Dzisiaj kilka słów o pozwoleniach na broń, o sporcie strzeleckim i o Polskim Związku Strzelectwa Sportowego.

Komentarz na dzisiaj (6.03.2016 r.) Wczoraj byłem na walnym zebraniu Zachodniopomorskiego Związku Strzelectwa Sportowego w Szczecinie. Z uwagi na to, że jestem prezesem klubu strzeleckiego zrzeszonego w ZZSS, z ciekawością pojechałem. Zebranie jak zebranie, miła i przyjazna atmosfera, wybory dopiero za rok… Było zebranie, jest okazała napisać coś o Polskim Związku Strzelectwa Sportowego i sporcie strzeleckim.

Dla porządku bardzo krótkie wprowadzenie do przepisów i praktyki sportu strzeleckiego. Aby uzyskać pozwolenie na broń do celów sportowych niezbędne jest wykazanie ważnej przyczyny posiadania broni (art. 10 ustawy o broni i amunicji). Ważna przyczyna dla pozwolenia do celów sportowych to członkostwo w stowarzyszeniu o charakterze strzeleckim, posiadanie patentu strzeleckiego wydanego przez PZSS oraz licencji wydanej przez PZSS. Stowarzyszenie aby miało charakter sportowy, w rozumieniu przepisów ustawy o broni i amunicji, musi posiadać licencję klubową przyznaną przez PZSS (wydawaną na 4 lata). Patent (wydawany jednorazowo) i licencja (wydawana corocznie) może być przyznana wyłącznie osobie, które jest zrzeszona w stowarzyszeniu posiadającym licencję PZSS. W konsekwencji każda osoba, która chciałaby uzyskać pozwolenie na broń do celów sportowych musi poddać się rygorom wymaganym dla sportów wyczynowych – patent i licencja i należeć do odpowiedniego klubu strzeleckiego. Dokładnie takimi sami dokumentami (patent i licencja) musi posługiwać się reprezentant Polski w sporcie strzeleckim jak i strzelec, który sport strzelecki traktuje jako sobotnią rekreację. Patent, licencja zawodnicza i licencja klubowa są oczywiście wydawane odpłatnie. Patent 400 zł plus koszty dodatkowe (członkostwo w klubie – wpisowe, składka – kilkaset złotych), licencja zawodnicza 5o zł. za licencję klubową płaci klub.

Taka regulacja budzi sprzeciw środowisk strzeleckich, bo generuje znaczne koszty i organizacyjne niedogodności i zabiegi. Podnoszą się głosy, że PZSS osiąga gigantyczne wręcz przychody z tytułu wydawania patentów, licencji zawodniczych i licencji klubowych. Przychody, które są generowane wyłącznie z powodów regulacji z ustawy o broni i amunicji, w zakresie pozwolenia na broń do celów sportowych. Zdecydowana większość tych wszystkich, którzy dzisiaj są niejako zmuszeni do poddania się procedurom i kosztom na rzecz PZSS, aby uzyskać upragnione pozwolenie na broń, sami z siebie nie wpadliby na pomysł uzyskiwania dokumentów i kwalifikacji niezbędnych do uprawniania sportów wyczynowych. Dla sobotniej rekreacji, która przecież również jest sportem, nie są potrzebne licencja zawodnika, patent strzelecki i przynależność do klubu sportowego.

PZSS informacje umożliwiające oszacowanie corocznych przychodów z tytułu wypełniania rygorów ustawy o broni i amunicji utrzymuje w tajemnicy. Na pytania, nie tylko moje ale i posła na Sejm RP nie udziela informacji, które pozwoliłyby poznać cyfry. Wzbudza to jeszcze większe podejrzenie, że sprawa musi być arcyciekawa. Gdy pomyślę że budżet Zachodniopomorskiego Związku Strzelectwa Sportowego to dosłownie kilka tysięcy złotych z tytułu składek, a PZSS czyni z informacji o cyfrach pilnie strzeżoną tajemnicę, zapewne kwoty wpływające na nie są małe. Na precyzyjne wyliczenia nawet nie będę się silił, pewnie są to miliony corocznych przychodów.

Download (PDF, 122KB)

Download (PDF, 220KB)

Download (PDF, 174KB)

Mój sprzeciw wzbudza to, że w sytuacji gdy organizacja sportu strzeleckiego na poziomie rekreacyjnym jest organizowana przez kluby sportowe przy jakimś tam wsparciu wojewódzkiego związku sportowego, a śmietankę spija PZSS. Mój sprzeciw zbudza niczym nieuzasadnione nadanie przez ustawę takich kompetencji PZSS, które zmuszają ponoszenie kosztów przez kogoś kto chce mieć broń i świadczenie na rzecz kogoś, kto w istocie nie daję mu nic w zamian. Kontakt strzelca z PZSS nie istnieje. Widzialna aktywność PZSS wobec członka klubu ogranicza się do przysłania patentu strzeleckiego i corocznie licencji. Nawet nie chodzi o to jak smakuje smaczna śmietanka, a o to jak niesprawiedliwe jest polskie prawo.

Aby było jasne, nie winię za tan kształt przepisów PZSS, to nie oni uchwalali prawo. PZSS mógłby być bardziej transparentny, to jednak temat na osobne rozważania i nie mnie to stawia w przyciemnionym świetle. PZSS korzysta z tego co nam w 2011 roku Sejm uchwalił. Tyle wówczas się dało zrobić, aby odebrać uznaniowość policyjną. Minęło od tamtego czasu kilka lat, przepisy pokazały jak w praktyce funkcjonują, czas pomyśleć nad zmianą.

Jak ma wyglądać zmiana prawa w zakresie broni, która ma służyć do sportu? Moim zdaniem należy powrócić do normalności. Sport wyczynowy należy pozostawić wyczynowcom, a nie wciskać pośród nich grupę tzw. powszechną. Nie należy mieszać pozwoleń na broń z przynależnością do stowarzyszenia sportowego. Nie należy mieszać patentów i licencji z prawem posiadania broni. Czym innym są obywatelskie prawa do posiadania broni, a czym innym chęć uprawiania sportu. Porównując pozwolenie na broń do prawa jazdy napiszę tak, nie potrzeba być członkiem automobilklubu aby mieć prawo jazdy i aby uczestniczyć w rajdzie samochodowym. Podobnie uważam, że nie trzeba być przymuszanym do przynależności sportowej i poddawania się rygorom formalnym właściwym sportom wyczynowym, aby mieć broń palną i strzelać rekreacyjnie na lokalnych zawodach sportowych. tym bardziej że te rygory i wymuszona przynależność generuje znaczne koszty.

To moje postulaty de lege fedrenda. Zostały one wyrażone w społecznym projekcie ustawy o broni i amunicji, który wspiera ROMB. W projekcie dla uzyskania pozwolenia na broń, nie jest wymagane członkostwo w stowarzyszeniu sportowym. Nie ma pozwolenia do celu sportu, to zbędne i szkodliwe. Odrębnym tematem jest to czy posiadanie kwalifikacji sportowych może być podstawą do zwolnienia z egzaminów w trakcie postępowania o wydanie pozwolenia na broń, jak to ma miejsce obecnie. Tu mam pewne wątpliwości. Z jednej strony mam niechęć do korporacyjnego przymusu, z drugiej strony dostrzegam to, że pieniądze jakie generują się w klubach strzeleckich dają szansę promocji sportu strzeleckiego. W jednej z wersji projektu ustawy autor utrzymał zwolnienia na wzór obecnych. Może warto rozważyć dwie drogi dla chętnych chcących mieć prawo do broni. W takiej sytuacji i przymus zaniknie, każdy będzie mógł dokonać wyboru. Kto chce podda się rygorom sportu strzeleckiego, zdobędzie patent i licencję to będzie korzystał ze zwolnienia z egzaminu na pozwolenie podstawowe. Inny tą drogą nie pójdzie, zda egzamin przed organem uprawnionym do wydania pozwolenia na broń.

