Dyrektor szkoły i nauczyciel oskarżeni o umyślne narażenie na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ucznia, który stracił oko na strzelnicy pneumatycznej

Były dyrektor jednej ze szkół ponadgimnazjalnych w Stalowej Woli oraz tamtejszy nauczyciel staną przed sądem za doprowadzenie w wyniku zaniedbań do wypadku, w którym jeden z uczniów na zajęciach na szkolnej strzelnicy stracił oko.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Rejonowego w Stalowej Woli.

Oskarżeni to 63-letni były już dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Stalowej Woli Włodzimierz S. i nauczyciel w tej szkole, 55-letni Krzysztof S., emerytowany wojskowy w stopniu majora. Obaj zostali zawieszeni.

Jak poinformował PAP rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury okręgowej Andrzej Dubiel, prokuratura zarzuciła oskarżonym umyślne narażenie uczniów korzystających ze strzelnicy na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu u 16-letniego wówczas ucznia. Chłopiec podczas zajęć na strzelnicy szkolnej został rykoszetem trafiony w oko.

Prok. Dubiel wyjaśnił, że strzelnica szkolna powstała bez żadnych zezwoleń, czyli była samowolą budowlaną – urządzono ją w pomieszczeniach dawnej biblioteki. Nie miała odpowiednich zabezpieczeń m.in. przed rykoszetami, które wcześniej wielokrotnie się zdarzały, o czym – zdaniem prokuratury – dyrektor wiedział, a zatwierdzony przez niego regulamin dopuszczał strzelanie bez używania okularów ochronnych.

Ponadto instruktor Krzysztof S. zezwolił uczniom na korzystanie z broni pneumatycznej w sali niespełniającej standardów bezpieczeństwa.

Obaj oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych im czynów i odmówili wyjaśnień. Za zarzucane im przestępstwa grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Do wypadku doszło w maju 2016 roku. Rafał, jeden z uczniów klasy sportowo-wojskowej w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Stalowej Woli, brał udział w zajęciach na strzelnicy szkolnej. W czasie ćwiczeń pocisk wystrzelony przez kolegę trafił Rafała rykoszetem w lewe oko. Mimo wysiłków lekarzy, oka nie udało się uratować. Chłopiec ma protezę.

Po wypadku strzelnica szkolna została zamknięta. Uczniowie korzystają z profesjonalnej strzelnicy w mieście. (PAP)


 

Sprawa moim zdaniem ważna, bo może dotyczyć każdego kto prowadzi strzelnicę pneumatyczną. Moim zdaniem prokurator grubo przesadził w stawianym zarzucie.

Poniżej kilka spostrzeżeń dla lepszego rozumienia sprawy.

Strzelnice pneumatyczne nie są tworzone na podstawie zezwolenia jakiejś władzy. Rozumiem gdyby ktoś zbudował budynek bez stosownego pozwolenia na budowę, to owszem można stawiać tezę o samowoli budowlanej. Jednak adaptacja pomieszczenia biblioteki na strzelnicę pneumatyczną z całą pewnością nie jest warunkowana zgodą czy pozwoleniem ze strony jakiegoś organu administracji. Można takiej adaptacji dokonać bez czyjeś zgody, tak jak można przestawiać meble we własnym domu bez pytania urzędnika o zezwolenie. Rozumiem, że marzeniem urzędasów jest wymaganie i w tym zakresie ich troskliwej kontroli, zatwierdzonej pieczątką w kolorze czerwonym. Może tak będzie wcale mnie to za czasów lewicowych rządów PiS nie zdziwi, ale nie jest dzisiaj.

Władza budowlana nic do sprawy uruchomienia strzelnicy pneumatycznej nie ma, nie istnieją żadne techniczne wymagania dla takich obiektów. Nic do sprawy nie ma również organ gminy, który zatwierdza regulamin strzelnicy, na podstawie art. 47 ustawy o broni i amunicji. Już wyjaśniam subtelności regulacji prawnych.

