Znaczenie pojęcia „wnioskodawca nie stanowi zagrożenia dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego” c.d.

We wpisie Znaczenie pojęcia „wnioskodawca nie stanowi zagrożenia dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego”. prezentowałem krytykę policyjnej praktyki urzędniczej oraz pewnego wyroku NSA. Rozważając krytykowane bezprawie wpadłem na kolejny ciekawy wątek, który również obrazuje jak bardzo w przypadku stosowania ustawy o broni i amunicji organy administracji nie mają szacunku do prawa. Jako, że nie mam zwyczaju akceptowania naruszania prawa, przedstawiam poniżej moje rozumowanie.

Odnotowuję przypadki, że organy administracji jako przyczynę odmowy wydania pozwolenia na broń wskazują, że wnioskodawcy stanowią zagrożenie dla porządku i bezpieczeństwa publicznego. Podstawą faktyczną zaś, która pozwala na takie jest to w odległej na ogół przeszłości wnioskodawcy dopuścili się czynów zabronionych, co do których nastąpiło zatarcie skazania. Organy administracji nie wywodzą wniosku o zagrożeniu z tego, że ktoś był karany, przecież zatarcie skazania zakazuje odwoływać się do faktu skazania. Organy twórczo rozumują, że to nie zatarte skazanie jest podstawą wniosku o stanowieniu zagrożenia, a fakt naruszenia prawa. Naruszenia prawa opisanego jak w wyroku karnym, z przywołaniem sygnatur skazujących wyroków i kwalifikacji prawnej z kodeksu karnego. Oczywiście zaczerpnięte to wszystko jest z wyroków, co do których dawno temu nastąpiło zatarcie skazania. W aktach postępowań znajdują się czyste karty karne wnioskodawców oraz kserokopie pożółkłych wyroków

Poczucie sprawiedliwości i prawnicza intuicja mi podpowiada, że to nie jest praworządne działanie. Sięgnąłem zatem do szczegółowej analizy prawa pod kątem postępowania dowodowego w postępowaniu administracyjnym. Okazuje się, że tam jest odpowiedź! Zgodnie z przepisem art. 75§1 kpa Jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. W dość starym, ale jak bardzo ponadczasowym orzeczeniu Naczelny Sąd Administracyjny zaprezentował bardzo interesujące rozumowanie. W uzasadnieniu wyroku NSA w Warszawie I Sa 2067/81 sąd ten stwierdza tak: „Naczelny Sąd Administracyjny stwierdza w związku z tym, że we wszystkich tych wypadkach chodzi o orzeczenia, co do których z mocy prawa nastąpiło zatarcie skazania bądź ukarania. W świetle art. 110 k.k. (odpowiednik art. 106 kk obowiązującego aktualnie – przepis mój) i odpowiednio art. 46 § 1 k.w. powoływanie się na kary objęte zatarciem jest niedopuszczalne i nieskuteczne, gdyż samo prawo uważa te kary za niebyłe. Działanie przeciwne, mające miejsce w omawianej sprawie, jest więc obrazą wymienionych przepisów prawa, a ponadto jest naruszeniem art. 75 k.p.a., zgodnie z którym nie może być dopuszczony dowód sprzeczny z prawem (a contrario z treści art. 75 k.p.a.). Wprawdzie w doktrynie wysuwany jest niekiedy pogląd, że nie można się oczywiście powoływać na skazanie (ukaranie), lecz można się powołać na fakty popełnienia czynu objętego skazaniem (ukaraniem), jest to jednak pogląd budzący wątpliwości i przy tym trudny do wykorzystania. Trzeba bowiem mieć na względzie, że fakty takie musiałyby być udowodnione w postępowaniu administracyjnym w inny sposób niż przez powołanie się na wyrok (orzeczenie). (…). Naczelny Sąd Administracyjny ocenia w związku z tym, że w każdym wypadku wszczęcia z urzędu postępowania administracyjnego, zmierzającego do cofnięcia prawa jazdy czasowo lub na stałe z racji prowadzenia przez kierowcę pojazdu mechanicznego w stanie wskazującym na spożycie alkoholu, terenowy organ administracji państwowej może stosować odpowiednie przepisy ustawy z dnia 27 listopada 1961 r. o bezpieczeństwie i porządku ruchu na drogach publicznych i rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 20 lipca 1968 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych, a pomocniczo także zarządzenia Ministra Komunikacji z dnia 23 listopada 1963 r. w sprawie zasad cofania praw jazdy, zawsze jednak z uwzględnieniem ich miejsca w systemie prawa, a w szczególności w zgodzie z przepisami o postępowaniu administracyjnym, o zatarciu skazania (ukarania) oraz o prawomocności wyroków i orzeczeń i ich wykonaniu.”

