Odebranie Policji uprawnienia wydawania pozwoleń na broń, to element dekomunizacji Polski.

Projektowana ustawa o broni i amunicji przewiduje zmianę organu wydającego pozwolenia na broń. Istotnym założeniem ustawy jest odebranie tego uprawnienia Policji i przekazanie go administracji cywilnej. W projekcie zaproponowano, aby była to administracja cywilna szczebla powiatowego, podobnie jak w przypadku praw jazdy. Równie dobrze mógł by być to wojewoda, korzystający z aparatu administracyjnego na terenie województwa. Istotą rzeczy jest konieczność odebrania uprawnień przysłuchujących w tym zakresie aktualnie Policji. Dostrzegam w tym element niezbędnej w Polsce dekomunizacji. Do dzisiaj byli towarzysze milicjanci są naprawdę dobrze zadekowani, część jeszcze w mundurze, część jako cywilni pracownicy Policji i przeróżnych związanych z Policją instytucji.

dekomuni

Dowodziłem prawnymi argumentami, że obecna Policja to w prostej linii następca prawny aparatu represji Polaków, jakim była stworzona przez sowiecki rząd w Polsce – PKWN – Milicja Obywatelska. Policja jest prawnym kontynuatorem tego co powstało w 1944 roku i nie ma żadnego prawnego nawiązania do przedwojennej Policji Państwowej. Ze szczegółami opisałem moje wnioskowanie we wpisie poświęconym zapowiedziom MSWiA wielkiej reformy w policji, która miała polegać na usunięciu ze stanowisk kierowniczych przez ludzi, którzy swój start zaczynali w PRLu.

Policja nigdy nie została zdekomunizowana, komuniści i ich zwyczaje przeszły w 1990 roku wprost do Policji. Co do zasady nie widzą tego sami policjanci, ale zdanie samych policjantów w tej sprawie zupełnie się nie liczy. Oceniamy ich my Polacy, którym policja ma służyć, a jak służy każdy na własnym przykładzie widzi. Ta służba i iście milicyjne zwyczaje są widoczne w procesie wydawania pozwoleń na broń palną jak na dłoni. Musimy się z Policją ciągle mocować, a oni robią co mogą abyśmy albo pozwoleń nie otrzymywali, albo na jak najmniejsze ilości egzemplarzy broni. Oczywiście wszystko z powodu dbałości o porządek i bezpieczeństwo publiczne. Nic z tym nie ma dziwnego, Jaruzelski z Kiszczakiem dokładnie w tym samym celu wprowadzali nam stan wojenny. Przez lata policyjnej, z nazwy, a z treści iście milicyjnej praktyki, wmówiono Polakom, że pozwolenie na broń jest przywilejem udzielanym przez władzę. Przegląd aktualnej praktyki wydania pozwoleń na broń do ochrony osobistej wskazuje, że jest to często pozwolenie zarezerwowane dla obecnych i byłych policjantów. Bezkarna negatywna ocena dla wojewódzkiej komendy za stosowanie prawa o broni i amunicji, to zjawisko niezwyczajne w demokratycznym państwie prawa, a występujące w polskiej policji.

Pozwolenia na broń są jednym z niewielu pozostałości tradycyjnie cywilnych kompetencji, które zagarnął sobie II wojnie światowej komunistyczny aparat represji. Milicja wydawała prawa jazdy, milicja wydawała paszporty, milicja wydawała, a policja wciąż wydaje pozwolenia na broń palną. Wydziały postępowań administracyjnych (zajmujące się wydawaniem pozwoleń na broń) to instytucjonalny następca wydziału paszportowego służby bezpieczeństwa. Jeszcze do niedawana to byli nawet ci sami ludzie, a może w wielu przypadkach jest tak i dzisiaj. Gdyby przejrzeć kim są beneficjenci istotnej części pozwoleń na broń palną szybko byśmy się zorientowali, że w broń wyposażony jest były komunistyczny aparat państwa. Przypomnę znamienną sprawę tow. Kiszczaka, który jako osoba z problemami zdrowia psychicznego nie mógł uczestniczyć w procesie karnym o przestępstwa przeciwko Polakom. Nie przeszkadzało to aby w tym samym czasie bez problemów cieszył się posiadaniem broni palnej. Nie reagowali, na tą publiczną przecież sprawę, policyjni decydenci.

