Wiele wskazuje na to, że pan Morawiecki to w obozie patriotycznym koń trojański.

Wicepremier Morawiecki wpadł na pomysł polegający na tym, aby uzupełniać ubytki na rynku pracy przez zaproszenie kilkuset tysięcy pracowników z Ukrainy. Moim zdaniem to nie tylko zły pomysł, bo prowadzący do wynarodowienia Polski, ale ma on znacznie bardziej niebezpieczne możliwe konsekwencje. Konsekwencje związane z naszym bezpieczeństwem, wobec jednoznacznych dążeń Putina, do odbudowy dawnej sowieckiej strefy wpływów.

Ukraina to kraj pogrążony w kryzysie, korupcji, w którym właśnie do współpracy na szczeblach rządowych zaproszono złowrogie Polsce osobistości tj. Balcerowicza i Sorosa. Jednocześnie Ukraina to kraj, który jest niestabilny politycznie. Władza wymieniana jest na skutek buntów społecznych. Ukraina być może zagrożona wojną otwartą wojną z Rosją, a z całą pewnością wiemy, że Rosji bardzo zależy na ponownym przejęciu kontroli nad Ukrainą. Jestem w stanie zgodzić się z twierdzeniem, że dla Putina wojna na Ukrainie zupełnie nie jest wygodna. Chciałby mieć Ukrainę w swojej strefie wpływów, z rządem sobie podporządkowanym.

Czy tak będzie nie wiem i nie ma to znaczenia, ważne jest jedynie, że scenariusz przejęcia władzy przez prorosyjską opcję, w skutek np. demokratycznych przemian, jest możliwy. Możliwy, czyli trzeba rozważyć tego konsekwencje.

Realizujmy plan Morawieckiego. Mamy w Polsce dalsze kilkaset tysięcy Ukraińców. Zarazem jest coraz bardziej oczywiste, że jednak banderyzm trawi dusze Ukraińców. Parlament Ukrainy potępił lipcowe decyzje Senatu i Sejmu RP w sprawie zbrodni wołyńskiej, uznając, że określenie jej mianem ludobójstwa jest “upolitycznianiem historii” i przekreśla osiągnięcia wieloletniego dialogu historycznego na ten temat to doniesienia medialne z wczoraj.

A teraz złóżmy to w całość. Ukraina przechodzi pod ponowną kuratelę Putina, a w Polsce mamy całą armię Ukraińców trawionych antypolskim banderyzmem. Komu będą wierni? Polska czy Ukraina będzie ich prawdziwą ojczyzną? Co najmniej należy przypuszczać, że jednak Ukraińcy będą wierni Ukrainie. Ukrainie, która może być wykonawcą poleceń wrogiego nam Władimira Putina. Niebezpieczeństwo dla Polski realne. Jak pozbyć się z Polski ludzi, którzy w tym czasie mogą osiąść, stać się nawet polskimi obywatelami, ale serca nie będą oddane Polsce. Przecież to zupełnie jak wypadki w zachodniej Europie. Przecież tam Belg planuje zamach, a wykonawcą jest obywatel Francji. Czy podobny mechanizm chce nam zafundować minister Morawiecki w Polsce?

Moim zdaniem wiele wskazuje na to, że pan Morawiecki to w obozie patriotycznym koń trojański. Nie podnoszę zupełnie wątków narodowych, patriotycznych. Rozważam jedynie mały fragment wielu możliwych kombinacji. Bezpieczeństwo nie ma ceny, jak powiedział dzisiaj Prezydent Andrzej Duda. No to panowie z obozu patriotycznego, pójdźcie po rozum do głowy i pożegnajcie pana Morawieckiego, nie dziękując za jego pracę.

To jest tylko takie moje na blogu gdybanie, ale czy takie oderwane od rzeczywistości? Ten scenariusz jakkolwiek może nigdy nie nastąpić, jest całkiem możliwy do realizacji. Pamiętajcie, że jak coś ma pójść źle, to pójdzie! Nie możemy sobie w aktualnej sytuacji Europy, a nawet całego świata, pozwolić na sprawdzenie jak to będzie i wpuszczenie z rąk najważniejszych figur gry w szachy.

  • Piotr Crusader89

    Mądry wpis. Tutaj w zasadzie nie chodzi nawet o działalność Putina. Wystarczy, że na Ukrainie do władzy dojdzie bardziej pro-banderowska opcja co nie jest wcale rzeczą nierealną. Coraz częściej grupy neo-banderowskie mówią o przejęciu Przemyśla czy sporego kawałka Polski południowo-wschodniej.
    Należy pamiętać, że na Ukrainie jest sporo broni palnej pozostającej poza wszelką kontrolą, są ludzie wyszkoleni i “wstrzelani” w walce w Donbasie. Akcja Prawego Sektora w tamtym roku przy granicy Ukrainy i Węgier – co prawda wymierzona w mafię przemytniczą, ale pokazująca, że siły probanderowskie są wyposażone w ciężką broń i działają tak jak miniaturowe oddziały zmechanizowanego spetsnazu obrazuje jakie zagrożenie niesie za sobą wpuszczanie do Polski osób które – co by nie mówić, nie są nastawione przyjaźnie do Polski, a przynajmniej nie do Polski w jej obecnych granicach.

  • vilas

    nie jest to gdybanie oderwane od rzeczywistości

    już obecnie w Warszawie (Ty tego Andrzeju w swoim mieście może nie widzisz) ale markety i budowy mówią już po rosyjsku (nie po ukraińsku, bo ten ukraiński to raczej zachodnia Ukraina, znam nieco ich akcenty bo ktoś w mojej rodzinie był nauczycielem języka więc rozpoznaję), Ukraińcy są na budowach , w sklepach, w restauracjach,
    jaki jest tego skutek ?
    taki że Polak pracy nie znajdzie , więc Polak emigruje,
    kto na tym zyskuje? pracodawcy ale tylko określeni:
    – duże firmy developerskie,
    – restauracje,
    – markety czyli zachodnie sieci handlowe,