Zgodnie z art. 45 ustawy o broni i amunicji: Broń palna oraz inna broń zdolna do rażenia celów na odległość może być używana w celach szkoleniowych i sportowych tylko na strzelnicach. Przepis mówi o broni w rozumieniu ustawy o broni i amunicji. Przepisem definiującym pojęcie broni w rozumieniu tej ustawy jest art. 4 ust. 1. Przepis ten stanowi:

Art.  4. 1.  Ilekroć w ustawie jest mowa o broni, należy przez to rozumieć:

1) broń palną, w tym broń bojową, myśliwską, sportową, gazową, alarmową i sygnałową;
2) broń pneumatyczną;
3) miotacze gazu obezwładniającego;

4) narzędzia i urządzenia, których używanie może zagrażać życiu lub zdrowiu:

a) broń białą w postaci:

ostrzy ukrytych w przedmiotach niemających wyglądu broni,
kastetów i nunczaków,
pałek posiadających zakończenie z ciężkiego i twardego materiału lub zawierających wkładki z takiego materiału,
pałek wykonanych z drewna lub innego ciężkiego i twardego materiału, imitujących kij bejsbolowy,
b) broń cięciwową w postaci kusz,
c) przedmioty przeznaczone do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej.

Przedmioty opisane w punkcie 3 i 4 odpadają, bo nie są zdolne do rażenie celów na odległość. Są bronią w rozumieniu ustawy, ale nie o nich stanowi art. 45 ustawy, bo ten przepis wymaga aby były zdolne do rażenia celów na odległość. Art. 45 mówi zatem o broni palnej, w tym broni bojowej, broni myśliwskiej, sportowej, gazowej, alarmowej i sygnałowej oraz o broni pneumatycznej. Te rodzaje broni mogą być wykorzystywane jedynie na strzelnicach, w celach szkoleniowych i sportowych. 

Bronią pneumatyczną w rozumieniu ustawy (art. 8) jest niebezpieczne dla życia lub zdrowia urządzenie, które w wyniku działania sprężonego gazu jest zdolne do wystrzelenia pocisku z lufy lub elementu ją zastępującego i przez to zdolne do rażenia celu na odległość, a energia kinetyczna pocisku opuszczającego lufę lub element ją zastępujący przekracza 17 J. Urządzenia pneumatyczne używane na strzelnicach pneumatycznych nie są bronią pneumatyczną, chociaż są tak potocznie nazywane. W języku potocznym można by użyć nazwy wiatrówka, urządzenie pneumatyczne, bo przecież nie jest to broń w  rozumieniu przepisów ustawy o broni i amunicji. Broń pneumatyczna podlega rejestracji, a przecież nikt w to się nie bawi, tylko kupuje urządzenia wystrzeliwujące pocisk z energią poniżej 17J.

To o czym piszę powoduje istotne konsekwencje prawne. Najważniejsza jest taka, że urządzenia pneumatyczne mogą być używane w innych miejscach niż strzelnica w rozumieniu ustawy o broni i amunicji, np. na strzelnicach pneumatycznych. Albo odwrotnie nieco ujmując problem, miejsce do strzelania z urządzeń pneumatycznych nie jest strzelnicą w rozumieniu ustawy o broni i amunicji, chociaż potocznie można o tym miejscu mówić strzelnica pneumatyczna. Tym samym nie wymaga niczyjej zgody.

Tyle tytułem wyjaśnienia z zakresu ustawy o broni i amunicji. Mam nieodparte wrażenie, że prokurator stawiający zarzut nie zmusił się nawet do rozważenia tych okoliczności, o których tu wspominam. Zdradza go uznanie pomieszczenia strzelnicy pneumatycznej adoptowanej z biblioteki jako samowoli budowlanej.

Jestem przekonany, że na tym zasadza się główna “idea” oskarżenia. Bez pozwalania zrobili strzelnicę, zatem obiekt jest niebezpieczny, bo pozwolenie sprawia, że jest bezpieczny, o tym wiedzieli, bo wiedzieli, że nie mają pozwolenia, zatem ich działanie jest umyślne. Jeżeli taka “logika” świeciła nad tworzeniem aktu oskarżenia, oparta została o najczystszą w świecie niewiedzę i to niewiedzę o prawie.

