Debata w Parlamencie Europejskim nad dyrektywą w sprawie broni.

Dzisiaj, 14 marca 2017 roku, w godzinach porannych, odbyła się debata w Parlamencie Europejskim nad dyrektywą o zmianie dyrektywy w sprawie kontroli nabywania i posiadania broni palnej. Debata jakże inna od tych, które odbywają się w Sejmie. Wystąpienia europosłów bardzo krótkie, niewiele ponad jedną minutę. W debacie uczestniczył przedstawiciel Komisji Europejskiej, tj. komisarz ds. bezpieczeństwa Julian King, będący pod istotnym wpływem marksistowskiej ideologi, co pozna każdy po jego słowach: ściślejszej reglamentacji broni boją się ci, którzy starają się wykorzystywać broń do celów przestępczych lub terrorystycznych”. Wystawienie do debaty przedstawiciela tego kierunku w myśli ideologicznej jest znamienne.

Słuchałem debaty z uwagą, chociaż czasami było to trudne. Prezentowane głosy można podzielić na dwie grupy. Jedna grupa wyrażanych poglądów zasadzała się na przekonaniu, że wypracowano dobry kompromis. Niemal wszyscy zabierający głos europosłowie byli jednej myśli, projekt dyrektywy przygotowany przez Komisję Europejską był zły, ale mankamenty zdaniem części europosłów zostały na skutek prac w tzw. trilogu wyeliminowane. Sprawozdawca projektu pani Vicky Ford zapewniała, że posiadaczom broni nic nie grozi, że wypracowano dobry kompromis. Zdaniem tej grupy europosłów podwyższając bezpieczeństwo nie obniżając swobód obywatelskich. Słuchając debaty na twitter relacjonowałem na gorąco:

Była całkiem spora grupa głosów odmiennych. Ku mojemu zdziwieniu, może nawet z pewną nadzieją, odnotowałem całkiem sporo głosów przeciwnych dyrektywie i obnażających kłamstwa, jakie legły u jej podstaw. Żaden terrorysta nie uzyskuje najpierw pozwolenia na broń palną, nie kupuje broni w koncesjonowanym sklepie z bronią, nie dowodzi swojej niekaralności. Te założenia, chociaż niewypowiedziane, legły u podstaw prac nad dyrektywą i zostały w trakcie debaty bezlitośnie obnażone, a i sam akt prawny pod względem legislacyjnym został skrytykowany.

Europosłowie mówili także o tym, że ta dyrektywa to zły kompromis i tak naprawdę sprowadza się do ograniczenia praw legalnych posiadaczy broni. Cel słuszny, ale metoda wadliwa, nie ten adresat do którego skierowano prawo. Europosłowie wskazywali, że proces stanowienia prawa był prowadzony z wielkim deficytem demokracji, że dyrektywa w istocie ogranicza prawa i wolności obywatelskie, a nie walczy z terrorem. W preambule dokumentu wskazane jest, że dyrektywa ma za cel walkę z terrorem, ale w tekście prawa ani słowa o terrorystach. Restrykcjom poddano jedynie legalnych posiadaczy broni. Dyrektywa ma taki skutek, że prawa ogranicza legalnym posiadaczom broni palnej.

Europoseł z Czech zwracał uwagę, że może i faktycznie dyrektywa nie naruszy praw obecnych posiadaczy, ale przyszłym z całą pewnością. Pojawił się też głosy, że broń w rękach myśliwych, sportowców, kolekcjonerów to broń w dobrych rękach, a kierunek zmian w prawie powinien być odwrotny. W Europie powinno się łagodzić reguły posiadania broni palnej. Niebezpieczeństwo wzrasta, a my rozbrajamy Europejczyków, ze zdziwieniem stwierdzali niektórzy.

Było w trakcie debaty kilka stanowczych twierdzeń, bardziej odnoszących się do idei, niż do samego konkretnego aktu prawa. Mówiąc o broni tylko głupiec może myśleć, że to dotyczy wolności. Dostęp do broni to dostęp do wolności. To prawda, którą za wszelką cenę chcą zakrzyczeć ci co są zakażeni lewicowością. Robią to w przeróżny sposób. W trakcie debaty nazywali nas największym na świecie lobby broni, któremu trzeba się przeciwstawić.

