Moja deklaracja ideowa o prawie do broni palnej.

Jestem przekonany, że dostęp do broni palnej dla każdego praworządnego i zdrowego na umyśle Polaka, jest sprawą niezwykle istotną dla egzystencji naszego Narodu. Uznaję, że nie mamy jako Naród czasu na odkładanie załatwiania tej sprawy na później. Uznaję, że trzeba tu i teraz przystąpić do sanacji tej dziedziny życia w Polsce.

Nie definiuję pojęcia praworządny obywatel bowiem uważam, że to pojęcie powinno ewoluować. Od stanu dzisiejszego, gdy za popełnienie najdrobniejszych nawet czynów zabronionych Polak nie może uzyskać prawa do broni, do stanu gdy skazanie tylko za najcięższe rodzaje przestępstw będzie uniemożliwiało posiadanie broni palnej. Nie postuluję stanu docelowego, w postaci prawa do broni jako nagrody za spolegliwość wobec władzy. Uznaję, że to ewoluowanie powinno mieć za cel odległy lub nie, stan, w którym prawo do broni będzie odbierane, a nie administracyjne reglamentowane. Uznaję, że cel do jakiego zmierzamy powinien być taki, że powszechnie uznane przez Polaków będzie prawo do broni, jako nadane z faktu urodzenia każdemu Polakowi.

Deklaruję moje największe przekonanie, że stan docelowy można osiągnąć wyłącznie drogą stopniowych zmian, połączonych z podnoszeniem świadomości społecznej. Odrzucam postulaty radykalnej i gwałtownej zmiany prawa posiadania broni palnej w Polsce. Uznaję postulaty natychmiastowej zmiany prawa posiadania broni palnej w Polsce za szkodliwe dla Polaków.

Mam w świadomości i to, że osiągnięcie opisanego przeze mnie stanu docelowego może okazać się w racjonalnej perspektywie czasowej niemożliwe. Z tego powodu oświadczam, że nikt kto praktycznie ukróca restrykcję posiadania broni, która aktualnie obowiązuje, nie działa przeciwko Polakom, a w ich najlepszym interesie. Każdy kto postuluje jedynie likwidację restrykcji posiadania broni, jednocześnie odciągając Polaków od stopniowego likwidowania obowiązującej restrykcji posiadania broni, jest wrogiem słusznej sprawy.

 

Kategorie: Blog, Moim zdaniem
  • marwin

    Tekst iście godny nagłówka 🙂
    A tak w brzmieniu bliższym nam, ogółowi:
    Obecny stan Państwa, świadomość 90% obywateli i ich codzienne, bieżące potrzeby nie pozwolą w najbliższym czasie na wprowadzenie stanu idealnego w zakresie dostępu do broni. Dlatego trzeba próbować wprowadzać zmiany, które politycy i tzw. niestrzelający obywatele będą w stanie zakceptować.

    Słuchając poniedziałkowej audycji w programie 1 PR, z udziałem autora projektu utwierdziłem się w przekonaniu, że hoplofobia w narodzie jest wręcz ogromna. Dzwoniło do studia sporo osób. Merytoryczne, wyważone wypowiedzi dzwoniących sportowców, instruktorów czy myśliwych pozostali słuchacze mieli gdzieś. Tak, jakby kompletnie nie rozumieli o co chodzi. Argumenty kontra wrzask i fobie.
    Podobał mi sie ambiwalentny stosunek redaktorów. Dawali szansę wszystkim i nie starali się ferować wyroków. Ale zabrakło mi trochę medialnego zdecydowania Pana prezesa FRS. Radio i tv rządzą się swoimi prawami. Wiem, że z wiadomych względów starał się być spokojny i merytoryczny ale takie dyskusję trzeba wygrywać, a nie tylko w nich uczestniczyć. W każdym razie cieszę się, że ten temat został poruszony w ogólnopolskim radiu o ugruntowanej pozycji. W dodatku w porządnej audcji, a nie luznym komentarzu gdzieś na końcu wiadomości.

