W rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego nie zapominajmy, że celem wojny nie jest oddanie życia za Ojczyznę, celem wojny jest zabijanie wrogów dla Ojczyzny.

73 lata temu, 1 sierpnia 1944 r., na rozkaz Komendanta Głównego AK gen. Tadeusza Komorowskiego “Bora” w Warszawie wybuchło powstanie. Przez 63 dni powstańcy prowadzili z wojskami niemieckimi heroiczną i osamotnioną walkę, której celem była niepodległa Polska, wolna od niemieckiej okupacji i dominacji sowieckiej.

Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. Jego militarnym celem było wyzwolenie stolicy spod niezwykle brutalnej niemieckiej okupacji, pod którą znajdowała się od września 1939 r.

Dowództwo Armii Krajowej zakładało, że Armii Czerwonej zależeć będzie ze względów strategicznych na szybkim zajęciu Warszawy. Przewidywano, że kilkudniowe walki zostaną zakończone przed wejściem do miasta sił sowieckich. Oczekiwano również pomocy ze strony aliantów.

Opanowanie miasta przez AK przed nadejściem Sowietów i wystąpienie w roli gospodarza przez władze Polskiego Państwa Podziemnego w imieniu rządu polskiego na uchodźstwie miało być atutem w walce o niezależność wobec ZSRS. Liczono na to, że ujawnienie się w Warszawie władz cywilnych związanych z Delegaturą Rządu na Kraj będzie szczególnie istotne w związku z powołaniem przez komunistów PKWN.

Premier Stanisław Mikołajczyk, udający się pod koniec lipca 1944 r. na rozmowy ze Stalinem, liczył, że ewentualny wybuch powstania w stolicy wzmocni jego pozycję negocjacyjną wobec Sowietów.

Opinii premiera nie podzielał Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski, który uważał, że w zaistniałej sytuacji zbrojne powstanie pozbawione jest politycznego sensu i w najlepszym przypadku zmieni jedną okupację na drugą. W depeszy do gen. Komorowskiego pisał: “W obliczu szybkich postępów okupacji sowieckiej na terytorium kraju trzeba dążyć do zaoszczędzenia substancji biologicznej narodu w obliczu podwójnej groźby eksterminacji“. Pomimo takiego stanowiska, gen. Sosnkowski nie wydał w sprawie powstania jednoznacznego rozkazu.

Przy podejmowaniu decyzji o rozpoczęciu walki w stolicy nie bez znaczenia były także działania propagandy sowieckiej. Pod koniec lipca na ulicach Warszawy zaczęły pojawiać się bowiem odezwy informujące o ucieczce KG AK i o przejęciu dowództwa nad siłami zbrojnymi podziemia przez dowództwo Armii Ludowej. Z kolei oddana przez Sowietów Związkowi Patriotów Polskich radiostacja Kościuszko wzywała warszawiaków do natychmiastowego podjęcia walki. W tej sytuacji KG AK obawiała się, że komunistyczna dywersja może doprowadzić do niekontrolowanych i spontanicznych wystąpień zbrojnych przeciwko Niemcom, na czele których będą stawać komuniści.

Za rozpoczęciem walk w stolicy przemawiała również ewakuacja Niemców, która w drugiej połowie lipca 1944 r. objęła niemiecką ludność cywilną i wojskową, oraz widoczne przejawy zaniku morale niemieckiej administracji i wojska, wywołane sytuacją panującą na froncie, a także zamachem na Hitlera 20 lipca 1944 r.

Były również poważne obawy co do konsekwencji bojkotu zarządzenia gubernatora Ludwiga Fischera, wzywającego mężczyzn z Warszawy w wieku 17-65 lat, do zgłoszenia się 28 lipca 1944 r. w wyznaczonych punktach stolicy, w celu budowy umocnień. Istniało niebezpieczeństwo, że zarządzenia niemieckie, mogą doprowadzić do rozbicia struktur wojskowych podziemia i uniemożliwić rozpoczęcie powstania. Dodać należy, iż w ostatnich dniach lipca Niemcy wznowili gwałty i represje wobec ludności oraz rozstrzeliwanie więźniów.

Rozkaz o wybuchu powstania wydał 31 lipca 1944 r. dowódca AK gen. Tadeusz Komorowski “Bór”, uzyskując akceptację Delegata Rządu Jana S. Jankowskiego.

1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Jednak zaledwie co czwarty z nich liczyć mógł na to, że rozpocznie ją z bronią w ręku.

Na wieść o powstaniu w Warszawie Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler wydał rozkaz, w którym stwierdzał: “Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców, Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy”.

