Papież przypomniał o potrzebie całkowitego rozbrojenia – diabelsko ciekawe, prawda?

Jak donosi Radio Watykańskie w Watykanie odbyło się międzynarodowe sympozjum pt “Perspektywy świata wolnego od broni jądrowej i  całkowitego rozbrojenia”. Zostało ono zorganizowane przez Dykasterię ds. Integralnego Rozwoju Człowieka z udziałem wysokiej rangi przedstawicieli społeczności międzynarodowej, w tym ONZ i NATO. Z uczestnikami sympozjom spotkał się Franciszek Papież i oświadczył, że broń nuklearna nie tylko jest niemoralna, ale trzeba ją uważać za narzędzie wojny niezgodne z prawem. Ponadto Papież przypomniał, że wciąż pozostaje w mocy nauczanie Jana XXIII z encykliki „Pacem in terris” o potrzebie całkowitego rozbrojenia.

W encyklice  „Pacem in terris” istotnie jest o potrzebie całkowitego rozbrojenia, bo papież Jan XXIII pisze w rozdziale encykliki pt. Rozbrojenie:

Wszyscy muszą zrozumieć, że nie da się ani powstrzymać wzrostu potencjału wojennego, ani zmniejszyć zapasów broni, ani – co jest najistotniejsze – całkowicie jej zlikwidować, jeśli tego rodzaju rozbrojenie nie będzie powszechne i całkowite oraz jeśli nie dokona się ono i w sercach ludzkich, to znaczy, jeśli wszyscy nie będą zgodnie i szczerze współdziałać, aby usunąć z serc strach i obawę przed wybuchem wojny. To zaś wymaga, żeby w miejsce zasady, uważanej dziś za najwyższą gwarancję pokoju, wprowadzić zupełnie inną, która głosi, że prawdziwy i trwały pokój między narodami musi się opierać nie na równowadze sił zbrojnych, ale jedynie na wzajemnym zaufaniu. Ufamy, że tak stać się może, ponieważ idzie o rozwiązywanie nie tylko nakazane przez właściwe zasady rozumu, ale również w najwyższym stopniu pożądane i przynoszące wielkie dobra.

Nie chodzi tylko o całkowitą likwidację broni w arsenałach państw, ale i o całkowite rozbrojenie z broni konwencjonalne oraz całkowite rozbrojenie ludzi. Papież Jan XXIII, do którego odwołuje się Franciszek Papież, w encyklice poucza poddanych:

Chodzi więc najpierw o rozwiązanie nakazane przez rozum. Istotnie, jak ogólnie jest, a przynajmniej powinno być, wiadome, wzajemne stosunki międzypaństwowe, podobnie jak współżycie między poszczególnymi ludźmi, należy układać nie przy pomocy siły zbrojnej, lecz według właściwych zasad rozumu, czyli wedle zasady prawdy, sprawiedliwości i czynnej solidarności duchowej.

Gdy pisałem we wpisie, Jestem chrześcijaninem, a nie katolikiem, przepraszam pacyfistą…:

Katolicyzm dzisiaj to religia pacyfistyczna, prowadząca na potępienie swoje owieczki. Nie złośćcie się na mnie katolicy, którzy uważacie, że katolik nie jest pacyfistą. Rozumiem wasze przekonanie, ale wasi pasterze zdaje się, że chcą prowadzić was w zupełnie inną niż wy chcecie stronę. To nie wy decydujecie czym jest katolicyzm i w co macie wierzyć. O tym decydują wasi katoliccy pasterze, bo katolicyzm to struktura na wskroś feudalna, z panem, książętami kościoła i poddanymi woli pana.

