Moim zdaniem atrakcyjność Wojsk Obrony Terytorialnej w ocenie Polaków maleje

Jak podaje Dziennik Wschodni do skrzynek pocztowych mieszkańców Zamościa i okolic trafiły zaproszenia do wstąpienia w szeregi Wojsk Obrony Terytorialnej. Takie apele pojawiły się także na stronach internetowych urzędów poszczególnych miast i gmin. Zgłasza się wielu chętnych, ale kontrakt podpisują nieliczni.

Zaproszenie do służby w 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej wysyła Wojskowa Komenda Uzupełnień w Zamościu.

– Listy intencyjne mogą znaleźć z skrzynkach pocztowych mieszkańcy miasta i gminy, żołnierze rezerwy, jak również osoby po kwalifikacji wojskowej, które nie pełniły czynnej służby wojskowej – tłumaczy ppłk Wojciech Witek, wojskowy komendant uzupełnień w Zamościu.

– Trafiły one już m.in. do ponad 300 żołnierzy rezerwy, kół łowieckich i ochotniczych straży pożarnych – dodaje mjr Tomasz Dąbkowski.

Komendant Wojskowej Komendy Uzupełnień w Zamościu zwrócił się także do burmistrzów i prezydentów miast o zamieszczenie na stronach internetowych urzędów komunikatu do osób zainteresowanych służbą w WOT.

– W tej chwili tworzone są wojska terenowe – tłumaczy mjr Dąbkowski. – Oprócz batalionu w Lublinie ma powstać także batalion w Dęblinie, Chełmie i Zamościu. Dlatego nie ograniczamy liczby osób, które możemy przyjąć do służby. Zakwalifikowani są wszyscy spełniający wymagania.

– W bazie mamy już około 500 ochotników. To jednak osoby, które dopiero potencjalnie wyraziły zainteresowanie wstąpieniem do WOT. Dokumenty złożyli na razie nieliczni – dodaje mjr Dąbkowski.

Wojskowi mają nadzieję, że zainteresowanie taką służbą zwiększą gratyfikacje finansowe. Żołnierze WOT będą odbywać szkolenia w jednostce wojskowej średnio przez 20 dni w roku oraz 10 dni w okresie urlopowym. Za to oraz za gotowość do działania otrzymają ok. 500 zł miesięcznie (700 zł w przypadku żołnierzy rezerwy).

– Jestem przekonany, że poprawi to sytuację finansową wielu rodzin – podkreśla w liście do ochotników ppłk Witek.

(źródło Dziennik Wschodni)


Obym się mylił w mojej ocenie faktów, ale rozum odmienny wniosek podpowiada.

Co myślicie o akcji zachęcającej do wstąpienia do WOT? Moim zdaniem świadczy o tym, że bardzo mało Polaków chce wstępować do WOT. Oto kolejne dowody, słowa Wojskowego Komendanta Uzupełnień: kontrakt podpisują nieliczni; Zakwalifikowani są wszyscy spełniający wymagania. Nie ma chętnych i nie ma z czego wybierać, jest słabo, jest źle. Jest inaczej niż myślą urzędnicy. Nie cieszę się z tego wcale. Brak ochotników do obrony Polski to nie jest powód do mojej radości. Jednak gdy tak jest, trzeba szukać przyczyny. Oczywiście ja pewne podejrzenia mam.

W dniu 14 grudnia 2016 roku napisałem takie słowa, z wpisu Obrona Terytorialna Bezrobotnych?:

Moim zdaniem optymizm ministra Macierewicza wkrótce zostanie ostudzony. Stawiam tezę, że to właśnie (nie)posiadanie broni przesądzi o niewielkiej atrakcyjności Wojsk Obrony Terytorialnej. Ten element sprawia, że znika cała atrakcyjność idei ochotniczego uczestnictwa w WOT. To moje przypuszczenia, to moja teza, którą stawiam do dyskusji. Czas ją zweryfikuje. Ktoś musi ją wypowiedzieć, gdyby z czasem miało się okazać, że WOT nie działa jak zakłada min. Macierewicz.

Jeszcze wcześniej, bo w sierpniu 2015 roku pisałem we wpisie Powszechna obrona terytorialna, a broń palna:

Powszechna obrona terytorialna nie może być zbudowana bez karabinu w domu obrońcy. Moim zdaniem to sprawa oczywista. Urzędnicze planowanie, magazynowanie, może doprowadzić tylko do tego, że w godzinie W czegoś z całą pewnością zabraknie…

Kolejna informacja, która wpisuje się w moje podejrzenia, zapisana we wpisie Na 16 dniowym szkoleniu podstawowym żołnierz WOT zużywa 100 sztuk amunicji, czyli pal 6 nabojami dziennie:

Szkolenie podstawowe trwa 16 dni. Podczas tego szkolenia uczestnik średnio zużywa ok. 100 sztuk ostrej amunicji.

W ten sposób potwierdziły się moje przypuszczenia napisane w czerwcu tego roku, iż moim skromnym zdaniem w pierwszym lepszym napotkanym klubie strzeleckim szybciej i lepiej można nauczyć się strzelać, niż w Wojskach Obrony Terytorialnej.

A teraz mój krzyk ku przestrodze polityków.

Na litość Boską, zmądrzejcie ministrowie! Atrakcyjność WOT dla ochotnika patrioty jest żadna, lepiej jest zrobić pozwolenie na broń. To prostsza i pewniejsza droga aby móc doskonalić się w posługiwaniu bronią do obrony Polski. Albo zmienicie przepisy, pozwalając żołnierzowi WOT posiadać broń, albo sami będziecie musieli zostać ochotnikami, aby uzyskać stan 53 tys. wojska! Paniczny strach przed posiadaniem poza koszarami broni zniszczy ten projekt! Zakończy się to źle, bardzo źle dla wizerunku Polski, dla naszego bezpieczeństwa! Wszystko przez wasze ciasne umysły i paraliżujących strach przed uzbrojonym praworządnym Polakiem!

Czy ktoś czyta to co wieszczę od dwóch lat?