Przez 63 dni powstańcy prowadzili heroiczny i samotny bój z wojskami niemieckimi. Ostatecznie wobec braku perspektyw dalszej walki 2 października 1944 r. przedstawiciele KG AK płk Kazimierz Iranek-Osmecki “Jarecki” i ppłk Zygmunt Dobrowolski “Zyndram” podpisali w kwaterze SS-Obergruppenfuehrera Ericha von dem Bacha w Ożarowie układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie.

Według postanowień układu żołnierze AK z chwilą złożenia broni mieli korzystać ze wszystkich praw konwencji genewskiej z 1929 r., dotyczącej traktowania jeńców wojennych. Takie same uprawnienia otrzymali żołnierze AK, którzy dostali się do niemieckiej niewoli w czasie walk toczonych od początku sierpnia w Warszawie. Niemcy przyznali prawa jeńców wojennych także członkom powstańczych służb pomocniczych.

W podpisanym dokumencie strona niemiecka stwierdzała ponadto, że osoby uznane za jeńców wojennych “nie będą ścigane za swoją działalność wojenną ani polityczną tak w czasie walk w Warszawie, jak i w okresie poprzednim, nawet w wypadku zwolnienia ich z obozów jeńców”.

Odnośnie ludności cywilnej znajdującej się w czasie walk w mieście, Niemcy zapewnili, że nie będzie stosowana wobec niej odpowiedzialność zbiorowa. Dodatkowo gwarantowali, że: “Nikt z osób znajdujących się w okresie walk w Warszawie nie będzie ścigany za wykonywanie w czasie walk działalności w organizacji władz administracji, sprawiedliwości, służby bezpieczeństwa, opieki publicznej, instytucji społecznych i charytatywnych ani za współudział w walkach i propagandzie wojennej. Członkowie wyżej wymienionych władz i organizacji nie będą ścigani też za działalność polityczną przed powstaniem”.

Zgodnie z żądaniami niemieckiego dowództwa miasto mieli opuścić wszyscy jego mieszkańcy. Układ przewidywał, że ewakuacja “zostanie przeprowadzona w czasie i w sposób oszczędzający ludności zbędnych cierpień”, a “dowództwo niemieckie dołoży starań, by zabezpieczyć pozostałe w mieście mienie publiczne i prywatne”.

O realizacji ustaleń zawartych w układzie z 2 października 1944 r. tak pisał prof. Norman Davis: “W pierwszym stadium Niemcy z pewnością trzymali się postanowień zawartego układu. Po Powstaniu nie wróciły straszliwe masakry, jakie się zdarzały w czasie jego trwania. Nie próbowano tępić Żydów czy innego +niepożądanego elementu+ i – ogólnie rzecz biorąc – ewakuowanych do obozów przejściowych nie bito, nie głodzono ani nie maltretowano na inne sposoby. Wiele tysięcy ludzi znalazło sposób, aby się wymknąć z oczek sieci, wielu też natychmiast zwolniono. Przeważająca część jeńców z Armii Krajowej została – zgodnie z umową – odesłana do regularnych obozów jenieckich pozostających pod nadzorem Wehrmachtu. (…) Kobiety, które trafiły do niewoli, zgodnie z umową kierowano do specjalnych obozów (…) albo po prostu uwalniano. Jednak w miarę upływu czasu, gdy początkowa masa zaczynała topnieć, ujawniały się bardziej nieprzyjemne aspekty hitlerowskiej machiny. Kiedy dokonano ostatecznych obliczeń, okazało się, że znacznie ponad 100 000 warszawiaków wysłano na przymusowe roboty do Rzeszy, wbrew układowi o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie, a dalsze kilkadziesiąt tysięcy umieszczono w obozach koncentracyjnych SS, w tym w Ravensbrueck, Auschwitz i Mauthausen”. (N. Davis “Powstanie ’44”)

W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Poległo również ok. 3,5 tys. żołnierzy z Dywizji Kościuszkowskiej. Straty ludności cywilnej były ogromne i wynosiły ok. 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po powstaniu zostało niemal całkowicie zburzone. Specjalne oddziały niemieckie, używając dynamitu i ciężkiego sprzętu, jeszcze przez ponad trzy miesiące metodycznie niszczyły resztki ocalałej zabudowy.

Do niemieckiej niewoli poszło ponad 15 tys. powstańców, w tym 2 tys. kobiet. Wśród nich niemal całe dowództwo AK, z gen. Komorowskim, mianowanym przez prezydenta RP Władysława Raczkiewicza 30 września 1944 r. Naczelnym Wodzem.

