Znani w miasteczku złodzieje i bandyci, skazani i po wyrokach, po wyjściu z więzienia nigdy nie przychodzili do dziadka kupować broni. Dziadek sprzedałby im – ale zawiadomiłby natychmiast miejscowy posterunek o tym fakcie. Miejscowy stójkowy wiedziałby o tym i miałby na oku posiadacza. Miejscowi kłusownicy mogli trzymać dubeltówkę na gwoździu na ścianie w pokoju i nikt się do nich nie czepiał – co innego jak spotkał go gajowy w lesie z dwururką – a ten nie miał zezwolenia na polowanie. Kary za kłusownictwo były wysokie. Mój ojciec strzelał z Flobertu na ogrodzie w stronę szopy na końcu ogrodu i nikt nie miał pretensji. Pocisk z Flobertu nie dałby rady przebić szopy i wydostać się na uliczkę za nią. Dzisiaj z wiatrówki trzeba strzelać na strzelnicy ( nie z każdej). Jak Niemcy zbliżali się do miasteczka dziadek całą broń i amunicję zatopił w kloace ( wychodku na ogrodzie). Była to ogromna i głęboka latryna – bo dziadek miał także restaurację w kamienicy. Do dzisiaj ten złom tam leży na gł. ~2m. latryny oczywiście już nie ma. Do tych fekalii dziadek również wrzucił duąa ilość broni i amunicji poniemieckiej , którą nazbierał jego syna ulicach i po okopach, w lesie, jak Wehrmacht się wycofywał. Dziadek bardziej bał się wtedy NKWD niż wkraczających poprzednio Niemców. Zainteresowanym mogę przesłać obszerne wyjątki z książki mojego autorstwa ” Stefek z Rozwadowa”. Traktujące o czasach i sprawach , o których tutaj mówię.

    • Andrzej Turczyn

      to prawda, ale to byli zwykli ludzie protestanci

      • Arkadiusz Nowak

        Tutaj geografia(przewaga wysp/państw morskich) i historia się kłania. Co by się stało gdyby wojnę o niepodległość wygrała Korona. Zdaje mi się, że to protestanci w Wielkiej Brytanii wprowadzili jedno z najbardziej restrykcyjnych praw w dostępie do broni w Europie.

  • Brodaty Brunet

    Czarnoprochową broń każdy wariat i bandzior kupić może i jakoś nie słychać by ulice Polski krwią spłynęły. Jestem za powszechnym dostępem do broni bo to jedyne sprawiedliwe rozwiązanie. Każda reglamentacja w naszym kraju wiąże się nieodłącznie z korupcją, znajomościami itp wynaturzeniami przy wydawaniu zaświadczeń poświadczeń pozwoleń opinii i co tam jeszcze można wymyślić. A komuś kto sie postawi nadal broni posiadać sie nie pozwoli bo przecież na każdego paragraf da sie znaleźć. To polskie realia o których wszyscy wiemy.

    Skąd wniosek że moralność katolickich Polaków jest; hmm no właśnie jakiego słowa użyć? Gorsza, niższa, mniej moralna, byle jaka w porównaniu z moralnością ewangelickich Amerykanów? To jakaś bzdura, Polacy mieli broń w domach do czasów komuny która ostatecznie dokonała dzieła rozbrojenia. Czyli tradycje mamy niezgorsze.
    Z całym szacunkiem do autora, uważam ze argument niskiej polskiej moralności katolickiej, jest absolutnie z tyłka wyjety i wpisuje się w kampanie antypolonizmu szerzona obecnie w mediach.

    Praworządność. Ehh patrzę sobie co się w tym moim kraju wyprawia i pusty śmiech mnie bierze gdy słyszę takie hasła. Sędziowie którzy są usłużni politykom a wielu z nich najzwyczajniej przekupnych, prokuratorzy umarzający oczywiste sprawy w imię przyjaźni itp. I to jest elita, strażnicy porządku prawnego który w Polsce po prawdzie służy jedynie oszustom i przestępcom, oraz od czasu do czasu ukąszeniu konkurencji.
    A ja mam być prześwietlany, przebadany, opatrzony z każdej strony i do tego całe osiedle, wioska wiedza ze chce kupić broń (jedyny pozytywny aspekt wywiadu środowiskowego).

    czy to w jakikolwiek sposób ustrzeże od śmierci mojego sąsiada gdy go na mojej żonie przyłapię? Oczywiście że nie ba, będę bardziej niehumanitarny bez broni bo ich oboje w męczarniach uduszę gołymi rękami. Pytanie czy się typ odważy gdy będzie wiedział ze mam broń …

    Uważam że prawo do broni jest przyrodzone każdemu, a sąd powinien w określonych przypadkach pozbawiać go niektórych obywateli. Z tym że i obrona konieczna w Polsce powinna zostać “zalegalizowana” bo posiadanie broni to rownież możliwość jej użycia w obronie własnej i innych ludzi. Wówczas obywatele dość szybko wyeliminują niepraworządnych posiadaczy broni i zapewne dużo niższym kosztem i z mniejsza liczbą ofiar niż obecnie.

