Stanowisko Naczelnej Rady lekarskiej w sprawie projektu ustawy o broni i amunicji.

Oni wszyscy chcą mieć nad nami władzę. Oczywiście wyłącznie dla naszego dobra, kto by pomyślał, że z innego powodu, ten jest zły. Dzisiaj dostałem kilka opinii poświęconych projektowi ustawy o broni i amunicji, który jest póki co zamrożony w Sejmie. Będę je prezentował z krytycznym moim komentarzem, tam gdzie będzie taka potrzeba. Pierwszą opinię z BCC już zaprezentowałem. Business Centre Club zajął pozytywne stanowisko o projekcie ustawy o broni i amunicji.

W tym wpisie opinia Naczelnej Rady Lekarskiej. Zanim przedstawię treść dokumentu, konieczne kilka słów komentarza.

Dostęp do broni to taka dziedzina życia społecznego, przy regulacji której, należy wziąć pod uwagę kilka istotnych elementów. Zasadnicza sprawa jest taka, że o ile decydujemy się na jakąś formę reglamentacji dostępu do broni palnej, to należy tak ograniczać ten dostęp, aby było to ograniczenie minimalnie konieczne. Broń = wolność, to element konstrukcyjny wolności. Kto twierdzi inaczej jest kłamcą lub zwyczajnym głupcem i nie należy na jego zdanie zwracać uwagi. Każdy z elementów konstruujących wolność jednostki, należy szczególnie ostrożnie traktować. Reglamentując dostęp do broni palnej, trzeba ograniczać się do koniecznego minimum.

Przyjmuje się, że zdrowie powinno limitować dostęp do broni palnej, ale przecież nie zdrowie każde. Uznanie, że trzeba być absolutnie zdrowym aby mieć broń, to obłąkańcza wizja totalitarnego państwa. Tak dzisiaj w Polsce niestety jest. Obowiązujące przepisy, zupełnie nie wiadomo z jakiego powodu, z kręgu osób które mogłyby posiadać broń wykluczają np. osoby głuche lub bez nóg. Wydaje się to zupełnie idiotyczne, bo komu bardziej potrzebna do obrony broń, niż temu kto nie potrafi szybko biegać i po co komu słuch, gdy na strzelnicy robi się wiele aby nie słyszeć huku. Jest odwrotnie niż to powinno być.

Projektowana ustawa o broni i amunicji była tworzona z ideą eliminacji takich i podobnych bzdur. Zdrowy rozum podpowiada, że jeżeli zdrowie ma być przeciwwskazaniem do posiadania broni, to może to być tylko ta jego część, która dotyczy psychicznej i neurologicznej strony naszego zdrowia. Jestem przekonany, że panuje społeczna zgoda na to, aby tzw. wariat broni nie posiadał. Ale nie ma tej samej zgody aby wykluczyć z kręgu uprawnianych do posiadania broni osoby np. z dysfunkcją nóg, czy  słuchu. Nie ma żadnego aksjologicznego uzasadnienia poddawania człowieka, który chce mieć broń badaniom np. stomatologa, dermatologa czy lekarza od płuc. Nie ma i już. Z taką myślą zaprojektowano stosowny przepis. Projektowany przepis art. 14 ust. 4 stanowi:

Do wniosku o wydanie obywatelskiej karty broni należy dołączyć:

1) informację o wnioskodawcy z Krajowego Rejestru Karnego;

2) zaświadczenie od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej stwierdzające brak przeciwwskazań do wydania pozwolenia na broń, o których mowa w art. 10 pkt 4; przed wydaniem zaświadczenia lekarz może zasięgnąć opinii psychologa lub lekarzy specjalistów w zakresie neurologii lub psychiatrii.

Nie ma racjonalnego powodu aby przy pozwoleniu na broń badać cokolwiek innego niż stan zdrowia psychicznego i funkcjonowanie psychologicznego. Nikogo to nie może obchodzić, że ktoś kulawy, głuchy i bez ręki chce mieć broń. Niestety… zdaniem NRL to ja mylę się.

Polska jest opleciona pajęczyną różnego rodzaju korporacji. Każda ciągnie kołdrę w swoją stronę, ile się da. Oczywiście zawsze w naszym interesie, nigdy dla załatwiania korporacyjnych spraw, a dokładnie nie w celu napełnienia korporacyjnego koryta. Właśnie nie w tym celu, ale wyłącznie dla dobra publicznego i dobra nas samych, Naczelna Rada Lekarska zajęła stanowisko w przedmiocie projektu ustawy o broni i amunicji. Opinia jakkolwiek krótka i nie odnosząca się do samej idei projektowanego modelu reglamentacji, zwraca uwagę, że jak to tak może być, że lekarze wszystkich specjalności nie mogą z nami zrobić wszystkiego. Nawet sprawić, że przejdzie nam koło nosa pozwolenie na broń…

Stanowisko NRL w formacje pdf.

