Czeska armia jest wyposażana w nowy karabinek szturmowy CZ Bren 2.

W 2011 roku czeska armia rozpoczęła wyposażanie w nowy karabinek szturmowy Bren. W warunkach wojskowych pojawiły się wady karabinka i w 2015 roku zapowiedziano wersję zmodyfikowaną Bren 2. Do tego czasu do wojska dostarczono blisko 18 000 karabinków. Karabinek Bren dostępny był również w wersji cywilnej. Więcej…

W trzeciej dekadzie listopada 2016 r. fabryka CZ zawiadomiła o rozpoczęciu wyposażania czeskiej armii w karabinek Bren 2. Poprawienie karabinka, zgodnie z uwagami użytkowników zajęło zakładom zbrojeniowym CZ niewiele ponad rok. Do końca listopada ma być dostarczonych do czeskiej armii 2600 karabinków Bren 2. Więcej…

Od 2007 r. Fabryka Broni “Łucznik” Radom konstruuje karabinek szturmowy MSBS. Do dnia dzisiejszego nie dostarczono do armii żadnej partii karabinków. Karabinek wciąż jest na etapie testów i badań, a produkcja karabinka nie jest rozpoczęta. Więcej…

1692654_-_main

Komentarz chyba nie jest potrzebny. Leżącego nie wypada kopać. Nasz narodowy producent broni strzeleckiej jest niewydolną spółką, która ledwo przędzie na dotychczas marnych zamówieniach rządowych. Rynek cywilny, który zapewnił doskonałe funkcjonowanie fabryce CZ w Polsce nie istnieje. Dotychczasowym rządom nie przyszło nawet do głowy, że zmieniając regulacje prawne dotyczące dostępu do broni palnej, dają szansę naszej gospodarce.

Tags: , , ,
  • Krzysztof Jabłoński

    “Do dnia dzisiejszego nie dostarczono do armii żadnej partii karabinków.”
    Oszczerstwo! A partia reprezentacyjna!?

    • Andrzej Turczyn

      Bez przesady, to były karabiny nawet nie sprzedane a wypożyczone i dla kompanii jakiegoś garnizonu. To ilość naprawdę nieistotna z punktu widzenia podanej informacji.

      • Krzysztof Jabłoński

        Ta nieistotna ilość, to był istotny element propagandy sukcesu niewydolnej spółki. A mój komentarz to nie przesada – to ironia.

        Faktem jest, że przez 9 lat Łucznik nie dostarczył nikomu żadnej partii funkcjonalnych (strzelających) karabinów. Ten projekt jest wiecznym prototypem. Hukowce dla kompanii reprezentacyjnej to jedyna partia, która w ogóle opuściła laboratorium, ale nimi bronić się nie da.

    • marwin

      To nie oszczerstwo. To nie są karabiny tylko atrapy. Z tzw. pierwszej ręki wiem, że mają zaspawane lufy. Ale rozumiem ironię 🙂

      • Krzysztof Jabłoński

        Nie zaspawane, a tylko konstrukcyjnie przystosowane do strzelania wyłącznie amunicją ślepą – jest to broń alarmowa. Z tego co czytałem w dokumentacji, to po prostu mają wbudowany odrzutnik (zwężka na końcu lufy, żeby się sam przeładował po strzale).

        • marwin

          Info od człowieka, z kampanii reprezentacyjnej, który z tym paradował. Przewód lufy jest zaślepiony. Wiem co to jest odrzutnik i do czego służy.

          • Krzysztof Jabłoński

            Tak podejrzewałem, ale nie każdy wie co to odrzutnik 😉
            Jednak tego, że jest pręt zamiast lufy to już się nie spodziewałem. Rzekłbym, że zbaraniałem. Dzięki za info w każdym razie.

