Brutalny atak w Poznaniu, szanse zaatakowanej kobiety wyrównałaby mieszcząca się w torebce broń palna

Brutalny atak w Poznaniu. Rowerzysta najpierw kopnął idącą chodnikiem kobietę, a następnie pobił starszego mężczyznę. Do napaści doszło po południu 3 lipca w parku Tadeusza Mazowieckiego nad Wartą.

Poznańska policja szuka sprawców brutalnego pobicia w parku im. Tadeusza Mazowieckiego. Do zdarzenia doszło 3 lipca br. w godzinach popołudniowych. Rowerzysta najpierw wyminął kobietę, następnie zsiadł z roweru i z całej siły kopnął ją w plecy. Ofiar upadła na ziemię.

Napastnik wsiadł z powrotem na rower i przejeżdżając obok leżącej kobiety ponownie ją uderzył. Tym razem w głowę. Chwilę później rowerzysta kopnął również 76-letniego mężczyznę, który w wyniku zadanego ciosu doznał złamania dwóch rąk.

Osoby, które rozpoznają rowerzystę, bądź mają jakiekolwiek informacje na jego temat, proszone są o kontakt z Komisariatem Policji Poznań Stare Miasto. Można się zgłaszać osobiście całą dobę lub pod numerami telefonów: 61 84 124 11, 64 84 124 12, 997.

(źródło www.tvp.info)

Policja szuka i od miesiąca odnaleźć nie może zwyrodniałego łobuza. Rozwiązanie tej sprawy mogło być naprawdę bezpieczne i proste, tylko niewolnicze przekonania w jakich utrzymuje Polaków rząd, każą znosić słabszym brutalne ataki zwyrodnialców. W tym starciu szanse słabej kobiety wyrównałaby niewielkich rozmiarów pistolet. Zaatakowana kobieta nie miała czasu na telefon, ale gdyby miała świadomość, broń i umiejętności, z całą pewnością miałaby czas na sięgnięcie po ostateczny argument. Po pistolet czy rewolwer, który ze słabej istoty uczyniłby silną wobec agresji tego zwyrodnialca.
Niestety nic z tego. Rząd każde nam wierzyć w bzdury, że Policja nas obroni. Cyniczni politycy wolą aby polskie kobiety były atakowane, niżby mieli Polakom pozwolić na posiadanie broni. Policja nas nie obroni, popatrzcie jeszcze raz na film, przeczytajcie wiadomość. Pobite dwie osoby, a Policja… a Policja bezradnie prosi o pomoc w znalezieniu SPRAWCY! Oczywiście nie można mieć pretensji do Policji. Obrona człowieka przed agresją to praktycznie niemożliwa w wykonaniu Policjanta sprawa. Przestępca na ogół podejmuje starania, aby przestępstwa nie popełniać w obecności policjanta.
Człowiek trzeźwy powinien rozumieć, że w tej sprawie policjanta ta Pani nie mogłaby nosić ze sobą, a niewielki pistolet nie sprawiałby kłopotu. Polacy, nie zgadzajcie się na to abyśmy bezsilni musieli patrzeć na takie bestialstwo.
Uzupełnienie 26.07.2017 r. Jak informuje policja, dzięki sygnałom od mieszkańców udało się zatrzymać mężczyznę podejrzanego o brutalny atak na pieszych w parku im. Mazowieckiego nad Wartą w Poznaniu. Film rozszedł się w sieci i prawdopodobnie łobuz złapany. więcej…
  • Szpiegu Szpieg

    Czy uważasz, że w obecnym stsnie prawnym ona mogła by użyć pistoletu, bez narażenia się na konsekwencje prawne? Ja prawnikiem nie jestem, ale wydaje mi się że nie.

    • max-bit

      Tak jak by miała broń i strzeliła do niego skończyła by w więźniu (moje zdanie znając nasze realia ) tym bardziej jak by go ubiła na amen.
      Po za tym sytuacja jakaś dziwna, gość nie wygląda na jakiegoś bandytę i dlaczego tak zareagował ?
      1. Wariat ?
      2. Pod wpływem jakiś narkotyków ?
      3. Doszło do jakiegoś bardzo dziwnego zdarzenia o którym nie wiemy.

      • Szpiegu Szpieg

        Dzięki, ale zależało mi na opini prawnika:).
        To prawdopodobnie świr (pojawiła się informacja, że skopał również starszego człowieka).

