W Polsce nikt nie wie ile osób posiada broń

Interpelacja nr 12057 do ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie wskazania, ile osób fizycznych w Polsce posiada pozwolenia na broń. Zgłaszający: Bartosz Józwiak. Data wpływu: 21-04-2017

Szanowny Panie Ministrze!

Komenda Główna Policji corocznie publikuje statystyki określające rodzaj i ilość wydanych pozwoleń na broń, ilość broni zarejestrowanej w określonym celu. Za rok 2016 statystyka została opisana jako „Liczba osób, którym wydano pozwolenie na broń (stan na dzień 31 grudnia 2016 r.)” oraz „Liczba osób, którym wydano pozwolenie na broń w 2016 roku.”

Obserwacja praktyki posiadaczy pozwoleń na broń wskazuje na to, że bardzo częste jest zjawisko polegające na tym, że jedna osoba posiada kilka pozwoleń na broń (np. pozwolenie w celu sportowym, pozwolenie w celu kolekcjonerskim). Udostępnione na stronie internetowej Komendy Głównej Policji statystyki w żaden sposób nie weryfikują tego, ile osób posiada pozwolenia, określając liczbę wydanych pozwoleń na broń (ilość decyzji administracyjnych) jako liczbę osób, którym pozwolenie wydano łącznie oraz w danym roku.

To może wprowadzać w błąd co do faktycznej ilości posiadaczy broni palnej w Polsce. Statystyka zamieszczona na stronie internetowej KGP według stanu na dzień 31 grudnia 2016 r. wskazuje: „Liczba osób, którym wydano pozwolenie na broń w danym celu” na 197 929, a „Liczba osób, którym wydano pozwolenie na broń w 2016 roku” po zsumowaniu daje liczbę 13832. Te liczby w sytuacji posiadania kilku pozwoleń przez jedną osobę absolutnie nie pokazują ilości osób posiadających pozwolenia na broń w Polsce, bowiem może okazać się, że liczba osób posiadających pozwolenia na broń jest mniejsza od liczby wydanych pozwoleń na broń.

Z uwagi na powyższe uprzejmie proszę zatem o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:

1. Ile osób w Polsce posiada pozwolenia na broń według stanu na dzień 31 grudnia 2016 r. (uwzględniając jedną osobę posiadającą kilka pozwoleń – decyzji administracyjnych – jako jedną osobę)?

2. Ilu osobom w Polsce w roku 2016 wydano pozwolenia na broń (uwzględniając jedną osobę, której wydano kilka pozwoleń – decyzji administracyjnych – jako jedną osobę)?

Z poważaniem,

Bartosz Józwiak


Odpowiedź na interpelację nr 12057 w sprawie wskazania, ile osób fizycznych w Polsce posiada pozwolenia na broń. Odpowiadający: sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Jarosław Zieliński

Warszawa, 24-05-2017

Szanowny Panie Marszałku,

w odpowiedzi na interpelację nr 12057 Posła na Sejm RP Pana Bartosza Józwiaka w sprawie wskazania, ile osób fizycznych w Polsce posiada pozwolenie na broń uprzejmie informuję, zgodnie z informacjami przekazanymi przez Komendę Główną Policji, że Policja gromadzi dane dotyczące liczby osób posiadających broń w danym celu. Powyższe wynika z treści art. 10 ust. 2 ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji (t.j.: Dz. U. z 2012 r., poz. 576 z późn. zm.), który stanowi, że pozwolenie na broń wydaje się w określonym celu. Przywołana regulacja ma bezpośredni wpływ na zakres danych gromadzonych przez Policję w omawianym obszarze.

W kontekście powyższego warto również nadmienić, że z perspektywy zadań Policji istotne znaczenie i zastosowanie w praktyce mają dane dotyczące liczby posiadaczy broni w danym celu, natomiast dane dotyczące ich ogólnej liczby mają charakter szacunkowy.

Z poważaniem,

MINISTER

SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI

z up. Jarosław Zieliński

Sekretarz Stanu


Pan Sekretarz Stanu Jarosław Zieliński odpowiada posłowi: “dane dotyczące ich ogólnej liczby mają charakter szacunkowy”. Ale jak brzmią te dane? Jaka liczba jest szacunkowa? Nie ma o tym w odpowiedzi ani słowa. Nie można mieć milczenia w tym zakresie za złe panu wiceministrowi, policyjne systemy niestety nie ewidencjonują tego co posła Józwiaka interesowało.

Wniosek z powyższej odpowiedzi na interpelację jest taki, że w Polsce nikt nie wie ile osób posiada broń. Znana jest liczba egzemplarzy broni, znana jest liczba pozwoleń w określonym celu, a tym samym suma tych pozwoleń. Nie jest natomiast znana liczba ludzi, którzy posiadają w domach broń palną.

Minimalna liczba Polaków posiadających broń w domu jest taka jak największa liczba pozwoleń na broń w jednym z celów. Jest to liczba 122425, odpowiadająca pozwoleniom na broń w celu łowieckim. Dalej nie można już jednak przeprowadzić żadnej symulacji. Z całą pewnością nie można twierdzić, że maksymalna liczba Polaków posiadających broń w domu jest równa sumie ilości wydanych pozwoleń na broń, z powodu oczywistości faktu, że wiele osób posiada po kilka pozwoleń.

Czy to coś praktycznie sprawia? Moim zdaniem całkiem sporo. Policja cieszy się, że wie ile ma pozwoleń w określonym celu, my zaś nie możemy poznać informacji ile osób w Polsce faktycznie posiada broń. Ta informacja byłaby moim zdaniem istotna. Dzięki niej poznalibyśmy  rzeczywisty obraz tego ile domów czy mieszkań w Polsce jest naprawdę bezpiecznych.

No cóż, każda taka wiadomość sprawia, że przypominam sobie słowa, że Polska to pozorny kraj. Przynajmniej w jakimś zakresie.

