36 lat temu wprowadzony został w Polsce stan wojenny, to by się nie wydarzyło, gdyby Polacy mieli broń

36 lat temu, w niedzielę 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w którym informował on Polaków o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) i wprowadzeniu na mocy dekretu Rady Państwa stanu wojennego na terenie całego kraju.

Władze komunistyczne jeszcze 12 grudnia przed północą rozpoczęły zatrzymywanie działaczy opozycji i “Solidarności”. W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób. W ogromnej operacji milicyjno-wojskowej użyto w sumie 80 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów, 1900 wozów bojowych i 9 tys. samochodów.

Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały ponad rok i były prowadzone ze szczególną starannością. Kontrolował je m.in. naczelny dowódca wojsk Układu Warszawskiego marszałek Wiktor Kulikow oraz ludzie z jego sztabu. Na potrzeby stanu wojennego sporządzono projekty różnych aktów prawnych, wydrukowano w Związku Sowieckim 100 tys. egzemplarzy obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego, ustalono listy komisarzy wojskowych mających przejąć kontrolę nad administracją państwową i większymi zakładami pracy, a także wybrano instytucje i przedsiębiorstwa, które miały zostać zmilitaryzowane.

Od połowy października z obszarem przyszłych działań zapoznawało się ponad tysiąc Wojskowych Terenowych Grup Operacyjnych. Intensywne ćwiczenia w walkach z tłumem przechodziły oddziały ZOMO. W więzieniach przygotowano miejsca dla około 5 tys. działaczy “Solidarności” i opozycji, którzy mieli zostać internowani na podstawie list sporządzanych od początku 1981 r.

Decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego zaakceptowana została 5 grudnia 1981 r. przez Biuro Polityczne KC PZPR. Gen. Jaruzelski otrzymał od towarzyszy partyjnych swobodę co do wyboru konkretnej daty rozpoczęcia operacji. W nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r. w trakcie spotkania z przebywającym w Warszawie marszałkiem Kulikowem gen. Jaruzelski poinformował go o planowanych działaniach, nie podając jednak konkretnej daty ich rozpoczęcia.

Notatka z tego spotkania, sporządzona przez gen. Wiktora Anoszkina – adiutanta marszałka Kulikowa – została w całości opublikowana przez historyka IPN prof. Antoniego Dudka w “Biuletynie IPN” nr 12 (107) z grudnia 2009 r. Wynika z niej, że gen. Jaruzelski wprost zażądał wsparcia militarnego po wprowadzeniu stanu wojennego, mówiąc: “Strajki są dla nas najlepszym wariantem. Robotnicy pozostaną na miejscu. Będzie gorzej, jeśli wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady”.

Marszałek Kulikow, któremu – jak podkreśla prof. Dudek – myśl o dowodzeniu operacją stłumienia kontrrewolucji w Polsce nie była z pewnością obca, odpowiedział: “Jeżeli nie starczy waszych sił, to pewnie trzeba będzie wykorzystać +Tarczę-81+” (za tym kryptonimem krył się przypuszczalnie plan operacji wojskowej Układu Warszawskiego w Polsce). Kulikow dodał: “Zapewne Wojsko Polskie samo poradzi sobie z tą garstką rewolucjonistów”. Jaruzelski zauważył wtedy, że “na przykład Katowice liczą około 4 mln mieszkańców. To taka Finlandia, a wojska – jeśli nie liczyć dywizji obrony przeciwlotniczej – nie ma. Dlatego bez pomocy nie damy rady”. “Byłoby gorzej, gdyby Polska wyszła z Układu Warszawskiego” – dodał Jaruzelski.

Kulikow podkreślał, że “najpierw należy wykorzystać własne możliwości”. Pod koniec rozmowy spytał, czy może zameldować Leonidowi Breżniewowi (sekretarzowi generalnemu KC KPZR), że “podjęliście decyzję o przystąpieniu do realizacji planu”. W odpowiedzi Jaruzelski odparł: “Tak, pod warunkiem, że udzielicie nam pomocy”. Według Dudka, notatka Anoszkina sugeruje, że Jaruzelski nie tylko wiedział, iż Rosjanie nie zamierzają interweniować, ale wcześniej domagał się od nich udzielenia pomocy wojskowej.