        • max-bit

          A co ma do powiedzenia prawnik 🙂
          Za to prokurator albo sędzia 🙂 a to już co innego .
          Polska to nie USA

    • Grzegorz Uirapuru Kaszuba

      Obecny stan prawny mówi, że można w obronie koniecznej użyć każdych środków. Oczywiście, wiem o co Ci chodzi, insynuujesz, ze u nas skazuje się osoby, które wyciągnęłyby broń w podobnej sytuacji. Były takie przypadki, czy to tylko plotka?

      • Szpiegu Szpieg

        ??? To do mnie?

    • Jan Kowalski

      W pierwszej części, fazie ataku zaskoczona nie byłaby w stanie użyć broni, było to widać.
      W przypadku ponownego ataku zaraz poi pierwszym jeżeli byłaby w stanie się bronić i miałaby broń mogła śmiało użyć broni palnej.

    • Mozets

      mentlik – mętlik

      • Szpiegu Szpieg

        Ale ja mam mentlik bo mały jest. Jak by był duży to mętlik;)
        Już poprawiam:).

        • Mozets

          Nie obrażaj się – ja mam takie odchyłki dot. pisowni. Miałem kiedyś wspaniałego polonistę w Liceum i on tak nas wyszkolił. (LO nr 44). Ale przyznam się ,że mnie również zdarzają się błędy – szczególnie stylistyczne, składniowe, interpunkcyjne.

          • Szpiegu Szpieg

            Nawet nie pomyślałem żeby się obrazić. Babola już poprawiłem. Pozdrawiam.

  • KBPol

    To chyba nie jest najlepszy przykład aby łączyć to z posiadaniem broni. Ta kobieta nawet gdyby posiadała broń w torebce to i tak by z niej nie skorzystała po takim uderzeniu. A gdyby użyła jej na koniec to przekroczyłaby granice obrony koniecznej strzelając w plecy odjeżdżającego rowerem napastnika. Napiszę więcej: są większe szanse że tę broń by straciła niż jej użyła. W tym przypadku skuteczniejszym rozwiązaniem byłyby bardziej dotkliwe (dodatkowe) kary dla sprawcy typu podanie danych do publicznej wiadomości, publiczna chłosta, pełne zadośćuczynienie ofiarom (łącznie z licytacją majątku lub nawet wycięciem nerki jeśli go nie stać). Brutalne?! Niehumanitarne?! Być może, ale co z tego?! Ważne że byłoby bardziej skuteczne od tego co jest teraz!

    • Gabriel Wrzosowski

      Rzecz właśnie w tym, że prawo powinno stać po stronie ofiary i za kopnięcie, za naruszenie nietykalności powinien stracić tę rękę, a jeśli przy tym straciłby przypadkiem też głowę to jego pech – dokonując ataku zgodził się na taki wypadek.

      • KBPol

        Racja. Ale ten przypadek należy rozpatrywać w ramach obowiązującego prawa (ewentualnie po proponowanych zmianach w obronie koniecznej, nie wiem na jakim etapie to jest), bo jak być powinno to już jest inna bajka…

        A tak swoją drogą to ja osobiście nie jestem zwolennikiem bezwzględnego prawa do obrony koniecznej jak to wielu tutaj proponuje. I nie uważam aby proponowany zapis o „rażącym naruszeniu” był czymś złym. Pod warunkiem oczywiście, że każdy zorientowany by wiedział co ustawodawca ma na myśli i wiedziałby czy dane działanie mieści się w ramach obrony koniecznej (np. wszystko co by obejmowało obronę konieczną w ramach swojego mieszkania, domu, posiadłości, firmy lub też w stanie nie pozwalającym na realną ocenę – wzburzenie) czy ją przekracza (np. strzelanie do napastnika 10 minut później po pościgu trzy ulice dalej), a wszystkie wątpliwości (na styku) byłyby rozstrzygane na korzyść ofiary.

  • Piotr B

    Andrzeju. Gwarantuję Ci że w tym przypadku broń by tej kobiecie nie dała absolutnie nic. Ona nawet nie próbowała się bronić (czy to blokując cios czy robiąc unik, nieważne) . Czyli do ostatniego momentu nie miała świadomości że jest atakowana.

    • Andrzej Turczyn

      Po co miała próbować skoro była bezbronna? Uzbrojona miałaby szansę nie tylko fizyczną, ale i przestawioną w głowie.