  • Capribestyja

    Czy ja wiem, czy niekompetencja policji akurat na tym polu jest aż tak dokuczliwa ?
    W normalnych czasach i normalnym demokratycznym kraju pewnie tak. Tyle że w tej chwili nie mamy ani normalnych czasów ani normalnego kraju, dlatego coś takiego rodzi we mnie cień optymizmu że w razie “W” nie wszystko nam zabiorą. Bo co do jednego nie mam żadnych złudzeń. Gdy faktycznie coś się będzie miało zdarzyć to pierwsze hasło jakie padnie będzie brzmiało “Cywile oddać broń!”. Dyrektywa Bieńkowskiej to dopiero preludium. Dlatego owa niekompetencja i kompletny brak komunikacji miedzy jednostkami organizacyjnymi policji, którą na dobra sprawę obserwuję na różnych polach nawet mnie cieszy. Jeśli dodam do tego jeszcze że jakimś dziwnym trafem, odkąd żyje na tym świecie , żadna moja kartoteka nie potrafi się przez dłuższy czas uchować, zawsze gdzieś w końcu znika i nikt nie potrafi jej znaleźć… Może i ta w WPA w końcu zaginie 🙂

    • KBPol

      Oni, czyli Policja, mogą teraz nie wiedzieć ilu jest jednostkowych posiadaczy broni, ale jak trzeba będzie im wiedzieć to szybko to policzą i do prawie każdego dotrą. Większym zabezpieczeniem byłoby jakby tych posiadaczy byłyby miliony. Wtedy opór byłby zbyt duży – dużo osób zainteresowanych obroną swojego prawa do broni tak jak to jest w USA.

    • Mozets

      Jeszcze nigdy i nikomu w żadnym ustroju i państwie na świecie nie udało się odebrać obywatelom państwa całości broni. Zaś ta legalna po odebraniu była szybko zastępowana bronią trzymaną w ukryciu. W jeszcze większej ilości. Chciano odebrać w Szwecji broń myśliwym ( socjaldemokratyczny rząd wpadł na taki pomysł w 2016 roku) na pólnocy kraju – powiedzieli: ” niech policja przyjdzie i spróbuje nam ją odebrać…”

  • vilas

    więc pewnie 150 tysi to max
    co w 40 milionowym kraju daje :
    40 mln/ 150 tysi = 3.5 do 4 PROMILI
    u niemców pozwolenie ma 1,4 mln czyli co sześciedziąty, czyli 1.7 PROCENTA nie promila

    o ile myśliwi rzeczywiście mają broń ( a nie że ktoś ma pozwolenie z którego od 30 lat nie korzysta) i o ile u myśliwych nie ma kilku różnych pozwoleń (pewnie 80% myśliwych ma dwururkę lub sztucer , ich żadna dyrektywa nie dotyczy, mają gdzieś dyrektywę)

    nie wiem jak to jest z myśliwymi – w sensie pozwoleń – czy mają jedno czy też są jakieś różne pozwolenia na poszczególne bronie ? i co najczęściej ma myśliwy, czy jest to jedynie dwururka, czy też myśliwi np. mają jedynie pozwolenie a de facto pracują jako leśnik, służba leśna i pozwolenie mają “służbowo do pracy”

    bo są przecież leśnicy, pracownicy Lasów Państwowych, nie wiem jak z tymi statystykami , bo może się okazać, że duża z nich część ma tego myśliwego “służbowo”

    • Grajec1

      Nie zaśmiecaj Polskiego języka obcym plugastwem.

      • Krzysztof Jabłoński

        Propsuję :-p

  • Pawel W

    Nie muszą wiedzieć, ilu ludzi ma. Muszą wiedzieć, gdzie szukać. Gwarancją wolności obywatelskich jest broń NIEREJESTROWANA. Zresztą nawet średnio kumaty majster potrafi zrobić jednostrzałową broń z powszechnie dostępnych materiałów. Gorzej z samoczynną lub samopowtarzalną (kurcze, ciągle mi się myli co jest co, a przecież muszę rozróżniać do zdania egzaminu), ale tu też z pomocą przychodzą technologie, których nie mieli powstańcy. Ja nie mówię o druku 3D. Obrabiarki CNC są w stanie wytworzyć elementy broni z dużo trwalszych materiałów niż drukarki 3D. Przewaga drukarek 3D nad CNC to to, że jak są gdzieś puste przestrzenie, to czasami trzeba element złożyć z 2 połówek w przypadku CNC, a 3D wydrukuje w jednym.

    • Ivan

      Otóż to.

    • Jumai

      Broń można prosto zrobić, gorzej z amunicją. Gdybyśmy mieli jakichś komandosów kręcących greaseguny albo jakieś uru w garażach, to z giętarką, tokarką i kilkoma śrubkami mogliby robić po kilkanaście w całkiem niezłej jakości. Najlepiej i najprościej robić strzelby wagomiar 12, bo nie trzeba się z lufą cackać, chociaż możnaby lufy wyciągać z CP (ogromny koszt produkcji by był). USAS-12 to kilka rurek i sprężyny, street sweeper jeszcze prostszy. Jeśli chodzi o jednostrzałówki to kawałek rurki, nabój do środka i można założyć np na rewolwer -wiatrówke (mam taki gdzie kurek opada, wystarczy wymienić lufę na rurkę, zamontować uwięzioną iglicę i można strzelać, koszt takiej broni to mniej niż 200 zł bez amunicji).

      RoyalNonesuch na youtube zrobił GreaseGuna z lufy 9mm i magazynka od glocka. Film skasowany, ale jest mirror: https://www.youtube.com/watch?v=aA4NyXSRzGA lufę akurat ciężko zdobyć (IMO), ale jeśli chodzi o jakościową broń domowej roboty to wydaje mi się, że udowadnia koncept.

