Prywatne policje w Wielkiej Brytanii

W Wielkiej Brytanii jeśli policja nie może rozwiązać sprawy, to obywatel może zwrócić się do prywatnej policji. Usługa taka kosztuje 200 funtów, czyli około 950 zł miesięcznie. Można nazwać to powrotem do korzeni. Niewiele osób zapewne wie, że takie właśnie były początki egzekwowania prawa na Wyspach. Gazeta The Sun podała:

Wygląda na to, że firma TM Eye ma na swoim koncie więcej rozwiązanych prywatnych śledztw niż jakakolwiek inna organizacja, poza RSPCA (Królewskie Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt).

Firma oferuje usługę nazwaną “My Local Bobby” — “Mój Własny Dzielnicowy”, która kosztuje mieszkańców bogatych dzielnic około 200 funtów miesięcznie. Patrolowanie ulic jest w to wliczone.

TM Eye pracowała nad sprawami trzech morderstw, których nie udało się rozwiązać policji państwowej. Podejmują interwencje w przypadku zgłoszeń gwałtów, poszukiwania zaginionych osób, włamań, kradzieży,  prześladowań i szantażu.

W ciągu dwóch lat dzięki ich działalności udało się skazać 403 przestępców za oszustwa, kradzież własności intelektualnej i inne wykroczenia. 43 osoby trafiły za kratki.

Gazeta The UK Daily Mail podała:

(Rozwiązali) sprawy trzech głośnych morderstw, w przypadku których państwowa policja była bezradna. Jedna z nich związana była z zarzutem korupcji i ukrywania się.

W firmie pracują emerytowani detektywi i eksperci od cyber-bezpieczeństwa ze Scotland Yardu,  National Crime Agency i GCHQ (brytyjska służba specjalna zajmująca się zbieraniem i oceną informacji). Rozwijają swoją działalność w coraz to nowych obszarach nie związanych z ich pierwotną specjalizacją w śledztwach finansowych.

Warto przeczytać:

Godna polecenia jest książka Rothbarda pt. „Złoto, banki, ludzie – krótka historia pieniądza” wydana w 2004 roku przez wydawnictwo Fijor Publishing. Rothbard był zdania, że aktualne zmonopolizowanie dostarczania przez państwo usług związanych z bezpieczeństwem (policja, wojsko) o wiele efektywniej i taniej mogłoby być świadczone przez podmioty prywatne na zasadach wolnorynkowych.

Murray N. Rothbard “Anatomia Państwa” – mises.pl

(źródło crimeresearch.org opracowanie Tomasz Trocki)


Szczerze pisząc aż nie do wiary, że w kraju uskuteczniającym poprawność polityczną takie rzeczy. Anglosasi często byli odważni w swoich poczynaniach. Chociaż w tej sprawie Polska, a właściwie I Rzeczpospolita też ma swoje sukcesy. Prywatne armie manatów nie były niczym nadzwyczajnym w Złotym Wieku Rzeczpospolitej.

Wraz ze wzrostem centralizmu państwa, zawłaszczania przez zwyrodniałych polityków coraz to nowych dziedzin społecznego życia, wprost nie do pomyślenia jest w Polsce masowe posiadanie broni, a co dopiero istnienie prywatnych Policji.

  • Rattus Rattus

    W Polsce działają prywatni przewoźnicy kolejowi. Głównie towarowi, bo wożenie cargo jest rentowne. Ustawa o transporcie kolejowym dawała im możliwość stworzenia własnych straży ochrony kolei o uprawnieniach identycznych* z SOK-iem państwowej spółki PKP PLK. Żaden prywaciarz, według mojej wiedzy, nie skorzystał z tej szansy na sformowanie własnej “policji”. Bezpieczeństwo jest częścią tych kosztów, które kapitaliści chętnie uspołecznią.

    * Formacje takie mogą mieć broń, środki przymusu, pojazdy uprzywilejowane. Są na terenie kolejowym uprawnione do legitymowania, karania za wykroczenia, działania w cywilnych ubraniach, legitymowania, zatrzymania pojazdu…

  • Krys53

    A agencje ochrony (Konsalnet, Gwarant, itp) to nie prywatne służby bezpieczeństwa, ja nie mówię o przysłowiowych “rencistach” a mówię o grupach interwencyjnych, uzbrojonych, wyszkolonych, złożonych z były mundurowych…