Download (PDF, 380KB)

  • marwin

    Chyba nikt nie ma wątpliwości, że podstawowa opieka zdrowotna oparta jest na prywatnym biznesie lekarzy prowadzących przychodnie. W tych przychodniach są różni specjaliści. Więc przy każdej, również tej okazji, klika próbuje zarobić. I tak, po uwzględnieniu tej opinii, zaświadczenie będzie musiał wystawić każdy lekarz pracujący w danej przychodni, od radiologa do ginekologa.
    Całe szczęście tu nie obowiązuje rejonizacja. Chętni do posiadani broni przepiszą sie do przychodni gdzie fachowców jest jak najmniej. Po roku od wejścia ustawy wiejskie, minimalistyczne praktyki lekarskie będą miały najwięcej pacjentów. Co więcej, tych tanich w utrzymaniu, czyli zdrowych i w sile wieku 🙂

    • Tom Gorsky

      I tak zapewne się stanie.

  • Pawel W

    Tak. Bo opinia urologa lub odpowiednio ginekologa jest niezbędna! Niestety, ale ci ludzie nadal funkcjonują w dawnym systemie i nie rozumieją idei. To tak, jakby na prawo jazdy trzeba było zasięgać opinii różnych lekarzy, a wystarczy zaświadczenie od okulisty i lekarza rodzinnego(bo jest duża szansa, iż wie o padaczce).
    A w sumie to nawet nie pamiętam, czy nie wystarczyło wyłącznie oświadczenie o stanie zdrowia? Pamiętam, że na formularzu trzeba było miejsce do przyznania się do uzależnień (ciekawe po co? Chyba pro forma, bo nikt rozsądny, kto chce uprawnienia, nie przyzna się np.do alkoholizmu, a tym bardziej do narkomanii).

    • marwin

      To nie tak, oni doskonale rozumieją idee, tylko mają ją gdzieś, bo jest szansa zarobić.

      • Pawel W

        Nie sądzę, aby w tę stronę analizowali. Po prostu uważają, że jak to tak, że lekarz nie może zasięgnąć rady dowolnego specjalisty, chociaż nie jest to potrzebne.

  • Starypryk

    To i lewatywę mogą zaordynować jak u Szwejka.
    Czyli każda gildia dokłada swoje “lub czasopisma” i ustawa puchnie od troski nad obywatelskim portfelem.

    • Erorch

      Dobrze powiedziane z tymi gildiami.

  • Robert N

    eeeetaaam, marudzicie, mogli przecież napisać, że ich zdaniem każdy kandydat musi przejść roczną obserwację na zamkniętym oddziale psychiatrycznym (oczywiście odpłatną) a na serio rzeczywiście ciekawe, jest opinia, że tak powinno być i już – zero jakiegoś uzasadnienia

  • Krzysztof Jabłoński

    A opinia od ortopedy, czy kości wytrzymają obciążenie?
    I od kardiologa czy stres nie będzie miał wpływu na rozwój miażdżycy?
    Może warto jeszcze rozważyć wymaganie konsultacji z dietetykiem?

    • Erorch

      Największą cnotą lekarza jak i lewicowca jest współczucie (oczywiście na poziomie ideologicznym).

      W Polsce dochodzi do tego fakt zatrudnienia przez państwo. W Ameryce dominacja lewicy (czasami wręcz skrajnej) na wyższych uczelniach.

      Szczerze mówiąc zdziwił bym się gdyby większość lekarzy nie była mniej lub bardziej lewicowa.

  • Szprogus75

    Jedynie obawa o własną kieszeń tak mocno trwoży lekarzy a nie tam jakieś inne argumenty. Akurat ta grupa zawodowa wybitnie dba o swoje finanse. Jak jest okazja to zarabiamy ile się da.

  • Niestety w tym polskim, zwyrodniałym, kapitalizmie na pierwszym miejscu jest ZYSK a nie dobro pacjenta, czy zwykłego obywatela. Dodatkowo na to nakładają się jeszcze przeróżne struktury (te negatywne) i sposób myślenia rodem z PRL. Pomieszanie z poplątaniem.