Historyk podkreśla również, że wypowiedzi Kulikowa nie zawierały jednoznacznej obietnicy pomocy wojskowej w tłumieniu protestów społecznych w Polsce, ale też jej nie wykluczały.

O wyznaczonym terminie wprowadzenia stanu wojennego marszałek Kulikow i przywódcy sowieccy zostali poinformowani 11 grudnia. Operacja jego wprowadzenia rozpoczęła się w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Jeszcze przed północą jednostki MSW, składające się z grup specjalnych, oddziałów ZOMO, jednostek antyterrorystycznych, funkcjonariuszy SB, oddziałów Jednostek Nadwiślańskich przy wsparciu wojska rozpoczęły działania.

W ramach operacji “Azalia” siły porządkowe MSW i WP zajęły obiekty Polskiego Radia i Telewizji oraz zablokowały w centrach telekomunikacyjnych połączenia krajowe i zagraniczne. Grupy milicjantów i funkcjonariuszy SB przystąpiły w ramach operacji o kryptonimie “Jodła” do internowania działaczy “Solidarności” i przywódców opozycji politycznej.

Oddziały ZOMO zajęły lokale zarządów regionalnych “Solidarności”, zatrzymując przebywające tam osoby i zabezpieczając znalezione urządzenia łącznościowe i poligraficzne. Do miast skierowano oddziały pancerne i zmechanizowane, które umieszczono przy najważniejszych węzłach komunikacyjnych, trasach wylotowych, głównych skrzyżowaniach, gmachach urzędowych i innych obiektach strategicznych. Przeprowadzono aresztowania wśród niezależnych intelektualistów, w tym także wśród organizatorów i uczestników obradującego w Warszawie Kongresu Kultury Polskiej.

O godzinie pierwszej w nocy w Belwederze zebrali się członkowie Rady Państwa, teoretycznie najważniejszego urzędu PRL. Większość z nich nie wiedziała jednak, jaki był cel tego nocnego spotkania. Po półtoragodzinnych obradach członkowie Rady Państwa przyjęli przedstawiony im dekret o wprowadzeniu stanu wojennego oraz towarzyszące mu dokumenty, przeciwko głosował jedynie przewodniczący PAX – Ryszard Reiff. Wszystkie przyjęte dokumenty były antydatowane i nosiły datę 12 grudnia 1981 r.

Dekret o wprowadzeniu stanu wojennego był niezgodny z obowiązującym wówczas prawem, ponieważ Rada Państwa mogła wydawać dekrety jedynie między sesjami Sejmu. Tymczasem sesja taka trwała, a najbliższe posiedzenie izby wyznaczone było na 15 i 16 grudnia.

W sumie w pierwszych dniach stanu wojennego internowano około 5 tys. osób, które przetrzymywano w 49 ośrodkach odosobnienia na terenie całego kraju. Łącznie w czasie stanu wojennego liczba internowanych sięgnęła 10 tys., w więzieniach znalazła się znaczna część krajowych i regionalnych przywódców “Solidarności”, doradców, członków komisji zakładowych dużych fabryk, działaczy opozycji demokratycznej oraz intelektualistów związanych z “Solidarnością”.

W celach propagandowych zatrzymano także kilkadziesiąt osób z poprzedniej ekipy sprawującej władzę, m.in. Edwarda Gierka, Piotra Jaroszewicza i Edwarda Babiucha.

Na podstawie dekretu o stanie wojennym zawieszono podstawowe prawa i wolności obywatelskie, wprowadzono tryb doraźny w sądach, zakazano strajków, demonstracji, milicja i wojsko mogły każdego legitymować i przeszukiwać.