W dalszej części uzasadnienia cytowanego orzeczenia, NSA potwierdza rozumowanie, że odwoływanie się do wyroków co do których nastąpiło zatarcie skazania i dowodzenie w postępowaniu administracyjnym na podstawie ich fizycznego istnienia, stanowi naruszenie art. 75§1 kpa. NSA wywodzi: „Reasumując powyższe rozważania, Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że zaskarżone decyzje organów I i II instancji dotknięte są następującymi wadami: (…) 2) dopuszczono w charakterze dowodów stanowiących uzasadnienie decyzji wyroki sądowe i orzeczenie kolegium, co do których nastąpiło zatarcie skazania z mocy prawa, co stanowi obrazę art. 75 i 81 k.p.a.

Oczywiście cytowane orzeczenie nie dotyczy ustawy o broni i amunicji, ale pozostaje to bez znaczenia, bowiem prezentowany jest sądowy wykład znaczenia przepisu art 75 kodeksu postępowania administracyjnego. Jest to wykład konsekwencji instytucji przedawniania orzeczeń, dla powoływania się na dowód w postaci wyroku co do którego nastąpiło zatarcie z mocy prawa. Zastanawiam się tylko czasami kto to zrozumie, skoro cel jest z góry upatrzony.

  • Krzysztof Mościcki

    Ciekaw jestem skad Policja czerpie wiedze o zatartych skazaniach. Czy w swoich rejestrach, pomimo faktu zatarcia skazania ktore z mocy prawa uwazane jest za niebyle, nadal przetwarza dane osob w stosunku do ktorych toczylo sie postepowanie? I po jakim czasie je usuwa jesli w ogole usuwa?

    • Andrzej Turczyn

      mają swoje rejestry, z których nic nie ginie, absolutnie nic. państwo policyjne to się nazywa

    • Rafał Kawalec

      Policja ma tzw “Krajowy System Informacji Policji” (KSIP), niezależny od rejestrów sądowych.
      KSIP jest nieco bardziej szczegółowy, bo informuje ich nie tylko o tym, czy już jesteś skazany, ale też o tym, czy toczy się przeciwko tobie śledztwo. Założenie jest takie, że jak w książce kryminalnej, policjant przesłuchuje człowieka który znalazł ciało i już mu centrala podsyła, że ten pan już był ścigany za morderstwo ale się wyślizgał i go uniewinniono. Więc policjant automatycznie go go kwalifikuje jako podejrzanego, po czym wiedząc koło kogo węszyć, doprowadza go do skazania za tą zbrodnię, poprzednią zbrodnie, jeszcze dwie niewykryte, a także za koklusz, raka macicy i globalne ocieplenie. Kurtyna, oklaski.