  • Jarek Lew

    A co jeżeli oni faktycznie robią to wszystko dla naszego dobra?
    Wiem że to może być mało popularne pytanie, ale może to my źle do wszystkiego podchodzimy?
    Ostatnio oglądałem sobie filmik jak wygląda przemoc i zakłamanie w szeregach policji, w sumie 7 radiowozów przyjechało zatrzymać kobietę z dwójką dzieci w samochodzie, szarpanina, podarte ubrania, siniaki na ciele…
    Nie od dziś wiadomo że milicja pałowała ile wlezie, “mi” zmieniło się na “po” i jak za sprawą czarodziejskiej różdżki Harrego Pottera wszyscy funkcjonariusze zmienili przyzwyczajenia, stali się prawi i skorzy do pomocy…
    Teraz załóżmy że mamy w społeczeństwie statystycznie w każdej rodzinie broń, prawo musi też chronić policję i będą mogli wydobyć broń w każdym momencie… czy taki incydent skończył by się na szarpaninie?
    Może faktycznie władza się o nas martwi, ale powody podaje zupełnie inne, może mieć problemy z odpowiedzialną kadra a winę zwala na niedojrzałe społeczeństwo? Zresztą jakie Państwo by się przyznało że nie radzi sobie ze służbami?

    Jak by się mocniej zastanowić to zaczyna się wszystko trzymać kupy, mundurowy musi mieć broń (zło konieczne), ale ten sam człowiek po zdjęciu czapeczki już stwarza zagrożenie…Jeżeli może nosić broń służbowo, to z automatu powinien dostać pozwolenie jako osoba prywatna. Jeżeli natomiast są podejrzenia że człowiek jest nieodpowiedzialny to powinien pracować w przysłowiowej Biedronce…początkowo chciałem napisać w ZUSIE ale tam w rękach pracownika może być życie emeryta, czyli też spora odpowiedzialność.

    Co mnie w moim poście najbardziej smuci? że mogę mieć racje:(

    ps. do czytających policjantów, mam w rodzinie osoby w służbach mundurowych i wiem że mogą być wzorowi (taka jest większość) ale też wiem że w najbielszym stadzie owiec trafia się jedna w nieco odmiennym kolorze (dotyczy to wszystkich profesji) i tak długo jak reszta stada będzie tuszować wybryki barana to całe stado jest złe…
    Niestety przez okres PRL utrwaliło się że donoszenie jest złe, a cwaniactwo dobre i teraz na tym wszyscy tracą, a jednostkowa patologia ma się dobrze…

  • Tom Gorsky

    Nie tylko słuch czy nogi obecnie są problemem. Jakakolwiek większa wada wzroku (mimo, że bez problemu skorygowana do poziomu normalnej ostrości wzroku, i nie ma żadnych innych patalogi) również eliminuje. Obecne wymagania (max. dopuszczalna wielkość wady refrakcji) pod tym względem są ostrzejsze niż wymagania na prawo jazdy kat B, a nawet wymagania EASA dot. pilotów, i to nie tylko prywatnych, ale również zawodowych! To jest dopiero absurd! Taki wymóg nie ma żadnej podstawy naukowej, jest wyłącznie czystą dyskryminacją, selekcją, która nie ma żadnych podstaw naukowych ani danych statystycznych które by ją potwierdzały.
    Podobnie rzecz ma się z widzeniem barw. Nie jest ono wymagane w przypadku prawa jazdy kat. B, czy nawet w przypadku pilotów prywatnych, ale do pozwolenia na broń już tak. Kolejny absurd, z ewentualnym wyjątkiem myśliwych, którzy jako jedyni z cywilów mogą strzelać poza terenem ściśle kontrolowanym jakim jest strzelnica.
    Co do problemów ze słuchem czy braku nóg – to nawet komentować się nie da cenzuralnie. Raczej by się wzięli za dopuszczenie tłumików żeby chronić słuch strzelców i ludzi w okolicy. Co do braku (sprawnych) nóg – bo takiej osobie na wózku można łatwiej odebrać broń niż bez wózka. To może wprowadźmy wymóg że osoba która chce mieć pozwolenie na broń musi być silnym mężczyzną o wzroście min. 1,90 m, posiadająca czarny pas w karate lub odpowiednik w innych sztukach walki, żeby zminimalizować ryzyko odebrania jej broni? Przecież słabo umięśniona, mała 1,5 m dziewczyna nie może też mieć pozwolenia bo sobie da odebrać broń.
    Pal licho pazerność lekarzy – ale na Boga, niech wreszcie się skończy ta patologia absurdalnych wymagań, które nie mają nic wspólnego z duchem ustawy, mówiącym o osobach stwarzających zagrożenie dla siebie lub innych osób. Bo w jaki niby sposób osoba na wózku, głucha, z nieidealnym widzeniem barw, albo nosząca trochę silniejsze szkła (ale będąca w stanie odczytać odpowiedni rządek liter na tablicy Snellena dla wymaganej ostrości widzenia w okularach lub bez (jeśli nie są potrzebne do jej osiągnięcia) na poziomie 0,5 – takiej samej jak wymagana do prawa jazdy kat. B czy latania samolotem amatorskiego) ma być zagrożeniem dla siebie czy dla innych?

    • Maciek Mazan

      Podam kolejny absurd.