W wydanej nazajutrz po kapitulacji odezwie do “Do Narodu Polskiego” Krajowa Rada Ministrów i Rada Jedności Narodowej z goryczą stwierdzały: “Skutecznej pomocy nie otrzymaliśmy. (…) Potraktowano nas gorzej niż sprzymierzeńców Hitlera: Italię, Rumunię, Finlandię. (…) Sierpniowe powstanie warszawskie z powodu braku skutecznej pomocy upada w tej samej chwili, gdy armia nasza pomaga wyzwolić się Francji, Belgii i Holandii. Powstrzymujemy się dziś od sądzenia tej tragicznej sprawy. Niech Bóg sprawiedliwy oceni straszliwą krzywdę, jaka Naród Polski spotyka, i niech wymierzy słuszną karę na jej sprawców”.

Wielkość strat poniesionych przez stronę polską w wyniku powstania powoduje, że decyzja o jego rozpoczęciu do dziś wywołuje kontrowersje.

Mariusz Jarosiński (PAP)

Celem wojny jest zabijanie wrogów, a nie oddawanie życia za Ojczyznę!

PAP podaje, że co czwarty powstaniec ruszył do walki z bronią. Historycy piszą, że co dziesiąty miał to szczęście. Nie wiem jaka jest rzeczywistość. Jedna i druga informacja nie była i nie jest dobra. W smutku wspominam rocznicę. W smutku, bo niezmiennie moja ocena jest taka, że politycy i wyżsi dowódcy wojskowi posłali Polaków na pewną śmierć. Ludzką krwią nie można dowolnie szafować. Celem wojny nie jest oddanie życia za Ojczyznę. Celem wojny jest zabijanie wrogów dla Ojczyzny. Gdy ktoś wydaje bitwę nie mając szans na zabijanie wrogów, ten szafuje ludzkim życiem. Powstańcom należy się wieczna chwała, tym co ich wydali na śmierć polowy sąd!

Gen. Władysław Anders o wybuchu Powstania pisał tak: „Byłem całkowicie zaskoczony wybuchem powstania w Warszawie. Uważam to za największe nieszczęście w naszej obecnej sytuacji. Nie miało ono najmniejszych szans powodzenia, a naraziło nie tylko naszą stolicę, ale i tę część Kraju, będącą pod okupacją niemiecką, na nowe straszliwe represje. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność?”.

Ocena skutków powstania słowami Stanisława Cat-Mackiewicza, jest niezwykle celna: „Warszawa została zniszczona bardziej niż Berlin, klęska Polski w tej wojnie, w której Polacy walczyli w obozie zwycięzców, jest większa od klęski Niemiec. Sowietom zależało na zniszczeniu Warszawy, a tak się pomyślnie dla nich składało, że dla tego zniszczenia nie trzeba było używać sowieckich armat ani pocisków. Od czegóż patriotyzm polski! Jest on wielki i wspaniały. Ale ma właściwość bezrozumnego dynamitu. Wystarczy do niego przyłożyć zapałkę prowokacji, aby wybuchł. Powstanie warszawskie bije wszystkie rekordy wytrzymałości. Przez wiele setek lat, dopóki istnieć będzie naród polski, każdy Polak będzie przyznawał, że powstanie warszawskie było samobójczym szałem, i będzie miał do niego synowską tkliwość i miłość. Będzie z niego dumny…”

Te dwa cytaty oddają moje dzisiejsze myśli.

Wreszcie o broni, dwa lata temu we wpisie 71 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego pisałem:

Powstanie Warszawskie to zryw, który jak żaden inny pokazuje potrzebę posiadania broni palnej przez cywilów na wypadek wojny. Cywil nie obroni Polski przez najeźdźcą, powtarzają różni eksperci. A co w sytuacji, gdy najeźdźca wyda bitwę cywilom? Tak było w Warszawie! Niemcy wydali bitwę mieszkańcom Warszawy. Czy Armia Krajowa miała możliwość obrony cywilnej ludności stolicy? Czy rząd zaopatrzył w chwili próby, w broń palną cywilów?

  • 7erShadow

    “moja ocena jest taka, że politycy i wyżsi dowódcy wojskowi posłali Polaków na pewną śmierć”

    Moja też. To był idiotyzm pierwszej próby i nie wiem za co stawia się im pomniki. Natomiast zwykłym żołnierzom i CYWILOM, którzy ponieśli największą ofiarę należy się najwyższy szacunek i pamięć. Chwała bohaterom!

  • Pawel W

    “Powstrzymujemy się dziś od sądzenia tej tragicznej sprawy. Niech Bóg sprawiedliwy oceni straszliwą krzywdę, jaka Naród Polski spotyka, i niech wymierzy słuszną karę na jej sprawców” – chyba właśnie zaczął wymierzać. Rozum im odebrał i kazał sprowadzać Muzułmanów 😉

  • radekgo

    Tu nie ma sie co powstrzymywać strategiczna porażka 100 000 ludzi mniej do walki z sowietami i chwała tym co walczyli to tyle i az tyle. dyskutowac trzeba bo z klęsk trzeba wyciagac wnioski na przyszłość.

