Raz tak, a raz na opak, czyli o tym jak KGP rozumie przepisy prawa.

W społecznym projekcie ustawy o broni i amunicji Ruch Obywatelski Miłośników Broni postuluje odebranie Policji prawa do wydawania pozwoleń na broń. Stawiamy taki postulat, nie z tego powodu, że Policji nie lubimy. Stawiamy taki postulat z powodów merytorycznych. Moim zdaniem to, że Policja wydaje pozwolenia na broń, demoralizuje postawy społeczne. Demoralizuje postawy społeczne, albowiem Policja w zależności od własnych i bieżących potrzeb, te same przepisy raz rozumie w określony sposób, a raz zupełnie odmienny. Taki stan rzeczy jest niedopuszczalny w państwie prawa. Jest pożądany w państwie postkomunistycznym, zgniłym moralnie i ze zdemoralizowaną władzą. Pozostaję w nadziei, że jest szansa na zmianę tego stanu rzeczy. W sprawach pozwoleń na broń, prostym rozwiązaniem jest odebranie prawa wydawania pozwoleń na broń organowi, który nie daje rękojmi praworządnego stosowanie prawa.

Konkretne dowody słuszności mojej tezy i postulatu odebrania Policji prawa wydawania pozwoleń na broń, są następujące.

W ostatnim czasie Komenda Główna Policji prowadziła prace nas zmianami ustawy o broni i amunicji. Jednym z kierunków zmian było plan wprowadzenia do art. 15 ust. 1 pkt 6 ustawy o broni i amunicji zwrotu w szczególności. W policyjnej korespondencji dotyczącej prowadzonych prac, wskazywano tak:

1

Otwarcie katalogu z art. 15 ust. 1 pkt 6 ustawy o broni i amunicji uzasadniano w następujący sposób:

2

Z uzasadnienia takiego wynika jednoznacznie to, że nieprawdziwe zdaniem KGP jest twierdzenie: Nie sposób wyprowadzić wniosku, że tylko skazanie prawomocnym wyrokiem (nawet gdy spełnione są warunki podane w art. 15 ust. 1 pkt 1-5 tej ustawy z 1999 r. o broni i amunicji) uniemożliwia wydanie pozwolenia na broń, jeżeli, w konkretnym stanie faktycznym, okaże się, że wnioskodawca może stanowić zagrożenie dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego z innych przyczyn, a zatem sam fakt nieskazania nie stanowi pozytywnej przesłanki do wydania pozwolenia na broń. Czy słusznie rozumuję? Moim zdaniem oczywiście tak!

We wpisie Znaczenie pojęcia “wnioskodawca nie stanowi zagrożenia dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego”.  zaprezentowałem co znaczy pojęcie zagrożenia porządku lub bezpieczeństwa publicznego. W tym wpisie odwołałem się również do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, który wyraził pogląd taki: Nie sposób wyprowadzić wniosku, że tylko skazanie prawomocnym wyrokiem (nawet gdy spełnione są warunki podane w art. 15 ust. 1 pkt 1-5 tej ustawy z 1999 r. o broni i amunicji) uniemożliwia wydanie pozwolenia na broń, jeżeli, w konkretnym stanie faktycznym, okaże się, że wnioskodawca może stanowić zagrożenie dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego z innych przyczyn, a zatem sam fakt nieskazania nie stanowi pozytywnej przesłanki do wydania pozwolenia na broń. NSA wyraził taki pogląd na skutek twierdzeń i zgodnie z oczekiwaniem organów Policji, które rozstrzygały sprawę w postępowaniu administracyjnym. Organy Policji uznały, że wnioskodawca, choć nie jest karany za żadne z przestępstw wymienionych w art. 15 ust. 1 pkt 6 ustawy o broni i amunicji, stanowi zagrożenie dla porządku i bezpieczeństwa publicznego.

Raz tak, a raz na opak. Czy to pożądane zjawisko w działaniu organów, których immanentną cechą powinno być przestrzeganie prawa?

KGP przekonując do swojego rozwiązania otwarcia katalogu, który i tak uważa za otwarty, stwierdza tak:

3

W trakcie kontroli sądowoadministracyjnej KGP twierdzi, że katalog z art. 15 ust. 1 pkt 6 ustawy o broni i amunicji nie jest zamknięty, uzasadniając zaś konieczność otwarcia tego katalogu uzasadnia tym, że katalog jest zamknięty, a gdyby co, mądrze sprawę rozstrzygnie sąd.

Naprawdę homo sapiens w starciu z tą instytucją zupełnie opada z umysłowych sił.

piKGP250615

Tags: , ,
  • Hackenbush

    To, że Policja nie sprawdza się jako organ rozdzielający tak ściśle reglamentowane dobra jak broń palna, wiadomo nie od dzisiaj. Z paszportami też im to zresztą niespecjalnie wychodziło. Choć autorom (czy może raczej autorowi projektu) życzę jak najlepiej, to w prsypadku tej zmiany nie wróżę powodzenia w walce z milicyjnym betonem… Można teraz żałować, jak fajne państwo utraciliśmy w 1939 roku; pozwoleń udzielał starosta, za “lewą” krótką i myśliwską maksymalnie półroczny areszt groził… i jakoś społeczeństwo się nie wystrzelało. Taka jakaś nostalgia przed Świętami mnie naszła.

    • Andrzej Turczyn

      a po 1939 spotkało nas kilka katastrof, najpierw Niemcy nas mordowali, a później czerwoni bandyci nie dość, że mordowali to jeszcze okupacje przez kilkadziesiąt lat wykonywali. w policji pełno byłych milicjantów, policja na milicyjny wzór urządzona.