Żydowski projekt dla Polski

Polacy są Narodem wyjątkowo doświadczanym. Przez… tu zdania są podzielone. Jedni powiedzą, że przez sąsiadów, inni uznają, że z własnej głupoty, a jeszcze inni dostrzegą misję Polski jako Chrystusa narodów. W naszych klęskach dostrzegą symbole wybrania. Romantycy na wieki zaszczepili w Polakach misję dla całego świata. Chrystus stał się dla romantyków wzorem dla Polski, która została zamordowana podczas rozbiorów i ponosiła kolejne męczeńskie ofiary. Wpojono nam kult cierpienia i sakralizację ofiary. Udręczony naród, cierpienia Polaków podwyższały wartość Polski i jej losów. Stawiało to naród na piedestale jako wybrany, który ma szczególną misję zbawczą wobec innych narodów i idei wolności. W pokonanej Polsce upatrywano Mesjasza, czyniąc z niej wybrane narzędzie Boga do walki ze złem historycznym.

Choć nie wprost z odwołaniem do tej misji, w czasach dzisiejszych nie przestaje ta idea egzystować. Gdy czytam słowa o ostatnio świętowanej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego : „Myśmy dużo zrobili dla całej Europy, że ten zryw zorganizowaliśmy. On był prawie niemożliwy. Gdyby Powstania nie było, Rosjanie doszli by dalej, głębiej w Europę. Zatrzymaliśmy ich walką o Warszawę. To było decydującym momentem. Inaczej oni poszliby dalej na Zachód i wylądowaliby w Berlinie, który był zawsze lewicujący. A potem Rosjanie mieli plan iść z Niemiec do Włoch, Francji, Wielkiej Brytanii…” – to nie mam wątpliwości, że Polska wciąż Mesjaszem Narodów!

Ja się tej misji dla Polski przeciwstawiam! To wprost droga do fizycznego unicestwienia Narodu. Widoczne tego są już dzisiaj znaki. Po ostatniej wojnie światowej rządzili nami sowieccy komisarze, a teraz w miejsce elit mamy partie, niewiele różniące się od przestępczych organizacji.

Skąd brać przykład pozytywny? Twierdzę, że od Żydów. Ich o mesjanizm nie sposób podejrzewać. Na świecie słyną sprytem, zdolnością przystosowania. To cechy zapewniające przetrwanie żydowskiego narodu. To, moim zdaniem, wzór do naśladowania, a nie celebrowanie bólu śmierci i zniszczenia.

Odwołując się do żydowskiego przykładu, przedstawiam poniżej pełną treść artykułu pastora Pawła Chojeckiego „Żydowski projekt dla Polski” opublikowanego w miesięczniku idź pod prąd z marca 2012 r. Zachęcam do poświęcenia kilku chwil dla poznania mądrości jaka płynie z doświadczenia tego starożytnego narodu.


ipp..

Paweł Chojecki “Żydowski projekt dla Polski”

Zasadniczo spodziewam się dwu reakcji na powyższy tytuł – jedni skojarzą go z tzw. „Judeopolonią” i zatrą ręce z zadowolenia, że przywalę „Żydkom”, inni z oburzeniem pomyślą o mnie jako o prymitywnym antysemicie i będą życzyć mi rychłego spotkania z prokuratorem. Rozczaruję jednych i drugich. To, co chcę napisać, nie wypływa ani z anty-, ani z filosemityzmu. Wypływa z głębokiej troski o mój naród, który dziś pogrążony jest w morzu przeogromnej głupoty. By rozświetlić nieco ten mrok, odwołam się do historii Żydów – narodu, którego dzieje naznaczone są zarówno napadami zbiorowego amoku, jak i okresami mądrości, sprawiedliwości, dobrobytu i chwały. Poznajmy więc żydowski projekt, jak podnieść się z upadku i niewoli.