– wielu czytelników ze mną stanowczo się nie zgadzało. Macie zatem kolejny dowód na to, że jednak pisałem prawdę. Przypominam, że encyklika „Pacem in terris” została napisana (uwaga), w 1963 roku. Można chyba odpowiedzialnie powiedzieć, że Watykan już w tamtym czasie głosił tezy pochodzące wprost z Kremla. Podobnie jak dzisiaj, bo nie mam wątpliwości, że nakładanie na martwą rzecz znamienia niemoralności ma za cel obronę państw terrorystycznych, które zagrażają światu swoimi programami nuklearnymi – Kora Północna i Iran są tu przykładami wyraźnymi. Rozbrójmy się mówi papież do ludzi na całym świecie, zaufajmy komunistom z Chin, Rosji, Korei Północnej, że też się rozbroją, że nie będą niebezpieczni dla bezbronnych innych państw na całym świecie.

Jeszcze jedno spostrzeżenie mi się nasuwa. Otóż w katolickiej nauce nie jest prawdziwa teza, że złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią. Wszak Papież Franciszek odwołuje się do słów encykliki: “To zaś wymaga, żeby w miejsce zasady, uważanej dziś za najwyższą gwarancję pokoju, wprowadzić zupełnie inną, która głosi, że prawdziwy i trwały pokój między narodami musi się opierać nie na równowadze sił zbrojnych, ale jedynie na wzajemnym zaufaniu.” 

Nie piszę aby dokuczać katolikom, no chyba, że ktoś zmuszenie do myślenia uznaje za dokuczliwe zjawisko. Piszę aby zmusić do myślenia, bo wam się zdaje, że nic się nie dzieje, a od tradycyjne wartości już nie obowiązują w Watykanie. Jest źle, a będzie coraz gorzej i zakrywanie oczu może tylko zaszkodzić, z całą pewnością nie może pomóc. Czy nie pojmujecie tego, że Papież Franciszek na tych z was, którzy widzą w posiadaniu broni nuklearnej gwarancję bezpieczeństwa: ludzie niemoralni?! Za moment usłyszycie to o zwyczajnej broni, pistolecie itp…

  • KarolKopanko

    Spłaszcza Pan przekaz i dostosowuje do swojej tezy, a tak robić nie należy. KK naucza od zawsze, że przemoc nie prowadzi do niczego dobrego. To raz.

    W cytowanych dokumentach KK i wypowiedziach rysowany jest stan, do którego powinni dążyć ludzie. Tak, najlepszym rozwiązaniem będzie, gdy wszyscy zrezygnujemy z przemocy w relacjach. Nie, w przypadku gdy ktoś mi/krajowi zagraża. Vide teoria św. Augustyna.

    Pisze Pan, że nie chce być złośliwy wobec katolików. Proszę zatem nie interpretować wypowiedzi hierarchów KK w sposób stronniczy.

    • Andrzej Turczyn

      Spłaszczam? Oto słowa Papieża Franciszka: “broń nuklearna nie tylko jest niemoralna, ale trzeba ją uważać za narzędzie wojny niezgodne z prawem” a powyżej cytaty z encykliki i tam nie ma nowy o czym Pan pisze a o potrzebie rozbrojenia i koniec.
      ja wypowiedzi nie interpretuję, ja je cytuje, a interpretuje je każdy sam.

      • KarolKopanko

        O wielu rzeczach nie ma tam mowy, ale trzeba pamiętać, że p Franciszek wypowiada się w ramach KK i jego nauczania. Sapienti sat!

        • Andrzej Turczyn

          Pan zakłada, że Franciszek wypowiada się w ramach nauczania, skoro tak to nawołuje to rozbrojenia i pacyfizmu.

          • KarolKopanko

            Polecam przeczytać całą encyklikę “Pacem in terris”. Podam kilka cytatów, może pomogą zrozumieć Panu bez uprzedzeń, o co chodzi:

            “Wszyscy muszą zrozumieć, że nie da się ani powstrzymać wzrostu potencjału wojennego, ani zmniejszyć zapasów broni, ani – co jest najistotniejsze – całkowicie jej zlikwidować, jeśli tego rodzaju rozbrojenie nie będzie powszechne i całkowite oraz jeśli nie dokona się ono i w sercach ludzkich, to znaczy, jeśli wszyscy nie będą zgodnie i szczerze współdziałać, aby usunąć z serc strach i obawę przed wybuchem wojny. ”

            “Wzajemne stosunki między państwami powinny ponadto układać się zgodnie z zasadą wolności.”

