Statystyki pozwoleń na broń, stan na koniec 2015 roku.

Pojawiły się oczekiwane statystyki pozwoleń na broń na koniec 2015 roku. Materiał do analizy ciekawy. Przedstawiam moje wnioski, jakie wynikają z pobieżnego oglądu podanych informacji. Zachęcam wszystkich do dyskusji, prezentacji własnych wniosków i obliczeń.

 

Liczba osób posiadających pozwolenie na broń – stan na dzień 31 grudnia 2014 r.

Cel w jakim zostało wydane pozwolenie na broń

 Liczba osób, którym wydano pozwolenie na broń w danym celu

 Liczba egzemplarzy broni zarejestrowanych przez posiadaczy pozwolenia na broń

ochrona osobista

62 693

66 782

ochrona osób lub mienia

67 68
łowiecki 116 293

272 313

sportowy

14 894 30 551
rekonstrukcji historycznych 33

126

kolekcjonerski

1 520 8 357

pamiątkowy

1 755

2 483

szkoleniowy

149

741

inny

191

167

ogółem 197 595

381 588

 

Liczba osób posiadających pozwolenie na broń – stan na dzień 31 grudnia 2015 r.

Cel w jakim zostało wydane pozwolenie na broń

Liczba osób, którym wydano pozwolenie na broń w danym celu

Liczba egzemplarzy broni zarejestrowanych przez posiadaczy pozwolenia na broń

ochrona osobista

51 040 54 380

ochrona osób lub mienia

9

10

łowiecki

119 638

283 248

sportowy 16 805

35 903

rekonstrukcji historycznych

44 157
kolekcjonerski 3 139

13 349

pamiątkowy

1 736 2 447
szkoleniowy 213

1 155

inny

195 171
ogółem 192 819

390 820

 

Liczba osób, którym wydano pozwolenie na broń w 2015 roku.

Cel w jakim zostało wydane pozwolenie na broń

Liczba osób, którym wydano pozwolenie na broń w danym celu*

ochrona osobista

152
ochrona osób lub mienia

0

łowiecki

5 084
sportowy

2 824

rekonstrukcji historycznych

11
kolekcjonerski

1 619

pamiątkowy

22
szkoleniowy

65

inny

6
Łącznie

9738

 

Liczba osób, którym cofnięto pozwolenie na broń w 2015 roku.

Cel w jakim zostało wydane pozwolenie na broń

Liczba osób, którym cofnięto pozwolenie na broń w danym celu*

ochrona osobista

11 805

ochrona osób lub mienia

58

łowiecki

1694

sportowy

913

rekonstrukcji historycznych

0

kolekcjonerski

0

pamiątkowy

41

szkoleniowy

1

inny

2

Łącznie:

14514

 

Policyjna statystyka podaje, że na koniec 2015 r. było 192 819 pozwoleń na broń. Na koniec roku 2014 r. pozwoleń było 197 595. Oznacza to, że liczba pozwoleń na broń zmniejszyła się o 4776. Stało się tak pomimo tego, że w roku 2015 roku wydano łączenie 9738 pozwoleń na broń. Oznacza to, że w roku 2015 cofnięto 14514 pozwoleń na broń. W poszczególnych kategoriach pozwoleń na broń wygląda to w sposób opisanych poniżej.

Pozwolenie na broń w celu ochrony osobistej – w roku 2015 Policja wydała 152 pozwolenia, a cofnęła 11 805 pozwoleń na broń co ochrony osobistej. Pozwolenie na broń w celu ochrony osób i mienia – w roku 2015 Policja nie wydała ani jednego pozwolenia na broń w tym celu. Jednocześnie cofnięto 58 pozwoleń na broń w celu ochrony osób i mienia. Pozwolenie na broń w celu łowieckim – w roku 2015 Policja wydała 5084 pozwolenia, a cofnęła 1694 pozwolenia na broń. Pozwolenie na broń w celu sportowym – w roku 2015 Policja wydała 2824 pozwolenia, a cofnęła 913 pozwolenia na broń w celu sportowym. Pozwolenie w celu rekonstrukcji historycznych – w roku 2015 Policja wydała 11 tego rodzaju pozwoleń na broń. W tym samym roku nie cofnięto ani jednego pozwolenia na broń w tym celu. Pozwolenie na broń w celu kolekcjonerskim – w roku 2015 Policja wydała 1619 pozwoleń. W roku 2015 Policja nie cofnęła ani jednego pozwolenia na broń w celu kolekcjonerskim. Pozwolenie na broń w celu pamiątkowym – w roku 2015 r. Policja wydała 22 pozwolenia na broń, a cofnęła 41 pozwoleń na broń. Pozwolenie na broń w celu szkoleniowym – w roku 2015 Policja wydała 65 pozwoleń na broń. W tym samym roku cofnięto 1 pozwolenie na broń w celu szkoleniowym. Pozwolenie na broń w innym celu – w 2015 r. wydano w innym celu niż opisane powyżej 6 pozwoleń na broń, a cofnięto 2 takie pozwolenia.

Wywodzę z powyższego wniosek, że Policja prowadzi zakrojoną na szeroką skalę akcję cofania pozwoleń na broń, ze szczególnym okrucieństwem traktując pozwolenie w celu ochrony osobistej i w celu ochrony osób i mienia. W sytuacji, gdy zainteresowanie bronią w społeczeństwie jest wyraźnie wzmożone, Polacy dobrowolnie nie oddają broni. Wzmożenie zainteresowania bronią palną jest widoczne i nie da się tego zamaskować statystyką. Moim zdaniem wszczynane są postępowania administracyjne, które kończą się cofnięciem pozwolenia na broń i jest to planowa akcja, zamierzona na zmniejszanie broni w rękach Polaków.