Wprowadzono godzinę milicyjną od godz. 22 do godz. 6 rano, a na wyjazdy poza miejsce zamieszkania potrzebna była przepustka. Korespondencja podlegała oficjalnej cenzurze, wyłączono telefony, uniemożliwiając między innymi wzywanie pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. Większość najważniejszych instytucji i zakładów pracy została zmilitaryzowana i była kierowana przez ponad 8 tys. komisarzy wojskowych.

Zakazano wydawania prasy, poza “Trybuną Ludu” i “Żołnierzem Wolności”. Zawieszono działalność wszystkich organizacji społecznych i kulturalnych, a także zajęcia w szkołach i na wyższych uczelniach.

Oficjalnie administratorem stanu wojennego była 21-osobowa Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego z gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele. W praktyce była ona jednak ciałem fasadowym. Najważniejsze decyzje w okresie stanu wojennego podejmowała nieformalna grupa wojskowych oraz członków partii nazywana dyrektoriatem. W jej skład obok gen. Jaruzelskiego wchodzili: gen. Florian Siwicki (wiceminister obrony narodowej), gen. Czesław Kiszczak (minister spraw wewnętrznych), gen. MO Mirosław Milewski (sekretarz KC), Mieczysław F. Rakowski (wicepremier), Kazimierz Barcikowski (sekretarz KC) i Stefan Olszowski (sekretarz KC).

14 grudnia rozpoczęły się niezależnie od siebie strajki okupacyjne w wielu dużych zakładach przemysłowych. Strajkowały huty, w tym największa w kraju “Katowice” oraz im. Lenina, większość kopalń, porty, stocznie w Trójmieście i Szczecinie, największe fabryki, takie jak: WSK w Świdniku, Dolmel i PaFaWag we Wrocławiu, “Ursus” czy Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. Juliana Marchlewskiego w Łodzi. Strajkowano w sumie w 199 zakładach (w 50 utworzono komitety strajkowe), na około 7 tys. istniejących wtedy w Polsce przedsiębiorstw.

W 40 zakładach doszło do brutalnych pacyfikacji strajków, przy użyciu oddziałów ZOMO i wojska, wyposażonego w ciężki sprzęt. Szczególnie dramatyczny przebieg miały strajki w kopalniach na Górnym Śląsku, gdzie górnicy stawili czynny opór. 16 grudnia 1981 r. w Kopalni Węgla Kamiennego “Wujek” w trakcie kilkugodzinnych walk milicjanci użyli broni palnej, zabijając 9 górników.

23 grudnia przy wsparciu czołgów i desantu ze śmigłowców udało się stłumić strajk w Hucie “Katowice”. Najdłużej trwały strajki w kopalniach “Ziemowit” (do 24 grudnia) i “Piast” (do 28 grudnia), w których zdecydowano się prowadzić protest pod ziemią.

W grudniu 1981 r. doszło do demonstracji ulicznych m.in. w Warszawie, Krakowie i Gdańsku. Największa z nich, w trakcie której milicjanci zastrzelili jednego z uczestników, odbyła się w Gdańsku.

Przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego wystąpiły Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie. 23 grudnia 1981 r. prezydent USA Ronald Reagan ogłosił sankcje ekonomiczne wobec PRL, a kilka dni później podał do wiadomości, iż obejmą one także Związek Sowiecki, który jego zdaniem ponosił “poważną i bezpośrednią odpowiedzialność za represje w Polsce”. W ciągu następnych tygodni do sankcji ekonomicznych przeciwko Polsce przyłączyły się inne kraje zachodnie.

31 grudnia 1982 r. stan wojenny został zawieszony, a 22 lipca 1983 r. odwołany, przy zachowaniu części represyjnego ustawodawstwa. Dokładna liczba osób, które w wyniku wprowadzenia stanu wojennego poniosły śmierć, nie jest znana. Przedstawiane listy ofiar liczą od kilkudziesięciu do ponad stu nazwisk. Nieznana pozostaje również liczba osób, które straciły w tym okresie zdrowie na skutek prześladowań, bicia w trakcie śledztwa czy też podczas demonstracji ulicznych. (PAP)