            “A jednak, niestety, widzimy często, że narody ulegają strachowi, jakby jakiemuś najwyższemu prawu i dlatego inwestują w zbrojenia ogromne fundusze. Twierdzą zaś – i nie mamy powodu im nie wierzyć – że czynią to nie z chęci napaści, lecz odstraszenia od agresji.”

            Papież Jan XXIII wypowiada się tutaj jako głowa KK, a nie polityk. Widać w sposób oczywisty, że celem nauczania jest zmiana serc i nastawienia ludzi. Nie wymuszanie jakiejś postawy. Pan – jak rozumiem – jest zdania, że zarówno p Franciszek, jak i jego poprzednicy, dążą do politycznego zmuszenia/skłonienia państw do rozbrojenia.

            Nic takiego nie może mieć miejsca, póki sami ludzie nie zechcą współpracować. KK nie zmusza nikogo do niczego – tak samo, jak jego założyciel, Chrystus. Simple as that.

          • Andrzej Turczyn

            Ja nie neguję, że KK mówi o odrzuceniu przemocy, ale jako środek do tego widzi rozbrojenie. Czy z tym Pan dyskutuje? Czy nie potrafi Pan przeczytać ze zrozumieniem słów swojego papieża? Papież przypomniał o konieczności całkowitego rozbrojenia. Po co sprzeciwia się Pan swojemu przywódcy duchowemu?

          • KarolKopanko

            1. Nauczania nie neguję.
            2. Próbuję zwrócić Pana uwagę, że dokonuje Pan co najmniej nadinterpretacji, jeśli nie przeinaczenia nauczania KK.
            3. “Piszę aby zmusić do myślenia, bo wam się zdaje, że nic się nie dzieje, a od tradycyjne wartości już nie obowiązują w Watykanie. Jest źle, a będzie coraz gorzej i zakrywanie oczu może tylko zaszkodzić, z całą pewnością nie może pomóc.” – Jeżeli tak, to w KK “źle się dzieje” od około 2 tys lat. Ergo Chrystus się mylił i całe chrześcijaństwo psu w d…

          • Tomas de Torquemada

            Kościół Katolicki nie widzi rozbrojenia jako środek do odrzucenia przemocy. Kościół Katolicki jako środek do wszelkiego DOBRA widzi tylko i wyłącznie naśladowanie Pana Jezusa Chrystusa i życie według Jego nauk, których KK jest jedynym, ziemskim depozytariuszem i posiadaczem sukcesji apostolskiej, której brak w większości denominacji protestanckich. I chyba trudno zaprzeczyć, że takie naśladowanie i życie wśród całej ludzkości wykluczałoby konieczność istnienia broni nuklearnej czy konwencjonalnej. Jednocześnie Kościół Apostolski naucza chociażby w encyklice papieża Leona XIII “Immortale Dei – O państwie chrześcijańskim” o powinnościach władzy wobec poddanych. Jednym z podstawowych zadań ów władzy jest zapewnienie poddanym bezpieczeństwa. Jeśli to zapewnienie wymaga zbrojeń – jest uzasadnione i dobre. Ba, nawet atak prewencyjny jest usprawiedliwiony. Jeśli zbrojenia są natomiast powodowane chęcią dominacji nad innymi państwami, planami wojny najeźdźczej są moralnie naganne. Czy jest w tym coś dziwnego? W aspekcie broni nuklearnej powodującej nieuniknione straty wśród cywilów zwłaszcza?

