Sondaż z pytaniem o „ułatwienia w dostępie do broni” nie zawiera merytorycznego przekazu.

W dzienniku Rzeczpospolita dzisiaj tekst o sondażu IBRiS. Pracownia pytała Polaków o pomysł „ułatwienia dostępu do broni palnej”. Wyniki sondażu rozprzestrzeniają się w internecie, bo na pytanie: „Jak oceniasz pomysł ułatwienia Polakom dostępu do broni palnej?” 80 % z pytanych 1100 osób odpowiedziało nie lub raczej nie. Moim zdaniem z kilku zasadniczych powodów, które poniżej przestawię, zadawanie tego rodzaju pytań jest wprowadzaniem zamieszania. Wynik sondażu nie niesie żadnego merytorycznego przekazu, który cokolwiek praktycznego miałaby znaczyć. Oczywiście można prowadzić o poważnych sprawach rozmowy w kompletnie niemerytoryczny sposób. Można w sondażach zadawać zupełnie niemerytoryczne pytania, można tymi sondażami się posługiwać. Wszystko można, ale nie wszystko jest dobre, wszystko można ale nie wszystko jest przekazem prawdziwych informacji.

Czy ktoś kto tworzył tą ankietę sam zastanowił się co oznacza sformułowanie „ułatwienie dostępu do broni”? Łatwiejszy czyli jaki? Łatwiejszy w jakim zakresie? Łatwiejszy czyli broń na pozwolenie czy łatwiejszy czyli broń bez pozwolenia? Dla mnie przykładowo, dostęp łatwiejszy oznacza dostęp na podstawie pozwolenia na broń, ale bez udziału postkomunistycznej organizacji, za jaką uznaję Policję. Dla mojego sąsiada dostęp łatwiejszy to dostęp bez jakichkolwiek ograniczeń. O którą formę dostępu łatwiejszego sondażowni chodziło?

Zwróćcie uwagę jakim tytułem posłużył się portal Wirtualna Polska, opisując przedmiotowy sondaż:

wp.powszechny

Popatrzcie też na tytuł publikacji Rzeczpospolitej:

rz.tytul

Nie będzie broni dla każdego, nie będzie powszechnego dostępu do broni palnej. Tak, to prawda nie będzie, bo projekt ustawy który wpleciono w publikację tego zupełnie nie zakłada. Stawiam przy okazji każde pieniądze, że dla pytanych Polaków „dostęp do broni ułatwiony” oznaczał dostęp powszechny czyli dla każdego, dokładanie tak jak ujęli to powyżsi wydawcy. W ten sposób Polacy rozumieją pojęcie „ułatwienia w dostępie do broni”, co kompletnie nie ma związku z projektem ustawy o broni i amunicji, która znalazła się w Sejmie. W Sejmie znajduje się ustawa nie o powszechnym dostępie do broni, a dostępie do broni ściśle reglamentowanym tyle, że w odmienny niż obecnie sposób.

Kilka dni temu minister Mariusz Błaszczak pytany o projekt klubu Kukiza opowiadał o tym, że nie jest dobrym rozwiązaniem rozdawanie Polakom broni. Skoro minister właściwego resortu nie wie co jest w projekcie, to jak można oczekiwać, od przypadkowo dobranych respondentów, wiedzy co znajduje się w projekcie ustawy o broni i amunicji?

Pójdę jeszcze dalej w rozmywaniu. Czy ktokolwiek z pytanych przez sondażownię o zdanie na temat „ułatwienia w dostępie do broni” zestawiał to w jakikolwiek sposób z projektem złożonym przez klub poselski Kukiz’15? Pytanie o ułatwiony dostęp do broni w żaden sposób nie nawiązuje do projektu konkretnego aktu prawa, oraz nie przedstawia jego podstawowych założeń. Jaki zatem sens jest zestawiać sondaż na temat tajemniczego łatwiejszego dostępu do broni, rozumianego przez ludzi jako dostęp powszechny, z projektem konkretnych zapisów prawa regulujących model legalistycznej reglamentacji dostępu do broni palnej?