 

  • Krzysztof Jabłoński

    Podobnie oceniam atrakcyjność WOT, która w mojej opinii traci coraz bardziej.
    Zwłaszcza jak się słyszy założenie, że głównym atraktorem dla patriotów ma być “pińćset złoty”. Z perspektywy potencjalnego ochotnika – bo byłem zainteresowany – mogę powiedzieć tyle:
    – karabin służbowy i wiadro amunicji rezerwowej do domu
    – pistolet służbowy, j.w.
    – prawo zakupu amunicji do szkoleń prywatnych
    – mundur polowy do domu (galowy niech będzie w magazynie)
    – prawo do publicznego noszenia munduru poza ćwiczeniami
    – ulgi podatkowe za gotowość
    Bez tego nie podejmuję nawet negocjacji. ‘nough said.

    • Mozets

      Krzysztof Jabłoński powiedział: cytuję:
      ///Podobnie oceniam atrakcyjność WOT, która w mojej opinii traci coraz bardziej.
      Zwłaszcza jak się słyszy założenie, że głównym atraktorem dla patriotów ma być “pińćset złoty”. Z perspektywy potencjalnego ochotnika – bo byłem zainteresowany – mogę powiedzieć tyle:
      – karabin służbowy i wiadro amunicji rezerwowej do domu
      – pistolet służbowy, j.w.
      – prawo zakupu amunicji do szkoleń prywatnych
      – mundur polowy do domu (galowy niech będzie w magazynie)
      – prawo do publicznego noszenia munduru poza ćwiczeniami
      – ulgi podatkowe za gotowość
      Bez tego nie podejmuję nawet negocjacji. ‘nough said.
      ******************************************************************
      – służba w Obronie Terytorialnej nie jest, nie była , nie będzie i nie ma być atrakcją. To ciężki, patriotyczny, niebezpieczny, obowiązek jaki bierze na siebie świadomie i dobrowolnie względnie młody człowiek. Choć nie tylko. Ja mimo dość słusznego wieku ale jeszcze dobrej sprawności fizycznej, intelektualnej – oraz co najważniejsze specjalistycznego wojskowego wykształcenia i przygotowania – zaproponowałem organom wojskowym zupełnie darmową ( za frico) pomoc w szkoleniu strzeleckim podooddziałów OT , wszelką pomoc w gospodarce mieniem służby uzbrojenia ( także za darmo) w najbliższej jednostce OT. Bardzo grzecznie mi odpowiedziano i świadczy to o sporej kulturze osobistej obecnych pracowników wojskowych WKU.
      – nie wiem co ma wspólnego pięćset złotych z Obroną Terytorialną ( ma tyle co piernik do wiatraka)
      – zasady przetrzymywania broni osobistej żołnierzy ( podkreślam przeszkolonych żołnierzy OT określi dowódca OT). Sądzę, że będzie w miejscu zamieszkania po spełnienieniu warunków bezpieczeństwa przechowywania.
      – Jaką broń i amunicję ma posiadać na stanie poszczególny członek drużyny pododdziału OT określa tabela należności uzbrojenia i wyposażenia.
      Na pewno dowódca plutonu ma etatowo broń krótką, strzelec karabinek maszynowy (automatyczny) , strzelec wyborowy karabin wyborowy itd.
      ( w czasie działań wojennych każdy strzelec będzie mógł pozawieszać na sobie tyle zdobycznej broni i amunicji ile da radę unieść).
      Zaręczam ,że po 40 km marszu w dyslokacji ( biegu ) zacznie wyrzucać zbędną broń za wyj. amunicji. wody i pożywienia oraz zapasowych skarpet.
      – mundur polowy ( kompletny zgodnie z przepisami ubiorczymi) żołnierz może nosić tylko w czasie zajęć, ćwiczeń, służby lub wojny.
      Dotyczy to również mnie – kapitana WP.
      Każdego żołnierza obowiązuje przestrzeganie przepisów ubiorczych, kompletności umundurowania ( czapka na głowie nie w kieszeni czy pod pagonem) , czystość, ogolenie, czyste buty , nie jedzenie na ulicy i nie palenie papierosów. Zachowanie ( nie przeklinanie: k… ch… zap… spie… zaje.. itp. ordynarne prostackie słownictwo). Sylwetka prosta, chód sprężysty.Pomoc słabszym i kobietom, dzieciom. Pomoc napadniętym przez chuliganów i przestępców. Z użyciem broni włącznie.
      – Noszenie munduru “galowego” określi dowódca OT. Określi czy dawany z magazynu czy zakupywany z własnych środków.
      Ubiór wieczorowy ( kupowany prywatnie) – tylko dla oficerów wojska, również tych z OT.
      – prawo przejazdów bezpłatnych koleją, autobusem na rozkaz służbowy jest stosowane zawsze do wszystkich żołnierzy.
      – inne ulgi i ułatwienia dla żołnierzy OT określa ustawa.
      – amunicja do szkolenia winna być bezpłatna ( dostępna na strzelnicy lub poligonie , bo tam wolno strzelać w czasie pokoju. Dodatkowo mógłby każdy żołnierz strzelać ile chce (na strzelnicy oczywiście) i za częściową – niewielką odpłatnością. By nie generować socjalistycznego marnotrawstwa i lekceważenia kosztów. Do broni prywatnej – zakup w sklepie z amunicją po cenach detalicznych.
      – Uwaga ostatnia:
      z żołnierzami się nie negocjuje -tylko wydaje się im rozkazy. Proste jak drut kolczasty.
      kpt. M.Mozets. specjalista uzbrojenia. (jnwsws)

      • Krzysztof Jabłoński

        Dziękuję, że zabrał Pan głos w tej ważnej dyskusji. To bardzo cenna wypowiedź, pełna bezcennej wiedzy. Tylko żołnierz wie, jak to jest być żołnierzem – Pański punkt widzenia jest dla mnie jak okno na tę inną rzeczywistość.

        Wiem, że żołnierzy obowiązują przepisy ubiorcze. Jednak fakt, że żołnierz Wojska Polskiego w czasie wolnym nie ma prawa nosić munduru uważam za oburzający.

        Z jednym tylko nie mogę się zgodzić (pogodzić). Służba może być atrakcyjna. A jeśli ma to być służba ochotnicza – nie przymusowa – może nawet powinna być atrakcyjna, a przynajmniej nie odstręczająca. Pięćset sztuk pieniądza to za mało, abym wziął na siebie ciężki, patriotyczny, niebezpieczny obowiązek.