Szczególnie wadliwe uregulowanie przesłanek uzyskania i utrzymania pozwolenia na broń w celu ochrony osobistej powoduje, że te pozwolenia topnieją w wielkim tempie. W skali roku liczba tych pozwoleń zmniejszyła się o blisko 20 %.  Fakt, że bronią kolekcjonerską, sportową czy nawet myśliwską można wykonywać kontratyp obrony koniecznej, bo ten uregulowany jest w kodeksie karnym (art. 25 kk), a nie ustawie o broni i amunicji powoduje, że pozwolenie do ochrony osobistej traci swoją atrakcyjność. Towarzysze ubecy, milicjanci i żołnierze Ludowego Wojska Polskiego, którzy głównie takie pozwolenie posiadają albo odchodzą na „wieczną wartę”, albo nie przeprowadzają kosztownych badań lekarskich i psychologicznych, albo po prostu nie są trwale, realnie i ponadprzeciętnie zagrożeni. Jest też tak, że pozwoleniem broń w celu ochrony osobistej objęte są pozwolenia na broń gazową. Zapewne w znacznej części tego rodzaju broni dotyczą decyzje cofające pozwolenie. Aktualnie wydawane pozwolenia w celu ochrony osobistej to pozwolenie wydawane dla policjantów i funkcjonariuszy tajnych służb. Cywil, Polak w zasadzie tego pozwolenia nie otrzymuje. Z faktu, że ilość pozwoleń na broń w celu ochrony osobistej maleje, absolutnie nie można wywodzić wniosku, że Polacy są przekonani o ogarniającym ich pokoju i bezpieczeństwie. To byłby wniosek zupełnie błędny, co najmniej z powodów opisanych przeze mnie powyżej.

„Wymierającym” rodzajem pozwolenia na broń jest pozwolenie do ochrony osób i mienia. To pewnie z tego powodu, że Policja ma poważne problemy z wykładnią przepisów jaką broń można na takie pozwolenie posiadać, a przede wszystkim z tego powodu, że mamy całą masę firm ochroniarskich, których kompetencje opisane są w odrębnej ustawie. Z zakresem uprawnień osoby posiadającej pozwolenie na broń do ochrony osób i mienia byłby poważny problem. Tego pozwolenia nie żałuję, jest reliktem przeszłości i nie wiadomo czemu ma służyć. Eksterminacja tego pozwolenia wpisuje się w policyjną politykę odbierania pozwoleń na broń, które służą obronie kogoś lub czegoś.

Pozwolenia na broń w kategorii możliwych do uzyskania, tzn. pozwolenia do celów łowieckich, sportowych i kolekcjonerskich rozwijają się naturalnie, niektóre można nawet powiedzieć gwałtownie. Pomimo akcji cofania pozwoleń na broń, liczba tych pozwoleń rośnie. W roku 2015 wydano w tych trzech kategoriach łącznie 9527 pozwoleń na broń.

Pozwolenie do celów łowieckich żyje swoim życiem i przy blisko 120 000 tego rodzaju pozwoleń, cofnięcia w skali roku na poziomie 1694 pozwoleń nie może budzić zdziwienia. Śmierć, utrata przesłanek ogólnych przez posiadaczy tego rodzaju pozwolenia, to naturalne. Skala cofnięć to nieco ponad 1 % ogólnej liczby pozwoleń nie może wzbudzać podejrzeń i jest to normalne zjawisko towarzyszące systematycznemu wzrostowi ilości pozwoleń w celu łowieckim. Uważam, że to stan przeciętny. Przez rok 2015 tych pozwoleń przybyło 3345.

Pozwolenie w celu sportowym to pozwolenie, którego istnienie, czy raczej możliwość uzyskania sięga za przełomowy 2011 rok. Wówczas były inne zasady wydawania tego pozwolenia. Pozwolenia na broń do celów sportowych przed 2011 rokiem było również dedykowane dla towarzyszy oficerów LWP oraz towarzyszy milicjantów. Ci dzisiaj często już wiekowi, niechętnie zdobywają patenty, odnawiają licencje. Obserwuję zjawisko cofania pozwoleń na broń właśnie takim „sportowcom”. Innych przypadków ja osobiście nie odnotowałem. Wypada wspomnieć, że po 2011 roku pojawiły się problemy z licencjami wydawanymi przez Polski Związek Strzelectwa Sportowego. PZSS świadomie lub nie – swoje zdanie oczywiście mam – ale realizując oczekiwania policyjne wprowadziła w miejsce licencji zawodniczych bezterminowych licencje roczne. Być może i ten zabieg ma wpływ na większy niż przeciętny odsetek cofania pozwoleń na broń w celu sportowym. W konsekwencji zdarza się, że te pozwolenia są cofane. Cofnięcia nieco wyższe niż przeciętne, jak przy pozwoleniu łowieckim, ale nie sięgające stanu piątej części ogólnej liczby pozwoleń. Cofnięcia w przypadku tego pozwolenie określiłbym jako konsekwencja dostosowywania się stanu faktycznego do obecnie obowiązujących przepisów prawa. W zakresie pozwolenia do celów sportowych można zaobserwować jednocześnie wyraźny wzrost zainteresowania takim pozwoleniem. W roku 2015 wydano 2824 takie pozwolenia. To w stosunku do liczby pozwoleń z końca 2014 roku wzrost niemal 20 %.

Zdecydowanie największy statystyczny rozkwit przeżywa pozwolenie w celu kolekcjonerskim. W tym przypadku mamy przyrost ponad 100 % przy braku cofnięć takich pozwoleń na broń. Z moich obserwacji wynika, że takie pozwolenie głównie uzyskują żołnierze, policjanci, funkcjonariusze innych państwowych formacji uzbrojonych oraz posiadacze pozwolenia do celów sportowych. Niezwykle rzadkim przypadkiem jest taki, że pozwolenie to uzyskuje ktoś kto nie będąc żołnierzem, policjantem, funkcjonariuszem innej państwowej formacji uzbrojonej nie ma innego pozwolenia na broń. Związek ma to z koniecznością zdawania policyjnego egzaminu, który jak się okazuje, drogą wyjątków mija ogromna większość wnioskodawców występujących o takie pozwolenie. Pozwolenie na broń w celu kolekcjonerskim po roku 2011 zaczynało swoje istnienie niemal od zera. Pozwoleń tych w zasadzie przed 2011 roku nie było. Przez te kilka lat od 2011 w skali roku liczba ich podwaja się. To mnie bardzo cieszy i to moim zdaniem pokazuje rzeczywiste nastroje społeczne w zakresie dostępu do broni palnej.

Ze statystyki wynika natomiast, że zwiększyła się liczba egzemplarzy broni zarejestrowanych w oparciu o pozwolenia na broń. Na koniec roku 2014 r. było to 381 588 egzemplarzy broni, a na koniec 2015 roku było to 390 820 egzemplarzy broni. Oznacza to, że na koniec 2015 roku w Polsce w rękach mniejszej liczby posiadaczy broni jest o 9232 egzemplarzy broni więcej. Dokonując statystycznego przeliczenia egzemplarzy broni na 100 mieszkańców wynik jest przerażający. W Polsce na koniec 2015 roku było 38 478 602 obywateli. Na jednego Polaka przypada 0,01 części broni, na 100 mieszkańców 1,01 egzemplarza broni.