            I nie, Panie Andrzeju. Nie wystarczy czytać słów papieża Franciszka ze zrozumieniem. Je trzeba rozpatrywać w duchu tradycji i niezmiennego nauczania Kościoła. My, katolicy nazywamy tą zasadę HERMENEUTYKĄ CIĄGŁOŚCI. Franciszek ma, niestety, wypowiedzi, które po wyrwaniu z kontekstu odwiecznej nauki Kościoła można opatrznie interpretować. Jednak nas, katolików przed popadnięciem w herezję chroni 2000 lat spójnego nauczania Kościoła.

          • Andrzej Turczyn

            No niech Pan przeczyta i przestanie robić ze mnie i innych czytelników głupka. To papież chce rozbrojenia całkowitego czy nie?

            https://uploads.disquscdn.com/images/a7a22e4fdfb29bed7409b6f947c5e70d697f8794ccd240a6d9d18ed03e8b3007.jpg

          • KarolKopanko

            Nie śmiałbym z Pana robić głupka. Po co? Napisałem już, że nie neguję nauczania KK. Piszę o fakcie, że Pana tekst jest mylący. Franciszek i jego poprzednicy mówią/piszą o stanie do jakiego powinniśmy dążyć. Pan zaś sugeruje, że celem KK jest podporządkowanie “komunistom z Chin, Rosji, Korei Północnej,” i że oni : “też się rozbroją, że nie będą niebezpieczni dla bezbronnych innych państw na całym świecie.”

          • Andrzej Turczyn

            Przytoczę Panu z Biblii jedno zdanie, może Pan podejmie jakąś głębszą refleksję. Księga Amosa, rozdział 3 wers 3: Czy dwóch idzie razem, jeśli się nie umówili?

      • Matt

        Broń masowego rażenia, w szczególności strategiczne głowice nuklearne, to broń skierowana przeciwko cywilom – dzieciom, kobietom i starcom. Broń tchórzy i ludzi bez honoru.

        • Kamil Nagrodzki

          A zwykłe bomby które spadły w 1939 roku na Warszawę to czyją bronią były?
          Ludzi honoru z napisem “Gott mit uns” na pasach?

          • Matt

            Też nie, ale co to ma do rzeczy?

          • Kamil Nagrodzki

            To, że broń nie jest problemem…
            https://www.youtube.com/watch?v=m27A-4KxEQE

          • tokkotai

            Chcesz wiedzieć czyje? Tego za kogo pieniądze zostały wyprodukowane. Czyli NY i City.

        • tokkotai

          Matt. Jeżeli chodzi o broń to jeszcze tylko dzięki niej mamy pokój. Gdyby ruscy jej nie mieli było by już pozamiatane.

          Tylko dzięki niesamowitemu rozwojowi I.C.B.M. i I.C.G.M. tzw. Elyty Światowe nie utopiły świata w następnej krwawej łaźni.

          Boja się.

          Bo jeszcze 30 lat temu mogli się schować za 10 metrowymi żelbetowymi ścianami bunkrów przeciwatomowych. A teraz?

          Jedna rakieta może mieć do 15 sterowanych niezaleznie głowic z celnością do 10 metrów. Nie ma takiego bunkra który by wytrzymał wybuch głowicy termojądrowej z takiej odległości.

          Dlatego jeszcze żyjemy.

          Dlatego cała ta zgraja psychicznych gnojków nawołuje do rozbrojenia.

          • Matt

            Status quo jest możliwy w dwóch sytuacjach – gdy wszyscy mają broń jądrową i gdy nikt jej nie ma.
            Co nie zmienia faktu, że głowice o wielkiej mocy to niejako z definicji broń tchórzy bez honoru.

      • Sebastian Frackowiak

        Jak najbardziej papież ma rację, broń nuklearna to broń masowego rażenia, która zabija przede wszystkim nieuzbrojonych cywilów. USA zrzucając ja na Hiroszimę ilu zabiło cywilów tam, a ilu wojskowych? Prezydent USA powinien być sądzony za zbrodnie przeciwko ludzkości.

