Pesymizm, to poważna choroba Polaków

Od kilku lat dobrowolnie przyjąłem na siebie ciężar publicznego pisania o konieczności zapewnienia Polakom dostępu do broni palnej, samozwańczo mianując się trybunem broni palnej. Stanowisko trybuna ludowego w tej sprawie było wolne, więc pozwoliłem sobie zagospodarować je według własnego uznania. Od kilku lat piszę, od kilku lat angażuję się w działalność społeczną w tym zakresie. Od kilku lat też obserwuję pesymizm jaki towarzyszy debacie o dostępie do broni palnej. Nie mój pesymizm, ja optymistycznie spoglądam na sprawę.

Obserwuję pesymizm społeczny. „To się nie uda”; „Oni i tak was nie słuchają”; „Politycy mają nas w d…”; „Szkoda czasu”; „To powinno być inaczej zrobione”; „Nikt nie da Polakom dostępu do broni palnej” – ciągle czytam takie i im podobne komentarze. Nie są one powszechne, ale występują z dość dużym nasileniem. Stąd moje przekonanie, że pesymizm to poważna choroba społeczna w Polsce, w szczególności pesymizm w sprawie zmian zasad dostępu do broni palnej. Postanowiłem pochylić się nad tym problemem, bo mnie niepokoi i niecierpliwi. Szkoda mi czasu na każdorazowe pisanie siewcom pesymizmu by zamilkli, lub by wreszcie wzięli się do roboty, dali innym przykład. By w miejsce sypania piachu w koła zębate, zrobili coś pozytywnego. Napiszę co myślę o ciągłym narzekaniu, ciągłym niedowierzaniu, że to czy owo się nie powiedzie.

Za wszechwiedząca Wikipedią:

Pesymizm to postawa wyrażająca się w skłonności do dostrzegania tylko ujemnych stron życia, negatywnej oceny rzeczywistości oraz przyszłości. Pesymizm to także pogląd filozoficzny, który charakteryzuje brak wiary w przyszłość, w postęp społeczny, w celowość życia i jego wartości. Pesymizm psychologiczny to nastrój lub emocjonalna skłonność do dopatrywania się wszędzie przejawów lub zapowiedzi zła, z którymi wiąże się stosunek do świata nacechowany lękiem i poczuciem bezsilności. Pesymizm metafizyczny polega na dostrzeganiu w złu jedynej, bądź najważniejszej zasady świata widzialnego. Zło pełni funkcję arché: jest czymś absolutnie pierwszym, rządzi światem, a wszelka wiedza opiera się na wskazaniu, leżącego u podstaw całej rzeczywistości zła.

Pesymizm, jak widać z wikipedycznej informacji jest chorobą duszy ludzkiej. Gdy dusza ciemna wewnątrz, gdy dusza nie jest napełniona pozytywnym światłem, od człowieka bije ciemna poświata pesymizmu. Taki człowiek jest pesymistą.

Moim zdaniem.

Pogrążeniu Polaków w pesymizmie zależy wrogom społecznym i tym, którzy chcą Polskę urządzić po swojemu – wygodnie wyłącznie dla siebie – bez słuchania głosu społecznego. Na pesymizmie zależy wszelkiej maści przeciwnikom idei, na którą Polacy mają „patrzeć z pesymizmem”. Jak myślicie komu zależy aby Polacy nie wierzyli w pozytywne zmiany w zakresie dostępu do broni palnej? Odpowiedź zdaje się dziecinnie oczywista – tym, którzy chcą aby Polacy byli bezgranicznie rozbrojeni. To wielka troska naszych wrogów.

Pesymizm nie pojawi się w formie nieracjonalnych argumentów. Będą to zawsze „troskliwe rady”; „rady w dobrze pojętym interesie”; „głosy rozsądku i wstrzemięźliwości”; „dążenie do tego, aby nie irytować przeciwnika”; „pragnienie nienarażania się”; argumenty typu sowieckiej maksymy „ciszej będziesz dalej zajdziesz” (тише едешь, дальше будешь). Każde zło stara się przybierać postać dobra, to oczywiste.

