Z cyklu broń ratuje życie – napastników nie zatrzymał pies, ofiary zachowały życie, bo użyły broni

clickorlando.com: USA, Flodyda. Piętnastego sierpnia br. w Summerfield, w hrabstwie Marion na Florydzie, czterech zamaskowanych i uzbrojonych napastników wdarło się do domu. Rzucił się na nich pies, ale został postrzelony. Mieszkaniec domu próbował zabarykadować się w jednym z pokoi, ale jeden z uzbrojonych napastników wdzierał się do tego miejsca, strzelając. W pokoju ukryła się też partnerka właściciela domu. Mężczyzna, który próbował powstrzymać wejście do pokoju napastnika krzyną do niej, aby mu rzuciła strzelbę. Rzuciła, napadnięty mężczyzna bez zastanowienia strzelił. Napastnik został trafiony. Udało mu się uciec, dotarł na pogotowie, ale ostatecznie na skutek obrażeń zmarł.

Mieszkaniec Summerfield, który został napadnięty nie doznał obrażeń i nie muszę chyba dodawać, że nie poniósł żadnych prawnych konsekwencji. Martwi się tylko, że będzie musiał zmienić miejsce zamieszkania, gdyż obawia się mieszkać nadal w tym miejscu. Postrzelony pies wraca do zdrowia.

Na uzbrojonego napastnika pies może okazać się niewystarczający. Najlepsza jednak jest broń. Kto jakim językiem przemawia, w takim samym warto mieć możliwość udzielić odpowiedzi. Co tu więcej pisać. Kolejny przykład, który dowodzi, że to broń w rękach ofiary ratuje życie. Nie było ani czasu na wykonanie połączenia na policję, ani nie było czasu czekania na przyjazd policjantów.

Dla potrzeb polskich warunków, gdyby takie zjawisko miało miejsce w Polsce, warto dodatkowo wskazać, że napadnięci mieszkańcy domu w oka mgnieniu stali się trwale, realnie i ponadprzeciętnie zagrożeni. Tego wymaga przepis, który jest podstawą uzyskania pozwolenia na broń w celu ochrony osobistej. Niesyty dynamika napadu w żaden sposób nie pozwalała na złożenie podania o pozwolenie na broń. Nie zdążyłby ofiary wypełnić wszystkich formalności. Mają w tym nieszczęściu napadnięci ludzie szczęście, że Ameryka jest praktycznym państwem. W Polsce w takim zdarzeniu nie mieliby żadnych szans.

 

  • AndrzejW

    W Polsce, w momencie napadu zdenerwowany posiadacz broni musi jeszcze poprosić napastnika o przerwę w napadzie by wydobyć z sejfu broń, bo przecież żona, która nie ma pozwolenia nie ma doń dostępu.