Gdyby Polacy mieli broń, to by się nie wydarzyło i to wcale nie z tego powodu, że cała Polska stanęłaby z bronią przeciwko tow. Jaruzelskiemu. Gdyby Polacy mieli broń товарищ генерал Jaruzelski by się nie wydarzył. Po tym, że naród posiada dostęp do broni poznajemy jacy ludzie są u władzy. Ten kto rządzi, ten w pewnym sensie kształtuje kraj. Kto chce aby obywatele mieli prawa do broni wpisuje je do aktów fundacyjnych państwa. Po tym poznajemy kto nami rządzi. Przypominam wpis na blogu pt. Trzy lekcje o twoim prawie do posiadania i noszenia broni. W tym wpisie wszystko jest wyjaśnione, a w szczególności to po co obywatelom jest broń.

Gdyby Polacy byli uzbrojeni żadna władza nie odważyłaby się podnieć na nich ręki. W społeczeństwach, w których obywatele mają broń, jest ona dowodem na ich podmiotowość i obywatelstwo. Każda władza, która ma uzbrojonych obywateli traktuje ich po obywatelsku, podmiotowo, przyjaźnie. Inne rozwiązanie nie może wchodzić w grę. To samoistny skutek posiadania przez obywateli broni.

Gdy zdarzy się w jakimś państwie rząd, który ma niecne zamiary wobec obywateli, nigdy ich nie ujawni póki obywatele mają broń. Żaden przestępca, zbrodniarz, nikt kto chce sięgnąć po cudzą wolność i mienie, nie uczyni tego wobec uzbrojonego posiadacza tych dóbr. Zanim władza sięgnie po cudze dobra najpierw rozbraja obywateli.

Gdy w dotychczas uzbrojonym społeczeństwie władza zaczyna kombinować w sprawie rozbrojenia obywateli znaczy, że coś niebezpiecznego zaczyna się dziać. Znaczy, że ktoś zaczyna myśleć o odbieraniu wolności i różnych innych naturalnych praw i dóbr, którymi razem z posiadaniem broni obficie cieszą się obywatele.

Nieco inaczej wygląda sprawa w narodach rozbrojonych, takich jak Polska dla przykładu. W Polsce po tym, że rząd nie jest zainteresowany zagwarantowaniem nam naturalnego prawa do broni, poznać możemy, że w pewnym sensie jest kontynuowany PRL. Nie ma już wprawdzie towarzysza generała Jaruzelskiego, ale są prawa przez tegoż uskuteczniane.

Moim zdaniem nie można dać się zwieść. Tam gdzie nie ma prawa do posiadania broni, tam nie ma społeczeństwa prawdziwe obywatelskiego, z obywatelami jako podmiotami rzeczywistych praw. W takich społeczeństwach, w tym i w Polsce, prawa są papierowe, a te jak to jest z papierem, mogą być w każdej chwili inną treścią zapisane. Też będzie ładnie brzmienie…

Trzy lekcje o twoim prawie do posiadania i noszenia broni

  • Pawel W

    W pańskiej argumentacji są 2 błędy:
    1. Pisze Pan:”Gdyby Polacy byli uzbrojeni żadna władza nie odważyłaby się podnieć na nich ręki”.
    Otóż Polacy MIELI broń. Tej broni było nawet bardzo dużo po wojnie. Jednak okupantowi udało się skutecznie rozbroić. Niestety, ale pojedyncze grupki ludzi mogą wobec współczesnej machiny państwowej co najwyżej trochę dymu zrobić, ale nie zagrozić.
    2. Czy mieli by broń, czy nie mieli, póki jest rejestrowana, a to jest powszechne już od dość dawna(choćby w Polsce międzywojennej była już rejestrowana), to państwu przyjdzie z łatwością pozabierać tę broń, tak jak zrobiono to w stanie wojennym – myśliwi sami przynosili broń do przechowania, żeby nie trafić do więzienia.
    Trzecim elementem jest ogłupienie społeczeństwa. Niech Pan weźmie pod uwagę, że więcej jak połowa ludzi uważa, że dobrze, że broń nie jest łatwo dostępna. Oczywiście, jak zmienić pytanie – czy ty chciałbyś mieć broń, to większość powie – ja, to co innego! Nie wiem, na ile wiarygodny jest sondaż przedstawiony w którymś z wcześniejszych wpisów, ale 1 jaskółka wiosny nie czyni i póki w różnych sondażach nie będzie się powtarzać podobne poparcie, to nie uwierzę, bo sporo z moich znajomych jest przeciwko, bo “broń jest zła” – tak można by podsumować argumentację.