Projektowana ustawa o broni i amunicji odbierając prawo wydawania pozwoleń Policji, zmierza to zerwania instytucjonalnego i w zakresie praktyki wydawania pozwoleń na broń z milicyjną przeszłością. Bez zmiany organu niewiele się zmieni. W 2011 roku posłowie jednomyślnie deklarowali: dość z uznaniowością, tylko na podstawie przesłanek zapisanych w ustawie można wydawać i cofać pozwolenia na broń palną. Aby prosta regulacja dotarła na biurka policjantów, potrzeba było spędzić kilkanaście miesięcy w sądach przeróżnych instancji i konieczna była ogromna społeczna determinacja. Przy pomocy praktyki, nazywanej restrykcyjną wykładnią prawa, próbowano zmienić znaczenie słów zapisanych w ustawie. Znamienne było wulgaryzowanie prawa przez policyjnych decydentów, polegające na przestawianiu słów „w szczególności”, w przepisie art. 10 ustawy o broni amunicji aby tylko wyszło, że zamknięty katalog przesłanek uzasadniających wydanie pozwolenie na broń okazał się katalogiem otwartym. Jakby tego komuś było za mało, niech prześledzi historię mojego bloga. Nie było chyba miesiąca abym nie alarmował o czymś, co w interesie bezpieczeństwa publicznego, wyczyniali policyjni eksperci w procesie stosowania ustawy o broni i amunicji.

To są moim zdaniem niedemokratyczne praktyki stosowania prawa. Twierdzę, że to praktyki iście komunistyczne, bez związku z pojęciem państwa prawa i bez związku z obywatelem jako podmiotem. Uważam, że ta praktyka się w Policji nigdy nie zmieni. Na nic ustawowe zapisy, na nic poselskie deklaracje w wystąpieniach sejmowych. Niestety nowe pokolenia policjantów wychowali byli milicjanci. Moim zdaniem nie ma innej drogi do zerwania z komunistyczną przeszłością w zakresie prawa o broni i amunicji, trzeba zmienić organ uprawniony do wydawania pozwoleń na broń palną. To jest realny sposób na dokonanie w tym zakresie faktycznej dekomunizacji, zarówno co do osób z komunistyczną przeszłością i co do komunistycznej praktyki.

  • max-bit

    Ja nie wiem czy to takie dobre do końca.
    Zakłada Pan że Policja dalej ciągnie stare przyzwyczajenie i jest ciągłością Milicji.
    OK pewnie że jakiś procent taki był, to nie jest żadna tajemnica.
    Ale myślę że nie należy wrzucać do jednego wora wszystkich, i w Milicji i w tym bardziej współczesnej Policji są ludzie którzy wybrali ten zawód nie po to by łomotać ludzi w kazamatach tylko to ich praca a czasem pasja (oczywiście w pozytywnym sensie).
    Przekazanie owym władzom samorządowym uprawnień do wydawania pozwoleń na broń może się okazać że spadnie się z deszczu pod rynnę. A Myśli Pan że kto pracuje w tych owych władzach samorządowych ? Wróbelki ćwierkają że… I teraz Pan trafi na jakąś Panią lub Pana po ogrodnictwie warzyw i krzewów i będzie taka osoba Panu wydawać pozwolenie na broń ? Naprawdę chce Pan tego ?
    A kogo chce Pan przyjąć do tych urzędów, i co taki urzędnik ma robić wywiad środowiskowy, i tak ktoś musi sprawdzić czy potencjalny nabywca nie stanowi zagrożenia. Kto będzie miał przechowywać np skonfiskowaną broń. I co wygeneruje to kolejną grupkę urzędników ? Zrobi to nie małe zamieszanie.