    • Andrzej Turczyn

      A tu zdanie z portalu radia watykańskiego: “Ponadto Papież przypomniał, że wciąż pozostaje w mocy nauczanie Jana XXIII z encykliki „Pacem in terris” o potrzebie całkowitego rozbrojenia.”
      Co tu do interpretacji jest?

      • TakieTamLicho

        Co tu do interpretacji jest:
        Z perspektywy katolika ? To czy Jan XXIII i kolejni papieże po “soborze watykańskim II” są heretykami i antypapieżami,czy nie… 😉

        • Andrzej Turczyn

          a co mnie to obchodzi? 🙂

    • Michał Kilanowski

      Cały Nowy Testament nawołuje do odejścia od przemocy i konieczności życia w pokoju. Tyle, że dobór naturalny doprowadził wśród chrześcijan do wypośrodkowania poziomu pacyfizmu, byli źli wojujący papieże i źli nawołujący do pokoju. Trochę schizofrenicznie brzmi utyskiwanie, ze KK to zło bo inkwizycja i krucjaty (pomija się, ze to było prawie 1000 lat temu…) a z drugiej strony ma się pretensje do Papieża Franciszka, że głosi, ze chciałby żyć w świecie idealnym. Ja osobiście tez chciałbym zyć w świecie bez wojen i przemocy. A że to raczej niemożliwe, trudno. Gwiazdki z nieba też nikt nie dostanie a o niej marzy.

      • TakieTamLicho

        Inkwizycja – no faktycznie była poniekąd zła bo zabijanie w imię różnic w wierze to przesada.

        Krucjaty złe ?! Za wciśnięcie tej bzdury to historyków powinno się wieszać do wyschnięcia.Krucjaty były OBRONĄ przed muzułmańską agresją !

        Na początek polecam lekturę opracowania “Wściekłość i Duma” autorstwa Oriany Falacci.

        • Michał Kilanowski

          A czy ja mówię co było złe a co nie? Chodzi mi tylko o krążące po sieci opinie osób, które uczą się historii z memów. A krucjaty to dłuższy temat. Ale na pewno specjalnie nie skrzywdziły całego świata muzułmańskiego. Proponuje obejrzeć mapki z tamtego okresu. Obszar zajęty przez krzyżowców był malutki. Naprawdę malutki.

    • Pawel W

      Zlikwidujemy wszelką broń. Co zostanie? Pięści. Będziemy dalej się bić, ale na pięści. Taka sytuacja jest opisywana przez, nielubianych tutaj, biologów ewolucyjnych, jako niestabilna. W społeczeństwie pacyfistycznych “ciot”, jeden agresywny zdobędzie całą władzę idąc po trupach. Ponieważ będzie to dla niego bardzo korzystna sytuacja, będzie się takie zachowanie upowszechniać do czasu uzyskania pewnej dynamicznej stabilności.
      Niestety, ale pokój nie opiera się na idealistycznych zagrożeniach, a na groźbie tego, że bliźni, któremu chcesz zrobić to, czego sam byś nie chciał doświadczyć, zrobi ci krzywdę po podjęciu takiej próby.

  • Kamil Nagrodzki

    KK jest strukturą hierarchiczną, więc jest bardzo łatwy do penetracji przez agenturę…

    • KarolKopanko

      i cyklistów.

  • tatik

    Nie wiem, czego w kwestii broni uczy duchowieństwo ewangelicko-augsburskie, ale znam Ewangelika, który jest jeszcze bardziej przeciwny broni niż papież Franciszek i można by na siłę forsować tezę, że to wpływ nauczania biskupów ewangelicko-augsburskich. Co do samego papieża Franciszka to pamiętajmy, że do jego poprzednika strzelano więc z tego powodu jako człowiek ma prawo podchodzić do broni jak “pies do jeża”.

    • Kamil Nagrodzki

      To ciekawe…
      Nie słyszałem o zamachu na Benedykta XVI …

      • tatik

        No to do jednego z poprzedników.