  • De Helsing
  • Cecil Gleastnick

    Najbardziej fundamentalnym uzasadnieniem potrzeby powszechnego i
    indywidualnego prawa do posiadania broni jest obowiązek zbiorowej
    samoobrony ludu przed zamordystyczno-totalitarnymi zapędami wszelakich
    systemów władzy gdy zechcą uszczęśliwiać nas/ulepszać społeczeństwo na
    siłę, gwałcąc naszą wolność indywidualną i naszą suwerenność zbiorową.
    Jeśli godzimy się w najgłębszym sensie, że demokracja – ze wszystkimi
    jej ułomnościami – jest systemem organizacji społecznej najlepiej
    chroniącym owe wartości (wolność i suwerenność), jej obrona przed
    zakusami tyranów jest świętym obowiązkiem każdego wolnego człowieka –
    ale staje się jeno mentalną masturbacją jeśli damy się zapędzić do kółek
    strzeleckich, stowarzyszeń hobbystów i kolekcjonerów, działających za
    łaskawym pozwoleniem “władzy”. To nic innego jak pacyfikowanie
    pospólstwa odwieczną metodą “panem et circenses”, wpychaniem nas do
    piaskownicy, bo “zabawa w wolność na ulicy to fanaberia motłochu, który
    trzeba trzymać za mordę, by nie przyszło mu do zakutych łbów podpalać
    pałace (albo komitety)”.
    Zgoda na koncesjonowane prawo do
    fundamentalnej samoobrony (indywidualnej i zbiorowej) przed wrogami
    zewnętrznymi i wewnętrznymi jest tym samym symptomem mentalności
    niewolnika, poddanego żyjącego na klęczkach i na smyczy – a nie wolnego
    obywatela, suwerena we własnym kraju.

    • marwin

      Ciekawe, nawet bardzo. Nasuwa mi się jednak proste pytanie. Czy chciałbyś aby każda bez wyjątku osoba, którą w życiu spotkałeś, miała broń palną i swobodnie ją nosiła?

      • Pawel W

        Problemy w tym, dlaczego podstawowe prawo do obrony ma być uwarunkowane od czyjejś fobii, czy niechęci?
        Jeśli zgadzamy się na reglamentowanie, wtedy to, kto ma broń, zależy od widzimisię osoby wydającej pozwolenia. W ten sposób przeciwnicy polityczni tracą prawo do skutecznej obrony. Wolność niesie za sobą odpowiedzialność oraz ryzyko związane z posiadaniem broni przez niepowołane osoby. Ale jak głosił jeden z plakatów ROMB – gdy broń jest powszechnie dostępna, może trafić w niepowołane ręce, gdy jest zakazana, trafia tylko w niepowołane ręce – czy jakoś tak.

      • Cecil Gleastnick

        Problem z prostymi pytaniami jest w tym, że zbyt często obnażają prymitywizm argumentacji i logiki. Bowiem jaki to przewód myślowy produkuje takie infantylizmy jak “albo nic – albo wszystko”? Kto przy zdrowych zmysłach ekstrapoluje efekt powszechnego dostępu do broni palnej sugerując, że w takich realiach “każda bez wyjątku osoba, którą w życiu spotkałeś miała broń palną i swobodnie ją nosiła”? Poza tym, w tej kwestii nie ma nic do rzeczy to co “ja chciałbym”, bowiem tu nie chodzi o moje “chcenie”, tylko o to, czy ktoś kto chce nosić posiadaną broń będzie miał do tego wrodzone prawo, którego żadna “władza” nie
        może odebrać bez bardzo poważnych i dobrze uzasadnionych powodów. Podam przykład: w USA w stanie Vermont konstytucja stanowa jasno i wyraźnie deklaruje, że państwo (tu: władze stanowe) nie mają żadnych prerogatyw do regulowania (czyt.: reglamentowania) prawa obywateli do posiadania i – uwaga!! – noszenia broni. Gwoli ścisłości: chodzi właśnie o noszenie broni przy sobie poza domem.!! I wie Pan Co? Stan Vermont ma jeden z najniższych wskaźników przestępczości (zwłaszcza w “wykonaniu” obywateli uzbrojonych w miejscach publicznych (chodzi oczywiście o broń noszoną w ukryciu); po wtóre – tak liberalne prawo do posiadania i noszenia broni bynajmniej nie sprawia, że ” każda bez wyjątku osoba” chodzi uzbrojona – bo są przecież tacy, których to absolutnie nie rajcuje. Sam mieszkałem ponad 30 lat w Colorado, gdzie konstytucja stanowa pozwalała na noszenie broni na widoku (np. rewolwer w kaburze), a mimo to obywatele wykazywali się wystarczającą ilością zdrowego rozsądku by w taki sposób nie dokładać się do ogólnego poziomu cywilizacyjnego stressu – i bardzo rzadko widziało się 100% cywila, który paradował by na ulicy czy w galerii handlowej z rewolwerem czy pistoletem uwieszonym do pasa. Nie dajmy się zwariować..!

