Dezinformacja, fake news – z tym trzeba walczyć!

Nie tak dawno pisałem Polsce potrzebne są wojska elektroniczne w sile co najmniej dywizji. Pisałem, że wojna hybrydowa trwa, tylko czasem o niej zapominamy, a walka powinna polegać na powtarzaniu, powtarzaniu i powtarzaniu prawdy. Do tego jednak potrzeba zorganizowanej formacji, tylko społecznicy sobie z tym nie poradzą.

Poniżej bardzo interesujący vlog o problemie dezinformacji, fałszywych wiadomość. Na przykładzie fałszywego newsa o pobiciu Polaka przez pijanych amerykańskich żołnierzy. Moim zdaniem ta fałszywa wiadomość już utkwiła w głowach internautów i tam jest. Na nią nałoży się jakaś kolejna, za moment następna i tak dokonuje się podboju umysłów Polaków. O ileż to razy ja piszę do komentatorów moich tekstów, aby przeczytali, bo komentują jedynie tytuł. Moje teksty i na to co piszę zwracają uwagę raczej ludzie ponadprzeciętnie interesujący się codziennością. Pośród nich całkiem spora grupa takich, którym wystarczy przeczytanie tytułu. Wyobraźcie sobie w ilu młodych głowach w Polsce zakotwiczyła się absolutnie fałszywa wiadomość, że pijani amerykańscy żołnierze pobili Polaka. Ta fałszywa informacja utkwiła tam jako prawdziwa, jako układanka pewnej całości. Ułożenie fałszywego obrazu w głowie w oparciu o kłamstwa sprawia, że nawet zdemaskowanie jednego, nie burzy ułożonego obrazu.

Dezinformacja jest to naprawdę poważna sprawa, a w Polsce władza kompletnie nic z tym nie robi. Oni są ociemniali w tym temacie, pozostawiają Polaków na pastwę losu, martwiąc się o to jak pobrać od Polaków podatek. Złoszczę się na to, bo to karygodne zaniedbanie tzw. dobrej zmiany.

 

 

  • PK

    Oprócz tych w całości nieprawdziwych informacji, wyróżnił bym jeszcze te z może nie koniecznie fałszywym, ale przynajmniej mocno przesadzonym tytułem. Problem w tym, że jak Pan słusznie zauważył, w natłoku informacji wiele osób nie przeczyta artykułu, a poprzestanie właśnie na samej informacji zawartej w tytule. Ja oczywiście rozumiem, że chwytliwy tytuł, w kontekście serwisów internetowych, to więcej kliknięć i wyświetleń reklam (a co za tym idzie – pieniędzy), tylko że przez takie podejście wydawców, ale też odbiorców, w pewnych miejscach rzeczywistość zostaje mocno wypaczona. Niestety takie głośne newsy często dotyczą broni. Ileż to już mieliśmy “zlikwidowanych arsenałów”, “strzelanin” czy “zatrzymanych snajperów”. Tylko ostatecznie okazuje się, że arsenał składał się z gazowców lub wojennych destruktów, strzelała policja, a snajperem był dzieciak z wiatrówką <17J lub nawet ASG (uparcie nazywanymi "bronią").

  • Maciek Mazan

    Na rozpowszechnianie przez media bujd jest prosta metoda. Follow the money. Darmocha z internetu i TV zawsze będzie szła na pasku reklamodawców lub waaadzy.
    Tam, gdzie widzisz dużo ogłoszeń rządu, samorządu lub dużych graczy rynkowych, nie ma szans na niezależność.

    Chcesz mieć media, które ci służą – płać na ich utrzymanie. Wtedy klikalność straci na znaczeniu, bo reklama nie będzie decydować o być albo nie być redakcji.
    Niestety, pogoń za klikalnością eliminuje kosztowne weryfikowanie wiadomości. Eliminuje też sprawdzanie szerszego kontekstu sprawy. A że większość ludzi jest głupia i nie widzi tej zależności, to zarządzanie nimi stało się tylko kwestią nakładów – na tuby serwujące darmowy przekaż.

