Podinsp. Zięba z KGP: obywatel z pozwoleniem na broń jako obrońca podczas ataku aktywnego strzelca jest zdyskwalifikowany – na szczęście fakty mówią coś zupełnie innego

Przedświąteczne szperanie w internecie sprawiło, że trafiłem na stronę gazeta.policja.pl, a tam ciekawostka, wywiad z podinsp. Dariuszem Ziębą, dyrektorem Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP, którego tematem są zagrożenia związane z tzw. aktywnym strzelcem.

Wywiad koniecznie przeczytajcie w całości, ja zwrócę wagę tylko na te wątki, które poświęcone są broni palnej. W wywiadzie pan podinspektor, chociaż nie wygląda na byłego milicjanta, pokazał jak bardzo po milicyjnemu polska Policja myśli o dostępie broni palnej i bezpieczeństwie. Chyba cała Policja, bo pana z KGP na takim stanowisku uznaję za ważnego przedstawiciela tej formacji, zresztą pan policjant jak sam stwierdza, mówi w imieniu Policji.

Ta sobie myślę, że mam trudną sytuację, bo oto jakiś samozwańczy trybun broni palnej, wprawdzie adwokat z jakimiś doświadczeniem ale nie zawodowiec, jakby o sobie mógł powiedzieć pan podinspektor – zamierza skrytykować eksperta z Komendy Głównej Policji. Mam nadzieję, że jednak uda mi się wykazać błędy w rozumowaniu pana policjanta i to na poziomie błędów elementarnym. Pan podinspektor użył połowy faktów, gdy pokażę całe, będzie jednoznacznie wiadome kto ma rację.

Jedno pytanie i odpowiedź za gazeta.policja.pl:

red. Klaudiusz Kryczka: Wiele razy przywoływaliśmy przykład Stanów Zjednoczonych. Różnic między Ameryką a Europą jest wiele, ale jedna z najbardziej charakterystycznych to dostęp do broni palnej. Kilka tygodni temu pojawił się projekt liberalizujący przepisy w tym zakresie. Jednym z argumentów, jakiego używano w dyskusji, było wskazanie na możliwość szybszego wyeliminowania zagrożenia, np. przez uzbrojonego świadka zdarzenia.

podinsp. Dariusz Zięba: – Na szczęście dość szybko te dywagacje zostały przecięte. Stanowisko Policji w tej sprawie jest jasne i niezmienne. Większa liczba broni w posiadaniu osób fizycznych oznacza znaczący negatywny wpływ na bezpieczeństwo publiczne. Argumenty, o których Pan wspomniał, są nieprawdziwe, bo istnieje zasadnicza różnica między strzelaniem na strzelnicy a strzelaniem w miejscach publicznych. Do tego drugiego niezbędny jest bardzo specjalistyczny trening bardzo wielu elementów zarówno psychicznych, jak i fizycznych. Jest ogromna różnica między strzelaniem do tarczy na strzelnicy w towarzystwie stojącego obok i czuwającego nad wszystkim instruktora a wyciągnięciem broni w tłumie spanikowanych, biegających i krzyczących ludzi i strzeleniem do żywego człowieka. Osoba posiadająca pozwolenie na broń, ale bez odpowiedniego przygotowania i predyspozycji, częściej spotęguje zagrożenie, niż je wyeliminuje.

Takich czynników dyskwalifikujących obywatela z pozwoleniem na broń, jako obrońcę podczas takiego ataku, jest znacznie więcej. Bo poza samymi umiejętnościami i predyspozycjami szalenie ważna jest też umiejętność właściwej oceny sytuacji. Człowiek bez specjalistycznego przygotowania i doświadczenia nie będzie umiał prawidłowo ocenić zagrożenia. Czy ono nadal jest, czy wzrosło, czy zmalało. Czy należy wezwać napastnika do odłożenia broni, czy bez zwłoki należy otworzyć ogień. Jeśli napastnik pochyla się nad ofiarą z nożem wzniesionym do ciosu, sytuacja wydaje się klarowna, ale jeśli stoi i się rozgląda, to znaczy, że wstrzymał atak i jest gotów się poddać, lub szuka kolejnej ofiary. Na decyzje w takich sytuacjach są sekundy lub ich ułamki i zawsze muszą być prawidłowe. Samo uzyskanie pozwolenia na broń podejmowania prawidłowych decyzji w takiej sytuacji nie nauczy.

