“Posiadanie broni jest na gruncie naszego prawa przywilejem i wyróżnieniem będącym wyrazem zaufania organów państwa do obywatela.”

NSA wskazuje (…), że sądy administracyjne stoją konsekwentnie na stanowisku, iż prawo do broni nie jest konstytucyjną wolnością, ale wiąże się z określonym przez ustawodawcę atrybutem władztwa państwowego związanego z przywilejem posiadania broni, będącym odstępstwem od generalnego zakazu jej posiadania. Posiadanie broni jest na gruncie naszego prawa przywilejem i wyróżnieniem będącym wyrazem zaufania organów państwa do obywatela. (…) prawo do posiadania broni nie należy do praw i wolności chronionych konstytucyjnie, a dostęp do niego z woli ustawodawcy podlega ścisłej reglamentacji. Posiadanie broni jest na gruncie prawa krajowego przywilejem i wyróżnieniem, opartym na pełnym zaufaniu państwa do osoby, która takie pozwolenie otrzymuje.

Wszystko co powyżej, to nie są moje słowa! W jedną całość złączyłem kilka zdań z wyroków sądów administracyjnych oraz decyzji administracyjnych organów Policji, których przedmiotem jest pozwolenie na broń. Jak się Wam podoba taka ocena prezentowana przez organy władzy państwowej? Czytając cała masę wyroków sądowych, w których tytułowa teza została wyrażona, uświadomiłem sobie, że jest ciągle bardzo źle. W 2011 roku zmieniła się ustawa, teoretycznie i zgodnie z tym co deklarowali posłowie, każdy po spełnieniu przesłanek wynikających z ustawy musi otrzymać prawo posiadania broni palnej. Z wszechwładnej uznaniowości mieliśmy przejść do związania policji ustawą. Wciąż jednak posiadanie broni w urzędowych dokumentach jest przywilejem, a nie obywatelskim prawem.

Jestem przekonany, że ci co piszą decyzje administracyjne i uzasadnienia sądowe nie zdają sobie nawet sprawy z tego jak bardzo nieprzyjazne i złowrogie tezy wygłaszają. Słowo przywilej swoje źródło ma w łacińskim privilegium. Było to prawo (dokument) lub ugoda w prawie nadane przez monarchę określonej grupie społecznej (stanowi) obowiązujące na danej ziemi lub w całym kraju (przywilej generalny). Przywileje najczęściej miały formę zrzeczenia się przez monarchę pewnych swoich kompetencji na rzecz wymienionych adresatów przywileju. Przywilej polegał zatem na tym, że ktoś będący źródłem prawa, część tego prawa komuś nadawał. W języku polskim przywilej oznacza też prawo do korzystania ze szczególnych względów w jakimś zakresie.

Na takie coś we mnie rodzi się sprzeciw. Na przestrzeni ostatniego wieku zabrano nam prawo posiadania broni przymusem, a teraz tego prawa chcą nam władcy udzielać w formie wyjątkowego przywileju. To co czytam oznacza zarazem, że nie ma naturalnych praw istniejących z natury, czy z woli Boga. Są tylko prawa stanowione, przyznawane nam przez władzę, która przyznała sobie omnipotencję w określaniu co nam wolno, a czego nie. Moim zdaniem źle to wygląda. Konsekwentnie zmierza to do odebrania nam prawa do życia, prawa do wolności, prawa do mówienia NIE! Twórcy historii zaciskają nam na szyi powróz. Mam przekonanie, że znaleźliśmy w czasie podobnym do tego, który poprzedzał Deklarację Niepodległości. Nie możemy zgadzać się na uczynienie z nas poddanych. Nie możemy zgadzać się na mówienie, że pozwalanie na coś co jest treścią naturalnych praw jest przywilejem nadanym przez władzę. Naturalne prawo wyprzedza wszelką władzę ludzką, a ta która im się sprzeniewierza jest złowroga nam…

  • Hackenbush

    “Posiadanie broni jest na gruncie naszego prawa przywilejem…” W czasach I Rzeczypospolitej szable mogła nosić tylko szlachta, był to jeden z jej przywilejów stanowych. Pospólstwa to nie dotyczyło. Jak widać, w niektórych co bardziej zakutych łbach pewne archaizmy przetrwały do dzisiaj.

    • TenSamJa

      Wszyscy mogli mieć broń nie każdego było stać.

      • Minuteman

        Prawda. W czasach I Rzeczpospolitej panował powszechny dostęp do broni. Przywilejem szlachty mogło być prawo do do posiadania warownego dworu i prywatnej armii. Broń mógł mieć każdy. I przeważnie miał.

        Przedstawiciel każdego stanu miał takie samo prawo do obrony siebie i swoich bliskich. I dysponował taką bronią, na jaką pozwalały mu możliwości finansowe. Wiadomo, że przeciętnego chłopa czy mieszczanina nie stać było na pistolet z zamkiem kołowym czy husarską zbroję. Duchownym nie wypadało nosić broni, więc przeważnie nie nosili. Istniały także ograniczenia natury praktyczniej, np. nie paradowano na co dzień z po ulicach miasta z arkebuzem lontowym, hakownicą czy długą bronią drzewcową i ograniczenia te mogły czasem znajdować odzwierciedlenie w lokalnych statutach niektórych miast. Ale broń każdy mógł posiadać, nosić i używać. Nie istniały w tym temacie żadne regulacje na szczeblu państwowym, a dla wszystkich było oczywiste, że prawo nie chroni bandyty.

        • Andrzej Turczyn

          Czy mógłby Pan o tym szerzej napisać i bardzo chętnie bym to na tej stronie opublikował? To bardzo ciekawy treść i moim zdaniem niezwykle ważna w odbudowywaniu tego co nazywam kulturą posiadania broni palnej w Polsce.

          • Minuteman

            Bardzo dziękuję za słowa uznania i wiarę pokładaną w moje skromne możliwości. Czuję się wyróżniony i zaszczycony taką propozycją.

            Jako skromny absolwent Archeologii, robiący niegdyś specjalizację z historii uzbrojenia oraz z historii średniowiecznej wojskowości polskiej na tle środkowoeuropejskim, byłbym niezmiernie rad, mogąc skorzystać z każdej nadarzającej się okazji aby jakoś przyczynić się do szerszej popularyzacji dziejów polskiego oręża oraz bogatych tradycji polskiej kultury broni. Z pewnością mógłbym coś na ten temat pokrótce opowiedzieć, dzieląc się przy okazji refleksjami i spostrzeżeniami, jakie wyniosłem z literatury przedmiotu oraz zajęć i wykładów z czasów studiów bronioznawczych.

            Uprzedzam jednak z góry, że przywoływana przez nas tematyka z zakresu historii prawa oraz w szczególności historii reglamentacji dostępu do broni (będącej, jak dobrze wiemy, częścią historii najnowszej) może wykraczać nieco poza obręb mojej specjalizacji i w tej materii zapewne nie byłbym osobą zdolną do wyczerpującej prezentacji tematu ani tym bardziej uprawnioną do formowania wiążących konkluzji. Czuję się także w obowiązku aby uprzedzić iż z racji tego, że moje zainteresowania skupiają się obecnie bardziej na współczesnym strzelectwie i wojskowości, w niektórych zagadnieniach z zakresu historii mogę już nie być na bieżąco. Nie przypuszczam abym był w stanie przedłożyć obszerny i porządny referat sporządzony na poziomie akademickim, ale jeśli chodzi tu raczej o krótką, poglądową wypowiedź o charakterze popularyzatorskim, to myślę, że coś takiego nie powinno chyba nastręczać problemu. W przeciwnym razie, mogę spróbować odesłać do osób bardziej kompetentnych.

