Policja ujawnia gwint na końcu lufy, co wywołuje obawę i stan wyższej konieczności, czyli o tym jak doszło do zapobieżenia zagrożenia dobra interesu publicznego.

Broń z gwintem na końcu lufy nie jest bronią szczególnie niebezpieczną, a jednocześnie wciąż obowiązuje przepis art. 10 ust 5 pkt 3 ustawy o broni i amunicji. Zgodnie z tym przepisem pozwolenie na broń, nie może być wydane na broń szczególnie niebezpieczną w postaci broni palnej wyposażonej w tłumik huku lub przystosowanej do strzelania z użyciem tłumika huku. We wpisie Broń z gwintem na końcu lufy nie jest bronią szczególnie niebezpieczną, zaprezentowałem stanowisko Komendy Głównej Policji w tym przedmiocie. Poszukując wyjaśnienia problemu udało mi się dotrzeć do korespondencji, której wymiana doprowadziła do zajęcia stanowiska przez KGP, przedstawionego we wpisie z dnia 9 listopada 2015 r.

Zaczęło się w Kiecach. Tamtejszy Wydział Postępowań Administracyjnych Komendy Wojewódzkiej Policji “ujawnił” gwint na końcu lufy karabinka Ak. “Ujawnienie” gwintu “wzbudziło obawę“, obawa zaś wywołała “stan wyższej konieczności“. “Stan wyższej konieczności” spowodował zabezpieczenie broni, bo przecież posiadanie broni z gwintem na końcu lufy przez praworządnego posiadacza pozwolenia na broń mogłoby “naruszać dobro interesu publicznego“. KWP w Kielcach do KGP w pełnych dramatyzmu słowach pisało:

1a

Używając podobnie przejmującego słownictwa, nie sposób opisywać przebiegu wydarzeń inaczej niż tak:

Na nieszczęście dla utrwalaczy porządku i bezpieczeństwa publicznego czyli tych, którzy najchętniej zakazaliby wszystkiego wszystkim, pojawiła się opinia Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce. W opinii WITU, zadał reakcyjny cios w plecy tym, którzy ujawnili gwint na końcu lufy, a w stanie wyższej konieczności zabezpieczyli broń, dbając o dobro interesu publicznego. WITU w swojej opinii stwierdził:

1witu

Jak żyć, jak żyć… skoro gwint w popularnym kałaszniku zaprojektowany nie został do używania tłumika, a w zupełnie innym celu. Konieczne rozstrzygnięcie KGP!

KGP z nadzieją na zakazanie czego tylko się da zakazać, zwróciło się do CLKP o opinię. W piśmie KGP do CLKP, nadzieję zestawiono z niemożliwością i wyrażono to tak:

2kgptoclkp

Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji, obdarzone niegdyś mocą objawiania woli ustawodawcy, niestety utraciło swą nadprzyrodzoną właściwość. Kiedyś CLKP znając prawo i mając wiedzę o tajemnej woli ustawodawcy, wyjaśniało maluczkim sprawę tłumików tak oto:

3clkpmoc

Po utracie mocy i reakcyjnym ciosie w plecy zadanym przez WITU, Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji wyjaśnia z rozbrajającą szczerością o swej niemocy:

4clkpbezmocy

Nadzieja zakazania czego tylko da się zakazać, spełzła na niczym. Reakcyjny cios zadany przez Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia spowodował, że jednak gwint na końcu lufy broni palnej nie narusza dobra interesu publicznego i stan wyższej konieczności w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Kielcach definitywnie ustał.

A tak zupełnie bez ekspresyjnej przesady. Okazuje się, że sprawa gwintu na końcu lufy, zgodnie z zamiarem KGP, zmierzała do zakazania wszystkiego co nagwintowane na końcu. Jedynym problemem było to, że broni do rejestracji nie trzeba przynosić. Ten problem również zmierzał w dobrym kierunku, bo przy okazji ostatniej deregulacji KGP majstrowało przy tej sprawie, dążąc do nałożenia takiego obowiązku przy rejestracji. Ratunek zawdzięczamy, nie trzeźwości KGP, a opinii Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce. Gdyby nie ich opinia byłby problem nie z tej ziemi.

Przedstawiam uzyskaną korespondencję w całości:

pismo KWP w Kielcach do KGP z dania 10 czerwca 2015 r.;

2 pismo TOP GUN z dnia 29 maja 2015 r.;

3 opinia WITU z dnia 29 maja 2015 r.;

4 pismo KGP do CLKP z dnia 15 czerwca 2015 r.;

5 pismo CLKP z dnia 22 czerwca 2015 r.;

6 pismo KGP do KWP w Kielcach z dnia 7 lipca 2015 r.;

7 pismo CLKP z dnia 29 sierpnia 2014 r.;

IMG_9077

  • Wojtek Sokołowski

    Hmmmm z tego co pamiętam z mojej styczności z popularnym Kałasznikowem i jego odmianami, gwint na końcu lufy nie był od tak sobie, a właściwie nakręcany był na niego reduktor podrzutu. Który w zasadzie stanowi integralną część całej broni.

    • Mozets

      Oprócz kompensatora podrzutu – również służył ten gwint do nakręcania nakrętki do strzelania amunicją ślepą, a w wypadku broni do strzelania granatami nasadkowymi (GN) do nakręcenia tej nasadki. Oczywiście wiem, że Pan to wie. Ale dodałem z zawodowego przyzwyczajenia.

      • Wojtek Sokołowski

        W zasadzie to to przypomnienie, dawno dawno strzelałem akurat z tej broni w inny sposób. Niż podstawowy także pamięć mnie trochę zawiodła. Dzięki za przypomnienie.