    • Zenon Padalec

      Przez ten głupi pomysł zginęli najlepsi patrioci gotowi walczyć za Ojczyznę i nic nie zyskaliśmy… Gdyby przeżyli, późniejsze dzieje Polski mogłyby wyglądać zupełnie inaczej.

      A co do wniosków, to trzeba też zadbać, żeby następnym razem było nie 10 powstańców na 1 karabin ale odwrotnie.

      • Fernir

        Obecnie patrząc na współczesne armie powinno być 1 karabinek i 1 pistolet na każdego żołnierza frontowego lub odpowiedni zestaw typu granatnik ppanc/ wyrzutnia rakiet … i 1 pistolet maszynowy dla specjalistów od zwalczania broni pancernej/pojazdów latających.
        do tego radiostacja małej mocy, apteczka osobista i pare innych gratów 😉

  • kolekcjoner1911

    Po pierwsze rozkaz pod nieobecność gen. Sosnkowskiego wydał gen. Tatar, który okazał się agentem sowieckim (o zgrozo życiem przypłacił tę kolaborację). Swoją drogą do powstania doszło by tak czy tak ze względu na skalę rosnących represji. Przed opuszczeniem Warszawy Niemcy chcieli wymordować wszystkich mieszkańców, takie z resztą były rozkazy Hitlera. Natomiast z punktu widzenia strategii długofalowej powstanie było sukcesem gdyż pokazało późniejszym sowieckim okupantom, że mimo wszystko do Polaków trzeba mieć choć odrobinę respektu. Dzięki temu komuna w Polsce nie była aż tak mocna jak w Czechosłowacji czy NRD.

    • Grzegorz

      “Sowiecki respekt” do narodu Polskiego objawił się tym, że sowieci zamontowali wielopoziomową agenturę wpływu i w ten sposób rozwalili na wiele pokoleń nasz naród. Ot tajemnica wiary! Sowieci nigdy żadnym podbitym narodom nie okazywali niczego poza pogardą. “sowiecki respekt” nie ma nic wspólnego z szacunkiem, raczej z diabelską inteligencją nastawioną na zniewolenie, eksterminację niepokornych lub jedno i drugie!

      • kolekcjoner1911

        Niewątpliwie masz rację, że sowiecki respekt nie miał nic wspólnego z szacunkiem. Chodziło mi natomiast o to, że powstanie pokazało, że nawet wobec perspektywy klęski jesteśmy po części nie przewidywalni i tego “ruscy” się obawiali i dlatego aż tak mocno nie mieliśmy zaciśniętej pętli wokół szyi jak inne nacje pod sowiecką okupacją.

        • Grzegorz

          Nie wybielaj komunistów! Jakąż jest różnica pomiędzy dżumą a cholerą? Zniszczyli nasz kraj, nasz naród i wciąż się dobrze trzymają ponieważ się przepoczwarzyli…

          • kolekcjoner1911

            Nie mam zamiaru wybielać czerwonej zarazy. Zwróć uwagę, że pisałem o pętli na szyi. Komuna niewątpliwie spustoszyła nasz naród i niestety nadal to robi. Co gorsza może właśnie przez to, że nie była aż tak mocna jak w Czechosłowacji czy NRD, choć i tak ich rządy były krwawe, po 89 r. nie było faktycznej woli w narodzie rozprawienia się z nią. Środowiska, które chciały pełnej dekomunizacji były marginalizowane bo spora część tzw. dawnej opozycji była upaprana we współpracę z komuną. Niestety i wśród obecnych rządzących pokutuje syndrom HOMO SOVIETICUS, stąd takie problemy z normalizacją dostępu do broni.

  • Jan Kowalski

    GLORIA VICTIS !
    Była to zaplanowana przez państwa wschodu i zachodu zagłada elit Polski kontynuowana od wcześniejszych powstań.
    Jak pisze p.Andrzej komuniści krzyczeli przez radio o staniu AK z bronią u nogi świadomie prowokując, wcześniej W.Churchill przy podziale “tortu” w Teheranie powiedział…a Polakom a Polakom zgotujemy powstanie. A ilu było agentów z jednej i drugiej strony,którzy przyjeżdżali ze złotem przed powstaniem i namawiali, J.Retinger zamieszany w zamach na gen.Sikorskiego,L.Okulicki …..

    https://www.youtube.com/watch?v=7s66sZXD5dE

  • Jan Kowalski

    CD. odnośnie naszych powstań. Obecna sytuacja nie zmieniła się. Nadal jesteśmy smacznym kąskiem dla nieprzepastnych kałdunów ze wschodu i z zachodu a więc zachowajmy zdrowy rozsądek i spójrzmy na szczekających kundelków z rozwagą i zrozumieniem naszej sytuacji, miejmy się na baczności. Co naszemu rządowi i nam chcą zgotować. Niewiarygodne !

    https://www.youtube.com/watch?v=OEDJy9gwMIw

  • Jan Kowalski

    Mój wpis o Powstaniu Warszawskim i ” pomocy wschodu i zachodu w wybuchu i podsycaniu przez nich STOSU OFIARNEGO WARSZAWY ” został usunięty za pewnie w trosce i podzięce jednym i drugim co nam uczynili w ramach tzw. poprawności politycznej i podzięce za defiladę po wojnie Polaków w Londynie lub Moskwie!!!???
    Fakty w oczy kują.