Polacy zostali wytresowani w pesymizmie. Pomijam metody, to zapewne bardzo złożone zjawisko. Obserwuję skutek tej tresury, zamiłowanie Polaków do pesymizmu, do pesymistycznego patrzenia na dostęp do broni palnej. Pesymizm Polaków jest na rękę wszelkiej władzy nieprzychylnej wolnościom obywatelskim. Moim zdaniem pesymizm Polaków jest czym o czym mogą marzyć obcy wrogowie, którzy chcą mieć bezwolnych sąsiadów czy przeciwników. Pesymizm Polaków jest szczęściem tych, którzy chcą mieć nas za niewolników w tym czasie czy w przyszłym.

Zastanawiałem się nad tym jaka powinna być prawidłowa postawa społeczna. Gdy pisząc ten tekst przeczytałem co w Wikipedii jest o pesymizmie, zwróciłem szczególną uwagę na to zdanie:

Pesymizm metafizyczny polega na dostrzeganiu w złu jedynej, bądź najważniejszej zasady świata widzialnego. Zło pełni funkcję arché: jest czymś absolutnie pierwszym, rządzi światem, a wszelka wiedza opiera się na wskazaniu, leżącego u podstaw całej rzeczywistości zła.

Zło to przeciwieństwo dobra. Na zło recepty podaje Biblia. Słowo daję to Księga, która najlepszą receptę da w tej sprawie (ew. Łukasza rozdział 11):

33 Nikt nie zapala lampy i nie stawia jej w ukryciu ani pod garnkiem. Stawia się ją na podwyższeniu, aby ci, którzy wchodzą, korzystali ze światła. 34 Taką lampą dla ciała jest oko. Jeśli twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało jest jasne. Lecz jeśli oko słabnie, ciało pogrąża się w ciemności. 35 Dbaj więc o to, aby światło, które jest w tobie, nie było ciemnością. 36 Bo jeśli całe twoje ciało jest jasne i nie ma w nim niczego ciemnego, to jest tak jasne jak wtedy, gdy lampa oświeca cię swym blaskiem.

Czy zgodzicie się z taką nauką, która płynie z tych słów: Po pierwsze sprawy pozytywne i ważne powinny być eksponowane i zadanie każdego kto uznaje autorytet Biblii? Po wtóre trzeba o to dbać własnymi rękoma. Sama lampa z pozytywnym światłem nigdzie się nie zaniesie. Musi być ktoś kto podejmie wysiłek i będzie ją niósł. Muszą być tacy, co innym poświecą. Po trzecie nie należy nasycać się negatywnym patrzeniem na sprawy (ciemnością). Czyli… należy odrzucić pesymizm. Po czwarte trzeba dbać o pozytywny przekaz, trzeba dbać o światło, które ma dawać jasny blask. Moim zdaniem te reguły dotyczą każdej ważnej sprawy, którą otoczyć mogą pesymiści. Ta reguła dotyczy spraw związanych z dostępem do broni palnej. W tej konkretnie sprawie trzeba szczególnie mocno walczyć z trującym, toksycznym i piekielnym pesymizmem. To co piszę nie jest moim odkryciem to elementarna prawda, o której już wiele lat temu mówił Ronald Reagan – w sławnym na cały świat przemówieniu Miasto na wzgórzu.

Dla pesymistów mam radę podstawową: zamknijcie wreszcie się! Kto dostrzeże w sobie chorobę pesymizmu, zalecam kurację biblijną. Weź w ręce Księgę, która daje nadzieję, lepszego lekarstwa nie znajdziecie. Na koniec „proroctwo” :). Wyobraźcie sobie, że po tym co napisałem powyżej przylecą do mnie „życzliwi” siewcy pesymizmu i będą „dobrze mi życząc” przekonywali, że nie powinienem pisać tych „religijnych bzdur”. Mam to gdzieś, wolę naśladować Ronalda Reagana niż słuchać tych diabelskich rad.

Download (PDF, 2.9MB)