Wiktor Powiłajtis, prezes Stowarzyszenia Terytorialni o inicjatywie wpisania prawa do broni do Konstytucji RP

Nazywam się Wiktor Powiłajtis. Jestem posiadaczem broni, od kilkunastu lat działam w organizacjach proobronnych. Jeżeli ktoś nie ma czasu lub ochoty na czytanie całości artykułu, zachęcam do przeczytania podsumowania w punktach, które znajduje się na jego końcu.

Bardzo ucieszył mnie fakt ukazania się artykułu Andrzeja Turczyna postulującego utworzenie związku organizacji, którego celem będzie wpisanie do Konstytucji RP prawa do broni (Stwórzmy związek stowarzyszeń w celu forsowania prawa do broni w przyszłej polskiej konstytucji) – ponieważ namawiałem go do wystąpienia z tego rodzaju inicjatywą.

Do Andrzeja Turczyna zwróciłem się po pierwsze jako prezesa zarządu najbardziej znanej, poważanej i aktywnej moim zdaniem organizacji propagującej prawo do broni oraz walczącej o przestrzeganie prawa przez organy administracji publicznej w tym zakresie – czyli Stowarzyszenia ROMB. Po drugie zwróciłem się do niego jako osoby prywatnej, która dzięki swojemu wieloletniemu zaangażowaniu w walkę o poszerzenie dostępu do broni – poprzez prowadzenie bloga, udział w prelekcjach i wykładach, występowanie do organów administracji publicznej – cieszy się w środowisku strzeleckim niekwestionowanym autorytetem.

Zgadzam się z wszystkimi tezami ogłoszonymi w wymienionym wyżej artykule, natomiast w mojej ocenie celowość (czy raczej konieczność) utworzenia tego rodzaju organizacji związana jest przede wszystkim z tym, że Polska (tak jak i inne państwa członkowskie UE) jest zobowiązana wprowadzić do porządku krajowego (implementować) ostatnio uchwaloną zmianę do dyrektywy Rady 91/477/EWG. Sprawa była dość głośna, więc myślę, że nie wymaga szerszego komentarza, w każdym razie to w jaki sposób dyrektywa zostanie implementowana stanowi być, albo nie być dla prawa do posiadania broni w Polsce.

Jest to moim zdaniem ostatni dzwonek na samozorganizowanie się w celu ratowania prawa do broni. Przy czym ta samoorganizacja musi objąć możliwie jak największą ilość posiadaczy broni (lub zwolenników tego prawa). Tylko masowa organizacja będzie miała wystarczający mandat żeby podjąć rozmowy jako partner społeczny ze stroną rządową.

Truizmem będzie stwierdzenie, że różne są motywacje do posiadania broni palnej – bez względu na oficjalnie deklarowane cele na potrzeby uzyskania pozwolenia na broń – branie udziału we współzawodnictwie sportowym lub polowaniach, obrona własna i bliskich, szkolenie proobronne, rekonstrukcje historyczne, strzelania rekreacyjne, czy dla samego jej kolekcjonowania. Tak jak trafnie Andrzej Turczyn wskazał w przywołanym wyżej artykule, przepisy ustawy o broni i amunicji wymuszają członkostwo w określonych organizacjach (PZŁ, PZSS) jako warunek uzyskania pozwolenia na broń. Jak widać do tej pory organizacje te nie zrobiły na razie dużo w celu przeciwdziałaniu negatywnym skutkom implementacji przedmiotowych zmian do dyrektywy (a przynajmniej nie słyszy się żeby biły w tym zakresie na alarm). Nawet jeżeli podejmą w tym celu jakieś działania, to będą one z pewnością zmierzały przede wszystkim do ochrony prawa do broni w zakresie w jakim wynika z ich działalności. Z przyczyn, których chyba nikomu chyba nie należy tłumaczyć nie są też zainteresowane upowszechnieniem prawa do broni, w sensie wykraczającym poza ich działalność. Organizacją, która za cel stawia sobie działanie na rzecz powszechnego prawa do broni jest za to z pewnością ROMB. Natomiast tak jak trafnie zauważył Andrzej Turczyn istnieje opór przed należeniem do kilku organizacji – zwłaszcza jeżeli się to wiąże z obowiązkiem płacenia składki. Tak więc osoby, które do tej pory do ROMBu się nie zapisały, raczej do niego się już nie zapiszą (a w każdym razie nie będzie to masowe).