Zapraszam do dyskusji, to moim zdaniem ciekawy do dyskusji temat, a właściwie dwa tematy…

 

  • vilas

    aż strach komentować bo to śliski temat i “bolesny” (cause life is not fair)
    ale w obecnym stanie prawnym mamy 2 “patologie” związane z bronią,
    umówmy się, że najczęściej “cywil” aby mieć broni robi albo kolekcjonera albo sportowca,
    sens sportu jest nieco inny – sport był zawsze dla sportowców wyczynowców,
    z jednej strony mamy ostry egzamin policyjny na którym pytają o “rozmiar kraty w oknach” oraz “to nie jest sprężyna, to urządzenie powrotne” i na których przemaglują z przepisów ostro, trzeba kuć niemalże jak na zaliczenie egzaminu na studiach prawniczych,
    kolekcjoner – choćby zbierać miał Mosiny i Mausery 98 – musi osiągnąć określoną liczbę punktów na 15 metrów z P-99 z antystresem lub Glocka ustawionego ciężej jak P64,
    z drugiej strony mamy kluby o których “mówi się na mieście, wróble ćwierkają”, że na egzaminach to pomagają , ale oczywiście w klub trzeba dużo kasy włożyć, potem są jaja w stylu obowiązkowe zawody a również “obiło mi się o uszy”, że są kluby gdzie “ze swoją bronią nie pozwolą, musisz klubową pożyczyć” itd.
    generalnie kluby zamiast kształcić sportowców – są maszynką do zarabiania pieniędzy,
    a egzamin w porównaniu z policyjnym ponoć potrafi być parodią,
    broń do obrony miru domowego ? nie istnieje
    istnieje albo broń do celów sportowych albo kolekcjonerskich
    potem mamy kolekcjonerów z 1 glockiem lub 1 akms-semi-auto,
    i sportowców z bronią raczej wojskową niż do celów olimpijskich,
    wiadomo że ludzie korzystają z przepisów jakie są i robią tak – jak prawo pozwala,
    ale fakt – jest to parodia co jest
    i powinno się zmienic
    powinna być taka ustawa jak Pan proponował
    sportowiec powinien być sportowcem
    kolekcjoner (czyli zbieracz) powinien być kolekcjonerem
    a obywatel który boi się “inwazji Rosji lub islamu” tudzież “obrony miru domowego” tudzież chce rekreacyjnie postrzelać sobie (bez przymusu zdobycia punktów) – powinien mieć szansę,
    broń zasadniczo jest przedmiotem do obrony – jak w USA jak w Szwajcarii , Finlandii
    u nas przepisy zamieniły to w farsę,
    “sportowiec” – osoba która nie ogląda olimpiad, mistrzostw – ale ma karabinek wojskowy do obrony domu na odludziu,
    “kolekcjoner” z kolekcją liczącą aż 1-2 sztuki , bynajmniej nie historyczne 😉
    nie ma u nas ludzi posiadających broń “do obrony miru domowego” “do obrony kraju w razie inwazji innego państwa”
    sportowcy posiadający typowo sportowy wyczynowy pistolet klasy olimpijskiej – może jest 1 %
    kolekcjonerzy kolekcjonujący historyczne bronie ? pewnie podobnie
    nie chciałem nikogo urazić, ze “sportowców” ale właśnie takie rzeczy “się słyszy”, że te egzaminy różnią się od policyjnych, i też jest to sytuacja mało fair, jeśli jedną osobę policja przetrzepie z “przetyczki zatyczki osi sworznia wyrzutnika” “paragrafu numer X mówiącego, że atak jest bezprawny niespodziewany bezprawny na dobro chronione zgodnie z ustępem N ustawy z dnia X XX XXX w połączeniu z paragrafem Y” “a otwór w kracie okna nie większy jak 16 cm” ,
    z drugiej strony kluby “płać kilka stów co chwile, to jak będzie egzamin to powiemy którą odpowiedź zaznaczyć”
    potem broń trafia do osób które dużo zarabiają w korpo i chcą zaszpanować przed kimś że mają emke za 10 tysi, z której na 10 metrów strzelają raz do roku, ale w korpo to teraz jest cool to poszli do klubu a co to dla nich 4 stówy za obowiązkowy start, skoro zarabiają 12 tysi w korpo, ale inni którzy chcą mieć broni mówią, że pewne opłaty są wręcz wymuszane po to żeby klub dobrze zarobił, bo ludzie boją sie egzaminu na policji (droga kolekcjonerska),
    a jeśli patrioci mówili by o inwazji obcego kraju – np. ludzie z organizacji proobronnych – to nie jest to powód do posiadania broni w tym kraju,
    natomiast grupą żyjącą w “szczególnym zagrożeniu” są byli oficerowie emerytowani,
    brak jest w tym wszystkim obywatelskości

    • Wojciech Kapeliński

      Nic dodać, nic ująć. Obecny stan prawny tworzy i wspiera fikcję.

    • Piotr Petrus89

      Szkoda się boksować… Dzisiaj dwóch gnojków z Poznania wyświadczyło nam przysługę… Lepiej zbierać znaczki albo wędkować… Prawo do broni na lepsze się u nas nie zmieni, a pewne środowiska z chęcią zabrały by i asg i wiatrówki i odpustowe kapiszoniaki…. Bo tak.

      • vilas

        kapiszoniaki i ASG trzeba zakazać, bo jak się pojawi 1 terrorysta z 1 kałachem to wtedy można na pół roku stan wyjątkowy ogłosić, założyć wszędzie inwigilację, czytać korespondencje, bo przecież naród bezbronny, to obronić go trzeba,
        nie daj Bóg by naród obronił się sam, wtedy nie ma uzasadnienia dla totalnej inwigilacji wszystkiego i tysięcy etatów oficerskich itd.
        jak się zakaże posiadania czegokolwiek, to potem jak pięknie można “obronić i uratować”,
        widzisz ładną dziewczynę idącą ulicą, chciałbyś ją pocałować i złapać za cyce ?
        jest staw ?
        to wrzuć ją do wody, jak zacznie tonąć, to wyciągasz, ratujesz, usta usta, masaż klatki a może i da coś jeszcze z wdzięczności… byle by nie miała zbyt dużego IQ bo powie że to Ty ją do wody wrzuciłeś uprzednio jak sobie szła spokojnie ulicą, jak ma niskie IQ , to z wdzięczności ją rozbierzesz i wiadomo co dalej 😉

        no to co , rozbrajamy społeczeństwo ,
        co dalej ?
        dalej wpuszczamy obcy wrogi element? bo wiemy, że on zaatakuje to społeczeństwo,
        a co dalej ?
        jak to co , trzeba uchronić ludzi przed atakami, to najlepiej prewencyjnie sprawdzać każdego co minutę – będzie bezpiecznie,
        a przy okazji z takim problemem struktura narodowa pojedynczego państwa sobie nie poradzi więc… no może jakieś wspólne siły ? no bo w sumie wspólny parlament niby jakiś jest, to wspólne prawo, wspólne siły i … 4 Rzesza tylko z flagą niebieską zamiast czerwonej ?

        póki co to jak wygląda Francja ?
        a no grupa osób obcych kulturowo wrogo nastawionych do miejscowych zaatakowała miejscowych rozbrojonych (przypomnę szanownym że we Francji nie ma takiego prawa do broni jak u nas, nie ma samopowtarzalnych , są powtarzalne i magazynek max 3 naboje – wg. wikipedii)
        no więc co mamy ? stan wyjątkowy, inwigilacja, trwa to już kolejne miesiące bo paru gości miało broń nielegalną z czarnego rynku i to gości których jakby skrytykowac – to by był hejt krajm hejt spicz i raszyzm krajm itd. ale w sumie to może jednak tej wieprzowiny nie podawać bo jeszcze ktoś będzie offended ,
        w sytuacji gdy tylko policjant i bandzior ma broń – sklepikarz płaci i wysoki haracz i wysoki podatek bo 3 generałów tym jednym policjantem dowodzi

        • Piotr Petrus89

          No jak to, przeca, Ci goście z kałachami mieli pozwolenia kolekcjonerskie na broń – no tak twierdzą komisarze (tfu!) ludowi z Mosk… znaczy się z Brukseli…

          A swoją drogą to znajomi którzy byli w BeNeLuxie i Francji na wycieczce opowiadają, że są tam obrazki jak z “naszego” stanu wojennego.

  • croll

    no cóż posiadam licencję sportowca ale ubiegając posądzenia nie należę do jakichkolwiek organów władzy w PZSS i uważam że projekt ustawy jaki znam a znam ten z 09.12.2015 jest równie niedobry jak obecna ustawa. Zarzuca się związkowi wiele rzeczy, najczęściej słusznie, ale nie można w ten sposób że oni mają za dużo to im zabrać. Owszem sportowcy w świetle obecnej ustawy mają przywilej noszenia broni, no to trzeba im zabrać, ale art.43 projektu ustawy uprzywilejowuje część posiadaczy nie wiem tylko dlaczego, przecież w czasie zagrożenia bezpieczeństwo państwa będzie wymagało albo potrzebowało ludzi uczciwych i prawych z prostym kręgosłupem moralnym a tacy zapewne będą również wśród strzelców z uprawnieniami podstawowymi jak również i z OKB. A co z obecnymi instruktorami strzelectwa czy prowadzącymi strzelanie, czy oni też będą mieli z mocy nowej ustawy uprawnienia podstawowe z opcją zdania egzaminu kompetencyjnego na pozwolenie rozszerzone, jakkolwiek zgadzam się że świeży adept strzelectwa, bez względu jaki związek reprezentuje, powinien wykształcić pewne odruchy i nawyki aby bezpiecznie poruszać się z bronią i powinno to być zweryfikowane egzaminem ale instruktor czy prowadzący strzelanie raczej nie muszą udowadniać swoich umiejętności a projekt ich do tego zmusza. Nie będę dyskutował na temat posiadaczy pozwoleń do ochrony osobistej gdzie projekt również wymusza na nich udowodnienie umiejętności, ale dlatego że faktycznie w tej materii może być sporo do poprawy choć moja opinia może być krzywdząca bo oparta na przypuszczeniach. Sam egzamin OK niech będzie ale moim zdaniem załącznik nr 3 powinien doprecyzować ubiór zdającego ponieważ klimat mamy jaki mamy i zdawać można w różnych warunkach atmosferycznych w związku z powyższym samo dobycie broni może niektórym sprawiać problem, oczywiście czas jaki proponuje załącznik nr 3 jest w zupełności wystarczający ale wydaje mi się że ustawy powinny być precyzyjne i nie pozostawiać miejsca na różne interpretacje co próbują robić z obecną ustawą WPA. OK już kończę ale na koniec jeszcze jedno pytanie. Może nie zrozumiałem ale wydaje mi się że projekt ustawy nie kończy jasno i zdecydowanie z uznaniowością wydawania pozwoleń choć zmiana organu wydającego powyższe to bardzo dobry kierunek, ale co jeśli ustawodawca nie zaakceptuje tej zmiany?