Dziś nawet wrogowie Żydów nie mogą im odmówić sprytu, konsekwencji w dążeniu do narodowych celów, wysokiego stopnia organizacji i dumy narodowej. Nie zawsze jednak tak było. Oto kilka opisów stanu tego narodu, które zabrzmią nam niestety bardzo swojsko:

Wół zna swego właściciela, a osioł żłób swego pana, lecz Izrael nie ma rozeznania, mój lud niczego nie rozumie. Izaj. 1:3

W co jeszcze można was bić, gdy nadal trwacie w odstępstwie? Cała głowa chora i całe serce słabe. Od stóp do głów nic na nim zdrowego: tylko guzy i sińce, i świeże rany; nie opatrzone ani nie przewiązane, ani nie zmiękczone oliwą. Wasz kraj pustynią, wasze miasta ogniem spalone, plony waszej ziemi obcy na waszych oczach pożerają; spustoszenie jak po zniszczeniu Sodomy. Izaj. 1:5-7

Gdy przychodzicie, aby zjawić się przed moim obliczem, któż tego żądał od was, abyście wydeptywali moje dziedzińce? Nie składajcie już ofiary daremnej, kadzenie, nowie i sabaty mi obrzydły, zwoływanie uroczystych zebrań – nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Waszych nowiów i świąt nienawidzi moja dusza, stały mi się ciężarem, zmęczyłem się znosząc je. A gdy wyciągacie swoje ręce, zakrywam moje oczy przed wami, choćbyście pomnożyli wasze modlitwy, nie wysłucham was, bo na waszych rękach pełno krwi. Izaj. 1:12-15

Jakąż nierządnicą stało się to miasto wierne, niegdyś pełne praworządności, sprawiedliwość w nim mieszkała, a teraz mordercy! Twoje srebro obróciło się w żużel, twoje wino zmieszane z wodą. Twoi przewodnicy są buntownikami i wspólnikami złodziei, wszyscy lubią łapówki i gonią za darami, nie wymierzają sprawiedliwości sierocie, a sprawa wdów nie dochodzi przed nich. Izaj. 1:21-23

Biada przekornym synom, mówi Pan, którzy wykonują plan, lecz nie mój, i zawierają przymierze, lecz nie w moim duchu, aby dodawać grzech do grzechu. Wyruszają hen do Egiptu, nie radząc się moich ust, aby oddać się pod opiekę faraona i szukać schronienia w cieniu Egiptu. Lecz opieka faraona narazi was na wstyd, a szukanie schronienia w cieniu Egiptu na hańbę. Izaj. 30:1-3

Nie zamierzam jednak rozpisywać się o polskiej głupocie, krótkowzroczności, pustej religijności, demoralizacji czy szukaniu ratunku u obcych. To każdy widzi. Zwróćmy się ku poszukiwaniu dróg wyjścia.

Żydzi opisani przez Izajasza nie zmądrzeli. Ich państwo uległo zagładzie, a oni poszli w niewolę. Jednak mamy okazję przyjrzeć się temu narodowi klika pokoleń później, w nowej rzeczywistości. Jak wykorzystali czas „smuty”? Czego nauczyli się i co poprawili?

Nie mogę zacytować tu całej Księgi Estery, ale gorąco zachęcam Państwa do przeczytania tych kilku stron w Biblii przed dalszą lekturą artykułu (w Biblii Tysiąclecia księga ta obarczona jest dodatkami greckimi uznanymi za natchnione przez sobór trydencki w 1546 r. Będę posługiwał się wersją oryginalną).

Żydzi nauczyli się żyć w niewoli. Dorobili się nowych majątków, zajmowali stanowiska, wychowywali dzieci i wnuki. Można powiedzieć, że żyło im się dostatnio i spokojnie. Okazało się jednak, że tylko we własnym państwie naród może być prawdziwie bezpieczny. Polacy boleśnie przekonali się o tej prawdzie podczas zaborów, ale niestety ta mądrość została znowu zagubiona i dziś powszechnym staje się przekonanie, że własne państwo jest nam niepotrzebne i równie dobrze, a może i lepiej, będzie nam się żyło pod obcymi rządami.

Spokojna egzystencja Żydów pod obcym panowaniem została brutalnie przerwana jednego dnia, gdy w wyniku intrygi jednego z wysokich urzędników król zgodził się na zagładę wszystkich Żydów w swoim państwie w jednym, ustalonym dniu w najbliższej przyszłości.

Żydzi jednak nie pozostali bierni. Już wcześniej przygotowali się na funkcjonowanie w roli mniejszości. Rozwinęli spryt oraz umiejętność zjednywania sobie przychylności decydentów, rozumieli, że trzeba umieć się maskować, że nie zawsze należy „od razu wykładać wszystkie karty na stół”, zbudowali własny system pozyskiwania z wyprzedzeniem strategicznych informacji (wywiad). Dzięki temu Żydówka została królową, a jej kuzyn ważną osobistością na dworze. Deficyt tych umiejętności jest szczególnie obecny w „mniejszości polskiej” naszego społeczeństwa.