            Wprawdzie nie przypuszczam aby mówienie o broni mogło znacząco przyczynić się do poprawy kultury broni w Polsce (odbudowanie kultury posiadania broni jest możliwe tylko i wyłącznie poprzez posiadanie broni i kontakt z bronią w wymiarze praktycznym), to jednak nie należy chyba uchylać się przed żadną okazją, by uczyć, dyskutować, tłumaczyć i weryfikować obiegowe opinie, rozprawiając się przy okazji z fałszywymi ideologiami o czerwonej proweniencji. Nic nas to nie kosztuje, a może dorzucić jakąś cegiełkę do próby odbudowy jakiejś normalności.

  • Nikifor

    Swego czasu dzwonie do WPA z pytaniem jak moja sprawa wygląda. Odpowiedź urzędnika “Może komendant coś da, ale nie wiadomo musi Pan czekać”.
    I ten ton ‘”czekaj marny człecze na łaskę Pana”.
    Jaka łaska moje ustawowe prawo.

  • Minuteman

    Dziękuję za trafną i bardzo potrzebną wypowiedź. Niby zdajemy sobie sprawę, z pełnej kontynuacji kadrowej i ideologicznej z czasów sowieckiej okupacji, niby wiemy, że te wszystkie frazesy i szopki o “obalaniu komuny” i 25 latach “wolności” to tylko takie propagandowe gadanie, a jednak wielu z nas często zapomina jak to jest naprawdę z ludźmi zajmującymi najwyższe stanowiska, sprawującymi realną władzę w tym kraju i co to dla nas oznacza w praktyce.

    W kwestii administracji i sądownictwa, jeżeli ktokolwiek byłby na tyle naiwny by mieć jeszcze jakiekolwiek wątpliwości z kim tak naprawdę mamy do czynienia i jak bardzo wrogie są jego intencje wobec nas, to myślę że właśnie zostały one definitywnie rozwiane.

    Ci sami ludzie, którzy dbają by Polacy pozostali rozbrojeni, mają broń, traktują i doją nas jak bydło i stanowczo nie zamierzają nikomu oddawać swojej pozycji oraz przywilejów wyniesionych z PRL. Nie pomoże tu nawet żadna zmiana pokoleniowa, bo uprzywilejowana pozycja, którą zajmują, jest dziedziczona przez ich potomków, którzy wychowywani są w podobnym duchu. Albo uświadomimy sobie całą tą sytuację i podejmiemy adekwatne i radykalne działania, albo nadal nie będziemy mogli się nadziwić dlaczego żadne próby reform zmierzające do zmiany (każdej zmiany która byłaby słuszna i miałaby sens z naszego punktu widzenia, ale która nie leży w ich interesie) nam nigdy nie wychodzą.

    • Andrzej Turczyn

      Pisząc jakiś czas temu do KGP, WPA w całym kraju napisałem i podobnie. Dostrzegam tam spuściznę wydziałów paszportowych, a te jak wiadomo były podległe SB.

  • Bartosz Skowroński

    A gdyby tak dało się zmienić konstytucję zawierając zapis w stylu:
    §1 Pozwolenie na broń palną dostaje osoba która spełni maksymalnie następujące wymogi: złoży wniosek, jest niekarana, zdrowa psychicznie (Ew wg zaleceń kogoś tam/jakiś norm), oraz zda egzamin bezpiecznego posługiwania i obchodzenia się bronią oraz wykaże powód chęci pozwolenia na broń(aby zgodność z unią zachować).
    §2 pozwolenie wydaje się bez limitu sztuk/jednostek.
    §3 pozwolenie na noszenie załadowanej broni w miejscach publicznych może wymagać dodatkowego egzaminu.
    §4 egzaminy z jawną pulą pytań , zadań sprawnościowych.
    §5 pozostałe rzeczy(między innymi kategorie/rodzaje broni) w ustawie.

    Wiem że taka forma jest zła chodzi mi tylko o koncepcję i czy w ogóle taka zmiana jest możliwa. Bo jeśli PiS poprze nasz projekt to widzę pole aby zebrać wymaganą większość konstytucyjną.

    • TenSamJa

      §6 Sygnał budzika.

      • Bartosz Skowroński

        ??

        • TenSamJa

          takie rzeczy tylko w snach

          • Bartosz Skowroński

            pewnie tak, po prostu żeby nie wyszło że była okazja i ROMB przegapił. A gotowy projekt może sobie w szafie leżeć i czekać a nóż trafi się okazja.

    • Piotr Petrus89

      Pytanie czy PiS poprze obecny projekt ROMB, czy będzie to tylko inicjatywa kilku tam posłów?

      • Bartosz Skowroński

        to się okaże ale wg mnie dobrze by mieć coś takiego przygotowanego żeby można było pójść za ciosem jak sprawy potoczą się wg naszej myśli. Aby rok później nie było ustawy cofającej.

        • Piotr Petrus89

          Dobrze by było… Tylko zmiany w konstytucji trzeba wprowadzać (chyba) liczbą 2/3 głosów – póki co to niemożliwe, a są tacy co by chętnie klepnęli ustawę podobną do projektu KE… Niestety w PiSie też pewnie tacy by się znaleźli…

          • Bartosz Skowroński

            ja założyłem w tym że PIS jest za. Kukiz za i by zostało parę posłów, oczywiście sens by to miało gdyby ustawa przeszła z większością 2/3 bo w innym przypadku nawet nie ma sensu się ośmieszać nierealną propozycją

  • vilas

    a no pięknie piszecie, to prawda,
    feudalizm kontynuowany przez lewactwo (nie lewicę, bo lewica jest za równością, lewactwo jest za “red nobles”, za “równiejszymi” i kontrolą czyli de facto nową wersją feudalizmu ale po prostu ze zmienionymi kadrami ale co do zasady feudalizmu)
    a ten system którego pilnują by maluczkich dręczyć – powiem tak…
    parenaście lat jestem pracownikiem urzędu, widzę pewne rzeczy od środka, znam resortowe dzieci i wiem jak te resortowe dzieci oburzają sie na jakiekolwiek propozycje fair-play, transparentności itd.
    całą swoją pozycję “resortowe dzieci” zbudowały na tym, że pochodzą z określonych rodzin,
    pewne obszary państwa stały się firmami określonych klanów rodzin – klasyczny feudalizm, gdzie pan szlachcic rządzi chłopami niewolnikami dlatego bo jego ojciec i dziadek też rządzili ,
    fair play, uczciwe sądy itd. – to wymaga pracy, wysiłku , a resortowe dzieci po “filozofii, politologii, etnografii” zawsze przegrają z inżynierem po politechnice w konkursie o pracę,
    więc by mieć pracę 2 razy lepiej płatną niż ten inżynier – muszą bronić swoich feudalnych przywilejów,
    by ich bronić politycy muszą obiecywać i niedotrzymywać a w razie buntu wysłać policję do pałowania,
    bo w kraju gdzie była by broń – nie daj boże jakiś “oszołom” wystrzelałby skorumpowanych urzędników kilku i nagle reszta skorumpowanych musiała by być uczciwa – a jaka to strata dla biznesu rodzinnego
    itd itd itd
    czemu w USA tak się szanuje obywatela – wybory stanowe na wiele stanowisk osadzanych przez ludzi a nie przez partie polityczne ? a dlatego że USA przeszło przez dziki zachód , w czasie dzikiego zachodu i później – wielu złych ludzi zginęło od kul “sfrustrowanych ofiar”,
    dygresja:
    na pewnym forum dziś przeczytałam przeciwnika broni – pisal on jak to źle gdyby ludzie mieli broń bo on prowadzi firmę i jeszcze do niego pracownicy by strzelali , nasuwa mi się pytanie – to jak on prowadzi firmę i traktuje ludzi że chcą do niego strzelać ale nie mają czym ?
    i jak on by musiał płacić i prowadzić firmę by nie chcieli do niego strzelać ?
    może wtedy zamiast np. mobbingowac i wykorzystywać pracowników by co miesiąc kupować nowe auto za 200 tysi – musiałby raz na rok kupować auto za 80 tysi ?