    • Andrzej Turczyn

      Przeczytałem co Pan napisał. Z komentarza wynika, że projekt jest tak zły jak obecna ustawa. Na dowód tego podaje Pan 1 argument: dzisiaj ma Pan pozwolenie sportowe i może nosić broń, a projekt tego nie przewiduje, a przewiduje pozwolenie rozszerzone.
      Czyli uznaje Pan, że
      1 obecna ustawa która wymaga:
      – członkostwa w stowarzyszeniu, płacenia składek do klubu, zdobycia patentu i licencji
      jest tak samo zła jak projekt w którym
      – aby uzyskać obywatelską kartę broni wystarczy przedstawić 3 dokumenty: podanie, zaświadczenia lekarski i zaświadczenie z krajowego rejestru karnego

      Moim zdaniem to co Pan napisał świadczy tylko o tym, że w polu Pańskiego zainteresowania są Pana przywileje, a to jak uzbrojeni będą Polacy jest dla pana mniej warte niż prawo noszenia klamki w kieszeni. Niestety wyznajemy inne wartości. Dla mnie moje prawo noszenia broni jest niczym wobec tego, że projektowana ustawa zapewni Polakom prawo posiadania broni bez obecnych formalności. Różnice naszych wartości powodują, że nie uda się nam zapewne uzgodnić stanowisk.

      • vilas

        a po co sportowiec ma nosić, sportowiec ma w klubie zdobywać medale – przynajmniej tak wygląda to w innych sportach,
        pływacz nie chodzi po mieście w piance i czepku i płetwach,
        dyskobol po mieście nie rzuca kulą ale robi to na boisku,
        piłkarze nie chodza po mieście z piłkami w korkach, grają w klubie ,
        sportowiec to powinien mieć pistolet bocznego zapłonu, kaliber 22, taki precyzyjny i z super lekkim miękkim krótkim spustem , taki jak na olimpiadzie,
        po co sportowcowi Mossberg strzelba ? to jakieś zawody na olimpiadzie ktoś z tego ma ?
        po co sportowcowi kałach ? to nie jest broń precyzyjna z montażem do lunet,
        po co sportowcowi Glock ?
        itd.
        nosić to się powinno broń o której mówi ustawa projektu P. Andrzeja ,
        broń do OBRONY
        nie broń do zdobywania medali na zawodach 😉
        wszak sport z definicji to konkurencja zawodników o medal ,
        po co mu więc naboje w magazynku przy pasie jak sportowiec chce medal ?
        no wiem, pisałem już to wyżej,
        bo niestety mamy wypaczone prawo , które ze sportu robi “sport”, z kolekcjonowania (zbieractwa nałogowego) robi “kolekcjonowanie”,
        tylko nie mamy w tym broni do obrony miru, nie mamy broni do celów rekreacyjnych, nie mamy broni do obrony kraju dla organizacji proobronnych i patriotycznych (np. Strzelec, FIA itp.)
        w formacjach proobronnych mamy za to ASG, kilku “sportowców” z kałachem w szafie S1 w domu, kilku “kolekcjonerów” z “niezwykle zabytkowym najnowszym modelem M4”
        a prawdziwy kolekcjoner który chciałby mieć 10 Mosinów, 10 Mauserów i 10 Lebeli/Manlicherów itp. broni z lat 1890-1940 dostanie pozwolenie na 4 sztuki w tym 2 krótkiej i dodatkowo na egzaminie będą mu kazali powiedzieć jakiej średnicy powinien być pręt w oknie, co może przewieźć konsul i co wymaga zgody konsula a także okaże się, że ta część jest to “urządzenie powrotne a nie żadna sprężyna” i dostanie do ręki pistolet krótki ze spustem twardym po to by na 15 metrów trafił określoną liczbę punktów,
        tak być nie powinno
        ja wiem że tak jest
        ale to jest prawo które tworzy fikcje , bo 95% “sportowców i kolekcjonerów” to są ludzie dla których główna motywacja to strzelectwo rekreacyjne, obniżenie kosztów strzelania przy korzystaniu rekreacyjnym, być może jakiś element miru domowego (ale jak w sejfie leżą naboje w pudełkach a ktoś by do domu wszedł oknem z bronią – to nie ma takiego supermana który do sejfu dobiegnie, otworzy, załaduje itd. obudzony, więc argument o obronie miru domowego można sobie darować),
        główny powód posiadania to de facto powód rekreacyjny obecnie, z bardzo małym odsetkiem “prepersów” ,
        prawo jednak powinno mieć jakiś sens a nie być fikcją

        • Bartosz Skowroński

          po co sportowcowi nosić broń? A poto aby jadąc na zawody z kilkoma jednostkami broni w cenie dobrego samochodu móc bronić się przed kradzieżą. Ale kolekcjoner jadąc na wystawę bronić się nie może (chyba że dostanie drogą 100% uznaniowości pozwolenie(rozszerzenie/zaświadczenie) na noszenie broni kolekcjonerskiej)

          • vilas

            wiem, ale czytając moje posty widać, że pisałem o wypaczeniach przepisu , bo nagle się zrobiło pełno “sportowców” a de facto są to ludzie co chcą rekreacji a nie medali na zawodach
            i owszem kolekcjoner nie może się bronić a sportowiec może – nonsens, biorąc pod uwagę, że to kolekcjonera Policja pyta dokładnie a sportowca klub

        • marwin

          Tak tylko dla przypomnienia, do konkurencji sportowych zalicza się również strzelanie dynamiczne czy też tarczowe 300m Kcz. Trochę więc Kolega przesadza z ograniczeniem dla strzelców sportowych do bocznego zapłonu. Natomiast jeśli chodzi o kolekcjonerstwo, to nie ma takiej definicji, która nakazuje kolekcjonować rzeczy stare czy historyczne. Można zbierać broń współczesną choćby ze względu na jej różnorodność. Rozumiem całość przezesłania ale warto posługiwać się argumentami uwzględniającymi faktyczne okoliczności.

      • croll

        Przepraszam Panie Andrzeju ale niestety jest Pan w błędzie jeśli chodzi o ocenę moich intencji. Tak jestem sportowcem wcale nie wyczynowym, ale lubię rywalizację i owszem mogę nosić broń, ale akurat z tego przywileju nie korzystam bo nie uważam tego za konieczne jak również z powodów dla których nie jestem myśliwym, wolę walczyć z tarczą i swoimi niedoskonałościami. Natomiast wracając do projektu ustawy nie napisałem że jest zła a równie niedobra jak obowiązująca i nadal to podtrzymuję. Wyraziłem swoją opinię i nie zamierzam wdawać się w dyskusję bo dyskusja z kimś kto nie uznaje argumentów innych nie leży w mojej naturze (choćby był tylko jeden) a było więcej. Nie będę się licytował na liczby bo to również jest niemądre tak samo jak nie będę się licytował któremu z nas bardziej na sercu leży dobro Polaków. Na koniec, dlaczego nie zrezygnował Pan z członkostwa w PZSS? Acha, nie posiadam uprawnień ani prowadzącego strzelanie ani instruktora po prostu zachowuje obiektywizm czego i Panu życzę.

      • Bartosz Skowroński

        Panie Andrzeju przy projekcie na samym początku chyba trzeba było napisać że projekt zaostrza obecną ustawę w 3 przypadkach:
        1- mityczny kilogram czarnego prochu – zrezygnowany
        2- noszenie broni przez sportowców [do ochrony osobistej też tylko że oni rozszerzenie na pierwsze 5 lat z automatu] (bo to wielki problem trafić do kartki A4 z 10m z własnej broni raz na 5lat za 50zł, za cenę likwidacji rodzajów/celów pozwolenia na broń, bez konieczności startowania w zawodach utrzymywania patentów/licencji).
        3- brak furtki do rejestracji samoczynnej (aż dziw że o tym nikt nie krzyczał) chyba że nie umiem czytać i 5krotnie tą furtkę pominąłem).
        Ciekawe czy by się znaleźli krzykacze że projekt jest 1000000x gorszy od obecnej ustawy? (ciekawy jestem ilu z krzykaczy przeczytało projekt w większym stopniu niż dwa pierwsze przypadki i idiotyzmy które muszą zostać {rewolwery kapiszonowe spoko ale wiatrówka 18j to trzeba zrobić pozwolenie})
        I teraz postawie piwo temu kto znajdzie coś co poza wyżej wymienionymi przypadkami że zaostrza obecną ustawy.