      W praktyce nie wiem na ile KSIP jest przydatny kryminalnym, ale w moim przypadku posłużył tylko za podkładkę, że w danym miesiącu coś zrobiono w mojej sprawie. Sprawdzono mnie w KSIP i byłem czysty. Oczywiście nie stało to na przeszkodzie temu, by później i tak przedłużyć postępowanie pod pretekstem konieczności wyciągnięcia informacji z KRK

  • vilas

    a ja sie nie zgadzam, mi to się nie podoba, by np. były włamywacz, ktoś kto napadał i wyrywał torebki, siedział, po paru latach mógł dostać broń, jak jego ofiary,
    ba , jego ofiary mogą być np. odrzucone przez psychologa bo powie, że mają traumę,
    mi nie podoba się idea zatarcia wielu czynów po krótkim czasie,
    zwłaszcza, że nie oszukujmy się, ale:
    – wiedząc ilu bandziorów bezkarnie chodzi ,
    – jak czasem jakieś dresy terroryzują okolice latami zanim wyrok dostaną nie w zawiasach,
    – jak gangsterzy są niewiniątkami,
    – jak są liczne opisane przypadki w prasie w stylu chłopaka co miał poprawczak, potem napadał wyrywał torebki i było ciągle “niska szkodliwość czynu” aż raz wyrwał torebkę i osoba upadła na krawężnik i umarła , on dostał pare latek, wyszedł i teraz on ma mieć broń ?
    no nie, tak nie powinno być,
    broń powinna być do obrony PRZED bandytami a nie DLA bandytów “bo swoje odsiedzieli”

    ja pochodze z takiej dzielnicy Warszawy gdzie napady, kradzieże aut, wyrywanie torebek, nawet wyrywanie kolczyków z ucha było codziennością a potem dresy jak wyrwali komuś kolczyk to sprzedawali złoto i szli pograć w kasynie
    i mija kilka latek i oni mają mieć te same prawa co ja ? ja nigdy nie ukradłem auta, nie wyrwałem torebki, nie dokonałem oszustwa , nie miałem nic wspólnego z narkotykami

    absolutnie nie podoba mi się ich obrona, w końcu broń miało by się mieć przeciw nim w przypadku broni do obrony miru domowego

    • Jakub Cezary

      Z drugiej strony jeżeli ktoś za obronę konieczną pójdzie siedzieć, jak ten człowiek, o którym ostatnio było głośno i po wielu latach batalii sądowej zostanie uniewinniony i wywalczy usunięcie wyroku z akt, to jaki będzie miał z tego pożytek, gdy jakiś policjant przy procedurze pozwolenia na broń do ochrony osobistej powie Mu: “Pan był karany, nic z tego, w razie napaści może Pan liczyć na Policję”.
      Uważam, że każdy przypadek należy oceniać indywidualnie.

      • vilas

        i żeby też uznaniowości nie było zbyt dużej w pewnych kategoriach (obrona konieczna jest specyficzną kategorią, przestępstwa podatkowe też są specyficzne, nie wiążą się z przemocą ),
        wiec powinno być w prawie (całe prawo mamy do naprawy, przepisania od nowa) rozróżnienie kategorii przestępstw
        a nie że z automatu po np. 5 latach każdy jest niewiniątko, niezależnie czy zataił dochód czy bronił sie przed bandziorem, czy był bandziorem przed którym się broniono

        na pewne kategorie przestępstw zatarcie może być po 3 latach, na pewne nie powinno być nawet po 20

        u nas dożywocie i 25 lat po 10 zacierane,
        ktoś może dostać 25 za morderstw parę i napady i mafie,
        odsiedzi połowe wyroku np. 12
        wyjdzie i po 22 jest czysty i święty ?

        • Jakub Cezary

          Obrona konieczna powinna być dwuwartościowa: albo jest albo nie. Należy też usunąć ten absurd oceny środków podjętych podczas obrony.