Z Księgi Estery wypływają poważne wnioski na temat związku kondycji państwa z kondycją moralną narodu i jakością życia rodzinnego. Naród o niskim poziomie moralnym produkuje elity słabe, bezideowe i sprzedajne. Z kolei zdeprawowane elity jeszcze bardziej deprawują naród, tworząc ujemne sprzężenie zwrotne. Poziom moralny narodu rozstrzyga się w jego rodzinach – atak na instytucję małżeństwa, na pozycję mężczyzny jako głowy rodziny, promowanie niewierności małżeńskiej oraz braku dyscypliny w wychowaniu dzieci – to najlepsza broń do zniszczenia narodu. Z tego wszystkiego starożytni zdawali sobie doskonale sprawę. Co więc powiedzieć o współczesnych „wykształciuchach”?

Żydzi przekonali się dobitnie, że świat w obecnym kształcie nie jest sielankowy, że wiara w „pokojowe współistnienie”, rozbrojenie oraz powszechną miłość i braterstwo między narodami to idylliczne mrzonki. Narody mogą się wspierać, gdy mają wspólne interesy, a najlepszym gwarantem pokoju jest gotowość do wojny. Będąc mniejszością w obcym państwie, Żydzi kultywowali umiejętności militarne i posiadali osobistą broń. W stanie śmiertelnego zagrożenia to nie wojsko czy policja króla miały być dla nich gwarancją przetrwania, a broń osobista. Przez stulecia, nawet pod zaborami, Polacy pamiętali o tej ważnej prawidłowości. Nasze dzieci od małego zaznajamiane były z bronią i sztuką walki wręcz. Dzięki temu nawet bez państwa byliśmy gotowi organizować powstańcze armie i odnosić sukcesy militarne. Nie tak dawno to zamojscy chłopi pokonali „niezwyciężonych Niemców”, gdy ci postanowili poddać ich eksterminacji i przesiedleniu. Dziś jednak panuje w naszym narodzie chory pacyfizm, zniewieścienie i irracjonalny lęk przed bronią palną. To wspaniały prezent dla naszych wrogów.

Na uwagę zasługuje wewnętrzna organizacja i umiejętność zbiorowego, skoordynowanego działania narodu żydowskiego. Pomimo braku telefonów, telewizji i Internetu szybko przekazywali sobie informacje, podejmowali skoordynowane działania (np. post) i zwoływali zgromadzenia. W porównaniu z ich umiejętnościami w tym zakresie protesty przeciw ACTA to drobnostka. Rozumieli też wagę zbiorowych celów i byli gotowi poświęcać dla nich osobiste interesy.

Żydzi byli przygotowani do obrony, a wzmocnieni politycznym sprytem swoich przywódców budzili postrach u tych, którzy ich nienawidzili. Nie działali chaotycznie, ale czekali na właściwy moment. O ile krócej mogłyby trwać nasze zabory, gdybyśmy posiedli tę sztukę – zamiast składać daninę krwi w powstaniach wywoływanych dla obcych interesów i w czasie dogodnym dla zaborców, uderzyć we właściwej chwili (np. podczas wojny krymskiej w 1854 r.) i w sposób dobrze zorganizowany.

Żydzi nie szukali jak dawniej pomocy w Egipcie, a „załatwili” sobie jedynie u króla wolną rękę w rozprawieniu się ze swoimi wrogami.

Mianowicie Żydzi zebrali się po miastach, gdzie byli, we wszystkich prowincjach króla Achaszwerosza, aby podnieść rękę na tych, którzy pragnęli ich zguby. I ani jeden im się nie opierał, gdyż strach przed nimi padł na wszystkie ludy. I wszyscy książęta prowincji i satrapowie, namiestnicy i wszyscy sprawujący władzę w imieniu króla popierali Żydów, gdyż padł na nich strach przed Mordochajem. Mordochaj bowiem wiele znaczył w pałacu królewskim, a wieść o nim dotarła do wszystkich prowincji, gdyż znaczenie tego męża, Mordochaja, ciągle rosło. I zabili Żydzi wszystkich swoich wrogów mieczem, drogą zabójstwa i zagłady, i robili z tymi, którzy ich nienawidzili, co chcieli. W samym zamku w Suzie wymordowali Żydzi i wygubili pięciuset mężów. (…) Pozostali zaś Żydzi po prowincjach królewskich zebrali się, aby stanąć w obronie swojego życia i zapewnić sobie spokój od swoich wrogów, zabili więc spośród tych, którzy ich nienawidzili, siedemdziesiąt pięć tysięcy, lecz na ich mienie swej ręki nie podnieśli. Estery 9:2-6,16