        • Wojciech Pisarski

          Furtka jest, ale słusznie mało rzucająca się w oczy, artykuł 8, punkt 5. Martwi mnie tylko trochę art. 17, bo nie wiadomo, jak te warunki zostaną określone.

          • Bartosz Skowroński

            czyli z zarejestrujesz samoczynną jako kolekcjoner po wygraniu za każdym razem procesu w sądzie, na załóż muzeum (spełnij takie same warunki) które w drodze rozporządzenia wymyśli minister

        • Ditz

          Tłumiki, które w nowej ustawie stają się “częścią istotną”. Do tej pory można było wykonać samodzielnie lub sprowadzić, w nowej tylko na rozszerzone. (Chyba, że coś znowu w “ustawie” się zmieniło)

          • Bartosz Skowroński

            . Tylko czy przypadkiem nie jest to część szczególnie niebezpieczna i licencjonowani sprzedawcy (sprzedawcy broni i amunicji) mogą sprzedać tylko podmiotowi z odpowiednią licencją. Ale szary człowieczek nie podlega karze i go nie ścigają za posiadanie/handel tłumikami. A projekt daje możliwość zakupu w sklepie z bronią tłumika i jego używania (teraz nie wiem czy zawsze czy tylko na strzelnicy).
            I tłumiki na pozwolenie podstawowe.
            Mimo wszystko musimy się spotkać na browara oczywiście stawiam.

          • Ditz

            Próba regulacji akcesoriów które można wytworzyć samodzielnie w przydomowym warsztacie, na dodatek w nie więcej niż jedno popołudnie? A chcemy dalszej erozji szacunku obywateli wobec prawa stanowionego?

            A nie lepiej byłoby spróbować, licząc na nieuwagę MSW i KGP ‘wygumkować’ takie przepisy całkowicie? Wydaje mi się, że proponowany kształt przepisów tylko utwierdza szerszą publikę w przekonaniu, że tłumik jest tylko i wyłącznie narzędziem skrytobójcy (tak jak lufa sama w sobie jest niebezpieczna, oj, jeszcze komuś mógłbym dać nią ‘przez łeb’ :)).

            Poza tym, kto będzie decydował jakie ‘urządzenie gazodynamiczne’ jest tłumikiem? (Tandem KGP i CLK? Boże uchowaj.) Następnie, co z legalizacją (być może jest to zjawisko marginalne, ale istnieje) jednostek będących w obrocie, szczególnie tych wytworzonych przez osoby prywatne? Jak miałby wyglądać status prawny ‘adapterów’ do filtrów paliwa?

            Policja lubi niejednoznaczności.

          • Bartosz Skowroński

            no to mamy problem czy lepszy kot (sam robisz sobie domorosłe tłumiki) czy pies (kupujesz renomowanych producentów sprawdzone modele) jedno wyklucza drugie.

          • Ditz

            Po kolei. Uważam, że ustawa, przynajmniej generalnie, zawiera dobre pomysły i idzie w dobrym kierunku (choć jest słaba jako stanowisko negocjacyjne, ale o tym może innym razem).

            Model prawa w którym koegzystuje prywatna manufaktura i profesjonaliści istnieje między innymi w Szwecji i USA gdzie po przebiciu się przez papierologię (plus opłata skarbowa) możesz zarejestrować to co udało ci się stworzyć.

            Tłumik wykonany przez firmę zajmująca się obróbką cnc na podstawie rysunków technicznych dostarczonych przez konstruktora. Nawet przy minimalnej wiedzy w tym temacie. Od wyrobów ‘profesjonalnych’ firm odróżnia tylko jedno, cena.

          • Bartosz Skowroński

            Oki , a czy generalnie możesz używać takiego tłumika (własnej roboty)?

          • Ditz

            Brzydko pogrywasz :). Nie dość, że (po raz drugi) nie odniosłeś się do tego co napisałem to jeszcze usiłujesz zrobić ze mnie obstrukcjonistę i defetystę.

            Tak jak napisałem, ustawa wyznacza dobry kierunek, ale można byłoby (teraz lub w przyszłości) wzbogacić ją o możliwość legalizacji wykonanych przez obywateli, na własny użytek, różnych prac ‘okołorusznikarskich’, tyle.

          • Andrzej Turczyn

            Tłumika w Polsce nie można kupić. Nie od koncesjonowanego sprzedawcy. Projekt zapewnia możliwość posiadania i używania tłumika przez każdego kto posiada pozwolenie na broń. Teraz tłumik może posiadać każdy, używać nit, a dyskusja o tym, że projekt coś złego z tłumikami robi nasuwa mi obraz taki: łobuzy co to tłumików używają w pracy ostro domagają się, aby było jak jest, bo jak będzie jak projekt stanowi, to oni nie będą mogli mieć, a ci praworządni tak.

        • Andrzej Turczyn

          Gdyby projekt przeszedł z samoczynną będzie lepiej niż jest z furtkami. Będzie pozwolenie muzealne i każdy se będzie mógł skorzystać. Furtka nie będzie potrzebna.

          • Bartosz Skowroński

            Mi to pasuje. Jak bym miał mieć samoczynna to i tak bym strzelał pojedynczo bo do dziurawienia tarczy bardziej się nadaje niż ogień zaporowy.

          • Wojciech Pisarski

            Jak większość, powiedziałbym że grupą docelową pozwolenia muzealne są przede wszystkim kolekcjonerzy nieuszkodzonych egzemplarzy broni. Możliwość opróżnienia kilku magazynków na rok to będzie tylko miły dodatek.

    • Bartosz Skowroński

      Ja bym mniej się martwił o ubiór bo nie mają podstaw się przyczepić, bardziej bym się martwił kiedy jest broń ukryta bo może będzie można z bronią chodzić tylko we futrze

  • Dongonzales

    Uważam że na pewno możliwość zdania egzaminu sportowego zamiast policyjnego jest jak najbardziej w porządku. Ja akurat występowałem o pozwolenie rzeczywiście w celach sportowych i doskonale wiedziałem co robię. Nie mam też żalu do PZSS za zasady, które posiada. Jest to też organ który będzie miał większe poważanie przy opiniowaniu niż jakakolwiek organizacja społeczna, jednocześnie na pewno się odezwie, jeśli pojawi się ryzyko zmniejszenia wpływów np poprzez zmianę przepisów. Jeśli chodzi o “broń do celów …” to faktycznie jest to dziwny twór, jeśli jednak usunięcie celowości posiadania broni miałoby zunifikować egzaminy to byłbym przeciwny, ponieważ różne środowiska mają różne potrzeby jeśli chodzi o broń jak i jej użycie. Zunifikowane egzaminy by na pewno ograniczyły dostępność oraz zapewne nie przystawałyby do wymagań planowanego użycia broni. Warunki w jakich używa broni sportowiec są zgoła inne niż w przypadku myśliwego, a ochrona osobista to jeszcze inne uwarunkowania. Nie jest zasadnym więc wymaganie znajomości tych samych przepisów przez różne grupy. W końcu większość sportowców to sportowcy, myśliwi to rzeczywiście myśliwi, a kolekcjonerzy to też w większości wypadków rzeczywiście miłośnicy. Jedyna grupa, która się nie ma gdzie się zakwalifikować i szuka spośród aktualnych możliwości to osoby chcące mieć coś do obrony.

  • Mirek Handlarz

    doszly mnie sluchy ze teraz przed przystapieniem do patentowego egzaminu wymagane jest przejscie “kursu na patent strzelecki” – patrze w google i takie cos kosztuje po kilkaset zlotych.

    kasa z tego idzie w calosci na organizatora kursu czy to kolejny sposob na zapelninie sakiewki pzss?

    czy taki kurs rzeczywiscie jest wymagany przed egzaminem i dostaje sie jakis nowy zestaw makulatury na to?