    “ktoś” mi kiedyś powiedział, że developerka to też określony autorament,
    markety co nie płacą podatków i wyprowadzają zysk, to wiemy,
    co najwyżej z rodzimego small biznesu jedynie restauracje zyskują (kelnerzy i kelnerki na warszawskiej starówce, gdzie stołują się głównie turyści bo rodowitego warszawiaka nie stać na obiad za 60 złotych), a posiadać lokal na Starym Mieście gdzie koszt metra kwadratowego zaczyna sie powyżej 30 tysięcy…. też chyba nie każdy posiada, legendy miejskie warszawskie mówią, że mieszkania na starym mieście to tylko towarzysze zasłużeni dostawali

    w “solidarności” (a mam paru znajomych związkowców) mówią, że Morawiecki to wiadomo że trzyma z bankami i dużym biznesem,
    a wiadomo , że tym osobom chodzi o zysk a nie inne rzeczy i często są to powiązania ponadnarodowe (korporacyjne)

    nasi pracodawcy dzielą się na kilka grup:
    – drobny polski ciułacz lub “spryciarz” tzw. lumpenbiznesman – ten nie zyskał nic, jemu wyjechali pracownicy, on szuka taniego “śmieciowego” w sensie płacy pracownika,
    – mikrofirmy w stylu 2-3 osoby, oni robią dla siebie tylko na swoją spółkę i chcą zarobić,
    – normalni pracodawcy – mało ich, oni płacą podatki itd.
    – budżetówka,
    – oddziały zachodnich korporacji – tu ma znaczenie cena i zysk a nie narodowość,
    – ubecja co sie stała posiadaczami różnych byłych państwowych firm, oni najchętniej by niewolników szukali,

    i w zasadzie te 2 ostatnie bardzo bardzo chcą by Polak był niewolnikiem, całe 26 lat “wolności” mieli zyski z tego, że wyzyskiwali,
    z chwilą emigracji Polaków za pracą te 2 grupy nagle z bólem musiały zapłacić więcej, kolonia im się zaczęła chwiać, czworaki zaczęły pustoszeć, a ekonomowie (nie ekonomiści) nie mieli kogo batożyć,

    i te 2 ostatnie grupy są najbardziej wpływowe i powodują, że “normalny pracodawca” nie może podołać i że Polskę przegoniły inne kraje post-komunistyczne

    dodam, że integracja ukraińców wcale nie następuje – faceci cieszyli się że najechało pełno młodych lasek , tja… za chwile swoich chłopaków sprowadziły i teraz same pary,
    ukraińcy nie zadają sie z naszymi, ukrainki nie zadają sie z naszymi,
    nasz rząd sfinansował grupy studentów z Ukrainy – znów powiem “tak się składa, że jeżdżę tramwajem z jednej takiej uczelni” (bo mieszkam w Warszawie i akurat serio po drodze mam taką uczelnię) i zapewniam, że oni trzymają sie między sobą,

    • max-bit

      Już teraz w Polsce jest 1 mln tak milion Ukraińców.
      A nasza Polityka ?
      Jest jaka widać.
      Można obserwować to wszystko z boku nie podniecając się czy to partia taka czy inna.
      I co się z tego wyłania ano to że rozwałka Polski następuje w nieprzerwanym tempie. Ludzie się ciszą że mają wybór 🙂 nazwa ładna.
      Choć są osoby które chcą widzieć Polskę jednak coś znaczącą ja myślę i widzę to trochę inaczej. Tutaj warto czasem posłuchać Pana Michalkiewicza. I zacytuję jego słowa mamy inną mądrość etapu albo inny sposób rozgrywania nas.
      Prawda jest taka że jesteśmy tak rozgrywani jak tego chcą obce wpływy, a jeszcze smutniejsza prawda jest taka że jesteśmy bardzo słabym państwem.
      Niestety historia i nasze błędy doprowadziły do tego że jesteśmy całkowicie rozbitym państwem. Praktycznie brak nam własnej polityki na wielu poziomach.
      Niestety jesteśmy taką nacją i to tkwi w naszym jak ja sobie to nazywam “oprogramowaniu” i nie ma cudów nie stanie się nagle cud Pufff …. i coś nas odmieni …. może za ileś tam set lat …. a może tysięcy (o ile będzie istniało coś takiego jak Polak i Polska) może się zmieni ale na pewno nie w ciagu roku 10 czy 100 to po prostu nie możliwe biologia chemia fizyka czy w rdzeniu matematyka na to nie pozwala. Gatunki się nie zmieniają w ciągu jednego czy kilku pokoleń i nasz ta sama zasada dotyczy i nic tu nie pomoże (no chyba ze silne promieniowanie 🙂 )
      Co z tego będzie ?
      hmmm …. wg mnie nic dobrego pewnie znowu ….
      Ale to tylko gdybanie.

      • vilas

        jak pisałem o tym że mamy wady narodowe – to jedna osoba bardzo się na mnie o to dąsała i nie zgadzał się,
        ale mamy ,
        w XVII wieku byliśmy potęgą, chyba największą w Europie
        150 lat później już nie istnieliśmy , rozebrani bez wielkich wojen, raptem pare potyczek,
        potem 120 lat nie istnieliśmy
        potem 20 lat istnieliśmy a też reglamentowano broń ludziom,
        potem znowu okupacja, i największe straty procentu ludności razem z Rosjanami (straciły nasze narody co piątego człowieka gdy inni tracili co pięćdziesiatego)
        potem znów rozbiór ale ten rozbiorca … budował przemysł (w sumie w XIX wieku największy rozkwit architektury i inwestycji to też zaborca)
        potem co ?
        po 1989 to wiemy co
        korupcja nepotym i ludzie mówiący że w nepotyźmie nie ma nic złego, ludzie co nie rozumieją że trzeba produkować i sprzedać by miec zysk,
        bieganie służyć jednym lub drugim lub trzecim, a jak ktoś mówi o swoim własnym narodowym interesie lokalnym to .. wróg każdemu,
        z jednej strony wyzyskiwacz co chce oszukać, z drugiej strony pijany leń,

        a to że partie często udają a poza kulisami jest zgoda cicha – no to też są fakty znane np. pracownikom kancelarii sejmu, gdy w bufecie siedzą “zaciekli wrogowie” i razem wódkę piją śmiejąc się i będąc po imieniu zdrobniale do siebie mówią

    • Rzeczpospolitą może uratować niestety już tylko narodowy reżim, a nie żadna demokracja. Na demokrację jest już za późno – za bardzo jest już to wszystko zepsute i patologiczne. Rzeczpospolita znowu znajduje się na równi pochyłej, bardziej pochyłej niż po 2 wojnie światowej. Za daleko już to wszystko zaszło i niestety nie widzę innej drogi jak narodowy przewrót i obalenie antypolskiej władzy i surowe rozliczenie zdrajców i sprzedawców Rzeczpospolitej.

