Rafał Kawalec o wzmożonych kontrolach posiadaczy broni z województwa małopolskiego.

Kawalec2 Rafał Kawalec.

Osobiście bardzo niepokoją mnie wzmożone kontrole posiadaczy broni z województwa małopolskiego. Jeszcze bardziej niepokoją mnie prace nad rozporządzeniem, które w okresie Światowych Dni Młodzieży zabronią mi, mieszkańcowi województwa Śląskiego, wyjścia z bronią na strzelnicę, do rusznikarza czy na wystawę. Bynajmniej nie dlatego, bym uważał to za wyraz złośliwości państwa w moją stronę. Moim zdaniem powody tych działań są bardziej małostkowe niż ideologiczna krucjata przeciw posiadaczom broni.

 

Praktycznie wszyscy się zgadzamy, że terroryści nie potrzebują legalnej broni palnej. Nie oszukujmy się – nawet nasze MSW regularnie jako główne źródła nielegalnej broni wskazuje kraje ogarnięte wojną, lub te w których wojna była całkiem niedawno (była Jugosławia). Przez ostatnie lata strefa Schengen mogła tylko obserwować, jak strefa wojny obejmuje Ukrainę, Egipt, Libię, Tunezję i Syrię. Nikt nie doliczy się broni która została zwyczajnie „sprywatyzowana”, a także tej przejętej przez islamskich radykałów. Nikt nie wie, jaka część tej broni już krąży po czarnych rynkach Europy, tym bardziej, że straż graniczna krajów strefy Schengen została praktycznie sparaliżowana, przez napływających uchodźców. Zatem możemy śmiało stwierdzić, że terroryści nie muszą śledzić legalnych posiadaczy broni, by zdobyć broń. Problem w tym, że i broni palnej jako takiej nie potrzebują. O czym brutalnie przypomniał nam student 3 roku chemii z Wrocławia.

 

Terroryzm to też bomby. A wręcz przede wszystkim bomby. Wbrew pozorom nie trzeba doktora chemii, ani nawet studenta chemii, by wyprodukować bombę. Materiały wybuchowe są wśród nas i jeżeli ktoś wie, jak się zabrać do rzeczy, to potrafi zdetonować kilogram mąki. Do wyprodukowania 100-kilogramowej bomby wystarczy zawartość komórki dziadka rolnika i mała pomoc doktora google. Dodatkowo może 10 zł na jeden składnik, którego dziadek może nie ma, ale jest dostępny w każdym sklepie chemicznym. Tak naprawdę jest tylko jeden powód, dla którego nikt jeszcze nie obrzucił sejmu granatami domowej roboty – Polacy (wbrew temu co twierdzą media i KGP) zwyczajnie są cywilizowanymi ludźmi, którzy nie mają ochoty nikogo zabijać. Ale teraz grożą nam terroryści. Terroryści którzy nawet nie muszą grzebać po szopach rolników, bo i materiał wybuchowy dostaną „z centrali” i to w dowolnej ilości.

 

Jaki zatem sens mają te kontrole legalnych posiadaczy broni i zakaz jej przemieszczania dla mnie? Cóż, to wyraz bezsilności naszych służb i coś, co w języku budowy brzydko nazywamy „dupochronem”. Tu już nie chodzi o to, żeby zapobiec atakowi, ale o to, by w razie zamachu móc się wykazać „robiłem co mogłem”. Po prostu posiadacze legalnej broni są łatwym celem, bo ich adresy zameldowania Policja zna. Zinfiltrowanie środowisk przestępczych i terrorystycznych to trudne zadanie. A skontrolowanie 14 000 praworządnych obywateli? To proste, bezpieczne i ładnie wygląda w papierach. 14 000 kontroli – a jak wykażą jakieś nieprawidłowości to dodatkowy sukces. Nie da się ukryć, komendant nie szczędzi środków. Zakaz przemieszczania? Normalnie minister myśli o wszystkim. Nie wyjdzie? Nikt nie zaprzeczy, że się starali… przykre.

 

Przykre, bo odbywa się to kosztem niestety wciąż marginalnej grupy społeczeństwa, tj. legalnych posiadaczy broni. I o ile dla mnie zakaz przemieszczania broni będzie pewną uciążliwością, o tyle dla tych, którzy mają ją do celów ochrony osobistej, będzie to stan zagrożenia. A na dodatek to wszystko jest bez sensu. To, że ja nie pójdę na strzelnicę nie powstrzyma terrorysty od wzięcia swojej broni/bomby. A przede wszystkim terroryzm jest skuteczny,bo jest zupełnie nieprzewidywalny. Dlatego strzelcom spoza województwa Śląskiego i Małopolskiego zalecam, by w czasie ŚDM broń nosili, bądź przemieszczali jeśli nosić nie mogą. Państwo skupiając się na „dupochronach” już pokazało swoją bezsilność.

 

Rafał Kawalec dla trybun.org.pl