  • Maciek Mazan

    “Co by się stało, gdyby powstanie nie wybuchło? Niedawno odkryto, że
    istniała koncepcja, wedle której Warszawa – podobnie jak Mińsk Litewski,
    Poznań, Gdańsk czy Wrocław – miała być twierdzą, fortecą, a to
    oznaczało ewakuację ludności i walkę o miasto. W jej efekcie stolica
    byłaby całkowicie zniszczona, a młodzież poniosłaby straty fizyczne w
    dużo większym procencie. Praktycznie biorąc – nie było już możliwości
    odwrotu, ponieważ nie było wyboru. Można to nazwać – jak napisałem
    ostatnio w ,,Naszym Dzienniku” – tragedią grecką (jest
    to nazwa autorstwa profesora Gieysztora, który w 1992 r. ogłosił artykuł
    pod tym samym tytułem), gdyż tak jak w starożytnej tragedii greckiej,
    każde wyjście z tej dramatycznej sytuacji jest tragedią.

    Dziś bardzo często mówi się: ,,Jak można było wydać taki rozkaz?! To
    zbrodnia!”, w prasie można przeczytać straszne oskarżenia; my musimy
    ostro występować przeciwko próbie szkalowania decyzji powstania,
    szkalowania naszych dowódców (…), jedna sprawa jest bowiem oczywista:
    decyzja o wybuchu powstania była koniecznością, była naszą decyzją, gdyż
    to my odmówiliśmy Niemcom wykonania wojennego rozkazu wojskowego, to my
    wydaliśmy wojnę Niemcom – musieliśmy się bić. Moim zdaniem jest to
    jedno z najważniejszych podstawowych stwierdzeń.

    Kto jest winien? Aby udzielić odpowiedzi na to pytanie należy wrócić do kwestii współpracy Roosevelt – Stalin.”

    http://solidarni2010.pl/3818-zolnierz-pw-witold-kiezun-ps-wypad-w-muzeum-niepodleglosci.html

    • Witek

      Gdańsk nie był twierdzą. Obrona miała za zadanie osłonę ewakuacji wojska i cywilów z portu gdańskiego. Właściwe walki toczyły się na wzgórzach wokół Gdańska.

  • Krzysztof Jabłoński

    Gdy inni w szeregach stawali na śmierć
    by kaci wygodnie ich mordowali
    Polacy nie mogli. Bijąc się w pierś
    Niemców zabijać powstali.

  • Witek

    Powstanie należy analizować w szerszym kontekście. To był trzeci element Akcji Burza, pierwsze dwa to były wystąpienia w Wilnie i Lwowie. Dowództwo AK uznało że w Warszawie przebieg będzie podobny. Popełnili błąd , powstanie wybuchło za wcześnie. Mogli poczekać aż Sowieci zaczną forsować Wisłę.

  • Mozets

    Każdy warszawiak ,u którego Niemcy znaleźli by broń w mieszkaniu zostałby zabity. Gdyby wszyscy ją mieli – Niemcy na pewno nie mieli by problemów ze znalezieniem.

  • Mozets

    Mieszkańcy okupowanej Warszawy pod koniec II wojny
    światowej jednoznacznie przeciwstawili się nowej władzy , która ogłosiła światu
    swoje istnienie manifestem PKWN w 22 lipcu 1944 roku . Chociaż Ludowe Wojsko
    Polskie na praskim brzegu Wisły obserwowało jak bohatersko walczą w obronie
    suwerenności Polski żołnierze AK , na rozkaz Józefa Stalina czekano aż
    hitlerowcy pozbędą się resztek opozycjonistów przeciwnych ludowemu państwu .

