Prawo posiadania i noszenia broni jest bardzo polityczne

Od czasu do czasu słyszę słowa ludzi, że broni palnej nie można łączyć z polityką. Przez jakiś czas wydawało mi się, że słuszne jest myślenie polegające na tym, że jakkolwiek od polityków trzeba domagać się zmian prawa, ale nie można angażować się w politykę będąc jednocześnie działaczem społecznym. Argumentem na to miało być przekonanie, że jak się zaangażujesz politycznie, to politycy z całą pewnością nic nie zmienią w sprawie broni, a tak jest jakaś szansa. Nie można być konkurencją dla polityków. Tak myślałem, ale odrzuciłem to myślenie.

Takie przekonanie oparte jest o fałszywe założenia. Zorientowałem w trakcie moich wielu wizyt w Sejmie, jako działacza społecznego reprezentującego Ruch Obywatelski Miłośników Broni, że wszystkie bez wyjątku siły polityczne, które są w Sejmie, nie są przyjazne prawu Polaków do posiadania broni. Nawet nie są względnie obojętne, są przeciwne. Zdarzają się wprawdzie pojedynczy posłowie, który publicznie coś na temat posiadania broni mówią składnie. Nabrałem przekonania, że oni są akceptowani aby dawać Polakom nadzieje, że jednak czegoś pozytywnego może oczekiwać po tym czy innym ugrupowaniu. Przykład z PiS. Był tam kiedyś poseł Pięta. Naprawdę fajnie gadał, czynił nawet dość stanowcze obietnice. Jak się okazuje w istocie niewiele miał do powiedzenia w PiS-ie, aż któregoś dnia został publicznie skompromitowany i słuch po nim zaginął. Dzisiaj w klubie poselskim PiS jest pani Anna Maria Siarkowska. Oceniam jej rolę jako podobną do roli jaką pełnił poseł Pięta. To funkcja harcownika. Też niewiele może, dość składnie mówi, ale nic z tego gadania nie wyjdzie. Fakty są takie, że prezes PiS to skrajny socjalista, jest przeciwny prawu Polaków do posiadania i noszenia broni i koniec.

Jak wiecie zdarzyło się nawet tak, że udało się namówić posłów, a właściwie to poseł Bartosz Józwiak namówił swoich klubowych posłów do podpisania projektu ustawy o broni i amunicji. Tylko co z tego, skoro ktoś schował ustawę do szuflady. Nawet nie wiemy kto, wiemy tylko, że to ktoś z PiS-u. Zaangażowanie pojedynczych polityków w sprawy broni palnej, przy obecnym systemie partyjnym, gdzie prezes partii decyduje o wszystkim, ma tylko za cel kanalizowanie nastrojów społecznych.

Od dawna dostrzegałem to, że stosunek polityka/polityków do prawa ludzi do posiadania i noszenia broni jest jednym z podstawowych kryteriów odróżniania lewicę od konserwatyzmu (prawicy). Kto nie uznaje i nie dąży do zapisania w prawie naturalnego prawa do posiadania i noszenia broni, jest politykiem lewicowym choćby uskuteczniał na co dzień bogoojczyźniany patriotyzm. Na nic zaklinanie rzeczywistości. Wrogość czy nawet obojętność wobec prawa ludzi do posiadania i noszenia broni to cech lewicowego polityka, niezależnie od etykiety którą się posługuje.

Gdy się zorientowałem, że żaden, absolutnie żaden ruch polityczny w Polsce, nie stawia sobie za cel realizacji naturalnego prawa Polaków do posiadania i noszenia broni, odrzuciłem myślenie, że nie można łączyć działalność społecznej z angażowaniem się w działalność partyjną. Skoro politycy co do zasady są lewicowi, nie chcą się tą ważną sprawą zajmować – a ktoś przecież musi – to czy mam prawo stać/siedzieć z założonymi rękami albo naiwnie myśleć, że jednak coś pozytywnego się stanie? Takie pytanie powinien zadać sobie każdy was, czytelnicy tego bloga i każdy kto chce aby praworządni Polacy mogli posiadać broń palną. Zupełnie poważne piszę, bez zaangażowania się w tzw. politykę zupełnie zwykłych Polaków, ciągle będziemy musieli oglądać te same świnie przy korycie. Świnie zanurzone w państwowe koryto nie po pierwsze guziki fraka, po sznurowadła w butach.

Jak wiecie lubię spoglądać na Amerykę. Po pierwsze tam całkiem dobrze funkcjonuje republikański system rządów. Po drugie tam zakaz naruszania prawa ludzi do posiadania i noszenia broni jest zapisany w Drugiej Poprawce do Konstytucji. Po trzecie tam jest organizacja społeczna zaangażowana w sprawy posiadania broni, która powstała w 1871 roku, a więc jej wiek dowodzi skuteczności działania. Można powiedzieć, że w Ameryce jest to wszystko co jest potrzebne dla gwarantowania prawa ludzi do posiadania i noszenia broni. Nie ma lepszego wzoru na świecie. No i patrząc na Amerykę czytam twitta pochodzącego od National Rifle Association właśnie o polityce:

NRA nawołuje do zaangażowania w politykę. NRA staje po określonej stronie sceny politycznej. Po stronie, której niestety nie ma w Polsce w sejmowej. Właśnie z tego powodu jako działacz społeczny nawołuję do zaangażowania po stronie republikańskiej partii, wzorującej się na rozwiązaniach amerykańskich, partii Ruch 11 Listopada. Statu partii zaczyna się od przeróbki amerykańskiej Deklaracji Niepodległości. Jako cel statutowy wpisaliśmy dążenie do zagwarantowania Polakom prawa do posiadania i noszenia broni.

JEDYNA NADZIEJA DLA POLSKI to Ruch 11 Listopada!

🇵🇱 mec. @Andrzej Turczyn – Trybun broni palnej: JEDYNA NADZIEJA DLA POLSKI to #Ruch11Listopada! Jeśli Polacy chcą, by w PL coś się zmieniło, muszą zaangażować swój czas i pieniądze na R11/11 – inaczej ciągle będą rządzić świnie zanurzone w korycie! Zobacz cały komentarz: https://www.youtube.com/watch?v=IQaJgWruWbg

Opublikowany przez Ruch 11 Listopada Czwartek, 26 lipca 2018

Czas i pieniądze, bo to dwie sprawy, bez których nie da się przywrócić Polakom prawa do posiadania i noszenia broni. Politycy sejmowi zapewniają dla siebie na nasz koszt i jedno i drugie. My musimy wszystko to poświęcać sami.

Kilka słów o wsparciu mojej pracy społecznej. Darowizny jakie otrzymuje Fundacja Trybun.org.pl, które przeznaczam na serwis PAP, ukształtowały się na takim poziomie, że nadchodzi dzień gdy zbraknie Fundacji pieniędzy na abonament serwisu PAP. Brakuje około 500 zł miesięcznie. Proszę abyście brali to pod uwagę przy gospodarowaniu waszymi pieniędzmi. Przez ponad rok utrzymuję dostęp do serwisu PAP za wasze pieniądze. Przez ten czas moje wpisy dotarły do kilkuset tysięcy odbiorców i ilość osób wchodzących na bloga wzrasta. Szkoda by było przerwać, a bez waszego wsparcia tak się stanie.