Obywatel Cliven Bundy wygrał z rządem, który robił wszystko aby go zniszczyć mając nieograniczoną władzę nad jego życiem i wolnością

W kwietniu 2014 Amerykanie patrzyli z niedowierzaniem na zbrojny impas mający miejsce na pustyni w Nevadzie. Po jednej stronie znalazła się grupa niebezpiecznych, wydających się być poza jakąkolwiek kontrolą i zachowujących się prowokacyjnie uzbrojonych mężczyzn, wyrażających się w niestosowny sposób, mających na celu zniszczenie swoich wrogów, kłamiących raz po raz by ukryć swe występki.

Po drugiej stronie stał Cliven Bundy. 

Jeśli przyszło Ci na myśl, że był to niesłuszny atak na rząd federalny, to rozważ słowa sędzi federalnej Glorii Navarro, mianowanej na to stanowisko przez Obamę, która 8 stycznia 2018 oddaliła sprawę rządu federalnego przeciwko Bundiemu i dwóm jego synom orzekając, że rząd był winny “rażąco złemu postępowaniu” podczas toczącego procesu. Postępowanie to było tak bardzo “skandaliczne”, że “nie pozostało nic innego” jak tylko prawomocne odrzucenie sprawy. 

Jak się okazało, rząd kłamał. Ukrywał dowody. Zataił prawdę przed sądem i całym amerykańskim społeczeństwem. Nie chcemy wybielać tu występków Bundiego. Złamał prawo. Przeciwstawił się rządowi bez żadnych podstaw prawnych, a jego postępowanie przyczyniło się do takiego rozwinięcia kryzysu, które mogło skończyć się tragicznie. Na pewno Bundy popełnił wiele błędów.

Ale podobnie zachował się rząd, podobnie źle prowadził całą sprawę, a posiadając nieograniczoną władzę nad życiem i wolnością swoich obywateli dopuścił się większego zła niż Bundy.

Warto cofnąć się w czasie, by prześledzić rozwój wypadków. Na początku antyrządowy protest Bundiego wydawał się próbą ominięcia prawa za pomocą siły. Bundy wypasał swoje krowy na terenach należących do państwa i z tego tytułu powinien był wnosić opłaty.  Jawnie sprzeciwił się regulacjom nakazującym ograniczenie liczby wypasanych krów i nie przestrzegał wprowadzonych ograniczeń co do miejsc, gdzie taki wypas został zabroniony. Tym samym wyrządzał szkody na terenie, na którym ochroną został objęty pewien gatunek żółwi.

Rząd skutecznie pozwał Bundiego dwa razy i Bundy dwa razy przegrał. Ciągle jednak odmawiał płacenia podatku. Oznajmił, że rząd urządził przeciwko niemu wendetę i bardziej zależy mu na ukaraniu go niż ratowaniu zagrożonego gatunku żółwi. Gdy rząd wysłał agentów w celu przejęcia stada krów należącego do Bundiego, ten wezwał do pomocy wyznających prawicowe poglądy obywateli. W ciągu kilku dni nastąpiła konfrontacja pomiędzy uzbrojoną grupą “patriotów” i uzbrojonymi agentami federalnymi. Impas zakończył się dzięki oddaniu farmerowi skonfiskowanego przez agentów federalnych stada krów.

Dla prawie każdego Amerykanina wnioski były proste do wyciągnięcia. Biali farmerzy wystąpili przeciwko prawu i wygrali. Ponieważ praktycznie każdej sprawie w USA dorabia się tło rasowe, to wygrana Bundiego stała się przykładem na supremację białej rasy (żaden czarnoskóry Amerykanin nie miałby szans wywinąć się z podobnej sprawy). Przegrana przez agentów konfrontacja z Bundim wskazywała, że sprawa została definitywnie zamknięta.

Rząd federalny oświadczył, że Bundi użył “oszustwa i podstępu” aby zdobyć poparcie “uzbrojonych bandytów” w celu zapobieżenia przejęciu farmy przez rząd. Stephanie Mencimer napisała w raporcie, że te “oszustwa” według agentów to podanie do wiadomości publicznej, jakoby agenci rządowi poturbowali podczas aresztowania Davida Bundiego oraz otoczyli farmę Bundiego snajperami sprowadzonymi przez Biuro Gospodarki Gruntami. Poniżej cytat z tego raportu: 

“Zarzuty te, określone przez rząd jako fikcja paranoidalnego antyrządowego aktywisty, okazały się w dużej mierze prawdziwe. Potrzeba było 2 lat i 3 procesów sądowych, żeby rząd przyznał się w sądzie do stawianych mu zarzutów.”