Moim zdaniem dość ciekawe spostrzeżenie jest takie, że naprawdę skromna ilość europosłów odwoływała się do tego czego chcą obywatele. Oni tam na szczytach władzy raczej mówią co my mamy myśleć, a nie szukają tego co my – obywatele – o prawie sądzimy. To zjawisko zdaje się powszechne w tzw. demokracji. Taka demokracja to jedynie z pozoru demokracja, a w istocie postępujący zamordyzm.

Skutek dyrektywy będzie oczywiście żaden, no może co najwyżej rozbawić terrorystów. W Polsce pojawiło się nawet poważne opracowanie dra Gurtowskiego, że w istocie ta dyrektywa jest stworzona w interesie terrorystów. Zdaje się, że jeżeli fakty nie przystają do lewicowej wizji świata, to tym gorzej dla faktów…

Szczególnie proroczo mówiła europosłanka z Czech Dita Charanzova, zwracając się do towarzysza komisarza Juliana Kinga. Niestety te słowa nie dotarły, bo dotrzeć w żaden sposób nie mogą. Eurokrata wyzuty z szacunku do praw i wolności obywatelskich, zaprogramowany na wyimaginowaną walkę z czymś co nie jest zagrożeniem, nie jest w stanie przyjmować racjonalnych argumentów.

Towarzysz komisarz Julian King zapowiedział raczej dalsze prace nad problematyką broni palnej. Stwierdził, że Komisja Europejska będzie przyglądała się implementacji w krajach członkowskich. Ta dyrektywa do kluczowy krok, ale prace będą trwały nadal.

Jakkolwiek zakończy się proces wdrażania dyrektywy, czeka nas dalsze ograniczanie prawa do broni. Dalsze i jeszcze bardziej radykalne, aż do całkowitego zakazania posiadania. Powód jest zupełnie oczywisty. Dyrektywa niczego nie zmieni w kwestii bezpieczeństwa i walki z terrorem. Przedmiotem regulacji objęto legalnych posiadaczy broni, a zatem nie tych, którzy stwarzają niebezpieczeństwo publiczne. Terrorystów dyrektywa w żaden sposób nie dotyczy i nie będzie miała wpływu na dostęp przez nich do broni. Islamistów w Europie będzie przybywało, ich postawy będą się radykalizowały, zamachy terrorystyczne będą narastały, będzie ich więcej, będą częstsze, coraz bardziej krwawe, ofiar będzie przybywało. Komisja Europejska na wzrost terroru zareaguje ponownie w taki sam sposób. Skieruje ostrze swojego ataku nie wobec terrorystów, a wobec legalnych posiadaczy broni. Będą mówili, a nie mówiliśmy, trzeba było jeszcze bardziej ograniczyć dostęp do broni. Parlament Europejski nie zgodził się na propozycję Komisji, ataki nie ustały, trzeba jeszcze wzmóc restrykcję wobec broni. Cała argumentacja będzie opierała się na wadliwym założeniu, tak jak to jest obecnie, że to legalni posiadacze broni są źródłem zagrożeń. Ogarnięta strachem Europa podda się tej propagandzie i stworzy nam tu jedno wielkie getto. Tak, tak, to nasz czeka jeżeli Europejczycy nie zawrócą w obłąkańczej lewicowej drogi.

Tyle moich rozważań. W trakcie słuchania pisałem tweety, kto chce przeczytać całość zapraszam:

Dla bardziej zainteresowanych całe posiedzenie plenarne w sprawie dyrektywy na stronie europarl.europa.eu.

Głosowanie nad dyrektywą odbyło się dzisiaj. Dyrektywa uchwalona. Można w związku z tym napisać, jest pozamiatane. Krok milowy w kierunku zakazania posiadania broni palnej został wykonany. Wkrótce rząd przystąpi do implementacji. Jaka będzie ta implementacja? To czas pokaże.