Sam zarzut kryminalny, też moim zdaniem słaby. Prawdopodobnie przepisem użytym w akcie oskarżenia jest art. 160 kodeksu karnego. Przepis ten opisuje zmamiona przestępstwa narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Przestępstwo ma typ podstawowy umyślny, kwalifikowany czyli surowej zagrożony, a znamieniem kwalifikującym jest obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo. Jest też narażenie na niebezpieczeństwo w formie nieumyślnej.

Gdy z faktów leżących czyny wyjmie się samowolę budowlaną na przegraną jest skazane żądanie skazania za przestępstwo umyślne w formie podstawowej i kwalifikowanej. Można by się zastanawiać nad przestępstwem nieumyślnym, bo pojawia się w opisie faktów to, że rykoszety występowały wcześniej i coś tam piszą o okularach ochronnych, ale to na dłuższe rozważania, które wykraczają już poza ramy tego co dzisiaj chciałem sprawie napisać. 

Tak czy inaczej uważajcie, licho nie śpi, przypadki się zdarzają, a jak pojawia się poważna krzywa ludzka, to oprócz ofiary musi być i winny, aby zadośćuczynić złości społecznej, która zawsze w takich sytuacjach się pojawia.

Pamiętajcie proszę, że ta strona działa i mam dostęp do serwisu PAP wyłącznie z tego powodu, że ktoś ją dobrowolne wesprze darowizną, a ja poświęcę na jej redagowanie swój czas. Może właśnie z tego powodu możecie tu czytać nie to co ucho łechce, a to co jest czasem bolesną nawet prawdą.

  • Krzysztof Jabłoński

    Pan Andrzej dziś wyraźnie w lepszej formie: rzeczowo, konkretnie i na temat.

    Taka drobna uwaga: “Broń pneumatyczna podlega rejestracji, a przecież nikt w to się nie
    bawi, tylko kupuje urządzenia wystrzeliwujące pocisk z energią poniżej
    17J.” Nie docenia Pan środowiska FACowców. To twardzi ludzie – jeszcze nie wszyscy wymarli.

  • Capribestyja

    Ne mogę nie dorzucić swoich trzech groszy pod tym wpisem, zwłaszcza że oglądałem jakiś czas temu reportaż o opisanym tu tzw. “poszkodowanym” a w moim mniemaniu leniu, gamoniu, sknerze i pieniaczu. Fakt że to dzieciak nie mniej jednak takie cisną mi se na usta określenia. Dlaczego ? Dzieciak i jego matka kreują się na wielce poszkodowanych przez obsługę strzelnicy. Że nie zapewnili środków bezpieczeństwa , że obiekt nie przystosowany, że instruktor jakimiś tekstami typu “jesteś chłop czy baba?” rzucał itd. itp. Tylko że… Jeśli strzelnica nie odpowiada to się na nią nie chodzi. Zwłaszcza że jest dostępna miejska strzelnica dużo lepiej wyposażona. Z tego co wiem to zajęcia były nie obowiązkowe. jeśli uczęszczał to dlatego że chciał. Okulary z tego co mówił w reportażu były na strzelnicy dostępne tylko nikt nie korzystał bo ponoć miały szkła zmatowiałe. No ale k… mać ! Jak tak ,to idę do sklepu z art. BHP i za 20 złotych kupuję byle jakie okulary i to wystarczy. No ale to pod warunkiem że jestem myślącym człowiekiem i dbam o swoje zdrowie a nie gnojkiem który ma zlew na wszystko a potem szuka winnego własnej głupoty.
    W zasadzie to pewnie bym zlał to wszystko i pewnie nawet stanął po stronie dzieciaka gdyby nie pewien szczegół. Zaczął w pewnym momencie opowiadać o swoich zrujnowanych marzeniach a marzeniem tym było startowanie w wyścigach motocyklowych. Zaczął pokazywać swój motocykl, kombinezon, kask itd.
    I co z tego ?
    Ano to że akurat siedzę w tym temacie i potrafię ocenić ile co kosztuje. Stać gówniarza na motocykl za kilkanaście tysięcy, markowy kombinezon za kolejnych kilka, kask z około dwa, buty za kolejne dwa itd. a k… nie stać było na okulary za 20 złotych.
    Jak to jest ofiara to chyba losu i własnej głupoty.