          • vilas

            agree

    • Andrzej Turczyn

      Ale ja piszę o obowiązującym prawie. Jest takie, że ma nie być uznaniowości, a organy policji wciąż kradną nam naszą wolność nadając sobie prawo do uznaniowego traktowania kogoś za niebezpiecznego. Albo będą jasne kryteria tego niebezpieczeństwa albo będzie uznaniowość. Uznaniowość zaś zawsze prowadzi to nadużyć. W Katowicach np. wpadają na pomysł wysyłania na badania psychiatryczne jak ktoś ich zdaniem ma za dużo mandatów za prędkość.
      Nie, nie może być uznaniowości to jest wynaturzenie. Ma być zero jedynkowa ocena kandydata na pozwolenie na broń.

      • vilas

        to przy całej sympatii do Pana tym razem zachowam moje zdanie 😉
        ja wole jak odwalą dresa uznaniowo niż jak przez zero-jedynki przy obecnym prawie były morderca gwałciciel napadający na ludzi miałby dostać broń bo np. 5 czy 10 lat minęło od wyjścia z kicia ,
        ja akurat opinię u dzielnicowego mam nieskazitelną bo nigdy nie rozrabiałem, nie było imprez, chlania, butelek przez okno, nie byłem w gangach,
        oczywiście było by bardzo niebezpiecznie gdyby lewactwo wprowadziło np. penalizację naszych poglądów politycznych i nagle stalibyśmy się przestępcami bo nie do końca życzymy sobie islamistów lub pracować na czyjeś 5 dzieci i niezbyt popieramy karę 3 miesięcy w zawieszeniu za napady, a także pewnie niewielu z nas popiera adopcje przez pary 1 płciowe,
        a że wysyłają do psychiatry tych co nagminnie jeżdżą za szybko ?
        szczerze ?
        jak ktoś ma w dupie przepisy, bezpieczeństwo na drodze, kocha za bardzo adrenalinę i chce poszaleć… to czy taka osoba będzie odpowiedzialna z karabinem w reku ?
        jest taki “dowcip”
        czym różni się przeciętny Polak od przeciętnego Niemca lub Austriaka ?
        jak tam jest 60 km/h to oni jadą 59,
        jak u nas jest znak 60, to oni jadą 120 i mówią “jeb*** policja”, a jak jakiś przechodzień sie nawinie to zaraz chcą wyskoczyć i pobić,
        to oczywiście taki stereotypowy dowcip,
        ale mimo, że jestem po stronie narodowców to nasze własne wady widzę i wiem co jest naszą wadą,
        mamy w dupie prawo bo zabory, bo komuna i okupacja i państwo było wrogiem przez setki lat , bo najdłużej pańszczyzna, bo immunitety dla władzy co ma w dupie ludzi których okrada itd.
        no dobrze wiemy jak z bronia trzeba uważać i nie wolno szaleć,
        a jak ktoś nagminnie traci prawo jazdy przez punkty albo bardzo ryzykownie jeździ …
        no czy ta osoba nagle zmienia się w spokojnego i wyważonego człowieka mając w ręku karabin ?
        skoro jest to osoba zdolna do ryzyka i lubiąca adrenalinę i nie zważająca na przepisy ?
        to czy taka osoba nie będzie nosić załadowanej broni którą wolno jedynie przenosić ? czy taka osoba nie będzie szaleć poza strzelnicą by przyszpanować komuś ze znajomych ?
        sam Pan i inni tu pisali – że “my posiadacze broni jesteśmy najbardziej spokojnymi i praworządnymi obywatelami” , tak ?
        tak tu było pisane
        my posiadacze broni jesteśmy spokojnymi praworządnymi obywatelami,
        posiadacze broni nie są awanturnikami z dyskotek, prawda ?
        czy spokojny praworządny obywatel nagminnie “zapierd***” po osiedlowej uliczce 120 gdzie wolno 50 i jeszcze kogoś może rozjechać ?