      • vilas

        ale potem znowu wszystko zje*** bo znów następni będą zatrudniać kuzyna na dyrektora od razu po maturze , inni będą kombinowac jak nie zapłacić pracownikowi, a pracownik będzie kombinował jak udawać że pracuje wziąć kase i się upić,
        ja wiem że to smutne ale w roku 1680 byliśmy europejską potęgą, potem zaczęliśmy się staczać do takiego poziomu, że w 1944 rządziła nami garstka żydów, to samo rosjanie,
        ZSRR i bolszewicy – całą rosją trzęsła garstka żydów
        w tym czasie zachód miał postęp technologiczny, z kolonii ssał zasoby, żył tak bogato jak u nas nie żyli sekretarze partii,
        coś z nami stało się około roku 1700 i od tego czasu jest równia pochyła

      • Witek

        Mieliśmy narodowy reżim przed 1939 r. jak się to skończyło wiemy z historii, mieliśmy socjalistyczny reżim , też znamy skutki. Tymczasem państwa demokratyczne urosły w potęgę. Każdy reżim to zgnilizna opakowana w ładne hasełka .

  • Gr Bo

    Tak napływ ludności z Ukrainy jest widoczny w całym kraju, pracując we Wrocławiu widzę jak są masowo zatrudniani na stanowiskach typu sprzątaczka, kucharz i oczywiście w budowlance. Na co dzień nie sprawiają problemów ale i z integracją ciężko (pomijam tych co przyjeżdżają na wizy na kilka miesięcy aby zarobić i wracają) trzymają się w grupach i zamiast uczyć się języka to ćwierkają po swojemu a po naszemu to tyle o ile albo w ogóle.

    • Piotr Crusader89

      Najgorsze jest to (i to efekt Prawosektorowego prania mózgu), że nie mówią po Polsku, znają Rosyjski, ale jak zapytasz się w sklepie ukraińskiej ekspedientki gdzie jest kibel, albo zapytany o drogę zaczynasz tłumaczyć po rosyjsku to się obrażają jak by ktoś ich co najmniej obrzucał bluzgami.

  • Lukasz

    To prawda, Ukraińców w Polsce jest mnóstwo co widać w Warszawie doskonale. Na niektórych uczelniach komunikaty dla studnetów są dwujęzyczne a język ukraiński jest doskonale słyszalny na ulicach.

    Banderowcy, próbując zbudować swoje Państwo wymordowali w systematyczny, niezwykle brutalny sposób setki tysięcy Polaków na Wołyniu. To jedyna chwila w ich historii, w której zrobili coś wspólnie, a Bandera to ich jedyny bohater narodowy. Nikogo innego po prostu nie mają, więc czczą mordercę.

    Ukraina ma jednak obecnie od 1993r. dokładnie takie granice, o jakie zabiegali przez długie lata (no teraz bez Krymu). Wg, mnie powinni zająć się budową własnego Państwa a nie przyjeżdżać do nas bo żyje się łatwiej. To po to nabijali niemowlęta na płoty i rozcinali brzuchy ciężarnym kobietom żeby teraz przyjechać w nasze granice? Chore!

    Większość zapytanych przeze mnie Ukraińców ma głęboko gdzieś Ukrainę, grunt zeby im żyło się lepiej.

    Odnośnie do Pana Morawieckiego i gospodarki to szczerze mówiąc mam poglądy wolnorynkowe, nie jestem gospodarczym socjalistą w przeciwieństwie do obecnie rządzących. Wg. wszystkie ingerencje w gospodarkę dokonywane przez Państwo jest z gruntu złe i tyle. A już zapraszanie obcokrajowców jest co najmniej niepotrzebne. Widzimy po Francji jakie to efekty przyniosło…

    • Witek

      “setki tysięcy Polaków na Wołyniu” , według szacunku polskich historyków między 40 a 60 tysięcy.

      • vilas

        ale i tak ukraińcy ani ruscy ani niemcy nie są nam braćmi

        • Witek

          A po co nam bracia ? Z rodziną same kłopoty. Wystarczą dobrzy sąsiedzi.

  • Mieczysław S.Kazimierzak

    Polska ANTYROSYJSKOŚĆ to realizacja ŻYDOWSKIEJ EWOLUCYJNIE UKSZTAŁTOWANEJ STRATEGII GRUPOWEJ,którą opisał Kevin MacDonald w KULTURA KRYTYKI.
    Wszystko na tle WOJNY O PIENIĄDZ i doskonalenia sztuki wywoływania kryzysów aby na nich zarabiać.

    • vilas

      gdyby nie 123 lata zaborów a potem 1919 i 1939 to może bym uwierzył, że ktoś nas skłóca z Rosją 😉

      • Mieczysław S.Kazimierzak

        Powołując się na polskiego badacza,autora oryginalnego podziału na CYWILIZACJE Polska była w najgorszej sytuacji kiedy do BIZANCJUM Wschodniego zbliżało się Zachodnie,a CYWILIZACJA ŻYDOWSKA,czytaj PODWÓJNEJ MORALNOŚCI była katalizatorem antypolonizmu.Potwierdził to Michael Jones w GWIAZDA I KRZYŻ.

    • Witek

      Polska antyrosyjskość to zdrowy odruch oparty na wiekach doświadczeń.

      • Mieczysław S.Kazimierzak

        Tak można określić na bazie historycznych doświadczeń.W opisanej przez Song Hongbinga WOJNA O PIENIĄDZ to po jednej stronie koalicja PETRODOLAROWA,a po drugiej ANTYDOLAROWA bazująca na powiększających się zasobach chińskiego złota.EURO zabiega o powiększenie wpływów europejskich przez pryzmat gospodarki niemieckiej.Jak w każdej wojnie,to i o pieniądz trzeba mieć strategię,a jaka jest i jaka powinna być POLSKA?!
        W swobodnym przepływie środków finansowych coraz bardziej okazuje się,że KAPITAŁ ma swoją NARODOWOŚĆ.Pozostawił po sobie Feliks Koneczny POLSKIE LOGOS A ETHOS i do tej książki czas aby uaktualnić rozdział o wartościach NARODOWYCH.