        • Mozets

          Nie zostałem do końca dobrze zrozumiany. Mundur wyjściowy można nosić “na okrągło”, również można i należy go nosić idąc do świątyni na mszę. Chociaż w czasach PRL chodzenie do “kościoła” przez oficera np.spotykało się z ogromnymi szykanami ze strony politruków. Natomiast polowy mundur nosi się na terenie jednostki, w czasie ćwiczeń w polu, itp. Co do pieniędzy za służbę w OT jeśli ma pan zamiar na tym zarabiać to chyba pomylił pan całkowicie sposób “zarabiania”. 500 zł zarobi pan łatwo za ułożenie płytek w łazience na posadzce o wym. 2mx1,5m. Gospodyni czasem jeszcze postawi piwo. 4,500 za całą łazienkę. I nie ma chętnych do roboty.

  • Arkadiusz Kozieł

    No i te 500!!!
    Jeśli to jest głównym powodem wstępowania do WOT dla tych, którzy wstąpili ( a śmiem tak myśleć ) to “cały pomysł z WOT, jak kulą w płot”.
    Najpierw należy zbudować zaufanie narodu do rządu, do policji, do armii i potem do tego rodzaju struktur. A wyszło z tym tak, iż większość myśli, że to “prywatna armia PIS-u”, a raczej coś, jak dawniejsze ORMO. Mało tego, moi znajomi z opisanych powyżej terenów, którzy dostali takie zaproszenia ( pierwsze czytywałem już w zeszłym roku ) uważają dokładnie też tak i nie chcą w tym uczestniczyć, bo ich kiedyś będą wytykali palcami, właśnie, jak ORMOW-ców.
    I już tego nic nie zmieni. Zj……e od początku.

  • Marcin Wilkos

    Ja uważam, że wystarczy, żeby po złożeniu przysięgi żołnierz nabywał prawo do posiadania broni prywatnie.

  • PK

    Po pierwsze, co mnie osobiście strasznie razi, to to całe, bardzo mocno akcentowane 500zł. Najwyraźniej władza nauczyła się, że za 500zł można kupić wyborców, to czemu by nie spróbować tego samego z ochotnikami do WOT?
    Tym czasem jakieś dodatkowe pieniądze NIE POWINNY być główną motywacją do wstąpienia do takiej organizacji. To na prawdę nie o to chodzi. Oczywiście nie twierdzę, że żołnierz WOT nie powinien otrzymywać żadnych pieniędzy, ale jeszcze raz – nie może to być główny (a może jedyny?) argument, mający zachęcać ludzi do wstępowania.
    Co do innych kwestii – oczywiście zgadzam się, że w tego typu rozwiązaniu broń i amunicja do niej powinna być przechowywana przez każdego z żołnierzy w domu.
    Powinna być możliwość uzyskania pozwolenia na broń bez dodatkowych wymogów, czyli przynależność do WOT powinna być “ważną przyczyną” w rozumieniu ustawy w obecnej formie.
    Powinna być możliwość doskonalenia umiejętności strzeleckich, poza te marne parę sztuk amunicji na szkoleniu. Czyli znów możliwość posiadania broni prywatnej + możliwość zakupu amunicji do posiadanej broni służbowej i jej użycia w celach szkoleniowych + nieodpłatne udostępnienie strzelnic wojskowych.
    Inną przyczyną malejącego zainteresowania może być odnoszenie się do WOT przez media, jako “wojsk Macierewicza”. A nie muszę chyba pisać, że nie wszyscy kochają pana ministra, czy po prostu PiSu jako całości.

    • Maciek Mazan

      Fakt, o 500 zł usłyszałem podczas pierwszej minuty rozmowy z WKU. Ten tekst mieli świetnie opanowany. Nie potrafili natomiast udzielić odpowiedzi na żadne ze stawianych przeze mnie pytań.
      Ale moim zdaniem, to pomysł z centralnymi magazynami broni ostatecznie pogrzebał szanse na sukces WOTu.

    • Mozets

      Ministra nie trzeba kochać. On ma byc twardy i skuteczny. On nie jest dziwką z knajpy do kochania. A skromne 500 zł tak klepane zawzięcie przez komentatorów ( ???) na tym portalu, ma pomóc nie OT a matkom nie mającym co do garnka włożyć.Te maluchy jak podrosną – m.innymi za 500 zł – i urosną im głowy pod hełmy – będą następcami dla tych zejmanów co dzisiaj chcą im te marne 500 wyrwać z wózka. 500 zł to na razie tylko zastępczy ale skuteczny erzac. Myślę ,że jak złodziejstwo zostanie ukrócone – przyjdzie czas na mniej socjalistyczne rozwiązania.

      • Pawel W

        Tylko, że te 500zł jest z tych samych pieniędzy, której wcześniej musieli nam zabrać, żeby teraz rozdać. To tak, jakbyś rozbójnika oddającego ci twój majątek chwalił za hojność!

      • PK

        Ja nie twierdzę, że trzeba go kochać. Ale takie są fakty, że jest to postać dość kontrowersyjna (na ile słusznie, a na ile w skutek negatywnej medialnej propagandy, to inna kwestia). I teraz taki ktoś, kto ma wątpliwości co do jego osoby słyszy, że oto wstępuje do “armii Macierewicza” – jak to twoim zdaniem działa psychologicznie? Zachęci do wstąpienia, czy raczej przeciwnie?
        A 500zł – jeśli odnosisz się do programu 500+, to pamiętaj, że rząd nie ma swoich pieniędzy, czyli rozdaje wspaniałomyślnie to, co wcześniej zabierze z naszych kieszeni, po drodze uszczuplając tę zabraną kwotę o przeróżne koszty. Poza tym rozdawnictwo nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Jeśli natomiast chodzi o te 500zł za bycie żołnierzem OT, to tak jak napisałem – wynagrodzenie jak najbardziej OK, ale nie jako główny motywator do wstąpienia w szeregi tej organizacji.

        • Mozets

          Tak wielu boli dodatek dla drugiego dziecka 500zł co równa się tylko trochę więcej niż 100 łojro. Jakby to był szalony wynalazek polskiego rządu. Popatrzmy na wszystkie inne państwa zachodnie ( niecywilizowane???) a przykładowo na Niemcy. Jak to tam u nich z socjalem?:

          *************************

          Świadczenia
          socjalne w Niemczech są wyższe niż w Polsce.