      • Capribestyja

        Takie wypowiedzi coraz bardziej mnie utwierdzają w przekonaniu że mamy tutaj prowokatorów którzy chcą wciągnąć praworządnych obywateli w dyskusje na nielegalne tematy. Wspomnijcie panowie na osobę pewnego wykładowcy z Akademii Rolniczej w Krakowie i jego historię 🙂

        • Pawel W

          Nie. To jest argument za tym, że wszelkie obostrzenia i ograniczenia nie dotykają ludzi, którzy chcą łamać prawo. Natomiast praworządni obywatele są jak baranki na rzeź. Nie pozwalają ci nosić broni, więc jesteś łatwą ofiarą. Zdecydujesz się nie być łatwą ofiarą, pomimo zakazu, jak cię przyłapie Policja, zostaniesz ofiarą, ale z karzącego ramienia (nie)sprawiedliwości.
          A żeby ustrzec się przed przestępcą, broń musisz mieć stale przy sobie. W końcu nie zapinasz pasów w samochodzie tylko wtedy, kiedy wiesz, że będziesz miał wypadek…

          • Jan Kowalski

            Nie gniewaj się, ale po tym, co piszesz, broni bym Ci do ręki nie dał. – No chyba że tak piszesz z nudów, żeby coś w ogóle pisać… Ty tak na każdym kroku widzisz tych przestępców? To może chodź w hełmie, kamizelce kuloodpornej, zamów sobie ochroniarza, auto pancerne, nie wychodź z domu… A głosy też słyszysz? 🙂

          • Krzysztof Jabłoński

            Niektórzy mawiają, że lepiej dmuchać na zimne. Inni, że nie znasz dnia ani godziny. Wybierz sobie któreś.

          • Jan Kowalski

            OK, będę przechodził przez jezdnię tylko na przejściu dla pieszych, patrząc wpierw w lewo, potem w prawo i znów w lewo :)))

        • Jumai

          Meh. Mówie to czysto teoretycznie i nikogo nie namawiam. Ja osobiście sprzeciwiam się teatrowi bezpieczeństwa i uciskaniu biednych jednostek bez powodu. Dodać do tego trochę zainteresowania bronią i militariami i takie posty się potem tworzy 🙂

          Poza tym dyskutowanie na temat przestępstwa to nie przestępstwo ani nic złego, zwłaszcza gdy jest to takie żałosne przestępstwo. Nikt nie pisze takich postów jak Twój pod dyskusjami o marihuanie. No offence.

    • Jan Kowalski

      Uważaj, bo Cię zamkną :))) Propagujesz nielegalne wytwarzanie broni.

      • Jumai

        On nic nie propaguje, po prostu stwierdza fakt, że kontrola broni to iluzja. To tak jakby zamykać ludzi za dyskusje o marihuanie.

        • Jan Kowalski

          No, Ty też nie propagujesz, też stwierdzasz fakty… 🙂

          • Jumai

            Takie niuansy języka – nie namawiamy nikogo do tego, ale mówimy, że nie byłoby trudno 🙂

  • KBPol

    Jeżeli policja ma te dane w jakimś elektronicznym systemie, czy kilku systemach, to nawet jeśli są one rozbite według WPA oraz jeśli przy każdym pozwoleniu jest Pesel to z pewnością można te dane co do człowieka policzyć. Zapewne im się nie chciało tego zrobić to odpowiedzieli jak odpowiedzieli.

    Poniżej mój komentarz napisany ponad miesiąc temu (13 kwietnia) odnośnie tej interpelacji gdzie trafnie przewidziałem, że nie otrzymamy oczekiwanej odpowiedzi:

    “Zapytanie pójdzie. I przyjdzie odpowiedź bezpieczna: “jest tyle i tyle pozwoleń, tyle i tyle zarejestrowanych sztuk broni. Szczegółowe dane znajdują się na stronie http://www... Policja nie prowadzi statystyk co do liczby osób posiadających pozwolenie na broń, gdyż przepisy prawa nie nakładają takiego obowiązku, w związku z czym nie można podać liczby jednostkowych posiadaczy pozwoleń na broń itp.”
    Oczywiście jakby chcieli taką liczbę wyciągnąć ze swoich statystyk to daliby radę. No ale po co? Przecież to tyle roboty będzie. Więc lepiej napisać to co powyżej.
    Co oczywiście nie zmienia tego, że warto takie zapytanie wysłać. A nuż widelec… W końcu istota sprawy to dwie wartości: liczba osób posiadających broń (pozwolenie na broń) oraz liczba sztuk broni. A sprawą drugorzędną albo i trzeciorzędną jest liczba pozwoleń na broń. Bo co za różnica czy “Kowalski”, który ma 3 sztuki broni ma te trzy sztuki na jedno, dwa czy trzy pozwolenia?”

    • Robert N

      Słusznie kolega zauważył, wystarczy połączyć te dane po peselu i sprawa będzie jasna. Ponieważ nie ma tego tak wiele zapewne bez większych problemów można to zrobić w excelku, nawet bez pomocy informatyków. Trzeba tylko chęci. Oczywiście łatwiej jest spuścić posła na drzewo….

    • Nikifor

      Ale one są w segregatorach, a nie w systemie.
      Już o tym gdzieś było gdy policja w trakcie kontroli NIK musiała wykonać “ręczną” kwerendę by coś ustalić (nie pamiętam co).

  • max-bit

    Przepraszam a co to tu chodzi bo jakoś nie rozumiem ?
    Statystyki policji są jasne i czytelne.
    Jest dokładnie określona liczba osób posiadających i ile w grupie jest jednostek broni.
    Wieć co te dane są jakieś złe ?

    • KBPol

      Masz rację, czyli chyba nie rozumiesz…

      Żeby się nie rozpisywać kopiuję końcówkę mojego poprzedniego wpisu:

      “…istota sprawy to dwie wartości: liczba osób posiadających broń (pozwolenie na broń) oraz liczba sztuk broni. A sprawą drugorzędną albo i trzeciorzędną jest liczba pozwoleń na broń. Bo co za różnica czy “Kowalski”, który ma 3 sztuki broni ma te trzy sztuki na jedno, dwa czy trzy pozwolenia?”

      Czyli wyobraź sobie taką sytuację: sąsiad ma legalną broń i w szafie S1 ma 3 sztuki broni. Czy dla Ciebie ma jakiekolwiek znaczenie czy on ma jedno, dwa czy trzy pozwolenia?!