Powyższe uwagi już są dyskwalifikacją sondażu i wrzawy jaką wywołał. Idźmy jednak dalej w zupełnie elementarnych rozważaniach.progres2

W Polsce merytoryczna debata o broni palnej nie istnieje. Dźwięki jakie pojawiają się z ust oponentów zmian przepisów o broni, nie można nawet uznać za argumenty. Są fobie, jest straszenie Polaków pijanymi Polakami, jest odwoływanie się do emocjonalnych skojarzeń. Przypominam moją rozmowę z pewnym rzecznikiem Policji, sami posłuchajcie co ten człowiek wygadywał prezentując stanowisko przeciwko zmianom prawa o broni. Słowa jakie z jego ust padały są esencją, doskonałym podsumowaniem, tego w jaki sposób o broni wciąż w Polsce się rozmawia. Czy ktokolwiek w Polsce miał okazję przeczytać – poza testami na trybun.org.pl, poza kilkoma specjalistycznymi czasopismami – merytoryczne argumenty o instytucjach prawa z projektowanej ustawy o broni i amunicji? Z całą pewnością nie podjęło tego trudu żadne z mediów tzw. mainstreamu. Tam tylko krew i poszarpane mięso na pasku się liczą.

Polscy dziennikarze mam do was taką cierpką uwagę. Aby podsumować debatę o dostępie do broni palnej sondażem, trzeba ją najpierw przeprowadzić. Trzeba Polakom przekazać prawdziwe informacje aby mogli na ich podstawie sobie zdanie wyrobić. Dopiero po prezentowaniu w możliwie szerokim zakresie faktów, można pytać Polaków o ich, na temat tych faktów, zdanie.

Ledwie miesiąc minął od momentu złożenia projektu ustawy o broni i amunicji w Sejmie. Jeszcze dokument nawet nie uzyskał numeru druku sejmowego. Jeszcze Polakom nikt nie zakomunikował, że projektowane prawo o broni zachowuje decyzje administracyjne, badania lekarskie, egzaminy teoretyczne, egzaminy praktyczne, sprawdzenie niekaralności i inne rygory. Jeszcze Polacy nie zdążyli usłyszeć na czym ma polegać ułatwienie, a może i utrudnienie w pewnym zakresie dostępu do broni, a już ktoś odważa się podsumowywać debatę pytaniem, o Polaków w tej sprawie zdanie.

Ten sondaż może i nawet prawdziwe odpowiedzi zawiera, ale jest sondażem nie na temat projektowanej ustawy o broni i amunicji. Ten sondaż to pytanie o wyobrażenia każdego z 1100 respondentów, których nikt o treść tych wyobrażeń nie zapytał. Dowodziłem tezy, że owo ułatwienie jest rozumiane jako „powszechny dostęp do broni ”, którego naprawdę klub Kukiz’15 się nie domaga. To sondaż w którym Polacy się wypowiedzieli na temat swoich, nam nieznanych wyobrażeniach o ułatwieniach. Z całą pewnością łatwiejszy dostęp do broni palnej, o który pytano nie ma żadnego związku z projektem ustawy złożonym przez klub Pawła Kukiza.

Rozumiem doskonale na czym polega postkomuna, bo to co opisuję to właśnie element znamienny dla postkomuny. Postkomuna to obrona pozostawionego po czasach rządków pezetpeerowców stanu spraw w Polsce. Postkomuna to z pozoru zgrabne pytanie, skierowane do  niepoinformowanego społeczeństwa, i posługiwanie się odpowiedzią w innej, niezwiązanej z pytaniem sprawie. Innymi słowy to sztuka ogłupiania i manipulacji podejmowana w tym celu, aby Polaków utrzymywać wygodnym dla postkomuny stanie.