Walne PZSS głównie o “niepokojących zjawiskach” w działalności niektórych klubów i osób funkcjonujących w strzelectwie

Na stronie Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego pojawił się komunikat z Walnego Zebrania Delegatów PZSS. Przedstawiam pełną treść:

Po raz kolejny stolica Dolnego Śląska była gospodarzem WZD PZSS. Delegaci zebrani w hali finałowej klubu “Śląsk” przeanalizowali sprawozdanie zarządu za 2017 r. oraz sprawozdanie finansowe związku za ubiegły rok.

Zaznajomili się z oceną biegłego rewidenta badającego finanse PZSS, wprowadzili też zmiany w regulaminie antydopingowym oraz dyskutowali nad rosnącym niemal lawinowo zjawiskiem tworzenia  klubów, które, poza otrzymaniem licencji PZSS, nie wykazują zbytniego zainteresowania rozwojem sportu strzeleckiego, szkoleniem dzieci i młodzieży czy przygotowaniem zawodników do rywalizacji wojewódzkiej, i centralnej.

W konkluzji sprawozdania niezależnego biegłego rewidenta z badania rocznego sprawozdania finansowego PZSS czytamy (skróty: aut.):

 “Naszym zdaniem, zbadane roczne sprawozdanie finansowe:

– przedstawia rzetelny i jasny obraz sytuacji majątkowej i finansowej jednostki (…) oraz jej wyniku finansowego (…) zgodnie z mającymi zastosowanie przepisami ustawy o rachunkowości (…),

– zostało sporządzone na podstawie prawidłowo, zgodnie z przepisami (…) prowadzonych ksiąg rachunkowych,

– jest zgodne co do formy i treści z obowiązującymi jednostkę przepisami prawa i statutem jednostki.

Podobną opinię  w imieniu komisji rewizyjnej PZSS zaprezentował jej przewodniczący Eugeniusz Gniecki. KR także kontrolowała działalność Związku. E. Gniecki wnioskował do WZD PZSS o przyjęcie dokumentów przedłożonych delegatom przez zarząd PZSS. W głosowaniu zarządzonym po dyskusji przez przewodniczącą WZD Jolantę Tołczyk (Warszawsko-mazowiecki ZSS), delegaci uchwałami przyjęli oba sprawozdania jednogłośnie. Również aprobująco odnieśli się do przedstawionych przez Eugeniusza Pędzisza, przewodniczącego komisji dyscyplinarnej, zmian w regulaminie antydopingowym. Modyfikacje w tym dokumencie wymusiły zmiany strukturalne w organach antydopingowych polskiego sportu i powołanie Polskiej Agencji Antydopingowej.

Prezes PZSS Tomasz Kwiecień przedstawił skróconą analizę niepokojących zjawisk pojawiających się niestety w działalności niektórych klubów i osób funkcjonujących w strzelectwie, zwłaszcza w licznych nowych klubach. Do PZSS spływają informacje, również z organów odpowiednich resortów, które świadczą, że dochodzi do zjawisk patologicznych. Prezes gorąco apelował do zebranych, zastrzegając, że akurat  grono delegatów  reprezentuje kluby zaangażowane w szkolenie i sportową rywalizację, o przestrzeganie obowiązujących przepisów i nie uleganie pokusom chodzenia na skróty w procedurze zdobywania dokumentów PZSS uprawniających do np. występowanie o pozwolenia na posiadanie broni i prolongowanie tego uprawnienia. Prezes Kwiecień przedstawił ogólnie przykład niegodnego postępku, zakończonego wyrokiem skazującym przed sądem.

Bohdan Myciński (Dolnośląski ZSS) także wyraził przekonanie, że te niepożądane praktyki nie dotyczą zebranych w hali finałowej. Przywołał opinię, obecną w dyskusjach delegatów na WZD, że kluby, które zajmują się szkoleniem dzieci i młodzieży, przygotowaniem sportowców do rywalizacji w najważniejszych zawodach, obarczone przy tym kosztami zatrudnienia niezbędnej kadry szkoleniowej oraz utrzymania obiektów i ich obsługi nie mają równych szans bytowych z klubami nieponoszącymi takich wydatków.

