Rafał Kawalec przerywa milczenie, w ROMB są poważne problemy

Poniżej dwa obszerne wpisy Rafała Kawalca członka zarządu ROMB. Czas przerwać milczenie, zamieszczam krytyczne uwagi Rafała. Nie mogę patrzeć jak Jarosław Lewandowski niszczy intrygami lata ciężkiej pracy wielu społeczników.


Koleżanki, Koledzy

Piszę bez konsultacji z kimkolwiek, jako członek zarządu ROMB, mocno zaniepokojony obecnym konfliktem w Zarządzie. Uważam, że jako Zarząd osiągnęliśmy stadium krytyczne.

Od pewnego czasu mamy nie dający się rozwiązać klincz pomiędzy:
a) mną, Andrzejem Turczynem i Arturem Jabłońskim
b) Arturem Wołoszem, Tomkiem Kowalskim, Mirkiem Klekotem i Jarosławem Lewandowskim, który co prawda nie jest członkiem zarządu, a prezesem Rady ROMB, niemniej jednak wychodzi on z założenia, że jako współzałożyciel i twórca ROMB ma do niego jakieś prawa właścicielskie. Niegdyś w czasie dyskusji mailowej wprost zarzucił mi, że „nie ty wymyśliłeś ROMB”

Od początku Jarek Lewandowski „urabiał” Andrzeja. Na początku napuszczał go na Artura Wołosza (rangę oskarżeń pominę), na mnie (do dziś nie wiem za co), na Mirka Klekota (bo handlarz bronią, a ruch powinien być społeczny), na Artura Jabłońskiego (bo działa też u Korwina i póki rządzi PiS nic związanego z Korwinem nie ma szans). Aż doszło do sytuacji, gdy Jarek uznał, że teraz nie pasuje mu Andrzej.

Nagle pojawia się koncepcja by usunąć Andrzeja ze stanowiska prezesa, a prezesem uczynić albo redaktora Warzechę, albo posła Piętę (do dziś nie wiem, czy sami zainteresowani wiedzieli o tym, że Jarek ma wobec nich plany). A zaraz potem propozycja, żeby zarząd przyjechał na spotkanie z radą w sprawie walki z Lex Bieńkowska. Na spotkaniu stawili się Mirek Klekot, Artur Wołosz i Tomek Kowalski. Choć zgodnie twierdzą, że coś tam o Lex Bieńkowska wspominali, żaden nie potrafi powiedzieć co. Za to było o zmianie statutu i oczywiście prezesa. Aha, i o tym, że wg Jarka Lewandowskiego, który sam prowadził walne zebranie, na którym wybrano mnie członkiem zarządu, ja w ogóle nie jestem członkiem ROMB.

W między czasie zaczęły się dziwne zakulisowe zagrywki, mające chyba w zamierzeniu naśladować House of Cards. Jarek potrafił wysłać do Andrzeja maila sugerującego, że Artur Jabłoński jest podstawionym człowiekiem służb, a za kilka dni dzwonić do Artura z propozycją, że jak się uda usunąć Andrzeja to Artur zostanie prezesem. Próbował dzwonić też do mnie, ale wiedząc o jego zagrywkach nie odbierałem. Co zaowocowało atakiem na mnie ze strony Andrzeja Zdzitowieckiego (też Rada ROMB), oraz przysłanym w mailu oskarżeniem, że ja nic nie robię, tylko spiskuję przeciwko Radzie i ROMB

By się nie rozwodzić za bardzo, sytuacja na dziś wygląda tak:

1. Nasi koledzy blokują uchwalenie uchwały o przyjęciu nowych członków. Uchwałę podpisałem Ja, Andrzej Turczyn i Artur Jabłoński, pozostali koledzy odmawiają.

2. Nasi koledzy chcą się spotkać i nie chcą. To jest aż kuriozalne. Gdy pada propozycja, żebyśmy się spotkali w Częstochowie u Mirka Klekota, Mirek który wcześniej miał czas nagle przestaje go mieć, a Artur Wołosz i Tomek Kowalski udają, że nie było pytania. Za to jak Jarek Lewandowski zaprasza zarząd NA SPOTKANIE RADY 26 lipca, wszyscy trzej potrzebują aż 14 godzin by potwierdzić swoją obecność.