Uups. Jak podaje Mencimer, fakty wychodziły pomału na światło dzienne, aż w końcu Larry Wooten, pracownik Biura Gospodarki Gruntami wydał oświadczenie w którym ujawnił szokujące informacje na temat rządowych matactw, których zakres wykraczał poza samo ukrywanie dowodów w sprawie. Żeby sprawa była jasna — Wooten nie jest fanem Bundich. Oskarżył ich o “nielegalną, niecywilizowaną i niebezpieczną strategię”. Te same określenia pasują jednak również do poczynań rządu, który przecież powinien stać na straży prawa.

Przede wszystkim Wooten opisał wrogie nastawienie agentów przeciwko Bundim i ich sprzymierzeńcom. Agenci federalni wyzywali ich, między innymi, od “debili”, “wieśniaków”, “buraków”, i “popaprańców”. W emailach określali Bundiego słowami, które nie nadają się do publikacji. Wooten “udało się ustalić”, że stróże prawa “przechwalali się ostrym traktowaniem Dave’a Bundiego, przyciskaniem jego głowy do ziemi, aż żwir wbił mu się w skórę twarzy”.  Wooten określiła zachowanie agentów federalnych jako “nieodpowiednie, na pokaz i infantylne”.

“Sędziowie federalni nie odrzucają lekko tego typu oskarżeń, a Ci nominowani przez Obamę są znani z niechęci do prawicowych organizacji”.

Wooten napisała również, że kierujący akcją agent specjalny “zignorował” polecenia prokuratora i kierownictwa Biura Gospodarki Gruntami, i przeprowadził “konfiskatę bydła w najgorszy z możliwych opresyjny i nachalny sposób mający znamiona operacji wojskowej”.

Raport stwierdza, że “naruszone zostały wolności i prawa obywatelskie oraz użyto przesadnej siły”. Rozmyślnie ukryto dowody, które świadczyły na korzyść Bundich. Wooten nie tylko oskarżyła rząd o zatajenie podczas rozprawy sądowej informacji o rozmieszczeniu wokół farmy snajperów. Udało się jej nawet ustalić ich pozycje i uzbrojenie.

Sędzina Navarro uzasadniając swoją decyzję zwróciła uwagę, że rząd zataił informację wskazującą na pokojowe nastawienie Bundich, ukrył dokumenty, które potwierdzały, że wypas krów “nie zagrażał populacji żółwi”. Uzasadniając swoją decyzję powołała się na setki stron dokumentacji dotyczącej agenta specjalnego prowadzącego sprawę. (Biuro Gospodarki Gruntami zwolniło go z pracy uzasadniając swoją decyzję m.in. “wykorzystaniem stanowiska służbowego w celu zdobycia biletów dla siebie i swoich przyjaciół na festiwal sztuki Burning Man w 2015 roku.”) 

Zbierając wszystkie fakty razem można zauważyć, że czasami teorię spiskowe okazują się prawdziwe. W tym konkretnym przypadku dowody wykazały, że agencja federalna motywowana przez swoje wybujałe ego, złość i własny osąd uruchomiła potężną, zbrojną i agresywną kampanię przeciwko rolnikowi, który uznawany był w ich wewnętrznej korespondencji za pokojowo nastawionego. Zebrane dowody świadczą o tym, że syn farmera był maltretowany, ranczo otoczone snajperami, a intencją agresorów było “kopnąć go w twarz i odebrać stado krów”. Podczas rozprawy zatajano prawdę i podważano prawdziwość jego twierdzeń przedstawiając je jako próbę podburzenia opinii społecznej przeciwko rządowi.

Sędziowie federalni nie odrzucają lekko podobnych spraw, a Ci nominowani przez Obamę są znani z niechęci do prawicowych organizacji. Na pewno odrzucenie oskarżenia przez sędzinę Navarro nie usprawiedliwia w żaden sposób taktyki przyjętej przez Bundiego. Jego sprzymierzeńcy posunęli się za daleko ustawiając na linii ognia kobietę i próbując skompromitować rząd federalny w oczach całego świata. Wielu z nich celowało do agentów federalnych. To już nie była zwykła niesubordynacja obywateli, to był zbrojny opór. Był on niewłaściwy, ponieważ prawo cały czas gwarantowało, jak widać na powyższym przykładzie, zadośćuczynienie naruszeniu praw obywatelskich Bundich.