        • Andrzej Turczyn

          Ależ ja nie mam zamiaru zmuszać kogokolwiek do przyjmowania mojego zdania. To nawet dobrze, że ma Pan odmienne stanowisko. Czytelnicy mogą lepsze sobie wyrobić zdanie

        • Sylwa

          Rozumiem wątpliwości, jednak brakuje tutaj szerszej perspektywy. Opisuje Pan sytuacje wyjątkowe o których nie można dyskutować bez umieszczenia ich w rzeczywistości- statystyka, badania itp. Dzięki temu będziemy wiedzieć ile takich przypadków miało już miejsce. Bez tego dyskusja ma charakter filozoficzny a my- całe społeczeństwo stajemy się zakładnikami tego jednego nie potwierdzonego wyjątku i przez ten wyjątek 99,999% obywateli ma np. dodatkowe formalności. To przez takie wyjątki posiadacze broni muszą udowadniać że nie zamierzają obładować się giwerami i wyjść na miasto zabijać, taki wyjątek stoi za zakazami przemieszczania z bronią podczas szczytu NATO i ŚDM, to dlatego Brytania i Australia są rozbrojone- bo może coś, gdzieś, kiedyś… Znamy to aż za dobrze. A podejmując próbę dyskusji filozoficznej- jeśli bandyta po zatarciu uzyska broń i dokona rozboju to straci pozwolenie, poza tym musi uzyskać opinię psychologa. Owszem może pozbawić wtedy kogoś życia ale to ryzyko które podejmujemy aby utrzymać wolność i prawa reszty obywateli- coś za coś. Jeśli nie podejmiemy tego ryzyka to np. będzie trzeba spać na podłodze żeby nikt kostki nie skręcił podczas wstawania.

          • vilas

            ale gdzie 99% obywateli cierpi ?
            to 99% było karane i ma regularnie mandaty ?
            czy ten 1 % jest trouble making ?
            jakie dodatkowe formalności ?
            ja bez problemu zrobiłem pozwolenie,
            a bandyta i opinia psychologa ?
            psycholog osądza inne rzeczy – nie osądza uczciwości, osądza poczytalność , inteligencje, spokój lub emocjonalność,
            a nie uczciwość,
            ja natomiast uważam, że uczciwość powinna być moralnym kryterium dzielącym ludzi na tych co mogą i co nie mogą mieć broń, po za tym psycholog NIE MA kartoteki kryminalnej osoby,
            do psychologa może pójść włamywacz i powiedzieć przekonująco że nigdy nie kradł i … skąd psycholog ma wiedzieć, że ta osoba nie kłamie ? nie ma dostępu do kartotek policyjnych ,
            po to jest sprawdzenie policyjne i uważam, że to sprawdzenie powinno zostać,
            dzielnicowy nie robi problemów ludziom, ktorzy tych problemów nie stwarzają innym

          • vilas

            uzupełniając:
            jeśli bandyta po 5 latach uzyska pozwolenie to ja powiem “gdzie k** było państwo, jak on mógł dostać”,
            prawo i wolność?
            wolność dla uczciwych, prawo dla uczciwych,
            prawo do strzelania gdy ktoś dokonuje rozboju,
            ja nie chce ryzyka, że dresy wśród których się wychowałem dostaną broń,
            ja broń jakbym miał do obrony miru i osobistej – to właśnie przeciw nim ewentualnie,
            bo ciężko pracuję na moją własność, bardzo ciężko pracuję,

            a dostać w Polsce broń LEGALNIE nie jest tak trudno jak się mówi, ja za pierwszym razem wszystko pozdawałem,

            mogę mieć 10 sztuk, ale jest to broń której nie mogę nosić, mogę ją jedynie przenosić w stanie rozładowanym bez nabojów w magazynku, jest to broń której nie mogę użyć w sytuacji zagrożenia na ulicy (zanim załaduję amunicję do magazynka minie zbyt wiele czasu),
            więc problem nie jest w trudności dostępu do broni – ale w prawie jej noszenia i używania przeciw bandziorom ,
            jak starczy mi kasy to mogę sobie kupić 4 pistolety, peema, kałacha, jakiś AR-15 z kolimatorem, coś w .308 z lunetą, 2 strzelby,
            i co mi z nich?
            nic
            kawałki metalu które mogę jedynie załadować na stanowisku strzeleckim na strzelnicy,
            broń w PL jest (poza służbami, konwojentami, resortowymi) jedynie bronią czysto sportowego użycia, nie służy do obrony,