    Osobiście uważam że jeśli środowisko Policji jest w danym województwie zdrowe to o ile ustawa (proponowana) uprości i odświeży zasady wydawanie pozwoleń to powinno to zostać w gestii Policji.
    Jak już ktoś się na tym zna to wszelkie zmiany wraz z wylewaniem dziecka z kąpielą uważam za zły pomysł.
    Naprawmy odświeżmy poprawmy istniejący system i będzie OK.

    I aby było jasne nie o to chodzi że mam jakieś szczególne względy do Policji, myślę jednak że przekazywanie pewnych kompetencji grupie osób jeszcze bardziej nie kompetentnych jest złym pomysłem.

    Już na początku lat 90 naprawialiśmy Polskę tak że nie ostała się praktycznie żadna Polska fabryka (choćby losy Łucznika).

    I jeszcze jedno nie naprawi Policji odbieranie im kompetencji gdyż to była Milicja.

    Oto moje zdanie.

    • Bartosz Skowroński

      co do dobrej pracy młodych pracowników (gdzie by nie popatrzeć) jest tak jak że wchodzisz w stare środowisko a ono cię gnębi, rób tak bo tak, nie wychylaj się, pokarzesz że coś potrafisz to cie pomału zlinczują bo młody i jeszcze nasz autorytet starych pracowników będzie podważyć. Urzędnicy działają na zasadzie 0-1 (tak wiem patologie w urzędach też są).
      A to Policja będzie wydawać zaświadczenie że jesteś OK ty je zanosisz urzędnikowi że jesteś ok. On 4liter ruszać nie będzie.

    • Andrzej Turczyn

      Nikogo nie wrzucam do jednego worka, bo nie piszę o nikim konkretnym. Można by też odwrócić sprawę i powiedzieć tak: skoro wybrali służbę Polakom, to dlaczego tolerują wynaturzenia, które od czasu do czasu są widoczne. Nie chodzi jedna o to. Ja piszę o konkretnej sprawie, o pozwoleniach na broń. Widać w tym co w tych sprawach się dzieje konsekwencję braku dekomunizacji.
      Kierowaniem sprawy na boczny tor jest używanie argumentów: “w Milicji i w tym bardziej współczesnej Policji są ludzie którzy wybrali ten zawód nie po to by łomotać ludzi w kazamatach tylko to ich praca a czasem pasja”.

    • Andrzej Turczyn

      Napiszę jeszcze tak. Mnie nie interesuje to czy ktoś się poczuje dotknięty czy nie. Mnie interesuje, aby reguła była prawidłowa, a Policja co do zasady była formacją służącą Narodowi. Narodowi, nie przełożonym i nie politykom.

      • max-bit

        A widzi Pan Panie Andrzeju docieramy tym własnie do rdzenia problemu jakim jest na przykład zdobywanie pozwolenia na broń i nie tylko.
        Nasza cywilizacja (i nie dotyczy to tylko Polski, ale dla uproszczenia jej sie trzymajmy) dotarła do degradacji gdzie urzędnik, poseł, minister, policjant, czy prezydent powinien służyć tak być służącym państwa obywatela i go chronić i tak prowadzić politykę czy działania aby zapewnić temu obywatelowi rozwój opiekę itd.
        Niestety degradacja to wypatrzyła w drugą stronę owi służący zrobili z narodu (narodów) służących, a naród musi walczyć o swoje. Oczywiście ta patologia nie trwa od przedwczoraj a raczej od początku istnienia naszej cywilizacji.
        I jeszcze jedno a na jakim szczeblu u nas była ta dekomunizacja ?
        Przecież nigdzie jej nie było. NIGDZIE !
        Więc choroba tkwi wszędzie, i problemu nie wyleczy przekazywanie odpowiedzialności wydawania pozwoleń gdzie indziej gdyż przedstawiony przez Pana problem tkwi i TAM.
        I osobiście uważam że jednak w Policji bądź co bądź pracują ludzie bardziej odpowiedzialni niż w urzędach gdzie na ogół są to ludzie przypadkowi.