  • Ant

    Panie kochany, ja popieram pana inicjatywę, posiadam broń i lubię z niej strzelać, niemniej ten wywód tutaj to co najwyżej bełkot. Powiedziałbym, że jest to nawet dla sprawy strzelectwa szkodliwe, bądźmy poważni jaka cywil banda ma stawiać opór przeciwko czołgom, działom, samolotom?
    Proszę mi wybaczyć, ale takie wizje tylko w chorym umyśle mogą zagościć. Ilu było zabitych podczas ‘wydarzeń grudniowych’, można chyba bezpiecznie założyć, że około stu? Jeżeli tak to proszę wysilić wyobraźnię, cywilbanda stawia opór Jaruzelskiemu, następują jakieś ‘walki uliczne’, giną ludzie, roztrzaskane bloki, zawalone kamienice.
    Ile czasu może trwać taki opór, jaki on ma mieć cel, czy mam strzelać do polskiego wojska, aż przyjdzie na interwencje wojsko ruskie, czy wtedy by było lepiej?
    Naiwnie pan zakłada, że każdy posiadacz broni chciałby uczestniczyć w tej pana fantazji o wojnie domowej, niestety muszę pana rozczarować, ale nawet ludzie uzbrojeni ludzie cenią sobie życie w spokoju, a strzelanie do polskich żołnierzy to raczej nie jest ‘spokój’. Co więcej mogę panu zagwarantować, że ja osobiście staną bym przeciwko panu i pana wizji, jako człowiek uzbrojony, nie jako obrońca reżimu, ale jako człowiek nie dający podnieść ręki bandytom na własny kraj, a w moim odczuciu uzbrojone bandy to właśnie bandyci.
    Ciekawe co pan na to, uzbrojony obywatel, a jednak przeciwko wizji partyzantki.
    Łączy nas pasja strzelecka i tego się trzymajmy jako ruch społeczny, polityk z pana żaden, co panu pokazali w sejmie, PiS pana ‘wydymało’, a Kukiz zwyczajnie wykorzystał. Trzymaj się pan tego w czym pan jesteś dobry.
    Pozdrawiam.

    • Andrzej Turczyn

      Pan chyba przeczytał sam tytuł….

      • Ant

        Ależ nie, tylko pan naiwnie zakłada, że nikt nigdy nie powie ‘sprawdzam’. No proszę wybaczyć, ale moja broń jest rejestrowana, jak zapuka do mnie milicja, że wprowadzono stan wojenny i poprosi mnie grzecznie o oddanie broni to im oddam – koniec tematu. Tutaj nie mam mowy o żadnym buncie, stawianiu oporu.
        Polskę mamy jedną, może nie jest tą naszych marzeń, ale podnoszenie na nią ręki nie jest dobrym pomysłem.

        • Ant

          Tak jeszcze dorzucę, korzystając z wolnej chwili, bo w oryginalnym wpisie chyba faktycznie słabo to wyartykułowałem, ale nie ma logicznego związku miedzy poziomem uzbrojenia społeczeństwa, a działaniami siłowymi władzy. Rodezja, biali farmerzy byli uzbrojeni co do jednego, często wręcz z prywatnymi oddziałami, a mimo wszystko murzyński rząd komunistyczny wyrzucił ich z własnego kraju. W jakiś sposób posiadana przez nich broń nie pomogła im odzyskać swojego kraju, nawet nie zagwarantowała im bezpieczeństwa.
          Coś do przemyślenia.