        • vilas

          a no tu masz rację – kapitał ma narodowość
          dolar to produkt firmy FED, eksportowy produkt dający zysk USA,
          koncerny, markety, banki wyprowadzają pieniądze z krajów takich jak Polska do krajów takich jak Niemcy, Francja, Luxemburg i tam zyski są wykorzystywane dla dobra tych krajów , tam robotnicy mają socjal itd

          • Mieczysław S.Kazimierzak

            Potwierdził to G.Edward Griffin w FINANSOWY POTWÓR Z JEKYLL ISLAND.- PRAWDZIWA HISTORIA REZERWY FEDERALNEJ.
            POLSKA nadal MIĘDZY WSCHODEM A ZACHODEM,tylko jeszcze bardziej globalnie niż to w swoim czasie oceniał Feliks Koneczny.

  • Jakub Cezary

    Jak najbardziej słuszna krytyka zważywszy na to, że w byłych krajach ZSRR mieszkają potomkowie tych, których wysiedlili komuniści chcąc wyjałowić tereny pod wprowadzenie swoich rządów. PIS nie robi nic by tych ludzi sprowadzić zgodnie z ich wolą zapewniając spokój zamiast napięć na tle narodowościowym i dyskryminacji Polaków przez polskie uczelnie jak UMCS, który krzywo patrzy na wywieszanie polskich flag w oknach akademików w święta narodowe, za to nie ma nic przeciw by dzień i noc flagi ukraińskie biły po oczach każdego kto przechodzi obok. Rządzący za bardzo pochylili się nad realizacją programu wyborczego oraz sporem o TK by dostrzegać różne realne zagrożenia i reagować na nie również poprzez dyscyplinowanie niepokornych jednostek w swoich szeregach.

  • vilas

    mając na uwadze co prof. Zybertowicz mówił o agentach wpływu :
    zauważcie że w prasie pojawia się znowu ta sama seria artykułów które można ująć “brakuje rąk do pracy, sprowadźmy imigrantów, brakuje inżynierów uczelnie nie kształcą” bla bla bla
    takie serie artykułów już określone grupy wpływu puszczały parę lat temu – przy okazji wielkiej fali emigracji ,
    wcześniej te grupy puszczały propagandę “Polak dużo zarabia i ma postawe roszczeniową, w Polsce jest socjalizm i duży socjal a pracy nie mają tylko lenie”
    i to wszystko w kraju gdzie zrujnowano przemysł a nepotyzm szaleje a za pensje nie da się utrzymać,

    obecnie znowu rusza ta fala artykułów i to jest przerażające że Morawiecki mówi z nimi jednym głosem,

    dziś na money pl piszą że brakuje inżynierów,
    pisza że pracodawcy domagają sie by było więcej ukraińców

    Polacy piszą wściekli w komentarzach, że z pensji nie da się utrzymać a lumpen-biznesmani straszą, że “na twoje miejsce…” ukrainka za 5 zł/h i jeszcze “młoda i dyspozycyjna”

    lobby “pracodawców” (a raczej krwiopijców wyzyskiwaczy co mają biznes bo “pierwszy milion trzeba ukraść” lub “zostali prezesem po tatusiu co był prezesem jak mu tą firmę sprywatyzowali koledzy z WSI” ) chce niewolników

    i bardzo źle że Morawiecki wpisał się w ton tego lobby

    fakty są takie że inżynierów nie brakuje, tylko chcą za pensję opłacić mieszkanie i żyć normalnie,
    zresztą inni pracownicy też,

    to czego nie brakuje to oszustów i wyzyskiwaczy którym marzy się niewolnictwo i feudalizm, bo wielu z nich to to co opisał Orwell w Folwarku Zwierzęcym (drugiej po Roku 1984 książce wartej przeczytania),
    komuniści rozwalili feudalizm by następnie sami stać się kastą “szlachty” nowej,
    a po przemianach ich dzieci dziedziczą wpływy i też chcą być tą kastą,
    często tacy lumpen pracownicy byli wcześniej na pograniczu gangsterki (szczególnie w Rosji, Ukrainie gdzie biznes i oligarchowie to dawna mafia i gangi)

    • Marcin Wilkos

      Kolego nie uogólniaj proszę, bo nie wszyscy pracodawcy są tacy z jakimi miałeś do czynienia. Ja znam sytucję z obu stron, bo sam pracuję w korporacji w Warszawie, ale rodzice prowadzą aptekę, a narzeczona sklep internetowy. Osobę do pisania maili szukaliśmy 2 miesiące, bo kolejni kandydaci nie potrafili pisać bez błędów ortograficznych. Za pierwsze 30 dni zwolnienia lekarskiego w roku płaci w Polsce pracodawca a nie ZUS. Nie dziw się, więc że pracodawcy nie chcą zatrudniać na umowę o pracę. Sam nigdy takiej umowy nie miałem i dopóki mogę nie zamierzam jej mieć.

      A co do emigracji zarobkowej, to nie raz namawiałem swoich kuzynów, żeby zamiast jeżdzić do Niemiec do pracy sezonowej, spróbowali poszukać czegoś na stałe w Warszawie za podobne pieniądze. Są niestety ludzie, których nie przekonasz.