    • fshiper

      Niestety, jaki by nie był ten dzieciak, to chyba po to jest opiekun, żeby dbać o bezpieczeństwo – np okulary, skoro zdarzały się wcześniej takie rykoszety. Każdy z nas był dzieckiem i chyba wiadomo ile rozsądku jest w takim nastolatku.
      Nikt nie chciał źle, ale jak już się stało, to widocznie dzieciak wyczuł szansę na jakieś odszkodowanie za te swoje “niezrealizowane marzenia”.

  • Maciej Mendel

    No i znowu w świat idzie wiadomość że lepiej nic nie robić dobrego i się nie wychylać. Gdyby dyrektor i nauczyciel sprawę olali i zamiast uczyć dzieci strzelania puścili je do domu grać na PS3 to by mieli święty spokój. A tak mają problem.

    W tym świecie niestety nie ma już czegoś takiego jak nieszczęśliwy wypadek. Zawsze musi być winny. To smutne, bo często w ten sposób winnymi zostają ludzie którzy de facto nic złego nie zrobili.

    • Mozets

      Macieju – oczywiście, że i dyrektor i major chcieli dobrze. I na pewno ogromna ilość uczniów nauczyła się tam strzelać celnie. Ale dyrektor odpowiada w szkole za wszystko. I powinien być czujny. Major także powinien ( jako odpowiedzialna osoba , która w wojsku na pewno widziała wiele rzeczy niebezpiecznych) mieć światełko czerwone w głowie i popytać innych instruktorów na innych strzelnicach jakie są niebezpieczeństwa i jak ich unikać. A tutaj coś chłopa uśpiło. I to jest ta “wina”. Nie chodzi o asekuranctwo ale o zwykłe uszanowanie doświadczenia innych osób i wykorzystanie tego dla dobra wspólnego i bezpieczeństwa ludzi. Życie i zdrowie ludzi jest wartością nadrzędną.

  • Romek Ja

    Dobra wiadomość jest taka, że zarzuty są wywindowane absurdalnie, przez co łatwiej będzie je obalić. Być może są obliczone na “negocjowanie” i dobrowolne poddanie się karze.

    • norfonde

      Tak, bo to była “troszeczkę” ich wina, a nie tak całkiem na serio. Brednie.

    • Krzysztof Jabłoński

      A co jeśli leniwy/nieuważny/przemęczony sędzia absurdalne zarzuty przyklepie i człowiek będzie miał dziesięć razy bardziej przesrane? Słyszałem, że niektórzy sędziowe (zwłaszcza pierwszej instancji) mają tyle spraw do przerzucenia, że nawet akt nie czytają, tylko rozprawa -> wyrok -> następny. A potem musi człowiek w apelacji walczyć o sprawiedliwość już jako skazany.

    • Capribestyja

      Trzeźwo myślący sędzia powinien, nawet po pobieżnym zapoznaniu sie ze sprawą , postępowanie umorzyć, powództwo oddalić i temat zakończyć. Po czym zainteresować się postępowaniem rodziców bo z tego co było w reportażu wynikało że dzieciak nieraz mówił matce że latają tam rykoszety więc Ona jako odpowiedzialny rodzić powinna odradzić mu chodzenie tam a jeśli koniecznie chciał trenować to pójść do sklepu i kupić okulary nie za 20 zł tylko z 220 zł. Ona najwyraźniej to lekceważyła a to oznacza że albo jest osobą nieodpowiedzialną i niedorosłą do pełnienia obowiązków rodzicielskich albo nie dopełniła tych że obowiązków a na to są zdaje się jakieś paragrafy. Skoro można dziecko zabrać z rodziny tylko dlatego że jest biedna, skoro można karać rodzica za przewożenie dzieciaka w samochodzie bez fotelika i tym samym narażanie go na niebezpieczeństwo to tym bardziej ktoś powinien się zainteresować rodziną która pomimo dobrych warunków materialnych lekceważy bezpieczeństwo dziecka pomimo pełnej świadomości istniejącego zagrożenia a tak właśnie było w tym przypadku.