    no i tak to właśnie wygląda
    kto się boi kontroli policji ?
    ten kto kradnie, ten najwięcej krzyczy na kontrole – bo uczciwy nie, uczciwy wie, że mogą go kontrolować ale nic nie znajdą bo on jest uczciwy,
    kto się boi broni w ręku zwykłych ludzi ? pracowników, podatników, wyborców ?
    a ten co okrada ich, ten co marnuje ich podatki, ten co nie dotrzymuje obietnic,

    kto jest najbardziej uzbrojoną kastą społeczną ?
    nie oficerowie wojska, nei policjanci po pracy,
    ale politycy, sędziowie, prokuratorzy, bogaci biznesmani, adwokaci

    broń ma taką magiczną cechę – że powoduje, że ludzie zaczynają szanować słabszych fizycznie i biedniejszych i o słabszej pozycji społecznej – gdy wiedzą, że oni mają broń,
    na jednostki sadystyczne – strach działa tak, że nagle zaczynają szanować drugiego człowieka

    broń w USA sprawia, że obywatel USA ma więcej swobód
    broń w Szwajcarii sprawia że ich władza służy obywatelom i pyta w referendach co łaskawie obywatel chce,
    a kraje totalitarne – z historii to wiemy

    nie chciałbym życ w kraju gdzie świry mają łatwo broń – USA przegina, bo nie mają testów psychologicznych psychiatry itd.
    to jest przegięcie
    ale nie powinno być też tak , że broń i obrona (dotyczy to też obrony interesu) staje się łaską wielką uznaniową

    broń w rekach praworządnych moralnych obywateli – nie zabija a jedynie służy do ewentualnego dziurawienia kolejnej kartki na strzelnicy

    mam 2 kolegów w USA – w tych “białych mocherowych stanach”, z opowieści kolegów wynika że ich okolica przypomina nudne bezpieczne senne miasteczko w którym ludzie sie znają i szanują – zupełne przeciwieństwo filmów z hollywood gdzie sie strzelają zabijają – a ci moi znajomi mają po tuzin karabinków

    chodząc na strzelnice – nigdzie nie poznałem tylu spokojnych niepijących ludzi co właśnie tam 🙂
    wszyscy się szanują podaja sobie rękę kultura zero pyskówek
    czy to znaczy że na strzelnice chodzi elita intelektualna i kulturalna ?
    czy może ta podświadomość gdzieś z tyłu mózgu , że każdy może w razie agresji zrobić kuku ?
    wychowałem sie w takiej części warszawy gdzie było zawsze bardzo niebezpiecznie , bardzo, dużo gangów itd.
    co zapamiętałem z młodości:
    siła była tym co wywołuje szacunek u prymitywów ,
    ten co był groźny – był szanowany, ten co był słaby – był gnebiony,
    tak myślą dresiarze – bo wśród nich niestety się wychowałem, taka część warszawy 😉 zwana pragą
    i znów ten sam schemat – ktoś się boi kogos – jest dla niego miły i uprzejmy,
    może mentalność elit władzy jest po prostu zbliżona do mentalności praskiego dresa który widząc słabego widzi frajera do okradzenia a widząc silnego widzi kogos komu wypada sie ukłonić ?
    zawsze było mi trudno tą mentalność podzielać, bo ja będąc inżynierem i urzędnikiem średniego szczebla zawsze kłaniam się sprzątaczce i portierom ,
    resortowe dzieci kłaniają się jedynie dyrektorom – bo dyrektor ma broń w postaci możliwości uznaniowego przyznawania nagród pieniężnych, czyli władzę nad ich kontem bankowym , czyli pewien rodzaj broni,

    filozofia państwa demokratycznego w teorii jest filozofią służenia obywatelowi, bo obywatel – podatnik -jest pracodawcą urzędnika,
    filozofia państwa totalitarnego, feudalnego jest taka, że obywatel jest sługą i ma pracować na pana,
    która z tych 2 wizji wywołuje bunt społeczny chyba wiadomo
    w przypadku drugiej wizji , tego buntu nie ma, nawet jak każdy ma SIG 550 w szafce,

    państwo szanujące obywatela – to państwo traktujące obywatela jako pracodawcę – bo to z jego podatków to państwo działa

    jak moich znajomych z USA pytałem “why do you have a guns?”
    to oni mówili że nie chodzi o obronę przed bandytą – bo bandyta zawsze zaskoczy,
    ale o obronę przed sytuacja kiedy szeryf by złamał prawo lub rząd federalny by chciał wprowadzić tyranię

    to mówili mi amerykanie z Tenesse/ Minestota
    czyli oni mówią że broń mają de facto przeciw rządzącym a nie przeciw bandziorowi (który zaskoczy jeśli chce)
    to jest to co diametralnie różni filozofie lewaków i filozofię wyborców kandydata który niestety dla nas nie będzie dobrym sojusznikiem 😉

    ja tam jako urzędnik staram się działać tak, że nawet gdyby każdy miał kałacha – nikt nie ma powodu by do mnie strzelić z obywateli którzy ze mną mieli do czynienia 🙂
    tak powinien pracować każdy urzędnik jak ja 😉
    ja się w przypadku powszechnego dostępu bałbym dresów , ja jestem przeciwnikiem powszechnego dostępu w stylu USA,
    prawo powinno zapobiegać temu by patologia broń dostawała,
    pytanie ile tej patologiii by było gdyby taki patol naćpany fikał do przechodnia z pistoletem za pasem 😉
    dziś ten patol co wyrywał torebki 15-20 lat temu (jak ja byłem na studiach i w liceum) , dziś ten patol ma syna , który tylko ćpa amfe i trenuje na siłowni nonstop i też po nocach wyrywa torebki,
    być może dziś by tego patola nie było gdyby zaatakował uzbrojonego obywatela mającego prawo do obrony,
    dziś ten patol jest postrachem bloku, klatki schodowej a każda lokalna nastolatka marzy by się mu podłożyć, bo to przecież taki prestiż dać bandziorowi ,
    władzę to bardzo cieszy – dzięki temu więcej podatków pójdzie na policję – ale nie na policjanta szeregowego, tylko na generała i jego auto służbowe,
    obywatel zapłaci bo przerażony,
    adwokat zarobi – biznes rodzinny ma się dobrze

    ale też obecne rozwiązania są nadmiernie kłopotliwe (kolejny tydzień uczę się UOBiA i tych rozporządzeń i wkuwam terminy prawnicze , numery norm, uprawnienia konsula, średnice prętów krat w oknach itd)

    broń nie powinna być szczególną łaską decydentów żyjących z podatków,
    ale też nie powinna stać się powszechnie łatwo dostępnym przedmiotem handlu trafiających do rąk “dresów”,
    obecne regulacje są jednak kłopotliwe dla praworządnego obywatela – bo trzeba wykuć numer normy na szafę S1, trzeba wykuć dane o kratach w oknach, trzeba wykuć o tym, ze konsul wyraża zgodę na przywóz/wywóz itd
    to są rzeczy zbędne dla mnie,
    powinno być tak że jak przechodzę lekarzy , to robię egzamin z posługiwania się bezpiecznego (ale bez zdobywania punktow)
    i o konsula to pytam dopiero jak chcę kupić za granicą i ide do WPA uprzejmie zapytać o radę
    WPA powinny pełnić rolę pomocnicze
    a na chwile obecną już durnieję od zakuwania 70 stron przepisów bojąc się, że trafię jedno złe pytanie i polegnę
    bo np. pomylę paragrafy
    egzamin na broń zamienia się na egzamin dla prawnika
    a powinno chodzić o to, że nie kieruje broni w strone ludzi, nie jestem psychol, nie ćpam i będę trzymał w sejfie

    • Minuteman

      Ciekawa wypowiedź, trafne spostrzeżenia na temat wielu współcześnie istniejących mechanizmów i zależności społecznych oraz sposobu myślenia “resortowych dzieci”. Nieraz spotkałem się z podobną mentalnością wśród urzędników, zwłaszcza tych wysokiego szczebla.

