Finlandia: chińskie okręty wzmagają napięcie na Bałtyku

Rozpoczęte w piątek wspólne ćwiczenia okrętów wojennych Rosji i Chin wzmagają napięcie na Morzu Bałtyckim – oceniają fińskie media. Dla Moskwy manewry mają większe znaczenie polityczne, dla Pekinu operacja jest ważna z powodów gospodarczych.

Media w Helsinkach z uwagą śledzą wspólne ćwiczenia wojskowe Rosji i Chin na Bałtyku (“Morska Współpraca – 2017”), ze względu na manewry przewidziane w Zatoce Fińskiej, nad którą położona jest stolica Finlandii. Z zaskoczeniem przyjmują decyzję Pekinu o wysłaniu po raz pierwszy okrętów wojennych na ćwiczenia na Bałtyku. Podkreślają jednocześnie, że w regionie w tym roku zaplanowana została rekordowa liczba różnego rodzaju manewrów wojskowych i panuje silne napięcie między Rosją a Zachodem.

Ekspertka Fińskiego Instytutu Spraw Zagranicznych Elina Sinkkonen przypomniała, że Pekin podał jako główny powód udziału w ćwiczeniach zapewnienie bezpieczeństwa floty handlowej. “Chiny mają projekt Nowego Jedwabnego Szlaku i zgodnie z tą strategią chcą inwestować również w Europie, w tym np. w portach na Litwie” – powiedziała w piątek Sinkkonen w telewizji Yle.

Według niej współpraca Pekinu z Moskwą na Bałtyku wynika z zasady wzajemności, kilka lat temu podczas politycznego napięcia w regionach morskich w pobliżu Chin również zorganizowano wspólne manewry. “Teraz Chiny mogą dać wsparcie Rosji, w sytuacji, gdy stosunki Rosji z Zachodem są nieco trudne” – podkreśliła ekspert.

Dziennik “Helsingin Sanomat” przypomniał z kolei, że we wrześniu w regionie Morza Bałtyckiego odbywać się będą wspólne ćwiczenia Rosji i Białorusi “Zapad 2017”, w których udział ma wziąć nawet 100 tys. żołnierzy. Oprócz tego od początku roku w rejonie Bałtyku organizowane są również inne mniejsze manewry jednostek NATO i Rosji, których samoloty często przelatywały blisko siebie.

Według Marisa Andzansa z Litewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych manewry są szczególnie ważne dla polityki Rosji, która chce pokazać, że nie jest izolowana na arenie międzynarodowej. Ekspert zaznaczył, że manewry wojskowe na Morzu Bałtyckim mogą zaszkodzić reputacji Pekinu, który tradycyjnie prezentował swoje pokojowe nastawienie, a swoją polityczną siłę wzmacniał poprzez stosunki gospodarcze.

Chińskie i rosyjskie okręty, które mają wziąć udział w ćwiczeniach pojawiły się na Morzu Bałtyckim w piątek. Chińskie jednostki wypłynęły w czerwcu z Morza Wschodniego i do Bałtyku dotarły przez Morze Śródziemne. Właściwe wspólne manewry zaplanowane zostały na przyszły tydzień.

Wspólne rosyjsko-chińskie ćwiczenia morskie odbywają się od 2012 roku; na Morzu Bałtyckim zorganizowane zostały jednak po raz pierwszy. Na wrzesień zaplanowane zostały kolejne – na Dalekim Wschodzie, na Morzu Ochockim i Japońskim.

Z Helsinek Przemysław Molik (PAP)


Dla mnie przerażające jest to, że rządowi PiS te manewry zupełnie nie przeszkadzają. Nic, cisza. Przychylne rządowi PiS media też nie wiedzą jaką zająć pozycję. Co pisać – myślą? Czy pisać prawdę, czy udawać głupka, który nie dostrzega co na morzu dzieje się za horyzontem? Czy posłużyć się rozumem i przyjść oczywisty fakt, że współpraca rosyjski-chińska jest współpracą militarną? Zdrowy rozum przecież podpowiada, że te manewry ani nie są przypadkowe, ani nie mają na celu niczego związanego z pokojowym rozwojem współpracy gospodarczej. Rząd PiS uznał współpracę z komunistycznymi Chinami za strategiczną. Mateusz MAOwiecki wyprawił wielką fetę w czasie inauguracji Polsko-Chińskiego Forum „Pasa i Szlaku” ds. Współpracy Infrastrukturalnej, organizowane w Warszawie. Czy może lepiej nic nie pisać – myślą pro pisowskie media.

Obłudni hipokryci uczcie się od fińskich mediów pisać prawdę. Współpraca militarna komunistycznego smoka z agresywną Rosją, zapowiada konfrontację, wzrost napięcia. To metoda zastraszania, pokazywania co czeka niepokornych. To trzeba Polakom jednoznacznie powiedzieć, a nie chcecie tego mówić tylko z jednego powodu. Ten powód jest taki, że Mateusz Morawicki wciąga nas we współpracę gospodarczą z komunistycznym smokiem nazywając to sukcesem. Nie da się w zdrowym rozumie, który nie jest zakażony polityczną schizofrenią, uznać, że strategiczna współpraca z komunistycznymi Chinami jest sukcesem w momencie zacieśniania współpracy komunistycznych Chin z agresywną Rosją.

Będę o tym pisał uparcie, bo współpracę z Chinami uważam za tak niebezpieczną jak mało co na świecie. To państwo złowrogie cywilizacji zachodniej, pozbawione wartości, które posiada gigantyczne zasoby finansowe. Pieniędzmi można ogłupiać elity i tak właśnie dzieje się w Polsce. Pieniądze obiecują Chińczycy na inwestycje infrastrukturalne co powoduje, że MAOwiecki pcha nas w objęcia komunistów spod czerwonego sztandaru.