Pozwolenie na broń nie zabija, najwyżej pozwala przeżyć.

Na stronach elektronicznych Rzeczpospolitej pojawił się bardzo dobry artykuł pana mecenasa Krzysztofa Kuczyńskiego o świetnym tytule, który wykorzystałem jako tytuł tego wpisu: Pozwolenie na broń nie zabija, najwyżej pozwala przeżyć. Zachęcam do czytania i intensywnego rozpowszechniania tego materiału.

rzecz

(kliknij na zdjęcie aby przejść do artykułu)

Artykuł może nie niesie wielu nowości dla osób wdrożonych w tematykę broni palnej, ale jest świetnym podsumowaniem dla kogoś kogo temat zaczyna intrygować. Jak wiadomo we wszystkim są różne stopnie wtajemniczenia, albo poznania tematu. Artykuł pana mecenasa Kuczyńskiego jest doskonały dla osób początkujących.

Jest w nim mowa o oczywistym zjawisku, a mianowicie takim, że broń legalnie posiadana nie jest wykorzystywana do przestępstw. Przecież broń to martwe narzędzie posiadanie w różnych reżimach prawnych. Jest reżim bezprawia – nielegalnego posiadania broni palnej i do tego nikogo absolutnie nie namawiam ani nikt mi znany. Jest też reżim legalnego posiadania broni. Posiadacze broni w tym reżimie prawnym, nie zajmują się popełnianiem przestępstw. Bardzo słusznie pan mecenas punktuje lewicowe władze państw Europy, że przemilczają fakty, iż prawdziwym problemem Europy jest broń nielegalna. Jest o fikcji jaką mamy w Polsce dotyczącą przymusu bycia sportowcem aby cieszyć się prawem do broni. Jest o wzroście agresji w Europie i pojawiającym się w związku z tym zainteresowaniem bronią palną. Jest również o polskiej rzeczywistości. Zapraszam do uważnej lektory, ja poniżej rozwinę jeden, krótko z istoty rzeczy potraktowany w artykule wątek.

Bardzo ważne jest dzisiaj podkreślanie to co podkreślił autor artykułu, że wobec przemocy fizycznej próżno szukać natychmiastowej skutecznej pomocy władzy. To dzisiaj trzeba podkreślać bardzo głośno i jednoznacznie. Policja nie jest służbą zdolną do obrony obywali, jej zadania są prewencyjne, ewentualnie jest wykorzystywana do represji. Prewencja czyli zapobieganie np. obecnością i represja czyli ściganie sprawców przestępstw. Policja jednak nie jest zdolna do obrony, może w zupełnie przypadkowy sposób i w marginalnym zakresie tego zjawiska. Społeczeństwo jest manipulowane co do tego bardzo intensywnie. Manipulacja jest dokonywania przez przemilczenie, przez ogólne hasła, że Policja nas obroni.

Zamach bezprawny i bezpośredni ma co do zasady bardzo dynamiczny przebieg. Jest w czasie krótki, jest dokonywany z zamierzeniem dokonania go pod nieobecność uzbrojonej władzy. Krótki czas i na ogół odległe miejsce, absolutnie nie pozwalają na uzyskanie instytucjonalnej pomocy. Osoba pokrzywdzona zamachem jest zaabsorbowana jego przebiegiem i nie sposób podjąć skutecznego wezwania pomocy. Można co najwyżej krzyczeć o ile strach nie ściśnie gardła ponad miarę, ale napadnięty ma pełne ręce roboty i nie jest w stanie chwytać za telefon czy inny środek bezpośredniej komunikacji. Może na moment przed kulminacją zamachu jest czas na wezwanie pomocy, ale to będzie wezwanie pomocy, która przybędzie po fakcie. Statystyczne minuty przybycia z pomocą przez policję to mit i zwykła lipa, manipulacja. Na odebranie telefonu przez dyżurnego w komisariacie, w nagłej sprawie, czekanie zdaje się nieskończonością… Pomoc ze strony policjanta w takim przypadku może być jedynie nieistotnym statystycznie i zależnym od losu zjawiskiem.

Czas trwania zamachu, albo inaczej napiszę, czas potrzebny za zadanie śmierci, okaleczenie, czy obezwładnienie ofiary jest tak krótki, że żadna pomoc nie jest w stanie dojechać. Niech nikt nawet nie próbuje brnąć w bezdroża kłamstwa, że jest inaczej, bo nazwany zostanie wspólnikiem bandyty! Nie jest, nigdy nie było i nigdy nie będzie, trzeba przyznać te fakty przed Polakami. Czas trwania zamachu pozwala tylko na jedno, na obronę przez ofiarę. Ofiara pozbawiona sposobu na obronę jest w istocie pozostawiona na łaskę i niełaskę przestępcy. Pomimo oczywistości tych rozważań, trzyma się nas w niewoli mitu, że policja nas obroni. Policja nas nie obroni przed bezpośrednim i bezprawnym zamachem i absolutnie nie jest to zarzut do Policji.