      • max-bit

        A o to chodzi 🙂
        Rozumiem jedna osoba może mieć np 3 pozwolenia :
        -Sportowe i np 5 jednostek
        -Myśliwskie – 3 jednostki
        -Kolekcjonerskie – 10 jednostek
        No tak to troszkę zamydla sprawę
        Ale myślę że aż tak dużo nie ma takich osób
        Ogólnie można przyjąć o czymś kiedyś pisałem liczba osób posiadających broń jest grubo poniżej 1%

        • KBPol

          Statystyki w Polsce w 2016 r.
          na 1000 mieszkańców:

          liczba osób posiadających broń: 3 – 4 (szacunek)
          liczba pozwoleń na broń: 5
          liczba legalnych sztuk broni (łącznie z bronią gazową): 11.

          Uważam, że dokładnie takimi danymi na 1000, jak te trzy powyższe (3/4 – 5 – 11) powinniśmy się konsekwentnie posługiwać we wszelkich dyskusjach.

          Ps. ta “osoba” to Prezes Turczyn?! Ma trzy pozwolenia jak tu kiedyś napisał. Jednostek broni już mu nie liczymy…

          • Krzysztof Jabłoński

            Mam znajomego, który twierdzi, że ma “wszystkie możliwe pozwolenia i uprawnienia związane z bronią”. W statystyce robi za 8 osobopozwoleń.

          • vilas

            znam ileś osób co mają :
            sport, ochrona, myśliwy, kolekcjoner, szkoleniowa,

            sam zrobiłem patent i mam kolekcjonera, więc jak w końcu przyjdą licencje, jak załatwi się papierologię to sam będę miał 2 pozwolenia , ale mogę mieć i 3 – bo sportowe do sportu, sportowe w celu kolekcjonerskim (te 2 na 1 patencie) i mam kolekcjonera pełnego WPA, a np. robiąc licencję ochrony mógłbym zrobić dopuszczenie itd.

          • KBPol

            Zgadza się, ale to niczego nie zmienia w tych wskaźnikach podanych powyżej. Jeśli na koniec 2016 r. wydanych pozwoleń w celu łowieckim było 122 425, a pozwoleń ogółem 197 929 i wiedząc jednocześnie, że jedna osoba może mieć więcej niż jedno pozwolenie, ale tylko jedno w danym celu, to liczba posiadaczy legalnej broni w Polsce musi być w tych granicach czyli pomiędzy 122 425 a 197 929.

            Ludność w Polsce na koniec 2016 roku – 38 432 992. Mnożąc tę liczbę ludności razy trzy i pół i dzieląc przez tysiąc otrzymujemy wartość 134,5 tys. (szacunkowa wartość dolna posiadaczy broni palnej), a mnożąc przez cztery i dzieląc przez tysiąc otrzymujemy 153,7 tys. (szacunkowa wartość górna posiadaczy broni palnej). Zdecydowana większość szacunków podawanych tutaj mieści się w tych granicach i stąd podałem te wskaźniki czyli 3,5-4 posiadaczy legalnej broni w Polsce.

  • Bartosz Skowroński

    “Dzięki niej poznalibyśmy rzeczywisty obraz tego ile domów czy mieszkań w Polsce jest naprawdę bezpiecznych.”
    Nie do końca bo ojciec i syn mieszkających razem mający pozwolenie to dwóch uzbrojonych obywateli lecz jedno uzbrojone gospodarstwo domowe.

  • Grajec1

    Ciekaw jestem co jeszcze wymyślicie?
    W jakim czasie i formie udzielano by odpowiedzi Panu Naczelnikowi?

  • pecey

    Panowie (i Panie, jeśli czytają)
    Sprawdzenie w KSIP informacja o osobach daje:
    Imię, Nazwisko, PESEL
    Ilość broni, potem ID każdej sztuki broni, przeznaczenia i inne.

    Każdy niezależnie od rodzaju pozwolenia (celu) ma unikalny numer teczki
    12345 sportowy, 12345 inny, 12345 myśliwski (przykładowo)
    Ale to jest jeden człowiek (jeden numer akt).

    Problemem jest tylko rejestrowanie FIKCYJNYCH ludzi w bazie PESEL – tożsamości legalizacyjne agentów i przydzielanie im broni jako cywilom.
    Ale ilu takich może być w systemie?
    Chyba, że dawnych “starych towarzyszy” zapomnieli zarejestrować w systemie KSIP broń.

    • vilas

      to fikcyjnych agentów tajniaków pewnie są grosze, setka w tą czy w tamtą – nie ma znaczenia przy liczbie 130, 140, 150 tysięcy

      ale fakt, że nie są w stanie podać liczby osób to żenada z punktu widzenia państwa

      w Czechach osób z pozwoleniem jest … 300 tysięcy
      z czego 240 tysięcy ma do noszenia skrytego

      i to dane sprzed paru lat, chyba 2015 czy początek 2016

  • Krzysztof Jabłoński

    To smutne, do czego doprowadzono nasz naród. Kiedy czytam, że w przypadku wprowadzenia stanu wojennego ludzie planują najpierw jak się obronić przed “własną władzą”; no nóż się w kieszeni otwiera, magazynek sam się ładuje. Cholerni komuniści.

  • Zeta

    Dobrze, że nie wiedzą. W USA też nikt nie wie i jest dobrze. Większośc broni palnej w Kanadzie nie podlega rejestracji. W Szwajcarii samopowtarzalną rejestrują dopiero od niedawna. Broń powinna być poza radarem polityków i służb – dla bezpieczeństwa narodu.