    • Andrzej Turczyn

      Jak Pan przeczytał, ja na to o czym Pan pisze, zgody nie wyrażam i to stanowczo. Ale …. ale chcę efekt osiągnąć, a nie tylko o nim mówić. Tu dwie drogi, droga domagania się już i teraz prawa do broni dla wszystkich oraz droga małych kroków. Mając te dwie drogi mierzę siły na moje zamiary. Droga tu i teraz. … za słaby jestem. Droga małych kroków, a i owszem potrafię stąpać.
      Co Pan na to?

      • Pawel W

        Ja jestem za drogą małych kroków. Ale próbuję bezskutecznie uzasadnić, że Pańskie podejście, to kroczek w przód i krok w tył. Ale to moje zdanie. Ja przyjmuję do wiadomości to, że mogę się mylić.

      • Cecil Gleastnick

        Gwoli ścisłości: nie potrzebna jest mi Pańska zgoda na wyrażanie mojego osobistego poglądu – bo tak zrozumiałem Pańskie pierwsze zdanie powyżej. Ale w kwestii bardziej fundamentalnej – uściślam moją “filozofię” (z braku lepszego słowa:-)) następująco: prawo do posiadania broni – powszechne i przyrodzone – jest jednym z niezbywalnych aspektów takiego systemu organizacji społecznej (nazwijmy to ustrojem politycznym), w którym aparat władzy państwowej – a więc rząd, organy administracji, sądownictwo, itp. – pełni w ramach konstytucyjnie zagwarantowanych rolę służebną wobec obywateli (Notabene, proszę zauważyć, że wprawdzie Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej Art.4.1. deklaruje, że “Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. 2 Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.” , ale tylko skrajna naiwność prowadziłaby do wniosku, że ten zapis konstytucyjny czyni Obywatela suwerenem). Ale mniejsza o teorię czy pryncypia konstytucyjne (gdyby były one wystarczająco jasne i klarowne, nie mielibyśmy aż takich termedii z Trybunałem Konstytucyjnym). Codzienne doświadczenia – osobiste i zbiorowe – prowadzą osobę odartą ze złudzeń do wniosku, że w Polsce obywatel służy państwu, a nie odwrotnie… Przyzna Pan, że jeśli tak zdiagnozujemy wektor wzajemnej zależności między obywatelem a państwem, to na wieczność i jeden dzień ustawiamy się w pozycji permanentnego suplikanta, a nie suwerena żądającego (np. przy użyciu prawa wyborczego), by państwo jedynie gwarantowało nasze prawa przyrodzone, a nie ustawialo się w pozycji “nadawacza” wszelkich praw. Reasumując: walka o prawo do posiadania broni jest wpuszczaniem się w kanał, bowiem odciąga nas jako obywateli od celu strategicznie najbardziej fundamentalnego – reforma ustroju politycznego w takim kierunku, by w kwestii – tu konkretnie – prawa do posiadania broni prerogatywa państwa ograniczałaby się jedynie do obebrania obywatelowi (case by case – w indywidualnych przypadkach) przyrodzonego prawa do posiadania broni w tylko szczególnie uzasadnionych przypadkach. Nie chcę przeciągać tego wywodu tutaj ponad dopuszczalne ramy – trochę więcej mam na ten temat do powiedzenia na moim blogu, jeśli chciałby Pan rzucić okiem: https://repatrius.wordpress.com/
        Szacunek…

      • Bartosz Skowroński

        ja jeszcze od siebie dodam że złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią. Ale najpierw dobry człowiek musi mieć broń a jak damy powszechny dostęp to źli szybciej się uzbroją niż dobrzy. Ja chcę wiedzieć że człowiek z bronią na ulicy jest sprawdzony i praworządny. Jak będę widział 5 ludzi uzbrojonych to wtedy mogę pozwolić na powszechny dostęp bo jak pojawi się 1zły to 5 dobrych może zareagować. Wiec powszechny dostęp tak ale tylko wtedy jak będzie dużo sprawdzonych/praworządnych posiadaczy broni. (czyli za np. 20lat jak projekt rombu przejdzie)

  • Pingback: Kto będzie przeciwko obywatelskiemu projektowi ustawy o broni. | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Fundacja Ad Arma komentuje projekt ustawy o broni i amunicji. Moje uwagi do komentarza. | Andrzej Turczyn()