Przy okazji świętowania uchwalenia Konstytucji 3-go Maja zwróciłem uwagę na to, że w Polsce Polak nie ma prawa do bezpieczeństwa osobistego. Tak, tak nie ma takiego prawa w Konstytucji. Twórcy obowiązującej Konstytucji nie wpadli na to aby nadać nam prawo, które wydaje się przecież prawem podstawowym. Nie nadali, bo wiedzieli jakie będą tego konsekwencje, że z tego ogólnego prawa wywieść będzie można prawa bardziej szczegółowe. Obrzydliwie brzmią słowa o nadawaniu nam prawa do czegokolwiek przez władzę, ale niestety to są fakty. Mamy odwrócone fundamentalne idee. Nasze prawa będąc pierwszorzędne przed stanowionymi, bo nadane nam przez Stwórcę, nie są ograniczane w wyniku aktu stanowienia prawa. U nas władza, łaskawie nadaje nam prawa. Władza postpeerelowska nie nadała nam Polakom prawa do bezpieczeństwa osobistego. Mamy zatem wolność, ale na długość łańcucha. To system przypominający niewolnictwo, no cóż w takich czasach przyszło nam egzystować.

Łańcuch jeszcze całkiem długi, ale luz zaczyna być systematycznie wybierany. Warto ciągnąć w swoją stronę. Może uda się wyciągnąć tyle, że coś zmieni się w prawie posiadania broni. Potrzebne nam prawo posiadania broni, bo pozwolenie nadane praworządnemu Polakowi nie zabije nikogo, to pozwolenie co najwyżej pozwoli przeżyć. Teksty jak omawiany tekst pana mecenasa Kuczyńskiego są dobrą metoda pobudzania Polaków do szarpania za łańcuch. To metoda uświadamiania, zwracania uwagi na istotne sprawy.

Bardzo dziękuję za poświęconą uwagę.

 

 

  • Kazimierz Wędrowny

    Cieszę się, że już Pan nie wraca do poprzedniego tematu. Poruszony tutaj temat należy do podstawowych w dążeniach do odzyskania broni i wolności przez zwykłych Polaków. Mam nadzieję, że uda się kiedyś Rzeczpospolitej wyjść z tych wszystkich zaborów i okupacji.

    • Andrzej Turczyn

      Daleko jesteśmy od tego. A obawiam się, że niewiele wskazuje abyśmy zaczęli się zbliżać do pozytywnego rozwiązania.

  • bloko

    Jak widzę przeszedł już pan całkowicie na stronę narracji GW 🙂 I posłuchał również mojej rady, by wyrzucać i blokować opinie które są odmienne od Pana nowego wcielenia.

    Oczywiście ma Pan do tego pełne prawo, Nie jestem lewicowym karzełkiem i szanuje pana odrodzenie 🙂 Ale, zgodnie z nowymi przemyśleniami, mam nadzieję że pochwali się Pan niszczeniem swojej broni i wyrzuci również wszystkie hasła nawołujące do posiadania narzędzi zabijania! Kredki i kwiatki zapewne lepiej zadziałają na przestępców.

    Tak więc Panie Andrzeju, do boju! O lepsze jutro, bez uzbrojonych ofiar i ze zrozumieniem i miłością do przestępców.

    • Andrzej Turczyn

      Co to za bełkot jakiś nieprawdopodobny. Nie życzę sobie go tutaj.

    • Andrzej Turczyn

      Jeden oszust, który nadaje sobie różne imiona próbuje mi na blogu śmiecić.

  • Niedź

    Zapomniał pan przypomnieć, że prawo do użycia broni nie dotyczy policjantów!
    Spore niedopatrzenie 🙂

  • winicz

    Odbiegając lekko (i nie) od tematu: Z przyjemnością dziś przypomniałem sobie “Ziemię obiecaną” (nominowaną w 1976 do Oskara) w TV. Bardzo podobał mi się moment jak Karol Borowiecki (Olbrychski) przychodzi do pracy do fabryki zdejmuje płaszcz i ubiera jakieś ciuch “roboczy” następnie nie wzbudzając niczyjej sensacji (w końcu to normalna rzecz) wyjmuje z wewnętrznej kieszeni płaszcza piękny rewolwer i chowa w ubranku roboczym…
    Ot taka dygresja…