  • Jan Kowalski

    Nie mieszałbym pojęć “posiadanie broni” i “bezpieczeństwo”. W wielu (jeśli nie w bardzo wielu) przypadkach jest chyba nawet odwrotnie: przecież trzymamy broń w szafach – tę trzeba dopiero otworzyć, załadować amunicję. Wielu strzelców mogłoby sobie jeszcze przy tym zrobić jakąś krzywdę – w końcu dziury w stolikach na strzelnicach nie pochodzą od korników… Gdyby przestępca był szybszy, jeszcze mógłby po trupie właściciela wyfasować kilka fajnych “jednostek”…

    • Krzysztof Jabłoński

      Za to jak osoba nie ma broni (o której mowa w ustawie), to biegnie do kuchni/warsztatu/garażu po nóż/tasak/siekierę, ale to już jest zupełnie bezpieczne, bo wyjmuje się z szuflady, a nie z szafy S1. No bo przecież nikt normalny nie chodzi po domu z bronią, prawda? Chyba?

      Nie wiem jak tobie, ale mi doprowadzenie broni do stanu gotowości do użycia ze stanu zgodnego z rozporządzeniem przechowywania zajmuje z grubsza jakieś 15 sekund. W stresie i z mokrymi łapami niech będzie 20. Bo nie wiem, czy wiesz, ale jeśli jesteś osobą fizyczną, a nie podmiotem, to posiadaną w oparciu o pozwolenie na broń amunicję możesz zgodnie z prawem przechowywać w magazynkach nabojowych. Podeprzeć tezę mogę wątkiem na forum-bron.pl, gdzie jak to często bywa “temat był już wałkowany wiele razy” i “wystarczy użyć funkcji szukaj” (która chyba nie jest dostępna dla niezalogowanych użytkowników): http://forum-bron.pl/viewtopic.php?t=146809

      W związku z powyższym, posiadaczom broni, którzy w razie potrzeby chcieliby móc jej użyć, polecam przechowywanie w szafie pełnego maga z amunicją grzybkującą o obniżonej penetracji. Albo dwóch. Czy ile się tam spodziewają nigdy nie potrzebować.

      “Wielu strzelców mogłoby sobie jeszcze przy tym zrobić jakąś krzywdę – w
      końcu dziury w stolikach na strzelnicach nie pochodzą od korników.”

      Dziury na strzelnicach pochodzą zawsze z głupoty (czy to strzelca, czy trenera), często niedoświadczenia, z rzadka z błazeństwa. Mieć czelność porównywać ludzi, którzy nie chcą zostawiać swojego losu w rękach policji z osobnikami niszczącymi infrastrukturę strzelnicy – to bezczelność.

      “Gdyby przestępca był szybszy, jeszcze mógłby po trupie właściciela wyfasować kilka fajnych ‘jednostek’.”

      A gdyby był wolniejszy, to miałby pogrzeb na koszt skarbu państwa.

      Przestępca wykorzystuje wszelkie dostępne środki, w tym efekt zaskoczenia, do zdobycia przewagi nad ofiarą. Broń palna w rękach ofiary to najgorsze, co może go spotkać. Efekt zaskoczenia działa wtedy na jego niekorzyść, to jego życie jest zagrożone i ma bardzo mało czasu na działanie, a wyjść niewiele i każde złe. Ucieczka z niczym, albo śmierć na miejscu.

      Oczywiście zdeterminowany przestępca może próbować zabić właściciela, ale wtedy przestaje być drobnym złodziejaszkiem i wisi nad nim co najmniej 15 lat. I wiesz co? Oni to biorą pod uwagę.

      • Jan Kowalski

        Kwestia pierwsza to samo posiadanie broni. Nie rozumiem mieszania pojęć w tzw. powszechnym dostępie. Powiedzmy jasno: chodzi o rozszerzenie paragrafu o ochronie osobistej. Wszędzie powtarza się przecież wątek bezpieczeństwa osobistego. ROMB w sumie walczy właśnie o taki dostęp. Przecież sportowcy nie mają źle, kolekcjonerzy też nie, rekonstruktorzy też nie, szkoleniowcy też nie. (Co do sportu, gdybym jeszcze wiedział, na co idą pieniądze za moją licencję, to byłbym w stanie dać dwa razy tyle: mnie zniechęca tylko nieprzejrzystość obiegu kasy i nieudolność struktur PZSS.) A dostać do ochrony osobistej to najłatwiej na podstawie własnego aktu zgonu… I tu boli.

        Natomiast proszę się nie obrażać i nie posądzać mnie o bezczelność: nikt w dyskusyjnym nicku nie ma zakodowanych wyników strzeleckich. Chcę tylko stwierdzić smutny fakt: wśród posiadaczy broni ze strzelaniem wcale nie jest tak różowo. I moim zdaniem powszechność dostępu do broni wcale tego nie zmieni. Jestem instruktorem strzelectwa sportowego i pracuję dużo z młodzieżą: obserwuję bardzo przykre zjawisko, że chłopcy wolą grać w gry, nawet w strzelanki, a prawdziwa broń ich nie pociąga. Mimo najprzeróżniejszych metod motywacyjnych wielu chłopców nawet takich, co rokuje jakieś sukcesy, nie ma ochoty na systematyczny trening – nawet, powtarzam, mimo zachęt w postaci zabaw, nagród, współzawodnictwa itd. Dlatego śmiem twierdzić, że powszechny dostęp zaowocuje plagą korozji i to nawet nie w niewyczyszczonych lufach… Samo trzymanie broni w domu, owszem, podniesie poczucie bezpieczeństwa, ale samego bezpieczeństwa nie zwiększy – wręcz odwrotnie. Trenować się nikomu nie będzie chciało.

        Trzymanie stale amunicji w magazynku ostatecznie skutkuje tym, że sprężyna nie będzie podawać najpierw ostatnich nabojów, a potem będą częstsze zacięcia 🙂

        Amunicja grzybkująca w “zastosowaniu” do ludzi jest zabroniona konwencjami międzynarodowymi. W myślistwie stosuje się ją celem szybszego uśmiercenia zwierzęcia, żeby się nie męczyło. Do obezwładnienia człowieka nie potrzeba aż takiej artylerii.