            niosąc rozładowany pistolet lub karabinek de facto narażam się bardziej na atak dresów co chcieli by mnie np. napaść i broń ukraść,
            dlatego pomimo że mam pozwolenie – które zrobiłem by się przekonać że sie da i “internauci nie mają racji na forach” – to broni nie kupiłem, nawet promes nie pobrałem,
            jedyne co to przekonałem się, że da sie zrobić pozwolenie i nie jest to jakiś mega wielki wyczyn, prawo jazdy jest trudniej zrobić,
            więc nie kupuje tekstów że 99% ludzi ma problemy 😉

            da sie mieć broń – w sensie jako przedmiot
            ale jest to broń “bezużyteczna” , jest to “droga ciężka zabawka do dziurawienia kartek na strzelnicy”,

            prawo powinno eliminować bandytów z życia społecznego, ale za to uczciwi nie powinni mieć problemu z “noszeniem” i “użyciem do obrony”,
            ja to nazywam “prawica i konserwatyzm” , że wolno dużo dopóki się gra uczciwie, fair, i nie popełnia przestępstw,

            od chwili zejścia na “złą drogę” wolności się kończą i uderza pięść państwa,
            tak jak w religiach – robisz dobrze – niebo, robisz źle – piekło,
            i ja jestem za tym aby państwo zapewniało “niebo” tym co są uczciwi i “piekło” tym co nie są 😉

            tak masz w filozofiii amerykańskich republikanów i wielu białych w białych stanach – możesz wiele jesteś wolny, ale jak robisz źle to za małe przestępstwa możesz dostać kilkanaście lat odsiadki lub skończyć na cmentarzu,

            ale jak nie robisz źle, to sobie jeździj 6 litrowym pickupem jak stać na paliwo, zrób strzelnice na ranczo jak nie zagrażasz, nie przylezie inspektor budowlany jak dla siebie szope postawisz, ale spróbuj komuś wejść na jego ranczo i z niego coś zabrać to się przekonasz,
            mi się taki model podoba – dużo wolności dopóki się gra fair, surowa kara jak się przestaje grać fair,
            problemem otoczenia w jakim żyjemy (Unia Europejska) jest jej lewackie myślenie:

            “nie karzemy surowo bandytów, wypuszczamy bandytów, ale Tobie uczciwemu zabierzemy niebezpieczne narzędzia bo wiemy że bandyta co by je użył jest wolny bo go wypuściliśmy”

            to jest chore myślenie lewackiej EU
            w USA jest myślenie odwrotne:

            “bandytów eliminujemy czasem na zawsze, więc skoro już ich nie ma , to Tobie możemy dać niebezpieczne narzędzie bo i tak nie zrobisz nikomu kuku”
            i to mi się podoba
            tym się różni lewactwo od konserwatyzmów i prawic,
            że lewactwo nie chce karać bandytów, ale chce ograniczać wolność uczciwym,
            “prawactwo” chce karać bandziora, ale Ty powinieneś mieć możliwość obrony swojego,

            i serio nie jest trudno zdać pozwolenie, nie jest,
            psycholog, psychiatra, okulista, dzielnicowy, egzamin w WPA i masz pozwolenie,
            tylko masz pozwolenie na metalowy przedmiot do przechowywania w sejfie który służy jedynie do dziurawienia kartek w określonym miejscu do którego i tak zawozisz rozładowane,

            a teraz lewactwo unijne chcące III WŚ lub wojny domowej w europie i starcia z islamem , chce i ten “bezużyteczny z punktu widzenia obrony” przedmiot zabrać, po to żeby terroryści mieli gwarancje bezpiecznego dokonywania masakr, aż ludzie sami nie zagłosują na zamknięcie w więzieniu zwanym wspólną europą,

            to co się odbywa to hybrydowe starcie elit “NWO” z narodami i państwami narodowymi ,

            i jeśli bandziory będą mieli broń – uwierz – Twoi sąsiedzi zagłosują nie za bronią – ale za jej zabraniem i większą kontrolą inwigilacją i podwoi się liczba etatów służb wszelakich i pytanie czy nie będą to jedynie klany rodzinne,

