Zmiany prawa do broni napotykają problemy przez unijne reguły, czy my jesteśmy państwem suwerennym?

W końcu października pojawił się w Sejmie projekt ustawy o zmianie ustawy broni i amunicji. O projekcie ze szczegółami pisałem we wpisie W Sejmie pojawił się projekt ustawy o zmianie obowiązującej ustawy o broni i amunicji. Projekt od razu napotkał problemy…, bo prawo unijne. Biuro Analiz Sejmowych sporządziło negatywną opinię o projekcie ustawy, która sprawiła, że projekt trafił pod obrady Komisji Ustawodawczej. Komisja miała zaopiniować projekt, bo pojawiły się wątpliwości co do zgodność projektu polskiej ustawy z prawem unijnym. Analiza tego co działo się w trakcie prac Komisji Ustawodawczej, a w szczególności stanowisko jakie wyraziła pani poseł Krystyna Pawłowicz sprawił, że wpis opatrzyłem tytułem jak wyżej. O tym na końcu wpisu. W trakcie prac komisji pojawiło się moim zdaniem kilka innych wątków, które przy okazji w kilku zdaniach warto omówić. Zaczynamy.

1. W tracie prezentowania projektu pani poseł Anna Siarkowska zwróciła moim zdaniem uwagę na niezwykle istotną sprawę. Oto cytat z zapisu stenograficznego posiedzenia Komisji:

Tego projektu nie można traktować tylko pod takim względem, że ustawa o broni i amunicji dotyczy tylko dostępu cywili do broni, zaś kwestie dostępu do broni przez siły zbrojne, przez formacje mundurowe, regulują inne ustawy, w tym również ustawa o powszechnym obowiązku obrony. Dziś, tak naprawdę, mamy do czynienia z potrzebami sił zbrojnych, które są z pogranicza tych dwóch sfer, regulowanych ustawą o broni i amunicji oraz ustawą o powszechnym obowiązku obrony i innymi ustawami.

Ten projekt jest de facto ściśle związany z włączaniem organizacji proobronnych w system obrony terytorialnej. Obrona terytorialna, to nie są tylko Wojska Obrony Terytorialnej; obrona terytorialna to element nowoczesnej struktury militarnej, którego powiązanie z systemem niemilitarnym w decydujący sposób wpływa na skuteczność obrony narodowej. Kluczowym dla obrony terytorialnej jest budowa powiązań z systemem niemilitarnym. Ten projekt, który rozważamy, jest elementem budowy takich powiązań.

Moim zdaniem to na co zwróciła uwagę pani poseł, niezwykle ważna sprawa, niestety dość pomijana w debacie publicznej dotyczącej dostępu do broni palnej. To coś, to element budowania potencjału obronnego Polski. Potencjał obronny państwa, to coś czego nie da się przełożyć na liczbę czołgów, rakiet i liczebność armii. Potencjał obronny państwa to coś niematerialnego, coś co jest zakodowane w umiejętnościach, zwyczajach i organizacji życia codziennego Polaków. Pani poseł zwróciła na tą część, która dotyczy budowy powiązać systemu militarnego z niemilitarnym.

Od kilku lat ja zaś zwracam uwagę na ten element potencjału obronnego państwa, który nie jest na pierwszy rzut oka związany i nawet nie musi być związany z systemem militarnym. Ten element to dostęp do broni palnej i umiejętność posługiwania się bronią przez obywateli. Piszę na pierwszy rzut oka, bo to jedynie pozorne wrażenie. Posiadanie broni, umiejętność posługiwania się bronią ma ścisły związek z systemem militarnym państwa, chociaż może nie mieć formalnych z nim powiązań. Nie ma powiązań formalnych, ale zależność jest oczywiste. Obywatel potrafiący strzelać, potrafiący posługiwać się bronią, posiadający własną broń palną, w pewnym sensie mający styl życia połączony z posiadaniem broni, jest idealnym obywatelem w przypadku powołania do wojska. Taki obywatel włączony w system militarnym państwa staje się bardzo szybko sprawnie działającym jego elementem.

Opisywane zjawisko rozumieją trzeźwo patrzący na codzienność dowódcy wojskowi. Taki wniosek wypływał z mojej rozmowy z dowódcą WOT generałem brygady Wiesławem Kukułą. Cieszę się, że pani poseł Siarkowska wypowiedziała swoje słowa. Bardzo mi to podkreślone zdanie odpowiada. Jakoś nie potrafiłem nazwać tego w ten sposób. Teraz będę posługiwał się tym sformułowaniem. Mam nadzieję, że to da przyczynek do dalszej dyskusji.