    • Mozets

      Zarzuty są rzeczywiście wywindowane bo taka jest rola prokuratora. Tak to już jest. Natomiast można zarzucić nieumyślność , gdyby ustalono, że prowadzący strzelania ( i budowniczy strzelnicy) nie wykazali się wystarczającą wiedzą i doświadczeniem w sprawie balistyki pocisków małej prędkości. Nie dołożyli wystarczającyh starań o zapoznanie się ze specyfiką strzelań w obiektach zamkniętych i adaptowanych. Że wykazali ignorancję pomimo empirycznych faktów występowania odbić pocisków ( moim zdaniem nie były to rykoszety tylko odbicia sprężyste) i zlekceważyli to. Pomimo to sprawa powinna się zakończyć wypłaceniem odszkodowania z ubezpieczenia. Czy na gruncie cywilnym czy karnym – nie wiem. Koszty polubownego załatwienia winna ponieść szkoła ( oświata). Jednak winy umyślnej ( jakkolwiek bezmyślnej) tutaj nie widzę.
      kpt.M.Mozets spec. uzbr.

  • norfonde

    Pierwszy krok to odsunięcie od sprawy prokuratora-imbecyla, który nie dość, że prawa obowiązującego nie zna to jeszcze tworzy własne. Poźniej można dyskutować.

    Sprawy nie znam i samego zdarzenia nie skomentuję.

    Rzuciła mi się w oczy jeszcze jedna ciekawostka na końcu depeszy – “profesjonalna strzelnica w mieście”. Chodzi zapewne o to, że ma klimatyzację i atest od dziada z lok’u, które to zabezpieczą korzystajacych od zła wszelkiego, włącznie z nieplanowaną ciążą.

    • Mozets

      Strzelnicę o której mówisz znam. Nie ma tam żadnej klimatyzacji. To przebudowana ta sama strzelnica LOK gdzie od lat 60 strzelano i nie było tam żadnego wypadku z bronią. Miała nawet stanowiska (oś 50m) jak na owe czasy pod dachem w specjalnym pawilonie . Po roku 1990 LOK wynajął piękne, obszerne – w zimie ogrzewane kaloryferami pomieszczenia stanowisk – firmie handlującej szybami samochodowymi i teraz strzelcy na osi 50m strzelają z “pola” (lub “dworu” w kongresówce…) . Za plecami mają pozamykane, zablokowane drzwi 10 stanowisk. Strzelnica straciła możliwość organizowania zawodów na osi 50m bo nie mierzy już regulaminowych 50m. (PZSS). Na strzelnicy wybudowano łapacze i przesłony. Sama strzelnica jest w pięknym miejscu tuż przy mieście w starym lesie sosnowym. Wysokość wału głównego kulochwytu wynosi od poziomu 20m . Jest wcięty w zbocze wysokiego wzgórza.
      Obok jest oś 25 m z pawilonem parterowym nieogrzewanym . 6 stanowisk zamykanych drzwiami , które są poczatkiem linii ognia. Były tam dwa zestawy do strzelań szybkich z pulpitami sterującymi ale nie wiem czy jeszcze są.
      W podziemiach budynku strzelnica pneumatyczna 10m 6 stanowisk.

  • PK

    Ma Pan oczywiście rację, jeśli chodzi o zarzuty dotyczące “samowoli budowlanej” i z nim związanymi dalszymi.

    Natomiast należy się zastanowić, na ile nauczyciele ponoszą odpowiedzialność za sam wypadek. Chociażby ze względu na fakt dopuszczenia strzelania bez okularów ochronnych. Raczej w kategoriach “nieumyślnego spowodowania”, ale wciąż…
    Któryś z kolegów napisał, że to wina dzieciaka, bo mógł sobie kupić okulary, jeśli nie pasowały te dostępne na miejscu (stać go!), a jak nie, to nie korzystać z tej strzelnicy. I w “normalnych” warunkach bym się zgodził. Tyle, że tutaj mamy do czynienia z “zajęciami szkolnymi”, czy obowiązkowymi czy dodatkowymi, to nie ma znaczenia.