    Myślącą inaczej mniejszość nazywa się zwolennikami teorii spiskowych.

  • TakieTamLicho

    Po pierwsze – gdyby rzeczywiście Amerykanie pobili Polaka,to nazwanie tego dezinformacją Rosyjską,fakenews itd było by podstawową techniką dezinformacji mającej ukryć ten fakt.Obie strony dezinformują,żadna strona nie jest święta.

    Po drugie – nawet gdyby była prawda,to akurat tym nikt się aż tak nie przejmie,bo to jak z oficerami którzy po pijaku w hotelu ubliżali policjantom i trochę ich pobili – politpoprawnie i prawnie niby afera,a jak dla mnie i wielu facetów raczej dowód,że chociaż bić się potrafili.Źle to by było,jak by od Polskiego cywila 2 Amerykanów dostało oklep,bo to by znaczyło że przysłali nam jakieś wybrakowane d..y wołowe.

    Po trzecie – podatność na Rosyjską propagandę wynika z polityki rządu i naszych amerykańskich sojuszników.Obie strony nie są święte,a z tego jak traktują Polaków czy inne narody wynika podatność na fałszywe informacje drugiej strony. Niektóre jednak nawet informacje od Rosjan są sensowne,bo wierzyć Amerykanom,że to Assad atakował bronią chemiczną,że Putin sprowadza nachodźców do Europy, czy wierzyć naszym rządzącym i Ukraińcom,że w Odessie to ci prorosyjscy sami siebie spalili, a ci co krzyczeli “sława Ukrainie” i ich szturmowali to pokojowi Ukraińscy patrioci, czy wreszcie “instrukcje rozpoznawania Rosyjskich trolli” z 2014 sugerujące,że Rosyjskimi trollami nie są na pewno tylko lemingi głosujące na Platformę Obywatelską sprawiają co sprawiają.
    Rządowe trolle w wojsku pilnujące “jedynej słusznej linii Polskiej” nie są potrzebne i NIGDY nie spełnią swej rzekomej roli ! Potrzebne jest inne podejście do Polaków.Uczciwsze.Partnerskie a nie pan-niewolnik. Z dezinformacja można sobie walczyć,ale jeśli się komuś nie ufa i uważa,że to ten ktoś dezinformuje to będą to pieniądze wyrzucone w błoto.

    Jak długo państwo Polskie będzie de facto wrogiem Polaka tak długo ten Polak to państwo i jego sojuszników będzie traktować jak wroga i ufać jego wrogom.

    • Mozets

      Kłamstwa żyją swoim nieśmiertelnym życiem i najbardziej żarliwych obrońców mają u zupełnie niezorientowanych. Jak np. od wojny do końca obowiązkowego poboru krążyła w cywilu wieść o dodawaniu “bromu” do posiłków dla szeregowców. Służyłem wiele lat zawodowo w wojsku i sprawdziłem to u wszelkich źródeł włącznie z inf. od kolegów lekarzy. Były to zupełnie nonsensowne anegdoty , które zaczęły żyć swoim niezależnym życiem. Najlepszym “bromem” na rzeczywiście niezaspokojone duże potrzeby seksualne młodych żołnierzy – było intensywne szkolenie. Żołnierz , który słaniał się na nogach ze zmęczenia myślał tylko o spaniu i jedzeniu. A nadmiar napięcia rozładowywał pod szarym kocem żołnierskim lub w toalecie.

      • TakieTamLicho

        Tak czy siak w dużym skrócie – prostowanie tego przez ludzi zajmujących się tym zawodowo czy zalewanie tego propagandą z “naszej” strony za dużego sensu nie ma.

        Jak ktoś w oficjalną linie i oficjalne wiadomości nie wierzy,to od częstszego ich powtarzania też nie uwierzy.Tutaj po prostu konieczne jest odbudowanie zaufania.
        Inwestowanie w więcej picu nic nie pomoże.Rosyjska i wszelka inna propaganda opiera się dziś o wzmacnianie już istniejącego poglądu.