    • vilas

      no jak nie masz patentu to droga kolekcjonerska, 1200 egzamin na policji, miesiąc kucia przepisów różnych rozporządzeń , ustaw ,
      wkuwanie nazewnictwa części,
      a potem Glock lub P-99 i 15 metrów ,
      ale nie będzie to Glock ze spustem sportowym, nie będzie to P99 ze spustem jak SAKO TRG, gdzie tylko muskasz 😉
      albo płacisz klubowi (w perspektywie paru lat więcej) albo jednorazowo Policji (i dużo wkuwania przepisów i no mercy)

      • Bartosz Skowroński

        egzamin powinien być na żądanie na “własnej” broni. Po prostu jadę z moim instruktorem i on użycza broń na czas egzaminu. A ja obeznany z daną jednostką broni wiem co i jak (nawet niech będzie miała mieć najgorszy spust to wystrzelam lepiej niż coś lepszego ale pierwszy raz w rękach)

        • vilas

          dokładnie – jak ze sprzęgłem w nowym aucie
          np. ja poległem raz na prawie jazdy właśnie na tym (daaaaaaaaaaaaawno temu) że dostałem Lanosa 1.1 a trenowałem na Punto 1.6 16V – punciak przegazowany ruszał z piskiem opon, Lanos zdychał, jak źle sprzęgło się dało,
          a moi kumple jeżdżą na automatach 😉
          tak samo tu
          mi pasuje np. Glauberyt, mam z niego świetne wyniki, pasuje mi pistolet sportowy z miękkim delikatnym spustem gdzie nie używa się siły,
          strzelałem ze snajperek parę razy w życiu też dobrze mi poszło i trafiłem bo delikatny spust,
          strzelałem z M4 z kolimatorem Eotech – też bez problemu,
          dostałem policyjnego Glocka i P99 oraz Berettę do ręki – cud jak w tarczę poszło,
          Glock miał tak ciężki spust że dużo siły wkładałem i przekrzywiałem broń,
          w P99 nie wiedzialem kiedy strzeli (podobnie jak Beretta) i zrywałem strzały,
          w domu wiele razy trenowałem z ASG,
          z 5 metrów byłem w stanie trafiać pudełko zapałek tak znałem swoje ASG na 5 metrów
          na strzelnicy dostałem Glocka co chodził jak imadło, dostałem P99 – może połowa kul poszła wogóle w tarczę
          a na moim wiatrówkach/ASG (pistolety CO2) serio pudełko od zapałek trafiałem,
          seryjny Glock na moje “oko” ma z 2-3 razy większy opór (trzeba użyć więcej siły “w niutonach”) niż np. te Glocki “sportowe” czy CZ75 “sportowe” które miałem w rękach w jednym klubie (przerobione)
          wg googla siła potrzebna do Glocka to ok 28-31 niutonów , 6.3 “funta siły” a dla M16A2 to 5 “funtów siły” a niektóre sportowe M4 wg netu mają “3 pounds of force” czyli 2 razy mniej niż Glock policji
          znalazłem też sklep oferujący “Glock trigger, 3.5 pounds force”
          czyli ile ? 15 niutonów ? a nie 30
          itd itd itd
          może absurdalny przykład
          wyobraźmy sobie “snajpera” który ma SAKO TRG i ma rewelacyjne wyniki, codziennie strzela na 300 metrów i trafia puszkę po napoju,
          idzie na egzamin, dają mu P64 i ma strzelić z “double action” , a w P64 siła spustu to było 110 niutonów przy napinaniu kurka
          no i ciekaw jestem czy taki snajper by tarczę trafił i zdał egzamin na kolekcjonowanie SAKO 😉
          strzelałem z Sako co ma 10 niutonów spust i talerzyk metalowy (popper) trafiłem z 300 metrów pierwszym razem ,
          ale trafienie tarczy na 15 metrów z takiego Glocka czy P99 nie jest tak łatwe,
          a ja jako kolekcjoner bym chciał M4 z EOTechem 😉
          bo wolę kolimator jak inne przyrządy
          strzelałem z kilkunastu rodzajów /egzemplarzy broni ostrej,
          różne pistolety, karabiny, karabinki, peemy, także historyczne,
          z jednych od razu bez problemu miałem bardzo dobre skupienie i celnie strzelałem
          natomiast z innych się dziwiłem że na 10 strzałów tarczę trafiłem parę razy,
          wszystko zależy od siły spustu, ja akurat żaden paker nie jestem i nie mam imadła w ręku – jestem na codzien informatykiem , nie używam siły ale klikam myszką 😉 spusty na 30-40 niutonów nie dla mnie jeśli to ma być celne ,
          CZ 75 przerobione w jednym klubie czy Glock przerobiony w drugim klubie – miodzio
          ale nie seryjny spust ,
          tak samo inaczej jest jak egzamin by był z AK a inaczej ze sportowego M4 z kolimatorem
          a moje wiatrówki i ASG to znam na pamięć, w przypadku mojego M4 ASG z kolimatorem to chodzi tak, że na 5 metrów mam rozrzut 1-2 cm (tak, wiem ASG to nie broń ostra)
          ale z prawdziwego M4 (ale takiego drogiego sportowego) też nie jest źle, na 15 metrów 100% strzałów w kartkę A4 albo A5
          czego o Glocku policjanta powiedzieć nie mogę w przypadku kartki A3 (nie piszę tego celowo by się ośmieszyć, ale 30 niutonów a 15 niutonów spustu robi różnicę),
          wszytko rozbija się u mnie o mechanizm spustowy a raczej siłę jakiej trzeba użyć ,
          rzeczy proste dla gości co wyciskają 150 kilo a dla gości co wyciskają 80 kilo – są różnymi rzeczami ,
          dobrze by było aby tak jak w przypadku egzaminów na prawo jazdy – broń była jakoś ujednolicona lub swoja
          p.s.
          aha, net twierdzi, że CZ 75 Shadow ma 3 pounds force – dla porównania wyżej Glock seryjny z policji 6.5
          dlatego z Shadow trafiałem 10-tki, 9-tki , 8-ki
          a z Glocka policjanta dziwiło mnie, że 3-ki lub poza obręb koła

          REASUMUJĄC mój przydługi post
          broń potrafi się dwu lub trzykrotnie różnić siłą napięcia spustu co ma oooogromne znacznie w celności
          podobnie długość spustu ma ogromne znaczenie

          czy rzetelny jest egzamin jeśli zdam go z Shadow a nie zdam z P99 ?

          • Mozets

            Broń typu wojskowego ( bojowa) o spuście “delikatnym” jest niebezpieczna dla samych początkujących strzelców. Co innego w sporcie wyczynowym – tam broń np. dowolna ( tak karabinek jak i broń krótka) może mieć przyśpiesznik czyli jak to określa poprzedni rozmówca – wystarczy musnąć spust palcem. Broń nie sportowa nie powinna mieć spustu lżejszego niż standardowy ( chyba 1kg) . Broń taka używana jest często w warunkach stresu i jest groźna. Trzeba niestety przyzwyczaic sie do spustu o wiekszej “wadze”. Ale oczywiście na egzamin czy zawody winno się strzelać z broni znanej i przystrzelanej. Wtedy trzeba nawet odżałować (kasa i transport) na pierwszy egzamin swojego instruktora – który da nam broń na linii ognia. ( wyjściowej).

    • Robert Rosa

      Nie ma czegoś takiego jak “kurs na patent strzelecki”, to jest zwykłe wyciąganie kasy z niedoinformowanych ludzi. W ustawie ani w zasadach PZSS nigdzie nie ma nic o takim babolu. Ktoś sobie wymyślił by zarabiać hajs. A do patentu powinien przygotować klub

      • Wojciech Pisarski

        W tym roku przynajmniej niektóre kluby to chyba wszystkim wciskają na siłę.

        • vilas

          też to słyszałem i bez tego słyszałem, że potrafią nie dopuszczać/przepuszczać – może to były “wrogie plotki” , nie wiem,

          dlatego ja idę drogą kolekcjonera, bo podobno w perspektywie paru lat taniej

        • Robert Rosa

          W takim bądź razie robią to bezprawnie.

  • croll

    albo czyta Pan i widzi co chce a nie co jest napisane albo zaślepia Pana wiara we własną nieomylność, ja pisałem że projekt w art.43 uprzywilejowuje pewną część posiadaczy pozwoleń, a wydaje mi się że walczy Pan z przywilejami i nierównością. I Panie Andrzeju chcę być dobrze zrozumiany jak najbardziej Pana popieram w dążeniu do zmiany obecnej ustawy ale do zmiany na lepsze znacznie lepsze a nie zmiany dla zmiany bo kogoś czy czegoś nie lubię. Skończmy z zacietrzewieniem, współpracujmy i dyskutujmy ale nie narzucajmy swoich przekonań. Pozdrawiam

  • Ditz

    Może równolegle z forsowaniem ustawy spróbować podważyć monopol PZSS w taki sam sposób jak zrobiono to z działkowcami z PZD? Czy przywileje PZSS nie naruszają konstytucyjnej zasady swobody zrzeszania się?

    • Andrzej Turczyn

      no właśnie tak być może będzie. jak PZSS nic nie będzie miał do pozwolenia na broń, to będzie wówczas OK. PZSS zajmie się tym czym zajmować się powinien – sportem strzeleckim.

    • Antoni Ignaś

      ale jednak PZD wygrywa spór , a ja bym wolał , żeby PZSS stracił jednak monopol

      • Ditz

        Obniżenie opłaty za egzamin na pozwolenie kolekcjonerskie, tak aby zainteresowany nie musiał wyłożyć więcej niż tysiąc złotych na komplet badań i sam egzamin. Jeśli nie można uderzyć wprost, należałoby przynajmniej spróbować zapewnić tańszą alternatywę. Dróg jest wiele.