      Muszę jedna przyznać, że próby straszenia “dresami” i “naćpanymi patolami” jako argumentu przeciwko niereglamentowanemu dostępowi do broni są zupełnie niepoważne i autor powyższej wypowiedzi sam je podważa, trafnie opisując zdrową sytuację panującą w “białych, moherowych stanach”.

      Proponuję także darować sobie wszelkie opinie na temat feudalizmu, gdy zamiast jakiejkolwiek wiedzy historycznej na temat minionych epok ma się jedynie lewicową propagandę. Jest to niestety powszechnie występujący obrazek, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością, wpajany nam przez lata przez komunistyczny system oświaty po to aby demonizować stary porządek rzeczy, ustrój feudalny, dawne monarchie, etos rycerski oraz szlachtę (którą czerwoni wymordowali). Miało to uzasadnić “potrzebę” rewolucji oraz legitymizować i usprawiedliwiać wszelkie zbrodnie i grabieże, których pod czerwonymi sztandarami dokonywano.

      Feudalizm nie jest pojęciem pejoratywnym. Jest to system, który istniał i sprawnie funkcjonował przez setki lat przyczyniając się do rozwoju i rozkwitu naszej cywilizacji, czego nie można powiedzieć o stale powtarzanych nieudanych eksperymentach z socjalizmem, które zawsze kończą się w ten sam sposób.

      Ustrój feudalny (od łac. Feudum – lenno) polegał na tym, że istniała w społeczeństwie grupa wyspecjalizowanych wojowników, przysięgających by bronić swojego Króla i jego poddanych, która otrzymywała w lenno od swego suwerena majątki ziemskie, z których mogła czerpać dochody, nie płacąc podatków. W zamian owi wasale musieli stawiać się na każde wezwanie swojego seniora na wszystkie wyprawy wojenne. Konno, z bardzo kosztownym uzbrojeniem i ekwipunkiem, aprowizacją i z własnym zbrojnym orszakiem. To oni przez całe stulecia tworzyli najbardziej elitarny i najistotniejszy element polskich wojsk. Przywileje panów feudalnych polegały na tym, że mogli posiadać ziemię z której czerpali nieopodatkowany dochód, na której w imieniu monarchy sprawowali władzę sądowniczą oraz to, że mogli posiadać prywatne wojsko i budować zamki. W pełni na te przywileje zasługiwali, składając i dotrzymując przysięgę rycerską, walcząc za Króla i kraj, narażając życie w kosztownych i niebezpiecznych wyprawach wojennych. Nie było mowy o żadnym niewolnictwie, czy dręczeniu maluczkich. Nadużycia były wyjątkiem, a nie regułą, tak jak jest obecnie. Śmiem twierdzić, ze mieszkający na ich ziemiach poddani Króla Polskiego cieszyli się poziomem wolności, o której dzisiaj “wolni obywatele” nie mogą nawet marzyć. Monarcha panował z Bożej Łaski, musiał szanować prawo naturalne i zasady obowiązującej religii chrześcijańskiej. Musiał liczyć się ze swoim ludem, łatwo go było obalić, wygnać lub uśmiercić gdyby próbował nadużywać swojej władzy. Poszczególne stany wcale nie były zamknięte, jak się dziś uważa i ludzie często migrowali na szczebelkach “drabinki feudalnej” w górę i w dół. Panował powszechny dostęp do broni, każdy miał prawo bronić się przed nielegalną napaścią lub uśmiercić wyjętego spod prawa przestępcę. Suma podatków i danin na rzecz władzy nie przekraczała 10-20% wytworzonego dochodu, a dzień wolności podatkowej nawet takiego chłopa pańszczyźnianego wypadał w styczniu a nie w kwietniu (dzisiejsze USA) czy w czerwcu (Polska obecnie). Porównywanie zatem komunistycznych “red nobles”/”równiejszych” do dawnych Milites Nobiles jest więc całkowitym i żenującym nieporozumieniem.

      Nieporozumieniem jest także próba oddzielania “złego” lewactwa od “dobrej” lewicy, która “jest za równością”. To jedno i to samo, po prostu we frazesy lewactwa autor powyższej wypowiedzi już nie wierzy, a na lewicę nadal daje się nabierać. Jedni i drudzy mają pełną gębę frazesów o Równości. Ale na tym świecie wszystko ma swoją cenę, również Równość: „By
      mogła zapanować Równość, trzeba wpierw wszystkich wdeptać w gówno; by
      człowiek był człowieka bratem, trzeba go wpierw przećwiczyć batem.
      Wszystko mu także się odbierze, by mógł własnością gardzić szczerze.
      Ubranko w paski, taczka, kilof niezwykle życie ci umilą, a gdy już
      znajdziesz się za drutem, opuści troska cię i smutek i radość w sercu
      twym zagości, żeś do Królestwa wszedł Wolności” – tak o narzucaniu równości przez lewicę pisał Janusz Szpotański w poemacie „Towarzysz Szmaciak”.

      Natomiast najcenniejszym spostrzeżeniem, na jakie warto zwrócić uwagę jest fakt, że powszechnie dostępna broń powoduje, iż ludzie zaczynają bardziej szanować słabszych fizycznie, biedniejszych i o słabszej pozycji społecznej. Dodałbym do tego, że kontakt z bronią sprawia, że ludzie jakby “dorośleją” tj. zachowują się poważniej, trochę bardziej odpowiedzialnie, z większą powściągliwością i w sposób bardziej cywilizowany (wystarczy ze sobą zestawić pełną wyzwisk i rękoczynów przeciętną kłótnię dwóch murzynów na nowojorskim Bronksie oraz typową krótką wymianę argumentów przez zaciśnięte zęby między dwoma Teksańczykami). Poza tym, ja również najwięcej spokojnych, poważnych, rozsądnych, niepijących i odpowiedzialnych ludzi dostrzegam i poznałem właśnie na strzelnicy. Więcej niż gdziekolwiek indziej.

      • Beli

        Kocham wasze komentarze można się wiele dowiedzieć i jakże to fajnie stylistycznie napisanie : )) pozdrawiam

      • Andrzej Turczyn

        Kapitalny jest ten komentarz! Ja również w rozmowach powtarzam, że socjalizm istnieje jako ustrój w różnych krajach nie więcej niż 100 lat, a już jego historia rzeką krwi jest zaznaczona. Feudalizm panował przez …000 lat, dał rozkwit ludzkości. Moim zdaniem przyczyną tego była jedna zasadnicza sprawa: “z Bożej Łaski”. To, a właściwie świadomość ludzkości, że wszystko co dobre jest z Bożej łaski. Ludzie mieli świadomość istnienia nienaruszalnych bożych praw. Socjalizm zaś zaczął walczyć z Bogiem. Ta walka stała się wręcz sztandarem tego zgniłego ustroju. Co z tego było, co widać na co dzień.