        Skoro już o amunicji: o tym się mało mówi, że w Polsce amunicja jest droższa niż np. w Niemczech. Kto może sobie pozwolić na systematyczny trening, jeśli paczka 9-tki kosztuje 50 zł? Wiem, słyszałem, że wystarczy rzucić palenie… Ale to nie tu boli: boli, że w Polsce się amunicję produkuje, ale (poza śrutem do rzutków) wszystko inne strach włożyć do lufy… Na ten problem też by trzeba jakiegoś ROMBu 🙂

      • Jan Kowalski

        Pierwsza kwestia to samo posiadanie broni. Nie rozumiem mieszania pojęć w tzw. powszechnym dostępie. Powiedzmy jasno: chodzi o rozszerzenie paragrafu o ochronie osobistej. Wszędzie powtarza się przecież wątek bezpieczeństwa osobistego. ROMB w sumie walczy właśnie o taki dostęp. Przecież sportowcy nie mają źle, kolekcjonerzy też nie, rekonstruktorzy też nie, szkoleniowcy też nie. (Co do sportu, gdybym jeszcze wiedział, na co idą pieniądze za moją licencję, to byłbym w stanie dać dwa razy tyle: mnie zniechęca tylko nieprzejrzystość obiegu kasy i nieudolność struktur PZSS.) A dostać do ochrony osobistej to najłatwiej na podstawie własnego aktu zgonu… I tu boli.

        Natomiast proszę się nie obrażać i nie posądzać mnie o bezczelność: nikt w dyskusyjnym nicku nie ma zakodowanych wyników strzeleckich. Chcę tylko stwierdzić smutny fakt: wśród posiadaczy broni ze strzelaniem wcale nie jest tak różowo. I moim zdaniem powszechność dostępu do broni wcale tego nie zmieni. Jestem instruktorem strzelectwa sportowego i pracuję dużo z młodzieżą: obserwuję bardzo przykre zjawisko, że chłopcy wolą grać w gry, nawet w strzelanki, a prawdziwa broń ich nie pociąga. Mimo najprzeróżniejszych metod motywacyjnych wielu chłopców nawet takich, co rokuje jakieś sukcesy, nie ma ochoty na systematyczny trening – nawet, powtarzam, mimo zachęt w postaci zabaw, nagród, współzawodnictwa itd. Dlatego śmiem twierdzić, że powszechny dostęp zaowocuje plagą korozji i to nawet nie w niewyczyszczonych lufach… Samo trzymanie broni w domu, owszem, podniesie poczucie bezpieczeństwa, ale samego bezpieczeństwa nie zwiększy – wręcz odwrotnie. Trenować się nikomu nie będzie chciało.

        Trzymanie stale amunicji w magazynku ostatecznie skutkuje tym, że sprężyna nie będzie podawać najpierw ostatnich nabojów, a potem będą częstsze zacięcia 🙂

        Amunicja grzybkująca w “zastosowaniu” do ludzi jest zabroniona konwencjami międzynarodowymi. W myślistwie stosuje się ją celem szybszego uśmiercenia zwierzęcia, żeby się nie męczyło. Do obezwładnienia człowieka nie potrzeba aż takiej artylerii.

        Skoro już o amunicji: o tym się mało mówi, że w Polsce amunicja jest droższa niż np. w Niemczech. Kto może sobie pozwolić na systematyczny trening, jeśli paczka 9-tki kosztuje 50 zł? Wiem, słyszałem, że wystarczy rzucić palenie… Ale to nie tu boli: boli, że w Polsce się amunicję produkuje, ale (poza śrutem do rzutków) wszystko inne strach włożyć do lufy… Na ten problem też by trzeba jakiegoś ROMBu 🙂

        I jeszcze jedno na koniec: czy nie wydaje się dziwne, że o dostęp do broni walczą ci, co już ją mają? Mogę na palcach policzyć takich, co nie mają, nie oblali egzaminu i o tę broń się upominają. Najczęściej angażują się tacy, którym WPA odmówiło rozszerzenia, zakwestionowało badania, wnioskowali od razu na 20 sztuk, a dostali 2 🙂 – Ludzie chyba naprawdę wolą mieć większy telewizor, garaż, karnet na basen, zniżkę w markecie… Może powinniśmy walczyć nie o powszechny dostęp do broni, ale o przeszkolenie strzeleckie w szkole?!

        • Krzysztof Jabłoński

          “Kwestia pierwsza (…) I tu boli.”

          Powszechny dostęp to tu się w tym wątku pojawia pierwszy raz i to za Twoją sprawą. Zgadza się, chciałbym, aby łatwiej było uzyskać broń z przeznaczeniem do jej użycia do ochrony osobistej, z prawem noszenia jej zawsze przy dupie. Sportowcy nie mają źle, dopóki nie zechcą podjechać 2 przystanki tramwajem albo innym transportem publicznym. Wtedy jest żal i komedia. Kolekcjonerzy nie mogą nosić, więc jest bardzo źle. Będąc kolekcjonerem chciałbym móc mieć stale za pazuchą kompakta .45 z nabojem JHP/HS w komorze. Niestety obecnie kolekcjoner może jedynie wykorzystać fakt, że w rozporządzeniu w sprawie przechowywania, noszenia i ewidencjonowania broni i amunicji nie reguluje się w ogóle kwestii przenoszenia amunicji, a ustawa w Art. 32. ust. 1 nakazuje tylko przenoszenie w sposób uniemożliwiający dostęp do niej osób nieuprawnionych. Zatem nie nigdzie wyrażonego wprost zakazu przenoszenia amunicji w magazynkach nabojowych, z wyłączeniem przewożenia środkami transportu publicznego, gdzie taki zakaz ustanowiono w wydanym na podstawie Art. 35 ustawy rozporządzeniu w sprawie przewożenia broni i amunicji środkami transportu publicznego.

          “Natomiast proszę (…). Trenować się nikomu nie będzie chciało.”

          Wierzę, że entuzjazmu i zacięcia w narodzie, w młodzieży za wiele nie ma. Fakt może i smutny, ale to nie rzutuje. Praktyka ze Stanów Zjednoczonych pokazuje, że zwiększenie udziału posiadaczy broni w społeczeństwie uderza w zapędy kryminalne bandytów, którzy wybierają bezpieczniejsze źródła dochodu. Publikacje Johna Lotta na ten temat nie pozostawiają żadnych złudzeń.