Sposób traktowania wrogów wydaje się nam dziś niehumanitarny. Wytresowano nas do wiary w „dobroć tego świata”. Żydzi jednak wiedzieli, że walka trwa naprawdę, nie na żarty. Jeśli ktoś chce nas skrzywdzić czy zabić, to nie wyperswadujemy mu tego zamiaru dobrym słowem czy czarującym uśmiechem. Musimy skutecznie uniemożliwić naszym wrogom złe zamiary – oni nas albo my ich. W tamtych realiach oznaczało to eliminację fizyczną. Ale i dla nas w „cywilizowanym” XXI wieku wypływają stąd praktyczne wnioski. Nasi wrogowie nie szanują reguł demokracji, przyzwoitości czy uczciwości. My, stosując się do nich, niechybnie przegramy. Tę prawidłowość dobrze sobie przyswoił (także na swoich błędach w pierwszej kadencji) premier Orbán. W latach 1998-2002 był premierem i przegrał z oszustami, którzy kłamstwo, grabież i zawłaszczanie państwa uczynili istotą swej polityki. Gdy ponownie doszedł do władzy, nie cacka się już ze szkodnikami, czym wzbudza skowyt domorosłych i zagranicznych wrogów prawości. Podobną determinację i świadomość zagrożeń widzieliśmy u Marszałka Piłsudskiego. W III RP patrioci doszli do władzy stosunkowo szybko – już w grudniu 1991r. Spisek postkomunistycznych kombinatorów szybko pozbawił ich jednak złudzeń. Gdy w 2005 roku bracia Kaczyńscy ponownie przejęli stery państwa, nie skorzystali z mądrości Marszałka i znowu dali się ograć wrogom. „Kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą d..ę” – tragicznie doświadczamy jako naród tej prawdy…

Ostatnia myśl z Księgi Estery, jaką chcę Państwa pożegnać, to żydowska umiejętność świętowania zwycięstw i kultywowania historii.

Zobowiązując ich, aby rokrocznie święcili czternasty dzień miesiąca Adar i piętnasty dzień tegoż miesiąca, jako dni, w których Żydzi zyskali spokój od wrogów swoich, i jako miesiąc, w którym troska zamieniła im się w radość, a żałoba w dzień pomyślny, aby uczynili je dniami ucztowania i radości, i wzajemnego przesyłania sobie darów żywnościowych i obdarowywania ubogich. I Żydzi przyjęli to, co wtedy zapoczątkowali i co im napisał Mordochaj, jako zwyczaj:
Że Haman, syn Hammedaty, potomek Agaga, gnębiciel wszystkich Żydów, zamyślając wytępić wszystkich Żydów, rzucił “pur”, to znaczy los, aby ich zniszczyć i wytępić.

Lecz gdy rzecz doszła do króla, ten nakazał, a jednocześnie dał pisemne zarządzenie, że jego wrogi zamysł, jaki powziął przeciwko Żydom, ma spaść na jego własną głowę, wobec czego powiesili jego samego i jego synów na szubienicy.

Dlatego te dni nazwali “purim”, według nazwy “pur”. A z powodu wszystkich słów tego listu oraz z powodu tego, co widzieli i co ich spotkało, Żydzi zobowiązali się i przyjęli to zarówno na siebie, jak i na swoje potomstwo i na tych wszystkich, którzy by się do nich przyłączyli, jako zwyczaj, którego się nie przekracza, że będą rokrocznie święcić te dwa dni zgodnie z przepisami i w oznaczonym czasie. A te dni mają być wspominane i obchodzone jako święta po wszystkie pokolenia, we wszystkich rodzinach, we wszystkich prowincjach i we wszystkich miastach. A te Święta “Purim” nie mają zaniknąć wśród Żydów i pamięć o nich nie ma ustać u ich potomstwa. Estery 9:21-28

My nie umiemy pielęgnować pamięci o naszych zwycięstwach, których mamy całkiem pokaźną kolekcję. Nie świętujemy wyzwolenia Wiednia czy zajęcia Moskwy. Nie potrafimy nawet godnie uczcić nie tak przecież odległego rozgromienia sowieckiej dziczy na przedpolach Warszawy (zamiast tego cackamy się z pomnikiem armii sowieckiej w centrum stolicy, stawiamy pomniki najeźdźcom, a nasi hierarchowie inicjują akcję palenia zniczy dla krasnoarmiejców!). Jak naród wychowywany w takiej amnezji historycznej i pomieszaniu wartości ma przejmować tradycje patriotyczne przeszłych pokoleń?