      • vilas

        no sory alr chłop pańszczyźniany to nie jest coś co mi się podoba jako szczególny rozwój,
        rozwój przemysłu nastąpił z kapitalizmem, a więc z upadkiem feudalizmu i systemu kierowanego religią,
        czemu nasza cywilizacja poleciała na księżyc a inna została w średniowieczu ?
        bo feudalizm, religia i brak rozwoju a jedynie trzymanie tego co było przez tysiąc lat,
        monarchie okej ? bo ktoś się kurna urodził to mu się należy ? no łej,
        właśnie po to ludziom jest m.in. broń – by nie było tak, że macica decyduje kim będziemy i co możemy,
        właśnie dlatego nienawidzę resortowych dzieci, “genetycznie zdolnych”, którzy każdy ezgamin do służb państwowych mają zaliczony z chwilą złożenia CV
        to co zapewnia jakość i rozwój – to konkurencja,
        feudalizm czyli system kast jest czymś co z definicji jest antykonkurencyjny bo nie wolno komuś bo się nie urodził z tych rodziców,
        to ja już wolę socjalizm gdzie mogę się urodzić jako biedne dziecko sprzątaczki i osiągnąć coś dzięki umysłowi, bo mi system daje szansę coś osiągnąć,
        niż system w którym gówno mogę bo nie urodziłem sie w odpowiedniej rodzinie
        anyłej, gadamy tu o broni i kłócić o systemy się nie chcę,
        zgoda co do tego, że obecne przepisy dotyczące broni są zbyt rygorystyczne, bo wkuwanie 70 stron ustawy, rozporządzeń i terminów prawniczych oraz osiąganie punktów do tarczy – jest dla mnie “za nadto”,
        ważne by ktoś nie był psychol, by ktoś nie był przestępcą by nie był agresorem i by nie celował w ludzi – i to powinno być podstawą,
        a nie “blacha 2 mm, zgoda konsula na wywóz i wwóz , do deko komendant wojewódzki a do pneumatu komendant powiatowy”,
        z tymi psychologami – jakby UE mogła, to patriotyzm by zakwalifikowali jako spaczenie 😉 hehe

        • Minuteman

          A ja właśnie próbuję wykazać, że feudalizm i okres średniowiecza nie podoba Ci się, ponieważ nic o nim tak naprawdę nie wiesz, jedyny obraz tej epoki jaki umieszczono w Twojej głowie jest dziełem inżynierii społecznej prowadzonej przy pomocy państwowego monopolu na oświatę (zdominowanym i kontrolowanym przez socjalistów, którzy go sobie przywłaszczyli) oraz wszechobecnej lewicowej propagandy w niemal każdej dziedzinie życia, z przemysłem rozrywkowym na czele. W świadomości społecznej istnieje pełno mitów i bezmyślnie powtarzanych obiegowych opinii na temat “brudnego, ciemnego i zacofanego średniowiecza” czy towarzyszącego mu “wyzysku klasowego” oraz bajek, że ludzie tkwili tam w jakieś straszliwej niedoli i stagnacji. Opinie te są nie tylko wierutną bzdurą, ale także całkowitym przeciwieństwem prawdy.

          Wbrew mitom rozsiewanym przez komunistycznych propagandystów, wieki średnie, to okres niezwykle dynamicznego rozwoju osadnictwa, rolnictwa, hodowli, kultury, nauki, handlu, rzemiosła, wojskowości, sztuki, architektury, piśmiennictwa i właściwie każdej dziedziny życia, bez których nie byłoby żadnego dorobku wieków późniejszych, takich jak wspomniany przez ciebie kapitalizm, rewolucja przemysłowa czy loty w kosmos. System feudalny, monarchizm i legitymizm, stwarzały temu rozwojowi bardzo dobre warunki, zapewniając poziom wolności gospodarczej oraz suwerenności ludzi wobec państwa o jakim dziś możemy jedynie pomarzyć, zaś największym motorem tego rozwoju były właśnie feudalizm i religia. Wszystkie szkoły, skryptoria, biblioteki przyklasztorne i wszystkie wyższe uczelnie fundowane były przez możnowładców a tworzone, prowadzone i rozwijane były przez duchownych. To właśnie w klasztorach powstawała i rozwijała się nauka. Cała oświata i całe szkolnictwo wyższe było domeną duchownych, mnichów i zakonników którzy byli pionierami we wszystkich dziedzinach nauki oraz postępu cywilizacyjnego. Monopol panującej religii chrześcijańskiej na naukę wynikał z tego, że to właśnie wewnątrz niej, nauka powstawała i szybko się rozwijała. Za pieniądze panów feudalnych, którzy to wszystko sponsorowali. To, co zaczęło wyróżniać naszą cywilizację od innych i walnie przyczyniło się do jej wielkiego rozwoju oraz jej całkowitej dominacji zaczęło się i stało się faktem właśnie w średniowieczu. Ówczesny system organizacji społecznej nie abstrahował od realiów epoki i od natury ludzkiej, działał bardzo długo i sprawnie bo był prosty, logiczny i transparentny a teoria nie rozmijała się w nim tak bardzo z praktyką, czego nie możemy powiedzieć o systemach istniejących w obecnych czasach i uporczywie powtarzanych, nieudanych eksperymentach społecznych jakimi jesteśmy poddawani. Może to dlatego oni się rozwijali a my się zwijamy?

          Inne cywilizacje wcale nie zostały w średniowieczu. Ich losy były różne. Jedne upadły, inne do średniowiecza nawet nie dotarły (nadal 70% mieszkańców naszej planety, żyje tak jak ich przodkowie, we wspólnotach plemiennych, czyli jak mieszkańcy Europy w czasach przedhistorycznych), inne po prostu sobie wegetują gdzieś z boku, jeszcze inne dopiero się budzą, są też i takie, które nas zostawiają w tyle (Europa już jakiś czas temu straciła swoją wiodącą pozycję na świecie, bo fałszywe ideologie nie prowadzą do dobrej polityki).

          Natomiast narzekanie na fakt, że macica decyduje o tym kim będziemy i co możemy, jest naiwne i trochę bezcelowe, bo tak się dzieje zawsze, w każdym systemie, w każdej epoce. Na to nie mamy żadnego wpływu, to wynika z natury, w takim samym stopniu jak to, że chorujemy, starzejemy się i umieramy. Streczenie socjalizmu jako remedium na ten “poważny problem” jest absurdalne i w dodatku komiczne, bo ze wszystkich systemów jakie dotąd istniały, socjalizm oferuje w tym temacie najmniej możliwości. Niewątpliwie, w każdym okresie historycznym znajdą się jakieś jednostki, które będą niezadowolone z tego gdzie się znajdują, i które będą z różnym skutkiem próbowały zmieniać swoje położenie wynikłe z urodzenia. I żaden system nie jest w stanie zaoferować tutaj jakiegoś uczciwego i działającego remedium. W wiekach średnich, potomkowie chłopów i mieszczan zostawali duchownymi, jakoś przechodzili do stanu szlacheckiego w wyniku mariażu, wojaczki, bogacenia się bądź nobilitacji, albo zostawali tam gdzie byli. I to się z całą pewnością dzisiaj nie zmieniło, na pewno nie na lepsze. Przekonanie o tym, że syn ubogiej sprzątaczki dzięki swoim przymiotom umysłowym osiągnie coś dzięki socjalizmowi świadczyłoby o całkowitej utracie kontaktu z rzeczywistością. Po pierwsze nic nie osiągnie tylko dostanie. A dostanie tyle co inni, czyli niewiele, dokładnie tyle, ile władze państwa zdecydują. Nadwyżki mu zabiorą. Żeby mieć więcej musiałby należeć do politbiura, a na to ma takie same szanse jak na to, że zostanie królem.