    • Mozets

      PK – jak jest dobrze to OK. Ale jak się coś stanie zaraz jest 492 przepisy , których nie przestrzegaliśmy. Sprawy budowlane – nawet remontów i przeróbek, przebudów, są obwarowane szczegółowymi przepisami . I wymagają zezwolenia urzędników. Spróbuj zrobić remont willi i zmień tylko wymiar okien, nawet wyburzyć schodów wewnętrznych nie wolno samemu – bez zezwolenia .Musi być zaraz dziennik budowy, kierownik budowy, inspektor ( każdemu trzeba płacić). I tego chyba dopatrzył się inspektor budowlany. W tej chwili nawet gniazdka dodatkowego samemu nie wolno zrobić – bo w razie pożaru – nie dostaniesz ubezpieczenia.

  • TakieTamLicho

    Jedyne do czego prokurator tak naprawdę ma tu prawo się czepiać jest brak egzekwowania okularów ochronnych i ewentualna jakość okularów na tej strzelnicy.Tyle.

    Zaniedbanie – no na pewno, jeśli chodzi o regulamin który powinien tych okularów wymagać. Cała reszta zarzutów – śmiech na sali i dobry dowcip – gdyby nie to,że to się dzieje naprawdę.

  • Jarek Lew

    Dawno temu w ramach zajęć nadobowiązkowych z PO mieliśmy strzelanie z wiatrówki.

    Sala lekcyjna została przed każdym strzelaniem profesjonalnie przygotowana, wynieśliśmy ławki, wieszaki, przynieśliśmy kilka materaców do leżenia i strzelaliśmy.

    Nie wiem co trzeba zrobić żeby ołowiany grzybek odbił się i wrócił do linii strzału. Brak mi wyobraźni jak taki pocisk może rykoszetować i powodować zagrożenie dla ludzi.

    Albo faktycznie “strzelnica” była całkowicie nieprzemyślana i organizator jest winny (oczywiscie zarzuty prokuratora są mocno przesadzone), albo była taka samowola wśród dzieciaków że doszło do wypadku.

    • Mozets

      Zapewniam Jarku, że od takiej płyty jak na tym zdjęciu pocisk Diabolo odbija się ( nie zawsze ale często) i wraca do strzelającego, uderzając najczęściej w piersi poniżej głowy. Ale zdarza się ,że wraca dokładnie na poziomie twarzy. Sam tego doświadczyłem na początku kariery zawodniczej. Dlatego później jak urządzałem strzelnice pneumatyczne – zawsze wykładałem ścianę blachą. Na blasze pocisk zamienia się po uderzeniu w cienki placuszek ołowiu i spada na ziemię tuż przy ścianie. Na tym zdjęciu jest płyta OSB – niezwykle sprężysta. Fizyk z łatwością obliczy z jaką V wróci pocisk gdy jego energia nie zostanie wytracona lecz jej wektor zostanie skierowany przeciwnie ( kat padania równa się kątowi odbicia). Jeśli płyta nie zostanie wgnieciona to na zasadzie Newtona akcja = reakcji pocisk wróci do strzelca z niewiele mniejszą energią, wyhamowaną jedynie przez opór powietrza i działającą na niego siłę ciężkości przyśpieszenia ziemskiego.
      https://uploads.disquscdn.com/images/5d62dad9a23b422b8f60006c309b6278d3b470718b7196ae59b9a8a0465fa8e2.jpg

  • norfonde

    Skoro tak wygląda wiedza młodzieży nt. broni to nie ma co się dziwić, że są wypadki. https://uploads.disquscdn.com/images/8926ec3bc6e86cd8efe0087e0f0a7a6bc9f198cf6720280d7384f566548d3b50.jpg

    • Rattus Rattus

      Lufa prawie w ustach?! Furda, błahostka!!! Gorsza sprawa z tymi pazurami. W klasach mundurowych paznokcie mają być malowane na matowo wg wzoru pantera leśna;)

      • Mozets

        Rattus – co chcesz od dziewczyny. Fajna, sympatyczna, młoda , ładnie jej w mundurze. Nauczyciel kazał jej pilnować broni – to trzyma ją w ramionach jak dziecko. W ręku telefon komórkowy z przygotowanym numerem 997 – gdyby ktoś chciał odebrać jej broń. Ukryta jest za murowaną osłoną chroniąca przed ogniem npla z przewidywanego kierunku natarcia. Prowadzi ciągłą obserwację – nie śpi i nie odkłada broni. Ja bym jej dał od razu “peta” czyli starszego szeregowego. Paznokcie u kobiety żołnierza mogą być dodatkową straszliwą wunderwaffe. Nie wiecie co kobieta może zrobić takimi paznokciami. Ja wiem. To jest gorsze od ataku Bruc’a Lee.