    Podsumowując, moim zdaniem subiektywne kryteria jak moralność czy praworządność które dla każdego znaczą co innego nie mogą być używane jako argumenty za reglamentacja broni. Posłużę sie pewną karkołomną konstrukcja: przestępcy maja broń, niewątpliwie moralność ich nie jest ewangelicka ani tym bardziej katolicka, praworządni nie są z pewnością. A tymczasem nawet w światku przestępczym użycie broni jest ostatecznością, nikt nie urządza sobie jatek na “cywilach” ani wojen gangów bez wyraźnej potrzeby. To skąd założenie ze ja czy inny Kowalski nagle zacznie rozstrzeliwać rodzine bo zupa była za słona albo sąsiadów bo pies za głośno szczekał. Bzdura jakaś. Tymczasem zwykli obywatele maja spełniać wydumane przez pożal sie Boże posłów ograniczenia i być pod ciągłym nadzorem. A gdy spotkają sie z takimi uzbrojonymi przestępcami i ich najzwyczajniej w świecie odstrzelą to są ciągani po prokuratorach i sądach jak mordercy.

    Rozpisałem się a można było krótko:
    1. Powszechny równy dostęp do broni.
    2. Prawo do obrony koniecznej, bez bezmyślnego oskarżania o nadużycie w oczywistych sprawach.
    3. Kara śmierci za niektóre przestępstwa umyślne przeciwko życiu i zdrowiu.
    4. Tylko sąd może pozbawić prawa do posiadania broni.

    • Mozets

      Brunet mówi jasno, twardo i zdecydowanie. Tak się powinno mówić. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach – ale ogólnie ma rację. Przeglądam PDF o “broni lokalowej” . Może się dobrze jeszcze nie doczytałem – ale już znalazłem tam przepis , że “należy się właścicielom domu” czyli posesji , na pewno ogrodzonej z pięknym, kutym, stalowym ogrodzeniem. Z psem obronnym i bramą na pilota. Reszta bidoków z bloków nawet żeby mieli 4 pokoje z 2 przedpokojami może sobie o tej broni pomarzyć. Punkt siedzenia i widzenia. Ja jestem oficerem ale dałbym broń każdemu szeregowcowi przeszkolonemu w wojsku z posługiwania się bronią. Bez armii psychologów , psychiatrów, neurologów . Nawet jak robiłem kurs szybowcowy tak szczegółowo mnie nie badano. Nawet jak ustawiałem wybuch niski powietrzny w SS-20 głowicy jądrowej ( oczywiście bez ładunku) przed startem rakiety balistycznej , nikt nie sprawdzał czy akurat z moją psychiką jest wszystko w porządku. A świrów w LWP nie brakowało.

  • Marek Piszczatowski

    Powinien być powszechny, zapisany w konstytucji. To przeciwdziałałoby ograniczaniu dostępu do broni wedle widzi mi się urzędasów. Jedynie powinna być rejestracja, żeby legalna broń nie służyła do przestępstw. Zawsze znajdzie się jakiś patologiczny przypadek, ale czy teraz się nie zdarzają chociażby z użyciem noża kuchennego?