Żydzi obchodzą święto swego zwycięstwa sprzed dwu i pół tysiąca lat! To dla nich nie tylko wesoła uroczystość. To corocznie powtarzana lekcja patriotyzmu i politycznego realizmu. To ludowy epos przekazywany w rodzinach z pokolenia w pokolenie. Taki naród można niewolić, pokonywać, eksterminować, ale on się odrodzi. Historia Żydów jest tego niezaprzeczalnym dowodem.

Choć cytowałem obszernie biblijną księgę Estery, to ani razu nie odwołałem się do Boga. Co ciekawe, ta księga nigdzie nie wspomina o Bogu! Można by rzec, że Bóg opisał w niej organizację narodu za pomocą języka socjologicznego. Nasze życie ma wymiar nadprzyrodzony i naturalny. My, Polacy, często ulegamy pokusie zbyt szybkiego odwoływania się do wymiaru nadprzyrodzonego. Gdy mamy problem, to pierwszą i niestety często jedyną naszą reakcją jest „zamówienie mszy”. Niemiłosiernie zaniedbujemy jednocześnie porządek naturalny. Jeśli nauczymy się właściwie organizować nasze zbiorowe życie w porządku naturalnym (biorąc przykład z mistrzów w tej konkurencji) i mądrze rozpoznamy sygnały nadprzyrodzone, może i nam będzie dane cieszyć się naszym polskim „purim”…

Tags: ,
  • Wojciech Kapeliński

    Słowo na temat historii współczesnej. Otóż Żydzi najlepiej “odrobili” lekcję z tematu “Zagłada” w czasie lekcji jaką była II wojna światowa. W moim najgłębszym przekonaniu postanowili oni nigdy więcej nie być ofiarami “okoliczności” i “historii”. Wprowadzili powszechną służbę wojskową i uzbroili się po zęby [również w broń atomową] a każdemu kto spróbował lub próbuje ich atakować bez pardonu spuszczają “łomot”. Doświadczyło tego wielu ich bliskich i dalszych sąsiadów. Doświadczenie Zagłady nauczyło ich liczyć na siebie [oraz wpływy w USA] oraz nie liczyć się z zbytnio opinią międzynarodową.

  • Jakub Cezary

    Ja nie mam już złudzeń, że tylko wojna i to bardzo krwawa może “obudzić” Polaków. Reszta istniejących bodźców jest zbyt słaba by cokolwiek zmienić.

    • Tomek

      Nie wiem czy to sie tyczy Twojej osoby, ale chec zobaczenia kolejnego konfliktu u wielu ludzi, nie tylko w Polscie, jest przerazajaca.

      Wojna na skale wojny swiatowej to najwieksza zaraza jaka moze sie nam przytrafic. Daleko mi do pacyfizmu, ale jestem absolutnie przeciwny jakiejkolwiek agresji wojskowej…

      • Jakub Cezary

        Nie chodzi o to, że chcę tej wojny, tylko o to ,że tylko ona może pokazać Polakom jak złudne jest poczucie bezpieczeństwa. Przed II wojną światową mieliśmy sojusz z Anglią i Francją, atak III Rzeszy pokazał ile były one warte. To samo tyczy się gwarancji NATO. Ponadto każdy chyba pamięta jak bardzo “użyteczny” był ONZ podczas konfliktu na Bałkanach tak samo zresztą jak Liga Narodów po ataku na Polskę.
        Polscy politycy przekonywali, że 100 000 to wystarczająca liczba żołnierzy, ostatnio powiększono tą liczbę o 10 000.
        Polacy muszą w końcu zrozumieć, że obeznanie z bronią to nie fanaberia ,a zdrowy rozsądek zwłaszcza w obecnych czasach.

