Prof. Zybertowicz: “Rosyjskie operacje najpierw wojny informacyjnej, a później hybrydowej, mogą zyskać większą nośność”

wPolitycepl

(wPolityce.pl) Rosja w wojnie informacyjnej wykorzystuje jako narzędzie problemy w relacjach polsko-ukraińskich, zwłaszcza sprawę rzezi wołyńskiej, a teraz może chcieć coś ugrać na Brexicie – uważa socjolog i doradca prezydenta Andrzeja Dudy dr hab. Andrzej Zybertowicz.

Jednym wyzwań stojących przed NATO, którego szczyt odbędzie się w piątek i sobotę w Warszawie, są zagrożenia hybrydowe. Jak tłumaczy Zybertowicz, żeby lepiej zrozumieć pojęcie wojny hybrydowej, warto wyjaśnić, czym jest wojna kulturowa i wojna informacyjna.

O wojnach kulturowych mówimy w sytuacjach, gdy jedna grupa chce narzucić swój obraz świata i związany z nim ład społeczny całym społeczeństwom. To jest pewien kontekst, w ramach którego toczą się wojny informacyjne. Polegają one na tym, żeby u potencjalnego przeciwnika wywołać chaos pojęciowy, utrudnić racjonalną ocenę sytuacji, wywołać lub podtrzymać dezorganizację, utrudnić opór, gdy pojawia się już fizyczna agresja” – powiedział PAP.

Jak dodał, według licznych ekspertów krajem, który doprowadził do mistrzostwa sztukę posługiwania się informacją jako orężem, jest Rosja. „Zdaniem części analityków – i ja się z tym zgadzam – dzisiejsza propaganda rosyjska wyciągnęła wnioski z kultury postmodernistycznej, z kultury zgiełku i dryfu, w której informacja została zastąpiona przez infotainment. Propaganda ta działa tak, żeby wytworzyć przekonanie, że przeciętny człowiek w ogóle nie może dojść do prawdy, a nawet, że obiektywna prawda w ogóle nie istnieje” – powiedział Zybertowicz.

Jego zdaniem, jeśli prześledzić fora internetowe, to widać, że od czasu zajęcia Krymu Rosja w wojnie informacyjnej wobec Polski wykorzystuje jako narzędzie rzeczywiste problemy historyczne w relacjach polsko-ukraińskich, zwłaszcza sprawę rzezi wołyńskiej. „To podglebie jest o tyle żywotne, że to jest jeszcze krwawiąca rana. Przez lata transformacji nie mówiliśmy o tym i nie zostało to dotąd przepracowane ani w Polsce, ani na Ukrainie. Rosjanie wiedzą, że tu jest obszar, gdzie ich działania inspiracyjne mogą przynieść pewne efekty” – zwrócił uwagę Zybertowicz.

Według profesora szczególnie owocna dla rosyjskiej wojny informacyjnej może być destabilizacja wynikająca z tego, że większość Brytyjczyków zagłosowała w referendum za opuszczeniem Unii Europejskiej. „W stabilnych sytuacjach ludzkie przekonania zmieniają się bardzo powoli pod wpływem faktów i powtarzalnych impulsów informacyjnych. Natomiast w sytuacjach rozchwiania, niepewności, zwiększa się podatność na nowy rodzaj przekazu i skłonność do akceptacji skrajnych opinii” – powiedział doradca prezydenta.

Zwrócił przy tym uwagę na ostatnie incydenty wymierzone w polską społeczność w Wielkiej Brytanii. „Gdyby udało się faktycznie ożywić resentymenty Brytyjczyków wobec Polaków, to panslawistyczny wątek rosyjskiej propagandy, który dziś do Polaków nie trafia, zyskałaby argument: zobaczcie, nie chcą was na Zachodzie, a przecież jesteście Słowianami i tak naprawdę macie duszę bliższą rosyjskiej” – wyjaśnił Zybertowicz.

Brexit może wśród rosyjskich ekspertów od operacji psychologicznych wytworzyć przekonanie, że można coś więcej niż dotąd ugrać. W takich warunkach rosyjskie operacje najpierw wojny informacyjnej, a później hybrydowej, mogą zyskać większą nośność” – uważa ekspert.

Jak tłumaczy Zybertowicz, istotą wojny hybrydowej jest prowadzenie działań zaczepnych w taki sposób, żeby przeciwnik nie wiedział, kiedy ma zareagować, by nie dostrzegał przekraczania progów tego, co dopuszczalne. Żeby osłabić jego wolę oporu, system wewnętrznej komunikacji (w tym mechanizmy cyberbezpieczeństwa) tak, by na czas nie były uruchamiane procedury przeciwdziałania i mobilizacji własnej opinii publicznej oraz sojuszników.

