Z cyklu broń ratuje życie: właściciel domu zastrzelił napastnika, który usiłował wedrzeć się tylnymi drzwiami

USA, Louisiana, LaPlace. W miniony wtorek, około 8 wieczorem właściciel domu gdy usłyszał głosy na swoim podwórku, poszedł sprawdzić co się dzieje. Kiedy dotarł do tylnych drzwi swojego domu, 27-letni mężczyzna próbował na siłę wedrzeć się do domu. W tym momencie właściciel domu otworzył ogień. Pomimo prób radowania 27 latka, zmarł. Biuro Szeryfa Świętego informuje, że zeznania świadków i dowody wideo uzupełniają opis zdarzenia przedstawiony przez właściciela domu. Z uwagi na to nie postawiono zarzutów właścicielowi domu.

(źródło breitbart.com)


 

mój dom jest moją twierdzą

my house is my castle

Marzenie każdego racjonalnego Polaka. Każdy kto myśli inaczej jest wybrakowany, ma jakiś defekt rozumowania. Przecież bezpieczeństwo domu i w domu to naturalny instynkt człowieka. Mieć w domu ostoję, pewność, że tam panują szczególne prawa. Oczywiście to tradycyjne patrzenie na codzienność, no ale ja w tradycyjnym poglądzie na zjawiska społeczne mam zamiłowanie.

W Ameryce prawo traktuje właściciela domu szczególnie. Właściciel nieruchomości jest uprzywilejowany. Wszelkie konsekwencje nielegalnej próby wdarcia się spadają nieproszonego gościa. Nikt nie waży naruszonych dóbr, nikt nie zastanawia się czy obrona nie było zbyt intensywna. Amerykanie sprawdzają tylko jeden fakt, legalność próby wejścia do nieruchomości. Po tym ustaleniu wszelkie konsekwencje spadają na agresora. Inny będzie się bał, a prawo traktuje właściciela domu poważnie.

  • JA

    Jak to, tak bez “rażącego”, “szczególnych przypadków”, “przekraczania granic (nie określonych w prawie)”. Po prostu, jasne i klarowane prawo?! Czyli gnieniegdzie da się dobre jakościowo prawo tworzyć, to dlaczego u nas nie?!

    • Grzegorz

      Ponieważ jesteśmy upadłym narodem gdzie funkcjonuje sowiecki system prawny oparty na antywartościach zamiast na wartościach płynących z Biblii.

      • JA

        Można pisać dobre prawo bez religii. Pisanie prawa, jak każda wykonywana praca, może być wykonana porządnie lub nie. Spuściznę sowiecką oczywiście w prawie mamy, ale od ponad 20 lat tworzone jest kiepskie prawo, pełne luk, uznaniowości i niejasności. Częściwo są to zapewne działania celowe, a częściowo to brak wyobraźni, przygotowania i wiedzy do tworzenia przepisów. Wiecznie jest w ustawach wpisywane “poza szczególnymi przypadkami” itd. Rozmaite akty prawne są ze sobą często sprzeczne i niespójne. Niejednokrotnie akty prawne niższego rzędu są niezgodne i sprzeczne z aktami wyższego rzędu. W przepisach podatkowych bywa tak, że przedsiębiorca występuje o (płatną) interpretację do Izby Skarbowej i wydana przez nich interpretacja nie jest wiążąca dla US! To ma być przyjazne Państwo?! To jest jawne nie szanowanie praworządności.

        • Grzegorz

          Państwo musi być ustanowione na fundamencie czyli na pewnych zasadach. Najlepszym pomysłem jak to zrobić tutaj na ziemi jest przykład USA. Oni swoje państwo oparli na wartościach płynących z Biblii i stworzyli największą wspólnotę ludzi wolnych na świecie.Nie mówię o religii tylko o zasadach. I nie mówię, że USA to raj na ziemi lecz bezsprzecznie zasady tam panujące są najbardziej przyjazne wolnemu obywatelowi. Czy to przypadek? Nie. Spójrz na ich historię i wyciągnij wnioski.

          A nasze prawo jest posowieckie, my jesteśmy homo sovieticus (często nie zdając sobie z tego sprawy!) i od 1945 r. rządzą tutaj ludzie z moskiewskiego nadania, bo nie przeprowadziliśmy dekomunizacji. Więc jak “”my” mamy pisać dobre prawo przyjazne wolnemu obywatelowi i potwierdzające prawa nadane człowiekowi przez Stwórcę (lub prawa przyrodzone człowiekowi-dla niewierzących)?