        • Andrzej Turczyn

          Ja jestem zdania, że konflikt wojskowy na jakąkolwiek skalę, w który będzie zaangażowana Polska, będzie raczej naszym definitywnym końcem niż przebudzeniem.
          Ostatnia wojna przebudzeniem nie była, a raczek eksterminacją tego co najcenniejsze – młodego i walecznego ducha jaki pojawił się w młodych ludziach.
          Albo Polacy za wczasu się obudzą, ale nie ma szans na przetrwanie w tym złym świecie.
          Zupełnie głupi przykład na to jak tu wszystko działa:
          Kurdowie. USA ich zbroiła przeciwko ISIS, a jak Turcy sie zaangażowali w konflikt z ISIS, to już nikomu nie przeszkadza bombardowanie Kurdów przez tureckie wojska.
          Albo sami będziemy na tyle silni, że nikt nie będzie chciał nas zaczepiać, albo któregoś dnia ktoś nam zada coś taki, że się po nim nie obudzimy

          • Jakub Cezary

            Normalne argumenty do Polaków nie trafiają, nie są w stanie dostrzec, że tylko uzbrojeni i obeznani z bronią mamy szansę na egzystencję w tym świecie. Wielu jest takich co twierdzi ,że wydawanie pieniędzy ma zbrojenia to bezsens bo i tak Polska nie ma szans w konflikcie z Rosją czy Niemcami jeśli Nas zaatakują.

        • Uwolnic_Bron

          A może lepiej powinniśmy się wybrać bezpośrednio do rzeczywistego Najwyższego Organu Władzy w RP, do zarządzających TVN-owską szczujnią takich mentorów narodowych, jak pan Miecugow, czy inny pan Walter, czy kto tam rządzi obecnie? 🙂 Postawić flaszkę, i może coś by wyszło z tego uzbrajania Polaków.
          Tłumacząc nasze racje zwyczajnym ludziom, patrzą na nas jak koń przekonywany do tego, że nie powinien spożywać siana.

          • Jakub Cezary

            Liberalne media nawet mając na gardle rosyjski bagnet czy sztylet od IS nadal będą twierdzić, że broń jest Polakom zbędna. To beznadziejny przypadek.

          • Władysław Łogonowicz

            Czy nie popadliście Panowie w przesadę w swoich rozważaniach?
            Uzbrojenie wszystkich Polaków w broń……właśnie….. jaką broń? Karabin? pistolet? nie zmieni w istotny sposób zagrożenia Polski.
            Przykład Żydów jest dobry ale Polskę dobrzy bogowie zlokalizowali między dwiema bestiami przewyższającymi nas zdecydowanie liczebnie, gospodarczo…… Czy jesteśmy w stanie im dorównać? Byłoby to niesamowite osiągnięcie.
            Owszem, na początku siedemnastego wieku zajęliśmy Moskwę ale Polska liczyła wówczas około 10 milionów mieszkańców a Rosja 11 milionów. Polska będąca w zasięgu cywilizacji łacińskiej znacznie przewyższała pod wieloma względami ówczesną Rosją będącą w zasięgu cywilizacji turańskiej (mongolskiej).
            Jestem oczywiście za silną Polską, jestem za tym aby każdy chętny Polak miał karabin ale apeluję o odrobinę rozsądku.

          • Jakub Cezary

            Możemy być za wizją posła Palikota i być posłusznym ludem podbitym zamiast “narażać” się na straty ale to wizja największego ignoranta historii bo każdy kto choć miał z nią choć trochę styczność powie, że każdy zwycięzca chce niszczyć elity narodu podbitego ze względu na łatwiejszą kontrolę społeczeństwa pozbawionego autorytetów.
            Możemy też walczyć próbując chronić to co najcenniejsze czyli nasze dziedzictwo.
            Wybór należy do każdego z nas. Ja wolę zginąć walcząc za Ojczyznę niż stać się przedmiotem w rękach okupanta, bo o byciu podmiotem w tej sytuacji nie może być mowy.

    • pomz

      A II Wojna Światowa, czegoś nas nauczyła? Myślę, że niczego. Ciągle jesteśmy bezbronni…

      • Jakub Cezary

        Nauczyła, ale nie mogliśmy zrealizować tego czego się dowiedzieliśmy, bo rządzili komuniści. Potem Polacy zapomnieli czego się nauczyli. Teraz jest czas by tę naukę zrealizować.

  • Nowak Jan Nowak

    Adolf się wkurzy jeszcze bardziej 🙂
    Uwaga wulgaryzmy.

    https://www.youtube.com/watch?v=Vujv5IwrR7U

  • Pingback: 75 lat temu Niemcy rozpoczęli akcję wysiedleńczą getta warszawskiego | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: 78 lat temu Niemcy utworzyli w Piotrkowie Trybunalskim pierwsze getto w okupowanej Europie | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Wojna na Ukrainie z Rosją trwa i w tej wojnie giną cywile, co moim zdaniem oznacza, że na wojnie broń potrzebna jest cywilom tak samo jak wojsku | Andrzej Turczyn()