Gdy na Krymie pojawiły się tzw. zielone ludziki, opinia publiczna nie miała jasnego obrazu, kto prowadzi przeciwko Ukrainie operację i czy ma ona charakter zbrojny. Nie wiedzieli, przeciwko komu mają mobilizować opinię publiczną i wojsko” – powiedział Zybertowicz.

Jego zdaniem wyzwania cywilizacyjne dla państw NATO płyną nie tylko ze wschodu, ale i z południa. „Są ideolodzy islamscy, którzy wprost mówią, że brzuchy ich kobiet i gotowość do oddania życia przez młodych mężczyzn są narzędziami wojny kulturowej. Na szczęście wśród miliarda ludzi, którzy wierzą w Allaha, to są ułamki, ale niekiedy potrafią uzyskać szerszy rezonans” – powiedział profesor.

Zauważył przy tym, że niektóre kraje arabskie wydały miliardy euro na meczety, szkoły i wydawnictwa islamskie w Europie Zachodniej. „Nawet jeśli nie sfinansowano w ten sposób żadnej grupy terrorystycznej, co wydaje mi się wątpliwe, to stworzono tkankę kulturową, która rozwija się dzięki swobodzie dostępnej w cywilizacji Zachodu, ale nie akceptuje wolnościowych podstaw tej cywilizacji” – powiedział Zybertowicz.

Jednocześnie zaznaczył, że finansowanie kultury islamskiej przez kraje arabskie nie we wszystkich kontekstach przekłada się na tworzenie podglebia dla wojny kulturowej i terroryzmu.

Eksperci na pytanie, dlaczego w Niemczech nie było zamachów terrorystycznych, wskazują, że tam dominują te nurty islamu, które są związane z Turcją. Wielu Turków czuje się dobrze zakorzenionych w społeczeństwie niemieckim a liderzy tych zbiorowości powstrzymują ekstremistów” – powiedział profesor.

Być może odrzuciwszy poprawność polityczną warto byłoby zrobić bardziej pogłębione studia, w jakich warunkach islam jest zdolny do koegzystencji z kulturą Zachodu i chrześcijaństwa, a w jakich nie” – uważa Zybertowicz.

(źródło wPolityce.pl)


 

Krótki komentarz. Tekst ten dedykuję tym wszystkim, którzy są święcie przekonani o konieczności nienarażania się Moskwie i spoglądania z zadowoleniem jak walczą nasi wrogowie, Rosja i Ukraina. To naiwne myślenie zostało w tym tekście spacyfikowane. Rosyjska narracja ma za cele rozgrywanie nas Polaków aby rozłączyć nasze interesy w walce z tym samym wrogiem. Po pierwsze ta narracja prowadzi do utraty trzeźwego patrzenia kto dzisiaj jest agresorem. Po drugie ma za cel konfliktowanie wewnętrzne Polaków oraz konfliktowanie tych, którzy są jednocześnie zagrożenie rosyjską agresją.

Narracja zaciemniaczy jasnego spojrzenia na rzeczywisty charakter putinowskiej Rosji, prowadzi do zguby, choć z pozoru odmienny ma cel. Tak, moim zdaniem wrogiem jest dla cywilizowanego świata dzisiaj Rosja. Rosja agresywna militarnie, Rosja agresywna propagandowo, Rosja, która chce odzyskać pierwsze skrzypce w świecie. Co do tego chyba nie mam cienia wątpliwości. Zwróćcie proszę uwagę, że Rosja nie dąży do pierwszeństwa mocną swojej gospodarki, pozytywną kulturą oferowaną cywilizowanemu światu. Rosja chce zdobyć pierwszeństwo propagandą, groźbą ale tez i zbrojnie, tak jak odzyskiwać zaczęła bliską zagranicę – np. Ukrainę i Gruzję. Moim zdaniem nam w Polsce potrzebna jest jedność myślenia, baczenie na naszą historię, która poucza kto jakie ma postawy wobec Polaków.