3. Nasi koledzy nie reagują nawet na propozycję spotkania na Skype. Koniecznie musimy się spotkać wszyscy naraz (choć jestem przekonany, że żaden z nich by nie grymasił, gdyby to w naszej trójce zabrakło jednego)

4. Jako wisienkę na torcie mamy propozycję nowego Statutu, przekazaną nam przez Jarosława Lewandowskiego. W dzisiejszym statucie już mamy niespotykane chyba nigdzie rozwiązanie, że Rada stowarzyszenia może uchylić uchwały zarządu. Jeśli to się wydaje komuś dziwne, to powinien zajrzeć do nowej propozycji Jarka.

O tym czy Rada w ogóle będzie głosować nad uchyleniem uchwały zarządu ma decydować „Prezydium Rady”, czyli 3 osoby. Rozciągając to do absurdu, wg tego projektu statutu, jeżeli Zarząd podejmie uchwałę o wysłaniu prezydium Rady na wczasy All Inclisive – być może Rada by uchyliła taką uchwałę, ale Prezydium wcale nie musi jej poddawać pod Radę.
Natomiast sam wybór zarządu wg tej propozycji jest jeszcze ciekawszy. Prezydium Rady wskazuje kandydatów, spośród których Rada wybiera Prezesa Zarządu, Prezes dobiera sobie resztę zarządu i Rada ich zatwierdza. Walne nie ma żadnego wpływu na wybór zarządu, nawet szeregowi członkowie Rady mogą tylko zatwierdzić lub odrzucić

Inaczej mówiąc Jarek Lewandowski proponuje rozwiązanie wg którego ROMBem rządzi Prezydium Rady, które może być pod pewnymi warunkami blokowane przez Radę, a zarząd ma być wizytówką i kozłami ofiarnymi w razie czego.

Tradycyjnie Mirek Klekot, Tomek Kowalski i Artur Wołosz w ogóle nie widzą powodu, żeby o tym rozmawiać. Moją opinię na temat projektu statutu pozostawili bez komentarza.

Koleżanki i Koledzy
Szanuje osiągnięcia Jarka, popieram promowany przez niego projekt ustawy. Niemniej jednak nie widzę możliwości współpracy z nim.

Nie zrozumcie mnie źle: Gdyby Jarek powiedział wprost: „Uważam, że Andrzej nie powinien już być prezesem, spotkajmy się i to omówmy”, nie poparłbym go, ale dalej bym go szanował i odbierał od niego telefony. Natomiast prowadzenie w stowarzyszeniu polityki będącej na pograniczu Nocnej Zmiany i House of Cards zakrawa na śmieszność. Jeżeli dojdzie do walnego i Jarek dalej będzie w Radzie, ja na pewno nie będę w Zarządzie.

Pozdrawiam i liczę, że nacisk oddolny pomoże nam wyjść z tego klinczu

Rafał Kawalec
Członek zarządu ROMB

Uzupełnienie

Do wczorajszego wpisu dorzucę parę spraw:

Popieram projekt ustawy Jarka. Jest daleki od mojego ideału, ale jest względnie spójny i stanowiłby potężny krok naprzód.

Problem w tym, że współpraca wg Jarka wygląda tak:
a) wy mnie popieracie
b) ja robię co chcę
c) wy nie musicie wiedzieć co robię, ani jak wygląda projekt dziś, macie mnie popierać
d) popierajcie mnie bo chcę mówić, że za mną jest 5000 członków i sympatyków ROMB
e) nie wtrącajcie się w to co robię, bo ja jestem Fundacja Rozwoju Strzelectwa i gówno was obchodzi jakie zmiany wprowadziłem.

Dzięki temu dochodziło do kompromitujących dla zarządu sytuacji, gdy ja broniłem (choć bez przekonania) jakichś zapisów, a tymczasem na sceptycznym wobec ROMB blogu wypływała aktualna wersja projektu w której te zapisy już usunięto.