      Wspominałem tu kilka miesięcy temu o znajomym, który kilka lat temu miał wypadek – potrącił go samochód. Na stole operacyjnym dostał ataku padaczki. Podobno jakiś procent ludzi tak reaguje na znieczulenie zewnątrzoponowe.

      Jego błąd polegał na tym, że przyznał się do tego epizodu orzecznikowi. Ten poszedł po najmniejszej linii oporu: epilepsja = negatywna opinia. I na nic tłumaczenia, że to był jedyny raz w jego życiu, że wyniki badań EEG nie wykazują nieprawidłowości. Był atak, czyli chorował, a jak chorował to nie może mieć broni.

      Skończyło się na zakupie CP, jakoś nikt od tego nie ucierpiał.

      Osobiście uważam, że badania lekarskie to relikt poprzedniej epoki i zwykła dupokrytka. Sprytny socjopata nie będzie mieć problemu z przejściem przez testy – trzeba być ostatnim głąbem, aby w 5 minut nie zauważyć, które odpowiedzi są “podejrzane” i po prostu ich unikać.
      Badanie słuchu, kompletności kończyn czy rozpoznawania barw to już głupota do kwadratu. Jakoś nie przypominam sobie, aby w strasznym USA niedosłyszący daltoniści w podeszłym wieku i na wózkach, robili innym krzywdę z użyciem współczesnej broni palnej.

      • Tom Gorsky

        I w ten sposób system uczy nieuczciwości i cwaniactwa – uczciwych system karze i niszczy.

        • Andrzej Turczyn

          ostrożności uczy wobec systemu, który jest opresyjny i zly

  • Arkadiusz Nowak

    Tutaj akurat bym się zgodził, ze stanowiskiem NRL bo akurat jest ona wolnościowa jeśli przyjmiemy, że każdy lekarz będzie mógł takie zaświadczenie wydać i tylko od niego będzie zależała ilość konsultacji.
    Wytłumaczę to na przykładzie:
    Na ten moment przed przystąpieniem do egzaminu na patent musimy udać się do lekarza sportowego. Poszedłem do jednego, który przyjmował w ośrodku zdrowia, więc pani rejestratorka powiedziała, że muszę multum badań zrobić u nich w ośrodku(krew itd). Odpowiedziałem, że posiadam takowe badanie a ona na to, że muszą być u nich zrobione. Koniec końców znalazłem takiego lekarza co zapytał się tylko czy zdrowy jestem i przybił pieczątkę
    Więc jeśli przy bardzo ograniczonej liczbie lekarzy sportowych dało się znaleźć takiego co bez problemu dał pozwolenie. To jeśli wszyscy lekarze tzw. interniści(najwięcej lekarzy ma specjalizację tego typu a można rozszerzyć o inne) będą mogli wydawać tego typu zaświadczenie najwięcej będą zarabiać Ci którzy przyjmują prywatnie i będą to robić szybko, po atrakcyjnej cenie i nie robiąc problemów.

  • kolekcjoner1911

    Ciekawe, że tej samej Radzie nie przeszkadzał fakt umieszczenia na oddziale ginekologicznym szpitala powiatowego w okolicach Poznania lokalnego Pana Starosty jako rekonwalescenta. No cóż GENDER :(((

    • Arkadiusz Nowak

      Kolego to nie ma nic ze sobą wspólnego. Można NRL lubić lub nie. Osobiście nie lubię ale rada nie ma żadnej kompetencji w tej sprawie.

  • Sebastian Frackowiak

    Wprowadzenie fakultatywnej możliwości zasięgnięcia opinii neurologa czy psychologa to duży błąd. Leczenie schorzeń psychicznych nie wymaga skierowania od lekarza POZ, więc lekarz POZ nie ma żadnych informacji o pacjencie w tej kwestii.

    • Pawel W

      Ale może mieć, bo najczęściej to on przedłuża leki, a do specjalisty chodzi się od czasu do czasu, a nie co miesiąc po receptę.

      • Tom Gorsky

        Dokładnie!

    • Arkadiusz Nowak

      Tutaj nie chodzi o skierowania i informacje bo gdyby o to chodziło to w ciągu 10 lat kilka razy zmieniłem lekarza i ośrodek POZ. Tutaj chodzi o zwykłe badanie i przybicie pieczątki lub w razie wątpliwości kierowanie na dalsze konsultacje. Większość lekarzy jest w stanie nawet lekko zaburzone jednostki wyłapać gdy te przychodzą z jakąś dolegliwością prawdziwą lub wymyśloną.