  • Andrzej Liński

    Prawo do posiadania broni uważam za naturalne i przyrodzone jestem jednak przeciwny podejściu pełnej swobody typu “poproszę 5 bułek, mleko i kałacha”. Uważam natomiast że pozwolenie na broń mogło by być osiągane w podobny sposób jak prawo jazdy. Ludzka moralność jest rzeczą zmienna i zależy od obowiązującej w danej chwili sytuacji życiowej np. Człowiek zupełnie normalny dziś może stać się przestępca za pół roku gdy straci pracę i będzie na tyle zdesperowany aby wykarmić swoje dzieci że napadnie na sklep z bronią w ręku i moim zdaniem żaden psycholog nie jest w stanie określić tego typu zmian ludzkiej psychiki bo każdy człowiek jest inny i inaczej się zachowa. Podział pozwoleń również powinien wyglądać jak przy prawie jazdy grupując broń np według wielkości kalibru lub sposobu obsługi np krótka, długa i gładko lufowa (pompki, dwururki itp) a nie według zastosowania bo nie wyobrażam sobie mieć prawa jazdy do celów sportowych czy kolekcjonerskich :). Co do odbierania pozwolenia to wydaje mi się ze jest to całkiem nieźle juz opisane. Mówiąc ogólnie jeżeli ktoś zachowuje się niepodpowiedzialnie np prowadzi po kielichu czy nosi ze sobą broń będąc pod wpływem zabrać pozwolenie. Tak wygląda moje ideologiczne spojrzenie na posiadanie broni i myślę że łączy ze sobota rozsądek i względną “powszechność” posiadania broni.

    • Andrzej Turczyn

      podzielam to stanowisko w całości

  • Piotr Bodnar

    Jeśli “powszechny” ma znaczyć – bez jakiegokolwiek pozwolenia, rejestracji, egzaminu – zdecydowanie nie – moim zdaniem, jeszcze nie teraz. Reglamentowany – zdecydowanie tak, ale na dużo bardziej liberalnych zasadach – bez odnawiania co 5 lat badań, bez egzaminów co 5 lat – po ukończeniu 70 roku życia bezpłatny egzamin i badania. Podobnie jak na prawo jazdy – zdałeś – masz, potem sprawdzamy Cię zdrowotnie ( psychofizycznie) jako wchodzącego w wiek seniora i tyle.. Pierwsze i zarazem ostatnie płatne egzaminy powinny być również w przystępnej cenie, aby nie dyskryminować mniej zamożnych obywateli naszego Państwa – nasze władze obywatelską powinność finansową otrzymują w formie podatków, stąd nieetyczne są jakiekolwiek “wynaturzenia” w przesadnych opłatach tak w sądach jak i w wielu innych instytucjach państwowych. Do egzaminów co 5 lat obowiązkowo powinny przystępować Służby. Jestem również zdecydowanie za uprawnieniem do ochrony osobistej jako docelowym typem pozwolenia , co umożliwiałoby zarówno kolekcjonerstwo, jak i strzelectwo sportowe – dwa typy aktywności z bronią, które stoją “niżej w hierarchii” ze względu na wagę ochrony osobistej i jej odpowiedzialność. Należy również bezzwłocznie zmienić zasady obrony koniecznej na takie, by wystąpiło w końcu w Polsce poszanowanie własności prywatnej i poszanowanie godności życia i zdrowia ludzkiego. Nikt nie powinien się bać używać broń do obrony siebie i sąsiadów, własności publicznej, etc. Bandyta musi mieć jasny przekaz, że państwo go nie obroni, jeśli czyn, którego się dopuszcza jest zły ( karalny) w rozumieniu prawa. Bandyta popełniający przestępstwo i mający zamiar je popełnić, musi się czuć niebezpiecznie, w stanie permanentnego zagrożenia życia i zdrowia ze strony praworządnych obywateli, mając świadomość, iż obywatele owi mogą i najprawdopodobniej mają broń, są przeszkoleni w jej użyciu i zapewne nie zawahają się jej użyć.

    • Mozets

      O co chodzi z tym 70 rokiem życia? To jakaś zaczarowana granica? Moja córka w LO mówiła na swojego nauczyciela – ale on stary – ma 28 lat. Na strzelnicę do mnie chodził jeden strzelec w wieku 75 lat. Miał wspaniały pistolet austriacki i wspaniale strzelał. Często mi “dokładał” choć dobrze strzelałem. Osoby starsze same wiedzą kiedy nie wsiadać za kierownicę i kiedy przestać strzelać – jak ręce się trzęsą niebezpiecznie. Tak samo niewidomi wiedzą, że nie mogą już jeźdźić samochodem i latać szybowcem jako pilot. Swojego czasu na mojej strzelnicy miałem uruchomić sekcję dla niewidomych strzelców. Jest taka konkurencja jak ktoś nie wie o co chodzi mogę przesłać regulamin i przepisy. Jak to wygląda . To sport dla bogatych – trzeba mieć odpowiedni sprzęt ( uszy trzeba mieć jeszcze słyszące) i pomocnika do ładowania i pomocy. A zabronić posiadania broni czy samochodu staruszkowi – dlaczego . Może chce sobie w domu rozkładać i czyścić???

    • Andrzej Turczyn

      tak właśnie