  • Wojtek Sokołowski

    A propo kopania leżącego. Ja bym jednak nie szukał winy po stronie FB. Fabryka chce i może. Co właściwie pokazała. Problem jest raczej z procedurami po stronie armii, opóźnienia wynikają choćby z tego że WP, poproszone o wskazanie poprawek jakie chciałoby wprowadzić, poprawki określiło, tylko nie potrafiło odesłać dokumentów do FB, tak żeby można je praktycznie wprowadzić.
    Do tego dochodzą tarcia jeśli chodzi o prawa do dokumentacji.
    Zresztą o czym tutaj pisać. Ostatnio czytałem że WP nie potrafiło określić koloru dla najnowszego granatnika, nie potrafili się zdecydować na jakiś odcień zieleni. I w efekcie dostaną czarny. To jest parodia, ale nie po stronie wykonawcy.
    Z BREN-ami jest jeszcze inna sprawa, pierwsza seria, bo ta to jest kolejna poprawiona, miała sporo wad, które trzeba było likwidować na bieżąco.
    Oczywiście nie twierdze, że nasze MSBS-y jeśli wejdą w końcu do wyposażenia, będą zupełnie bez wad. Ale dłuższy proces sprawdzający gwarantuje tutaj wyższą jakość.

    • Mozets

      Wojtku może znasz szczegóły konstrukcyjne budowy czeskiej broni Bren 2 . Ja mimo że uzbrojeniowiec nie wiem nic o tym. Czy bazuje on na kałasznikowie jeśli chodzi o zespół ryglujący, zamek , suwadło , odprowadzanie gazów itd. Jeśli tak to chyba niewiele odbiega od polskich modyfikacji. Ja to określam jako remonty elewacji domów przy Rynku. Zaplecze i ogród , szopy komórki i wychodek to ten sam bałagan.

  • vilas

    jak inżynierowie znaleźli inne prace bo im nie płacono odpowiednio …
    w wielu projektach państwowych tak jest
    w fabryce zarabia zarząd, dyrektorzy, jacyś goście od procedur, prawnicy obsługa,
    potem długo dlugo nic
    potem księgowość
    potem nic
    potem inżynier a zaraz obok robotnik
    no więc…
    a z drugiej strony MSBS to też dzieło 2 innych podmiotów wojskowych i tam się sprawy też różnie miewają i też czasem sie cuda dzieją
    ale myśle że w PL problem leży w tym, że inżynier jak za komuny to ma gorzej jak typ na tokarce i frezarce (nie, nie przesadzam)

    • Mozets

      Zamieszczę jedno opowiadanie jak dawno temu pracowałem w zakładzie zbrojeniowym i jako szef komórki badań uzbrojenia i poligonu do badań zakładowych musiałem ( interwencja dyrekcji) puścić partię transporterów opancerzonych, pomimo że nie spełniały warunków przystrzeliwania broni pokładowej . Bo od tego ( złomu) zależały właśnie nagrody roczne. To było w grudniu 1980 roku. Zgodziłem się to podpisać – bo wszystkie szły do Afganistanu. Więc liczyłem , że moja fuszerka zmniejszy ilość zabitych mudżachedinów z powodu niecelnego strzelania i rozrzutu. Ale to tylko wymówka. Dałem po po prostu d…y jako fachman – inaczej wyleciałbym z roboty przed wigilią. Zwolniłem się kilka miesięcy później na mój wniosek – przed stanem wojennym i trochę przez to się zrehabilitowałem – choć nie do końca…

      • vilas

        ja akurat znam osobiście pewnego inżyniera który… nie będę mówił żeby nie zdradzić kto ale – jak napisałem, jak płacili mało to on sie zwolił i znalazł pracę za chyba 2 tysie więcej ,
        naukowców z innych dziedzin też paru znam i zmieniali branże, żeby przekroczyć magiczne 3 tysie netto a chcieli mieć 4 netto,
        6 netto zarabia kafelkarz, operator koparki itd.