      • Piotr B

        Jeśli się mnie pytasz po co miała próbować się bronić to równie dobrze mogę spytać po co jej broń skoro nie zamierza się bronić.
        Problemem jaki widać na tym filmiku jest brak czujności sytuacyjnej. Nie wierzę że ta Pani uznała jak mówisz “po co próbować się bronić, przecież jestem bezbronna.” Albo jeszcze: “Lepiej niech mnie pobiją niż miałabym się nieskutecznie bronić”. Tutaj zabrakło przede wszystkim odpowiedniego mindsetu, w dalszej kolejności umiejętności reagowania a na samym końcu dopiero możnaby rozważać brak narzędzia obrony. Nie była gotowa na atak, nie umiała na niego zareagować. I broń nic jej by nie pomogła.

    • Krzysztof Jabłoński

      Czy posiadasz i nosisz broń? Na podstawie Twoich wypowiedzi wydaje mi się, że nie. Popraw mnie, jeśli się mylę.

      Posiadanie i noszenie broni to nie przejściowa moda, to coś więcej niż sposób ubioru, wybór środka transportu, czy hobby. To zmiana sposobu życia, decyzja kształtująca charakter i sposób patrzenia na rzeczywistość. Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że noszenie broni nie jest motorem zmian, a tylko naturalną konsekwencją zmiany sposobu myślenia.

      Jestem przekonany, że gdyby na cel ataku wybrana została osoba, która
      świadomie podjęła decyzję o noszeniu broni do obrony, to nie
      zachowywałaby się tak, jak osoba na nagraniu.

      Po pierwsze – broń noszą osoby obserwujące otoczenie, świadome tego gdzie się znajdują, kto jest przed nimi, kto idzie za nimi, co się dzieje w okolicy.
      Po drugie – a co wynika z pierwszego – osoba taka jest świadoma zagrożeń, zwraca uwagę na nietypowe, niepokojące zjawiska, osoby, zachowania i zdarzenia. Nie byłoby takiej sytuacji, jak ta na nagraniu – jak ktoś do ciebie idzie stajesz naprzeciw, nie odwracasz się plecami do niego, nie ignorujesz. Osoba na nagraniu idąc przed siebie najwyraźniej dostrzegła lub usłyszała coś, bo odwraca twarz – widzi jakiegoś gościa patrzącego się na nią, idącą w jej kierunku i nie reaguje. Widzi, że gość do niej podbiega, ale nic nie robi. Nie zasłoniła się – a przecież nawet zwierzęta mają taki odruch, żeby uciec albo się zasłonić. Lunatyk?
      Po trzecie – osoba nosząca broń w sytuacji zagrożenia koncentruje się na obserwacji tego zagrożenia, nie spuszcza ani nie odwraca wzroku. Kobieta na nagraniu dostała pierwszego kopniaka, ale zamiast uciec, lub przygotować się do odparcia kolejnego, po prostu ignoruje fakt, że miał miejsce atak na jej osobę. Najprawdopodobniej jest w głębokim szoku, że coś takiego w ogóle jest na świecie możliwe.
      Po czwarte – osoba nosząca broń walczy, przede wszystkim walczy o swoje życie. Po pierwszym ataku spodziewa się kolejnych, równie groźnych, jeśli nie bardziej niebezpiecznych i odpowiada na nie. W pierwszym odruchu zasłania się przed uderzeniami, ucieka w bezpieczne miejsce. Jeśli nie ma drogi ucieczki sięga po broń. Jeśli nie ma wyjścia, używa jej.

      Masz rację, gdyby ktoś podrzucił tej kobiecie pistolet do torebki, nic by jej to nie dało. Ale gdyby sama podjęła decyzję, że nie chce być dłużej niewolnikiem – być może w ogóle sytuacja nie miała by miejsca, a może bandyta dostał by należny wpierdol.

    • Bartosz Skowroński

      posiadanie broni generalnie zwiększa czujność i świadomość otoczenia. Przenoszenie dużej ilości gotówki też to robi

  • Filip Jan

    Użycie broni przez tą konkretnie kobietę w obecnej sytuacji jaka panuje w Polskim wymiarze niesprawiedliwości, skończyła by się jej odsiadką plus nagonką na posiadaczy broni.

    • Jan Kowalski

      Bucior może być niebezpiecznym zagrażającym życiu narzędziem.
      Wszystko zależało by od interpretacji przez sąd.