A o tym, jak złudne jest przeświadczenie leżące u podstaw przywołanego w pytaniu argumentu, może świadczyć przykład ataku w Los Angeles, gdzie na początku października sprawca z 32. piętra hotelu otworzył ogień do uczestników koncertu, zabijając ponad 50 osób. W pokoju, z którego strzelał, znaleziono 8 sztuk różnego rodzaju broni, w jego domu kolejne. Niektóre posiadał legalnie. Gdyby każdy z uczestników tego koncertu był uzbrojony, żaden z nich nie miałby najmniejszej szansy wyeliminować zagrożenia.

Od razu przejdę do konkretów. Pan podinspektor Zięba w swojej wcześniejszej wypowiedzi odwołuje się do dwóch przypadków ataku na galerie handlowe. Jeden przykład z Polski, ze Stalowej Woli, drugi przykład to atak na galerię handlową z 2013 roku w Nairobi. Po odwołaniu się do tych przypadków stwierdza co przytoczyłem powyżej, czyli cywilni obywatele z pozwoleniem na broń są zdyskwalifikowani jako obrońcy podczas takiego ataku.

No to sprawdźmy jak się mają fakty do rozważań pana policjanta…

Fakty dotyczące ataku w Stalowej Woli są takie, że nożownika ujęli cywilni obywatele, którzy nawet za to zostali odznaczeni. Pisałem o tym w kilku wpisach pt. Atak nożownika w galerii handlowej w Stalowej Woli, mordercę ujęli klienci galeriiMinister Zbigniew Ziobro uhonorował obywateli, którzy powstrzymali atak nożownika w Stalowej Woli.

Fakty dotyczące ataku w Nairobi są takie, że z uzbrojonymi islamistami starli się cywilni posiadacze broni, którzy uratowali wiele ludzkich istnień. Oto film, który koniecznie powinien obejrzeć pan z Komendy Głównej Policji:

Po ataku w Nairobi sekretarz generalny Interpolu gen. Ronald Noble w wywiadzie dla ABC News stwierdził, że istnieją tylko dwa sposoby obrony otwartych społeczeństw przed atakami podobnymi do tego na centrum Westgate, gdzie giną tzw. łatwe cele: albo tworzenie bezpiecznych obrzeży wokół takich miejsc albo przyzwolenie na noszenie przez obywateli własnej broni tak, aby mogli się bronić sami.

Jak chronić “łatwe cele”? Oto prawdziwe wyzwanie. Nie da się rozmieścić wszędzie sił prewencji. Zadajcie sobie pytanie: gdyby to zdarzyło się w Denver w Kolorado albo gdzieś w Teksasie, czy ci bandyci mogliby chodzić sobie godzinami i strzelać do przypadkowych ludzi? Zmierzam do tego, że takie właśnie wydarzenia sprawiają, iż policja na całym świecie rewiduje swoje stanowisko w sprawie kontroli dostępu do broni. Czy w sytuacji narastającego zagrożenia terroryzmem uzbrojeni cywile są bardziej potrzebni teraz niż byli kiedykolwiek wcześniej? O tych rzeczach powinno się rozmawiać. Dla mnie osobiście to jest głębokie pytanie. Ludzie bez zastanowienia rzucają: “Tak, kontrola dostępu do broni, tak, należy rozbroić cywilów”. Moim zdaniem osoby, które to mówią, powinny spytać same siebie: “Gdzie chciałbym się znaleźć jako klient centrum handlowego Westgate – pośród bezbronnych cywilów w mieście, w którym obowiązuje kontrola dostępu do broni, czy w miejscu takim jak Denver albo Teksas?” (za hoplofobia.info)

W podsumowaniu kilka zdań oceny.