          Nigdzie na świecie
          nie ma tak wysokich zasiłków rodzinnych jak w Niemczech. Rocznie Kindergeld na
          pierwsze dziecko wynosi 2.208 Euro, na dwójkę dzieci 4.416 Euro, na trójkę
          dzieci 6.696 Euro, a za każde następne dziecko + 2.580 Euro.

          Najważniejszym świadczeniem jest zasiłek rodzinny
          (Kindergeld), którego wysokość od stycznia 2010 r. nie uległa zmianie i wynosi
          184 euro miesięcznie na pierwsze i drugie dziecko. Na trzecie zasiłek ten
          wynosi 190 euro, a na czwarte i każde kolejne – po 215 euro.

          O wypłatę zasiłku można się ubiegać do czterech lat
          wstecz

          Dodatkowo pobierając zasiłek rodzinny, można się
          starać o dodatek do niego (Kinderzuschlag). Jest to rodzaj zapomogi dla tych,
          których zarobki są niższe od przeciętnych niemieckich wynagrodzeń.

          Świadczenia socjalne i zasiłki
          dla bezrobotnych, wynosi 391 euro

          Zasadniczo zasiłek ten wynosi ok. 60 proc. otrzymywanego wcześniej
          wynagrodzenia. Mogą na niego liczyć osoby, które w ciągu ostatnich dwóch lat
          przed utratą zatrudnienia przepracowały co najmniej 12 miesięcy i odprowadzały
          składki na ubezpieczenie.

          Państwowe ubezpieczenie zdrowotne jest obowiązkowe dla osób, których
          miesięczny dochód nie przekracza brutto 3975 euro. Wówczas opieką objęty jest
          zarabiający, współmałżonek, a także dziecko (nawet jeśli nie mają własnych
          dochodów – tzw. ubezpieczenie rodzinne).

          Świadczenie dla rodziców po porodzie (Elterngeld), którzy po narodzeniu
          dziecka rezygnują czasowo z pracy zawodowej.

          Wysokość zasiłku to z reguły 67 proc. wynagrodzenia miesięcznego, a
          maksymalnie 1,8 tys. euro. Skorzystać z niego może zarówno ojciec, jak i matka
          przez 12 miesięcy od narodzin dziecka (dla osób samotnie wychowujących dzieci
          ten okres jest wydłużony do 14 miesięcy). Jeżeli drugie z rodziców podejmie
          decyzję o zrezygnowaniu z pracy zawodowej i opiece nad dzieckiem, świadczenie
          przysługuje przez kolejne dwa miesiące.

          Zasiłek chorobowy. Jednak aby go otrzymać trzeba być ubezpieczonym
          i odprowadzać składkę na ubezpieczenie chorobowe (której koszt w połowie
          pokrywa pracownik, a w połowie pracodawca).

          Wysokość zasiłku zależy od wynagrodzenia (zazwyczaj jest to 70–90 proc.
          ostatniej wypłaty). Przyznawany jest raz na trzy lata, na maksymalnie 78 dni,
          gdy stan zdrowia pracownika uniemożliwia mu wykonywanie pracy, m.in. w czasie
          leczenia szpitalnego lub choroby.

          W Niemczech funkcjonują dwa rodzaje zasiłków dla bezrobotnych – typ I i
          II, tzw. Arbeitslosengeld. Typ I jest przewidziany dla osób poniżej 65. roku życia,
          które utraciły pracę i mają status osoby bezrobotnej, zarejestrowanej w urzędzie
          pracy (Arbeitsagentur). Natomiast typ II to rodzaj pomocy socjalnej adresowanej
          do osób, które wskutek utraty pracy nie mają wystarczających środków do życia.

          Nigdzie na świecie nie ma tak wysokich zasiłków rodzinnych jak w
          Niemczech. Rocznie Kindergeld na pierwsze dziecko wynosi 2.208 Euro, na dwójkę
          dzieci 4.416 Euro, na trójkę dzieci 6.696 Euro, a za każde następne dziecko +
          2.580 Euro.

          Niemcy to państwo socjalne, które zabezpiecza
          finansowo rodziny i dzieci, a ustawa zasadnicza Niemiec gwarantuje
          nienaruszalną zasadę państwa socjalnego (art. 20 ust. 1 i art. 28 ust. 1
          Grundgesetz).

      • Witek

        Złodziejstwo dopiero się zaczyna. A będzie jeszcze gorzej. OT mogłoby wypalić gdyby nie było związane tak ściśle z nazwiskiem ministra , co do którego istnieją poważne podejrzenia o nielojalność w stosunku do naszego kraju, delikatnie mówiąc, i formacji politycznej którą reprezentuje. A to że ochotnicy mają ograniczony dostęp do wyposażenia świadczy , że im nie jest potrzebna siła złożona ze świadomych patriotów, tylko zwykłe mięso armatnie.

  • Maciek Mazan

    Od samego początku mówiłem znajomym, że OT ma sens jedynie wtedy, gdy zostanie zorganizowana na wzór Szwajcarski. Przeszkolenie, broń do domu, coroczne zawody z amunicją na koszt podatników. Jestem pewien, że nie byłoby wtedy problemów z werbowaniem ochotników.

    Zamiast tego zorganizowano harcerstwo dla dorosłych, uzbrojone w scyzoryki i patriotyczne hasła. Jak widać, Polacy potrafią myśleć i olali pomysł rządu, który nie potrafi obdarzyć ich zaufaniem.

    Ministra Macierewicza ogólnie oceniam na plus, ale tym brakiem zaufania do potencjalnych obrońców Polski obnażył myślenie rodem z poprzedniej epoki.
    Dobry pomysł powołania WOT traci szansę na to, aby odnieść sukces.

    Ciekawe, czy twarde dane dotrą do ministra, i czy znów konieczne będzie wyważanie otwartych drzwi?
    Chyba, że to nie on pociąga tutaj za sznurki i WOT ma jedynie prowadzić rejestr potencjalnych wrogów nowego porządku…

  • Pawel W

    Jak działa centralne planowanie, to wszyscy doskonale wiemy (nie działa). Jak może wyglądać WOT w godzinie W? Oby tylko pasków do broni zabrakło (ciekawy film Irytującego Historyka o armii radzieckiej w1939).
    Mnie zaś zawsze wprawia w osłupienie, że rządzący boją sie broni w rękach wyselekcjonowanych ludzi (WOT, osoby z pozwoleniami do celu, czyli zweryfikowanymi i nie karanymi), a nie ma problemu z rozdaniem broni wszystkim, jak leci w godzinie W!
    A swoją drogą mam obawy, że w naszych magazynach nie ma już wystarczającej liczby broni i amunicji, żeby wszystkim zdolnym do walki rozdać broń. Czy nie łatwiej i taniej dla budżetu by było, żeby ludzie uzbroili się sami?