          W całkowitym przeciwieństwie do obecnego hipertroficznego interwencjonizmu państwowego, średniowieczny feudalizm nie był ani anty-konkurencyjny, ani zabetonowany. Pamiętajmy też, że ówczesna władza nie rozciągała się na żadną dziedzinę życia społecznego i gospodarczego, która tego nie wymagała, a które obecnie zostały przez organy państwowe całkowicie zawłaszczone i są teraz ściśle reglamentowane, czego najlepszym przykładem może być właśnie prawo do posiadania i noszenia broni, które przez cały czas istnienia Państwa Polskiego (od przodków Mieszka I do rozbiorów) nie podlegało żadnej formie państwowej kontroli i reglamentacji.

          Więc może zanim zaczniemy subiektywnie oceniać niekompletny i odrealniony obrazek jaki mamy w głowie, lub co gorsza. bezmyślnie powtarzać marksistowską propagandę, wieszając psy na jakiejś konkretnej epoce, być może dobrze byłoby najpierw zainteresować się nieco bardziej historią danego okresu? Może zamiast powtarzać za dzisiejszymi idolami i popularnymi opiniami byłoby lepiej zadać sobie trochę trudu, poszukać wiedzy i samemu wyrobić sobie własne zdanie?

          • vilas

            a palenie na stosach astronomów ?
            zakaz wykonywania sekcji itd. ?
            “Przekonanie o tym, że syn ubogiej sprzątaczki dzięki swoim przymiotom umysłowym osiągnie coś dzięki socjalizmowi świadczyłoby o całkowitej utracie kontaktu z rzeczywistością.”
            nie utraciłem kontaktu, znam ludzi z doktoratami co byli synami sprzątaczki i hydraulika – ale się uczyli ciężko i dziś zarabiają dużo kasy jako informatycy,
            darmowa edukacja czyli wynalazek socjalizmu to uczynił, że mogli się przebić,

            jeśli feudalizm nie jest anty-konkurencyjny to czym jest dziedziczenie majątku przez szlachtę, książąt itd. którzy byli wyłącznymi właścicielami róznego rodzaju dóbr

            a broń o tym nie świadczy, noszenie łuku czy sztyletu nie groziło królom bo król był osłaniany wysokim murem i ówczesna broń w rekach chłopów (nóż) nie mogła mu nic zrobić,
            dziś technika jest inna i dziś też władcy pozwalają mieć nóż – bo nóż im nic nie zrobi jak oni są w pancernym aucie

            to że ktoś mógł mieć nóż, kij – o niczym nie świadczy
            bo nie były to środki mogące stanowić realne zagrożenie życia elit

            broń palna jest inna, jest znacznie mocniejsza i znacznie groźniejsza niż tuzin ludzi z kamieniami i nożami
            nie wiem czy ówczesny król pozwolił by chłopstwu mieć urządzenie zdolne do rażenia celnego przeciwnika na odległość 100 metrów gdy on dogląda chłopów pracujących 50 metrów dalej z obstawą paru rycerzy

            prawo do broni w postaci noża – na tamtym poziomie techniki – nadal jest
            dziś też możesz nosić w plecaku siekierę, nóż, młotek
            bo te środki nie stanowią zagrożenia dla polityka który przemyka ulicą miasta z 2 BORowikami w aucie o wzmocnionych szybach

            politycy limitują to co dla nich jest groźne – a bardzo groźne jest “pióro” – stąd na zachodzie “hejt spicz” i “politikal korektness” zamieniają się w paragrafy za które realnie można za realne kratki wsadzić

            stąd w krajach fundamentalistycznego islamu skazuje sie na śmierć blogerów itd.
            bo klawiatura w ręku myślącego człowieka może politykowi zagrozić tam bardziej niż beduin z kałachem

          • Minuteman

            Palenie astronomów? – tylko niektórych. Większość przeżyła. Ze źródeł historycznych znamy pojedyncze przypadki, nie zawsze dobrze znając i rozumiejąc ich kontekst. Czyżby w innych epokach nie trafiali się jacyś uczeni, agitatorzy czy wolnomyśliciele, którzy podpadli komuś ważnemu i dlatego zostali zmieleni trybami ówczesnego wymiaru sprawiedliwości? Mało było takich przypadków w okresie nowożytnym? Mało podobnych nadużyć i zbrodni sądowych popełniono za czasów komuny? A jak jest obecnie? Nie ma już sfingowanych procesów, sprzedajnych sędziów, skorumpowanych prawników i niesprawiedliwych wyroków? Nikt już nikogo nie wrabia? I znowu: coś, co w źródłach historycznych jawi nam się raczej jako wyjątek, dziś wydaje się nieomal regułą. Odnoszę wrażenie, że nie dostrzegamy tutaj wielkiego słonia w menażerii, więc może nie bądźmy takimi hipokrytami w naszych osądach, co?

            Zakaz wykonywania sekcji? Mamy winić dawnych medyków za ówczesny stan wiedzy, który nie dawał przesłanek, że taka metoda oględzin zwłok może przynieść jakieś medyczne korzyści, które dziś wydają się oczywiste? Mamy mieć pretensje do pionierów medycyny, że nie wiedzieliby nawet co zrobić z wynikami takich sekcji, więc postanowili w takim wypadku kierować się względami natury etycznej, bo nic lepszego nie przyszło im do głowy? Każdy może być mądralą, który z łatwością ponownie wynajdzie żarówkę czy podstawy anatomii, tylko dlatego bo już to zostało wynalezione i miał już z tym do czynienia, dostając gotowe rozwiązanie na tacy. O brak internetu też ich oskarżymy?

            Co do zaś ludzi z doktoratami, informatykami, inżynierami itd… Wiesz, ja też znam takie osoby. Przypisując socjalizmowi zasługi jednostek pracowitych, zaradnych, zdolnych i ambitnych obrażasz tych wszystkich ludzi. Ubliżasz im wszystkim opierając się na nieprawdziwym założeniu, że mogli się przebić jedynie dzięki nieuczciwemu i zbrodniczemu systemowi ugruntowanemu na kłamstwach, masowej grabieży i masowej indoktrynacji. Zakładasz, że ludzie ci mogliby funkcjonować jedynie w sztucznym środowisku, wytworzonym przez opiekuńczą władzę za pieniądze zrabowane innym, negując całkowicie fakt, że ludzie tacy jak oni, jeżeli naprawdę robią coś dobrego i pożytecznego (cwaniaków i darmozjadów z doktoratami też wprawdzie nie brakuje), to w każdym systemie poradzą sobie dużo lepiej niż w socjaliźmie, co z resztą przez cały czas, ludzie im podobni swoim działaniem udowadniają, wszędzie tam, gdzie socjalizmu nie było, bądź nie ma, lub nie jest tak dalece posunięty w swojej istocie.

            A ja uporczywie podkreślam, że przez setki lat ludzie tacy jak oni, w naszej cywilizacji radzili sobie doskonale, robili kariery, zbijali majątki, dokonywali przełomowych wynalazków, kształcili siebie i swoje dzieci, walczyli za Ojczyznę, pomagali innym, wspierali swój kraj, tworzyli miejsca pracy i fundowali wszystko z własnych środków, zupełnie bez udziału tego złodziejskiego systemu, opartego na przymusie, centralnie planowanej redystrybucji kradzionych dóbr, ścisłej kontroli obywatela przez władzę i wydawaniu cudzych pieniędzy.