  • Arbas

    Najgorzej, to jak ktoś ocenia coś, na czym się nie zna. To do Ciebie, Andrzej. Czy gdyby lekarz mówił Ci jak masz wykonywać zawód adwokata i czyją opinią wolno Ci się posłużyć, a czyją nie, to uważałbyś to za słuszne?
    Istnieje cała masa schorzeń, np układu krążenia, które powodować mogą na przykład utratę przytomności. Sądzisz, że lekarz POZ, który wie, ze zgłaszający się do niego człowiek cierpi na jedną z tych chorób nie ma prawa zapytać o zdanie kardiologa?
    Wolne żarty.

    • Pawel W

      Ale poza padaczką, cały ten szereg schorzeń, nie jest przeciwwskazaniem do posiadania prawa jazdy. A samochód prowadzi się przez jakiś czas. Broń wyciąga się tylko na chwilę. I nie mów, że jest realne ryzyko postrzelenia kogoś na strzelnicy nawet w razie ataku epilepsji.
      Zdrowy rozsądek przede wszystkim.

      • Tom Gorsky

        Dokładnie. Nie ma żadnego uzasadnienia do stawiania wymagań wyższych niż do prawa jazdy kat. B. Mogą być co najwyżej niższe. Sytuacja, w której osobie zdolnej do otrzymania prawa jazdy kat B odmawia się pozwolenia na broń jest kuriozalna. Jeśli dodać do tego że niektóre wymagania są wyższe niż w przypadku pilota samolotowego zawodowego – to mamy do czynienia z absurdem do potęgi.

  • pecey

    Badania lekarskie od lekarza rodzinnego BEZ konsultacji ze specjalistami uważam za BŁĄD.
    Wyjaśniam – prawo jazdy robiłem w 1989 roku z badaniami lekarskimi, a jakże.
    A kilka lat później na badaniach lotniczo-lekarskich trafiłem na “patyki” – taki test, w którym wychodzi nasze poczucie głębi (widzenie przestrzenne). Minimalna wada wzroku -0,5 d na jednym oku już może powodować, że widzimy płasko!
    Moim zdaniem każdy zdający na prawo jazdy powinien być tak badany. I ewentualnie otrzymywać polecenie kierowania w okularach korekcyjnych.
    Wielu sprawców wypadków co to “nie zdążyli zahamować, nie zmieścili się” to efekt płaskiego widzenia ergo: nieprawidłowej oceny odległości.

    To samo z pozwoleniem na broń. Nie tylko psycholog i lekarz internista.
    Moim zdaniem powinna to być zwykła obiegówka wojskowa. W jeden dzień obiec wszystkich lekarzy.
    Ja do pozwolenia sportowego robiłem tylko standardowe za ok. 500 zł (minus rabat klubowy chyba 50 zł).
    Po roku do celu innego (taka głupota moja) w tym samym punkcie nie chciał mi zrobić taniej – dla posiadaczy broni.
    Więc robiłem w WIML-u wraz z ochroniarzami i kandydatkami na detektywów.
    internista, psycholog, psychiatra, neurolog, laryngolog, ortopeda, okulista, krew na cukier, EKG.
    I tylko mijaliśmy się w kolejkach z personelem latającym – trzeba ich było pogonić, bo usiłowali grać “w węża” – ale jako Zasłużony Honorowy Krwiodawca miałem prawo do obsługi poza kolejnością 🙂
    I te wszystkie badania za 360 zł.
    I to w wieku prawie 50 lat. Polecam.

    • Starypryk

      To jakiś horror medyczno finansowy i tyle.
      Wszyscy dookoła, non stop, wmawiają obywatelom na wszelkie możliwe sposoby ,jacy to oni nieporadni są i trzeba się nimi opiekować i na wszelkie sposoby udowadniać że te wszystkie zasieki prawne są dla jego dobra .

      • Tom Gorsky

        Dokładnie. Wystarczy potem wyjechać za granicę, nawet stosunkowo bliską, by nagle się dowiedzieć, że się do wszystkiego nadaje.

    • Arkadiusz Nowak

      Wiem wiek zobowiązuje do myślenia kategoriami do każdej czynności pierdylion pozwoleń, badań itd. Niestety kto za młodu PRL nasiąkł tak mu zostanie.

      • pecey

        O, wypraszam sobie! W PRL-u strzelałem tylko z kbks-u w liceum (bo pan od Przysposobienia Obronnego to były wojskowy po jakimś wypadku prowadził z nami zajęcia i zabrał nas na strzelnicę Liceum w Skolimowie (liceum dawno zlikwidowano, ale strzelnica w Konstancinie istniała).

        A na studiach – jak mi groziło wykreślenie z listy studentów, to zwróciłem się do WKU o zmianę kategorii wojskowej. I przedstawiłem wyniki badań alergii – początki astmy nikogo nie interesowały, ale alergia na ziemniaki TAK! Jak żywić żołnierza, który nie może jeść ziemniaków?