        • vilas

          tysiąc ? dwa
          opłata za wniosek 242, badania 5 stów, opłata za egzamin 1200
          to wychodzą 2 tysie, tyle władowałem

  • Jerzy Siuta

    Pozostaje do wyjaśnienia MOTYWACJA osób broniących dostęp Polaków do broni!
    Ja na podstawie analizy ,
    zakładam ,że jest to,
    mocno zakamuflowana obca agentura – zwłaszcza niemiecka,
    a ABW śpi?

    • Andrzej Turczyn

      ABW to zwisa, to nie sprawa dla nich .

  • Bartosz Skowroński

    przy następnym projekcie czegokolwiek przed publikacją trzeba zrobić tabelę porównawczą “jak jest” i “jak ma być”. Będzie jaśniej wytłumaczone przeciętnemu odbiorcy. Jakby trzeba było, to coś takiego mógłbym zrobić.

  • Jan Matacz

    A może zostawić patent tylko narzucić ustawowo jego zakres(np. teoretyczny z podstawowych przepisów BHP na strzelnicy i np. obrony koniecznej + praktyczny z bezpiecznej obsługi broni zamiast konkretnych wyników) i dopisać maksymalny koszt egzaminu(np. w stosunku do płacy minimalnej/średniej) tak samo jak było to określone w przypadku badań lekarskich?

    • Andrzej Turczyn

      patent niech sobie będzie w dowolnych ilościach, ale nie jako warunek formalny dla pozwolenia na broń.

      • Jan Matacz

        No tak ale jakiś egzamin jest jednak potrzebny a on by mógł służyć za np. odpowiednik tego na prawo jazdy w Wordzie. Zdajesz raz, masz na całe życie(razem z pozwoleniem) czy określony czas, jak chcesz być wyczynowcem wyrabiasz licencje. Hmm?

      • Jan Matacz

        No tak, ale jakiś egzamin jest potrzebny zanim się da broń obywatelom, i chyba w tym jesteśmy zgodni. Więc czemu nie uczynić z PZSS czegoś na kształt WORDa(ośrodki egzaminacyjne dla kierowców)- mają tam zdać egzamin, otrzymać patent który będzie dożywotni lub na ileś lat(to akurat powinni osądzić bieglejsi niż ja)? Mają ku temu infrastrukturę, wyszkolony personel i strukturę dzięki której są obecni w całym kraju. Potem niech ludzie rządzą się jak chcą- albo idą rekreacyjnie albo wyrabiają licencje i zaczynają uprawiać sport wyczynowo, już wg. własnej woli. Czy to nie jest rozsądna propozycja która nie będzie obciążała budżetu tworząc kolejne miejsca pracy dla kolejnych urzędników-egzaminatorów i wymagała budowy kolejnych ośrodków do egzaminowania?

  • Robert N

    Niektórzy widzę podchodzą bardzo emocjonalnie do tematu nowej ustawy. To prawda, że sportowcom cofnie się „automatyczne” prawo do noszenia broni, ale przecież to nie jest zakaz. Cóż to za problem zdanie egzaminu praktycznego dla osoby, która ma (najczęściej od lat) kontakt z bronią codziennie? Stres też nie będzie większy niż na zawodach, jedyny realny dyskomfort to opłata, która miejmy nadzieję nie będzie zbyt wysoka. Co zyskujemy? Czyste, klarowne zasady obowiązujące tak samo wszystkich. Chcesz nosić – zdajesz i nosisz, nie ma znaczenia czy jesteś sportowcem, myśliwym, kolekcjonerem czy po prostu posiadaczem broni. W kwestia przynależności organizacyjnej – to jest naprawdę wkurzające, chcę mieć broń a tu państwo przymusza mnie do wstąpienia do klubu strzeleckiego albo kolekcjonerskiego. Podoba mi się argument, że nie trzeba być członkiem automobil klubu czy też miłośników starych samochodów, aby dostać prawo jazdy. Zdaję egzamin i mam pozwolenie na broń i już – bez kombinacji. Jeśli chcę należeć do klubu to się do niego zapisuję a nie odwrotnie, że zapisuję się, bo muszę. Ogólnie, co do ustawy, pewnie nie jest idealna. W zależności od punktu widzenia każdy może wykazać plusy i minusy, ale chyba możemy się zgodzić, że będzie to postęp w stosunku do obecnej sytuacji?

    • Andrzej Turczyn

      bardzo dziękuję

    • Lukas

      Z tym noszeniem broni to prawda, bo dlaczego mogą nosić sportowcy a przenosić inni posiadacze broni. Przytacza się argument, że broń sporo kosztuje i jest to odstraszacz dla potencjalnego złodzieja, ale co z tym który przenosi jedną broń wartą powiedzmy 1 tyś zł? Przecież nie powinna być tylko materialna przesłanka do obrony swojego mienia w postaci broni ale przede wszystkim to aby broń nie dostała się w niepowołane ręce, ponieważ jest tak samo niebezpieczna jak ta za 10 tyś zł. Jak nas napadnie w drodze na strzelnicę gość z kijem basebolowym to będzie miał przewagę nad nami którzy będziemy mieli broń spakowaną i rozładowaną.

      • Robert N

        Zagrożenie utratą broni jest poważnym argumentem, czyli jak bronić broń jeśli broń rozładowana i zapakowana a właściciel w zasadzie bezbronny? …dlatego też rozwiązanie gdzie każdy może ją nosić (jeśli potrafi się nią posługiwać) wydaje się rozsądnym rozwiązaniem.

  • Andrzej Turczyn

    6-9 miesięcy to jest czas ultra długi, a miesiąc to jest czas optymalny.

    • Mozets

      Panie Andrzeju – kurs powinien uwzględniać stopień przygotowania strzelca do sprawdzianu pozwolenia na broń. Powiedzmy , że ja jako były zawodnik z pistoletu szybkiego , oficer uzbrojenia, kilkudziesięcioletni instrutor – wpadnę na pomysł by mieć broń palną . Wystarczyłoby mi 3 dni na zapoznanie się z nowościami w przepisach i aktualnym szymlem na strzelnicy. I nie miałbym problemów. To sprawy indywidualne. Każdy powinien określić co mu jest potrzebne. A kasa – cóż – i tak i tak trzeba wybulić. Jak chce się mieć broń.

  • Andrzej Turczyn

    już z projektem walczą mówiąc, że jest tak zły, jak obecny i nie ma co obecnego ruszać 🙂 przecież tak niemądra krytyka nie bierze się z racjonalnych faktów.

    • Nikifor

      Takie stwierdzenie może wyjść spod klawiatury tylko osoby, która nie przeszła “ścieżki zdrowia” WPA. Niemniej jednak na nieracjonalne argumenty należy odpowiadać racjonalnymi, popartymi mocnymi dowodami. Jeżeli środowisko dzieli się przy projekcie to co dopiero będzie gdy dobiorą się hoplofobii, którzy z definicji są irracjonalni. Proszę pamiętać, że ta ustawa narusza wiele interesów. Może pozwolić by PZSS i inni “doili krówkę”, ale otworzyć furtkę dla innych stowarzyszeń np. egzaminować mogłyby (w oparciu o przepisy prawa) inne stowarzyszenia mające odpowiednią liczbę członków. Jeżeli PZSS się komuś nie podoba to niech zgromadzi 50 – 100 tys. członków i z mocy ustawy będzie miał prawo do przeprowadzania egzaminu. Jeżeli ktoś nie chce należeć do żadnej organizacji to niech zdaje egzamin “państwowy” (najprawdopodobniej u wojewody).
      Dla mnie jest ważne by nie było ograniczenia w ilości broni i by były różne kanały zdawania wszelkich egzaminów (generalnie projekt to daje). Jeżeli egzaminy pozostaną w rękach jednej instytucji to może dojść do sytuacji podobnej do obecnej w przypadku pozwoleń kolekcjonerskich. Pozostawienie jednej furtki w postaci PZSS spowoduje patologiczne “dojenie krówki”. Mnie obowiązek posiadania licencji nie odstrasza podobnie jak obowiązek startów. Startuje w zawodach rekreacyjnie bo to lubię (najczęściej jestem pod koniec tabeli), ale rozumiem ludzi którzy chcą mieć broń tylko dla samego jej posiadania (bo dlaczego by nie). Niestety różne miśki nie pozwolą sobie zabrać miodku i to oni wsparci podzielonym środowiskiem mogą “uwalić” projekt.

  • Jerzy Siuta

    jAK SPORT , TO PISTOLET SPORTOWY,
    jAK SPORTOWY , TO DOWOLNY.
    Taka konkurencja PD 1 Konkurencja na 50m
    Pistolet np TOC po polsku TOS i spust tak leciutki , to taki młotek jubilerski że wystarczy dotknąć.spust
    Ktos kto z takiego strzelał nie musi przejść obsługi młota wyburzeniowego kal 11mm

    • Mozets

      Panie Jerzy chodzi chyba o pistolet TOZ-35 ( i inne wersje) – rzeczywiście z przyśpiesznikiem do strzelań dowolnych. To jeszcze radziecka broń – ale lufę ma (miał przynajmniej) doskonałą- strzelali z niego nawet mistrzopwie z Europy zachodniej. Strzelec niewyszkolony ma trudności z zapewnieniem sobie i innym strzelcom na strzelnicy bezpieczeństwa przy strzelaniu z tej broni.

