Wydział Prawa i Administracji UMSC w Lublinie.

IMG_6326

Komentarz na dzisiaj (10.09.2015 r.) Wczoraj, po 19 latach, ponownie trafiłem w mury Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Na studia prawnicze trafiłem w 1991 roku, ukończyłem je w 1996 roku. Przez całe pięć lat poznawałem akademickie korytarze.

W pierwszych latach studiów patrzyłem na studentów ze starszych roczników z zachwytem. Oni posługiwali się tajemniczym językiem prawniczym. Później sam opanowałem tą sztukę. Nie mogłem się doczekać na praktyczne wykorzystanie prawa. Miałem przekonanie, że prawo to niewidzialna siła, która zmienia ludzkie zachowania, korzystając z imperium państwa. Nie trzeba mieć w ręku przysłowiowego bata, aby wywołać zmianę zachowania, wystarczy odwołać się do prawa – tak naiwnie myślałem.

IMG_6315

O jakie było moje rozczarowanie, gdy z upływem czasu obserwowałem praktyczne stosowanie prawa. Okazało się, że praktyczne zastosowanie tego co mnie gorliwie nauczano na studiach, jest (czasem) tego wynaturzeniem.

W zetknięciu ze stosowaniem prawa przez urzędników, gdy bierze się za to ktoś kto o umie pisać i czytać i jest przekonany, że ta trudna sztuka do stosowania prawa mu wystarcza, moje przerażenie systematycznie wzrasta. Dowiedziałem się np. o istnieniu tajemnej wykładni restrykcyjnej ustawy, dowiedziałem się, że wola ustawodawcy ważniejsza od litery prawa.

IMG_6322

Dobrze mi zrobił krótki pobyt na moim Uniwersytecie. Nabrałem jeszcze większego przekonania, że nie mogę pozwolić na wyśmiewanie się z moich studenckich lat. Nie po to uczyłem się z mądrych ksiąg, nie po to spędzałem czas na wykładach, nie po to przesiadywałem w bibliotece, aby urzędnik, który opanował trudną  sztukę pisania i czytania, z mej wiedzy teraz kpił.

IMG_6338

Wydział Prawa i Administracji z zewnątrz ma nieco odmienioną elewację, ale za to wewnątrz…, jest dokładnie taki jak pamiętam ze studenckich lat. Te same windy, te same ściany, te same drzwi przed którymi wyczekiwałem na egzaminy. Nawet trafiłem do tego pokoju, w którym chyba zdawałem egzamin magisterski.

IMG_6311

 

Naprawdę podobała mi się ta podróż w czasie.

 

 

 

  • Uwolnic_Bron

    Doktor Orłowski zachęcał mnie żebym poszedł na administrację na magisterskie na UMCS, ale nie chciało mi się już jeździć i robić dobrze tym wszystkim wykładowcom. Zmęczyło mnie to. Mama chciała mieć dzieci po studiach, no to licencjat też się liczy, prawda? 🙂 Może kiedyś będę kontynuował, w razie większej nudy.

    Do liceum jeździłem po sąsiedzku z UMCS-em, na Aleje Racławickie. Parę lat temu przenieśli na Aleję Długosza 8a. Świetne liceum, słuchacz jest tam podmiotem, a nie przedmiotem (jak ma to miejsce w “normalnym” liceum). Przychodząc tam na wykład, ma się wrażenie, jakby się przez przypadek wylądowało na innej planecie.
    Od paru lat jest tam też gimnazjum. Polecam wszystkim z lubelskiego, którzy tak jak ja gardzą polskimi publicznymi szkołami:
    Liceum i Gimnazjum im. E. Orzeszkowej w Lublinie
    http://orzeszkowa.pl/

  • Jakub Cezary

    Ja mam złe wspomnienia z tego wydziału. Tam po raz pierwszy poznałem czym jest przedmiotowe traktowanie obywatela.