Dostęp do broni po rusku czyli made in ZSRR – tam nie ma powszechnego dostępu do broni tylko surowo reglamentowany

Polska jest w przeróżny sposób atakowana fałszywymi informacjami. Dokładnie tak samo jest z dostępem do broni po rusku. Jakiś czas temu internet został przewietrzony wiadomością o powszechnym dostępie do broni po rusku. Jakoś mi ten dostęp powszechny z państwa tow. Putina nie pasował. Nawet próbowałem pytać w jakiejś ambasadzie, ale przysłali mi odnośnik do przepisów po rosyjsku, zatem dałem sobie spokój. Wreszcie znalazłem wiarygodne informacje i okazuje się, że jest jak myślałem. Dostęp do broni po rusku jest made in ZSRR. Czyli masz prawo ale… jest kilka wyjątków.

Na stronie szkolenia-ensis.pl wpis z marca 2017 a w nim opis zasadniczych reguł dostępu do broni made in ZSRR:


Swego czasu Internet obiegły doniesienia, że znowelizowane prawo pozwala „każdemu” obywatelowi Rosji na posiadanie broni w celu samoobrony. Znając ogólny poziom sieciowych wypowiedzi na tematy prawne, postanowiłem sprawdzić u źródła – w Federalnej ustawie o broni (Федеральный закон Об оружии) z dnia 13 listopada 1996 r. z późniejszymi zmianami.

Długo można by się rozwodzić nad osobliwościami tego aktu, regulującego m.in. posiadanie bumerangów; w niniejszym artykule skupię się na broni palnej zdolnej zabić człowieka.

Faktycznie, artykuł 13 ustawy na samym początku głosi, że prawo posiadania cywilnej broni palnej mają obywatele Federacji Rosyjskiej po ukończeniu 21. roku życia (a także młodsi, jeśli służą bądź służyli w określonych formacjach państwowych). Na zasadzie Radia Erewań, dowiadujemy się jednak kilka akapitów dalej, że prawo owszem, mają, ale na podstawie licencji, wydawanej przez federalny organ władzy wykonawczej właściwy w sprawach obrotu bronią.

Licencje wydawane są do celów samoobrony, sportu i myślistwa. Te do samoobrony – na gładkolufową broń długą, bez prawa noszenia. Wszystkie wymagają:

– obywatelstwa Federacji Rosyjskiej
– potwierdzenia przeszkolenia i okresowego (co 5 lat) sprawdzenia w zakresie nawyków i znajomości zasad bezpiecznego obchodzenia się z bronią, dokonywanego przez organizacje ujęte w federalnym rejestrze
– zaświadczenia lekarskiego o braku narkotyków i środków psychotropowych w organizmie (wydawanego na podstawie badania toksykologicznego i odnawianego co 5 lat)
– zaświadczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań dla posiadania broni
– niekaralności
– stałego miejsca pobytu
– spełnienia warunków przechowywania broni

Większości tych warunków nie muszą spełniać służący w państwowych formacjach uzbrojonych.

Nie wydaje się licencji obywatelom karanym za ciężkie lub szczególnie ciężkie przestępstwa związane z użyciem broni, nawet jeśli wyrok uległ zatarciu, co każe się zastanowić nad szczególnym rozumieniem instytucji zatarcia we wschodniej jurysprudencji, zbliżonym do rozumienia zwrotu obywatel ma prawo.

Ponadto dla pewnych rodzajów broni trzeba spełnić szczególne warunki. I tak:

– broń długa z lufami gwintowanymi dostępna jest dla osób wykonujących polowania zawodowo lub posiadających gładkolufową broń długą od co najmniej pięciu lat oraz wyczynowych zawodników (sportowców wysokiej klasy)

– broń krótką z lufami gwintowanymi mogą posiadać sportowcy wysokiej klasy, wyłącznie w konkurencjach olimpijskich („Spis konkurencji sportowych, których uprawianie daje prawo nabywania sportowej broni palnej z lufą gwintowaną, składa się z konkurencji sportowych uwzględnionych w programie Igrzysk Olimpijskich”), i to bez prawa noszenia

Oczywiście status sportowca potwierdza odpowiednia wszechrosyjska federacja sportowa, która każdemu strzelcowi w naszym kraju musi nasunąć skojarzenia z Polskim Związkiem.

Zasadniczo z danej kategorii wolno posiadać do pięciu sztuk broni.

Bez licencji dostępna jest jedynie jednolufowa broń długa rozdzielnego ładowania sprzed końca 1899 roku oraz jej kopie i repliki (ustawa rozróżnia te pojęcia zależnie od wierności oryginałowi, ale obie kategorie są traktowane tak samo).

Podsumowując: już w chwili przekroczenia granicy z Polską, obywatel Rosji nie mający licencji zyskuje większe prawo posiadania broni niż w ojczyźnie, bo może od ręki kupić chociażby czarnoprochowego Remingtona czy dubeltówkę. Mając pobyt stały, może wyrobić pozwolenie na broń krótką z prawem noszenia, którego prawo rosyjskie w ogóle nie przewiduje. Sama procedura wyrobienia licencji nie wydaje się pod żadnym względem łatwiejsza od polskiego pozwolenia na broń.