Można powiedzieć, że prowadząca sprawę sędzina dobrze rozumiała swoje obowiązki. Kto jest większym zagrożeniem dla spokoju publicznego i rządów prawa? Farmer i jego synowie rozeźleni na rząd, który mściwie próbował zniszczyć ich gospodarstwo ulegając politycznym wpływom? Czy też rząd, który zachował się jakby tylko on miał rację, znęcał się nad swoimi obywatelami i użył siły fizycznej, podczas gdy dostępne były cały czas mniej inwazyjne rozwiązania prawne?

Sprawa Bundiego uczy nas kilku ważnych spraw. Nie możemy zakładać, że rząd i jego urzędnicy są pełni cnót. Czasem nawet najbardziej niewiarygodne opowieści okazują się prawdziwe. Każdy obywatel — od aktywisty z antify po prawicowego konserwatystę — powinien być chroniony przez Konstytucję.

(źródło nationalreview.com tłumaczenie Tomasz Trocki)

Na temat tego artykułu i wydarzeń z 2014 roku można pisać wiele komentarzy. Może poświęcę więcej uwagi i czasu, bo naprawdę warto.

Czy obywatel Cliven Bundy by wygrał z rządem, który robił wszystko aby go zniszczyć mając nieograniczoną władzę nad jego życiem i wolnością, gdyby nie to, że po jego stronie stanęli przeciwko rządowi uzbrojeni obywatele? Gdyby nie oni, nikt by nawet nie słyszał o obywatelu, który przeciwstawił się tyrani rządu. Druga poprawka, czyli nienaruszalne prawo Amerykanów do posiadania i noszenia broni sprawiła, że obywatel miała szansę być obywatelem wobec wszechwładnemu rządowi. Obywatel wygrał i miał rację.

Przy tym wpisie tylko kilka zdań. Pierwsze takie, że po takich wiadomościach coraz bardziej rozumiem dlaczego Amerykanie tak bardzo kochają swoją republikańską Amerykę. Pomimo wszystko w Ameryce, w takich sprawach zdarza się tak, że sędzia staje po stronie obywatela. W Polsce to niewyobrażalne i niemożliwe zarazem, bo w Polsce władza sądownicza jest od tego aby stać na straży interesów państwa. Sędzia to zwyczajny urzędnik, który nie wymierza sprawiedliwości, a stosuje prawo, które może być złe i zwyrodniałe. Sprawiedliwość w polskim systemie tzw. “wymiaru sprawiedliwości” jako nadrzędna idea nie istnieje. Z tą tezą po 15 latach praktykowania zawodu adwokata nie mam zamiaru podejmować z nikim debaty, za dużo widziałem i za dużo słyszałem.

Oczywiście nie mam nadziej, że w Polsce tak jak w USA będzie od jutra. Sprawiedliwość trzeba mieć w sercu, a Polacy, wybrany przez nich rząd, Sejm, Senat i co tam jeszcze się wybiera, mają w sercu socjalizm. Czasem na swój socjalizm mówią sprawiedliwość społeczna, aby ukryć przed nami niewygodne fakty.

Mam nadzieję, że przez rozpowszechnianie takich informacji da się powolutku przemieniać świadomość Polaków. Może Polacy chociaż zechcą chcieć zrozumieć, że Polska jest nasza, a nie opresyjnego rządu, który może z nami wszystko, a nie jest przecież wzorem cnót i sprawiedliwości, ba, sprawiedliwość jako idea nawet rządu nie interesuje.

Rząd jest zawsze opresyjny, to zwyczajna cecha rządu. Zaklinam wszystkich rozumnych ludzi – nie dajcie się zwieść, że w Polsce jest inaczej. W Polsce rząd/władza jest o stokroć bardziej opresyjna niż w Stanach Zjednoczonych. W Polsce poza opresyjnym prawem jest jeszcze postsowiecka urzędnicza mentalność.

Land of the Free Because of the Brave – Ziemia ludzi wolnych dzięki ludziom odważnym

 to zdanie oczywiście o Ameryce, niestety nie o Polsce.

Informacja organizacyjna dla wszystkich tych, którym zależy aby miał dostęp do serwisu PAP i zamieszczał na blogu komentarze w oparciu o depesze, które tam znajduję. Comiesięczny dostęp do serwisu kosztuje ponad 1200 zł. W tym miesiącu otrzymałem fakturę, a w poprzednim miesiącu darowizny, które otrzymała fundacja wyniosły około 400 zł. Póki co środki na zapłatę faktury Fundacja ma, ale proszę zwróćcie na to uwagę. Gdy środków zbraknie będę musiał dostęp do wyłączyć serwisu, co moim zdaniem bloga zuboży.