        A przy każdej ankiecie pytali mnie nie tylko o nazwisko panieńskie mamy, ale również babci (mamy mamy). No kurde, o co kaman? Pradziadek był murarzem, a jego bracia – bednarzami.

        Ale był jeszcze jeden brat – ksiądz, co po wojnie dostał karę śmierci, zamienioną na 15 lat i po roku zamordowali go w więzieniu we Wronkach.
        I jako kuzyn z takiej rodziny – do trzeciego pokolenia?

        Proszę nie mierzyć wszystkiego PRL-em, bo to nic nie wyjaśnia, tylko zaciemnia.

        • Arkadiusz Nowak

          Tutaj chodzi, o krainę pieczątkowców czyli jak najwięcej zbędnych papierów, badań etc.

    • Tom Gorsky

      Kompletny bullshit z wpływem głębi widzenia na bezpieczeństwo. Można bezpiecznie jeżdzić a nawet latać z jednym okiem. Głebia widzenia za pomocą dwuocznego widzenia przydaje się wyłącznie na kilkumetrowych odległościach, wszystko co powyżej oceniamy za pomocą doświadczenia i perspektywy, a nie widzenia stereo. Widzenie stereo przydaje sie w samochodach jedynie przy parkowaniu, a w lotnictwie przy hangarowaniu sprzętu, bądź kołowaniu ale tylko małym samolotem blisko przeszkód. W latach sześćdziesiątych, w USA przeprowadzono eksperyment. Piloci marynarki przeprowadzili szerego lądowań na lotniskowcu z zasłoniętym jednym okiem. W pierwszych kilku lądowaniach można było zaobserować pewne obniżenie sprawności, które ustępowało po 3-5 lądowaniach. Wszystkie kolejne nie różniły się niczym od lądowania z obydwojgeim oczu. Obecnie w wielu krajach odstąpiono od badania pilotów za pomocą patyczków. Mimo że niektórzy jeszcze parę lat temu utrzymywali że ktoś kto ma problemy za patyczkami rozbije się w pierwszym samodzielnym locie. A jeszcze 100 lat temu najwybitniejsze lekarskie autorytety usiłowały przeszkodzić wykonaniu pierwszego skoku z opóźnionym otwaciem spadochronu przez Leslie Irvin’a ponieważ twierdzili, że człowiek nie może takiego skoku przeżyć, gdyż nawet jeśli jego serce wytrzyma stres, to z pewnością najpóźniej po kilku sekundach się udusi. No comment.
      Polecam też historię Karola Bieleckiego.

      • pecey

        Te kilka metrów to starty, lądowania, strzelanie dynamiczne, sytuacyjne, hamowanie przed pasami itp, itd.
        Ja po prostu na patyczkach doświadczyłem tego.
        Dla niezorientowanych: w ciemnym pokoju mamy dwie korbki i otwór w ścianie. A w jasnym pomieszczeniu 3 patyki – lewy i prawy na linkach połączone z naszymi korbkami. Środkowy stoi nieruchomo.
        Kręcąc korbkami trzeba ustawić wszystkie 3 obok siebie (w jednakowej odległości od nas). Kręciłem pracowicie, przymierzałem, a okulista: “chodź pan”. Patrzę ustawione na skos w odległości ok. metra lewy dalej, prawy bliżej od środkowego.
        Założył mi okular z korekcją (-0,25 albo -0,5 już nie pamiętam – to było ponad 20 lat temu). “Teraz kręć pan” – Wróciłem do ciemni, ustawiłem tak jak to widziałem z korekcją, znowu mnie zawołał i wszystkie trzy w jednej linii. Dlatego wolę strzelać we własnych okularach, a jak w przeciwodpryskowych (bo odłamek je przebije, tak jak te iglice z P-99) to tylko z jednego oka – oczywiście tego pełnosprawnego.