  • Jarek Lew

    Jak to się mówi, nie wkładaj kija w mrowisko…

    Z tego co widzę, to wszyscy umiarkowani zwolennicy OT chcą więcej korzyści. Broń w domu, pozwolenie na posiadanie, zwolnienie z podatku…
    Duch narodu odszedł, Patriotyzm leży i może w obliczu nadciągającej klęski się przebudzi, a może będzie lajkował i stanowczo potępiał na fejsie z innego kraju…no dobrze, to ostatnie Was nie dotyczy…

    Na pewno WOT jest zbyt sztywny w swojej strukturze, ale dajmy mu szanse. Teraz jest czas na harcerstwo dla dorosłych, czas na naukę taktyk, zachowań, karności, itd.

    Nigdy nie byłem w wojsku, nie mam pojęcia co robić w czasie konfliktu i takich jak ja są miliony.
    Nawet gdybym dostał broń to moja efektywność na polu walki byłaby znikoma.
    Byłbym mądrzejszy od generała, polecenia wykonywał wybiórczo, itd.
    A najgorsze w tym wszystkim że nie jestem przedstawicielem najgorszego sortu wojaka, bardzo lubię gry strategiczne, strzelanki, dużo czytam o hipotetycznych starciach… tak, zdaję sobie sprawę że to wszystko można sobie w buty wsadzić, ale lepsze to niż mistrzostwo w Fifie…czy 50 twarzy greya…

    PiS założył że pińcet+ zmobilizuje część, a drugą część będą stanowić Patrioci, którzy za samą grochówkę poszliby na poligon.
    Zresztą widać że im bardziej na północ tym chętnych mniej a warunki w WOT mają wszyscy takie same…

    Nie mieszajmy prawa do posiadania z OT, chyba że w drugą stronę: łatwy dostęp i obligatoryjne zapisanie do struktur wojskowych.
    Nie chciałbym żeby bojówki młodzieży wszechpolskiej, albo inne dziwne twory dostały kałasza do domu.
    Jeżeli nabędą broń po weryfikacji, już z tym nie mam problemu, bo wtedy każdy obywatel będzie miał równe szanse przejść taką weryfikacje…

    Przy godzinie W jest zupełnie inny problem, może istnieje jakaś procedura a może nie, ale napięcie narasta powoli i wystarczy to przewidzieć, z odpowiednim wyprzedzeniem wydać oręż.

    • Maciek Mazan

      Czy to oznacza, że Szwajcaria obrała złą drogę? Finlandia, Izrael i USA też?
      Jeśli nie wybrali źle, to dlaczego RP musi znów wyważać otwarte drzwi, zamiast wziąć sprawdzony przepis i dostosować go do swoich potrzeb? Tym bardziej, że w dwóch z wymienionych krajów, obronę terytorialną wzorowano na doświadczeniach Rzeczypospolitej.

      Co do weryfikacji i “zagrożeń” ze strony MW… Wolę zaryzykować broń w każdym polskim domu, niż uzbrojenie jedynie bandytów i nielicznych stróżów władzy.

      • Pawel W

        Jeśli boicie się MW, to porównajcie ich zachowanie do zachowania KOD na filmikach Atora(wideoprezentacje).

      • Jarek Lew

        alez ja dokladnie o tym pisalem, dac bron i wcielic w szeregi…ale nie na odwrot…
        mielismy patologie ze dostawali tylko “swoi” i rozwiazanie ze OT bierze sobie do domu bron maszynowa jest do tego bardzo zblizone. Nagle by sie okazalo zeby wstapic do formacji trzeba spelnic 1mln roznych kryteriow.
        Nawet jak by to dzialalo prawidlowo, to dlaczego ja mam byc spychany na margines, dlaczego nie mam miec prawa do obrony tylko z powodu nieprzydatnosci w OT?

        bron w kazdym domu ktory tego chce, a nie bron w domach wybranych i to nie jest ryzyko a normalnosc…

        tak to dziala, panstwo ufa swoim obywatelom, a ci z kolei wierza w panstwo i sa gotowi go bronic. U nas obserwuje jedna prawidlowosc, panstwo goli nas jak owieczki i traktuje podobnie, a my siedzimy na walizkach i szukamy dziury w plocie zeby nawiac do innego gospodarza.

        Odpowiadajac na Twoje pytanie: wydaje sie ze wybrali najlepsza droge z mozliwych (szwajcaria, finlandia…itd), ale Panstwo boi sie spoleczenstwa i z czegos dobrze dzialajacego zrobia kolejnego gniota, gdzie faktycznie 5 stowek bedzie jedyna korzyscia.

        • Maciek Mazan

          Pełna zgoda.

          Stanisław Michalkiewicz wielokrotnie wspominał, że od 1944 roku, Polską nie rządzą Polacy. Może stąd ten strach przed bronią w rękach narodu.

    • Witek

      Och ta sytuacja ulegnie wkrótce zmianie. Ma zostać przywrócony pobór, więc bardzo wielu ludzi otrzyma podstawowe przeszkolenie. Tylko że mogę się założyć , że powrót poboru będzie jednocześnie końcem OT. I bardzo dobrze , jeżeli to ma wyglądać tak jak wygląda.

    • Mozets

      Jarek Lew – bardzo mądrze mówisz. Żołnierka to nic specjalnie skomplikowanego. Wymaga jednak sporo ćwiczenia by nauczyć człowieka automatyzmu działań. By w czasie walki nie myślał jak generał ( który ma czas na to i wywiad + sztab) tylko jak świetnie wyćwiczony w walce żołnierz. Celem dobrego żołnierza nie jest ginąć w obronie ojczyzny – a zabić jak najwięcej wrogów i przeżyć. Przeżycie umożliwia własnie świetne wyszkolenie. Nie czerwona chustka Rambo na czole, nie szyna Pikantiny na PM , nie podwinięte rękawy i teoria z zakresu czarnej, białej, różowej i seledynowej taktyki. A umiejętność zachowania na polu walki . Opanowania strachu i wykonywania automatycznie zwykłych , prostych czynności zabijania wroga. A strach znika gdy swietnie jesteśmy wyszkoleni. Lepiej od wroga. Ale to wymaga cholernie dużo potu – tego kandydatom na OT-kowców często brakuje. Chcą dyskutować, mówić dowódcom co powinni a co nie, co im się należy bezapelacyjnie – a jak nie to niech dowódca wypada. Pododdział , który nie działa jak zegarek bojowy – ginie szybko.
      kpt. M.Mozets.