    • Andrzej Turczyn

      Może być są protestanci ogłupiali kompletnie. Szczególnie w tych starych kościołach

  • Kamil Nagrodzki
  • max-bit

    Nie będę tu ani bronił ani negował jego słów.
    Przepraszam a co miał powiedzieć aby się spalić w Atomowym Holocauscie ?
    Nasz JP2 to mówił zasadniczo coś innego ?
    Nie róbmy z igły widły po za tym a kto go słucha …
    Więc problemu nie ma.

  • Pingback: Atak przestępcy, z użyciem broni palnej, na mieszkańców miejscowości Rancho Tehama w Północnej Kalifornii | Andrzej Turczyn()

  • xyzabc

    Piękne idee, tyle że całkowicie nierealne. Jeżeli nawet postulat powszechnego rozbrojenia zostałby jakimś cudem spełniony, to nie wynikłoby z tego absolutnie nic. Z braku broni konwencjonalnej nastąpiłby wielki powrót do toporów, łuków, dzid lub choćby zwykłych kamieni. Ludzie wojują od zarania dziejów i będą wojować dalej, nieważne jakimi środkami.

    • Pawel W

      Zgadza się. Przyczynę myli się ze skutkiem. To broń powstała z myślą o wojnie, a nie wojna z myślą o wykorzystaniu broni.

  • Tomas de Torquemada

    Dlaczego Pan manipuluje i ma swoich czytelników za idiotów?

    “Pacem in terris” nawołuje do takiego ułożenia stosunków między ludźmi i państwami aby broń nie musiała być argumentem do rozwiązywania konfliktów. Co w tym złego? Przedstawia wzorzec do, którego należy dążyć. Może i nie jest to realne ale jako wskazówka w postępowaniu jest jak najbardziej słuszna.

    Nikt nie odwołał katolickiego nauczania o prowadzeniu wojny sprawiedliwej (św. Augustyn, św. Tomasz, św. Rajmund, św. Pius V ). W skrócie przedstawiając katolicy świeccy i władza państwowa jest jak najbardziej uprawniona (a nawet zobowiązana) do prowadzenia działań wojennych w przypadku:

    – szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub wspólnocie narodów była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna;
    – wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne;
    – były uzasadnione warunki powodzenia;
    – użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć. W ocenie tego warunku należy uwzględnić potęgę współczesnych środków niszczenia
    – wojna nie może być prowadzona z nienawiści, żądzy zemsty ani chciwości, a jedynie z miłości, sprawiedliwości i posłuszeństwa.

    Dodatkowo nikt nie zmienia katechizmowego nauczania o obronie koniecznej:

    KKK 2264 Miłość samego siebie pozostaje podstawową zasadą moralności. Jest zatem uprawnione domaganie się przestrzegania własnego prawa do życia. Kto broni swojego życia, nie jest winny zabójstwa, nawet jeśli jest zmuszony zadać swemu napastnikowi śmiertelny cios:

    KKK 2265 Uprawniona obrona może być nie tylko prawem, ale poważnym obowiązkiem tego, kto jest odpowiedzialny za życie drugiej osoby. Obrona dobra wspólnego wymaga, aby niesprawiedliwy napastnik został pozbawiony możliwości wyrządzania szkody. Z tej racji prawowita władza ma obowiązek uciec się nawet do broni, aby odeprzeć napadających na wspólnotę cywilną powierzoną jej odpowiedzialności.

    • KarolKopanko

      No niestety, p. Turczyn zdaje się wybierać jedynie wygodne dla niego elementy z nauczania KK. Nie bardzo rozumiem, do czego ma to służyć, bo raczej odpycha od jego postulatów dotyczących upowszechnienia broni, niż przybliża.

  • Sebastian Frackowiak

    Nie wolno się rozbrajać, trzeba więcej broni atomowej w rękach Korei Północnej, Chin, Iranu i Rosji – papież się myli.