Dokonując przeliczenia liczby pozwoleń na broń na 1000 mieszkańców wynik jest równie przerażający. Na 1000 Polaków przypada 5 pozwoleń na broń. Na koniec jedna istotna uwaga, o której już pisałem we wpisie Rzeczywista ilość posiadaczy broni palnej w Polsce. Ilość pozwoleń na broń nie pokrywa się z ilością osób posiadających pozwolenia na broń. Liczba osób jest istotnie mniejsza, bowiem wyraźne jest zjawisko posiadania przez jedną osobę kilku rodzajów pozwoleń na broń.

Jesteśmy rozbrojonym Narodem pośrodku niebezpiecznej Europy!

 

 

  • marwin

    Licencję sędziego czy trenera, PZSS wydaje na na okres olimpijski, czyli 4 lata. Ale już licencje zawodnicze tylko na rok… Monopol i komercja w czystym wydaniu. Wystarczy poważniej zachorować (np. skomplikowane złamanie) w środku sezonu zawodów i traci się wszystkie uprawnienia. Chociaż jest oczywście rozwiązanie. Nie można przecież zarżnąć kury znoszącej złote jajka. Kura musi tylko się spiąć i znieść więcej jaj, którymi spłaci brak osobostartów – 400 za broń główną i po 200 za pozostałe kategorie. Nie trzeba więc być aktywnym sportowcem. Wystarczy zapłacić. Taki supermarket z licencjami.
    Te statystyki zmienią się diametralnie kiedy przyjęta zostanie nowa uobia. Bardzo na to liczę.

  • Matt

    Skąd pan wie, że cofnięte pozwolenia “obronne” to nie gazówki, na których właściciele już dawno położyli lagę?

    • Andrzej Turczyn

      tego nie wiem. napisałem co myślę. ze swojego podwórka mam również pewne spostrzeżenia.

  • Hubert Kwintal

    Tych pozwoleń do ochrony osobistej bym nie żałował. Powiem więcej. To prawdopodobnie zasługa (tak, zasługa, a nie wina) ROMBU i jego sympatyków, którzy wytykają na każdym kroku pozwolenia przyznane po znajomości i w innych, niejasnych okolicznościach.
    Podejrzewam, że zdecydowana większość tych cofniętych pozwoleń to właśnie efekt porządków, a nie rozbrajania uczciwych obywateli.

    Natomiast kwestia pozwoleń do ochrony osób i mienia trochę mnie niepokoi. Sam pracuję w tym fachu i wiem, że do niektórych zadań (np konwoje) takie pozwolenie jest niezbędne. Oczywiście mniejsza liczba uprawnionych bezpośrednio przekłada się na wzrost stawek dla nich, co właściwie powinno cieszyć ;). Ale z drugiej strony oznacza to bardzo utrudniony dostęp dla młodych (jeśli nie wiekiem, to przynajmniej stażem) ochroniarzy.

    • Andrzej Turczyn

      Wniosek jak najbardziej zasadny, też tak pomyślałem.

    • Piotr Petrus89

      A to nie jest tak, że pozwolenie do ochrony osób i mienia wypiera “Legitymacja osoby dopuszczonej do posiadania broni” (Czy jakoś tak brzmi to badziewie)?

      • Andrzej Turczyn

        taka legitymacja to dla ochroniarza i magazyniera

  • Karol Garbacz

    Dno… totalne dno.

    Już wczoraj przeglądając statystyki bez pańskiego komentarza stwierdziłem, że pozwolenie kolekcjonerskie zaczyna być pozwoleniem dla kliki policyjno-wojskowej i to na lepszych warunkach niż to od ochrony osobistej. Tym bardziej, że [m]ilicja stosuje sito w postaci egzaminu, więc już na wejściu widać kto jest z poza “kółeczka”.

    Szkoda, że tak się dzieje. Tak naprawdę pozwolenia kolekcjonerskie i sportowe działają na podobnych zasadach pomijając zakres przedmiotowy tych pozwoleń.. Istotna różnica wg mnie jest w finansowaniu bastionu komunizmu jakim jest spółka policja-pzss. W pozw. kolekcjonerskim mamy jedną opłatę za niby-egzamin, czyli szybkie odchudzanie portfela + szybki ból w postaci wysoce uznaniowego sprawdzianu zwykle w połączeniu z równie kosztowną i wcale nie mniej uznaniową poprawką. W sportowym (czyli za wielu uważanym za łatwiejszym do zdobycia) mamy abonament na rzecz emerytowanych decydentów milicyjnych i wojskowych LWP . Za opłacony abonament otrzymujemy kupę gów**, bo tak naprawdę nie otrzymujemy nic sensownego. Wspomniane już wyżej roczne licencje, popierologia, miesiące czekania itp.

    • Matt

      Zupełnie nie rozumiem, skąd pomysł że jakaś klika korzysta z pozwoleniu kolekcjonerskim. Większość ludzi występuje o sportowe ORAZ kolekcjonerskie i żadnego egzaminu nie zdaje.

      • Karol Garbacz

        Wielmożna komisja na egzaminie niestety za free tam nie siedzi niestety.

        Przypomnę Ci, że na patent również jest egzamin, tańszy oczywiście, ale po kilku latach i tak opłaty za sportowe zaczynają przewyższać te za kolekcjonerskie.

      • Andrzej Turczyn

        Korzysta ze zwolnienia z egzaminu. Tak właśnie co do zasady jest.

    • Adam90

      ja nie jestem związany z żadnymi służbami a bez większych problemów zdobyłem kolekcjonerskie pozwolenie i nie mam patentu od PZSS 🙂

      • Karol Garbacz

        Ja również nie jestem związany z żadnymi służbami. Jestem w trakcie zdobywania kolekcjonerskiego (jeszcze przed pierwszym egzaminem) ale niestety nie mogę powiedzieć, żeby odbywało się to bez większych problemów. Poirytowanie wzrasta tym bardziej, że policjant z drogówki strzelający 15 pestek w roku jest traktowany na tych samych zasadach, co cywil taki jak ja zostawiający 500-1000 złotych za strzelanie z broni i ammo, które jest własnością prywaciarza ze strzelnicy.