      • Jarek Lew

        jeszcze dodam że ważniejsze jest aby żołnierz poważnie ranił a nie zabijał…
        1. spada morale przeciwnika gdy przyjaciel leży obok i cierpi
        2. eliminuje z pola walki rannego i drugiego (albo i dwóch) którzy pomagają w ewakuacji
        3. zwiększa koszty całej walki, bo ranny porzuca sprzęt, wymaga opieki lekarskiej, itd.
        4. wyleczony żołnierz nie będzie leciał beztrosko w pierwszej linii

        Swoją drogą to straszne, że życie milionów walczących po obu stronach sprowadza się do psychologii i ekonomii, było tyle wojen o wolność, a tej ostatniej jest jakoś coraz mniej.

        • Mozets

          Jarek – pokazujesz istotny element pola walki jakim jest obezwładnianie npla a nie jego totalne zniszczenie. To cecha wojen “cywilizowanych” – jeśli wojna może być w ogóle cywilizowana. Zwróciłeś w mojej wypowiedzi na nacisk związany z eliminacją npla a nie jego zastraszaniem,odstraszaniem zranieniem i obniżaniem zdolności bojowej – jakim jest np. właśnie wyłączenie czasowe z walki wskutek nie zabicia a zranienia, kontuzjowania. Ja jednka jestem zawodowym żołnierzem z wykształcenia i wiem , że częstro traktowanie przeciwnika bardzo humanitarnie obraca sie przeciwko nam samym. Oczywiście gdybysmy walczyli np. z Amerykanami – jest OK. Oni generalnie przestrzegaja zasad i konwencji wojennej, szanują swoich żołnierzy i abarotno stosują to wobec npla. Wehrmacht poza zbrodniczościa celów samej II WW także postępował o niebo lepiej wobec żołnierzy npla niż np. Krasnaja Armia. Krasnaja Armia potrafiła czołgami rozjeżdżać setki swoich ( leżących na polu walki) rannych żołnierzy bo nie miała zorganizowanych szpitali polowych, bo swoimi jękami obniżali zdolność bojową następnych atakujących i w ogóle stanowili niepotrzebny kłopot.
          Rosjanie generalnie nie szanują swoich obywateli i traktują ich jak bydło i właśnie mięso armatnie. Do dzisiaj. “U nich ludi mnoho” . Tak mówili w IIWW i tak mówią dalej. Jest jeszcze jeden aspekt pola walki – taki azjatycki nieprzyjaciel może nie zbierać swoich rannych tylko zostawiać ich bardziej humanitarnemu wrogowi. Wyobraź sobie ,że hipotetycznie armia chińska zostawia nam nad Dnieprem 2 mln rannych ( u nich taka ilość to nic szokującego . My ich grzecznie ze wszelkimi szykanami wozimy kulturalnie do szpitala, karmimy, myjemy, operujemy i …… rozkładamy swoja własną wojskową służbę zdrowia i cywilną również na łopatki. Staje się ona niewydolna i brakuje jej w takiej sytuacji wszystkiego. Dla swoich zołnierzy i obywateli również. I tym sposobem npl może nas “załatwić ” bez mydła.
          Przecież w ten sposób muzułmanie prowadzą w tej chwili wojnę z cywilizacją łacińską . Przybywaja milionami, dostaja poteżne zasiłki i dezorganizują, demoralizują , rozkładają systemy naszej cywilizacji. Również wykończą nas ekonomicznie . To jest WOJNA.

          • Jarek Lew

            To prawda, moje rozważania mają sens przy podobnych armiach, siłach, mentalności, itd. Przy konfrontacji z mocarstwem znikamy, ekonomicznie, wszystkie liczby nas przytłoczą. Mój błąd że nie spojrzałem szerzej, a z WP mam doczynienia tylko na dniach otwartych…jak to dziadek mawia: on tyle w wojsku siedział że ja już nie muszę…

  • lomax

    Przywrócić powszechny pobór, szkolenie 9 miesięcy, nauczyć podstaw walki itd. Każdy przechodzący do rezerwy bierze kałacha i p-64 (czy na co tam będzie stać MON) do domu. Raz na pół roku ćwiczenia w miejscu zamieszkania – stricte obrona najbliższego terytorium. W 2016 r mieliśmy 1 257 703 mężczyzn w wieku 20-24 lata. Niech by przeszkolić połowę – to po 2 latach mamy milion rezerwistów, przeszkolonych, uzbrojonych i gotowych do realnej obrony kraju. Prosty plan, tylko naszym rządzącym nie zależy na tym żeby Polska miała prawdziwy potencjał obronny. Bardziej się skłaniam do “teorii spiskowej” że w razie nie daj Boże jakiegoś konfliktu zbrojnego lista członków WOT będzie pierwszą rzeczą, którą dostanie obcy wywiad. Nie musze mówić co będzie później (kto jako pierwszy wyjedzie na niekończące dię wakacje na kole podbiegunowym). Takie są fakty, niestety.

    • EDiox

      Z niewolnika nie ma robotnika, tak z przymusowego poboru nie ma żołnierzy. Naprawdę wolę mieć pustą flankę i być gotowym na jej obronę niż mieć ją obstawioną potencjalnymi dezerterami i zostać zaskoczonym w najmniej odpowiednim momencie. A co do wczasów na kole podbiegunowym, to centralny rejestr posiadaczy pozwoleń na broń, dostarczy pierwszych pensjonariuszy równie dobrze co spis WOT.

      • Maciek Mazan

        Obaj macie trochę racji.

        Każdy mężczyzna powinien przejść obowiązkowe przeszkolenie wojskowe. Kiedy to zrobi – jego sprawa, załóżmy że od pełnoletności będzie mieć na to 7 lat.
        Jeśli tego nie zrobi do 25 roku życia, to płaci wyższy podatek (na wzór szwajcarski).
        Po odbyciu szkolenia wojskowego, rezerwista dostaje do domu broń osobistą, a raz na pół roku musi zaliczyć trening strzelecki lub brać udział w zawodach.