  • Piotr Petrus89

    Ale jak przejść obojętnie wobec Ukraińskiej aktywności historycznej – gdzie na każdym kroku pojawiają się ulice, pomniki, skwery Diaczenki, Szuchewicza, Bandery, 14 dywizji strzeleckiej “Haliczyna” (Galizien) i gdyby to była tylko propaganda historyczna – to można by było to przeżyć, ale na gruncie ideologi – która jak by się wydawało, odpadła 70 lat temu powstają organizacje “dobrowolców” uzbrojonych w ciężką i lekką broń strzelecką, odwołujące się wprost do ideologi neonazistowskiej. Główna organizacja szkoląca i wystawiająca “dobrowolców” Prawy Sektor oficjalnie ma dwa bataliony w Donbasie (Azov i presv. Marii), a ostatnio TVP polonia wyemitowała program o “dobrowolcach” z batalionu “Zapad” ( To ten który uczestniczył w akcji w Garłówce) – uzbrojenie od snajperskich mosinów przez akmy do karabinów maszynowych PK – pinda z TVP zachwala jak to pięknie się zorganizowali, gość “dowódca” batalionu zachwala się, że część broni jest nielegalna. Oliwy do ognia dolewa fakt negacjonizmu wołyńskiego i rodząca się ogólna niechęć pomajdanowego społeczeństwa do Polaków (co jest defacto częściowo zasługą telewizji rossiya24 promującej pogląd wysokie ceny – wina polyaków).
    To wszystko sprawia,że Ukraina jako państwo ze skompromitowanym rządem i słabą policją zmierza ku kolejnym rewolucją, a jako, że społeczeństwo jest uzbrojone po zęby to tworzy to kolejne zagrożenie ze wschodu.
    Jeśli Polski rząd chce poważnie traktować granicę północną:
    -Wymusić rezygnację z obecnej polityki historycznej w odniesieniu do UPA i ukraińskich SS
    (Wystarczy sobie wyobrazić co by było gdyby w Polsce utworzono skwer “Legionu Białego Orła Weiss Adler” ).
    -Uzbroić Polaków – szczególnie na wschodzie, zagrożenie ze wschodu to agresywna polityka Rosji, ewentualny szlak uchodźców i nie podlegające żadnej kontroli “dobrowolne” banderowskie bataliony na Ukrainie to wystarczający powód. (Niedawne wydarzenia w Przemyślu powinny dać do myślenia… Jeśli nie chcemy powtórki tragicznych wydarzeń z okolic Sanoka, rep. Komańczańskiej itd…)
    -Edukacja prawdziwej historii – skoro my jesteśmy korzeni kolejny raz, przepraszając za zbrodnię – pogrom kielecki, to dlaczego Ukraińcy bronią się nogami i rekami przed przeprosinami za Wołyń, Bieszczady itd…

    • Andrzej Turczyn

      Ta aktywność jest przypuszczam marginalna, tylko przez propagandę nagłaśniana. Ponadto uważam, że z Ukrainą jest problem taki, że oni nie mają na czym innym oprzeć tożsamości swojej narodowej. Ja osobiści nie uważam, że w tej sytuacji jaką mamy teraz, rozsądne jest stawiania tego na ostrzu noża. Trzeba mówić swoje, ale nie zwracać szczególnie uwagi na to co oni gadają o ichnich bohaterach, a naszych antybohaterach. To jest dość trudna sprawa, bo jak Ruscy nas skonfliktują, to najpierw zjedzą Ukrainę, a później nas. Po kolei jest łatwo w kupie gorzej.

      • Piotr Petrus89

        Jak to nie mają bohaterów? Petlura, kozacy, od biedy to i część krasnoarmijców…

        Problem ukrainy jest taki, że tam istnieją dwa albo i trzy a nawet cztery porządki prawne:
        -Oficjalna władza Poroszenki i rządu ukraińskiego
        -Korupcyjny porządek wg. Oligarchów (bodaj Saakaszwili stwierdził, że jest to mur nie do przebicia)
        -Porządek pro-banderowski, w momencie wybuchu majdanu to było 5-10 % dziś to już 30-50% społeczeństwa. W skład tego wchodzi też kilka batalionów bez jakiejkolwiek kontroli (poza kontrolą P.Sektora) , nauka historii w szkołach też pozostawia wiele do życzenia – kłamstwa radzieckie zastąpiono banderowskimi. Hitem jest cmentarz “Strzelców SS” i pomnik Chmielnickiego niedaleko cmentarza Orląt Lwowskich.

        PS: Wzrost skrajnej ideologi u naszego sąsiada powinien być sygnałem dla władz, że społeczeństwo polskie powinno się zbroić (u nas jest 1/100 obywateli, a na Ukrainie może to być nawet 50/100 )…

        Nauczka z rzezi Wołyńskiej powinna być jedna – że społeczeństwo musi mieć broń. Tam gdzie we wsiach działała samoobrona czy istreblenne bataliony (z konieczności tam też Polacy służyli) – ludzie, często z bronią austro-węgiersko uniknęli losu sąsiednich wiosek które po I wojnie światowej uległy presji na rozbrojenie.

        • Andrzej Turczyn

          Zbieram się aby coś o tym napisać.

          • Piotr Petrus89

            W sumie ad vocem, to w 43 roku na Wołyniu to ktoś tam jakąś broń miał… Najgorzej mieli przechlapane mieszkańcy Bieszczad i okolic po 44 roku : normalni ludzie broń złożyli, sotnie upa jakoś się nie posłuchały…