W tym stanie rzeczy optymalnym wydaje się właśnie utworzenie związku organizacji, do której przynależność będzie bezkosztowa – tak dla samych organizacji, jak i członków. W ten sposób po pierwsze powstanie platforma, która w sposób zinstytucjonalizowany umożliwi współpracę organizacjom, które normalnie nigdy by nie nawiązały współpracy, w celu osiągnięcia wspólnego celu – zachowania prawa do posiadania broni. Wszelkie formy niezinstytucjonalizowane – konferencje, kongresy i spotkania, są ważne dla wymiany poglądów, ale z reguły do tego się ograniczają, ponieważ nie przewidują procedur umożliwiających podjęcie realnych działań.

Po drugie w miarę szybki i prosty sposób może powstać organizacja posiadająca szeroki mandat społeczny, a tym samym dbać o zachowanie interesów wspólnych wszystkim zrzeszonym organizacjom (i ich członkom), występując przed organami władzy publicznej.

Cele związku powinny być proste i czytelne dla wszystkich. Cel główny – wpisanie prawa do posiadania broni do Konstytucji RP. Cel na już – obrona stanu posiadania, zwłaszcza wobec konieczności implementacji dyrektywy. Środkiem do osiągnięcia tych celów powinno być wprowadzenie kwestii prawa do broni do debaty publicznej – a docelowo również do przyszłej kampanii wyborczej.

Czy coś takiego w ogóle jest możliwe? Moim zdaniem jak najbardziej – można tutaj posłużyć się przykładem akcji Odbudujmy AK! Kampania ta była prowadzona przez 2 lata przez Stowarzyszenie ObronaNarodowa.pl. Jej celem było powołanie wojsk obrony terytorialnej. Akcja uzyskała poparcie szerokiego grona organizacji proobronnych. W tym miejscu wyjaśnienia wymaga fakt, że specyfiką organizacji proobronnych w Polsce jest to, że nie tyle bardzo rzadko ze sobą współpracują, ale bardzo często wręcz się zwalczają np. wprowadzając dla swoich członków zakazy szkolenia się z członkami innej, określonej organizacji. Pomimo to w ramach akcji Odbudujmy AK! udało się zjednoczyć dużą grupę organizacji wokół wspólnego dla nich celu. Sukces akcji (a w zasadzie tempo w jakim to nastąpiło) zaskoczył samych organizatorów – kwestia utworzenia WOT stała się jednym z głównych wątków kampanii wyborczej 2015, a WOT są w trakcie tworzenia (można oczywiście polemizować czy zgodnie z założeniami wszystkich uczestników akcji, natomiast to już inna sprawa). Natomiast niewątpliwie błędem (o czym mówię jako osoba współodpowiedzialna za ten błąd) było właśnie nie zinstytucjonalizowanie współpracy organizacji popierających akcję. Błąd ten został bardzo szybko wykorzystany przez osoby przeciwne celom akcji, a w dalszej konsekwencji moim zdaniem bardzo się zemścił w chwili gdy akcja odniosła sukces. Ale nie jest to już związane z tematem rozważań, poruszam tę kwestię wyłącznie w kontekście wniosków na przyszłość przy organizacji tego typu inicjatyw.

Podsumowując:

  1. konieczne jest niezwłoczne podjęcie działań mających na celu integrację środowiska posiadaczy broni palnej wokół wspólnego celu – obrony prawa do posiadania broni
  2. nie podjęcie żadnych działań będzie skutkowało implementowaniem zmian do dyrektywy przez osoby wrogie szerokiemu dostępowi do broni (KG Policji)
  3. intergracja powinna nastąpić wokół czytelnego dla wszystkich celu, łączącego wszystkich posiadaczy broni, a to wpisania prawa do broni do Konstytucji RP oraz nie powodować przymusowych wydatków po stronie osób i organizacji popierających akcję
  4. środkiem do celu powinno być wprowadzenie kwestii prawa do broni do szerokiej debaty publicznej oraz kampanii wyborczej do parlamentu
  5. integracja powinna nastąpić w sposób zinstytucjonalizowany, gdyż tylko taka integracja umożliwi realne działania oraz da mandat społeczny do podjęcia rozmów ze stroną rządową
  6. większy potencjał ma integracja w formie związku organizacji, niż wykorzystanie do tego celu istniejącej lub utworzenie nowej organizacji skupiającej osoby fizyczne
  7. cele akcji są nie tylko możliwe do osiągnięcia, ale i konieczne dla zachowania prawa do posiadania broni