        • Max Tylinski

          Generalnie rozumiem racjonalnosc pana argumentow. Wszak jak mozna podnosic reke na cos tak poteznego jak aparat panstwa, wojsko i sluzby porzadkowe. W pana argumentacji brakuje mi jednak szerszego spojrzenia na charakter ludzki i wartosci takie jak honor lub odwaga. Wychodzac z zalozenia, ze skoro panu brakuje odwagi, sugeruje pan, ze jest to jedyne sluszne zachowanie, ktore podjeliby inni obywatele. Prosze sobie wyobrazic przez moment, ze sa ludzie, ktorzy tak grzecnzie nie oddaliby broni milicji jak pan by to zrobil. Prosze na chwile sobie wyobrazic, ze sa ludzie, ktorzy kieruja sie w swoim zyciu wolnoscia, ktora jest niezalezna od jakiegokolwiek ustroju czy rzadu. Sa tez Ci, dla ktorych cena ich zycia jest mniejsza niz poczucie honoru i sprawiedliwosci. Marzy mi sie aby takich ludzi bylo wiecej bo w przciwnym razie nasz narod bedzie przepelniony grzecznymi, uleglymi obywatelami sklonnymi “grzecznie” oddawac bron dokladnie tak jak pan to opisal. Mysle rowniez, ze powinien pomowic pan z jakims amerykanskim patriota zeby dowiedziec sie na temat, ktory tu omawiamy, czegos wiecej. pozdrawiam i zycze odwagi.

          • Ant

            Polecam poczytać o takiej np. obławie augustowskiej i jaki los spotkał podczas jej trwania cywilów. Dalej można się zastanowić czy ich los uległ poprawie dzięki obecności w ich okolicy uzbrojonych oddziałów partyzanckich, czy może jednak sprowadził na ich głowy tą tragedie. Dalej można się zastanowić jaki jest sens i przede wszystkim koszt prowadzenia straceńczej i wyniszczającej walki ze stroną, która ma ogromną i oczywistą przewagę.
            Co do bohaterstwa to polecam poczytać o obecnych działaniach IPN, o tym jak próbują przywracać imiona i nazwiska tym wszystkim, którzy leżą w masowych bezimiennych mogiłach, zapychanych wapnem. Ja takiego losu nie chce dla siebie, więc się bohaterem nie czuje, nie chce nikogo rozczarować, ale ludzi takich jak ja jest większość.
            Polecam też poczytać relacje nie o bitwach żołnierzy wyklętych, ale relacje ich dzieci, a czasami nawet wnuków. Jakie szykany i trudności życiowe ich spotykały, studia i praca nie są dla potomków ‘leśnych bandytów’. Nie wiem kto by chciał takiego losu dla własnych dzieci, niewielu znam takich ludzi.
            Może spośród braci strzeleckiej trafi się kilka jednostek aspołecznych, którzy nie mają rodziny, nie czują zobowiązań. Natomiast większość z nas nigdy nie porzuci rodzin, pracy, swojego życia żeby realizować jakąś z góry skazaną na porażkę fantazję o partyzantce.
            Dlatego też mówię, że jakikolwiek potencjalny zbrojny opór cywili nie jest poważny, wojskowi świetnie sobie przecież zdają sprawę z tego faktu. Proszę sobie sprawić taką gimnastykę umysłową i wyobrazić taką sytuacje: po długich protestach opozycji w sprawie ‘łamania konstytucji’ wprowadzony zostaje ‘stan wyjątkowy’. Prezydent wieczorem odczytuje decyzje, a w okolicach 3-4 w nocy pod dom zajeżdża patrol policji i żąda wydania posiadanych jednostek broni. Dzieci się boją, żona roztrzęsiona, a ty co, kalesony na nogi i przez okno z karabinem na plecach do lasu? No proszę bądźmy poważni.