        • Agzaim BarTholomei

          Prosta rada. Wstąp do Policji lub SZ RP i przestań narzekać jak wąsata baba z chrustem na plecach.
          Zdecydowana większość F-szy i ŻZ ma kolekcjonerskie właśnie z powodu 15 pestek. A że mają ten jeden na prawdę istotny przywilej, ułatwiający zdobycie pozwolenia? To chyba dobrze, czyż nie?

          • Karol Garbacz

            Pozostając w prowincjonalnych tematach mogę to skomentować jedynie tak: Nie kupuje się krowy żeby wypić szklankę mleka. 😉

          • Agzaim BarTholomei

            Oczywiście, że się nie kupuje. Ale pisanie o jakiejkolwiek klice to znaczące nadużycie, i z tym zgodzić się nie mogę.
            Ustawa jest niedoskonała, tak jak niedoskonałe jest cale prawodawstwo w RP. Ale na tę sprawę należy patrzeć jak na szklankę w połowie pełną. Oto, ustawodawca wiedząc o mizerii szkolenia strzeleckiego w służbach, pozwala w łatwy sposób, za pieniądze zainteresowanych (chytre to niezmiernie, przyznaję), szkolić się i strzelać tym, którym na sercu leży dobro służby. Przypadek? Nie sądzę.

      • Andrzej Turczyn

        Ale przecież ja nie mówię, że nie ma takich przypadków. Ja tylko napisałem co myślę o istniejącej zasadzie. Piszę oczywiście na podstawie moich spostrzeżeń.

        • Adam90

          Oczywiście się zgadzam, przytłaczającą większość pozwoleń kolekcjonerskich należy do osób związanych z służbami.

    • Andrzej Turczyn

      Dla kliki jest pozwolenie do ochrony osobistej. Ci policjanci i żołnierze, którzy występują o kolekcjonerskie to własnie klika nie jest, a ci bardziej świadomi i dążący do samodoskonalenia w ten sposób.

      • Karol Garbacz

        Proszę zwrócić uwagę na jeden ważny szczegół. Niedługo minie 5 lat od czasu wprowadzenia istotnych zmian w UoBiA. Badania lekarskie wymagane do pozwolenia do ochrony osobistej są ważne również 5 lat.
        Połączenie 3 faktów:
        -akurat wychodzą badania lekarskie zrobione w okresie zmiany w ustawie
        -nagła czystka w pozwoleniach do ochrony osobistej
        -nagły wzrost liczby pozwoleń kolekcjonerskich
        Przypadek?

        Kolekcjonerskie jest dużo łatwiejsze do utrzymania, posiada szerszy zakres przedmiotowy. Finansowo w dłuższej perspektywie czasu wychodzi taniej. Metoda zdobycia poza ustawowym “stałe, realne i ponadprzeciętne zagrożenie życia, zdrowia lub mienia” nie różni się zbytnio – zarówno w jednym jak i w drugim zdaje się (uznaniowy) egzamin przed organem policji. Ma jedną wadę – zakaz noszenia, ale wada ta i tak jest częściowo niwelowana przez wspomniany art. 25kk.

        Niestety nie jest tak pięknie jak Pan pisze, że takie pozwolenie jest dla tych, a takie dla tamtych. Zgodzę się, że kolekcjonerskie jest głównie w rękach policjantów i wojskowych + niewielka ilość cywili, ale na “krzywy ryj” dostają je również ci, którzy wcześniej mieli pozwolenie do ochrony osobistej. Statystyki potwierdzają moją tezę, choć bardzo chciałbym się mylić.

    • marwin

      Panie Karolu, gdybym za tą całą kasę, którą płacę za utrzymanie pozwolenia na sportową, otrzymał od pzss chociaż wspomninaną przez Pana kupę gów**, to przynajmniej miałbym czym ziemię na ogrodzie zasilić. A tak, to zwykłe wymuszenie rozbójnicze, haracz za możliwość realizacji swoich zainteresowań i pasji.
      Jak już wyżej wspomniałem, czekam niecierpliwie na wprowadzenie w życie projektu nowej uobia. Z jego wszystkim zaletami i drobnymi wadami. Najwyższy czas na wyciągnięcie pełnego koryta spod nienapasionych czerwonych ryjów.

    • Mateusz Wolff

      LIBERUM VETO!
      Ja z kumplami zalozylismy stowarzyszenie (4 osoby). Jakis bzdurny regulamin ,podpisy zalozycieli itd. Jak sie spiac to w weeked mozna przygotowac. Zanieslismy to do ratusza i po 5 dniach bylismy zarejestrowanym stowarzyszeniem o charakterze strzelecko-kolekcjonerskim.
      Potem tylko zapisac sie do klubu ,3 miesiace ,patent licencja i…juz mozna skladac wniosek do WPA.Tyle!
      Ja jestem prezesem a moj serdeczny kumpel przedstawicielem. Zadnych oplat licencji i innych durnot rodem z PZSS nie mamy ,a ze to nasze to nikt nas nie wyrzuci.
      Bo w polsce nie można tak poprostu mieć broni, trzeba gdzies należeć, a że mamy swoje stowarzyszenie(kartka papieru leżąca na półce) to oficjalnie należymy, a w praktyce mamy poprostu bron:))
      I wydaje mi sie ,ze wiele osob mysli podobnie dlatego takie zainteresowanie.
      Na poczatku “ścieżka zdrowia” ale jak juz dostaniesz to masz w dupie wszystko. Nic wiecej do końca życia nie musisz robic, odnawiac ,placic.

      Dlatego goraco zachecam Cie kolego do zalozenia stowarzyszenia:)

      Pozdrawiam

      • marwin

        Nie będę zakładał stowarzyszenia bo mam fundację 😉 Ale forma organizacyjna to rzecz wtórna. Żeby utrzymać (dostać) pozwolenie na sportową trzeba mieć licencję zawodniczą pzss. Ty preferujesz kolekcjonerską, a ja wolę korzyści wynikające z posiadania sportowej. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cała ta formalno-prawna zabawa to zwykła ściema. Efektem docelowym jest posiadanie broni. Podstawowym pytaniem hoplofobów będzie “po co”. Podstawową (wiem, że mało polityczną) moją odpowiedzią będzie “g**** cię to obchodzi”. Ale zostawmy hoplofobów na inny wątek.
        Drogi dotarcia do posiadania broni z możliwością jej faktycznego posiadania (czytaj noszenia) są bardzo ograniczone i obarczone koniecznością opłacania haraczu. I to jest chore. Państwo usankcjonowało utrzymywanie finansowe jednej organizacji przez obywateli mimo, że wspomniany twór absolutnie nic nie oferuje w zamian. Na prawdę nic, bo nawet za plastikową legitymację trzeba zaplacić trzy razy więcej niż koszt jej wytworzenia.