 

Wiktor Powiłajtis

prezes zarządu Stowarzyszenia Terytorialni

terytorialni.pl


Andrzej Turczyn Trybun broni palnej, zapraszam do dalszej debaty. Gotowy jestem zamieszczać na blogu także inne merytoryczne wpisy, które będę zmierzały do rozpowszechnienia idei stworzenia związku stowarzyszeń na rzecz wpisania do konstytucji prawa do posiadania broni palnej.

Wszystko to co tu się dzieje, nie nastąpiłoby bez Waszego wsparcia. To wsparcie jest naprawdę budujące.

 

  • Krzysztof Jabłoński

    Mam co do jednego zastrzeżenie: “[Andrzej Turczyn] cieszy się w środowisku strzeleckim niekwestionowanym autorytetem.”

    Nie jest tak. Autorytet pana Andrzeja Turczyna jest kwestionowany i podważany. By nie szukać daleko:
    http://vadimpacajev.com/jak-romb-strzela-w-stope-starajacym-sie-i-posiadaczom-pozwolen-na-bron/
    http://vadimpacajev.com/trybun-pisze-projekt-uboia-czyli-zakazac-wszystkiego/

    • Andrzej Turczyn

      Mam zdeklarowanych przeciwników, obecnie pierwszy z nich to Jarosław Lewandowski, człowiek, który chce zmienić statut ROMB, aby mógł się mnie pozbyć.

      • Krzysztof Jabłoński

        Czy to czasem nie redaktor naczelny miesięcznika strzał.pl ?
        Ten sam, który pisał, że po implementacji dyrektywy 91/477/EWG niewiele się zmieni, bo m. in. ludzie [producenci broni] będą kombinować jak obejść przepisy?

        • Andrzej Turczyn

          Ten sam, coś mu się stało, albo otrzymał polecenie. Naprawdę nie mam pojęcia. Robi strasznie złą robotę, koszmarnie szkodliwą. Wywołał poważny konflikt. Kiedyś o tym napiszę, warto aby ludzie wiedzieli z kim mają do czynienia.

          • el_koyoto

            Proszę napisać. Do tej pory pan Lewandowski kojarzy mi się jako osoba zasłużona dla społeczności strzeleckiej.

  • Robert N

    oby więcej

  • Krys53

    osobiście popieram ideę jednej organizacji reprezentującej różne stowarzyszenia. fundacje, kluby zajmujące się bp (wszelkiego rodzaju) ale pod warunkami:
    1) proszę o projekt takiego stowarzyszenia stowarzyszeń,
    2) porozumienia się z pozostałymi organizacjami, jak AdArma (dużo jeździ po Polsce o propaguje bp), dogadanie się (pomimo jakiś Waszych animozji) z p. Jarosławem Lewandowskim z którym przecież kiedyś dobrze współpracowaliście,
    3) określenie wielkości składek (bez kasy ani rusz) lub zasad ich wpłacania, np od liczby członków, od przychodów za ubiegły rok, lub coś podobnego,
    a dlatego pisze o ww. warunkach, bo śledzę Pana blog od pewnego czasu i niestety, oprócz bardzo dobrej roboty widzę również delikatnie mówiąc pewne zgrzyty (jak dzielenie osób na tych co z nami lub nie, za dużo wtrętów religijnych – choć ma Pan prawo to Pana blog – ale to zraża innych ludzi, określenie inaczej myślących jako jakiś agentów Putina czy coś podobnego)…
    jak ww. zaczną być spełniane to myślę, że zwiększy się liczba osób/organizacji które się tematem zainteresują a ja sam zgłoszę 2 takie stowarzyszenia i wpłacę jakąś kasę…
    pozdrawiam i życzę wytrwałości ale również dogadania się z maksymalną liczbą osób w tym temacie.