          • Pawel W

            Impreza masowa – Dni Młodzieży. Wchodzi zakaz noszenia i przenoszenia broni. Oczywiście dotyczy to ludzi uczciwych i zweryfikowanych. Żaden bandyta nie będzie sobie z tego robił problemu, bo dla takiego złapanie z bronią w czasie zakazu noszenia, czy poza tym czasem skutkuje tym samym. Więc jak będzie robota wymagająca broni, to ją weźmie.
            Chodzi o to, że gdy państwo systematycznie i z premedytacją zaczyna rozbrajać obywateli, to najpierw ich ogłupia, przez co część sama oddaje w dobrej wierze, innym jest zabierana przez aparat państwowy, ale ci ludzie co zabierają broń, też myślą, że robią to w dobrej wierze. I tak małymi kroczkami zobacz, do czego doszliśmy? JKM mówi o czasach nieodległych, a wydaje się dla wielu, że gada jakieś absurdy!
            W sytuacji zaś, gdy zielone ludziki biegają po ulicach i strzelają i przychodzi pan policjant i każe mi zdać broń, to reakcja jest oczywista – spier… bo do ciebie też strzelę! Ale to jest odpowiednik wrzucenia żaby do wrzątku. Zaś to, co wcześniej opisałem odpowiada powolnemu podgrzewaniu.

        • Krys53

          sytuacja o której piszesz jest dość jasna władza delegalizuje bp (w sumie rządy PRL nie zostały uznane za nielegalne, Rodezja to samo) ale co w sytuacji:
          System władzy centralnej chwieje się lub upada, gdyż albo wybucha klasyczna wojna (mało prawdopodobne), albo wali się system bankowy i oprócz braku kasy w bankach nie ma prądu (bardziej prawdopodobne) – to czy lepiej wtedy mieć bp w domu, czy nie?
          Czy wtedy będziesz czekał na policjanta by mu zdać bp?
          bo jakaś część władzy (wszak nawet w czasie II WŚ ona była – np burmistrz) postanawia rozbroić tych co mają bp.
          ale nie doszukuj się żadnej analogii do dzisiejszej sytuacji w Polsce

  • Janusz Wilk

    Ciekawe skąd mielibyśmy mieć tę broń? Chyba od rycerzy jedi bo na pewno nie od sowietów i polskich zdrajców pod których okupacją byliśmy od wojny.
    Zakładając nawet, że byłoby z pół miliona ludzi z bronią to pośród nich byłoby nie więcej niż kilkadziesiąt tysięcy zdolnych do działań operacyjnych. Czyli kolejne AK wykrwawiłoby się przez 10 lat w nierównej walce z doskonale przygotowanym i zasymilowanym wrogiem.
    Ofiar byłoby nie 100 a 100000 albo milion.
    Takie rozważania i tak są g. warte, bo gdyby posłuchano generała Pattona nie byłoby związku sowieckiego i imperium zła. A dzisiaj to niemcy przyjeżdżaliby do nas do pracy.
    Jesteśmy w takiej a nie innej sytuacji i w
    Niej musimy działać w celu odzyskania władzy nad własnym życiem i bezpieczeństwem.

  • max-bit

    A oni dalej mają a my nie 🙂 I dalej jest tak jak było 🙂 bo tak ma być aby było jak było.
    A stan wojenny ? No … oni doskonale wiedzieli że ten system nie przetrwa kolejnych 10 lat i nie mówię tu tylko o Polsce. Upadek tamtej struktury wg mnie to nie była ani nasza zasługa ani decyzja no cały system był nie wydolny a bajzel był wszędzie. Ba zresztą dzis już wiemy więcej że to wszystko była niezła ustawka i w cale bym się nie zdziwił jak scenariusz (realizowany) w dniu 13 grudnia przewidywał wydarzenia na kolejne 20 lat.
    Wystarczy poczytać i zrozumieć ze w sumie w większości krajów post …ba można sie doszukiwać dziś pewnych związków całego tego bajzlu nie tylko z europą a może i światem ?
    Czym jest dziś europa i świat ? Jak się te puzelki poukłada to widać tu pewną zależność oraz ciągłość i też nie ostatnie 20, 30 czy nawet 70 lat wg mnie sięga to jeszcze bardziej .
    Jak byśmy byli zdrowym narodem i krajem opartym na wartościach oraz nie przenikniętym do szpiku … to by nie było tego i tamtego … no ale jak by babcie miała wąsy …. to była by dziadkiem.
    Broń to tylko narzędzie … a nie źródło “dobra”. Faktem jest że oni też doskonale wiedzieli (historia) ze to narzędzie w rękach Polków może dla nich stanowić duże zagrożenie i dlatego skutecznie nas rozbrojono a proces ten jest do dziś utrzymany, po co ryzykować….

