Dzielni policjanci z Wrocławia szukają groźnego przestępcy

Dla rozrywki, znalezione w internecie.

Wrocławscy policjanci albo policjanci z Kamiennej Góry, nie rozumiem tego co jest odnotowane w tym zakresie na policyjnej stronie, poszukują groźnego przestępcy.

Jako podstawę prawną poszukiwać nasi dzielni stróże prawa wskazują:

Podstawy poszukiwań:

Art. 27c ust. 1 pkt 1 Poławianie raka szlachetnego lub błotnego, nie będąc do tego uprawnionym

Chodzi o ustawę z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym, bo nie istnieje “Art. 27c ust. 1 pkt 1 Poławianie raka szlachetnego lub błotnego, nie będąc do tego uprawnionym”. Tejże ustawie przepis art. 27c ust. 1 pkt 1 ma brzmienie:

Kto:

1) poławia raka szlachetnego lub błotnego, nie będąc do tego uprawnionym,

– podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Mrożąca krew w żyłach historia musiała być podstawą publicznych poszukiwań. Słusznie komentuje się w internecie, że czyn jakiego się dopuścił Marcin winien być ścigany co najmniej europejskim listem gończym o ile nie światowym!

Teraz zupełnie na poważnie i w nawiązaniu do ustawy o broni i amunicji.

Wyobraźcie sobie, że obecnie obowiązująca ustawa osobę skazaną za straszliwe przestępstwo poławiania raka szlachetnego lub błotnego wyklucza z grona osób, które mogą posiadać pozwolenie na broń palną. Zmiana z 2011 roku, z jednej strony zliberalizowała przepisy prawa, a z drugiej wprowadziła kompletnie pozbawione sensu regulacje.

Obecnie obowiązujący przepis art. 15 ust. 1 pkt 6 ustawy o broni i amunicji ma brzmienie:

Art. 15 ust. 1 Pozwolenia na broń nie wydaje się osobom: 

6) stanowiącym zagrożenie dla siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego: 

a) skazanym prawomocnym orzeczeniem sądu za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo skarbowe, 

b) skazanym prawomocnym orzeczeniem sądu za nieumyślne przestępstwo: 

przeciwko życiu i zdrowiu, 

przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji popełnione w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego albo gdy sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia.

Czyn polegający na poławianiu raka szlachetnego lub błotnego, nie będąc do tego uprawnionym jest przestępstwem ściganym z urzędu i zakazanie za ten czyn nawet na najdrobniejszą karę grzywny z mocy prawa powoduje, że osoba skazana nie może uzyskać pozwolenia na broń. Ustawa o broni i amunicji czyni takiego skazanego osobę stanowiącą zagrożenie dla siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego.

Przed dniem 10 marca 2011 roku przepis art. 15 ust. 1 pkt 6 ustawy o broni i amunicji miał brzmienie:

Art. 15 ust. 1 Pozwolenia na broń nie wydaje się osobom:

6) co do których istnieje uzasadniona obawa, że mogą użyć broni w celu sprzecznym z interesem bezpieczeństwa lub porządku publicznego, w szczególności skazanym prawomocnym orzeczeniem sądu za przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu lub mieniu albo wobec których toczy się postępowanie karne o popełnienie takich przestępstw.

Poprzednia regulacja nie była wolna o wad, zawierała element uznaniowości. Obecny przepis został już tak zinterpretowany, że też jest uznaniowy, uznaniowość została zatem zachowana. Wydaje mi się jednak, że była bardziej liberalna. Związywała zakaz wydania pozwolenia na broń z uzasadnioną obawą użycia broni w celu sprzecznym z interesem bezpieczeństwa lub porządku publicznego. Każdy skazany prawomocnym orzeczeniem sądu za przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu lub mieniu albo wobec kogo toczyło się postępowanie karne o popełnienie takich przestępstw, nie mógł uzyskać pozwolenia na broń.

Na podstawie poprzednio obowiązujących przepisów poławiacz raka szlachetnego mógłby chociaż podjąć polemikę z organem wydającym pozwolenie na broń, dowodząc że popełnił czyn nie przeciwko mieniu, a rakom i może starać się o broń. Dzisiaj miejsca do dyskusji nie ma, każdy winny poławiania raków, w rozumieniu ustawy o broni i amunicji stanowi zagrożenie dla siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego.

Jak widzicie bardzo łatwo w Polsce stać się zagrożeniem dla siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego. Ta łatwość jest cechą charakterystyczną dla państw totalitarnych albo milicyjnych (policyjnych). Niestety Polska do tej kategorii państw się zalicza. Może jeszcze nie jest to Polska totalitarna, ale z całą pewnością to Polska milicyjna (policyjna).

W krajach wolnych ludzi, broń odbiera się obywatelom nie z byle gównianego powodu, a z powodu tego, że ktoś uprzednio dopuścił się czynu z użyciem przemocy. Przy czym przemoc nie może być przemocą wobec raka, choćby był szlachetny lub błotny! Patrzmy na Amerykę, tam naprawdę w sprawie broni palnej są racjonalne rozwiązania.

Nie zapominajcie proszę o ważnej sprawie wsparcia rozwoju trybun.org.pl

 

  • Capribestyja

    No jak tak patrzę na gościa to wyraźnie widzę że mord ma w oczach. Krwawy rzeźnik jak nic. Ja bym mu nawet plastikowego widelca nie dał do ręki. Kto wie co mógł by nim nawywijać. Te raki to on pewnie w wyjątkowo sadystyczny sposób gotował w osolonej wodzie i konsumował polane masłem śmiejąc się przy tym demonicznie.

  • TakieTamLicho

    A przemoc wobec okolicznych saren i dzików niszczących działkę czy nadających się zwyczajnie do gara zwana popularnie kłusownictwem ? Tu chyba faktycznie można to traktować jako bardziej uzasadnione do tego,by ktoś pozwolenia nie dostał…
    (inna sprawa,że taki i tak pewnie samopał zrobi albo wykombinuje co innego…)

    Ale poważnie: gdybyśmy żyli w normalnym kraju to można by oczekiwać normalnych przepisów.Ale nie żyjemy w kraju normalnym.I można go nazywać też krajem policyjnym – choć to nie jest kompletna charakterystyka jego absurdów łączących PRL wg. Bareji z nową rzekomo “wolnorynkową” i “demokratyczną” trzecią rzeczypospolitą.

  • max-bit

    Sztuka jest sztuka.
    A może to groźna bezwzględna grupa morderców raka szlachetnego (lub błotnego) ?
    🙂
    Jaki kraj tacy przestępcy.

  • Stefan

    A propos poszukiwań przez naszą dzielną mil.. przepraszam, policję 🙂 – link. Nie tylko groźnych przestępców zagrażających rakom poszukują:
    http://www.tvn24.pl/krakow,50/z-policyjnego-smiglowca-wypadly-granaty,747215.html

    🙂 🙂

    • TakieTamLicho

      Standardowa gadka,że nie można dotykać itd.Już prędzej znalezionego w lesie niewypału “lepiej nie dotykać” albo granatu drugowojennego.Z tymi policyjnymi popierdułkami co najwyżej trzeba uważać.A tego typu “granaty” to zdolny nastolatek pewnie by potrafił zrobić.

      Ciekawe,czy szukali by tak dokładnie,gdyby im ze śmigłowca cały magazynek pestek wypadł i czy by znaleźli 😉

      • Stefan

        Albo cała skrzynka pestek 🙂
        A z tą gadką żeby nie dotykać to faktycznie przesadzają. Pewnie chcą nastraszyć ludzi, żeby im tego ktoś nie zawinął do domu 🙂