      • Filip Jan

        Wojskowy but na nodze żołnierza jest traktowany jako broń 😉

        • Mozets

          Zgadza się. Uczono mnie na Szkole Oficerskiej uderzenia nogą w bucie żołnierskim na szyję leżącego przeciwnika – które łamie kręgi i niszczy krtań – powodując szybką śmierć.

      • Walther79

        Uspokuj się bo zaraz będziemy chodzić boso hehe

  • Martin Berg

    Nie trzeba być fachowcem żeby wiedzieć, ze w obecnym stanie prawnym wyciągnięcie broni i strzelanie za nim to przekroczenie obrony, strzelanie za nim to już nie obrona, a strzelać przed nim nie miała szans. Pytanie do pana, spodziewałby się pan kopa od kogoś normalnego w takiej sytuacji ? Zdążyłby pan wyciągnąć bron do gościa, który znajduje się 2 – 3 m. przed panem? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedział pan twierdząco to jest pan lepszy od niejednego komandosa, a nawet może jest pan Supermanem, bo nawet osoba wyszkolona w walce zdołałaby jedynie instynktownie się osłonić.

  • Mamako

    To mój drugi komentarz, bo pierwszy zniknął przy próbie edycji.

    Myślę, że większość osób tutaj popełnia błąd sprowadzając opisywany przypadek do zasadności bądź niezasadności obrony koniecznej. Na to trzeba spojrzeć inaczej: gdyby w Polsce dostęp do broni palnej do celów obrony osobistej liczba podobnych wypadków spadłaby znacząco. Czemu? Bo napastnik musiałby brać pod uwagę fakt, iż ofiara bądź osoby w otoczeniu mają przy sobie broń.

    A gdyby bandyta miał przy sobie broń? Jeśli ten miałby zamiar zabić swoją ofiarę i tak tego nie zmieni żadne prawo, ale będzie się bał otwarcie strzelać wśród uzbrojonych obywateli. Gdy ofiara wyciągnie swoją broń w celu zniechęcenia oprawcy, to ten albo odstąpi albo spróbuje zaatakować. Atak w tym momencie (według mnie) powinien być traktowany na równi z usiłowaniem zabójstwa. I wtedy albo napastnik oberwie od ofiary albo sam urządzi krzywdę ofierze i będzie ścigany za próbę morderstwa bądź morderstwo – niezbyt to zachęcające dla kogoś, kto chciał tylko okraść bądź poznęcać się nad innym.

    Dlatego jestem za poszerzeniem dostępu do broni palnej do celów obrony osobistej – im więcej osób wokół będzie ją miało, tym bardziej napastnicy będą bali się atakować. Proste.

  • tatik

    Spora część kobiet ma taką wrodzoną awersję do broni, że nawet nie przyjęłyby w prezencie złotej biżuterii wysadzanej diamentami w kształcie broni (kumpel musi książki o broni oglądać w kiblu, żeby żona nie widziała). Gdyby dostęp do broni w Polsce był swobodny lub w miarę swobodny, to i tak mało która kobieta zdecydowałaby się na jej noszenie, bo i tak bardziej bałaby się przedmiotu będącego bronią palną niż napastnika.

    • Beata

      Jest w tym trochę prawdy. Wynika to z braku powszechności i z poczucia bezpieczeństwa na ulicy, skojarzenia, kto używa broń (służby, grupy przestępcze) oraz wbitego przekonania o adekwatności obrony (facet kopie, to użycie broni jest zbyt drastyczne.

    • Patria Libera

      Powiedz to mojej córce , która kupuje kolcika CP 🙂 i mimo że nie ma aparycji Horpyny to zabiłaby Cię kolbą jak by się amo skończyło 🙂

      • Sylwa

        I mojej żonie która jeździ ze mną na targi, imprezy i też chce zrobić pozwolenie na broń.

      • Krzysztof Jabłoński

        XD

        Uszanowanie dla córki.

    • Jan Kowalski

      Zmienią zdanie jak najdzie do nas hołoty i parę ich przetrzepią. No chyba, że na nich czekają.

      • Beata

        NIektóre czekają:) Ten terrorysta, co ostatnio szarżował na Polach Elizejskich, miał polskie pochodzenie. Mieszkałam we Francji, więc nie mam złudzeń.