  • Marta

    Ja zgadzam się z tezą artykułu – zaczynając od tego, że uzbrojone społeczeństwo nie wydałoby takich rządzących. A to, że ludzie grzecznie oddali wtedy broń (myśliwi) to nie jest dobry przykład. Po pierwsze – przytłaczająca większość, to byli ludzie związani z systemem ( zapewne 99% ), po drugie – przeszli już długie szkolenie, jak zostań mentalnym niewolnikiem. Taki człowiek, nawet mając broń, nie jest wolny – bo na pierwsze wezwanie władzy ją odda. Społeczeństwo uzbrojone przez dziesiątki lat, wykształca zupełnie inne zachowania, na które u nas trzeba będzie jeszcze długo czekać…

  • Apolinary Koniecpolski

    I nie bylaby potrzebna lustracja. Wystarczylyby drzewa.

  • kolekcjoner1911

    Zgrabnie napisana historia z cyklu fantazy. Po 40 latach permanentnej propagandy komunistycznej i szerokiej pamięci II wojny światowej ludzie nie byliby skłonni chwycić za broń. Na ulicach widać było setki ludzi bez nóg czy rąk w podeszłym wieku. W 80 i 81 roku przy jakiejkolwiek manifestacji zjawiało się ZOMO i pałowało oraz gazowało ludzi, wżery po gazie łzawiącym w mieszkaniu utrzymywały się jeszcze przez 15 lat. Ludzie na prawdę byli koszmarnie zmęczeni i stłamszeni. Jak się doda kolejki, braki w zaopatrzeniu, kartki na żywność to realny obraz tamtych czasów robi się bardzo nieciekawy. Poza tym przy najmniejszej próbie zbrojnego oporu skończyło by się to jak w 68 r. w Czechosłowacji “bratnią pomocą”. Szanowny autor nie doświadczył widać zomowskiej pały na plecach czy nogach, a to delikatnie mówiąc mało fajne doświadczenie. Posługiwać się bronią trzeba umieć ale przede wszystkim realnie oceniać sytuacje i możliwe scenariusze.

    • Mozets

      Ku chwale ojczyzny
      (Stworek na cześć Wojtka “Spawacza”.- rymy częstochowskie)

      Trzynastego grudnia
      roku pamiętnego
      Wojtek zrobił wojnę
      dla ludu polskiego

      żołnierzyki brudne
      sieci rozłączone
      stoją na granicy
      kacapy zawszone

      Paraduje ZOMO
      całymi stadami
      chce uchronić system
      przed buntownikami

      wstrętni ekstremiści
      po więzieniach siedzą
      komisarze z wojska
      szynkę w gminach jedzą

      czołgi stoją w miastach
      bataliony w lasach
      bezpiecznie się żyje
      w tych wojennych czasach

      SB-owcy czuwają
      ofiarnie pracują
      połowę etatów
      w fabrykach zajmują

      za kradzieże grzywnę
      albo wezmą fiata
      za ulotkę możesz
      dostać i dwa lata

      minister Uszatek
      uszami wachluje
      solidarność depcze
      i na naród pluje

      Generałów sfora
      ze sklerozą w głowie
      Polskę chce przerobić
      w place koszarowe

      Wojciechu, Wojciechu
      wraz z generałami
      będziemy potęgą
      wiek za murzynami

      kaprale do koszar
      ZOMO do kołchoza
      w kamieniołom SB
      Wojtek do Sojuza!

      © kpt. M.Mozets grudzień 1981