Gdańsk-Wrzeszcz – mężczyzna zastrzelił się na strzelnicy i jaka nauka z tego wynika.

Jak podaje portal www.trojmiasto.pl: na strzelnicy we Wrzeszczu mężczyzna postrzelił się śmiertelnie w głowę. Do zdarzenia doszło 10 lutego 2017 r. około godz. 13, 36-latek – w towarzystwie instruktora – rozpoczął ćwiczenia na strzelnicy. W pewnym momencie, bez powodu, przystawił sobie pistolet do głowy i strzelił. Rannego od razu przewieziono do szpitala, jednak nie udało się go uratować. W pomieszczeniu był w tym momencie także instruktor strzelania.

(źródło www.trojmiasto.pl)


No cóż, każdy jest kowalem swojego losu. Na samobójcę nie ma metody. Jak kto chciał się zastrzelić, to mu się skutecznie udało. Nie o tym jednak chciałem napisać mój komentarz.
Moim zdaniem w Polsce dostęp do broni jest zupełnie źle uregulowany. Jak to bywa w postkomunie jest odwrotnie niż powinno być, a wszyscy udają, że właśnie tak jest dobrze.
W Polsce z jednej strony wprowadzono daleko idące restrykcje dla zdobycia pozwolenia na broń. Dla utworzenia alibi postkomunistycznej władzy, że jednak można se postrzelać z broni palnej, stworzono możliwość dysponowania bronią przez zupełnie przypadkowych ludzi na strzelnicach. Aby mieć własną broń praworządny człowiek ma długą, daleką i pełną wybojów drogę. Ale aby szaleniec, bandyta, chory na umyśle lub jak tu – samobójca, mógł wziąć broń do ręki, wystarczy udać się na byle jaką strzelnicę. Wystarczy zapłacić kilka złotych i nie ten kto ma mieć ma w ręku broń – stając się dysponentem życia i śmierci.
Moim zdaniem przepis art 11 pkt 2 ustawy o broni i amunicji, który mówi, że pozwolenia na broń nie wymaga się w przypadku używania broni w celach sportowych, szkoleniowych lub rekreacyjnych na strzelnicy działającej na podstawie zezwolenia właściwego organu – nie powinien istnieć. Wraz ze skreśleniem tego niebezpiecznego przepisu należy obniżyć koszty uzyskiwania pozwoleń na broń, aby na strzelnicach broni używali ci, którzy są sprawdzeni i zbadani – posiadający pozwolenia na broń.
Moim zdaniem strzelnice powinny być tworzone nie dla tych co nie mają pozwoleń na broń, a dla tych co posiadają pozwolenia na broń. W posługiwaniu bronią nie techniczne umiejętności są najważniejsze. Te stosunkowo łatwo jest nabyć. W posługiwaniu bronią najważniejszy jest zdrowy rozum, rozwaga i rozsądek, najogólniej zdrowie psychiczne.
Właśnie do tego rodzaju rozwiązania nawiązuje projekt ustawy o broni i amunicji, który jest w Sejmie. Projekt zakłada dość szeroki dostęp do Obywatelskiej Karty Broni (OKB), której otrzymanie warunkowane jest zdrowiem psychicznym. Uzyskanie OKB nie jest warunkowaniem wykazaniem się umiejętności strzelania. Uzyskanie OKB jest obarczone zupełnie minimalnymi i koniecznymi wymogami formalnymi. Projekt zachowuje wprawdzie regułę, że na strzelnicy nie wymaga się pozwolenia na broń, ale zdecydowanie zaostrza regulację w tym przedmiocie. Projektowany przepis art. 9 ma brzmienie:
Art. 9. 1. Nie wymaga się posiadania pozwolenia na broń w wypadku używania jej na terenie strzelnicy, pod bezpośrednim nadzorem prowadzącego strzelanie.
W projekcie próbuje się odwrócić zasadę, która obowiązuje obecnie. My chcemy więcej pozwoleń na broń – z tymi są związane badania zdrowia psychicznego – a mniej prawa do dysponowania bronią na strzelnicy przez przypadkowe osoby. Obecnie ustawodawca chce aby było mniej pozwoleń na broń, a więcej prawa do dysponowania bronią przez niesprawdzone osoby na strzelnicy. Czas z tą szkodliwą dla Polaków postkomuną skończyć.
Uzupełnienie.
Widzę, że to co napisałem jest rozumiane opacznie. Może w przypowieści napiszę co myślę. Chodzi mi o to, że posiadanie OKB powinno być jak prawo jady. Chcesz pojeździć fajnym samochodem musisz mieć do tego stosowne uprawnienia. Podobnie i z bronią palną. Chcesz postrzelać pokaż kwity, że możesz. Przy czym te kwity wiążą się z naprawdę niewielkim nakładem formalności, ale aby to wiedzieć trzeba przeczytać projekt.
Po drugie nie piszę o likwidacji art. 11 pkt 2 ustawy o broni i amunicji. Piszę o zmianie systemu, zmianie akcentów. Obecny art. 11 pkt 2 uzasadnia restrykcje, znosząc nadmierną restrykcję trzeba pozywać się systematycznie tego, co ją usprawiedliwia.
Czy to tak trudno zrozumieć?