        • tatik

          Polskie pochodzenie, to znaczy jego dziadek zjadł polskiego misjonarza? :))

          • Beata

            Nie, w Paryżu mieszka wiele Polek, którym się podobają Arabowie, bo są na początku bardzo nadskakujący. Ten terrorysta miał właśnie taka mamusię.

        • Jan Kowalski

          Znam relacje z rejchu z pierwszej ręki gdzie niektóre w wieku Balzakowskim prowokowały ubiorem.

  • Beata

    Pytanie do p. Turczyna: w którym momencie mogłabym użyć broni? Spotkało mnie coś podobnego, z tym że napastnik jechał i uderzył mnie, jadąc. Byłam tak zaskoczona, że nie zdążyłam zareagować. Ta pani mogła (pod warunkiem, że nie była ogłuszona) wyciągnąć broń po 1 ataku. Mierzyłaby w kierunku napastnika i dwóch innych, przypadkowych osób, stojących na tej samej linii. Mogłaby utrzymać go na celu i zadzwonić po policję (w Krakowie czasem 20 min. czekania na samo odebranie telefonu!). Gdyby zaczął uciekać, nie mogłaby jednak strzelić. Mogłaby pójść/pobiec za nim i co? Zrobić mu zdjęcie? Dla mnie to nie jest proste, choć strzelam i zmierzam ku posiadaniu własnej broni. Brakuje nam wzorów zachowania.

    • Bartosz Skowroński

      pistolet nie zaspokaja każdego scenariusza obrony!!! Pistolet zaspokaja potrzebę obrony w większości przypadków. To czy go użyjesz i jak zależy od zastanego scenariusza, nie warto rezygnować z potrzeby obrony ze względu na kilka scenariuszy w którym jest nieprzydatny (strzelam 20% przypadków) lub wręcz pogarsza twoją sytuację (strzelam 0.1% przypadków), koszem reszty przypadków w której jest wyzwoleniem.
      posiadanie broni nie zmusza do naciskania na spust czy jej okazywania.

      są udowodnione przypadki że zapięcie pasów w samochodzie pozbawiło życie czy jest to powód aby ich nie zapinać? Jednak stosunek uratowanego życia do pozbawionego przez nie, jest miażdżący na ich zapinanie.
      ps. Jestem za zniesieniem obowiązku jazdy w pasach, lecz koszty leczenia ew wypadku pokrywa ten kto się na to zdecydował. I pokrycie kosztów leczenia/odszkodowanie dla innych których własnym ciałem zwiększył obrażenia. (pasażer na tylnym siedzeniu łamie fotel kierowcy i dodatkowo go miażdży).

      • Szpiegu Szpieg

        Panowie (piszę nie tylko do Ciebie Bartoszu), Beata zadała konkretne pytanie odnoszące się do tego przypadku. Z treści jej pytania nie wynika by interesowały ją rozważania filozoficzne. Wnioskuję, że podobnie jak mnie interesuje ją studium danego przypadku. Z jej komentarza nie wynika by kogokolwiek zniechęcała do posiadania broni (podobnie jak ja- broń mam i sporo czasu poświęcam na naukę jej praktycznego zastosowania). Abstrahuję od faktu, że pytanie było skierowane do Gospodarza.

        BTW na polskich forach zauważyłem dziwne zjawisko. Przykładowo: ktoś pyta jaka będzie dzisiaj pogoda a odpowiedzi padają typu nie jedź do Afryki, tam jest za gorąco. Nie mam pojęcia jak to nazwać:).

        • Sylwa

          Może brak zdolności czytania ze zrozumieniem… Ostatnim przykładem była p. Nowicka pod wpisem o niewybuchu…

    • PK

      Zgadzam się z Twoimi wątpliwościami. W tym konkretnym przypadku, gdy koleś po kopnięciu kobiety odwraca się i odchodzi, użycie broni (tj. oddanie strzału do napastnika) z całą pewnością było by uznane za nadużycie.

    • Jan Kowalski

      Lepiej aby Cię czterech broniło niż czterech niosło.

      • Beata

        Pomarzyć!