        Padło też tu sformułowanie że urzędnik wydający pozwolenie ma wydać tylko kwit i koniec. OK o ile w argumentowanym przypadku prawa jazdy to ma sens. O tyle w przypadku wydawania pozwolenia na broń mamy jeszcze coś takiego jak sprawdzenie karalności o raz wywiad środowiskowy. Ktoś powie że to stare komunistyczne przyzwyczajenie sprawdzać kontrolować inwigilować.
        OK, jednak my bądź co bądź jesteśmy “strasznie zacofani” w wiedzy na temat broni.
        Uważam że bez dwóch zdań powinniśmy zmienić ustawę i bezwzględnie uprościć i ułatwić wydawanie pozwoleń. Jednak trzeba to robić etapami społeczeństwo musi się uczyć tzw posiadania.
        Będziemy mieli 10 /100 kolejny etap ułatwianie 30/100 kolejny etap.
        Oczywiście to moje zdanie może być obarczone błędem.

        • vilas

          prawda, prawda, prawda – ta dekomunizacja wiele by zmieniła, bo wymiotła by urzędników o określonej filozofii myślenia szczególnie obecnej na poziomie zarządzania, a więc na poziomie decyzyjnym i decydującym o kadrach

          a nawet jak ustawa ta upadnie przez te rzeczy jak samorząd itd.
          to mam nadzieję że będzie inicjatywa żeby tylko zmienić obecną i dać np. mi prawo noszenia , albo żeby znikły te durne kategorie, żebym po prostu mógł nosić jak do ochrony osobistej, a potem zmiana KK żebym mógł użyć

    • Robert N

      Proponuję obejrzeć filmik http://trybun.org.pl/2016/10/18/pozwolenie-na-bron-sportowa-gun-tv-nadaje/ Od 12:39. Młody policjant wypowiada się na temat ilości potrzebnej broni. Proszę samemu ocenić jego “pro-obywatelskie” podejście do tematu. 2 sztuki OK no dobra może 2,5 ale 20 nigdy w życiu. Trzeba najpierw udowodnić, że nie jest się wielbłądem. Temat ilości pozostał uznaniowy i co się dzieje? A temat zakazu kałasznikopodobnych? itd, itp Policja już udowodniła, że będzie bruździć, przeszkadzać gdzie tylko się da a nawet tam gdzie się nie da.

      • Pawel W

        No ja potrafię uzasadnić, dlaczego potrzebuję 300 kałachów. Organizuję grupę szturmową na Sejm i do tego potrzebne mi 300 sztuk karabinów. 😉

        • ktosiu_1

          Nie wiesz na co się porywasz! Przecież tam zasiada poseł

          Krzysztof Mieszkowski i w trakcie jakiegokolwiek ataku na sejm, wraz z całym klubem .Nowoczesna odstawi wam jakiś teatrzyk. Pół biedy jak będzie to jakaś klasyka, co jak to będzie nowoczesna sztuka np. “6-ciu Króli”, czy może “Przygody Kameruna”, “Przychodzi chłopak do ginekologa” itp. Radze się mocno zastanowić bo raczej nie macie szans jak w/w poseł będzie w sejmie. 😉

        • max-bit

          Bedziesz tak pisał to ci wejdą chłopaki nad ranem razem z drzwiami i będzie jak w Kilerze 🙂
          Pamiętaj wielki brat patrzy.