        • Zenon Padalec

          Wydaje mi się, że to w dużym stopniu nacisk na produkcję dużej ilości prawa, co uniemożliwia porządne przemyślenie tego, co jest uchwalane. Plus naciskanie guzika do głosowania bo pan prezes partii kazali.

          Efekty widzimy we wszystkich dziedzinach życia.

          • JA

            Ale nacisk na szybką i masową produkcję i głosowania według prezesa to zjawisko istniejące w tej skali od niedawna, a kiepskie prawo jest stanowione od początku wolnej III RP, bo o tym co było wcześniej nie ma co gadać.

        • Pawel W

          Prawo u nas jest jakie jest z 2 powodów:
          – pisane pod konkretne zamówienie grup interesów. Najbardziej to jest chyba widoczne w karuzelach vatowskich z lat 90tych, gdzie jakiś bardzo korzystny przepis obowiązywał przez 24 godziny, ale żeby z niego skorzystać, trzeba było wiedzieć w jak będzie brzmieć – ci co mają mieć(kasę), ją dostali.
          – zrobienie z posłowania zawodu – robi się błędne koło – posłowie zbierają się codziennie na ileśtam godzin i kasują za to pieniądze. Ale po co tak często się zbierają? Po pierwsze po to, że większość z nich to homosovieticusy i próbują wszystko skodyfikować mnożąc przepisy i tworząc państwo, o którym już w czasach Imperium Romanum mówiono iż nadmiar przepisów nie czyni prawa lecz bezprawie. Po drugie – ciągłym tworzeniem lub zmienianiem przepisów próbują UZASADNIĆ swoją tam codzienną obecność. Przecież Sejm w czasach I RP był zwoływany kilka razy w roku! To rząd ma codziennie pracować i wykonywać ustawy, a nie Sejm ma codziennie tworzyć lub zmieniać jakieś ustawy. Z roku na rok posłowie prześcigają się w rekordach dzienników ustaw. I gdybyż tylko była to syzyfowa praca – ale to jest rzucanie kłód pod nogi obywatelom.
          Teraz trzeba by było od nowa napisać przede wszystkim przepisy prawa gospodarczego z założonym z góry limitem znaków lub wyrazów i poddać taki projekt pod głosowanie – przechodzi w całości anulując dotychczasowe przepisy – lub nie.
          I dać mu szansę przez parę lat podziałać – jak nie będzie działać dobrze, to można próbować coś zmieniać.
          Innym pomysłem na ograniczenie ilości ustaw, przy zachowaniu siedzenia posłów w Sejmie codziennie(bo chyba nie da się już od tego odejść) byłoby nadawanie terminu ważności ustawom – jak Sejm w określonym terminie nie podda pod głosowanie i nie przedłuży ważności ustawy – ustawa przestaje obowiązywać. To jest ograniczenie fizyczne ilości wprowadzanych przepisów. Mniej istotne przepisy same wygasną, a pozostałe, te ważniejsze będą codziennie głosowane (terminy ważności przepisów będą różne, ale maksymalny czas “przydatności” nie powinien przekraczać paru lat, zaś minimalny czas, gdyby przepis okazał się zły, nie powinien być mniejszy niż…).

  • Michał Kilanowski

    I nie trzeba zaświadczenia, że był pod wpływem strachu lub wzburzenia.

    • Zenon Padalec

      Akurat to mógłby pewnie wykazać, strach że go z rodziną zamordują i wzburzenie, że mu jakiś kryminalista drzwi wyważa. Oczywiście polski sąd mógłby to uznać za niewystarczające.

      W kraju bardziej cywilizowanym, policja nie widzi problemu w tym, że praworządny obywatel wyrwał chwasta.

  • Hubert Szwede

    U nas w Polsce zbuduj bunkier i czekaj i czekaj i czekaj na ….. aż przyjedzie i pomoże od drzwi antywlamanowych odpędzić ,jeśli zdąży na czas i napastnik nie wejdzie do środka .
    A prokuratura napisze umorzenie śledztwa przed wszczęciem postępowania .

  • makeintosch

    Warto wspomnieć, że doktryna zamku nie obowiązuje we wszystkich stanach USA.