Po pierwsze to albo pan podinspektor nie znał przebiegu zdarzeń, do których się odwoływał, albo ukrył przed czytelnikami wywiadu istotne okoliczności faktyczne, te dotyczące udziału cywilów w powstrzymywaniu zamachu. Dla postawionej przez pana z KGP tezy o dyskwalifikacji cywilnych posiadaczy broni jako obrońcy podczas takiego ataku, chyba niezwykle istotne. Jak uważacie?

W Stalowej Woli skoro gołymi rękoma cywile ujęli nożownika, to oczywiste jest dla mnie, że uzbrojeni zrobiliby to szybciej, a co za tym idzie z mniejszą ilością ofiar.

W Nairobi cywile z bronią w ręku bronili cywilów, a zdaniem pana z KGP są zdyskwalifikowani w tej roli…

Moim zdaniem pokazanie pełnego obrazu zdarzeń, pozwala na zasadniczo odmienną ocenę stwierdzenia, że cywilny posiadacz z broną nie nadaje się na obrońcę podczas ataku aktywnego strzelca.

Dodatkowo dedykuję panu podinspektorowi całą rubrykę na moim blogu pt. broń ratuje życie. Proszę czytać, czytanie nie boli, a na skutek znajomości faktów może być mniej kompromitująco gdy się publicznie wypowiada stanowcze i nieprawdziwe sądy.

W sprawie ataku z Las Vegas… tu przecież mamy zasadniczo inną sytuację faktyczną. Ani to galeria handlowa, ani możliwość bezpośredniego nawiązania kontaktu zbrojnego obywatela z przestępcą. Tylko jedno panu podinspektorowi umknęło, hotel z którego strzelał zabójca był strefą wolną od broni.

Galeria handlowa w Stalowej Woli, w Nairobi, hotel w Las Vegas, dyskwalifikacja uzbrojonych obywateli jako obrońców w takich sytuacjach, to jedno tylko pytanie rzucone w przestrzeń publiczną: ilu obywateli nie obroniła dobrze przygotowana policja?!

Na zupełny koniec w odpowiedzi na iście milicyjną tezę, iż Większa liczba broni w posiadaniu osób fizycznych oznacza znaczący negatywny wpływ na bezpieczeństwo publiczne – odpowiem cudzymi słowami. Na szczęście takie milicyjne myślenie, kompletnie oderwane od faktów, odchodzi powoli w zapomnienie. Chodzi o słowa ostatnio cytowanej wypowiedzi szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, który bardzo ładnie skwitował tego rodzaju tezę. Tezę, która od czasu do czasu jest wypowiadana odkąd złowrogim komunistom zaczęło zależeć na rozbrojeniu Polaków:

Powstała taka wątpliwość i niepokój, że po wprowadzeniu tych zmian wzrośnie liczba przestępstw z użyciem broni. Otóż, proszę państwa, chcę państwa poinformować, że te przestępstwa, które mają miejsce i które są z użyciem broni palnej, stanowią w ogóle w puli ogólnych przestępstw margines. Natomiast wśród nich przestępstwa, które są z wykorzystaniem broni legalnej, a przecież my mówimy o broni legalnej, zarejestrowanej, stanowią absolutny promil. One są poniżej błędu statystycznego. 

No cóż, moim zdaniem w Policji wciąż obowiązuje ideologia, fakty widzą tam w połowie.


W uzupełnieniu komentarz ze strony Światowy dzień walki z hoplofobią:

Jestem zmęczony.

Zmęczony ciągłym poprawianiem samozwańczych ekspertów, którzy mylą Los Angeles z Las Vegas i którzy twierdzą, że wtedy na koncercie “każdy był uzbrojony”.

Na koncerty nie można wnosić broni palnej. Hotel Mandalay Bay był strefą wolną od broni → goo.gl/Br3gcx

Jak się nazywa metoda manipulacji w dyskusji, kiedy rozmówca przywołuje absolutnie skrajny przykład celem zdyskredytowania 99% innych pozytywnych przypadków? Coś takiego zrobił właśnie podinsp. Dariusz Zięba w podlinkowanym wywiadzie, powołując się na masakrę w LV.