(autor: Karol Nowacki szkolenia-ensis.pl facebook.com/SzkoleniaEnsis)


Jak widzicie nie ma w Rosji żadnego powszechnego dostępu do broni palnej, jest dostęp reglamentowany. Mam wrażenie, że ta reglamentacja jest znacznie bardziej surowa niż w Polsce. W tym wpisie nie chwalę polskiego dostępu do broni, tylko pokazuję, że w Rosji nie jest wcale tak cudownie. Dla jasności, dostęp do broni w Polsce określam jako postsowiecki, kto czyta bloga ten to wie.

W Rosji w sposób właściwy dla sowieckich czy postsowieckich systemów prawa, w jednym przepisie piękna deklaracja, a w kolejnych ustępach wyjątki, które odwracają znaczenie reguły. Jak pisze autor w pierwszym ustępie jest deklaracja, że każdy obywatel ma prawo do posiadania broni, a dalej, że na licencję i przeróżne szczegółowe regulacje. Jak te wyjątki zestawi się w całość okazuje się, że o powszechnym dostępie do broni w Rosji nie ma mowy. Jest dostęp surowo reglamentowany czyli made in ZSRR.

Śmiać mi się chce, jak to łatwo przy pomocy internetowych wpisów wzbudzić miłość do postsowieckiej Rosji, tylko z tego powodu, że ktoś podał fake news, że tam powszechny dostęp do broni, a w Polsce nie. Tak ogłupia się masy. Ile jeszcze takich mamy w obiegu wiadomości? Pewnie cały tony. Na szczęście ja to Rosji nie pałam miłością i czasem mi się w internecie szukać chce.

Informacja organizacyjna dla wszystkich tych, którym zależy aby miał dostęp do serwisu PAP i zamieszczał na blogu komentarze w oparciu o depesze, które tam znajduję. Comiesięczny dostęp do serwisu kosztuje ponad 1200 zł. W tym miesiącu otrzymałem fakturę, a w poprzednim miesiącu darowizny, które otrzymała fundacja wyniosły około 400 zł. Póki co środki na zapłatę faktury Fundacja ma, ale proszę zwróćcie na to uwagę. Gdy środków zbraknie będę musiał dostęp do wyłączyć serwisu, co moim zdaniem bloga zuboży.

  • Janusz Wilk

    Wszystkie zwierzęta są równe ale są też równiejsze.
    Zawsze tak się dzieje gdy prawa stanowią świnie. Rosja, kraina wolności władzy od odpowiedzialności.

  • TenSamJa

    Ciekawe, bo programy o broni robią lepsze niż nasze.

    https://www.youtube.com/watch?v=bxr3OC4j99U

    • max-bit

      Co jak co dobry jest 🙂

  • KBPol

    Sądzę, że nikt zaglądający tutaj regularnie nie twierdzi, że w Rosji jest “powszechny dostęp do broni”. Dla mnie, Polaka, ważniejszy jest jednak stan faktyczny. Jeśli w Rosji jest 9 sztuk broni na 100 mieszkańców, w Czechach 16, w Niemczech 30, a w Polsce (tylko) 1,5 to małe znaczenie ma dla mnie jak to się rozkłada na broń “legalną” i “nielegalną”. Tak samo jak dla kogoś, kto zostanie napadnięty i zastrzelony nie będzie miało znaczenia, czy zabójca posiadał broń “legalną” czy nie. Jeśli są natomiast tak duże dysproporcje w posiadaniu broni palnej pomiędzy nami i naszymi sąsiadami (przez długi czas okupantami!), to każdemu myślącemu człowiekowi nasuwa się od razu pytanie: skąd się te tak duże dysproporcje wzięły i dla kogo jest to (czy też będzie kiedyś) korzystne?!

    Oczywiście, że i w Polsce i w Rosji dostęp do broni jest “postsowiecki”. A że się trochę różni, i w jaki sposób, to mniej istotne. Nie do Rosji powinniśmy równać czy brać z niej przykład stanowiąc prawo.

  • Marcin Kaczmarczyk

    Ciekawe czy w Polsce bede miec szanse na pozwolenie po zatarciu skazania za nomen omen “nielegalne posiadanie”.

  • Piotr Crusader89

    Nie wiem jak to wygląda od strony prawnej natomiast oglądałem program o ludności zamieszkujących wsie nad Kamienną Tunguzką – etnicznie mieszanka różnych azjatów, trochę europejskich ruskich. To co charakterystyczne – w każdym domu jest po kilka sztuk radzieckiej broni dlugiej: głownie SKS, AKMy i modyfilacje. Ludzie którzy tę broń posiadają żyją z ochotnictwa (ochotnik-myśliwy). Nie wydaje się aby broń posiadali nielegalnie. Jedno co mnie uderza to w Polsce aby zostać myśliwym i udowodnić istotną przesłankę – łowiectwo trzeba naprawdę sporo kasy wyłożyć. Tam ludzi żyjących w warunkach traperskich stać na udowodnienie systemowi że sks czy akm jest potrzebny….