        • Jan Kowalski

          Lepiej nie. Nie to co myślisz, chyba, że drwisz z życia.Tych czterech co by nieśli to w ostatniej drodze na tym padole:)

          • Beata

            Miałam na myśli, że bronienie przez czterech jest raczej nierealne (o ile dobrze zrozumiałam, że na ulicy tacy kozacy by mnie bronili, że nie musiałabym strzelać):) Ale może źle zrozumiałam:)

          • Jan Kowalski

            Bronienie nie przez czterech na ulicy lecz w sądzie przez czterech adwokatów gdybyś go utłukła. Stare przysłowie prawnicze.

  • Jakub Kluczyk

    Ta.. pistolet do kopnięcia ma się jak hulajnoga do koparki.

    • Jan Kowalski

      Mało widziałeś jak noga zabija a zwłaszcza w buciorze.

    • Krzysztof Jabłoński

      Kolejna napadnięta przez tego kryminalistę osoba ma złamane obie ręce! W naszym świecie to jest zupełna niesamodzielność i niezdolność do życia. Tamten szczyl powinien wisieć za to co zrobił.

  • PK

    Akurat w tej sytuacji broń by w niczym nie pomogła. Dla czego? Dla tego, że po zadaniu ciosu napastnik nie kontynuuje ataku. Gdyby w takiej sytuacji kobieta użyła broni, to było by to oczywiste przekroczenie granic obrony koniecznej.
    Natomiast, hipotetycznie, gdyby gość kontynuował atak, to śmiem twierdzić, że kobieta nie była by w stanie użyć broni, czy nawet jej dobyć. Uważam tak dla tego, że o czym wspomniał już kolega Piotr B, nawet nie próbuje się ona bronić. No chyba że wchodzimy w kolejne “gdyby”, wtedy OK – gdyby posiadała broń, gdyby miała odpowiednie przeszkolenie i wiele godzin treningu za sobą, gdyby miała dobrą świadomość sytuacji (w czym mogło by pomóc dobre szkolenie), itd..
    To jest ogromny problem, z którego nie zdaje sobie sprawy ogromna większość sportowców noszących broń, którym wydaje się, że jak w dynamice wystrzeliwuje dobre wyniki, to jest przygotowany do obrony. I wcale w lepszej sytuacji nie są osoby z bronią do obrony, które broń mają, i to tyle, leży w pudełku.

    • Jan Kowalski

      Odjeżdżając próbował debil dobić ofiarę.

      • PK

        To prawda, ale po pierwszym ataku kobieta nie wiedziała, że tak będzie. A po drugim (odjeżdżając), sytuacja się powtarza.

  • Krzysztof Jabłoński

    Kilkukrotnie próbowałem zabrać głos w dyskusji. Wszystkie moje wypowiedzi zostały usunięte. Dopóki nie zmieni Pan platformy dyskusyjnej na jakąś bezstronną być może nikt mojego zdania więcej nie zobaczy.

  • Sebastian Frackowiak

    Jakie to szczęście, że ta pani nie miała broni. Skończyło się na jakimś urazie biodra. A gdyby miała, skończyłoby się na paru latach w więzieniu.

    • Jan Kowalski

      Przez takie rozumowanie w temacie broni nadal jesteśmy w ciemnej d…e.
      Poczytaj sobie o urazie bioder lub o przebiciu płuca przez złamane żebro.

      • Sebastian Frackowiak

        Posiadanie broni nie uchroniłoby tej kobiety przed doznanym urazem. Została zaatakowana z tyłu, niespodziewanie.
        Może ty jesteś w temacie broni w ciemnej d..u, kto ma chęci, ten ma broń.

        • Jan Kowalski

          A ty człowieczku nie obrażaj ad personam jak ciebie nie atakują, miej oczy w dupie czyli z tyłka.

          • Sebastian Frackowiak

            Ja Ciebie zaatakowałem? Odpisałem dokładnie tym samym stwierdzeniem, które skierowałeś do mnie używając liczby mnogiej.

  • niKo

    Jest jeszcze broń gazowa i taka w przypadku tej pani sprawdziła by sie do obrony lepiej niż palna. Tak naprawdę trzeba być dobrze wyszkolonym by umieć wykorzystać broń do obrony własnej. Samo posiadanie to za mało.

  • Beata

    Cytuję p. Turczyna: “W USA przeanalizowano ok. 38 mln przypadków napaści i grabieży […] szacuje się, że w 90 przypadkach na 100 samo pokazanie broni odstrasza bandytę […] Ankieta przeprowadzona w więzieniach wykazała, że aż 60 proc. przestępców
    zrezygnowała z popełnienia przestępstwa widząc u ofiary broń, a 40 proc.
    rezygnowała tylko podejrzewając, że niedoszła ofiara ją ma”. Na jednym z kanałow o samoobronie mówią: lepiej byc sądzonym przez 12 niz niesionym przez 6. Ostatecznie chyba lepiej broń mieć i mieć wybór niż pozostać bezradnym.