 

2. W zakresie zarzutów BAS do projektu ustawy, kompletnie się z nimi nie zgadzam. Wątpliwości BAS sprowadzają się do dwóch elementów. Pierwszy z nich polega na tym, że projekt posługuje się kategorią broni szkolnej, wyłączając tę kategorię z kategorii broni palnej. Druga kwestia to jest rozszerzenie dostępu do samoczynnej broni palnej. Projekt rozszerza katalog podmiotów, które mogą otrzymać świadectwo broni samoczynnej. Kategoria dodawanych podmiotów to stowarzyszenia prowadzące działalność bezpośrednio związaną z obronnością, z bezpieczeństwem państwa, z ochroną porządku publicznego. Wyjątki są określone w sposób rygorystyczny, a BAS interpretując ten rygoryzm postawił nieuprawnioną moim zdaniem tezę, że przepisy projektu nie mieszczą się w zakresie tych wyjątków.

Za daleko nie zajedziemy, gdy w polskim Sejmie urzędnik będzie się martwił co miał na uwadze unijny prawodawca w interpretowaniu wyjątków w ustawie. Kto nam może bronić wyjątkiem nazywać regułę. W d… należy mieć to całe unijne prawodawstwo, powinniśmy mówić jedno, a czynić drugie, czyli to co jest w naszym polskim interesie.

 

3. No i jest moment na kilka zdań o tym co w tytule. Jak pisałem natchnęła mnie pani poseł Pawłowicz, bo powiedziała jak trzeba i co trzeba:

Ale czy w pierwszym rzędzie nie ma obowiązywać polska konstytucja? Stoję na stanowisku art. 8 konstytucji, że najwyższym prawem na terytorium RP jest polska konstytucja. My się nie zajmujemy prawem unijnym, bo nie jesteśmy komisją do spraw europejskich tylko Komisja Ustawodawczą. Dla nas w Polsce punktem odniesienia jest polska konstytucja. Chcę powiedzieć, że ta opinia i ograniczenia, wskazanie na sprzeczność z dyrektywami, nie dotyczy nas, bo my się tym nie powinniśmy zajmować i badać oceny zgodności z prawem unijnym, dlatego że… (…)

Chcę powiedzieć, że ten projekt powinniśmy poddać dalszym działaniom, natomiast – już sobie przypomniałam – jedyne ograniczenia wynikają z art. 91 ust. 3 konstytucji, który mówi, że unijne prawo pierwotne i wtórne ma pierwszeństwo przed polskimi ustawami, ale tylko w razie sprzeczności – przed ustawami. Dyrektywa może wejść przed ustawę, ale nie przed konstytucję. Jeżeli my badamy zgodność z konstytucją, to BAS nie przedstawiło żadnej sprzeczności z polską konstytucją. Nie blokujmy procedowania tej ustawy. Niech w trakcie dalszych prac zajmują się nią inne komórki. My nie jesteśmy komórką unijną. Pilnujmy polskiego prawa i polskiej konstytucji. Panie przewodniczący, prawniku, art. 8 konstytucji się kłania.

Z tego fragmentu wynika moje tytułowe pytanie. Czy my jesteśmy państwem suwerennym. Prawo o broni jest tego przykładem. Unijny suweren chce nam powiedzieć, że nasze ustawy mają być dyrektywom podporządkowane, a to podporządkowanie szkodzi naszym interesom. Nie ma się nad czym zastanawiać i trzeba wybrać polską rację stanu, a ta jest inna niż dyrektywa zmierzająca do definitywnego zakazania Polakom posiadania broni. Ten zakaz uderza w czułe miejsce, tym miejscem jest to co opisałem w punkcie pierwszym, czyli potencjał obronny Polski.

Śmieją się przeróżni szydercy i postępowcy z pani poseł Krystyny Pawłowicz, a pani poseł nie dość, że wspiera prawo do broni, to jeszcze mówi jak Polska z krwi i kości. Niech nas nie obchodzi nas prawo unijne. Polskie prawo ma odpowiadać polskiej Konstytucji.

Pani poseł Pawłowicz przydałaby się w komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji, potrafiłaby kilka spraw objaśnić spolegliwym wobec unijnych biurokratów polskim urzędnikom, włącznie z wiceministrem Zielińskim.

 

4. Na szczęście projekt został zaopiniowany pozytywnie:

  • tatik

    Ciekawe, czy gdyby prawo unijne nakazywało publicznie gotować polityków żywcem we wrzącym gównie (patent z Talmudu, nie mój) to czy by tak zawzięcie dbali o zgodność prawa polskiego z unijnym

  • gslaw11

    No przecież nasza suwerenność o ile kiedykolwiek była po ’89 skończyła się wraz z podpisaniem traktatu lizbońskiego… po co naszym sąsiadom silna, suwerenna Polska? Czyż to co mamy nie jest zamierzone – możemy sobie gadać o naszym romantyzmie i sile… ale gołymi pięściami nic nie zwojujemy. Osłabienie militarne to pierwszy krok do wrogiego przejęcia przez silnego sąsiada.

  • Zenon Padalec

    Odpowiadam na pytanie: Nie, nie jesteśmy. Odkąd Lech K. podpisał traktat lizboński, jesteśmy autonomiczną prowincją eurokołchozu a nie niepodległym państwem.

  • Pingback: Obecność Polski w strukturach UE odbiera nam to co pozostało po półwieczu sowieckiej okupacji | Andrzej Turczyn()