      • Andrzej Turczyn

        słuszna droga

      • Karol Garbacz

        A ja zapisałem się do stowarzyszenia Braterstwo. 5 minut pisania, członkostwo bezpłatne.

        • Mateusz Wolff

          I to tez jest dobra droga:)

  • Wojciech

    “Polacy dobrowolnie nie oddają broni. Wzmożenie zainteresowania bronią palną jest widoczne i nie da się tego zamaskować statystyką. Moim zdaniem wszczynane są postępowania administracyjne, które kończą się cofnięciem pozwolenia na broń i jest to planowa akcja, zamierzona na zmniejszanie broni w rękach Polaków.” Nie ,proszę Pana.Oddają i to bardzo często.Konkretnie nie robią nakazanych,okresowych badań psychologicznych i lekarskich,co powoduje wszczęcie postępowań administracyjnych. Po prostu szkoda im na to pieniędzy.Na to i inne bzdury,typu szafy S1 itp.Mija też po latach ,początkowa fascynacja bronią i dochodzą do wniosku,że więcej z tym wszystkim problemów ,niż to warte.Mijają też realne zagrożenia,wskutek których występowali o pozwolenie.Nie znam przypadków /być może takie są/,aby policja wszczynała postępowania bez przyczyny,znam jednak wiele osób-moich kolegów,którzy z posiadania broni zrezygnowali.Ja sam nieodwołalnie wkroczyłem w ostatnią “pięciolatkę”.

    • Andrzej Turczyn

      Ależ te przypadki opisałem również we wpisie. Te badania, testy traktuję jako niedobrowolny sposób na utrudnienie posiadania broni palnej.

    • marwin

      Zgadzam się z całością przytoczonych argumentów poza jedym. Nie uważam za bzdurę zabezpieczenia w certyfikowanym zamknięciu posiadanej broni na czas jej pozostawania poza zasięgiem właściciela. Dzieci w domu to jedno, wiadomo, że nie każdy ma to szczęście (lub problem). Ale włamania są na porządku dziennym. Kasetka z blaszki czy szafka z pażdzieża to nie jest rozwiązanie w przypadku przechowywania broni. To tak na marginesie.

      • Piotr Petrus89

        Taką szafę S1 też da się łomem otworzyć… Niestety… Ale pany stwierdziły, że stare “szafy pancerne” są bee, bo tak.

  • Matt

    Przy obecnych przepisach prawdziwą barierą nie jest biurokracja, tylko cena broni, amunicji i szaf. A te trzy rzeczy kosztują na całym świecie mniej więcej tyle samo.
    Obawiam się, że nawet nowa ustawa niewiele zmieni w tempie przyrostu liczby posiadaczy,
    Mało kto ma ochotę na .22, bo to nudne, a dynamika, CAS/WAS, MR, LR itd. już swoje kosztują.

    • Redneck.pl

      Uhm. Pozwole sie nie zgodzic.

      – Ceny u nas potrafia byc wybitnie wysokie:
      1. S&W M&P 15 w PL 4300, w US ~$600.
      2. XDm 4.5 9mm w PL 2300, w US ~$430.

      Nawet wysoki kurs dolara tego nie wyrowna. Jest u nas drozej.
      Dodatkowo brak “wolnego” rynku (sprzedaz wysylkowa itp.) powoduje ze jest drogo.

      – Szafy nie sa wymagane na calym swiecie, ale u nas tez sa drozsze przez kosmiczne certyfikaty. Pozatym i tak mozna za 600 PLN kupic spokojnie S1.

      Koszty sa nawet bardzo wysokie na nasze warunki, ale jak widze, nie sa bariera dla przecietnego Polaka. Wiekszosc osob co znam, co maja +10 sztuk maja normalne etaty, domy, zony i dzieciaki na utrzymaniu.

      • Matt

        Koszt zakupów można sobie rozłożyć na lata, niemniej jednak jest to moim zdaniem przeszkoda i to znaczna. Nikt zarabiający 3 tys. na rękę nie wpakuje się w miesięczne koszty na poziomie 20 proc. tej sumy.

      • Minuteman

        Prawda. Nie wiem skąd się bierze taka kosmiczna marża w Polsce, ale tak właśnie jest. S&W M&P 15 i XDm nie są tu wyjątkiem. W USA można kupić Glocka za mniej niż 400$ (u nas 2.5 tys i więcej). Całkiem przyzwoitego AR-15, jak Ruger AR 556 amerykanie mają za 900$ (u nas odpowiednik kosztuje przeważnie 5-6 tys). Nawet za głupiego Beryla (zwykły kałasz tyle tylko że 5.56) trzeba wywalić prawie 4 tysiące.

        Niby można kupić używaną TT za dwie stówki, czy SA vz. 58 albo Mosina za kwotę poniżej tysiaca, ale jak się chce mieć cokolwiek bardziej współczesnego, to ceny mocno zniechęcają, zwłaszcza jak się porówna ceny tych samych produktów w kraju i za granicą.

        • Agzaim BarTholomei

          Kolego, wskaż mi TT, SA, lub M-N za “poniżej tysiąc” to biegnę kupić. SA po krótkiej przerwie wróciły za 1800-1900pln, M-N poniżej 1500 nie istnieje, a TT? 600 minimum, chyba, że z drugiej ręki w stanie opłakanym.
          Strzelectwo to drogie hobby – bo zarabiamy zbyt mało.

          • Minuteman

            No to w takim razie przepraszam jeśli wyrażając się nieprecyzyjnie, niechcący wprowadziłem kogoś w błąd. Ceny, (TT, SA, M1891), które podałem wyznaczają minimalny pułap i są to najlepsze okazje z jakimi zetknąłem się w gronie moich znajomych. Najtańszy używany Mosin, na jakiego trafiłem kosztował 800zł, ale faktycznie było to kilka lat temu, a jego stan techniczny pozostawał sporo do życzenia. Na trochę sfatygowanego SA swego czasu trafiłem za 900zł. Co do TT, to mój znajomy kupił ją (w bardzo dobrym stanie, bo tamten jej właściwie nie używał) niedawno wraz z dwoma pudełkami 7.62×25 od jakiegoś emerytowanego UBeka, któremu cofnięto pozwolenie i chciał szybko się pozbyć (inaczej poszłaby do utylizacji). Kolega zapłacił 200zł. Zrobił naprawdę dobry interes, ale skoro taka cena padła, to pozwoliłem sobie ją przytoczyć.