        • Mozets

          Ja akurat zarabiałem tam sporo ( około 8 tys.) jak się zwolniłem przez cały stan wojenny zarabiałem połowe z tego. Ale miałem spokój. Nie przemundurowali mnie. I nie kazali przystrzeliwać wbrew strajkującym robotnikom. Później (1986) poszedłem do firmy budowalnej i na stare pieniądze zarabiałem ponad 1500000 jako kierownik budowy. Jednak najpierw 3 lata zasuwałem jako robotnik budowlany , dachy , doły 3,2 m do ławy fundamentowej, drogi, chodniki, krawężniki, malowanie, glazura, malowanie konstrukcji 20 m nad pracującymi obrabiarkami, papa, tynki, wylewki, murowanie, rynny, rury spustowe itp.. Moi koledzy mówili ( życzliwie ) do mnie – “te kapitan bier łopate i idziemy zap……ć” . Brałem i za…….m.

          • vilas

            a moi koledzy co pracowali przy pewnych projektach (jeden pracował przy projekcie o którym domyślasz się że dyskutujemy) to wkurzyli się i wyjechali,
            kolega co miał doktorat się wkurzył – bo nie po to studiowali , dziś zarabiaja dużo w zagranicznych firmach za granicą,
            po za tym nie każdy ma zdrowie do łopaty , kręgosłup, stawy itd.

          • Mozets

            Ja nie mogłem wyjechać bo miałem przydział mobilizacyjny do wojska w rezerwie , wtedy – lata 80-te nie było wyjazdów jak dzisiaj za granicę. Nikt nie miał paszportów. Zdrowia nie miałem do ciężkiej roboty, cieśnia nadgarstków , zwyrodnienia kręgosłupa po służbie wojskowej i spaniu na ziemi i w mrozie na poligonach, Nerwica serca ( serce żołnierskie D’Costy) po kilkuletnich walkach o przeniesienie i zwolnienie z wojska. W dźwiganiu wyręczali mnie koledzy ze wsi – silni i zdrowi, za to ja pisałem im podania, wnioski, pomagałem w wyjaśnianiu kodeksu pracy i pułapek prawnych. A w podzięce od wojska za opuszczenie armii i oddanie bezcennej czerwonej legitymacji przed stanem wojennym miałem blokadę wszelkich ciekawych ofert pracy ( technicznych, “psychicznych” czyli umysłowych). Byłem na cenzurowanym w KMPZPR miasta. Niedawno jak odchodziłem na emeryturę wojsko nie chciało mi nawet wydać papierków z lat służby ( wszystko niby spalone) . Napisałem do Departamentu Ministra Obrony. Mądry generał w tym biurze polecił załatwić i wszystkie papierki znalazły się cudownie w 2 dni. Stosunki w armii mimo że dawno byłem już zołnierzem NATO dalej często są odbiciem stosunków i upadlania sowieckiego jak w latach 60-tych. Siła inercji. W cywilu też trzeba było miec plecy “różowe ” do wielu stanowisk. Mimo, iż niby “komuna upadła “. Na cztery łapy. W Instytucie Uzbrojenia pełniłem funkcję st.inż. d/s komórek naukowo-badawczych. A w cywilu byłem pewien czas maszynistą oczyszczalni ścieków. Na mojego szefa wyznaczono chłopaka po podstawówce i skierowano szybko na CKU ( Centrum Kształcenia Ustawicznego) pogłębiającego wiedzę z podstawówki. Bo nie miał średniego a dyspozytor musiał mieć min. średnie. Opisałem te lata w książce “Reedukacja kapitana M”.

  • sidi nowy

    Działanie dywersyjne by przemysł Polski blokować jak tylko się da w każdej materii ?

  • Pingback: Dzięki kontraktowi z MON Fabryka Broni "Łucznik" Radom zwiększa moce produkcyjne jest nadzieja, że skorzystają na tym również cywilni posiadacze broni | Andrzej Turczyn()