    • KrzysH

      Też jestem właśnie tym zdziwiony. Może jeżeli mieszka się takich miejscach broń taka się “należy”. W końcu dzicz. Bardziej prawdopodobnym wydaje mi się jednak, że po prostu są to małe społeczności, gdzie wszyscy się dobrze znają, także tych co wydają pozwolenia. “Misza machnij mi no na kilka sztuk bo wiesz jak mieszkam. Daleko, głucho a i by się po polowało czasami. Zapraszam. Tak w ogóle to co tam u mojej córki?. Walniemy flaszeczke jak już się widzimy?” 30 minut i 0,5 litra później i voila, pozwolenie na kilka sztuk jest.

      • Piotr Crusader89

        …Możliwe, w ramach “pobuchania” można tam wiele załatwić, a “podarkiem” jeszcze więcej…

  • Arkadiusz Kozieł

    Bo w Rosijiiiiiiiiii broń “ma mieć ten kto ma mieć”.
    A, że tam “mam mieć” więcej niż u nas, czyli w większości z odpowiedniej opcji, to i mają więcej na łeb niż u nas. Proste.

  • kolekcjoner1911

    U ruskich jak to za komuny, przepis swoje, życie swoje stąd taki dostęp do broni na dalekich rubieżach Rosji. Jeden czy drugi traper nie obali państwa i nie ma takich zapędów, tak przynajmniej struktury oficjalne do tego podchodzą. Oczywiście służby są “wsjegda gatow”. Poza tym informacje o powszechności pojawiły się po tym jak Putin zorganizował sobie osobistą gwardię w ilości ok. 300 000 ludzi więc widać po co taki fake poszedł w sieć.

  • Zenon Padalec

    Za to podobno pistolety na gumowe kulki są bez pozwolenia… choć to słaba broń.

    • Krzysztof Jabłoński

      Pneumatyczne, tak. Ale z palnymi (tzw. wiatrówki hukowo-kinetyczne rozdzielnego ładowania) dzielna KGP już się uporała.

  • Romek Ja

    No i nieszczęście gotowe. Przeczyta jakiś “zegarmistrz” i postanowi skorzystać ze wskazówek zawartych w rosyjskiej ustawie.

  • Mozets

    Nie wiem jak jest teraz, ale w latach 70 gdy wyjeżdżaliśmy do Kazachstanu na strzelania rakietowe ( starty rakiet operacyjno-taktycznych ) bo w Polsce nie ma poligonów o zasięgu lotu rakiety 300 km – rozmawiałem z wojskowymi ( ruskimi) o broni do celów myśliwskich. W części “cywilizowanej” tj. w miastach na zachód od Uralu i miasteczkach, kołchozach było to podobne do naszych kół łowieckich . Mieli broń kontrolowaną przez milicję, było bardzo dużo broni z czasów wojny używanej do polowań jak np. kb Mauzer, z lunetą, ogromnie dużo broni sportowej długiej 5,6 mmm jak TOZ 17 używanej na drobną zwierzynę , jak suśliki. Było dużo dwururek jeszcze kurkowych ( z kurkiem zewnętrznym).
    Wojskowi mieli broń poza kontrolą cywilną. Praktycznie mieli co chcieli.
    Natomiast Syberia i ogromne połacie wschodu, tajgi – tam broń miał prawie każdy. Nawet muzealne berdanki i strzelby jednolufowe z czasów carskich. I polował na co chciał.Wojacy uśmiechali się gdy pytałem o zezwolenia , kontrolę, rejestrację. Tam każdy wiedział wszystko o innym obywatelu. Każdy praktycznie był informatorem. W Polsce było to pół na pół. Jak jest teraz – nie wiem ale na Syberii jest chyba tak samo jak było.
    kpt. M.Mozets(jnwsws).

  • Mozets

    W tych sprawach wszystko jest z grubsza podobne do autentycznego przypadku z jednej wsi na Podkarpaciu położonej przy olbrzymim kompleksie leśnym zasobnym w zwierzynę. Tuż po “transformacji” jak komuna upadła na 4 łapy do jednego stolarza mieszkającego tuż przy lesie zaglądnęli milicjanci (jeszcze). Poszli prosto do stolarni i znaleźli wszystko o czym doniósł im donosiciel. A było tam bardzo dużo broni myśliwskiej , od zwykłych dwururek, do rosyjskich “boków” i bardzo drogich sztucerów. Było sporo amunicji i to wszystko stało sobie po kątach zupełnie nie pozamykane , przysłonięte tylko deską lub sklejką. Milicjanci zabrali wszystko i stolarza także. Ten mówił im po drodze: chłopoki puśćta mnie i łodwieźta te giwery z powrotem bo bedzieta miały duże kłopoty. Milicjanci nie uwierzyli. Na posterunku zadzwonili do swojego przełożonego. Ten do następnego. A ten trzeci to chyba do samej Warszawy. Po godzinie zadzwonił ktoś z województwa i kazał zrobić to co doradzał im stolarz. Panowie jesteście inteligentni jak biesy , więc chyba nie muszę wyjaśniać co to było…