Dobre też jest to:

“Stanowisko Policji w tej sprawie jest jasne i niezmienne. Większa liczba broni w posiadaniu osób fizycznych oznacza znaczący negatywny wpływ na bezpieczeństwo publiczne.”

A stanowisko amerykańskiej policja jest DOKŁADNIE odwrotne. Przy czym nie wiem, czy Zięba mówi tu za całą policję czy tylko za swoich kolegów z policyjnej wierchuszki. Bo ja znam dwóch funkcjonariuszy policji, którzy prywatnie są za znacznym poszerzeniem dostępu do broni dla cywilów. No ale to są szeregowcy, więc oni się nie liczą.

Panie Zięba, kojarzy pan morderstwo pięciu gliniarzy z Dallas z 2016 roku? Oto jakie było stanowisko policji po tym ataku:

“Pomimo że straciliśmy w zamachu pięciu braci, policja w Teksasie nigdy nie obarczała broni palnej winą za takie zdarzenia.” (goo.gl/c1G6aZ)

Milion lat świetlnych od polskiego betonu.

Dalej podinspektor puentuje, że “człowiek bez specjalistycznego przygotowania i doświadczenia nie będzie umiał prawidłowo ocenić zagrożenia.”

Jeszcze raz: dysponujemy materiałem dowodowym, że nie tylko będzie umiał prawidłowo ocenić, ale dodatkowo unieszkodliwi sprawcę. Żeby wyeliminować zagrożenie, nie trzeba być operatorem GROMu. Po co te spekulacje, skoro znamy fakty?

https://www.hoplofobia.info

Atak nożownika w galerii handlowej w Stalowej Woli, mordercę ujęli klienci galerii

Minister Zbigniew Ziobro uhonorował obywateli, którzy powstrzymali atak nożownika w Stalowej Woli

Wniosek po Monachium: chcemy uzbrojonych obywateli i są po temu ważne powody.

Jeszcze raz o strefach wolnych od broni

  • norfonde

    “Osoba posiadająca pozwolenie na broń, ale bez odpowiedniego przygotowania i predyspozycji, częściej spotęguje zagrożenie, niż je wyeliminuje” – Tu się z milicyjnym kubusiem w pełni zgodzę, mamy przykład fatalnie wyszkolonej policji. Wie o czym mówi.

    Z jednym wyjątkiem – nie posiadająca pozwolenie, a posiadająca broń. Samym pozwoleniem w formie zadrukowanej kartki A4 można sobie w kominku rozpalić.

    • Krzysztof Jabłoński

      A ja się może trochę zgodzę, a trochę nie do końca. Nie trzeba prawie żadnej precyzji działania, żeby trafić bandytę z odległości poniżej 2m, ani żeby położyć ogień zaporowy. Bandyta słysząc strzały z naprzeciwka nie będzie podchodził, żeby sprawdzić, czy aby z naprzeciwka nie strzelają nieprzeszkoleni “niedzielni strzelcy”. Tak można kupić czas potrzebny na przybycie policji.