          Nie wierzę w specjalistyczne wyszkolenie strzeleckie przeciętnego Amerykanina. To naród obecnie rozpasany i leniwy. Jak ktoś ma hobby, albo kaprys to strzela regularnie. Jak ktoś nie ma, to broń trzyma na wszelki wypadek. Rzecz w tym, że broń palna jest najskuteczniejszym narzędziem, którego można użyć do obrony bez prawie żadnego przygotowania. Tu się wsadza naboje, to się wkłada tam od spodu, tu się pociąga, tędy celujesz, tam naciskasz i strzela. Strzały w obronie padają na dystansie maksymalnie 15 m, zazwyczaj poniżej 5 m. To nie wymaga żadnej filozofii. Użycie zwykłej pałki czy noża jest wielokrotnie bardziej wymagające w kwestii techniki i treningu, a nie daje równie dobrych rezultatów. Posiadanie broni palnej dla dziewczyny 60 kg może być jedyną skuteczną ochroną przed 120 kg kafarem. Nawet jeśli na 5 metrach ma skupienie 1 metr, to nikt o zdrowych zmysłach do niej nie podejdzie, bo na dwa metry to już jej wystarczy 1 nabój.

          “Trzymanie stale amunicji w magazynku ostatecznie skutkuje tym, że sprężyna nie będzie podawać najpierw ostatnich nabojów, a potem będą częstsze zacięcia :)”

          Sprawdzam. http://forum-bron.pl/viewtopic.php?t=84626 – nieprawda.
          Z autopsji – nieprawda.
          Werdykt – nieprawda.

          “Amunicja grzybkująca w “zastosowaniu” do ludzi jest zabroniona konwencjami międzynarodowymi. (…) Do obezwładnienia człowieka nie potrzeba aż takiej artylerii.”

          Te międzynarodowe konwencje, to II konwencja haska regulująca prowadzenie konfliktów zbrojnych (!). Nie dotyczy cywili strzelających do zwierzyny, albo do innych cywili. Nie dotyczy policji, specjalistycznych uzbrojonych formacji obronnych, ani jakichkolwiek innych formacji nie biorących udziału w konfliktach zbrojnych. Gdyby były takie zakazane, to nie sprzedawali by tego w legalnych sklepach z bronią działających na podstawie koncesji udzielonej przez MSWiA za 1.59 PLN/sztuka ( http://sklep.magazynuzbrojenia.pl/pl/p/Amunicja-MAGTECH-9-LUGER-JHP-P-/677 ).

          Dodatkowo wyjaśnione m. in. tutaj: https://forumprawne.org/forum-mlodych-prawnikow/179098-zakaz-stosowania-amunicji-typu-dum-dum.html

          i tutaj: http://www.mswia.gov.pl/ftp/OCK/dokumenty_Prawo_MPH/1899_29_VII_Deklaracja_o_zakazie_uzywania_na_wojnie_kul.pdf

          “Skoro już o amunicji. (…) Na ten problem też by trzeba jakiegoś ROMBu :)”

          Racja. Niestety dopóki nie ma fortuny do zrobienia na produkcji amunicji, to nie będzie dobrej produkcji amunicji. Jakby się rynek broni bardziej otworzył, to z czasem i produkcja amunicji nabrała by trochę kolorów. Kogo stać na trening? Wybacz, ale odwrócę trochę kota ogonem. 50 zł rocznie wystarczy, by strzelać lepiej niż przeciętny policjant. To dużo? Wiem, że wielu ludzi nadal na to nie stać. Ale już taki ten świat niesprawiedliwy.

    • Krzysztof Jabłoński

      Widziałem Twoją odpowiedź, ale najwyraźniej szlag ją jasny trafił. Wątpię,
      że sam ją usunąłeś, więc ustosunkuję się do każdego akapitu tekstu, który
      dostałem mailem.

      Jan Kowalski: “Kwestia pierwsza to samo posiadanie broni. Nie rozumiem
      mieszania pojęć w tzw. powszechnym dostępie. Powiedzmy jasno: chodzi o
      rozszerzenie paragrafu o ochronie osobistej. Wszędzie powtarza się przecież
      wątek bezpieczeństwa osobistego. ROMB w sumie walczy właśnie o taki dostęp. Przecież sportowcy nie mają źle, kolekcjonerzy też nie, rekonstruktorzy też nie, szkoleniowcy też nie. (Co do sportu, gdybym jeszcze wiedział, na co idą pieniądze za moją licencję, to byłbym w stanie dać dwa razy tyle: mnie zniechęca tylko nieprzejrzystość obiegu kasy i nieudolność struktur PZSS.) A
      dostać do ochrony osobistej to najłatwiej na podstawie własnego aktu zgonu… I tu boli.”

      Krzysztof Jabłoński: Powszechny dostęp to tu się w tym wątku pojawia pierwszy raz i to za Twoją sprawą. Zgadza się, chciałbym, aby łatwiej było uzyskać broń z przeznaczeniem do jej użycia do ochrony osobistej, z prawem noszenia jej zawsze przy dupie. Sportowcy nie mają źle, dopóki nie zechcą podjechać 2 przystanki tramwajem albo innym transportem publicznym. Wtedy jest żal i komedia. Kolekcjonerzy nie mogą nosić, więc jest bardzo źle. Będąc kolekcjonerem chciałbym móc mieć stale za pazuchą kompakta .45 z nabojem JHP/HS w komorze. Niestety obecnie kolekcjoner może jedynie wykorzystać fakt, że w rozporządzeniu w sprawie przechowywania, noszenia i ewidencjonowania broni i amunicji nie reguluje się w ogóle kwestii przenoszenia amunicji, a ustawa w Art. 32. ust. 1 nakazuje tylko przenoszenie w sposób uniemożliwiający dostęp do niej osób nieuprawnionych. Zatem nie nigdzie wyrażonego wprost zakazu przenoszenia amunicji w magazynkach nabojowych, z wyłączeniem przewożenia środkami transportu publicznego, gdzie taki zakaz ustanowiono w wydanym na podstawie Art. 35 ustawy rozporządzeniu w sprawie przewożenia broni i amunicji środkami transportu publicznego.