        Zamiast pakować kasę w batalion piszący komentarze lepiej stworzyć jeden oddział włamujący się do obcych sieci czy piszący wirusy.A własnych obywateli po prostu nie gnębić i nie działać na ich szkodę.

  • Mozets

    To istotnie niesłychanie nośne zagadnienie. Zgodnie z zasadą że: “zanim prawda wdzieje buty kłamstwo obiegnie pół miasta”. Poza tym przeciętny (powiadam ) zjadacz chleba lubi sensacje choćby najbardziej nieprawdopodobne. Natomiast prawdopodobne ( i to znacznie) a nawet prawdziwe pod namową innych specjalistów od manipulacji uważa za “teorie spiskowe”, “religie i sekty” ( np. smoleńskie) itp.itd.aetc. Prawda jest mało ciekawa i często godzi w nasze najbardziej parszywe cechy charakteru i ułomności ducha i postępowania. Dzisiaj wojna ( jak najbardziej prawdziwa) toczy sie w sferze internetu , jest śmiertelnie groźna i myślę, że wojsko i rząd pracują nad organizacją silnej jednostki , departamentu, tropiącego kłamstwa , manipulacje i dezinformacje . Które wyłowią z netu zabójcze dla Państwa polskiego działania wrogie. Nie zapominajmy, że kraj nie jest monolitem – jest naszpikowany sowiecką i niemiecką i “inną” agenturą – której celem wcale nie jest bezpieczeństwo i dobrobyt Polaków. Widać to nawet po komentarzach w necie i na tym portalu także.
    kpt. M.Mozets.

    • TakieTamLicho

      “Dzisiaj wojna ( jak najbardziej prawdziwa) toczy sie w sferze internetu ,
      jest śmiertelnie groźna i myślę, że wojsko i rząd pracują nad
      organizacją silnej jednostki , departamentu, tropiącego kłamstwa ,
      manipulacje i dezinformacje”

      Jako oficera Ukraina powinna Pana czegokolwiek nauczyć w kwestii tego, gdzie przede wszystkim toczy się wojna przede wszystkim,a gdzie przebiega “jeden z frontów”.

      Co do “tropienia kłamstw,manipulacji i dezinformacji” to tropić sobie mogą i nawet karać Polaków których obwinią o działanie na rzecz Rosji (bo innych raczej tradycyjnie nie będą) – zabójczych dla państwa Polskiego działań wrogich jednak nie wyłowią.A dlaczego nie wyłowią ? Bo musieli by zacząć u siebie i u polityków.Mnie tam możecie sobie nawet powiesić za “defetyzm” jak się sprężycie by takich jak ja wyłapać,ale stanu armii a szczególnie jej liczebności,wyszkolenia,uzbrojenia i motywacji, a tym bardziej stanu państwa to nie poprawi.Co najwyżej trochę ludzi zarobi masę kasy za to “tropienie”.

      Jak pan kapitanie uważa,że ludzie którzy narzekają albo nie zgadzają się z linią rządu są gorsi od udających patriotów sabotażystów świadomych i nieświadomych w armii i władzy cywilnej – to szkoda o tym gadać.Pierwsi będą aż psioczyć na rząd i nie pójdą na jego smyczy na rozkaz.A ci drudzy “tylko” przełożą karteczkę z wierzchu sterty na jej dno.Tylko że ta karteczka to np. będzie zamówienie na dostawę amunicji,modernizację itd. To ci drudzy to szczury KGBowskie i to w ich przypadku nastąpić powinna staranna deratyzacja.Ale jako “defetysta” (czy raczej:realista) powiem smutno,że jej nie będzie…

  • vilas

    na zachodzie z kolei będą walczyć z każdym info o przemocy akbarów

  • Pingback: Polski internet to pole bitwy | Andrzej Turczyn()

  • Pingback: Antoni Macierewicz: "wojska cybernetyczne mają liczyć przynajmniej 1 tys. żołnierzy", a ja diagnozuję ważne pole walki w wojnie hybrydowej | Andrzej Turczyn()