      • Sylwa

        A jak było z czarnoprochowcami na samym początku? Sprzedaż broni bez problemu, ale własnie przez notkę policyjną krążącą wśród sklepów z bronią powstały problemy z zakupem prochu… W razie czego niech mnie jakiś strzelec CP poprawi, bo nie pamiętam szczegółów.

      • vilas

        bo są 2 kategorie
        jak w woju
        jest policjant i jest oficer policji
        oficer to najczęściej plecak z pochodzenia wiadomego rodzinnego i z wiadomymi przodkami
        zwykły policjant to z kolei bywa ideowiec który chciał iść i ganiać bandytów bo np kiedyś sam był ofiarą (dla mnie tacy są najlepsi, takich bym promował)

    • vilas

      w samorządach pracują działacze PSL i PO wraz z rodzinami

    • vilas

      dzięki za nowe fakty we wpisie o Rynkowskim, eh… szkoda słów, zgroza

      uznaniowość – bedzie sądu w sprawie rynkowskiego lub prokuratora

      jak mu nie odbiorą i nie ukarzą – to wiemy co myślimy

  • Wojtek Sokołowski

    Napisałbym że, to nieważne jaka instytucja i na jakim poziomie będzie wydawać pozwolenia na broń, jeśli nie będzie miała możliwości interpretacyjnych, i po prostu po spełnieniu warunków pozwolenie będzie musiała wydać.

    Ale jak uczy doświadczenie policja to jest instytucja sabotująca cały proces, od momentu jego procedowania w Sejmie, do momentu kiedy faktycznie pozwolenia wydaje.
    Dlatego też należy jej te uprawnienia zabrać.
    Przy czym chodzi jedynie o faktyczne wydanie decyzji w oparciu o jasne kryteria. Niech sobie sprawdzają i grzebią w kartotekach czy ktoś kto stara się o pozwolenie nie jest karany, niech dzielnicowy przychodzi na kawę czy herbatę, a proszę bardzo.
    Tyle waszego.
    Poza tym starosta dostaje info. I w oparciu o tą informację wydaje bądź nie wydaje pozwolenia.

  • Apolinary Koniecpolski

    Slusznie. Problem jest jednak tylko wycinkiem i poklosiem wiekszego problemu tzn. ukladu “okraglo-stolowego” i braku prawdziwej lustracji i dekomunizacji Państwa.

    To wciaz PRL 2.0 z nowa symbolika, ale metody,cele i klasa polityczna sa wciaz TE SAME.
    Nawet tzw. “opozycja demokratyczna” z lat 68 to tylko frakcja PZPR ktorej wczesniej jakos nie przeszkadzalo zwalczanie podziemia narodowosciowego w latach 40-50.
    Trzeba zaczac od UoBiA ale potem trzeba zmienic caly system partyjnokracyjny.

  • radekgo

    to nie istytucja winna lecz zle napisane prawo oni jedynie stosuja zle napisana ustawe na swoją kozysc to tyle i za tyle. Nawet jesli jakims cudem nowa ustawa wejdzie w zycie to mozna ja zepsuc rozporządzeniami np minister określi takie warunki egzaminu na 5000 zł i pozamiatane.

  • Mariusz Sienkiewicz

    Zapominamy w tym wszystkim o jednej ważnej sprawie, jesteśmy ludźmi WOLNYMI a wolny człowiek musi mieć prawo do obrony tylko NIEWOLNI ludzie tego nie mają. Ta zasada dotyczy się prawa do życia i jest podstawowym elementem naszej cywilizacji do czasów komunizmu. Nie ma czegoś takiego jak prawo do broni to pojecie z gruntu błędne. Nam zakazano posiadania broni. Zakazał tego oprawca komunistyczny a jego zwolennicy do dzisiaj zakazują nam się bronić i zakazują posiadania broni. Każdy z nas w Polsce ma ZAKAZ posiadania broni a nie, nie posiada prawa. Sama dyskusja czy ktoś pozwoli mi na obronę domu czy dzieci jest bezpodstawna i tak to zrobię kwestia jakie narzędzia będą dostępne. Wolę być sądzony przez trzech niż niesiony przez czterech. Same przepisy i te przepychanki to zabawa prawników i tu chylę czoła przed Panem Turczynem fundacją AD Arma czy FAU. Nagłaśniają problem i starają się o zmiany. Największa zmiana musi zostać jednak dokonana w głowach obywateli. Bez woli społecznej będziemy tak samo słyszalni w sejmie jak szybownicy czy żeglarze.