            Twoi sąsiedzi (wyborcy) nie zagłosują za daniem Tobie broni, bo bandziory mają broń,

            jeśli będzie liberalniejsze podejście policji , prawa, do tego by przestępcy mieli legalną broń – to skończy się wogóle legalna broń (rękami wyborców),
            gdyby dresy z mojej dawnej okolicy nagle mieli kupić kałachy i glocki – ja bym sie bał wyjść z bloku i głosowałbym na “Razem” po to by móc przejść po ulicy ,
            ale “prawactwo” jest za tym by była kara śmierci, by były wysokie wyroki, więc dzięki nim wiem, że moje bezpieczeństwo by było zapewnione tym, że to ja mam glocka a nie dresy i że to ja mogę glocka użyć gdy 2-3 dresy przyjdą do mnie po mój aparat, komputer, jak będę miał to samochód, że jakiś *** przyjdzie do mojej dziewczyny itd.

          • Sylwa

            Gdzie mam te 99%? W Wielkiej Brytanii lub Australii. Uproszczony stosunek procentowy miał pokazać jak jeden przypadek może rzutować na cały kraj- paru bandytów zrobi rozbój i obywatele tracą legalnie posiadaną broń a cała reszta społeczeństwa (wspomniane 99%) musi funkcjonować w otoczeniu o zwiększonej przestępczości bez możliwości skutecznej obrony. Proszę.

          • vilas

            no własnie
            i zoba:
            ktoś pozwolił tam mieć broń bez badań, bez background check i … jakiś idiota sie dorwał jeden potem drugi i strzelanina i …
            bo nie było badań, sprawdzeń,
            tam broń wcześniej była po prostu rejestrowana
            to co sie stało w UK to przejście z broni bez rejestracji do trybu który u nas jest w okolicy między pozwoleniem sportowym a do obrony,
            tam nie zabrano broni całkowicie, tam wprowadzono to co nasi sportowcy, kolekcjonerzy zrobili,
            tylko angole są tak leniwi i rozpuszczeni, że dla nich to jest problem,
            bo poprzednio rewolwer czy sztucer po prostu był po dziadku i nikt sie nie przejmował bo sie broń dziedziczyło (z tego co mi opowiadał prawnik zajmujący się prawem państw zachodnich)

            więc to co się stało na zachodzie to efekt właśnie braku background check
            dlatego mówie, że musi być background check bo inaczej przez iluś dresów WOGÓLE nam zabiorą

            to raz, a dwa to realizacja NWO i zamieniania ludzi którzy śmieli podnieść władze na królów i feudalizm w 18-20 wiekach, spowrotem w strone niewolnictwa

            własnie dlatego jest potrzebny i psycholog i psychiatra i dzielnicowy,
            bo jakby tych elementów nie było, to było by pare strzelanin, troche napadów przed debilnych dresów – i broń by nie występowała nawet w klubie sportowym

  • Tomasz

    Dla mnie osobiście to ktoś kto miał drobne wyroki w przeszłości albo zerwał z tym i jest uczciwy (nie groźny) albo nie dał się złapać i będzie chciał mieć broń to ją zdobędzie nie legalnie

  • Pingback: Na sejmowej komisji posłowie PiS odrzucili wszystkie poprawki organizacji społecznej do projektu ustawy o zmianie ustawy o broni i amunicji | Andrzej Turczyn()