    Niestety współcześni młodzi ludzie, ogarnięci przetaczającą się przez Polskę falę
    konsumpcjonizmu, nie lubią mówić o historii . Wszystko co było nawet kilka lat
    temu, nowemu pokoleniu wydaje się być odległe i nie mające nic wspólnego z
    przyszłością i zarabianiem pieniędzy. Gorzej, że taki stan rzeczy, nie jest
    związany tylko z brakiem doświadczenia oraz naiwnością ,ale też wychowaniem .
    Dzieci rodziców urodzonych w latach 50-tych, 60-tych, a nawet 70-tych , gdzie
    panowało zakłamanie historyczne, nie mają dostatecznej motywacji do
    kultywowania tradycji.Zupełnie niedawno w polskich szkołach, planowo
    przemilczano sprawę napaści przez ZSRR , na nasz kraj 17 września 1939 roku .
    Trudno jest się dziwić komunistycznej propagandzie ukrywającej , w czasach PRL,
    przed członkami ZSMP oraz ZHP -u , faktu przyjaźni Stalina z Hitlerem, w
    pierwszych latach II wojny światowej .W czasach Polski Ludowej znacznie łatwiej
    było opowiadać bajki nauczycielom, o wspólnej przyjaźni z wielkim
    socjalistycznym bratem ze wschodu, niż zajmować się komunistycznymi zbrodniami,
    pod groźbą utraty pracy, wolności, a nawet życia .Podczas przymusowych lekcji
    języka rosyjskiego indoktrynowano i rusyfikowano Polaków , aż do końca lat
    80-tych . Efekty zakłamanej polityki, obserwujemy na każdym kroku. Migracja
    małorolnych ludzi, z miasta na wieś , jest widoczna w weekendy, a szczególnie 1
    listopada , kiedy są zakorkowane drogi prowadzące z Warszawy, czy Łodzi na
    wiejskie cmentarze. Obecni mieszkańcy dużych aglomeracji miejskich, z dziada
    pradziada przyzwyczajeni do ziemi, ciągną w każdy wolny dzień, na działki, by
    uprawiać ziemniaki i marchew, podobnie jak czynili to ich dziadowie.

    Tysięcy rodowitych warszawiaków, po Powstaniu
    Warszawskim, pozbawiono możliwości mieszkania w swoim mieście. Na ich miejsce
    władza ludowa sprowadziła do stolicy Polski , z odległych wschodnich wiosek, tłumy
    ludzi bez identyfikacji narodowej i przekonanych , że dobrobyt polega na
    przeniesieniu człowieka z kurnej wiejskiej chałupy, do mieszkania w blokowisku
    .

    Czy mówienie dziś o mordzie polskich oficerów w Katyniu, przez Rosjan, ma
    jeszcze jakieś znaczenie, dla masy przesiedlonych ludzi, wychowanych na
    propagandzie Gierka i Jaruzelskiego, oraz przekonanych po dzisiejszy dzień , o
    wyższości socjalizmu na kapitalizmem ? Czy dzieci byłych towarzyszy ludowego
    państwa, a obecnie biznesmenów głosujących na SLD, wiedzą, czemu Polacy nie
    chcieli socjalizmu i oddawali swoje życie w Powstaniu Warszawskim ?

    Pomimo wszystko myślę , że warto mówić o historii , przez lata fałszowanej
    przez PRL . Ludzie, mogą wreszcie przekonać się jak czerwony kolor na
    faszystowskich i komunistycznych sztandarach towarzyszył socjalistom mordującym
    kwiat polskiej inteligencji .Na szczęście pozytywne rezultaty zmiany sposobie
    nauczania historii, są już widoczne wśród młodzieży , która w rocznice
    Powstania Warszawskiego, wywiesza wielkie flagi, podczas meczów Legii , na
    cześć walczących z nawałnicą totalitarną Polaków .Przez lata wmawiano nam , że
    heroiczny zryw Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku był bezsensowny. Ci
    sami ludzie, zbrodnie katyńskie, dokonane na tysiącach polskich oficerów,
    przypisywali faszystom. A wkroczenie Armii Czerwonej do Polski nazywali
    wyzwoleniem .
    Gdyby nie wybuchła druga
    wojna światowa, Polska od wielu lat była by w czołówce państw Unii
    Europejskiej. Natomiast bohaterscy mieszkańcy Warszawy walcząc w Powstaniu
    Warszawskim mocno ostudzili kolonialne zapędy Józefa Stalina. Gdyby nie
    jednoznaczny głos sprzeciwu żołnierzy Armii Krajowej wobec komunizmu, może
    nawet cały XXI wiek, nad Wisłą królował by totalitaryzm sowiecki . Dlatego
    szczególna cześć i wieczna chwała należna jest wspaniałym mieszkańcom Warszawy,
    walczącym z faszyzmem w obawie przed nadciągającym stalinizmem. Ciekawy jestem
    ilu dziś liberalnych miłośników pieniędzy, z ekonomicznym podejściem do życia,
    podjęłoby walkę wolność ojczyzny ? Przecież obrona honoru się nie opłaca.
    „Polski” marszałek sejmu mówi nawet –
    ze to nie było ludobójstwo Ale jak mawia stare serbskie przysłowie : jedni
    walczą o własny tyłek, a inni o własną twarz .