      • Capribestyja

        Wiecie co ? W sumie to ja się przestaję dziwić niechęci naszej “milicji” do uzbrajania obywateli. Jak ostatnio miałem okazję się poprzyglądać jak strzelają i obchodzą się z bronią różnoracy funkcjonariusze, nie tylko z policji ale i straży granicznej oraz strażników więziennych to doszedłem do wniosku że policja faktycznie ma prawo się obawiać. Ci ludzie ,mam wrażenie, są przerażeni możliwością napotkania uzbrojonego obywatela a powodem tego strachu jest podejrzewam świadomość własnego marnego wyszkolenia w posługiwaniu się bronią i ogólnego marnego wyszkolenia w ogóle.
        Wyobraźcie sobie sytuację gdy taki policjant staje na przeciw bandziora z bronią na jakiejś ulicy. Co widzi ? Jednego bandziora z gnatem wśród cywili bez gnatów. Sytuacja prosta i klarowna. Policjant wie gdzie jego wróg. Nagle kilku z pośród cywili wyciąga swoje gnaty i co widzi taki policjant ? Sam pewnie nie wie. Gnaty zaczynają mu se mnożyć w oczach, w gaciach zaczyna się robić ciepło i coraz ciężej i zamiast na celnym strzelaniu musi się skupić na tym żeby mu pory nie zjechały do kolan.
        Żarcik taki oczywiście ale adekwatny do sytuacji.
        Żenująco niski poziom wyszkolenia naszej policji powoduje że oni nie potrafią sobie poradzić nawet gdy mają prostą i klarowną sytuację z jednym bandziorem (Filmików obrazujących to na youtube jest pod dostatkiem) . A gdy dochodzi jeszcze dodatkowa niewiadoma w postaci człowieka z bronią który nie wiadomo czy jest bandziorem czy praworządnym obywatelem to taki niedoszkolony policjant głupieje całkowicie.
        Ja tu nie staram się bronić policji tylko zwrócić uwagę na fakt że ostatnich kilka lat rządów doprowadziło do tak absolutnego zgnojenia tej formacji że przeciętny policjant to tak naprawdę tylko wieszak na mundur, niewiele więcej. Drogówka zamiast dbać o porządek na drogach, zajmuje się wyrabianiem limitów interwencji i wypisanych mandatów bo jak się nie wyrobią to są karani. Żal i żenada.
        Mentalności i nastawienia policji do obywatela nie da się zmienić bez gruntownej reformy szkolenia i organizacji tej służby.

        • max-bit

          Widać Pan Policjant mierzy swoją rzeczywistością (w swej pracy) to co może się stać na ulicy …
          I tu ma niestety racje, (a i jak widać tu piszący), podnosiłem to wiele razy że to nie jest takie proste że obywatel posiadający broń mający przed sobą szaleńca z bronią ot tak go powstrzyma.
          Każdy kto strzela doskonale wie że to nie jest takie proste. Strzelanie statyczne na strzelnicy to jedno, dynamiczne to drugie a w warunkach stresu i zagrożenia to jeszcze inna inszość. Oczywiście możemy mieć szczęście i nam się uda ? Ale czy o to chodzi ?
          Oczywiście nie jestem przeciwny posiadaniu to fakt, ale też nie róbmy historii medialnych ala film gdzie bohater ratuje … owszem się to zdarza … ale życie to nie ruletka. I tez należy sobie darować opowiadania że ktoś …
          Przykład z naszego podwórka (co jeszcze bardziej pogarsza nasza sytuację) jak chłopaczek chciał obronić swój dobytek w postaci broni i jak to się dla niego skończyło.
          A wyobrażacie sobie market (polska) idziemy mamy broń widzimy wariata z nożem latającego po markecie (nie znamy kontekstu sprawy) wyciągamy broń załóżmy że udaje nam się go postrzelić (dla uproszczenia nie śmiertelnie) ale niestety ranna zostaje od rykoszetu inna osoba…
          I zgadnijcie jak się to skończy.
          Nie mówię aby w takim przypadku nie zareagować ale umiejętność a i zdolność oceny sytuacji oddania w stresie celnego strzału …. no cóż to duża zdolność.
          I osobiście przypuszczam ze 9/10 strzelców nie podejmie takiej próby.
          Policja ma ten sam problem strzelają w mało statycznie przeszkolenia w stresie żadnego (no może po za jednostkami specjalnymi) choć jak widać po ostatnim wypadku tam też nie jest az tak różowo ….
          I tą miarą mierzony jest obywatel.
          Ale prawda jest taka że pewnie jak by wziąć garstkę przeróżnych sportowych posiadaczy czy kolekcjonerów czy myśliwych to by zmasakrowała (umiejętnościami) Policje, bo dla Policjanta pistolet co takie coś u boku które musi niestety (na ogół) pilnować, a dla sportowców itd. … to pasja a to olbrzymia różnica.
          Ende