    • Nie mamy niepodległości!
      Niepodległa Rzeczpospolita = Przyrodzone Prawo do Broni. Cofnięcie prawa do broni tylko za wyrokiem sądu!
      Oczywiście od razu to się nie stanie, ale dla ludów Europy to powinien być cel.

  • vilas

    ja kolekcjonera właśnie na policji zdałem

    problem nie jest w tym że policja

    bo jak by była uznaniowość w rękach samorządu to pozwolenie dostawali by tylko samorządowcy PSL i PO z rodzinami

    problemy są 2:
    – lewactwo (komuna kiedyś teraz EU)
    – uznaniowość rozstrzygnięcia organu w sprawie administracyjnej

    • Paweł Błaszczyk

      Gratuluję koledze zdania niełatwego ponoć egzaminu, rozumiem radość i optymizm z tego wynikające, jednak proszę nie przekładać tego na hura-optymizm i (za)daleko idące wnioski co do policji jako całej instytucji. Proszę poczytać wcześniejsze notki zamieszczane na tym portalu, na stronie ROMB i innych org. strzeleckich. Proszę przypomnieć sobie nowelizację UoBiA z 2011 r. i orzeczenia NSA wynikające z podejmowanych przez policyjne WPA prób nadinterpretacji przepisów znowelizowanej ustawy (że przypomnę choćby słynne “w szczególności”).
      Policja już obecnie (w świetle obecnie obowiązującej UoBiA) jest organem, który jednocześnie wydaje pozwolenia jak i kontroluje przesłanki warunkujące ich uzyskanie. Czy nie dostrzega Pan tego konfliktu interesu? Po wejściu w życie nowej UoBiA policja będzie jeszcze bardziej obciążona kontrolowaniem i nadzorem, zatem logicznym jest przekazanie uprawnień adm. w zakresie wydawania pozwoleń na inne instytucje.

      • vilas

        ten egzamin nie jest trudny
        to raczej ja zapytać bym mógł – czemu protestujący przeciw ustawie ROMBu sportowcy tak protestują na pomysł ROMBu dotyczący egzaminu kompetencyjnego
        chyba że jedynie prezesi protestuja i ich można na “fejsie” poczytać jak narzekają na projekt nowej ustawy

        a co do reszty – to jest uznaniowość własnie

        w przypadku egzaminu ściśle określonego przepisami nie ma uznaniowości i dlatego się go zdaje

        problemy z 2011 i to że musiało zareagować NSA – to była uznaniowość którą sąd ukrócił
        i policyjni prawnicy już wiedzieli jak muszą działać

        kwestia nie jest w tym czy decyzje wydaje : organ rządowy, organ samorządowy, organ centralny, sąd , policja, ale w uznaniowości bądź niejednolitości

        • Paweł Błaszczyk

          Co do egzaminu na pozwolenie d.c. kolekcjonerskich – kolega zdał (raz jeszcze gratuluję), ja nawet nie próbowałem, jednak wiem z relacji jaki jest procent zdających, jak “życzliwi” potrafią być egzaminatorzy, wobec czego podtrzymuję moją opinię, że jest to egzamin trudny i obarczony sporym ryzykiem finansowym, co nie oznacza, że nie można go zdać.
          Co do połączenia kompetencji decyzyjnych i kontrolnych – tu zdecydowanie obstaję przy swoim. To rodzi patologię, a co najmniej niechęć do wydawania pozwoleń. Potwierdził to mój znajomy, policjant: “Więcej broni w rękach cywil? Już teraz mamy z tym sporo pracy…”.
          Według różnych szacunków po wejściu w życie nowej ustawy (co daj Boże), ilość wydawanych pozwoleń wzrośnie 2 – 10 krotnie, więc tej pracy jeszcze przybędzie.