    • Krzysztof Jabłoński

      Takie głosy chcę słyszeć, a nie jojczenie mentalnych niewolników jak to jest źle, i że strzelać nie można. Bo niby nie można, ale jednak trzeba.
      Dziękuję, pozdrawiam!

  • Paweł Krzysztof

    Jestem obeznany z bronią (praca i hobby) i nie wyobrażam sobie, że starsza osoba w takiej sytuacji całkowitego zaskoczenia była w stanie obronić się “pistoletem z torebki”. Nawet sprawny policjant, zaatakowany w ten sposób najpewniej straciłby broń (i być może życie), chyba że miałby szczęście i naprawdę “odruchy komandosa”. Ta kobieta była oszołomiona, połamana (ogromny ból) i nie wiedziała co sie dzieje (o takich sytuacjach mówi się “grom z jasnego nieba”). Broń w jej torebce = broń w rękach tego psychola, gdyby ją tam znalazł. I pewnie kulka w jej głowie, biorąc pod uwagę poziom furii napastnika.

    • Jan Kowalski

      Nie jeden taki bandyta może pomyślał by wcześniej zanim by zaatakował, że obywatel naszego kraju może skutecznie przeciwstawić się takiemu skurwysyństwu.
      Ps. mam kilkudziesiąt letnie doświadczenie w tym zagadnieniu.

    • Krzysztof Jabłoński

      Broni nie nosi się w torebce! Nawet kobiety. §8. 1. Broń palną nosi się w kaburach lub futerałach.
      Broń z kabury wyciąga się jednym wyćwiczonym ruchem. Mi to zajmuję pół sekundy.

      Brednie o tym, że bandyta odbiera ofierze broń palną i używa jej przeciwko nie samej były wielokrotnie i są nadal rozpowszechniane nawet przez “autorytety” lewicy pokroju dra Artura Kellermansa, ale za każdym razem konsekwentnie okazują się być wyssane z dupy (źródło: https://www.gunowners.org/sk0701.htm )
      O zjawisku tym w książce p.t. “Armed” Gary Kleck i Don B. Kates pisali co następuje: “W prawdziwym świecie tego rodzaju incydenty praktycznie się nie zdarzają.” (źródło: https://www.hoplofobia.info/o-skutecznosci-broni-palnej-w-defensywie/ )

      • Sebastian Frackowiak

        Torebka z bronią staje się futerałem.

        • Krzysztof Jabłoński

          Ciekawe co na to orzecznictwo. Masz jakiś wyrok na podorędziu?

          • Sebastian Frackowiak

            Orzecznictwa brak. Za to słownik PWN:
            futerał «pokrowiec do ochrony przedmiotów wartościowych lub mogących ulec uszkodzeniu».

      • Paweł Krzysztof

        A mi 0.49 sekundy… Ale niekoniecznie w sytuacji, kiedy ktos mnie z zaskoczenia powali na ziemię, bo nie żyję w filmie. Dlatego m.in. policjanci chodzą w patrolach parami. Wiem, gdzie sie nosi broń, ale komentuję art, w którym była mowa o torebce.
        P.S. Broń lubi spokojnych ludzi i tylko takim dobrze służy. Spokoju wiec życzę.

  • Mozets

    Odczuwam duży dysonans w ocenie postępowania wg. mnie bandyty. ( Oddział Psychiatryczny wybroni go diagnozą dwubiegunowości). Z jednej strony kwalifikuje się jego czyn jako uzasadniający użycie broni palnej, z drugiej strony określa się tego osobnika mianem “łobuza”. Trzeba być konsekwentnym i trzymać poziom i kwalifikację czynu. Moim zdanierm to atak bandycki- jednak użycie broni palnej byłoby wobec niego przekroczeniem obrony koniecznej. Niektórzy proponowali by zapewne zastraszenie napastnika bronią – ale to w wypadku tej konkretnej kobiety chyba skończyłoby się odebraniem jej broni i być może egzekucją z jej własnej broni. Z dużym prawdopodobieństwem.