          • Agzaim BarTholomei

            Ja w ten sam sposób kupiłem P-83 za 250pln, półkownika/leżaka. Ale to są wyjątkowe wyjątki i w żadnym przypadku nie można twierdzić, że “masowy” klient kupi broń za taką cenę.

            Trzeba po prostu być blisko “firmy” i f-szy, któży znają innych f-szy, którzy kiedyś itp, itd.

        • Matt

          Jak to skąd się bierze…? Firma ma określone koszty stałe, w tym jakieś minimum zarobków właściciela i/lub pracowników. Jeżeli sprzedaje się mało, marże muszą wyższe niż tam, gdzie sprzedaje się dużo (klient nie pójdzie kupować za granicą, bo to kłopot, czas, użeranie itp.)

    • Piotr Petrus89

      Szczerze mówiąc to pierwszą barierą – także psychologiczną, jest koszt uzyskania pozwolenia. Gdyby był to realny koszt procesu administracyjnego i wyprodukowania odpowiednich papierków to wielu rodaków uzyskało by papier, a potem odkładało na pierwszą broń…

      • Pawel W

        Oczywiście, że pierwszą barierą jest sam koszt uzyskania pozwolenia. Za te pieniądze można już 2 sztuki używanej broni kupić – jedna krótka, jedna długa. Do tego dochodzi konieczność kupienia szafy, która też trochę kosztuje – jak przeglądałem ceny, to poniżej 1000zł nie schodziło. Do tego dochodzą jakieś wywiady środowiskowe, kontrole, itp, itd upierdliwości, jakby się było skazanym na warunkowym. W związku z powyższym jestem zdecydowanie za CP.

        • Matt

          Mam wrażenie, że wszyscy patrzą na to z perspektywy osobnika napalonego na byle jaka klamkę, a jednak przeciętny kandydat do papierów ma moim zdaniem dość dobrze przemyślane, czego chce.
          Pozwolenie jakieś 3000 zł (s+k). Co to jest w porównaniu z kosztem paru sztuk broni i kilkoma setkami pestek do każdej z nich…?

          • PK

            To zależy. Jeśli ktoś w jakimś kontekście pasjonuje się bronią, traktuje to jako hobby itd., to masz rację, bo koszt uzyskania pozwolenia szybko zginie na tle dalszych wydatków.

            Ale przeciętny Polak, który po prostu chciał by mieć broń jako narzędzie do obrony siebie i najbliższych w jakiejś skrajnej sytuacji, może mieć problem z wygospodarowaniem w napiętym domowym budżecie tych paru K na start.

          • Matt

            Popieram. Pamiętajcie, co to w PL znaczy “przeciętne zarobki”. 2,5-3 tys, miesięcznie na rękę? Chyba taka jest mediana.

          • Pawel W

            @Matt – porównam to do rynku foto – są miłośnicy fotografii, co siedzą w tabelkach i dyskutują nad promilowymi różnicami w obrazowaniu aparatów, jakości obiektywów. I jest ta druga, dużo liczniejsza strona, która kupuje aparat, żeby robić zdjęcia i bierze to, co pan ze sklepu poleca, i przeważnie są zadowoleni. I zdjęcia mają. Tak samo jest z bronią – są ci, którzy chcą się bawić i tacy, których jest większość, których zabawa nie interesuje, chcą mieć broń do obrony. Ja jestem w pierwszej grupie jeśli chodzi o fotografię, zaś w drugiej, jeśli chodzi o broń. Chcę mieć pierwszą lepszą klamkę, która sprawi, że włamywacz, bądź napastnik osiągnie swój życiowy rekord w sprincie.

          • Piotr Petrus89

            …Ale są zwolennicy jednego i drugiego np: osoby chcące “budować” obywatelską obronę terytorialną, a jednocześnie np. kontynuować tradycje jakiejś jednostki która istniała wcześniej na danym terenie (kolekcjonerstwo, elementy rekonstrukcji) i wtedy może być praktycznie i niekoniecznie drogo np: AKM to koszt 2000 zł (Gdyby można było mieć oryginalny z demobilu to ten koszt zamykał by się w 1000zł), pistolet TT czy P-64 to koszt 500 zł. Wraz z mundurem rekonstruowanej jednostki całość zamyka się w 3000 zł (mundur “wopisty” ~200 zł, wz.93 180 zł) z nawiązką na pestki.

        • Piotr Petrus89

          Jako broń do obrony czy sportu CP być może tak, ale w przypadku inicjatyw proobronnych to bezcelowe, szkolenie inne, warunki taktyczne inne itp… A w razie “w” starcie colt CP vs broń względnie współczesna w rękach wyszkolonego dywersanta z Rosji, Prawego Sektora czy Kalifatu czy nawet zwykłego “złaka”?

      • Andrzej Turczyn

        Pozwolenie w Polsce jest okropnie drogie. Nie dla przeciętnie zarabiającego Polaka. Tak być nie może.

        • Piotr Petrus89

          I to jest główna bariera dzisiejszej UOBiA, szczególnie w przypadku inicjatyw proobronnych czy rekonstrukcyjnych, gdzie głównymi “zainteresowanymi” są ludzie w wieku 20-30 lat, a więc zarabiający tzw. pierwsze pieniądze.

    • Andrzej Turczyn

      nowa ustawa znacznie obniża koszty uzyskania pozwolenia i jego utrzymania. o tym w najbliższym magazynie Strzał będzie pisał Jarosław Lewandowski

      • Matt

        OK, każda obniżka jest dobra.

        • Andrzej Turczyn

          obniża o 90 %

  • PK

    Czyli okazuje się, że stosowana od dłuższego czasu statystyka 1.3 / 100 jest nieaktualna, ale zmieniła się niestety w niewłaściwym kierunku :/ Trochę to smutne.

  • Minuteman

    Dynamika zmian mówi sama za siebie. Mały kroczek w przód, dwa kroki w tył. W takim tempie zdążymy wszyscy umrzeć ze starości zanim odczujemy jakąkolwiek pozytywną zmianę. Zwłaszcza, że statystycznie rzecz biorąc, sytuacja się pogarsza a nie
    poprawia. Powyższe statystyki (o ile sporządzono je rzetelnie) dobitnie
    pokazują, że nawet znaczący wzrost świadomości społecznej i zainteresowania bronią palną, zupełnie nie przekłada się na poprawę obecnej, ponurej sytuacji polskiego strzelectwa i kultury broni.