          • Marcin C

            Ech. Pozwolę sobie z interlokutorem się nie zgodzić w kilku kwestiach. Wpierw jednak to z czym się zgadzam. Też myślę, że oddanie celnego strzału w sytuacji stresu to co innego niż strzelanie do tarczy. Zgodzę się, że rykoszet trafiający postronnych to w polskich warunkach śmierć cywilna strzelca. Mniemam jednak, że gdy “widzimy wariata z nożem latającego po markecie” to mamy lepsze rozeznanie w sytuacji niż ktoś kto zajedzie pięć minut później do tegoż marketu na sygnale. Dwa-nie demonizujmy. Broń palna to stosunkowo proste urządzenie mechaniczne. Nie trzeba nadludzkich umiejętności albo niewiadomo jak długiego treningu, żeby się nim efektywnie posługiwać. Nawet w stresie. To trochę jak z prowadzeniem samochodu. Jestem pewien, że wielu z czytajacych te słowa miało choć raz sytuację gdy jakiś “wariat” wyskoczył im “na czołówkę”. I jestem pewien, że potrafili się w stresującej sytuacji odnaleźć bo czytają te słowa 😉 Powstrzymanie szaleńca z bronią jest o niebo łatwiejsze gdy samemu ma się broń. Inaczej zostają kredki albo liczenie, że szaleniec się zestresuje i nie trafi 😛
            Wszelkie “incydenty” z “aktywnym strzelcem” mają jedną wspólną cechę. Kończą się gdy tenże strzelec zostaje skonfrontowany z kimś kto jest w stanie odpowiedzieć mu z taką samą siłą. Czy będą to uzbrojeni policjanci czy też hydraulik z AR-15 jak imć Willeford z Sunderland w Texasie.

          • Fernir

            Nawet niech to będzie jeden obywatel pewny swoich umiejętności (niebezpodstawnie) na miejscu zdarzenia, tyle wystarczy, a interweniujący policjant będzie miał aż 50% szans na ostrzelanie bandyty 😉

  • Starypryk

    Nawet jak by było 100.000.000 na 100.000.000 pozytywnych zdarzeń z użyciem broni to i tak przekaz płynący z milicji był by negatywny ,zresztą od strony rządzącej również .
    Na szczęście ludzie się już troszkę obudzili i taki bełkot już jest odczytywany jako bełkot właśnie a nie merytoryczne argumenty.

  • Bartek Zaworski

    Powinien Pan wysłać ten artykuł panu podinspektorowi. Z drugiej strony… Oni na pewno wiedzą jak jest. “Tylko nie chcą wiedzieć”. Trzeba budować propagandę, w którą ma uwierzyć rozhuśtane emocjonalne społeczeństwo.

    • Andrzej Turczyn

      Przeczyta, pokażą mu co napisałem

      • Fernir

        Oby, i jeszcze żeby od tego przeczytania zmądrzał.

  • kolekcjoner1911

    W Policji coś się rusza w dobrą stronę, słynny łamacz prawa, ze Stołecznej WPA, niejaki Klaudiusz Breńda zakończył swą działalność i od razu widać przejawy normalności bo pozwolenia do celów sportowych przestały być dzielone (boczny zapłon, centralny zapłon, gładka lufa), a i postępowania jakby sprawniej są prowadzone.

    • Andrzej Turczyn

      Poznań się za to uaktywnił

  • Janusz Wilk

    Najlepszym przykładem doskonałego przygotowania policji było niedawne zatrzymanie jakigoś bandziora, polegające na oddaniu 25 niecelnych strzałów i ostateczne postrzelenie go w nogę chyba przypadkiem oraz brawurowa masakra antyterrorystów pod bankomatem. Niestety nadal żyjemy w tenkraju a policja to milicja

  • Tomcat

    Wychodzi na to ze 90% policjantów powinno oddać broń i uzywac tylko pałek. Bo przecież jedna czy dwie wizyty na strzelnicy w roku i oddanie ca. 20 strzałów do tarczy nie jest w stanie przygotować kogokolwiek do użycia broni w miejscu publicznym i w sytuacji stresujacej….

  • Marcin Kaczmarczyk

    A odwal ty się psie odemnie bedę się bronił jak uznam za stosowne i czym uznam za stosowne. A jak ci się nie podoba to do cieciowania na budowe.