Dlatego popierając projekt, a jednocześnie oczekując jakiejś kontroli nad tym co się dzieje, zaproponowałem (kilkukrotnie), by pozwolić Jarkowi robić co chce, a dodatkowo wynająć profesjonalnych lobbystów, którzy działaliby pod kontrolą ROMB

Koledzy z zarządu propozycję uprzejmie zignorowali

  • Jan Arkadiusz Kowalski

    max jedna kadencja funkcyjna i out na jakiegos czlonka honorowego + klekot handlujacy gazowkami pod przykrywka hukowcow szkoda strzepic ryja

    • Andrzej Turczyn

      Klekot sam zrezygnował, a teraz udaje, że nie

      • Jan Arkadiusz Kowalski

        a to w sumie jeszcze smieszniej XD

        mam nadzieje ze na jakims rombowym zgromadzeniu glosujacy czlonkowie dojda do wniosku ze czas was tam troche przetasowac.

  • Seba

    Smutne to, źle się dzieje w państwie duńskim.

  • Arkadiusz Kozieł

    Jakie to polskie, gdzie dwóch ludzi, to trzy zdania.
    A tak na poważnie, jak ma być dobrze w naszych sprawach, gdy sam świecznik się nie może ze sobą zgodzić. Czy każda fajna inicjatywa musi się rozpiździć przez jakieś osobiste animozje? Czy nasza “słuszna sprawa” nie jest warta konsensusu?
    Panowie, proszę, i myślę, że nie tylko ja, dogadajcie się, aby nie została z tego w końcu jedna wielka “chujnia z patatajnią”.

  • Capribestyja

    Taa… A już się miałem zapisać miast tylko wspierać duchowo. Jak widzę, sensu brak.
    Szkoda.

  • AndrzejW

    Piaskownica.
    I tyle.

  • THUMPS UP

    Bardzo mnie dziwi ten niespodziewany konflikt. Ciekawe czy jest to scysja o charakter i program stowarzyszenia, czy też być może tzw. “Stare Kiejkuty”doszły do wniosku, że Romb może zagrażać ich interesom.

    • Kamil Nagrodzki

      “Stare Kiejkuty” albo kasa. Gdy jest bieda to jest dobrze, a jak coś się pojawia to ludzie dostają “głupawki”.

  • Kamil Nagrodzki

    Ja mam pytanie o finanse, bo jak nie wiadomo o co chodzi to…
    Może ROMB uzyskał już taką masę, że koryto się napełniło i niektórzy “zgłupieli”.
    Już kiedyś na początku lat 90-tych widziałem zakulisowe gierki w jednym stowarzyszeniu.
    Kasy tam nie było, władza też była żadna, ale rozgrywki zakulisowe pojawiły się natychmiast. Wtedy jako student z obrzydzeniem wypisałem się z takiej zabawy.
    Na stronie nie mogę znaleźć statutu.
    Jeśli Pan Klekot zrezygnował to dlaczego nie jest to uwzględnione w KRS?

  • Radek Frydrych

    To ja z tą naklejką na samochodzie napizdzam tysiące km po Polsce i nie tylko promując ROMB, a tu u góry taka muka? Czy w tym kraju wszystko musi się pierd…ć. Ogarnijcie się!

  • Wojciech Kapeliński

    Sugeruję badania psychiatryczne na okoliczność socjopatii/psychopatii – żeby było demokratycznie wszyscy powinni się zbadać. Być może są w ROMB osoby o zaburzonej osobowości.

  • Polak Słowianin

    Panie Andrzeju i pozostali panowie, moje zdanie jest takie: zwróćcie uwagę na to, kto wam doradza i cokolwiek sugeruje (każdy z Was), nawet jeśli to nie wygląda na porady i sugestie. Prowadzenie takiego stowarzyszenia, to też w jakimś sensie polityka. A w polityce bywa tak: w nie tak odległym czasie doradzano Millerowi i w efekcie tego SLD zostało wyprowadzone z parlamentu. Doradzano Schetynie, nawet obóz przeciwny go zachwalał, na pewno po to by wyprowadził ugrupowanie z parlamentu (widać to po sondażach). Wracając na nasze podwórko: Mamy wspólną ideę i nie dajmy się poróżnić, chociaż nie we wszystkim się ze sobą zgadzamy i mamy różne poglądy zarówno religijne jak i polityczne, powinna nas łączyć wspólna sprawa. WSPÓLNY CEL. Wznieśmy się wszyscy ponad podziały, bo są one naprawdę bardzo małe i jeśli damy się im zawładnąć to obawiam się że grozi nam rozpad. Myślę że wszyscy panowie powinniście się spotkać i każdy powinien powiedzieć co leży mu na wątrobie. Jako ROMB możemy więcej i jesteśmy silniejsi. Jako ileś małych organizacji czy stowarzyszeń, będziemy znaczyć o wiele mniej i tak tak też będziemy traktowani. Obecnie w naszym wspólnym interesie jest abyśmy działali pod jednym szyldem i we wspólnej sprawie. Jeśli komuś się nie podoba prezesura pana Andrzeja, to musi poczekać, może w odpowiednim czasie wysunąć swoją kandydaturę.