  • Jerzy Siuta

    Dane omawianej amunicji:

    Kaliber, typ
    Masa pocisku (g)
    Maksymalne ciśnienie gazów prochowych (MPa)
    Prędkość początkowa Vo (m/s)
    Energia kinetyczna Eo (J)
    Optymalny dystans przystrzelania z optyką /MRD – GEE/, (m)

    6 mm Flobert
    1,0
    80
    200
    20
    20

    22 Long Zimmer (do strzelań w pomieszczeniach)

    Ciekawe dlaczego nie ma dostępności broni na taka amunicje bez zezwoleń?

    1,8
    100
    220
    44
    30

  • Gunmanager

    Toż to nic innego jak świetnie zorganizowana korporacja bezwzględnie
    wykorzystująca ułomne prawo . Sam przymierzam się do rozpoczęcia swojej drogi poprzez klub strzelecki, ale wiadomo, wolałbym też troche zaoszczędzić jeśli była by możliwość oraz mistrzem strzelectwa raczej już chyba nie zostanę. Dlatego nie mogę się doczekać jak tylko projekt nowej ustawy ROMB trafi do komisji sejmowej, a powienien trafić tam jak najszybciej. Pozdrawiam.

  • vilas

    jeszcze jedna rzecz apropos klubów i ich polityki finansowej mi się przypomniała, następujące zdarzenie:
    – ktoś kto ma pozwolenie chce zabrać członka rodziny i pokazać mu jak strzelać,
    klub żąda by tą osobę szkolił ich instruktor, z ich broni, ich amunicji bo oczywiście nie wolno udostępniać osobie nie posiadającej – koszty znane , nagle z wyjścia gdzie np. wujek chce kuzynowi pokazać jak strzelać za darmo – robi się 200 złotych dla kuzyna albo sam wujek jedynie może

  • Mozets

    Mieszkaniec Szwecji donosi mi że lewacki rząd szwedzki wpadł na pomysł by odbierać broń myśliwym i posiadaczom broni . Także z powodów, które są “modne”w naszym państwie jako PRL-bis. Szwedzi mimo, że są aż do bólu posłuszni – zareagowali w sposób prawie-że polski . Posiadacze broni ( głównie mieszkają na terenach wiejskich) powiedzieli – : “niech przyjdą do nas i spróbują nam odebrać”… Policja w Szwecji pomimo, że jest bardzo dobrze wyszkolona i niesłychanie fachowa – nie miałaby zresztą fizycznej możliwości wykonania takich zarządzeń. Juz w tej chwili nie sa w stanie zapewnić zwykłego bezpieczeństwa Szwedom na ulicach i w miejscach publicznych. Bo muszą pilnować prawie miliona najeźdźców by im się nie stała krzywda . Oni zreszta gwałcą, rżną się nożami w ośrodkach , podpalają ośrodki. A do dzielnic muzułmańskich w dużych miastach policja nie wjeżdża bez opancerzonych samochodów. Zwykły samochód jest natychmiast podpalany i niszczony. (Stockholm, Malmoe, Goeteborg, Upssala). Przygotowywana jest ustawa o zakwaterowaniu muzułmanów w domach jednorodzinnych i wykupie od właścieli szwedzkich ich domów po “państwowej cenie ” bo najeźdźcy od wiosny maja być przesiedleni z ośrodków – do miast . Natomiast dla zwykłych rodowitych Szwedów brak jest mieszkań komunalnych i nie buduje się ich. Te wspaniałości zapewnia muslimom socjaldemokratyczny lewacki rząd. Zapoczątkował to Olof Palme i tak “pooooszło”.

    • Adam Obuchowski

      Może napisz, że chodzi ci o pierwszą klasę liceum, albo gimnazjum, bo w pierwszej klasie podstawówki to raczej nic dziwnego. Dzieci w pierwszej klasie dopiero zaczynają się pisania i czytania uczyć i w ogóle jedyne co im dobrze wychodzi w tym wieku to plucie, wrzeszczenie, płacz, jedzenie i wydalanie, aaa i jeszcze zabawa klockami. Poza tym pisanie o 6-ściolatkach, że są na poziomie imbecyla to … no wiesz.

      • Mozets

        Panie
        Adamie rozumiem Pana zdziwienie . Wynika jednak ono, jak sądzę
        z braku zrozumienia realiów w dzisiejszej Szwecji. Zaczniemy więc metodycznie od początku Pana obiekcji co do mojej wypowiedzi. Wyjaśniam, że chodzi oczywiście o 1 klasę szkoły nazywanej u
        nas podstawową nie o klasę naszego liceum czy naszego gimnazjum. Więc jeszcze raz – by zrozumieli to niezorientowani. Chodzi o dzieci, które dopiero co zaczynają edukację po przedszkolu. W klasach tych socjaldemokratyczny rząd zaordynował, by wraz z
        dziećmi rozpoczynającymi naukę, dziećmi szwedzkimi czy też kultury
        zachodnioeuropejskiej – edukację rozpoczynały również dzieci
        muzułmanów – nie znające w ogóle języka i w 99% – wcale nie chcące się tam w istocie uczyć – ani języka ani czegokolwiek. Ale rząd wymaga ich „adaptacji, uczenia języka i nauki pisania i czytania”. W sumie asymilacji. Niektórzy muzułmanie ulegają tej „perswazji” i wysyłają tam dzieci. Wymagają one na zajęciach wspólnych z dziećmi szwedzkimi całej armii tłumaczy – są tam dzieci z różnych
        krajów afrykańskich, i nie tylko z Syrii , Iraku, Turcji i wielu innych krajów muzułmańskich i nie tylko . Są Afgańczycy, Pakistańczycy, także dawny Ceylon. Narzeczy, języków – multum. Ci ostatni
        dostali się do Szwecji głównie poprzez Finlandię i Norwegię . Drogę tę umożliwia im Rosja, która ma żywotny interes polityczny w rozkładzie spoistości krajów Europy zachodniej. I czyni to z
        dużą konsekwencją i chytrością. Początkowo szli oni na granicę fińską pieszo.Wtedy Finowie zażądali by napływ ich odbywał się środkami komunikacji. Wtedy Rosja wyposażyła ich w rowery. I ta zabawa trwa nadal. Wracamy do lekcji. Dzieci szwedzkie, które wcale nie plują, nie krzyczą, nie wrzeszczą , nie płaczą i nie jedzą na lekcji , nie wydalają w sposób niekontrolowany ( czego im nie imputowałem) wcale nie są imbecylami . Są często bardzo inteligentne iumieją już i pisać i czytać – a nawet mówią już co nieco po angielsku.
        Niezrozumienie mojej wypowiedzi wynika z tego, że Pan nie wie co to są tzw.„brodate dzieci”. Pisałem o tym w kilku komentarzach na tym forum ale nie dziwię się, że Pan nie jest w stanie tego wszystkiego „wyłapać”. Co to są te „brodate dzieci”. W Szwecji za dziecko uważa się osobę , która nie ma ukończonych 18 lat. Dodatkowo muzułmanin
        , który oświadczy ( nie udowodni) ,że ma 17 lat 11 miesięcy i 29 dni – od razu uważany jest za dziecko – uchodźcę i automatycznie dostaje azyl. Często urzędnik szwedzki ma przed sobą osobnika z dużą czarną brodą i mającego na oko 25 lat. Ale taki brodacz śmieje się urzędnikowi w nos i utrzymuje twardo, że ma mniej niż 18. Są doskonale wyszkoleni przez kraje rodzime – które ich wysyłają do Europy. Paszportów nie mają –mówią, że wpadły im do morza, natomiast spora gotówka, którą mają i super nowoczesne smartfony itp. wynalazki , adidasy najlepszych marek – do morza im nie wpadły. Wszyscy mają opanowaną legendę o „bombach lecących na głowę tonami i tysiącami”. Urzędnik szwedzki , który boi się posądzenia o „rasizm i faszyzm” stuka im w zaświadczeniu – „dziecko – uchodźca”. I teraz ten brodacz – który jest sprytny , ale nie umie ani czytać ani pisać – i UWAGA!!! – w stosunku do dzieci 6 letnich szwedzkich przedstawia ( w swoim wieku) poziom IMBECYLA właśnie – jest kierowany do 1 klasy razem z maluchami do jednej ławki.
        Pan tego nie rozumie – ja także nie rozumiałem – ale niedawno wróciłem ze Szwecji i sporo się „naoglądałem” w tym pięknym i czystym kraju. Nauczyciele szwedzcy – wspaniali pedagodzy nie radzą sobie z tym bałaganem i zwalniają się z pracy. W jednej ze szkół w Sztokholmie ( info od przyjaciela Szweda ze Sztokholmu) na lekcje wpada spora grupa młodych ludzi muzułmanów. Rozliczają nauczycielkę: – dlaczego wszystkie dziewczynki ( chodzi o szwedzkie ) i ona sama – nie mają burek i strojów właściwych dla dziewcząt w islamie. Nauczycielka kazała im opuścić klasę – wtedy oni zagrozili jej , że jak nie wykona ich polecenia wrócą i poderżną jej gardło. Nie żartowali. Równocześnie mali chłopcy muzułmańscy z
        klasy podbiegli do nauczycielki, zaczęli ja szarpać , pluć na nią i krzyczeć. Bo nie okazała szacunku i posłuszeństwa ich starszym pobratymcom. Mężczyzna w islamie, nie dopuszcza, by kobieta z nim dyskutowała. Ma słuchać jak świnia grzmotów. Panie Adamie
        mógłbym jeszcze sporo pisać o tym co się TAM dzieje w tym jak mówię pięknym i bogatym ( jeszcze – póki co) kraju. Zanim zostanie republiką islamską ( jest tam już wymagane 10 % muzułmanów – by „demokratycznie narzucać prawa szariatu). Mógłbym opisać jak ostatnio pacyfikuje się protesty ( coraz liczniejsze ) Szwedów rodowitych a nawet Polaków tam mieszkających – którzy chcą bronić prawa i obyczaju szwedzkiego. Jak policja na polecenie rządu to robi w praktyce na ulicach. To majstersztyk . Ale odpuszczę sobie – bo wyjdę na rasistę i faszystę. I jeszcze kilkanaście innych „-izmów” oberwę od Jasnogrodu i obrońców demokracji ( ludowej). Ten bałagan zapoczątkował Olof Palme ( człowiek z bogatej i tzw., dobrej rodziny) któremu idee socjalistyczne, lewackie – zmąciły krytyczny umysł. Jak wiemy zginął od noża.