        • Mozets

          Pan Bóg stworzył ludzi wolnymi – Samuel Colt uczynił ich równymi.
          Nic tak nie przekonuje człowieka jak wylot rurki o kalibrze 0,44 cala.

  • Piotr P. Ptaszyński, Wrocław.

    Niestety w KGP jak i w innych instytucjach MSW siedzą nadal te same czerwone ryje, broniące się nogami i rękami przed odejściem na emerytury. Chcą nadal mieć wszystko pod kontrolą, jak za starego systemu. Ale też i prawo im pomaga wydatnie – komunistyczny gniot opracowany przez aparatczyków a lekko zmodyfikowany przez niekompetentnych idiotów w sposób maksymalnie komplikujący życie, zawiły i stwarzający ogromne pole do nadinterpretacji czy wręcz swobodnej i dowolnej interpretacji. A przecież udowodniono, że kto chce – ten ma. I policja wcale o tym nie musi wiedzieć…

    • Andrzej Turczyn

      albo ich wychowankowie….

  • TenSamJa

    Z tego co się orientuję w konstrukcji broni i tłumików. Każda broń w Polsce jest wydana w sprzeczności z prawem, bo do każdej broni można przyczepić tłumik czy jest tam gwint czy gonie ma. Rewolwer Nagant 1895 nie ma gwintu a tłumik przyczepiany jest obejmą.

    • Andrzej Turczyn

      no właśnie, to przeważyło w rozumowaniu ekspertów z WITU, bo KGP była chętna zakazania wszystkiego wszystkim

      • Mozets

        Oczywiście, że główną przyczyną podobnych interpretacji
        przepisów dotyczących broni i pozwoleń na nią, jest mentalność homosovieticus
        ( i swoiste “prawodawstwo”) jaką pozostawiło po
        sobie 70 lat istnienia PRL. Nie pomyliłem się. 70 lat. Bo PRL (bis) w tej
        również dziedzinie trzyma się dalej dzielnie. Nie mówię tego jako kompletny
        laik. Jestem z wykształcenia oficerem wojska o specjalności uzbrojenia, byłym
        oficerem Wojskowego Instytutu Uzbrojenia w Zielonce. Byłym strzelcem Wojskowego
        Klubu Sportowego z zamiłowania do strzelectwa i do broni. Który to zawód nie
        wybrałem przypadkowo. Organizowałem kluby strzeleckie od podstaw – z
        zakupem broni, organizowaniem szkolenia , przygotowaniem strzelnic. Z młodzieżą
        cywilną prowadziłem dziesiątki lat Klub Strzelecki . Jako instruktor,
        trener, sędzia strzelectwa. Wyszkoliłem tysiące strzelców na wysokim poziomie i
        dziesiątki na poziomie wyczynowym. Młodzież ( nie tylko męska) jest bardzo
        zainteresowana strzelectwem. Swoją pracę ( społeczną) musiałem przerwać w roku 2004 – ze względu na przestawienie
        działalności statutowej klubów – na
        komercyjną ( i uwłaszczanie na społecznym majątku pewnej grupy ludzi –
        świadomie nie podaję o co i kogo chodzi).

        Nie będę mówił, że policja każdego kraju na świecie
        chciałaby ograniczenia dostępu do broni zwykłym obywatelom. To już jest
        skrzywienie zawodowe. Ale tego
        chcieliby również ( poza sobą oczywiście)
        sędziowie, prokuratorzy, myśliwi , posłowie, senatorowie, byli „mili” i
        policjanci, byli sekretarze PZPR , szemrani prezesi wielkich i małych spółek
        prywatnych, byli UB-owcy, Sb-owcy i w pewnej części żołnierze LWP. A przede
        wszystkim – PRZESTĘPCY WSZELKIEJ MAŚCI.

        Dodam tylko ( to z
        doświadczeń osobistych z tymi ludźmi za wyj. myśliwych) , że ludzie ci w
        ogromnej masie nie potrafili zachować się bezpiecznie na strzelnicy, byli
        często kompletnie nieprzygotowani do posługiwania się bronią. A mieli ja
        ustawowo z „przydziału”. Za przykład stawiałem im 12-latków przeszkolonych
        przeze mnie , którzy w każdej sytuacji potrafili zachować się odpowiedzialnie i
        bezpiecznie na strzelnicy . Nawet w wypadku zacięć broni, niewypałów, czy
        wejścia osób niepowołanych na SO i na oś strzelnicy.

        Pilnowali się nawzajem. Tego ich uczyłem.

        Czego obawiam się w dalszej działalności ROMB . Że do ich
        władz przenikną ludzie dawnego systemu z tą – że mentalnością j/w napisałem. W
        celu skanalizowania wysiłków w kierunku pożądanym dla skłócenia idei i konkretnych działań ROMB. Przerabiałem to na
        własnej skórze. To działania stare jak świat. Dlatego poza sympatią i pełnym
        poparciem dla kierunków działania tej organizacji mam poglądy identyczne jak
        p.Cejrowski w wystąpieniu na zjeździe ROMB. Który to wyraził oględnie i
        inteligentnie. Te obawy od wielu lat
        przedstawiałem na ( nieczynnym już) Portalu Strzeleckim. Widząc jak MON próbuje
        wszelkimi sposobami skłócić ten wspaniały ruch młodych ludzi. Ze względu na to
        – by nie stali się ewentualnie siłą również polityczną – jak dawni drużyniacy
        Marszałka Piłsudskiego.

        Kpt. M.Mozets (ps. lit.)
        spec. uzbr. (jnwsws)

  • Pingback: Tłumik dźwięku w projekcie ustawy o broni amunicji. | Andrzej Turczyn()