    Tu sytuacja nie pozostawia zbyt dużego pola do interpretacji, ale były też innej mniej jednoznaczne – nie pamiętam niestety nazwiska, ale pewien student z Korei został zaproszony na imprezę, pomylił mu się adres, wszedł nie pod ten numer, zaczął pukać do drzwi domu. Wszystko to widział przerażony właściciel, który nie spodziewał się żadnego gościa, wyszedł i przestraszony tą sytuacją, bo nie mógł się dogadać ze studentem – czy to kwestia bariery językowej – nie wiem – sięgnął po broń i Koreańczyka zastrzelił. Został on ostatecznie oczyszczony z zarzutów, ale sprawa nie była tu już tak jednoznaczna i budziła kontrowersje.

    Sam jestem zdania, że prawo do obrony właściciela posesji przed napastnikiem powinno być w Polsce respektowane, ale nie na zasadzie, że szabrownik kradnący gruszkę w sadzie może z automoatu dostać ołowiany podarunek (niezależnie czy wtargnięcia dokonuje prawak, centrysta, lewak, LGBTQ, rowerzysta, kierowca ciężarówki, agnostyk, islamista czy chrześcijanin), obawiam sie jednak, że szybko tego nie osiągniemy – nawet jeśli dziś wyjdziemy z UE i będziemy mieli kolejne rządy o zabarwieniu nacjonalistycznym.

    Uważam także, że działania pana Ziobry nie zmienią wiele w temacie – to jest zwykłe mydlenie oczu. Jeden uznaniowy termin został zastąpiony innym.

    • JA

      “Uważam także, że działania pana Ziobry nie zmienią wiele w temacie – to jest zwykłe mydlenie oczu. Jeden uznaniowy termin został zastąpiony innym.”

      I póki co, nawet to nie przeszło!

    • Hubert Szwede

      Sam jestem zdania: że szabrownik kradnący gruszkę w sadzie może z automoatu dostać ołowiany podarunek (niezależnie czy wtargnięcia dokonuje prawak, centrysta, lewak, LGBTQ, rowerzysta, kierowca ciężarówki, agnostyk, islamista czy chrześcijanin)
      ——————————————————————————————————–

      Co to uważamy za sad a co za gruszkę:
      “sad” : posesja , garaż, gołębnik
      “gruszka” : auto , motocykl , gołębie (które nie są mało warte mogą kosztować tyle co auto) psy z hodowli .
      zazwyczaj nie jest to jeden szabrownik tylko paru a minimum dwóch i są przygotowani na odparcie ataku jednej osoby nie uzbrojonej ( z doświadczenia piszę gdyż taka sytuacja miała miejsce u mego ojca przygotowane były pałki i duży kamień jeśli by wszedł do pomieszczenia zapewne by już z niego nie wyszedł, a starty: dobre auto)

      • Grzegorz

        Zgadzam się z Tobą. Albo jest święte prawo własności albo nie! Przed chwilą pisałem, że my Polacy jesteśmy wytresowani przez ruskich od 1944 roku do tego stopnia, że nawet niezdajemy sobie sprawy, ile drzemie w nas człowieka sowieckiego (homo sovieticus). Czyli prawo własności tak ale nie możesz sobie drzewa wyciąć, domu postawić, podjazdu zrobić, broni kupić za swoje ciężko zarobione pieniądze a jak już kupisz, to milicjant właściwie zawsze może podjechać i skonfiskować. Ta zasada odwróconego pojęcia własności jest w nas wbudowana. Obrona konieczna – no oczywiście lecz z jej granicami (!). To jest ruski/sowiecki odwrócony porządek rzeczy.

        Dlatego myślimy: prawo własności tak ale jak ktoś tylko gruszeczkę ukradnie to przecież nic się nie stało. No i ta zasada musi być przecież skodyfikowana w prawie, że “gruszeczka” to przecież “niska społeczna szkodliwość czynu” i mamy prawne gnioty! A kasty sądowe i adwokackie tylko się cieszą dzieląc włos na czworo i każdą prostą sprawę potrafią zagmatwać.

        Moim zdaniem trzeba z tym skończyć ale najpierw trzeba założyć prawdziwą republikę na jasnych zdrowych i biblijnych zasadach a potem całe prawo napisać od nowa w prosty sposób i przyjazny dla wolnego i praworządnego obywatela, aby to przestępcy się bali a nie my – wolni i prawi obywatele!