      • vilas

        ja znam inny rynek pracy
        nepotyzm i plecy i to nie tylko budżetówka, ale nawet w pewnej firmie będącej przedstawicielem zachodniego koncernu,
        sam też szukam pracy i nie jest tak że pracodawcy nie mogą znaleźć, ale od kiedy zacząłem pytać ile oferują to się zawsze kontakt urywał,
        bo chcieli oferować mniej niż koszty życia,
        koszty życia jak się np. wynajmuje są wiadome,
        1500 wynajem z opłatami, jedzenie do tego, ubrania, raz w roku wakacje, ogólnie mówiąc 3000 netto to minimum by rozmawiać,
        4000 netto to taka pensja by normalnie żyć w Warszawie, ale większość oferuje 2500 brutto – a szukają inżyniera z paroma językami obcymi, komputerem opanowanym i co tam jeszcze, jeszcze pewnie grupa inwalidzka i prawo jazdy na ciężarówkę,
        w sądzie pracy się sądziłem, moi koledzy też – głównie nadgodziny,
        to ile oferowaliście “osobie do pisania maili” ?
        bo koszt w Warszawie aby jako tako żyć to 3-4 netto
        a co mam mówić jako inżynier znający 2 języki obce i uczący się trzeciego ?
        najwyższa oferta pracy jak się na moje ogłoszenia zgłaszali “pracodawcy” to było 2400 brutto (rata kredytu tyle wynosi ), a ja bardzo chętnie zrezygnuję z jednej pracy bo obecnie aby przeżyć pracuje w 3 miejscach, od rana do wieczora, poniedziałek- sobota,
        kompletnie przez ten rynek pracy nie mam życia osobistego, bo od pn do soboty pracuję 8-21, soboty do 2 w nocy żeby wyrobić np. 6-8 miesięcznie – a tyle powinno się mieć z 1 pracy jak się studia skończyło , tyle ma sprzątacz za granicą, a koszty życia porównywalne

        • Marcin Wilkos

          Wtedy szukaliśmy pracownika, który będzie siedział w magazynie na wsi i to było główne utrudnienie. Dziewczyna, która teraz pracuje dostała tyle ile chciała.

          Nie znam Cię i nie zamierzam oceniać, dla mnie to co piszesz jest conajmniej dziwne, bo sam pracuję w Warszawie i nie znam nikogo, kto by miał takie kwalifikacje jak Ty piszesz i miał takie problemy z pracą. Może załóż swoją firmę skoro czujesz się wykorzystywany przez pracodawców. Wtedy zrozumiesz, że pracodawca żeby zapłacić Ci te 6 tyś. zł na rękę musi drugie 6 tyś zapłacić ZUSowi. Stąd prosty wniosek, że aby zarabiać 6 tyś zł Twoja praca musi być warta ponad 12 tyś zł. Sam się zastanów czy jest.

          • vilas

            dlatego będzie emigracja i ten kraj upadnie, bo :
            – czynsz kosztuje,
            – kredyt kosztuje,
            – ubrania kosztują
            – jedzenie kosztuje
            – dentysta kosztuje
            – wakacje to normalna rzecz
            – hobby, broń, legalne oprogramowanie
            – prąd, internet itd

            i to są standardy, skoro polski “pracodawca” ich nie zapewnia – ludzie będą nonstop wyjeżdżać, a potem bedzie patologia bo zostaną tylko ci co byli zbyt starzy lub zbyt głupi by wyjechać , gdyby nie islam na zachodzie i postawa polek – więcej Polaków by chciało jechać

            sprowadzenie “taniej siły roboczej” skończyć się może za to wybuchem społecznym tych co już nie wytrzymają konkurencji i głodu (stąd lewactwo tak chce broń europejczykom zabierać, bo wiedzą jak się ich polityka może skończyć),
            to co piszę jest dziwne ?
            czemu

            nepotyzm jest wszędzie od urzędu po koncerny, nepotyzm jak rak zżera i niszczy to , czego plan Sorosa-Sachsa nie zniszczyły,

          • Marcin Wilkos

            Typowo roszczeniowa postawa, charakterystyczna dla lewaków, których sam krytykujesz. Zastanów się nad tym.

            U mnie kandydatów nie brakowało, po prostu ci którzy coś potrafili już gdzieś pracują lub wyjechali za granicę. Dziewczyna, którą zatrudniliśmy dojeżdża samochodem, nie była bezrobotna i dostała tyle, że zdecydowała się na zmianę pracy.

          • vilas

            pojęcie “roszczeniowa postawa” używała powszechnie gazeta wyborcza w latach 2001-2010
            przez to właśnie wyjechali ludzie, bo to NORMALNE a nie roszczeniowe, że pracuje się by zarobić na utrzymanie, nie ma w tym nic roszczeniowego,

          • Marcin Wilkos

            Widzę, że wszyscy są winni tego, że za mało zarabiasz tylko nie Ty.

            Nie podobają Ci się pracodawcy to sam załóż firmę i pracuj na swój rachunek.

            PS. Poglądy, które reprezentujesz to narodowy socjalizm. Co robisz na tym blogu?

          • vilas

            “PS. Poglądy, które reprezentujesz to narodowy socjalizm. Co robisz na tym blogu?”

            popieram możliwość posiadania broni do obrony przed bandytami , zwiększenia obronności kraju przed wrogiem bo ten kraj miał rozbiory, okupację, obozy smierci postawione przez wroga, miał lata okupowania przez komunę z innego kraju itd

            nasz kraj poza Rosją miał największe straty jeśli chodzi o procent ludności swojej – więc chcę by nasz kraj był silny ,
            gdy inne kraje traciły procent lub dwa procent ludności,
            my tracilismy co piątego lub co czwartego,
            w USA jest wielki kult D-Day, oni stracili promil ludzi,
            my wg różnych szacunków 17-22 % ludności (zależy jak kto liczy),
            nam wyburzano zabytkowe kościoły lub zmieniano na cerkwie, nam zabraniano mówić w naszym języku,
            nas uczono obcych języków na siłę, nam tłumiono krwawo obchody świąt itd.
            więc popieram tych co chcą by nasza armia była silna, jak Turczyn chce,

            popieram przede wszystkim dążenia do obrony przez uczciwych obywateli przeciw bandytom co ich chcą okraść, napaść, zgwałcić , co chcą skrzywdzić im dzieci itd.
            i popieram to co Turczyn pisze o islamizacji, zagrożeniu tożsamości, korporacjach międzynarodowych uderzających w siłę tego kraju , to co Turczyn pisze o nepotyzmie, rozwałce przemysłu, itd
            http://alecebula.pl/upload/20141218161328uid13.png
            tak wygląda nepotyzm w praktyce