      J.K.: “Natomiast proszę się nie obrażać i nie posądzać mnie o bezczelność:
      nikt w dyskusyjnym nicku nie ma zakodowanych wyników strzeleckich. Chcę tylko stwierdzić smutny fakt: wśród posiadaczy broni ze strzelaniem wcale nie jest tak różowo. I moim zdaniem powszechność dostępu do broni wcale tego nie zmieni. Jestem instruktorem strzelectwa sportowego i pracuję dużo z młodzieżą: obserwuję bardzo przykre zjawisko, że chłopcy wolą grać w gry, nawet w strzelanki, a prawdziwa broń ich nie pociąga. Mimo najprzeróżniejszych metod motywacyjnych wielu chłopców nawet takich, co rokuje jakieś sukcesy, nie ma ochoty na systematyczny trening – nawet, powtarzam, mimo zachęt w postaci zabaw, nagród, współzawodnictwa itd. Dlatego śmiem twierdzić, że powszechny dostęp zaowocuje plagą korozji i to nawet nie w niewyczyszczonych lufach… Samo trzymanie broni w domu, owszem, podniesie poczucie bezpieczeństwa, ale samego bezpieczeństwa nie zwiększy – wręcz odwrotnie. Trenować się nikomu nie będzie chciało.”

      K.J.: Wierzę, że entuzjazmu i zacięcia w narodzie, w młodzieży za wiele nie ma. Fakt może i smutny, ale to nie rzutuje. Praktyka ze Stanów Zjednoczonych pokazuje, że zwiększenie udziału posiadaczy broni w społeczeństwie uderza w zapędy kryminalne bandytów, którzy wybierają bezpieczniejsze źródła dochodu. Publikacje Johna Lotta na ten temat nie pozostawiają żadnych złudzeń.

      Nie wierzę w specjalistyczne wyszkolenie strzeleckie przeciętnego Amerykanina. To naród obecnie rozpasany i leniwy. Jak ktoś ma hobby, albo kaprys to strzela regularnie. Jak ktoś nie ma, to broń trzyma na wszelki wypadek. Rzecz w tym, że broń palna jest najskuteczniejszym narzędziem, którego można użyć do obrony bez prawie żadnego przygotowania. Tu się wsadza naboje, to się wkłada tam od spodu, tu się pociąga, tędy celujesz, tam naciskasz i strzela. Strzały w obronie padają na dystansie maksymalnie 15 m, zazwyczaj poniżej 5 m. To nie wymaga żadnej filozofii. Użycie zwykłej pałki czy noża jest wielokrotnie bardziej wymagające w kwestii techniki i treningu, a nie daje równie dobrych rezultatów. Posiadanie broni palnej dla dziewczyny 60 kg może być jedyną skuteczną ochroną przed 120 kg kafarem. Nawet jeśli na 5 metrach ma skupienie 1 metr, to nikt o zdrowych zmysłach do niej nie podejdzie, bo na dwa metry to już jej wystarczy 1 nabój.

      J.K.: “Trzymanie stale amunicji w magazynku ostatecznie skutkuje tym, że sprężyna nie będzie podawać najpierw ostatnich nabojów, a potem będą częstsze zacięcia :)”

      K.J.: Sprawdzam. Forum broń ( http://forum-bron.pl/viewtopic.php?t=84626 ) – nieprawda. Z autopsji – nieprawda. Werdykt – nieprawda.

      J.K.: “Amunicja grzybkująca w “zastosowaniu” do ludzi jest zabroniona konwencjami międzynarodowymi. W myślistwie stosuje się ją celem szybszego uśmiercenia zwierzęcia, żeby się nie męczyło. Do obezwładnienia człowieka nie potrzeba aż takiej artylerii.”

      K.J.: Te międzynarodowe konwencje, to II konwencja haska regulująca prowadzenie konfliktów zbrojnych (!). Nie dotyczy cywili strzelających do zwierzyny, albo do innych cywili. Nie dotyczy policji, specjalistycznych uzbrojonych formacji obronnych, ani jakichkolwiek innych formacji nie biorących udziału w konfliktach zbrojnych. Gdyby były takie zakazane, to nie sprzedawali by tego w legalnych sklepach z bronią działających na podstawie koncesji udzielonej przez MSWiA za 1.59 PLN/sztuka ( http://sklep.magazynuzbrojenia.pl/pl/p/Amunicja-MAGTECH-9-LUGER-JHP-P-/677 ).

      Dodatkowo wyjaśnione m. in. tutaj: https://forumprawne.org/forum-mlodych-prawnikow/179098-zakaz-stosowania-amunicji-typu-dum-dum.html

      i tutaj: http://www.mswia.gov.pl/ftp/OCK/dokumenty_Prawo_MPH/1899_29_VII_Deklaracja_o_zakazie_uzywania_na_wojnie_kul.pdf

      J.K.: “Skoro już o amunicji: o tym się mało mówi, że w Polsce amunicja jest droższa niż np. w Niemczech. Kto może sobie pozwolić na systematyczny trening, jeśli paczka 9-tki kosztuje 50 zł? Wiem, słyszałem, że wystarczy rzucić palenie… Ale to nie tu boli: boli, że w Polsce się amunicję produkuje, ale (poza śrutem do rzutków) wszystko inne strach włożyć do lufy… Na ten problem też by trzeba jakiegoś ROMBu :)”

      K.J.: Racja. Niestety dopóki nie ma fortuny do zrobienia na produkcji amunicji, to nie będzie dobrej produkcji amunicji. Jakby się rynek broni bardziej otworzył, to z czasem i produkcja amunicji nabrała by trochę kolorów. Kogo stać na trening? Wybacz, ale odwrócę trochę kota ogonem. 50 zł rocznie wystarczy, by strzelać lepiej niż przeciętny policjant. To dużo? Wiem, że wielu ludzi nadal na to nie stać. Ale już taki ten świat niesprawiedliwy.