        Czas mobilizacji skrócony do 24h, brak ryzyka rozbrojenia przez zniszczenie centralnego magazynu broni. Przy tym wszystkim, niższe koszty funkcjonowania i oparcie OT na ochotnikach.

        • Mozets

          Co wy z tymi magazynkami broni w Konkolewie Dolnym. Czy wam na podpajęczynówkę padło ???
          kpt. M.Mozets

        • EDiox

          Ale ostrożnie z tymi podatkami i karami, choć sam bym się wybrał na podobne szkolenie to mając w pamięci element dyscyplinujący albo przymuszający w postaci sankcji podatkowych. Stanął bym okoniem dla samej zasady. Już taki jestem i chyba większość polaków nadal jest ;P

          • Maciek Mazan

            To działa u nich odwrotnie. Odbycie przeszkolenia zwalnia z obowiązku płacenia “podatku wojskowego”.
            Ale nie upieram się, aby kopiować 1 do 1 szwajcarskie pomysły. 🙂

          • EDiox

            Może po odbyciu szkolenia nabywało by się prawo do dodatkowej ulgi podatkowej, metoda marchewki. Bo zwolnienie z dodatkowego bądź co bądź, podatku brzmi w moich uszach jak metoda kija.

          • Mozets

            Niestety – ideałem byłoby gdyby członkowie zbiorowości jaką jest naród mieli na tyle wysoką świadomość , że nie traktowali by mądrego prawa ( czasem surowego – “dura lex – sed lex”) chroniącego interes państwa i narodu jako coś przeciwko czemu należy z miejsca się opierać . Wg festynowej zasady w Konkolewie Dolnym: “co mi tu będzie wójt gadał – że nie wolno bić tańczących na deskach festynowych”. Mnie się chce i już! Właśnie Państwo przy pomocy prawa może kierować swoimi obywatelami ( czasem nawet przymuszając). A my rzeczywiście możemy jak małe dzieci postępować wg zasady : “na złość mamie – odmrożę sobie uszy”… Albo siadać gołym tyłkiem na rozgrzanej do czerwoności blasze. Można i tak. A co – kto mi zabroni !!!…
            Większość polaków ( małą literą) może rzeczywiście tak by postąpiłaby. Ale większość Polaków ( pisana dużą literą) na pewno – nie. W podziałach politycznych, mentalnościowych, wychowania, zachowania, poglądów , sposobu życia i postępowania wśród społeczeństwa nominalnie polskiego wystepuje tylko jeden zasadniczy podział:
            Są POLACY i ŁAJDACY.
            Reszta różnic jest mało istotna i łatwa do pokonania by być narodem spójnym, silnym , jednolitym.
            kpt. M.Mozets (jnwsws)

          • EDiox

            Zakładasz że prawo byłoby mądre, niestety otaczająca nas zewsząd rzeczywistość i praktyka pokazuje że prawo często jest tak napisane żeby zatrzymać “barany” a pozwolić się prześliznąć “lisowi”, co nijak się ma do dobrego prawa (dla przypomnienia równego dla WSZYSTKICH obywateli) a jest zwykłym narzędziem kontroli jednych nad drugimi. To dziedzictwo po komunistach gdzie prawo było opresyjne dla Polaków. Niestety po 25 latach demokratyzacji mamy jedynie mnóstwo nawarstwiających się łatek, poprawek ale trzon jest ten sam, niezmieniony, opresyjny. Tu nie chodzi o obrażanie się na coś, a o zwykły brak zaufania, który dodatkowo jest pogłębiany stosowaniem przymusu. Skoro to dla mnie dobre to czemu chcą mnie przymusić? Wszyscy chcą stosować zarządzanie “kijem”, poprzez strach, groźbę itp. SB’ckie metody. Zapominając o tym że motywacja pozytywna jest znacznie wydajniejsza, zwłaszcza w przedsięwzięciach które jak OT mają opierać się na OCHOTNIKACH! Łajdaków i idiotów to mamy w rządzie po obu stronach barykady, żrą się o koryto i nic ich nie obchodzi kraj. Na szczęście jest parę wyjątków, ale to niestety mniejszość i jak coś im się uda dobrego uchwalić to tylko przez przypadek. Tak więc nie wierzę żeby nowy podatek na obronę mógł być “dobry”. Pozdrawiam.

      • lomax

        My tu rozmawiamy o obronie terytorialnej a nie zawodowej armii. Rezerwiści nie muszą być doskonale wyszkoleni – tyle żeby w razie potrzeby mieć podstawową wiedzę i móc ją wykorzystać w obronie swojego miasta/wsi etc. Nie muszą też być żołnierzami “całą swoją duszą”. Jak Rusek zapuka do drzwi i powie: dawaj córkę, żonę, siostrę, potem matkę a potem babcię to się motywacja do walki znajdzie natychmiast. A jak Ty wolisz mieć pustą flankę i żyć w matrixie że Ty razem z kolegami z klubu sportowego wystrzelacie nadchodzących Ruskich to POWODZENIA:)

        • EDiox

          No właśnie nie o wyszkoleniu tu mowa a o tym że jak wyślesz do walki ludzi którzy nie chcą walczyć, to będzie z tego więcej kłopotu niż pożytku. No chyba że chcesz posłać ich w pierwszym szeregu a samemu pilnować z drugiego czy któryś nie dezerteruje, coś na wzór czerwonoarmistów?