    Z jednej strony często widzę wzmożony ruch na strzelnicach, zawodach strzeleckich czy piknikach patriotycznych, z drugiej strony znam całą masę ludzi, którzy mimo zdrowych poglądów, świadomości potrzeby posiadania broni, dużej wiedzy i umiejętności, dość częstego kontaktu z bronią i sporego zainteresowania strzelectwem, nie decydują się na wyrobienie pozwolenia na broń, bo obecne parszywe realia ich do tego bardzo skutecznie zniechęcają.

    Dzieje się tak z wielu powodów: Koszty uzyskania pozwolenia, plus
    koszt tej debilnej szafy, plus koszt broni i amunicji – jak do wygórowanych cen broni i strzelania w Polsce dodamy te wszystkie opłaty, składki i haracze jakie narzucają nam obecne przepisy i regulaminy, to większość zwyczajnych ludzi po prostu odpada. Pozostaje mieć nadzieję, że proponowany przez ROMB projekt ustawy rzeczywiście znacząco obniży koszty uzyskania pozwolenia, bo obecny stan rzeczy jest zupełnie nie do zaakceptowania.

    Drugi powód, to długa, żmudna, upierdliwa, skomplikowana,
    wieloetapowa i upokarzająca procedura. Czasami samo udzielenie
    szczegółowych informacji na temat wszystkich formalności jakie trzeba
    dopełnić, w zupełności wystarcza by początkujący entuzjasta strzelectwa
    darował sobie ten temat i zaczął szukać nowego hobby.

    Obowiązek rejestracji – mając pozwolenie na broń, zwracamy na siebie uwagę władz, które zazwyczaj są nam bardzo nieprzychylne. Wiedzą, że mamy broń i w każdym
    momencie mogą ją nam odebrać. Posiadaniu legalnej, zarejestrowanej broni zawsze
    towarzyszy duża niepewność. Nasza własność nie jest tak naprawdę nasza. Mogą nam cofnąć pozwolenie (np. w takiej akcji jak ta), mogą zmieniać zasady na jakich opierają się nasze pozwolenia, mogą nas nękać różnymi kontrolami, mogą szantażować nas ryzykiem utraty nadanego przywileju, mogą nas doić pod byle pretekstem (zmiany przepisach, nowe wymogi, dodatkowe badania, potrzeba nowych uprawnień, odnawianie licencji etc). Mogą wdrażać unijne dyrektywy pokroju
    477, lub samemu tak znowelizować ustawę, że będziemy musieli naszą broń
    zezłomować, sprzedać za bezcen lub oddać na policję. A jak przyjdzie co
    do czego (wojny, przewroty, okupacje, rozbiory, kataklizmy, rozruchy,
    zamieszki) to nam ją najzwyczajniej w świecie skonfiskują.

    Kolejny problem to bezprawie i zła wola wymiaru sprawiedliwości – zbyt wiele przypadków nadgorliwości, niekompetencji, nadużyć, a nawet naginania / łamania
    prawa ze strony policji i prokuratury. Niby UoBiA mówi co i na jakich zasadach wolno
    nam posiadać, niby zapisy Kodeksu Karnego o obronie koniecznej pozwalają nam się legalnie bronić, ale w praktyce różnie z tym bywa, interpretacja przepisów i
    orzecznictwo potrafi niepokojąco rozminąć się ze sprawiedliwością czy
    nawet elementarną logiką. To taka nasza tradycja wyniesiona z PRLu – te same zasady działają bardzo różnie i nieco inaczej względem różnych osób (są VIPy i jest cała reszta). W efekcie zarówno posiadanie jak i użycie legalnej broni, w świadomości społeczeństwa wiąże się z większym zagrożeniem ze strony władz niż ze strony zwykłych bandytów.

    To rzecz jasna nie wszystkie przyczyny obecnego stanu rzeczy, można by jeszcze długo wymieniać, ale chyba warto byłoby zwrócić uwagę na te powyższe.

    Właściwie to jedynym pozytywnym zjawiskiem, które może dodać nieco otuchy w tym opłakanym stanie polskiego strzelectwa jest tzw. broń bezpozwoleniowa, której jest
    zapewne kilkaset tysięcy i której jak przypuszczam, liczba stale rośnie
    (nie ma żadnych statystyk KGP w tym temacie i całe szczęście, oby tak
    pozostało). W obecnej, patologicznej sytuacji ekonomiczno-prawnej
    jedynie strzelectwo CP jest na tyle atrakcyjne (stosunek korzyści
    względem kosztów) aby móc dynamicznie się rozwijać w Polsce. I dzieje się to
    właśnie dlatego, że nikt tego nie kontroluje, nie rejestruje, nie
    reguluje i nie pobiera za to żadnych haraczy.

    Zatem uważam, że dobrym i pożytecznym pomysłem byłoby skoncentrowanie się na konsekwentnym poszerzaniu zbioru broni bezpozwoleniowej, czyli takiej jaka opisywana jest w projekcie ROMBu jako broń kategorii “D”. Myślę, że w zbiorze tym na początek powinna znaleźć się: cała broń czarnoprochowa, broń pneumatyczna, gazowa, alarmowa i sygnałowa, kusze oraz długa broń powtarzalna bocznego zapłonu. Takie rozwiązania, znane przecież z wielu bardziej cywilizowanych krajów Europy, radykalnie wpłynęłyby na atrakcyjność, przystępność i powszechność strzelectwa, przypomniałyby dawne tradycje (sprzed czasów komuny), bardzo przysłużyłyby się w podniesieniu kultury broni i świadomości Polaków oraz pomogłyby
    oswoić nas z normalnością, tak jak robią to teraz repliki broni CP sprzed 1885 roku.

    Jeśli zaś ktoś naprawdę wierzy, że tego typu broń stanowiłaby jakiekolwiek zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, to bardzo proszę by zachował swoje lewackie przesądy dla siebie i był łaskaw oszczędzić nam roztaczania apokaliptycznych wizji masakr w szkołach, napadów na banki, strzelanin i rozbojów dokonywanych za pomocą wiatrówek, czarnoprochowych odprzodówek lub odtylcówek czy powtarzalnych karabinków sportowych .22 LR.