        kpt. M.Mozets (jnwsws)

        • Adam Obuchowski

          No to pozostaje mi tylko otworzyć szeroko oczy, buzię i wyrazić przeciągłe: ” … o kurczę … ”

          Dochodziły do mnie niepokojące sygnały, ale żeby aż tak … ?

          To jest bardzo smutne co Pan napisał. Mam wrażenie, że to zmierza do jakiegoś przesilenia. Ciekaw jestem jak sobie Szwedzi z tym poradzą, bo chyba nie zostawią tego tak jak jest?

          • Mozets

            Szwedzi sobie z tym nie poradzą, ani Europa . Wszystko zmierza do konfrontancji. To jest plan.

      • Mozets

        Panie
        Adamie rozumiem Pana zdziwienie . Wynika jednak ono, jak sądzę
        z braku zrozumienia realiów w dzisiejszej Szwecji. Zaczniemy więc metodycznie od początku Pana obiekcji co do
        mojej wypowiedzi. Wyjaśniam, że chodzi oczywiście o 1 klasę szkoły nazywanej u
        nas podstawową nie o klasę naszego
        liceum czy naszego gimnazjum. Więc jeszcze raz – by zrozumieli to
        niezorientowani. Chodzi o dzieci, które dopiero co zaczynają edukację po
        przedszkolu. W klasach tych socjaldemokratyczny rząd zaordynował, by wraz z
        dziećmi rozpoczynającymi naukę, dziećmi szwedzkimi czy też kultury
        zachodnioeuropejskiej – edukację rozpoczynały również dzieci
        muzułmanów – nie znające w ogóle języka i w 99% – wcale nie chcące się tam
        uczyć – ani języka ani czegokolwiek. Ale rząd wymaga ich „adaptacji, uczenia
        języka i nauki pisania i czytania”. W sumie asymilacji. Niektórzy muzułmanie
        ulegają tej „perswazji” i wysyłają tam dzieci. Wymagają one na zajęciach
        wspólnych z dziećmi szwedzkimi całej armii tłumaczy – są tam dzieci z różnych
        krajów afrykańskich, i nie tylko z Syrii , Iraku, Turcji i wielu innych krajów muzułmańskich i nie
        tylko . Są Afgańczycy, Pakistańczycy, także dawny Ceylon. Narzeczy, języków – multum. Ci ostatni
        dostali się do Szwecji głównie poprzez Finlandię i Norwegię . Drogę tę
        umożliwia im Rosja, która ma żywotny interes polityczny w rozkładzie spoistości
        krajów Europy zachodniej. I czyni to z
        dużą konsekwencją i chytrością. Początkowo szli oni na granicę fińską pieszo.
        Wtedy Finowie zażądali by napływ ich odbywał się środkami komunikacji. Wtedy
        Rosja wyposażyła ich w rowery. I ta zabawa trwa nadal. Wracamy do lekcji.
        Dzieci szwedzkie, które wcale nie
        plują, nie krzyczą, nie wrzeszczą , nie płaczą i nie jedzą na lekcji , nie wydalają w sposób niekontrolowany ( czego
        im nie imputowałem) wcale nie są imbecylami . Są często bardzo inteligentne i
        umieją już i pisać i czytać – a nawet mówią już co nieco po angielsku.
        Niezrozumienie mojej wypowiedzi wynika z tego, że Pan nie wie co to są tzw.
        „brodate dzieci”. Pisałem o tym w kilku komentarzach na tym forum ale nie
        dziwię się, że Pan nie jest w stanie tego wszystkiego „wyłapać”. Co to są te „brodate dzieci”. W Szwecji za
        dziecko uważa się osobę , która nie ma ukończonych 18 lat. Dodatkowo muzułmanin
        , który oświadczy ( nie udowodni) ,że ma 17 lat 11 miesięcy i 29 dni – od razu uważany jest za dziecko – uchodźcę
        i automatycznie dostaje azyl. Często urzędnik szwedzki ma przed sobą osobnika z
        dużą czarną brodą i mającego na oko 25 lat. Ale taki brodacz śmieje się urzędnikowi w nos i utrzymuje twardo, że ma mniej niż 18. Są doskonale wyszkoleni
        przez kraje rodzime – które ich wysyłają do Europy. Paszportów nie mają –
        mówią, że wpadły im do morza, natomiast
        spora gotówka, która mają i super nowoczesne smartfony itp. wynalazki , adidasy
        najlepszych marek – do morza im nie wpadły. Wszyscy mają opanowaną legendę o
        „bombach lecących na głowę tonami i tysiącami”. Urzędnik szwedzki , który boi się posądzenia o „rasizm i faszyzm”
        stuka im w zaświadczeniu – „dziecko – uchodźca”. I teraz ten brodacz – który jest sprytny , ale nie umie ani
        czytać ani pisać – i UWAGA!!! – w
        stosunku do dzieci 6 letnich szwedzkich przedstawia ( w swoim wieku) poziom IMBECYLA
        właśnie – jest kierowany do 1 klasy.
        Pan tego nie rozumie – ja także nie rozumiałem – ale niedawno wróciłem ze
        Szwecji i sporo się „naoglądałem” w tym pięknym i czystym kraju. Nauczyciele
        szwedzcy – wspaniali pedagodzy nie radzą sobie z tym bałaganem i zwalniają się z pracy. W jednej ze szkół w
        Sztokholmie ( info od przyjaciela Szweda ze Sztokholmu) na lekcje wpada spora grupa młodych ludzi muzułmanów. Rozliczają nauczycielkę: –
        dlaczego wszystkie dziewczynki ( chodzi o szwedzkie ) i ona sama – nie mają burek i strojów
        właściwych dla dziewcząt w islamie. Nauczycielka kazała im opuścić klasę – wtedy oni zagrozili jej , że jak nie
        wykona ich polecenia wrócą i poderżną jej gardło. Nie żartowali.
        Równocześnie mali chłopcy muzułmańscy z
        klasy podbiegli do nauczycielki, zaczęli ja szarpać , pluć na nią i krzyczeć.
        Bo nie okazała szacunku i posłuszeństwa ich starszym pobratymcom. Panie Adamie
        mógłbym jeszcze sporo pisać o tym co się TAM dzieje w tym jak mówię pięknym i
        bogatym ( jeszcze – póki co) kraju. Zanim zostanie republiką islamską ( jest
        tam już wymagane 10 % muzułmanów – by „demokratycznie narzucać prawa szariatu).
        Mógłbym opisać jak ostatnio pacyfikuje się protesty ( coraz liczniejsze )
        Szwedów rodowitych a nawet Polaków tam mieszkających – którzy chcą bronić prawa i obyczaju szwedzkiego. Jak policja na
        polecenie rządu to robi w praktyce na
        ulicach. To majstersztyk . Ale odpuszczę sobie – bo wyjdę na rasistę i
        faszystę. I jeszcze kilkanaście innych
        „-izmów” oberwę od Jasnogrodu i obrońców demokracji ( ludowej). Ten bałagan
        zapoczątkował Olof Palme ( człowiek z bogatej i tzw., dobrej rodziny) któremu
        idee socjalistyczne, lewackie zmąciły krytyczny umysł. Jak wiemy zginął od
        noża.

        kpt. M.Mozets (jnwsws)

  • Pingback: Kto będzie przeciwko obywatelskiemu projektowi ustawy o broni. | Andrzej Turczyn()