        • Mozets

          Stara zasada mówi : “rezerwa wygrywa wojnę”. Gdy zginie podstawowa część oficerów i żołnierzy I rzutu – ich rolę przejmuje własnie rezerwa. I muszą być tak samo sprawni i wyszkoleni jak ci co zginęli. ( A może i lepsi). Oczywiście porównując Obronę Terytorialną do Wojsk Operacyjnych można mówić o różnicach w maestrii wyszkolenia. To oczywiste. Jednak i jedni i drudzy MUSZĄ czuć się żołnierzami i muszą nimi być. Od chwili kiedy biorą broń do ręki. Inaczej szybko zginą , bo będą pułkiem herodów, zbieraniną, niezdyscyplinowaną, niezdolną do walki. Albo dezerterami i kolaborantami wroga. To będą szweje jak w powieści Haszka. Pluton OT ma inne zadania niż eskadra samolotów myśliwskich – ale wykonanie zadania przez jednych i drugich musi przebiegać na najwyższym poziomie wyszkolenia i poświęcenia. Na tym polega walka i wojsko. Inaczej lepiej nie wychodzić spod pierzyny.
          kpt. M.Mozets

      • Krzysztof Jabłoński

        Centralny rejestr posiadaczy broni jest pewnie trzymany na komputerach poza krajem. Pytanie raczej takie “wywiad którego kraju jest na tyle nieogarnięty, żeby jeszcze nie mieć kopii u siebie”. Saint Kitts i Nevis? Nauru?

        Fakt, że taki rejestr to strasznie szkodliwa rzecz jest, ale tym bardziej szkodliwa, im jest mniejsza. Póki w rejestrze jest 0.5% ludności, to jest bieda i źle. Ale jak będzie 70%, to będzie zupełnie bezużyteczny. Ciekawe czy kiedyś znowu przekroczymy 1%…

    • EDiox

      Do tego 9 miesięcy to za długo. Wystarczy, góra miesiąc intensywnego szkolenia bez marnowania ludziom czasu. Inaczej zacznie się znowu patologia jak przypomina Generał Roman Polko, były dowódca GROM: http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/czy-za-kilka-lat-sluzba-wojskowa-znow-stanie-sie-obowiazkowa,10005114/

      • Mozets

        To może jednak lepiej 3 dni. Tylko powiedziec im jacy mają być – oni sami się nauczą w domu. Najlepiej systemem testów : a,b,c,d. Później sprawdzic mailem czy już się nauczyli dobrze.

        • EDiox

          Czyli patologia ci nie przeszkadza, ważne aby tylko bezrobotni po szkole oficerskiej mieli zatrudnienie? To jest patriotyczny duch, brawo. ;/

          • Mozets

            Wiem, że słyszałeś słowo “patologia” ale co ono oznacza chyba za bardzo nie wiesz. Ta wypowiedź ma tutaj tyle sensu co brud za paznokciami u Jaśka z Konkolewa Dolnego do ilorazu inteligencji Einsteina.

          • EDiox

            Masz coś konstruktywnego do powiedzenia, czy jedyne co potrafisz to obrażać innych?

          • Mozets

            Sorry konstruktorze Ediox, nie wiedziałem, że jesteś z Konkolewa.Nie nadymaj się tak bo pękniesz jak balon. Najbardziej sa nadęci kastraci i impotenci ( to Sztaudynger).

            Z kolei tylko głupi jak but myślą , że wszyscy chcą ich napastować. Trochę humoru. W wojsku nie byłeś pewnie i dlatego tak reagujesz jak poborowy przed przysiegą. Poważnie – odpuść sobie i nie gadaj bzdur z tymi oficerami bezrobotnymi. jak nie masz o tym pojęcia. Nie wpychaj się Luśnia między oficyjerów..Nigdy nie obrażam młodszych stopniem od siebie bo to nieładnie. To była trochę ostrzejsza dyskusja z kandydatem na poborowego.

            kpt. M.Mozets.

          • EDiox

            Czyli zwykły troll, w dodatku trafiłem ze wojskowy i pod siebie wszystko ustawić chce lol. Już nie tłumacz się z głupot jakie piszesz, bo całkiem się zaplączesz w zeznaniach.

  • Jan Kowalski

    Nisko nas oceniają, Bieńkowska dziwiła się jak żyć za 6.000 zł, pani prezes sądu 12000 zł mało a tu aż pińcet. Może nie ta nuta panowie.

  • niKo

    Niestety, ale w razie W broń w rękach cywili będzie podobno rekwirowana, czyli nie zmieniło się nic od czasów II wojny światowej.
    A broń ta mogłaby zwiększyć potencjał militarny naszego kraju.
    Nie rozumiem dlaczego tego nie chcą zmienić.

    Może ma ktoś na ten temat inne informacje?

  • Jan Kowalski
  • Mozets

    Pan Andrzej pisze: cytuję: ///W ten sposób potwierdziły się moje przypuszczenia napisane w czerwcu tego roku, iż moim skromnym zdaniem w pierwszym lepszym napotkanym klubie strzeleckim szybciej i lepiej można nauczyć się strzelać, niż w Wojskach Obrony Terytorialnej.
    A teraz mój krzyk ku przestrodze polityków.
    Na litość Boską, zmądrzejcie ministrowie!
    ******************************************************************
    Istotnie – w klubie strzeleckim (może nie w pierwszym lepszym – ale w przyzwoitym) można nauczyć się strzelać ( tzn. poprawnie i bezpiecznie obsługiwać broń) i nabyć nawyków bezpieczeństwa. Nawet poznać sztukę dobrego celowania i oddawania strzałów. Jednak w wielu klubach nie ma dostępu do typowej broni maszynowej jak kbk AK. A to trochę opóźnia proces nabierania automatyzmu obsługi. Która jest konieczna. Mówię to jako stary zołnierz, specjalista uzbrojenia, dowódca , zawodnik, instruktor sędzia i co tam jeszcze można wymieniać – aby nie za dużo kłapać dziobem trepowskim. Nie przejmowałbym się brakiem tłumów przy naborze do OT. Tłum to niebezpieczna rzecz. Lepiej jak nabór będzie odbywał się spokojnie . Przyjdą najbardziej zmotywowani – a nie gaduły . Oni przyjdą później. Jak ci pierwsi już obrosną w wojskowe pióra. U jak już sobie pogadają. ( Patrz słowa burmistrza z miasteczka z filmu “W samo południe”).Z Gary Coopereem. Przez ten czas sprawy broni pójdą dalej do przodu – i popuszczanie w kalesony nic tu nie da. Zamiast apelów ( które są zawsze dowodem bezsilności) pomagajmy kandydatom do OT w wyposażaniu w dobre zamki, szafy metalowe i w wyszkoleniu strzeleckim. Dowódcy widząc ich przygotowanie szybciej wydadzą decyzje o umieszczeniu broni w m. zamieszkania. Zły żołnierz zawsze czeka na rozkazy. Dobry jest na nie przygotowany i ma już gotowy pomysł na ich wykonanie.
    kpt. M.Mozets.