        • Rattus Rattus

          Tak, powinienem pokładać większą nadzieję w młodzieży. Nie dostrzegłem ewidentnych pozytywów.

  • Marcin_staćmnie

    Znam tą strzelnicę pneumatyczną korzystałem z niej kilkakrotnie jeszcze w czasach szkolnych. Większość moich kolegów z tamtych czasów strzelała na niej chodź raz i do dziś miło wspominamy te czasy.

  • Anna

    “Profesjonalna strzelnica w mieście” to przede wszystkim koszt, sądzę, że nie do udźwignięcia przez znaczną część młodzieży. Bardzo wielka szkoda. A można byłoby kupić nowe okulary i czymś obić ściany….

    • Mozets

      Panowie. Istotnie ta strzelnica miała podstawową wadę. Człowiek, który adaptował pomieszczenie na strzelnicę nie wiedział o jednej rzeczy. Którą każdy instruktor, zawodnik, profesjonalnie zajmujący się strzelectwem wie doskonale. Cała ściana kulochwytów ( łapaczy) musi być wyłożona miękką blacha stalową lub tylko ewentualnie pas o szerokosci 1 lub 1,5 m. Reszta to może być tynk od którego pocisk grzybkowy ołowiany Diabolo się nie odbije. Natomiast nie wolno na tej ścianie umieszczać żadnych elementów drewnianych. Np. płyty paździerzowej, desek, czy płyty OSB. Uczeń , który uległ wypadkowi nie został trafiony w oko rykoszetem. Tobyło tzw. “odbicie sprężyste” dokładnie do tyłu czyli w kierunku stanowisk strzeleckich. Moim zdaniem ( bo nie jestem prokuratorem) pocisk odbił się właśnie od płyty drewnopodobnej , którą wyłożona była ściana. Prawdopodobnie zrobiono to dla celów estetycznych – ale skutki tej niewiedzy były tragiczne. Okulary oczywiście zapobiegłyby wypadkowi i ja zawsze nakazywałem strzelcom zakładanie ich w trakcie strzelania. Pozostaja jeszcze niejasne doniesienie ( przecieki) iż odłamek wyjęty z oka poszkodowanego nie był częścią pocisku Diabolo. I tutaj już snuję nieuprawnione domysły ale poparte doświadczeniem , że czasem młodzież na strzelnicy wkłada do lufy kb pneumatycznego dostepny na rynku śrut stalowy okrągły. Na który żadna najbardziej profesjonalna strzelnica nie pomoże. Taki pocisk potrafi odbijać się kilkakrotnie pod róznym kątem od ścian i elementów wyposażenia strzelnicy zanim wytraci prędkość. Tępiłem to zdecydowanie na strzelnicach. A sprawcy takich czynów byli odsuwani od strzelania.

      • Anna

        Nie wiem, miałam na myśli raczej miękki karton-gips czy coś w tym rodzaju, nie twarde płyty OSB. I nie sam tynk – może być bardzo różny, w domu mam taki pancerny, że wszystko by się od niego odbiło, gwoździa nie można wbić normalnie. Nie mam doświadczenia ze strzelaniem z broni pneumatycznej, ale widziałam efekty działania śrutu (rykoszet od blachy stalowej) w postaci krwiaka na podbródku (cudzym) – na szczęście oczy były osłonięte. Na strzelnicy, na którą chodzę strzelamy z bocznego oraz centralnego zapłonu i nikt nie wchodzi tam bez okularów, nawet, jeżeli siedzi z tyłu i się przygląda, także i podczas ładowania broni i w ogóle cały czas. Na strzelnicy pneumatycznej chyba powinno być podobnie. I przede wszystkim żadnych wygłupów i “eksperymentów” z wkładaniem do broni dziwnych rzeczy (nie mówię, że w tym przypadku tak było, tylko tak ogólnie). A tak – ucierpiał poszkodowany, ale i nauczyciel oraz dyrekcja. Strzelnica zlikwidowana a w świat idzie kolejny przekaz o niebezpieczeństwach, związanych ze strzelectwem A mogło być tak pięknie…