            Pragnę tutaj zwrócić uwagę na fakt, że alternatywą dla dziedziczenia majątku przez szlachtę, książąt itd. którzy byli wyłącznymi właścicielami różnego rodzaju dóbr jest zwyczajna grabież tych dóbr. Tym jest właśnie socjalizm. To jest jedyna propozycja jaka pada z ust socjalistów: zwyczajny rabunek. Jest to ładnie nazwana (np. “nacjonalizacja” , “zmiana stosunków własnościowych” etc.) usankcjonowana majestatem państwa kradzież dokonywana na tych, co mają, przeprowadzana pod pretekstem chęci oddania części łupów, tym co nie mają. Oczywiście wszyscy wielcy wizjonerzy i apologeci tego złodziejstwa jakoś łatwo przeoczają fakt, że podział zagrabionych łupów jakoś nigdy nie wygląda sprawiedliwie ponieważ ustrój socjalistyczny zupełnie abstrahuje od natury ludzkiej, która przecież zawsze podpowiada, że lepiej to, co się ukradnie bogatym zamiast dać biednym – dać sobie. Łatwo przechodzi się nad refleksją, że w tym systemie każdy zostaje ofiarą, bo nierówności społeczne wyrównać można jedynie równając w dół. “Socjalizm każdemu równo nosa utrze. Bogatych zdusi jutro, a biednych pojutrze…” pisał Aleksander Fredro. Gładko pomija się także fakt, że rządy socjalistów zawsze kończą się tak samo – biedą i bankructwem, albowiem prędzej czy później socjalistom skończą się cudze pieniądze. I tu w sposób szczególny unaocznia się wyższość minionych epok nad współczesnością, ponieważ żaden dawny chrześcijański monarcha nie ośmielił się otwarcie promować lub urzeczywistniać zasady “Sprawiedliwości Społecznej” czyli ustroju socjalistycznego, który opiera się na rażącym naruszaniu dziesiątego i siódmego przykazania Dekalogu. W tamtych czasach ludzie rozumieli, że miejsce rabusia jest na szubienicy.

            Od razu uprzedzę również, że mimo odnotowania tego, że ludzie w przeszłości wykazywali nieco większą odporność wobec postępowych, złodziejskich ideologii forsowanych jako pretekst do walki z “rozwarstwieniem społecznym” (które z resztą istniało będzie zawsze, tak samo jak to, że są ludzie ładni i brzydcy albo mądrzy i głupi, wysocy i niscy, pracowici i leniwi itd.), nie oznacza wcale, że dobroczynności
            i opieki nad słabszymi i biedniejszymi wtedy nie było, skoro do niej nie zmuszano. Wręcz przeciwnie.

            Wracając zaś do kontroli broni, to pragnę raz jeszcze podkreślić, że brak jakiejkolwiek reglamentacji dostępu do broni, jaki miał miejsce w Polsce i w większości krajów Europy Zachodniej, bynajmniej nie oznaczał jak się błędnie wydaje, że Król pozwalał swoim poddanym nosić jedynie noże i kije, ponieważ rzekomo nie mogły mu zagrozić. Po pierwsze: mogły. Znane są przypadki w Europie gdy nielubiany monarcha schodził z tego świata na skutek bardzo prostych i mało wyrafinowanych metod. Zamkowe mury chronią tylko przed niektórymi zagrożeniami i tylko gdy się w ich obrębie przebywa, a monarcha nie mógłby tam być przecież uwięziony. Po drugie: jak byłbyś w stanie zatem wytłumaczyć ogromną powszechność występowania i popularność kuszy, zwłaszcza wśród ludzi plebejskiego pochodzenia?

            Średniowieczna kusza, wynalazek starożytności (zapewne Celtów) bardzo popularna w Europie już od XI wieku, była morderczo skuteczną bronią, która w odróżnieniu do łuku nie wymagała dużej sprawności fizycznej i wieloletniego treningu. Dobrym kusznikiem można było zostać szybko, relatywnie tanio i po pospiesznym przeszkoleniu. Ciężki bełt wystrzelony z ręcznej kuszy przebijał z łatwością nawet najlepsze zbroje. O jej reputacji świadczyć wielokrotnie powtarzany i przez nikogo nie respektowany papieski edykt zakazujący używania kusz w walkach pomiędzy chrześcijanami (to coś jak nasze Konwencje Genewskie). To właśnie od strzału z kuszy zginął słynny brytyjski monarcha, Ryszard Lwie Serce. W owym czasie była to broń znacznie tańsza, celniejsza i skuteczniejsza niż powoli upowszechniająca się od XIV-XV wieku ręczna broń palna. Broń palna, mimo stałych udoskonaleń (bardzo dynamicznie zaczęła rozwijać się w XVI i XVII radykalnie zmieniając oblicze ówczesnego pola walki), ale ani w średniowieczu ani w okresie nowożytnym, nigdy nie stała się przedmiotem żadnej państwowej reglamentacji. Analogicznie, żadnej kontroli nie podlegała także kusza, pomimo ogromnej jak na owe czasy siły rażenia, pomimo całej gamie odmian i gabarytów (od poręcznych kusz myśliwskich, po ciężkie kusze wałowe), pomimo wyraźnej niechęci kościoła do tego wynalazku oraz mimo faktu, że przedstawiciele rycerstwa stronili od jej używania, uważając kusze za rodzaj broni, którego stosowanie nie przystoi ludziom prawym i honorowym. Używali jej zatem przede wszystkim ludzie z gminu, zarówno na polu walki, jak i w życiu prywatnym. I żaden średniowieczny monarcha nie wpadł nigdy na genialny pomysł aby pozwolić na posiadanie tej groźnej broni jedynie wąskiemu gronu zaufanych popleczników oraz wszelkiej maści rozbójnikom. których prawne zakazy nie dotyczą.

            Pamiętajmy, że kusze i czarnoprochowa broń palna, to nie jedyna skuteczna broń tamtego okresu, niemniej jednak powszechny dostęp do broni obejmował każdą broń indywidualną zaczepną (sieczną, kolną, obuchową, drzewcową, miotającą, palną) zespołową oraz broń ochronną, od samego początku aż do samego kresu istnienia I Rzeczpospolitej. Najwyraźniej, żadna broń w rękach Polaków, nigdy nie była postrzegana przez władców i możnych (nawet tych nieudolnych lub nie do końca uczciwych) jako ewentualne zagrożenie. Nawet hufnice, organki i garłacze, które przecież odpowiednio użyte, mogłyby w mgnieniu oka zrobić sieczkę z podróżującego konno królewskiego orszaku (a król czy szlachcic, zawsze dużo podróżował, tak sprawowano władzę). A co ze zbrojnym pocztem szlachcica? Takie orszaki nie były przecież złożone wyłącznie z herbowych, uprzywilejowanych i zweryfikowanych osobników. Nie było testów psychologicznych. Trzymanie na żołdzie ciężkozbrojnego kopijnika, to jak dziś posiadanie własnego czołgu z załogą i uzbrojeniem. A co z prawem feudała do posiadania prywatnej armii, z piechotą, konnicą, artylerią? Takie armie bywały liczniejsze i silniejsze od królewskiej… Co z włóczącymi się swobodnie po kraju Wolnymi Kompaniami wojsk najemnych i Rotami zaciężnymi, poza niektórymi oficerami złożonych w większości z plebejów? Co z arsenałami miejskimi? Co z bractwami kurkowymi, lokalną milicją i uzbrojonymi kmieciami z pospolitego ruszenia? Czyżby te wszystkie okropności nie stanowiły żadnego zagrożenia dla władzy i życia panującego? Przypuszczam, że musiał to być przerażający widok, dla każdego przeciwnika broni w prywatnych rękach.

