Japoński artysta skazany na Białorusi za przewożenie broni wyszedł z więzienia

Japoński artysta Daichi Yoshida, który w 2016 roku został zatrzymany na lotnisku w Mińsku za przewożenie części zabytkowego karabinu, a następnie skazany na pobyt w kolonii karnej, został we wtorek wypuszczony na wolność w związku ze złagodzeniem kary.

W sierpniu 2016 roku Yoshida wracał z Ukrainy do Tokio z przesiadką w Mińsku. Został zatrzymany za przewożenie w bagażu elementów broni palnej, zabytkowego karabinu Mosina, chociaż na lotnisku w Kijowie poinformował o przewożonym przedmiocie i wpuszczono go do samolotu.

W kwietniu 2017 roku Yoshidę skazano na cztery lata i sześć miesięcy kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za próbę nielegalnego przewiezienia broni palnej przez granicę Białorusi.

Pierwotnie apelacje w sądzie mińskim i Sądzie Najwyższym nie przyniosły efektów. Jednak na początku maja kolegium Sądu Najwyższego ds. karnych, rozpatrując sprawę na wniosek przewodniczącego sądu, zdecydowało, że pierwszy wyrok był zbyt surowy i złagodziło go do roku i dziewięciu miesięcy pozbawienia wolności.

Rodzina Japończyka z apelem o pomoc zwracała się do prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki.


 

W świecie normalnym czyn jaki popełnił Daichi Yoshida byłby objęty. Jakież zagrożenie może nieść ze sobą przewożenie broni palnej, zabytkowej, w sytuacji gdy przewożący niczego nie ukrawa. Z okoliczności wynika, że broń nie będzie służyła niczemu niebezpiecznemu. Kolekcjoner wiezie cenną dla niego broń do domu.

W świecie urządzonym jako systemy komunistyczne lub postkomunistyczne, albo nawiązujące do tych wzorców, broń sama w sobie jest niebezpieczna. Nie akceptuję takiego podejścia. Broń palna to także dzieło sztuki, to także obiekt historyczny. Jak można karać i to tak drakońskimi karami za samo posiadanie eksponatu.

Białoruś? O, nie w Polsce robi się podobnie.

Pamiętajcie proszę o wsparciu Fundacji Trybun.org.pl. Ta strona istnieje dzięki zaangażowaniu tych, którzy finansują jej działanie. Wspieranie tego co robię jest wówczas, gdy opiera się nie o słowa, a o czyny.