W Ameryce jest proste rozumowanie: na zagrożenie bezprawnym zamachem najlepsza metoda to noszenie broni

Floryda, USA. W ciągu dwóch lat od ataku na nieuzbrojonych żołnierzy marynarki wojennej i Marines wydano personelowi wojskowemu w trybie przyspieszonym 82 tys. pozwoleń na noszenie broni w ukryciu.

W wyniku ataku władze stanowe wprowadziły przyspieszoną procedurę wydawania pozwoleń dla wojskowych skracając czas jego uzyskania i obniżając limit wieku. […]

Zaraz po ataku terrorystycznym, który miał miejsce 16 lipca 2015 roku w Chattanooga w Tennessee, pułkownik Gary Anderson oskarżył politykę ograniczenia dostępu do broni jako współwinną zamachom—zaatakowane ofiary nie miały jak się bronić. Zmiana w procedurze miała za zadanie zapewnić wojskowym możliwość noszenia ze sobą pistoletów także w miejscach, gdzie do tej pory nie było to możliwe.

Jak podaje News4Jax wprowadzona po ataku terrorystycznym zmiana w przepisach umożliwiła szybkie wydanie pozwoleń 82.000 wojskowym na służbie i na emeryturze. Jeden ze Stanowych Inspektorów zaangażowany w jej wprowadzenie skomentował ją słowami: “Jest to jeden z przykładów działań naszego departamentu dzięki którym Floryda stała się najbardziej przyjaznym stanem dla weteranów i wojskowych.”

Od 2010 roku liczba pozwoleń wydanych na Florydzie wzrosła z 800 tys. do 1.8 mln. Jest to jeden z najbardziej przychylnych legalnemu posiadaniu broni, zarówno wśród cywili jak i wojskowych, stanów USA.

(źródło breitbart.com tłumaczenie Tomasz Trocki)


 

 

Atak terrorystyczny sprawił złagodzenie dostępu do broni palnej dla praworządnych obywateli. Chyba taki wniosek jest uprawniony po lekturze tego tekstu. W państwach racjonalnych, gdzie rządy sprawują ludzie trzeźwi, niepoddający się lewackiej poprawności, takie działanie nie jest niczym nadzwyczajnym. Podobnie zdarzyło się w Izraelu w 2015 roku. Podobnie postępują władze Czech aktualnie, chociaż ci może są jeszcze mądrzejsi, bo nie czekają aż atak zdarzy się w Republice Czeskiej.

Rozumowanie wydaje się zupełnie proste. Terroryści atakują tam, gdzie spodziewają się znaleźć nieuzbrojone ofiary. Terroryści atakują gdzie ich zdaniem zdarzy się zabić bezbronnych jak najwięcej. Rozumni ludzie wiedząc o tym naprawdę oczywistym rozumowaniu złoczyńcach, chcą temu zapobiegać. Zapobieganie przez ustawienie w każdym miejscu policjanta, jest niewykonalne. Żaden policjant, urzędnik, ktokolwiek to ma zapobiegać zdarzeniom kryzysowym, nie jest w stanie przewidzieć gdzie może zdarzyć się atak. Mądrzy ludzie wiedzą też, że przy każdym nie da się postawić prewencyjnie policjanta. Rządzący, którzy nie postrzegają obywateli jako potencjalnych przestępców, chcą o nich dbać. Dbanie o bezpieczeństwo obywateli to umożliwienie im posiadania środków skutecznej obrony. Mądry rządzący wie, że takim narzędziem jest broń. Mądry rządzący praworządnym obywatelom nie będzie tamował prawa do obrony.

Głupi i podejrzliwy rządząc zrobi dokładnie odwrotnie. Taki rządzący jest niebezpieczny. Każdy głupiec gdy da mu się władzę, jest niebezpieczny w dwójnasób.

Polska. Wojsko Polskie i pozwolenia na broń. Moim zdaniem żołnierze chcą mieć broń. Nic w tym zadziwiającego. Przecież wybrali taką służbę, która w sposób sztywny związana jest z bronią. W polskiej ustawie o broni i amunicji dla żołnierzy są tylko dwa ułatwienia. Pierwsze jest takie, że żołnierz posiadający przydzieloną broń służbową nie musi uzyskiwać zaświadczenia lekarza i psychologa. Drugie ułatwienia jest takie, że żołnierz nie musi zdawać egzaminu strzeleckiego, gdy występuje o pozwolenie na broń. Na tym koniec ułatwień. O pozwoleniu na broń do celów ochrony osobistej, żołnierz nie ma co marzyć. Pozwolenie sportowe to znaczne koszty i czas. W związku z tym żołnierze masowo stają się kolekcjonerami broni i w ten sposób uzyskują prawo do posiadania broni. Dobrze, że takie pozwolenie w ustawie o broni i amunicji jest.

W ramach autoreklamy zapraszam żołnierzy Wojska Polskiego z Koszalina i okolic do przystępowania do Towarzystwa Strzeleckiego w Koszalinie. W naszym stowarzyszeniu jest całkiem sporo żołnierzy, którzy interesują się bronią. Są szeregowi, podoficerowie i oficerowie Wojska Polskiego. Udział w stowarzyszeniu nie wiąże się ze znacznymi wydatkami, opłata wpisowa wynosi 100 zł, składka członkowska miesięczna wynosi 10 zł.

  • Starypryk

    “Od 2010 roku liczba pozwoleń wydanych na Florydzie wzrosła z 800 tys. do 1.8 mln”
    A u nas kombinacje “alpejskie ” uważane za coś normalnego .

  • Krzysztof Jabłoński

    Tamten atak – to naprawdę kuriozalne – miał miejsce w “wojskowej strefie zdemilitaryzowanej”. Żołnierze i personel jednostki wojskowej na służbie nie mogli mieć przy sobie broni.

    A jak to wygląda w polskich jednostkach? Żołnierze na strzelaniach, ćwiczeniach, manewrach itd. chyba mają. Wartownicy zdaje się, że mają. A w koszarach coś mają przy sobie? Albo żołnierze “biurkowi”? Ktoś się orientuje jak to wygląda?

    • Maciek Mazan

      W latach 90 normą było, że teren jednostki patrolowali wartownicy z kałachami, a oficer dyżurny miał przy sobie broń krótką. Reszta zdawała broń i amunicję do magazynu.
      Od tego czasu zmieniło się chyba jedynie to, że wartownikami są cywilni pracownicy różnych agencji ochrony. Z tego co zauważyłem, koszary są dalej gun-free zone.

  • EDiox

    Ciekawe co musi się u nas wydarzyć żeby politycy otrzeźwieli? Boje się że coś co przeżyją tylko karaluchy i politycy …