            z Turczynem nie zgadzałem się gdy pisał o pewnym przestępcy postrzelonym przez policję, wtedy się nie zgadzałem jak wielu tu,
            nie popieram w całości rozdawnictwa w stylu 500+ ale też nie uważam aby było to gorsze niż bieda tych ludzi którym np. urodziły się dwojaczki a zarabiają uczciwie np. 2300 ,
            zdarzyła się wpadka i … od razu dwojaczki kilka lat temu,
            i nagle gość 2300, żona 2100 – 2 dzieci, bieda totalna, pożyczał ode mnie 300 złotych by czynsz opłacić,
            mieszkanie wynajmowali , nie mieli mieszkania swojego, więc koszty wynajmu i naprawdę żyli w ubóstwie a oboje wykształceni, tylko brak pleców,
            500 miesięcznie dało im możliwość opłacania czynszu spokojnie, remont zrobił itd.
            żadna patologia,
            mam kolegę co bez 500+ nie decydował sie mieć dzieci, teraz z żoną sie zdecydowali żona w 6-tym miesiącu,
            inny kolega dzieki 500+ zdecydował się na drugie dziecko, które chcieli mieć a którego ze względów finansowych nie mogli,
            żadna patola, wykształceni ludzie, pracujący jako urzędnicy za np. 2300 , 2100 netto,
            gdyby nie PiS – to moich 2 znajomych nie zdecydowało się na dziecko a trzeci znajomy by nadal ode mnie pożyczał po 100, 200, 300 by przeżyć i w końcu pewnie by wyemigrowali,
            ja sam rodziny w pewnym wieku nie założyłem przez biedę, po prostu przez biedę i dlatego jak Turczyn pisze o nepotyźmie to zabieram głos, bo wiem co to jest skończyć studia ze stypendiami naukowymi i być na bezrobociu ,

            Turczyn mówi o chrześcijaństwie, mimo że jestem ateistą to uważam, że chrześcijaństwo ma rację mówiąc o tym że trzeba się troszczyć o słabszych i chorych, ale swoich , ze swojej wspólnoty, narodu, kultury itd bo to buduje siłę i więzy wspólnoty potrzebne do obrony przed zewnętrznym zagrożeniem,

            popieram wiele rzeczy które Turczyn mówi o filozofii państwa, historii , to co mówi o ubecji i jej skutkach itd.

            nie popieram ekonomicznych idei Korwina (ale jego inne poglądy uważam za w pewnym stopniu słuszne) , jego popiera kilka procent, mniej niż próg wyborczy , nie popieram PO, Nowoczesnej
            ale też nie poparłbym Razem bo to przegięcie totalne dla mnie,
            PiS popieram jako mniejsze zło, wolałbym by PiS zabrał się za nowelizacje kodeksu karnego, zniósł 1066, chciałbym większej kwoty wolnej od podatku, a zamiast 500+ niechby było 300+, ale kwota wolna by się przydała, a po latach bycia urzędnikiem co widział przekręty biznesu wiem że gospodarki nie można pozostawić niewidzialnej ręce – bo wtedy zginą uczciwi przedsiębiorcy, którzy nie podołają konkurencji oszustów, państwo powinno wspierać uczciwych i pilnować fair-play,

            wiem że nie można sprowadzić obcych – bo swoi umrą z głodu,

            może i gdyby nie pewne kontrowersje to bym na Kukiza głosował (JOWy to dla mnie oszustwo)

            mówienie o zakładaniu firm to pomyłka – ludzie mają różne specjalizacje i do różnych rzeczy się nadają,
            ktoś kto będzie dobrym sprzedawcą, może być kiepskim lekarzem , zerowym poetą, zerowym muzykiem, zerowym konstruktorem,
            ktoś może całki liczyć w głowie , znać świetnie fizykę atomową i naprężenia konstrukcji a nie radzić sobie z podatkami i biznesem i prawem,
            w normalnych państwach każdy zarobi – po to jest potrzebny przemysł,
            jest potrzebny ekonomista, muzyk, inżynier, prawnik, strzelec, robotnik
            a nie że ktoś kto np. jest rysownikiem , operatorem maszyn – ma zakładać księgowość

            nie tędy droga , potęgę kraje budowały współpracując wewnątrz i wymuszając pewien rozwój wewnątrz
            jakby nagle kazać naukowcom żyjącym w chmurach zakładać firmy – padła by innowacyjność,
            a naukowiec dobrze opłacony w pewnej firmie może wynaleźć coś co da duży zysk i postęp technologiczny na przykład,
            a muzycy po co mają managerów ?
            tyle że uczciwych a nie takich co chcą zgarnąć 90%

            kiedy przepisy są niejasne – zarabia prawnik
            kiedy przepisy są jednoznaczne – prawnik jest na bezrobociu

            kiedy kraj zacofany – inżynier może se nie radzić
            kiedy kraj rozwinięty – ten sam inżynier może postawić sobie dom z basenem

            wielu biznesmanów to janusze biznesu – funkcjonują tylko wtedy jak jest brak możliwości wyboru pracy przez pracownika, gdy ta możliwość sie pojawia – nagle oczekują że rząd cofnie czas do niewolnictwa
            przez takich biznesmanow upadli ci którzy by w innych warunkach byli cenionymi pracodawcami i odnosili sukcesy zespołowe

          • Marcin Wilkos

            Dopóki gospodarka będzie oparta na taniej sile roboczej a nie na wiedzy i technologii to nie ma co liczyć, że dorównamy poziomem dobrobytu krajom zachodnim.

            Do tego jednak potrzeba wykwalifikowanej kadry a z tym jest niestety problem, bo system edukacyjny jest oderwany od rynku pracy.

            Jakie studia skończyłeś i w jakiej specjalności pracujesz jeśli można spytać? Trudno mi uwierzyć, że ktoś z inż w Warszawie może mieć takie problemy.