  • Jarek Lew

    Jak dla mnie ROMB to Andrzej Turczyn, reszty nie znam, nawet jak gdzieś się przewiną to znikają w tłumie. AT rozumie, wiem jakie ma cele i prawie wszystkie ruchy popieram…jestem pełen podziwu że znajduje czas i siłę na walkę z ustrojem, nie wyobrażam sobie jak można atakować taką osobę i z drugiej strony wbijać nóż w plecy…
    Niestety prawda jest taka że miliony stowarzyszeń nic nie znaczą, a jedno duże potrafi przenosić góry…no nie do końca to prawda, milion też będzie silny, ale tylko przy założeniu że każdy będzie działał jak trybik wielkiej maszyny.
    W PL wszystkie te zębatki chodzą luzem i czasami tylko biegną zgodnie, brakuje przewodnika który powie co robić, który zjednoczy… i teraz nie mówię o jakimś wycinku działalności typu ROMB, a mówię o CAŁEJ POLSCE. 15 związków zawodowych, pińcet stowarzyszeń, milion fundacji…każdy gra pod siebie i g. z tego wychodzi, trochę się wzbogaci, trochę zdobędzie władzy, przy zjednoczeniu wszystkich, wszystkim będzie 2x lepiej, ale tutaj widać inną przywarę, chce mieć 2x więcej od sąsiada, a cała reszta może sobie bidować.

    Osobiście trzymam kciuki za Pana Andrzeja, wykonuje Pan kawał dobrej roboty i mam nadzieje że te nieporozumienia ROMBowe nie wpłyną na całokształt pracy.

    • Kazimierz

      Popieram działania Pana Andrzeja Turczyna. Pełen szacun za wszystko co zrobił dla ROMB.
      Panie Andrzeju, TAK trzymać i nie dać się grabarzom, kopiącym dołki.
      Jest Pan dla mnie AUTORYTETEM w walce o normalność.

  • Maciek Mazan

    Jeśli w zarządzie jest kryzys prowadzący do klinczu, to czas zrobić wybory.
    Ale najpierw wypadałoby wysłuchać drugiej strony. Na razie znamy relację tylko jednej osoby.

    • Krzysztof Jabłoński

      Dwóch osób, ale jednej strony. Sam Pan Andrzej, co prawda mocno powściągliwie, ale również sygnalizował istnienie konfliktu z Jarosławem Lewandowskim.

  • Sebastian Frackowiak

    To jest chyba ogólny problem stowarzyszeń. “Uprzywilejowana kasta założycieli” zakłada stowarzyszenie promując ogólnie słuszną idee, członków przybywa, kasy przybywa, ale uwaga – tylko “uprzywilejowana kasta” ma prawo głosu na walnym i to ona decyduje, a nie tysiące członków, którzy tak naprawdę tylko mają łożyć kasę i robić za słupy. To “uprzywilejowana kasta” decyduje czy i kogo dołączyć do grona “uprzywilejowanej kasty”.
    Gdyby każdy członek stowarzyszenia miał prawo głosu, to by takich pasztetów nie było, a tak “uprzywilejowana kasta” robi sobie jakieś gierki przeciwko sobie, zaprzepaszczają i obrzydzają generalnie słuszną idee.