  • Mozets

    Wspomina
    gen. Leopold Okulicki: Metody działania NKWD, które kieruje całym życiem i
    przenika wszędzie, zdemoralizowały ludzi słabszych. Wszędzie tysiące agentów…
    W porównaniu z NKWD metody Gestapo są dziecinne.

    Okulicki
    broniąc AK i Polski w śledztwie
    i na „Procesie szesnastu” w Moskwie przedstawił 9
    powodów do wybuchu powstania warszawskiego:

    „1. Chęć opanowania Warszawy własnymi siłami przed wkroczeniem Armii Czerwonej
    celem zorganizowania władz państwowych, samorządowych i wojska i wystąpienie w
    charakterze prawnego gospodarza.

    2. Udowodnienie przed całym światem naszej nieprzerwanej walki z Niemcami,
    ponieważ o dotychczasowej naszej (w Wilnie, Lwowie, okręgu lubelskim) nie było
    powiedziane ani słowa.

    3. Przez walkę w dużych rozmiarach udowodnić naszą dobrą wolę wspólnego bicia
    Niemców razem z Armią Czerwoną i na tej platformie szukać rozwiązania zatargu
    polsko-sowieckiego.

    4. Wziąć odwet na Niemcach za prawie pięcioletnie wyniszczenie Narodu
    polskiego.

    5. Sparaliżować działania niemieckie na wschodnim brzegu Wisły, których działanie opierało się prawie
    całkowicie na warszawskim węźle komunikacyjnym.

    6. Przez to umożliwić Armii Czerwonej szybkie sforsowanie Wisły i w ten sposób
    uchronić Warszawę od zniszczenia. Nie pozwolić do ustabilizowania frontu na
    Wiśle, co w rezultacie musiałoby doprowadzić do zniszczenia Warszawy i w
    najbliższym czasie wyewakuowania ludności z Warszawy.

    7. Ogłoszone przez Niemców [wezwanie] 100 000 mężczyzn z Warszawy do pracy nad
    budową umocnień niemieckich groziło rozbiciem naszej siły i naszych przygotowań
    i w rezultacie doprowadzić musiałoby do postawienia nas w całkowicie bierną
    sytuację.

    8. Wzgląd na morale żołnierzy AK i społeczeństwa polskiego, które prawie przez
    pięć lat przygotowywane do walki z Niemcami przez nas samych mogłoby się
    załamać, gdybyśmy w tej decydującej i nadarzającej się sytuacji tej walki nie
    podjęli. Naród polski w takim wypadku musiałby nam postawić pytanie: po co była
    walka i ofiary, gdy do tego samego biernego oczekiwania na wkroczenie Armii
    Czerwonej można było ich uniknąć.

    9. Uzasadniona obawa, że gdy huk dział zbliży się do Warszawy, nagromadzone
    elementy i ogólna chęć walki z Niemcami podejmą walkę samorzutnie bez naszego
    kierownictwa.