  • Pawel W

    1. Chyba na hoplofobii przedstawiono badania z USA przedstawiające, że policjanci znacznie częściej mylą na miejscu zdarzenia atakującego z broniącym się i dochodzi do postrzelenia/zastrzelenia niewłaściwych osób. W sytuacji udzielania pomocy przez świadków zdarzenia, do takich błędów dochodzi żadziej.
    2. Faktycznie, strzelanie w warunkach stresu i na ulicy oraz do żywego celu jest czym innym niż strzelanie do tarczy, ale
    a) pan milicjant albo nie wie, albo celowo pominął dynamiczne dyscypliny w sporcie strzeleckim
    b) umiejętność strzelania do tarczy nie zapewnia umiejętności strzelania w warunkach bojowych. Natomiast nieumiejętność strzelania do tarczy gwarantuje, że w warunkach bojowych nie będzie dobrze strzelać, tym samym dostarczył pan milicjant argumentu za rozbrojeniem większości policjantów!
    3. Zapewnić bezpieczeństwo miękkim celom można na 2 sposoby: 1-znacznie zwiększyć ilość policjantów(tak do 1 na 10, 20 obywateli), lub 2- zlikwidować cele miękkie, pozwalając ludziom samym się uzbroić. Oba sposoby prowadzą de facto do tego samego – uzbrojenia społeczeństwa.

    • PK

      Ad.1 To wynika trochę z tego, że policja dostaje zgłoszenie “ktoś tu i tu strzela do ludzi”, docierają na miejsce, gdzie akurat posiadacz legalnej broni stoi z tą bronią w ręku, no i ryzyko postrzału rośnie lawinowo, zwłaszcza gdy osoba broniąca się nie zastosuje się do poleceń (o ile polecenie padnie w ogóle przed strzałem.
      Ad.2 Strzelanie sportowe, nawet to dynamiczne, w bardzo małym stopniu przekłada się na to obronne lub bojowe. Poza zupełnie innym poziomem stresu, trzeba brać pod uwagę, w co lub kogo trafisz, jeśli nie trafisz w napastnika lub pocisk przejdzie na wylot. Plus oczywiście milion innych czynników. I pod tym względem ma tutaj pan podinspektor trochę racji.

      Ad.3 I tutaj pełna zgoda, a że “policjant na każdym rogu” jest nie tylko niemożliwą, ale też w pewnym sensie niepożądaną sytuacją, to zostaje wariant drugi – pozwolić praworządnym obywatelom na posiadanie broni. Tylko uwaga – ja osobiście uważam, że każdy, komu chociażby przejdzie przez myśl noszenie broni, powinien przynajmniej podstawowy kurs typowo z tym założeniem przejść.

      • Pawel W

        AD.3 – też uważam, że do wynoszenia broni w celach ochrony osobistej poza własną posesję, powinny być egzaminy sprawnościowe z bezpiecznego posługiwania się bronią POZA strzelnicą. Natomiast na własnym – wolnoć Tomku w swoim domku i nie potrzebne żadne pozwolenia.

        • Marcin C

          Ciekawe co na takie stwierdzenie powiedzieli by mieszkańcy Arizony czy Teksasu 🙂

          • Fernir

            U nas na bez ad.3 szans za bardzo nie ma.

          • Pawel W

            W sumie, jakby przywrócić karę śmierci za nieumyślne spowodowanie śmierci, po udowodnieniu sprawcy, że posługiwał się narzędziem nie umiejąc go właściwie obsługiwać, to nie potrzebny byłby taki wymóg.

  • Bartosz Alchimowicz

    Czyli mr Zięba elegancko dobetonowuje się do Zielińskiego i Dziewulskiego. 3 muszkieterowie normalnie.
    Przeciętny strzelec sportowy posługuje się dużo dużo lepiej bronią niż Policjant. A gdyby jeszcze zestawić z Policją przeciętnego strzelca dynamicznego to byłby ubaw po pachy. Wiele osób które znam trenuje rownież strzelectwo bojowe (co btw uważam powinien robić każdy posiadacz broni) i czasem walkę wręcz. Kolejne bzdury niepoparte faktami.
    Nie rozumiem jak można być tak “odpornym” na logiczne argumenty jak ta powyższa trójca.