        • Tom Gorsky

          Innymi słowy kiepsko ci idzie ustawienie patyczków. Czy to oznacza że również kiepsko ci idzie strzelanie i jeżdżenie samochodem? Może należałoby by ci zabrać prawo jazdy z tego powodu? Opisz konkretnie dlaczego z tego powodu miałbyś być uznany za niebezpiecznego dla otoczenia lub dla siebie. Dołącz stosowne statystyki i wyniki badań naukowych na potwierdzenie tej tezy. A może oznacza tylko tyle, że jesteś kiepski w ustawianiu patyczków? I tylko tyle?
          Mylisz kompletnie dwie sprawy – korygowalną do normy wadę refrkacji w jednym oku, z brakiem widzenia stereo. W Twoim przypadku wystarczyło założyć stosowne szkło korekcyjne na jedno oko, ale są ludzie, którzy nie mają wady refrakcji, lecz ich mózg nie przetwarza prawidlłowo obrazu z obu oczu – nie wytwarza obrazu stereo. Są też ludzie którzy mają widzenie jednooczne, bądź wręcz mają tylko jedno oko. Dzięsiątki tysięcy ludzi na całym świecie, bezpieczenie jeżdżących samochodem, latających samolotem czy strzelających, i mających tylko jedno oko, lub uznanych za posiadających widzenie jednooczne, najlepiej świadczy o absurdalności twierdzenia, że ktoś kto nie jest w stanie ustawić razem patyczków do wykonywania tych czynności się nie nadaje. Przeczytaj jeszcze raz co napisałem o lądowaniach na lotniskowcu z jednym okiem. To był jeden z elementów badań czy można dopuścić do latania ludzi z jednoocznym widzeniem. Zakończonych pozytywnie dla jednoocznych. Z prostej przyczyny – w lataniu (z ewentualnym wyjątkiem latania w ciasnym szyku, ale to dotyczy to wyłącznie bardzo małej wyselekcjonowanej grupy) widzenie stereo do niczego nie jest potrzebne. A zwłaszcza do startu czy lądowania. Napisałeś “Te kilka metrów to starty, lądowania” co świadczy jedynie o kompletnym braku pojęcia – gdyż wydaje ci się że pilot patrzy w wtedy w dół. Następnym razem jak będziesz robił badania w WIML to zapytaj się pilotów, gdzie (w jaki punkt, w jakie miejsce) kieruje się prawidłowo wzrok przy starcie i lądowaniu. Odpowiedzą ci że w zależności od typu i wielkości samolotu ok. 30-100 m w przód i lekko w bok (wzrok “ślizga” się po powierzchni w tej odległości). A to oznacza że przy lądowaniu/starcie do oceny sytuacji i położenia mózg wykorzystuje wyłącznie perspektywę, do czego wystarcza jedno oko, a nie widzenie stereo. A nawet w tych sytuacjach gdy widzenie stereo jest odczuwalne, czyli rzędu <10 m, jego brak, szczególnie trwały nie oznacza żadnej tragedii – po krótkim czasie mózg przyzwyczaja się do sytuacji i z doświadczeniem zaczyna lepiej wykorzystywać również na tej bliskiej odległości perspektywę, pozorny ruch otoczenia i inne czynniki do oceny odległości niemal równie skutecznie, a jeśli jest drobna różnica, to jest ona bez znaczenia dla bezpieczeństwa czy to latania, skakania ze spadochronem, jeżdżenia samochodem czy strzelania. A o Karolu Bieleckim słyszałeś? W naszej medycynie pracy mają po prostu kilkadziesiąt lat zapóźnienia w rozwoju. Coś tam próbują gonić zachód, ale niestety idzie to powoli. W sporcie jest trochę lepiej. Kiedyś do skakania ze spadochronem nie można było mieć więcej niż +/-1,0D. Dzisiaj nikogo nie obchodzi ile masz dioprtii wady byle byś był w stanie zobaczyć na tablicy określony rządek, a czy ty potrzebujesz do tego okularów czy nie i jakich, to twoja sprawa. Bez jednego oka też się skacze, a przecież przy jakiejkolwiek formie akrobacji zespołowej, która odbywa się na bardzo małych dystansach, tam gdzie widzenie stereo działa, dobra ocena odległości jest kluczowa. Powiedziałbym, mając doświadczenie we wszystkich tych aktywnościach, że dużo bardziej niż przy strzelaniu, lataniu czy jeżdżeniu samochodem.

          • pecey

            Bardzo dużo można powiedzieć, trochę lepiej jest poznać, doświadczyć.
            Jednym z przedmiotów (właściwie jedynym z psychologii) na licencję pilota był “Człowiek – możliwości i ograniczenia”.
            Może ten sam przedmiot powinien być na szkoleniu do patentu strzeleckiego?
            Nie przekonałeś mnie, że zamiast badań wystarczy zaświadczenie od lekarza pierwszego kontaktu.

            Oczywiście wyniki badań powinny pomagać w kwalifikacji, a nie być pretekstem do dyskwalifikacji!
            Choć widziałem na korytarzu WPA człowieka posuniętego w latach, trzęsącego się niesamowicie (Parkinson?) i jego pełnomocnika, który po wyjściu informował go, że ok. przyślą mu zaświadczenia do domu.
            Mam nadzieję, że to nie chodziło o promesy.

            Nie będę się licytował ilością startów czy wynikami, choć niektóre historyjki znajdziesz w necie na dawnym moim blogu/blogach.
            A następne badania to chyba będę robił jak padnie wniosek o inny cel – wtedy pozostanie pełne kolekcjonerskie i dalsze kopanie się z koniem.