          • vilas

            skończyłem politechnikę, kolejnictwo (wydział transportu),
            po studiach ze względu że każdy pracodawca chciał “kilka lat doświadczenia na podobnym stanowisku” (a ja ukończylem dzienne, mialem stypendia naukowe) to poszedłem do policji, potem jakaś firma przez rok, potem urząd, po 10 latach w urzędzie (bo urząd, policja, wojsko – oni nie wymagali kuriozalnych kilku lat doświadczenia na podobnym stanowisku – chcąc jednocześnie osobę po studiach , absolwenta młodego – a jak studia dzienne to jak pracować jak się robiło np. rysunki wtedy jeszcze na kalce, bo jak ja kończyłem to rysunki się robiło rapidografami na kalce technicznej, a to była żmudna praca i nieraz się po nocach siedziało ) zabrałem sie za grafikę komputerową i zarabiam jako grafik ,
            wymaganie doświadczenia od osób po studiach dziennych to wogóle kuriozum, albo sie studiuje, albo sie jest w pracy, ja byłem na każdym wykładzie bo jestem sumienny, nie zrywałem sie, nie ściągałem, nie podkładałem gotowców, miałem stypendia naukowe za średnią już nie pamiętam czy 4.6 czy 4.7, więc siłą rzeczy uderzałem ja czy znajomi do administracji i służb (szkoły oficerskie, nie na krawężnika),

            natomiast szukam pracy takiej żeby robić pn-pt , 8-16 za np. 4 netto na etacie, znam Cada, znam SolidWorksa, znam Corela i różne takie programy,
            bo obecnie to ja mam 6 do 8 tysi ale nie 8-16 pn-pt, tylko 8-21 a soboty 10-2 w nocy bo robie na zlecone a to oznacza brak czasu na rodzinę, hobby, podróże, przyjaciół, imprezy,
            nie da się żyć pracując 6 dni w tygodniu od rana do wieczora,
            mam 3 prace , a wolałbym jedną, wracać do domu , mieć czas dla kobiety , pójść na spacer, pojechać w góry (a nie u 3 pracodawców urlop kombinować i jak jeden ma luz to drugi ma termin albo trzeci ma nagle urwanie głowy i termin nagła robota)

          • Marcin Wilkos

            Mam kolegę, który skończył ten sam kierunek co Ty. Pamiętam, jak mówił, że po specjalności samochodowej jest większy wybór ofert, ale jego interesowała kolej. Studia skończył z wyróżnieniem i udało mu się zostać na uczelni. Teraz nie mam z nim kontaktu, więc nie wiem gdzie pracuje.

            Skoro pracujesz jako grafik komputerowy to tym bardziej nie rozumiem, dlaczego narzekasz na pracodawców zamiast swoją firmę zarejestrować. Zleceń na rynku przecież nie brakuje.

            Ja jestem programistą, branża pokrewna, więc wiem co mówię.

          • vilas

            etat, urlop, zwolnienia lekarskie itd. emerytura itd.
            a nie zlecenia, umowy o dzieło,
            a narzekam bo pracy długo szukałem zanim sie zabrałem za grafikę, a chciałem normalnie sobie pracować 8-16 , urlop, benefity, pakiety socjalne itd. – to co mają w różnych firmach, korpo, służbach ,
            wiele czasu szukałem pracy normalnej etatowej bo taka pozwala brać inne kredyty – umowa wysoka i kredyt na mieszkanie wcześniej bym miał i wczesniej bym miał mieszkanie, a nie że musiałem za gotówkę kupić i dopiero przed czterdziestką startuję w życie i dopiero teraz mam swoje mieszkanie i dopiero przed czterdziestką mogę (ale już za stary jestem) rodzinę zakładać,

            to się powinno miec mając 25-30 lat i o to mam pretensje, że nie dane mi było założyć rodzinę bo wtedy nie miałem kasy na nic , a mając normalnie płatny etat bym wziął kredyt i mieszkanie miał jakieś 10 lat temu , to jest chory kraj jeśli dopiero w wieku 40 lat można się wyprowadzić od rodziców (jeśli się nie odziedziczy, to nie sposób zarobić na mieszkanie)

            nikt nie da kredytu na mieszkanie osobie mającej zlecenia lub umowy o dzieło,
            tak jak nikt nie da osobie mającej np. 1875 czy 2130 złotych
            taki rynek pracy jaki III RP zafundowała spowodował, że wielu ludzi z mojego pokolenia nie mogło założyć rodzin – bo nie było na to pieniędzy , ludzie emigrowali by zarobić na mieszkanie i rodzinę, w efekcie nie wracali bo po kilku miesiącach już nie chcieli wracać

            podstawową rzeczą potrzebną do życia jest mieszkanie, koszt w warszawie to 7-11 tysięcy za metr zależnie od lokalizacji , małe mieszkanie 35 metrów to po remoncie 300 tysiecy,
            aby nie mieszkac z rodzicami wynajem z licznikami to 1500,
            więc trzeba by mieć etat za 4000 netto by przeżyć mając wynajem i ubiegając sie o kredyt – czyli dopiero to pozwoli założyć rodzinę

            dobrze wiesz, że sensowne mieszkanie na rodzinę, dzieci, z remontem to pół miliona,

          • Marcin Wilkos

            Mieszkam w Warszawie, więc wiem jakie są ceny. Żeby rodzinę założyć to Ci kobieta potrzebna a nie kredyt na pół miliona. Mało to rodzin żyje w wynajmowanych mieszkaniach?

            Nie narzekaj tak na tą umowę o dzieło, bo jako grafik za przekazanie praw autorskich możesz odliczyć 50% kosztów, czyli płacisz tylko 9% podatku dochodowego i zero ZUSu.

            Jasne, że pracując na takich umowach nie będziesz miał zdolności kredytowej, ale to tym bardziej argument za tym, żeby własną działalność otworzyć, bo wtedy po roku już zdolność masz.

            Ja mam zupełnie odwrotne podejście. Nie oczekuję socjalu, wolę być sam panem swojego losu. Mam swoją firmę, ZUSowi oddaję najmniej jak tylko mogę, bo uważam, że lepiej zainwestuję w swoją emeryturę. Swój wolny czas i zaoszczędzone pieniądze inwestuję we własne projekty.

  • Matt

    >taki że Polak pracy nie znajdzie , więc Polak emigruje,
    >kto na tym zyskuje? pracodawcy ale tylko określeni:
    > duże firmy developerskie,
    > restauracje,
    > markety czyli zachodnie sieci handlowe,

    Jezu, ale bzdury.
    Ukraińcy pracują za o wiele mniejsze pieniądze i biorą pracę, której Polacy wykonywać nie chcą. Analogicznie Polacy wyjeżdżają do DE, NL czy UK i tam pracują za stawki niższe niż miejscowi…

    Druga bzdura to o wynarodowieniu. Co to za naród, który boi się 1-2% domieszki ludzi z własnego kręgu kulturowego?