  • Pawel W
  • Kris

    To środowisko milicyjne jest niereformowalne. Sfiksowane mózgi komunistyczną propagandą, którą pojono ich w resortowych szkołach całkowicie odebrała im zdrowy rozsądek. Albo to cyniczni manipulatorzy, jak środowisko szmatławca GW, którzy trąbią w mediach o niebezpieczeństwie posiadania broni przez zwykłego obywatela po to, żeby spotęgować w szerokiej rzeszy hoplofobię.

  • MacMajster TheFirst

    Bardzo fajnie się czyta twój blog, tylko problem jest taki że próbujesz przekonać swoich czytelników do rozszerzenia dostepu do broni, jednakże większość z nas jest na tyle świadome że już jest za. Może już czas żeby zacząć uświadomić i przekonać ludzi którzy są przeciwko?

  • Koala Moala

    Czytam i nie wierzę…
    “Z podobnym mieliśmy do czynienia kilka dni później w Gdańsku, gdzie do
    siedziby jednej z firm wtargnął jej pracownik i otworzył ogień. Po dwóch
    strzałach został obezwładniony. Na szczęście obyło się bez ofiar.”

    • Koleżka Śniegowy

      Za chwilę będzie, że seriami z broni maszynowej zaatakował pracowników ale dzięki sprawnej akcji milicji został powstrzymany. Co sobie będą żałować.

  • Robert N

    Jak widać lewactwo i milicja lubi wspierać się “ekspertami”. Był “ekspert” Dziewulski, “ekspert” Sokołowski a teraz mamy “eksperta” Ziębę. Generalnie ze wszystkimi ekspertami jest ten sam problem. Wszystko jedno czy to hydraulik, ekspert od IT od samochodów czy od broni. Ekspert musi budować swoją pozycję…bo inaczej przestaje być ekspertem, to proste. Ekspert zawsze powie “tylko ja wiem, tylko ja potrafię…no bo przecież jestem ekspertem”. Jeśli by mówił, że “w zasadzie każdy może” to cóż to by był z niego za ekspert. Wracając do sedna sprawy… nie mam wątpliwości, że pan Zięba lepiej poradzi sobie w kryzysowej sytuacji niż ja, choć pewnie nie zawsze. Wyobraźmy sobie atak na mój dom. Ja wiem kto jest domownikiem, kto jest sąsiadem (widzem) a kto napastnikiem. Na to wszystko przyjeżdża pan Zięba, widzi stado ludzi i dla niego każdy jest potencjalnym zagrożeniem. Kto ma większe szanse na popełnienie błędu, ja czy pan Zięba? Swoją drogą jak oglądam niektórych swoich kolegów klubowych na zawodach to myślę, że i pan Zięba mógłby się od nich czegoś nauczyć. Z innej strony patrząc, ilu jest takich specjalistów jak pan Zięba? Ekipy są pewnie tylko w większych miastach a “zwykły” policjant który przeszedł kilka lat temu na szkółce jakieś szkolenie teoretyczne (może nawet praktyczne) i przez x lat nie brał udziału w żadnej akcji z użyciem broni na pewno ekspertem nie jest. Niewątpliwie trzeba tutaj nadmienić, że tenże “zwykły” policjant zrobił w tym roku 20 dziurek w tarczy a ja 2000 (pewnie dolna strefa stanów średnich wśród sportowców) co pewnie też ma jakieś znaczenie. Podchodząc statystycznie (średnio) postawiłbym cywila z bronią (no może trochę bardziej precyzyjnie strzelca sportowego) gdzieś pomiędzy “zwykłym” policjantem a “ekspertem”.

  • el_koyoto

    Proszę pana Ziębę o komentarz do akcji policjantów w Gorzowie. Nawet odznaczenia odebrali. https://www.youtube.com/watch?v=8xBo4lf_67U

  • Pingback: Liczba morderstw w Meksyku największa od 20 lat, czy to skutek tego, że tam jest tylko 1 sklep z bronią? | Andrzej Turczyn()