        • Mozets

          Pani Anno. Nie neguję,że mogła być pani świadkiem rykoszetu na strzelnicy pneumatycznej. Proszę jednak nie łamać sobie głowy co do materiału na zabezpieczenie ściany kulochwytu tej części , która nie jest pokryta blachą stalową. To budowlańcy i instruktorzy strzelectwa mają dobrze rozpracowane. Nie naszym zadaniem (tutaj ) jest szczegółowy opis konstrukcyjny i rysunki techniczne z wykazem materiałów, PN ( polska normą na nie ) atestami itp. ( czyli Projekt Budowlany). Blacha stalowa musi być w części najbardziej narażonej na uderzenia pocisków. A reszta ściany czołowej ( prostopadłej do linii stanowisk) nie może być na pewno pokryta tymi materiałami o jakich mówiłem. ( drewno, płyta OSB). Tynk wapienny gruby na murze ceglanym zupełnie dobrze zabezpiecza przed rykoszetami i odbitkami .Tylko nieładnie wygląda po jakimś czasie… Natomiast to o czym pani mówi ( to twarde w domu ) to jest beton z wielkiej płyty rzeczywiście twardy aż dzwoni. Na nim tynku z zasady się nie stosuje a tylko cienką szpachlówkę – gładź .
          Pani Anno na prawidłowo zbudowanej strzelnicy rykoszety ( docierające do stanowisk strzeleckich) są praktycznie niemożliwe. Dlatego też stosuje się po bokach strzelnicy na ścianach specjalne ekrany pod kątem wyłapujące ewentualne rykoszety. Kiedy taki rykoszet może powstać? Wtedy gdy strzelnica liczy sobie np. 20 stanowisk i ktoś z 1 stanowiska oddaje strzał do powiedzmy 18 stanowiska . ( To się czasem zdarza gdy strzelcy robią sobie kawały strzelając komuś “zero” w białym polu.) I dodatkowo (pechowo) pocisk Diabolo trafia na jakieś zmyślne zwichrowanie blachy łapacza lub ekranu. Ale jak mówię dalsze ekrany po bokach winny to wyłapać. Proszę sprawdzić to na strzelnicy i podpowiedzieć instruktorowi o takiej możliwości. Widezę ,że rzeczywiście jest pani strzelcem zawodnikiem , pozdrawiam więc i życzę wysokich wyników.
          kpt. M.Mozets specjalista uzbrojenia, instruktor strzelectwa, sędzia strzelectwa sportowego. (jnwsws) .

          • Anna

            Dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź, dodam tylko, że uraz podbródka, o którym pisałam, nie był wynikiem strzelania na strzelnicy, a rykoszetu w wyniku pewnego, właśnie, “eksperymentu” z wiatrówką poniżej 17 J, przy którym zresztą nie byłam. Gdyby trafione zostało oko, trudno powiedzieć, ale konsekwencje byłyby chyba tragiczne, a tak – krwiak znikł w ciągu dwóch tygodni. Jak widać, okulary warto rzeczywiście nosić we wszelkich sytuacjach, związanych ze strzelaniem.
            Strzelnica, na którą chodzę wydaje się zbudowana rozsądnie i moim zdaniem najgorszy wypadek, jaki może się tam zdarzyć to poślizgnięcie się na łusce. Temat natomiast interesuje mnie “na zaś”.

            PS. Nie mieszkam w bloku z wielkiej płyty, mam ściany z cegły i tynki cementowo-wapienne (miały być “solidne” i wykonawcy chyba się trochę za dużo cementu wsypało). W innych pomieszczeniach mam tynki gipsowe i są zupełnie inne.

          • Mozets

            OK. Łuski winny być zbierane przez każdego strzelca po zakończeniu konkurencji (treningu). Jak jest ich bardzo dużo dobrą metodą jest zamiatanie miotłą.