    • Krzysztof Jabłoński

      Słyszał Pan o jakimś przypadku, w którym broniąca się ofiara utraciła broń palną, której chciała użyć do obrony?

      • Mozets

        Tak – na filmie “Złoto dezerterów” Marek Kondrat odbiera broń dowódcy pododdziału ochrony banku i w efekcie cały poddoddział składa broń.
        Czyni to wdziękiem osobistym i opanowaniem . ;- )))
        Poważnie – takie zdarzenia nie należą do rzadkich i zacietrzewienie na tym portalu w wypowiadaniu swoich sądów, popartych często tylko chwalebnym chciejstwem – jest nagminne. Większość chce być specjalsami,kowbojami, ma nawet sporą wiedzę teoretyczną ( dobrodziejstwo internetu) ale brak spokoju, który daje praktyka i doświadczenie daje obraz niezbyt poważny i minorowy. Bez obrazy – sam także nie jestem wszechwiedzący i mogę się mylić – ale spokojna dyskusja i przedstawianie rzeczowo argumentów będzie z pewnością podnosić poziom portalu. I wiedzy interlokutorów. Przyznanie się np. do błędu wymaga większej mądrości niż trwanie w nim. Często to robię.
        trep kpt. M.Mozets.

        • Krzysztof Jabłoński

          Internet jest bezcennym, nieskończonym źródłem wiedzy i głupoty. Z przewagą głupoty. Trzeba uważać co się czyta i gdzie, bo łatwo pobłądzić.

          Ponieważ nie dysponuję wystarczającą praktyką muszę się posiłkować obcymi doświadczeniami i opracowaniami kogoś mądrzejszego ode mnie.

          Kryminolog Kleck twierdzi, że jednak zjawisko zdarza się bardzo rzadko. Czytałem kiedyś jeszcze inne opracowanie – niestety nie pamiętam autora i nie mogę go teraz znaleźć – w którym autor przekonywał, że na gruncie USA takie sytuacje czasami miały miejsce. W większości tych i tak rzadkich przypadków broń była najczęściej odbierana policjantom na służbie, podczas interwencji, co do których użycie broni początkowo nie było zasadne. Zaczynało się z reguły od jakiejś sprzeczki, ewentualnie pościgu, po czym dochodziło do szamotaniny i broń znikała z kabury. Przypadki utraty broni wśród broniących się cywilów były marginesem marginesu.

          Powodem tego stanu rzeczy, wg autora artykułu, jest zupełnie inny cel posiadania broni u policjantów i u cywili, oraz inny paradygmat jej użycia. Cywile noszą broń w ukryciu, wyciągają ją z nienacka i w ostateczności celem ochrony swojego życia i dążą do zwiększenia dystansu z agresorem, np. odstraszenia. Utrata kontaktu z napastnikiem (który np. uciekł) jest dobrym rezultatem.

          Policjanci z reguły dążą do zmniejszenia dystansu (zwarcia) celem schwytania, założenia kajdanek i aresztowania podejrzanego. Ucieczka podejrzanego jest porażką, ale zabicie go często tym bardziej. Krótki dystans z żywym agresorem – w tym przypadku pożądany – jest z kolei źródłem ryzyka odniesienia obrażeń i utraty broni. Tym bardziej, że służby noszą broń otwarcie.

          Jak znajdę ten artykuł, to dodam link.

          Tyle teorii, mnie takie tłumaczenie przekonuje. Praktyki, doświadczeń osobistych – na szczęście – nie mam. Pan twierdzi, że takie sytuacje nie należą do rzadkości. Dlatego pytam o przykłady, bo teoria teorią, a życie swoje. Ja nie słyszałem o żadnym przypadku, ale krótko żyję, mało widziałem. A Pan?

        • Krzysztof Jabłoński

          Towarzysz cenzor znowu pozbył się mojej wypowiedzi. Przedruk tutaj: https://pastebin.com/raw/bZjdu0BU

        • Krzysztof Jabłoński

          Moje odpowiedzi są notorycznie usuwane…
          https://pastebin.com/raw/XLnQM9rw

  • Za pierwszym kopnięciem wylądowała na ziemi. Mając pistolet w torebce nie zdążyłaby do niego sięgnąć. A potem to by mogła najwyżej temu rowerzyście w plecy strzelić. Pistolet to nie magiczny amulet, możesz mieć go w kieszeni i zginąć podczas strzelaniny.