  • Arkadiusz Kozieł

    K……a, jak w KODzie. Sama idea była słuszna, ale skopana przez wierchuszkę.
    Czy z ROMB też tak ma być? Oczywiście, do AT nic nie mam, choć z niektórymi jego wpisami się nie zgadzam.
    “Zgody nam trzeba, panowie bracia, zgody”.
    Przy okazji, co z inicjatywą powstania związku stowarzyszeń ?

  • Bartosz Skowroński

    hmm… Może lepiej było by panie Andrzeju aby Pan strwożył własne stowarzyszenie reprezentujące strzelców (jak romb się rozsypyje). Cała władza jest absolutna i należy do jednej osoby (Pana). Członkostwo o długości max 1rok (może być system automatycznego odnawiania). Składki wg mnie max 10zł/rok, idą na wynagrodzenie za pracę dla monarchy i dla pracowników jeśli jakiś zatrudni (np. rzecznik prasowy). Mogą być większe składki członkowskie ale jako dodatkowe i nie dające nic poza satysfakcją że szefu wypije piwo więcej.
    Wg mnie taka forma miała by tą zaletę że bardzo łatwo ocenić pracę i swoje poparcie jestem członkiem jak jest ok – opuszczam jak źle. (łatwa możliwość z rezygnacji z członkostwa składka oczywiście przepada, lecz przy powrocie składka jest ważna do czasu jaki był w momencie opuszczenia).
    Pan ma całkowitą swobodę działania, a ludzie oceniają pracę stowarzyszenia przez efekty działania jednej osoby. (Romb się sypie i mam przedłużać członkostwo czy nie, z punktu szeregowego członka nie sposób ocenić.)
    braterstwo.eu (KS AMATOR) tak działa i jest dobrze. Wiem że to trochę inny cel działania ale to raczej nie jest przeszkodą.

    • Radek Frydrych

      Popieram, zwłaszcza, że na stronie ROMBu i tak za dużo się nie dzieje. Sam należę ale częściej zaglądam tutaj.

    • Kamil Nagrodzki

      Bardzo to smutne, a jakie były aspiracje…
      Polskie NRA…
      Teraz wszystko można włożyć między bajki.

      Idea związku stowarzyszeń mogła by temu choć trochę zaradzić.
      Zastanawiam się tylko jak należałoby napisać statut aby wzmacniać dobre cechy w organizacjach do niego należących, a eliminować złe.
      Przychodzi mi do głowy rywalizacja między stowarzyszeniami o liczbę członków oraz członków aktywnie wspierających działalność stowarzyszeń.
      Każde stowarzyszenie miałoby swoją drogę a wygrywał by najlepszy, to znaczy rósł by jego wpływ na działalność związku.
      Korzyścią byłaby aktywizacja ludzi i zdobywanie dotarcia do społeczeństwa, bo wszyscy są tylko mocni w gadaniu…

      Jeśli chodzi o uzdrowienie sytuacji w ROMB to proponuję wpisać do statutu jawność wydatków stowarzyszenia. Albo pełną dla wszystkich, albo tylko dla członków.
      Wydaje mi się, że wtedy pęd do koryta i władzy zostanie powstrzymany bo każdy mający dostęp do kasy będzie musiał się ograniczać, aby nie wywołać niesmaku przedstawiając rachunki za paliwo czy nocleg w apartamencie (którego za pieniądze zarobione własną pracą nigdy by sobie nie wynajął).
      Brak możliwości czerpania korzyści z władzy, a ponoszenie odpowiedzialności z niej wynikającej powinno wyeliminować patologię i karierowiczów.

  • Arkadiusz Kozieł

    Już przy temacie o związku stowarzyszeń proponowałem pomyłkowo powstanie związku posiadaczy broni, więc teraz jest to pomysł, jak znalazł.
    Polski Związek Praworządnych Posiadaczy Broni
    – po to, by zebrać pod jedną egidą, jak największą rzeszę członków. W wielkości siła. Oczywiście, każdy dobrowolnych członków tego związku nadal jest członkiem swojego klubu, stowarzyszenia, koła łowieckiego, itp. Ustalić w statucie najważniejsze wspólne cele, jawność finansów, itd. Pozostawiam to lepszym głową od mojej.
    Lekka sonda – kto jest za niech kliknie za. To da na początek choć mały obraz