  • Mozets

    *************************************

    Każdy dowódca w czasie działań zbrojnych na co
    dzień musi podejmować decyzje o wysyłaniu podwładnych do walki i to jest jego
    obowiązek. W 99% idzie on także do
    walki razem z nimi. Często na ich czele. Rolą mądrego dowódcy jest jedynie
    minimalizowanie strat czyli unikanie niepotrzebnej śmierci podwładnych i swojej
    własnej. Często dowódca kolejnego szczebla nie ma nic do powiedzenia bo rozkaz
    jest tak szczegółowy , że jak się nie obrócisz to – potocznie mówiąc i po wojskowemu “pupcia zawsze zostaje z tyłu”… Splot wydarzeń i szatańska
    gra Stalina i satelitów nie pozostawiła największej Armii Podziemnej świata (w
    historii świata) żadnych wyborów.
    Powstanie Warszawskie jego ocena,
    jest ulubionym tematem Gazety Wyborczej, która powiesiłaby chętnie
    wszelkie zdechłe psy na wszystkich powstańcach nie tylko na generałach. Brat
    Naczelnego wieszał nie tylko psy i nie tylko na łamach prasy ale w praktyce
    częstował kulą w potylicę najlepszych
    synów narodu już po wojnie. W imię szczastia i dobrobytu komunizmu. Jako nagrodę ołowianą za walkę z okupantem niemieckim . To jest zgodne z linią partii i rządu
    komunistycznego od 1944 roku. Beznamiętna i fachowa ocena tego olbrzymiego
    oddolnego zrywu młodych Polaków, patriotów, największej Amii Podziemnej w
    historii świata – jest możliwa po szczegółowej analizie sytuacji politycznej,
    wojskowej, międzynarodowej we wszelkich aspektach . W tym roli rządu na
    uchodźctwie , roli porozumień brytyjsko, sowiecko-amerykańskich. I całej
    skomplikowanej sytuacji wewnątrz kraju. Osobiście uważam, że gdyby Powstanie
    nie wybuchło historia Polski powojennej potoczyłaby się w kierunku wzorca
    białoruskiego. Ofiary oczywiście były olbrzymie – jako tzw. straty ludzkie.
    Bezpowrotne – jak mówią
    “strojówki” składane na stołówkę w wojsku. Bo i wojna była totalna. Stalin te straty założył i powitał z
    radością a jego satelici wówczas lekką ręką je
    sobie “odpuścili”. Tak im pasowało i dziesiątki , setki
    tysięcy ofiar dla ich planów było drobnym zgrzytem. Duże ryby zjadają małe ryby
    i sentymenty się nie liczą. Ciekawe, że ludzie zaraz po wojnie , przy świeżych
    ranach nie oceniali tak zdecydowanie relatywnie Powstania. Było dla nich
    oczywiste, że zryw powstańczy był nie do uniknięcia. Byli dumni z poległych. A
    szlachta winna przypomnieć sobie czy dawni wojowie na polu walki widząc
    przewagę wroga “negocjowali” z nimi haniebną niewolę czy walczyli do
    ostaniego ryczerza. Po co nakręcono film jak Wołodyjowski i jego druch
    artylerzysta wysadzaja się w Kamieńcu. To przeciez durnota. Lepiej było się
    dogadać z sułtanem. I głaskać hurysy w
    haremie. A Baśka znalazła by sobie następnego – może nawet jakiegoś imigranta (
    nachodźcę) tureckiego czy innego muslima. I byłoby fajnie. Marksizmu kulturowego jednak wtedy również
    nie było i correct political – oh jaka
    szkoda… I pożytecznych idiotów nie
    wynaleziono – to dopiero musiało
    poczekać na PRL, UE, i młodzież korporacyjną. TA wie – Powstanie to zbrodnia i
    zamiast splunąć na baćkę Stalina i jego akolitów należy obedrzeć z honoru dowódców AK.

    Bezczynność
    AK w chwili wejścia Armii Czerwonej wzmocniłaby propagandę radziecką o rzekomej
    współpracy polskiej armii podziemnej z okupantem i pozwoliłaby zniszczyć setki
    tysięcy jej członków bez najmniejszego rozgłosu. Bierne oddanie się w niewolę
    radziecką wytworzyć mogło w społeczeństwie polskim kryzys moralny stokroć
    bardziej bolesny od
    militarnej klęski
    powstania.

    Gdyby nie wybuchło Powstanie Warszawskie, które było przecież zorganizowane, to
    najprawdopodobniej małe grupki wojskowe i ochotnicze z okolic Warszawy
    podjęłyby walkę, co byłoby tragiczniejsze w skutkach. Wiele młodych ludzi rwało
    się do walki więc chcąc lub nie powstanie wybuchło by samoistnie.

    Zarazem Powstanie Warszawskie stanowiło i stanowi dla następnych pokoleń coś bardzo
    ważnego. Bohaterstwo Warszawy, poświęcenie dla ojczyzny i wolności wywarło
    ogromny wpływ na żyjących po wojnie, jakkolwiek byśmy oceniali decyzje generałów. To jest przesłanie z zaświatów , które jest ważne dla istnienia narodu. Powstańcy pokazali przyszłym
    pokoleniom jak bezkompromisowo i bez kunktatorstwa należy
    walczyć o los Ojczyzny.
    Lepiej umrzeć na stojąco z godnością niż
    żyć na kolanach i z głową przy murze jak pies. Współcześni inteligenci
    odczuwają dzisiaj coś niewidzialnego , ale krępującego ich szyję i rozum.
    Powstańcy z 44 roku od razu by im wyjaśnili
    – to łańcuch poprawności na szyi
    przytwierdzony do budy. A obok miska z kością. Pies z kością w pysku nie szczeka
    – Stalin to wiedział i wyszkolił sobie armię homosovieticus.

  • Jarek Lew

    Ja napisze małe sprostowanie, celem wojny nie jest zabijanie przeciwnika. Jeżeli taki cel przyświecałby wszystkim wojną to nasz gatunek już dawno powinien wyginąć za bestialstwo.
    Celem powinno być uzyskanie wolności, a zabijanie jednym ze środków którymi to trzeba wymusić.
    Domyślam się że każdy rozgarnięty człowiek zdaje sobie z tego sprawę, ale nie ma gwarancji że tylko tacy będą czytali ten artykuł.
    Oczywiście część wojen miała podłoże ekonomiczne, bo łatwiej jest ukraść niż zrobić, religijne…itd.
    Na całe szczęście wojny to nie ustawki kiboli, gdzie się spotykają tylko dla mordobicia…