    Tak czy owak trudno będzie przepchnąć projekt ROMBu przez sejm (wrogowie dostępu do broni będą go zwalczać bez względu na to, co w nim będzie zawarte) i myślę, że nic nie zaszkodzi jeśli umieścimy tam nieco więcej normalności i zdroworozsądkowych przepisów. Z czasem, społeczeństwo coraz mocniej oswoiłoby się z faktem, że choć taka broń jest powszechnie dostępna bez jakiejkolwiek biurokratycznej formy kontroli ze strony Wielkiego Brata, to niebo wcale nie wali nam się na głowę, co dałoby nam coraz mocniejsze argumenty przeciwko hoplofobom. Wtedy można byłoby się pokusić o dalsze poszerzanie tej kategorii, np. o strzelby lub półautomaty bocznego zapłonu. Myślę, że jeśli naprawdę chcemy odwrócić obecną, niekorzystną sytuację, to warto byłoby wziąć tę sugestię pod rozwagę.

    • Bartosz Skowroński

      ja odnośnie czrnoprochówek zastanawiałem się nad remingtonem 1858 ale jak policzyłem to stwierdziłem że lepiej poczekam zobaczę co wyjdzie z projektu. Wtedy jak będzie mniej więcej jak w projekcie to robię pozwolenie i kupuję bardziej praktyczną bardziej współczesną 9tkę. A jak będzie jak jest to temat remika powróci

      • Minuteman

        Całkiem słusznie. Mój brat ma replikę Remingtona New Army 1958 (Uberti, Inox z lufą 8 cali) i muszę przyznać, że pomimo upierdliwego ładowania, jestem bardzo pozytywnie zaskoczony jego niezawodnością i celnością. Udaje się czasem wystrzelać z niego lepszą grupę na 20m niż z 9mm CZ-75 SP01 (która na zawodach spisuje się znakomicie). A frajda ze strzelania przeogromna.

        • Bartosz Skowroński

          kat D ja widzę tak z jednej strony tak jednanie większych środowisk (choć znajdą się tacy że i samoczynna powinna tej kategorii być i będą krzyczeć że projekt do d****) a z drugiej trzeba pamiętać że jakoś to trzeba przepchnąć, wyjdzie z tego że odrzucą na wstępie i będzie po zawodach.

        • Jan Werbiński

          Z Remingtona można uzyskać dobre wyniki, bo ma dłuższą linię celowania i mniej kopie. Glockiem pomimo lepszych przyrządów celowniczych jest mi trudniej.

      • Matt

        Traktowanie kapiszonowego rewolweru jako ersatzu współczesnej “dziewiątki” jest absurdalne.

        • Minuteman

          Nie przeczę. Absurdalne realia skłaniają do absurdalnych postaw, kiedy próbujemy się do nich jakoś dostosować.

          • Matt

            Mam broń, bo lubię strzelać, Zagrożony się nie czuję. Nadal nie bardzo rozumiem takie postawy, ale cóż. Chcesz mieć dla mania, twoja wola.
            Nie akceptuję i nie zaakceptuję tylko szeryfów z coltem przy pasku.

          • Piotr Petrus89

            A dlaczego nie “szeryf z coltem przy pasku” – jak ktoś ma zainteresowania tym okresem historii i lubi rekonstrukcje historyczną to daj Boże, niech się bawi i chwali kolegom na strzelnicy co on tam zebrał i opowiada historie z dzikiego zachodu. Zawsze może być powstaniec styczniowy z coltem – bo te też skądś się znalazły na terenach zaborów.

          • Matt

            Ależ oczywiście, że na strzelnicy miejsce Colta jest w kaburze. Ja niestety nie miałem na myśli strzelnicy.

          • Minuteman

            Używam jednego i drugiego. CP do obrony za bardzo się nie nadaje ale na strzelnicy sprawia tyle samo przyjemności.

          • Bartosz Skowroński

            jak najbardziej ale jak mam wizje posiadania 9tki to wole chwile poczekać, jak się nic nie zmieni to powróci kwestia remingrona

          • Tylko żeby Unia również czaroprochowców nie zakazała.

        • Bartosz Skowroński

          po prostu najlepiej to bym chciał USP ale kasa swoje robi, pozwolenie po dzisiejszych kosztach troche kosztuje późniejsze utrzymanie też i wszystko to też zabiera czas. Jakby przeszedł projekt to za dwie czarno prochówki zrobię pozwolenie kupie szafę na broń i jakiegoś używanego klocka. Po tym brak dodatkowych kosztów utrzymania. A porównywanie 9tki do kapiszonowki owszem “poroniony pomysł” ale trzeba orać w tym co się ma. Koszt kapiszonówki do pierwszej broni na pozwolenie jest jaki jest projekt to zmienia.
          Czy ktoś uważa że jakby współczesna broń była łatwiej dostępna to było by w Polsce te 0.5mln szt. czarnoprochowców.

          • Matt

            Nie wiem, skąd wziąłeś te 0,5 mln. Ta liczba rośnie jak ryba w wędkarskich opowieściach. Realnie licząc, jest to może 30-50 tysięcy, choć i to wydaje mi się zawyżone. Boom zaczął się w zeszłym roku, z wiadomych powodów (czego nie pochwalam). Wcześniej sprzedawało się o wiele mniej i to głównie broni długiej.

          • Bartosz Skowroński

            napisałem “te” 0.5mln bo już takie liczby się przewijały choć owszem uważam tą liczbę za absurd.

    • Andrzej Turczyn

      bardzo dziękuję za ten wyczerpujący wpis.

  • adam lipiarz

    No i tyle w temacie skuteczności ROMB. To samo z popieraniem PiS w wyborach – i od razu min. Błaszczak podpisał w podskokach konwencje UE Bieńkowskiej o zakazie broni , a potem uwalił koncertowo projekt dania myśliwym rewolwerów. Polityka małych kroczków do tyłu. Polska spadła ze 142 miejsca w rankingu broni prywatnej ma chyba 178. Czyli w tym kraju broni nie doczekam się nigdy. Urodziłem się tu w kajdanach i jako niewolnik zdechnę. “Pozdrowienia” dla PiS

  • Pingback: Zdolności produkcyjne zbrojeniówki i cywilny rynek broni strzeleckiej, odnajduję ścisły związek. | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: W Polsce nie ma powszechnego dostępu do broni palnej, jest dostęp surowo reglamentowany. | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Czy projekt ustawy o broni i amunicji wprowadza dodatkowe utrudnienia? | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: MSBS 5,56 mm Modułowy System Broni Strzeleckiej. | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Strzelectwo sportowe można uprawiać bez posiadania patentu i licencji wydawanych przez PZSS. | Andrzej Turczyn()