            Myślę sobie zatem, że dawni królowie panujący Dei Gracia w Polsce, z których duża część, w ocenie historyków oraz ludzi im współczesnych, uchodzi raczej za władców mądrych i sprawiedliwych, oraz szanowanych, a czasem nawet lubianych (czego nie da się powiedzieć o żadnym z naszych, demokratyczne wybranych polityków), po prostu lepiej rozumiało sprawy oczywiste, jak np. to, że to nie broń zabija, tylko człowiek i że istnieje jakiś związek między przyczyną i skutkiem. Rozumieli i respektowali prawo naturalne, oraz woleli w taki sposób sprawować swoje rządy, aby żaden uczciwy człowiek nie miał ochoty ich obalać czy uśmiercać. Jako słudzy i pomazańcy Boży, byli przynajmniej deklaratywnie zobligowani do przestrzegania, elementarnych zasad obowiązującej etyki chrześcijańskiej oraz poddawani surowej recenzji ze strony Kościoła, tworzącego naturalną przeciwwagę dla władzy świeckiej. W efekcie czego zawsze znaleźli się jacyś uzbrojeni Polacy, którzy w chwili zagrożenia odważnie stawali w obronie swojego kraju i Króla. Ci zaś władcy, którzy dopuszczali się niesprawiedliwości i nadużyć, nierzadko przedwcześnie kończyli swoje rządy (pretendenci do tronu i co ambitniejsi członkowie rodziny panującego i skoligaconych dynastii zwykle czekali na każde potknięcie władcy). Nikt nie był niezastąpiony. Stawiam tezę, że dawni królowie na pewno nie byli tak skłonni do nadużywania władzy, nie byli tak bezczelni, rozpanoszeni, zdemoralizowani, bezkarni i “nieusuwalni” jak na przykład obecne klasy polityczne.

            Myślę zatem, że wbrew wszelkim pozorom i potocznym opiniom, nie były to wcale takie straszne i okropne czasy jak malują nam to niektórzy propagandyści, zostawmy więc w spokoju dawnych monarchów, polską szlachtę i jej tradycje oraz zapomniany już etos rycerski, nie wieszajmy psów na minionych epokach, których przeważnie nie znamy i nie rozumiemy. I nie bądźmy nazbyt gorliwi w wyśmiewaniu i pryncypialnym krytykowaniu naszych przodków, skoro sami jako społeczeństwo prezentujemy dziś smutny i prawdziwie żałosny widok.

            Natomiast zgadzam się co do spostrzeżenia dotyczącego wszechobecnego marksizmu kulturowego, przejawiającego się w zasadach politycznej poprawności. Może nie przeceniałbym mocy klawiatury w ręku myślącego człowieka, bo my możemy sobie gadać, a oni i tak zrobią swoje. Oni mają broń – my przeważnie nie (1 na 100). A jak już broń mamy, to na takich zasadach, jakbyśmy jej nie mieli i w mgnieniu oka możemy ją stracić. Wydaje mi się zatem, że prawo do broni nadal podlega większym ograniczeniom niż prawo do wyrażania opinii i chyba bardziej naszym nieprzyjaciołom na tym zależy, zwłaszcza, że główne media mają pod kontrolą, a czego tam nie ma, tego nie ma. Niemniej jednak, wiedza oraz zdolność do samodzielnego krytycznego myślenia są dla nich niebezpieczne i na pewno postrzegane są jako pewnego rodzaju zagrożenie oraz zjawisko niepożądane. Stąd częste karanie za spostrzegawczość i nazywanie rzeczy po imieniu, coraz silniejsza cenzura, oraz przewidziane prawne konsekwencje dla osób, które popełniają różnego rodzaju “myślozbrodnie”. Jest to niewątpliwie zgodne z zasadami sztuki wojennej, wychodzi wszak lepiej i taniej, żeby przekonać przyszłe ofiary by same dobrowolnie się rozbroiły i nie stawiały oporu niż od razu na próbować terroru i przemocy, które wiążą się z większym ryzykiem, większym nakładem kosztów i nie wszystkim się dobrze kojarzą, co widać wyraźnie na przykładzie działań radykalnych islamistów.

  • ktosiu_1
    • vilas

      kiedyś oglądałem vlogi tego gościa,
      poza Atorem , bo szczególnie lubię Atora,
      ale ten gość ma co do jednego rację szczególną i powtarzaną przez wielu – to państwo jest dla obywatela a nie na odwrót
      pracodawcą ministra jest podatnik,
      minister nie jest panem i wladcą dla Kowalskiego
      minister żre z podatków Kowalskiego
      Minister ma robić to co dla Kowalskiego jest dobre, bo Kowalski za to płaci

  • Pingback: Kto będzie przeciwko obywatelskiemu projektowi ustawy o broni. | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Konstytucja 3 maja, co tak naprawdę dzisiaj świętujemy. | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Niekaralność za przestępstwo, a prawo posiadania broni. | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Wyznania pewnego esbeka, czyli przedstawiciela "mentalności 1946". | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Czy Polacy nie chcą broni do ochrony osobistej? | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: O tym jak się wydaje i odmawia wydania pozwolenia na broń palną. | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: (…) w Polsce bardzo wielu przestępców z różnych względów dysponowało legalnie bronią (…) | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Bloomberg znowu płaci przeciwnikom posiadania broni | Andrzej Turczyn()

  • Nasza kochana ojczyzna betonem stoi. Na początku lat 90-tych była szansa. Dzisiaj to już ten beton wrósł w jeszcze gorszy beton-bagno, to jest w unię europejską.

  • Pingback: Legalna broń zawsze używana zgodnie z prawem | Andrzej Turczyn()

  • Ron Siderius

    “Posiadanie broni jest na gruncie naszych USTAW przywilejem i wyróżnieniem będącym wyrazem zaufania organów państwa do obywatela.” Tak, to by było prawidłowo. Na początku sami posiadacze broni powinni znać różnice między prawem a ustawami. Język kształtuje myślenie a myślenie kształtuje w końcu postępowanie.

  • Pingback: W jednym z miast Alabamy (USA) szeryf organizuje dla mieszkańców kurs posługiwania się bronią | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Odebranie Policji uprawnienia wydawania pozwoleń na broń, to element dekomunizacji Polski. | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Posiadanie broni w USA kształtuje przekonania polityczne, a jak jest w Polsce? | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Minister Mariusz Błaszczak: "Bezpieczeństwo zapewniają służby państwowe, one są bardzo profesjonalne" | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Ciąg dalszy sprawy nielegalnych działań w sprawie pozwoleń na broń. | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Do Sejmu trafił wniosek o uchylenie immunitetu b. ministrowi sprawiedliwości C. Grabarczykowi w związku z fałszowaniem dokumentów w postępowaniu o pozwolenie na broń | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Istnieją poważne argumenty aby znieść reglamentację w zakresie liczby egzemplarzy broni określanej w decyzji pozwolenie na broń | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Z cyklu broń ratuje życie: uzbrojony mężczyzna wziął na cel swojego karabinu włamywacza i tak czekał na przybycie policji | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Tyrania i monopol broni | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Instytucje finansowe mogą faktycznie ograniczyć sprzedaż broni | Andrzej Turczyn()