          • vilas

            wiesz jaki jest procent zdających ?
            90%
            jak ktoś się uczył to zda pytania
            jak ktoś nie zdaje to przez pistolet bocznego zapłonu lub przez gorszy wynik na strzelnicy – ale w sporcie by chyba nie zdał tym bardziej, tam trzeba do rzutków strzelać a kolekcjoner ze strzelby strzela statycznie do nieruchomej tarczy

            okej, czyli dużo osób zdaje patent , 100% ?
            czy 90% ?
            materiału jest więcej , czy może lepiej w to nie brnąć bo CBA też może czytać – a NIEKTÓRZY (nie generalizuję) kochani koledzy sportowcy plują na ROMB i KUKIZA coś ostatnio a część regulacje EU popiera nawet

          • radoslaw wierba

            Podczas egzaminu na patent w grupie w której byłem było 7 osób , które wcześniej przystąpiły do kolekcjonerskiego. Nie zdały. Ich grupa wówczas liczyła 9 osób a więc zdały dwie. Tu jest opis już zamieszczony gdzieś tutaj w komentarzach jak wygląda egzamin na kolekcjonerskie: https://www.braterstwo.eu/jak-trudny-jest-egzamin-przeprowadzany-przez-policje/ Na egzaminie na patent, który ja zdawałem strzelałem wyłącznie z pistoletu pneumatycznego i nikt nie sprawdzał nawet tych wyników. To tyle odnośnie tych twoich 90% itd. Dużo piszesz ale nic z tego nie wynika jak powyżej.

          • vilas

            ” Na egzaminie na patent, który ja zdawałem strzelałem wyłącznie z pistoletu pneumatycznego i nikt nie sprawdzał nawet tych wyników.”

            i na tej podstawie ktoś potem pozwolenie na broń z prawem noszenia dostaje ?
            a przepisy mówia jakie są wymagania

            ” Dużo piszesz ale nic z tego nie wynika jak powyżej.”

            wynika, a to że nie wiem czy egzaminom na patent nie powinny się przyjrzeć … oby ROMB to uporządkował bo tak nie powinno być

          • radoslaw wierba

            Ile osób na świecie to tyle jest “powinno być to czy tamto” Osobiście nie używam słowa powinno bo to co dla mnie “powinno być” dla innego brzmi groteskowo.

          • vilas

            jeśli nie ma przepisów – to jest uznaniowość – czyli zło na które narzekamy
            ale jeśli jest przepis który mówi jak ma wyglądać egzamin a egzaminator robi inaczej to … serio to się wtedy robi nieciekawie i nie jest to “ile osób tyle powinno”, jest paragraf w przepisie i koniec kropka nie ma dyskusji jak coś jest wpisane w odpowiednim miejscu odpowiedniego przepisu

  • Pomijając to czy by było lepiej czy gorzej, to jest chyba najbardziej rewolucyjny aspekt projektu nowej ustawy. Obawiam się, że właśnie to może być przyczyną naszego niepowodzenia.

  • Mozets

    Policja nie powinna mieć prawa wydawania zezwoleń – ale powinna mieć wykaz osób posiadających broń. Policja także powinna mieć prawo ( w porozumieniu z kuratorami d/s karnych i rodzinnych Sądów) do wydawania opinii środowiskowych o zachowaniu w miejscu zamieszkania – chętnych do zakupu broni. Policja jest dobrze zorientowana kto na podwórku X jest alkoholikiem , chuliganem czy chorym psychicznie.