          • Tom Gorsky

            Sugerujesz, że brakuje mi doświadczenia i to co piszę piszę z powietrza, a nie z doświadczenia? Na jakiej podstawie? Dodam, że jesteśmy mniej więcej w tym samym wieku, z tym, że nie wiem jak ty, ale ja pewną znaczącą część życia spędziłem w normalnym kraju, gdzie szanuje się ludzi i ich prawa i wolność.
            Nie przekonałem cię? No cóż, trudno – niektórzy są niereformowalni… i niestety czasem jest tak, że musi całe pokolenie które spędziło życie w nienormalnych warunkach wymrzeć, żeby dać szansę normalności.
            Uważasz że do posiadania broni potrzeba badań? I do tego jeszcze bardziej skomplikowanych niż na prawo jazdy? Ba, pod niektórymi względami, bardziej wymagających niż na licencję pilota zawodowego samolotowego?
            Nie widzisz w tym absurdu?
            Osobiście uważam, że do posiadania broni powinny wystarczać dwie rzeczy:
            – zaświadczenie o niekaralności (z tym, że ograniczone do przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu, mieniu połączych z użyciem przemocy, ale za to – na dziś to chyba niemożliwe – bez możliwości zatarcia – inaczej jeśli raz w życiu zostałeś skazany za takie przestępstwo do końca życia nie wolno ci sprzedać broni)
            – zaświadczenie o braku historii leczenia psychiatrycznego.
            Do tego dla osób które chcą nosić broń – egzamin kompetencyjny w rodzaju testu FBI raz na kilka lat.
            Cała reszta jest kompletnie niepotrzebna. Jest głębokim przerostem formy nad treścią. Nieuzasadnioną dyskryminacją. I rażącym odejściem od ducha prawa w u.o b. i a..

  • max-bit

    To teraz czekamy no opinię :

    Naczelnej Rady Murarskiej.
    Polski Związku Betoniarzy
    Związku mistrzów zbrojarzy.
    Polskiego Związku Drwali
    🙂
    No jak nie jak tak przecież strzelnice się buduje więc oni też powinni to zaopiniować.

    • kolekcjoner1911

      Brakuje jeszcze związku właścicieli agencji towarzyskich, w końcu hałas impulsowy może powodować dyskomfort pracy w tym “zawodzie”, o problemach dla klientów nie wspominając 😛

    • Starypryk

      jak by to miało pomóc ustawie, to może i stowarzyszenie miłośników gry w kapsle ,wydać swoją opinie ,ale ciekawe czy jakaś instytucja, poproszona o opinie a nie mająca nic wspólnego z tym projektem , napisze że to nie ich obszar działania i kompetencji.

  • Piotr Maksymowicz

    Jako lekarz rodzinny nie czuję się przez projekt Trybuna w jakimś stopniu ograniczony. A Hamankiewicz & Company musiał dac głos, żeby nie było, że skłądki na izby lekarskie ida tylko na osmiorniczki.

  • Witek

    Nie chcę używać określenia “a nie mówiłem”, ale w tej sytuacji muszę. Zaraz po przeczytaniu tego projektu zauważyłem że słabym jego punktem jest właśnie zapis dotyczący badań lekarskich. To zwyczajnie nie przejdzie. Ja bym to wycofał z projektu i zostawił tak jak było do tej pory.

    • Tom Gorsky

      Celem projektu jest postęp, a nie tkwienie w miejscu. Obecna sytuacja jest patologiczna i wymaga naprawy.

      • Witek

        Nie każdy “postęp” jest sensowny. W tym wypadku nie widzę wyraźnego powodu do radykalnych zmian.

  • Wojtek Sokołowski

    Tutaj przynajmniej odnieśli się do tego co ich dotyczy.

  • Krys53

    pewne sprostowanie do słów p. Andrzeja, że ktoś z “dysfunkcją nóg” nie dostanie pozwolenia i do tego cytatu “niektóre wymagania są wyższe niż w przypadku pilota samolotowego zawodowego” – to nie za bardzo wiem o czym piszecie:
    W 2015 zrobiłem patent, licencje PZSS i udałem się do lekarza uprawnionego do badania dopuszczenia do broni i psychologa zgodnie z ubia (wykazy osób na www policji) i otrzymałem pozytywną ich decyzję.
    A mój stan zdrowia: osoba niepełnosprawna (II grupa) amputacja udowa chodzę na protezie, +2,0 prawe oko (noszę okulary) i wszystko to podałem u lekarza, co więcej ograniczenie ruchowe opisał dzielnicowy w wywiadzie.
    No i mam pozwolenia na sport i kolekcjonerkę – wszystko zgodnie z aktualną ustawą i rozporządzeniami.
    Więc koledzy o co chodzi z tymi Waszymi badaniami.
    A w sumie jestem za nową ustawą ROMBu i egzaminem praktycznym z posiadani i użytkowania broni palnej szczególnie krótkiej z prawem do jej noszenia.