USA: Rekordowa liczba pozwoleń na noszenie broni w ukryciu.

Washington-Times-Bannerjpg

Ponad 14,5 miliona Amerykanów ma obecnie pozwolenie na noszenie broni krótkiej w ukryciu – w ciągu roku jest to skok z 1,73 miliona, jak podają nowe badania, które wskazują również, że najchętniej o pozwolenia ubiegają się kobiety i czarni Amerykanie.

Ponad 6% dorosłej populacji ma pozwolenia na noszenie broni w ukryciu, mówi John R. Lott Jr. z Centrum Badań nad Zapobieganiem Przestępczości (Crime Prevention Research Center). Liczba zaś faktycznie noszących broń jest najpewniej wyższa, ponieważ ponad dziesięć stanów nie wymaga nawet takiego zezwolenia.

Floryda, Texas i Pensylwania mają po milionie zarejestrowanych pozwoleń, zaś w mniejszych stanach takich jak Indiana lub Południowa Dakota pozwolenia posiada około 15% dorosłych.

“Częściowo jest to spowodowane przez Obamę. Doświadczamy dużego wzrostu liczby osób kupujących broń, ale to jasne, że kwestia jest szersza. Nie chodzi tu tylko o liczbę jednostek broni, ale też to, że więcej osób broni używa”, powiedział Lott.

Liczby te wychodzą na jaw w czasie gdy trwa gorącą dyskusja w narodzie, a dwoje głównych kandydatów na prezydenta ścierają się w kwestii posiadania i używania broni. Donald Trump jest sam posiadaczem pozwolenia na noszenie ukrytej broni, zaś Hillary Clinton wezwała do rozprawienia się z posiadaniem broni przez obywateli. Znane są publiczne wypowiedzi Clinton, w których stwierdza, że niedobrą rzeczą jest więcej broni noszonej przez obywateli. Trump zaś mówi, że więcej ludzi z bronią może ograniczyć liczbę niebezpiecznych sytuacji.

Wszystkie stany USA zezwalają obecnie na noszenie broni w ukryciu, taka jak Washington DC, gdzie zaczęto wydawać pozwolenia w tym roku.

Zasady są różne dla różnych stanów, ale pozwolenia są bardziej popularne w stanach, gdzie łatwiej i taniej je zdobyć.

Lott wyliczył, że 10% wzrost w liczbie posiadających takie pozwolenia przekłada się na 1,4% niższy wskaźnik przestępczości.

Wpływ Obamy na produkcję krótkiej broni palnej jest ogromny. Broń palna w czasie jego administracji stał się bardziej popularna praktycznie pod każdym względem – sprzedaży, produkcji, badań ubiegających się o pozwolenie i uzyskanych pozwoleń, a wszystko to im bardziej starał się wprowadzić obostrzenia.

Wg Lotta kobiety coraz częściej ubiegają się o pozwolenia: stanowią jedną trzecią takich osób w Tennessee, jedną czwartą na Florydzie, w Teksasie i Północnej Karolinie.

Teksas dostarcza też danych co do rasy posiadających pozwolenia. Choć biali wciąż stanowią znaczna większość, liczba czarnych z pozwoleniami wzrosła ponad dwukrotnie.

Posiadacze pozwoleń są też wyjątkowo praworządni, nawet w porównaniu z przedstawicielami policji, w porównaniu z którymi lekkie i ciężkie przestępstwa popełniają sześciokrotnie rzadziej. Jest to prawdą również dla przestępstw z bronią –obywatele z pozwoleniami popełniają je siedem razy rzadziej niż policjanci.

(tłum. Paweł Machała)

(źródło: washingtontimes.com)

washingtontimesjpg

  • Robert N

    to mi się podoba: “Posiadacze pozwoleń są też wyjątkowo praworządni, nawet w porównaniu z przedstawicielami policji, w porównaniu z którymi lekkie i ciężkie przestępstwa popełniają sześciokrotnie rzadziej. Jest to prawdą również dla przestępstw z bronią –obywatele z pozwoleniami popełniają je siedem razy rzadziej niż policjanci”

  • Piotr H

    Hoplofobom taki artykuł nie przeszedłby przez gardło.

  • mic mic

    1. “Lott wyliczył, że 10% wzrost w liczbie posiadających takie pozwolenia przekłada się na 1,4% niższy wskaźnik przestępczości.”
    2. “obywatele z pozwoleniami popełniają je siedem razy rzadziej niż policjanci”

    Szkoda, że od razu nie ma podanego linka do źródła – ludziom, którzy starają się przekonać znajomych, że posiadanie broni jest lepsze, niż jej nieposiadanie takie informacje bardzo by pomogły odpowiadać na pytania: “a na jakiej podstawie tak twierdzisz?” itp.