    • vilas

      ale od nas wyjechało 15% w wieku pracowniczym
      6% populacji w wieku od 0-śmierci
      ponad 2 miliony przy 38 czy 36 milionach
      to jest realny i poważny problem

      problemem jest że nadal jest bezrobocie, że nasi nie mają pracy a przyjdzie ktoś tańszy, ten tańszy spowoduje, że nasi nie założą rodziny – bo nie będą mieli za co

      a gdzie bzdury że międzynarodowe korporacje zyskują ? to idź do Carrefoura na zakupy, zobacz jaki język usłyszysz wśród pracowników – w Warszawie będą to ukraińcy,
      przez to iluś Polaków rodzin nie może założyć – nie będą mieć dzieci – a to już jest ujemny przyrost naturalny i wynaradawianie

      efekt domina

      a porównywanie krajów gdzie bezrobocie było 3% z krajem gdzie było ponad 20% jest niewłaściwe

  • Witek

    To samo pytanie mogą sobie zadawać Niemcy w związku obecnością w ich kraju tysięcy Polaków, być może zakażonych ideologią ONR. Nie popadajmy w histerię. Pracownicy z Ukrainy są potrzebni polskiej gospodarce, a ich nacjonalizm, o ile występuje, jest skierowany przede wszystkim przeciwko Rosji. Oczywiście że są tam tacy którzy chcą Przemyśla, ale u nas są tacy którzy chcą Lwowa. Po jednej i po drugiej stronie to margines.

    • vilas

      nie są potrzebni i nie powinno ich być, praca dla Polaków !!!

      • Witek

        Pierwsza, największa fala emigracji miała miejsce w latach 2005-2006. Wtedy rządził PiS. Natomiast oczywiście Polacy mają prawo zarabiać więcej, ale nie kosztem zarżnięcia przedsiębiorców. W Polsce większość firm to małe i średnie przedsiębiorstwa. Ukraińcy nie zabierają Polakom pracy, z racji mojego zajęcia znam sytuacje na rynku pracy. Od dawna jest problem z pracownikami do najprostszych i najcięższych prac. Ukraińcy wypełniają tę lukę. No i nie rozumiem dlaczego chciałbyś przykuć wszystkich Polaków do miejsca urodzenia. Jesteśmy częścią UE, naturalne że Polacy korzystają z tego, dlaczego miałaby ich aspiracje ograniczać granica jednego państwa ?

        • vilas

          fala emigracji wynikała z otwarcia możliwości podjęcia pracy a nie rządów PiSu
          a jak przedsiębiorca nie ma zysków to niech sam zostanie pracownikiem – skoro umie tylko wykorzystywać tanią siłę roboczą a nie umie wytworzyć i zdobyć rynku inaczej
          i nie gadaj że nie zabierają, bo są ludzie co wykładali by towar w markecie, byli kelnerem – za te pare stówek więcej niż ci ukraińcy mają , tylko wtedy ich szef nie miał by auta za 250 tysięcy ale za 100 tysięcy,
          Polacy powinni móc zarobić w Polsce, a państwo nie powinno podatnika zmuszać do emigracji – to podatnik i obywatel dla państwa powinien być najważniejszy, to on w razie W ma bronić kraju, narodu, ojczyzny,
          on ma mieć rodzinę i móc na nią zarobić bez opuszczania korzeni, znajomych, rodziny , wizji samotności (znam opowieści emigrantów i narzekają bardzo)

          • Witek

            Przedsiębiorca nie jest świętym Aleksym, zakłada firmę żeby zarobić, ponosi koszty i cale z tym związane ryzyko. Pracownik jest kosztem ale nie jest niewolnikiem. Kiedy pracownik traci robotę , traci tylko robotę. Kiedy bankrutuje firma, właściciel często traci wszystko i zostaje z długami do końca życia. Odwracając rzecz, jeżeli ktoś uważa że zarabia za mało to niech sam sobie otworzy firmę. Mieszkam na przeciwko marketu. Od zawsze wisi tam ogłoszenie że zatrudnią. I zatrudniają , pracownicy przychodzą i odchodzą. W końcu zatrudnili kilka Ukrainek, ale nadal maja braki kadrowe. W moim mieście gdyby nie Ukraińcy na budowach, to firmy budowlane nie miałyby jak wywiązywać się z kontraktów. Ta bajka o tym ze Ukraińcy zabierają Polakom prace ma w sobie tyle samo prawdy co ta że Polacy zabierają pracę Anglikom.

  • vilas

    zmieniłem zdanie – po pewnych doświadczeniach z pracownikami – zmieniam poglądy,
    odszczekuje moje socjalne teksty w tym i poprzednich tematach, niestety ale socjal wspiera patologię, a bez konkurencji pracownicy branż w których nie ma konkurencji (jak budownictwo, remonty) dyktują zleceniodawcom warunki , biorą kase, chleją i nic nie robią, bo jak wyjechała dana grupa na zachód, to ci nic nie muszą robić a zlecenia się znajdą, wezmą kase od jednego, drugiego, trzeciego i idą w tango, mając wiele dzieci za każde 500+ i nie muszą pracować
    500+ to zły pomysł był, odszczekuje moje poprzednie słowa , teraz ludzie zamiast pracować wolą balować i imprezować bo kasa z dzieci spłynie, byle dorobić trochę, czemu zmieniłem zdanie – doświadczenie z 3 ekipami remontowymi moje i 3 ekipami koleżanki z pracy, każda ekipa okazała się taka sama, każda pobrała zaliczkę po czym tango wóda, każdy ma po kilka dzieci , 500+ i jak pobiorą zaliczkę po paru dniach pracy, to idą do następnego a przestoje, jak się wywali jedną ekipe i weźmie kolejną – jest to samo, jak się wywali drugą i weźmie trzecią – jest dokładnie to samo,
    klienci walczą o termin u budowlańca a nie budowlańcy o klienta ,
    więc w sumie konkurencje by trzeba jakąś zorganizować, inaczej się wykolei rynek tak, że budowlaniec za picie i nie robienie będzie miał stawki większe od programisty zaawansowanego bo wyjechali inni na budowy i zostali sami z Blok Ekipy