Marian Ozóg (Małopolski ZSS) postulował, aby wykorzystując ustawowe kompetencje związków sportowych, zwiększyć wymogi stawiane nowym klubom, tak by sito wstępnej selekcji odcedzało potencjalne zagrożenia już w procedurze przyznawania licencji.

Prezes Kwiecień wyznał, że nie jest to takie proste, PZSS analizuje obecny stan prawny i szuka możliwości zatamowania niekorzystnych zjawisk,  często poprawa sytuacji wymaga modyfikowania obowiązujących ustaw.

Tradycyjnie delegaci na WZD oddają szacunek osobom ze środowiska, które odeszły od nas na zawsze w poprzedzających WZD 12 miesiącach. Nie inaczej było i tym razem, Prezes PZSS, odczytał listę jeszcze przed formalnym rozpoczęciem zgromadzenia, przy każdym nazwisku przedstawiając krótką charakterystykę zmarłej osoby. Ten smutny apel rozpoczął od przywołania imienia wielkiej sportsmenki spoza środowiska strzeleckiego, Ireny Szewińskiej, królowej polskiej lekkoatletyki, członkini rzeczywistej MKOl i wiceprezes PKOl, która zmarła w nocy poprzedzającej obrady delegatów we Wrocławiu. Zebrani w skupieniu uhonorowali zmarłych długą chwilą ciszy.

Dodatkowo na stronie www.pzss.org.pl można zapoznać się z obszerną galerią zdjęć.

 

Jak wynika z powyższej informacji zasadniczy problem dyskutowanym na zgromadzeniu delegatów PZSS to…, no chyba tak można powiedzieć, to my i nasze kluby. My, czyli ci wszyscy, którzy przez idiotyczne regulacje ustawy o broni i amunicji są zmuszani do uczestniczenia w ceremoniale związanym ze sportem wyczynowym (patenty, licencje), a w istocie są strzelcami, którzy sport strzelecki traktują raczej rekreacyjnie czy jako formułę prowadzącą do pozwolenia na broń.

Są z nami i z naszymi klubami same problemy, jak czytacie. Chcemy mieć pozwolenia na broń i trzeba to jakoś skomplikować. Rozumiem, że zdaniem delegatów im trudniej tym lepiej. Nie podzielam tego zdania, ale wiem, że żadnego delegata na WZD PZSS do mojego zdania nie przekonam i nie w tym rzecz. My sport strzelecki traktujemy rekreacyjnie i to też jest sportem i nikt z nas nie chce być mistrzem Polski i czego tam jeszcze mistrzem można być i nic w tym nagannego.

Niestety zabiegi zmierzające do utrudniania nam życia trwają. Oznacza to, że będzie coraz gorzej dla posiadaczy broni takich bez ambicji zawodniczych. Będzie coraz trudniej z licencjami klubowymi. Efekty dyskusji na WZD PZSS będziemy obserwowali w praktyce i będą to zjawiska dla nas bolesne. Będzie to niekorzystne dla wszystkich, także dla rodzaju sportu o jakim myślą panowie i panie z PZSS – sportu wyczynowego. Jest dla mnie zupełnie oczywiste, że im więcej pozwoleń na broń, im łatwiejsze zasady reglamentacji, tym większa szansa na olimpijczyków w sportach strzeleckich.

Nie miałem nigdy nadziei co do PZSS. To organizacja z dawnych czasów, no nie chcę pisać, że to jakiś relikt PRL, ale przecież każdy wie jak jest. Wszystkie polskie związki sportowe to coś czego w formule obecnej nie powinno być, bo to nie przystaje do tego co nazywa się dzisiaj. Ilość ludzi zrzeszonych w klubach strzeleckich i ich przekonania co do tego jak powinna wyglądać organizacja sporów strzeleckich, w żaden sposób nie przekłada się na delegatów związków wojewódzkich na walne PZSS. Po tym co czytam wynika, że w PZSS dominują przekonania, których nie posiada ogromna większość posiadaczy sportowych pozwoleń na broń. Nie możemy oczekiwać, że to się zmieni, to oni tam oczekują, że my zaczniemy myśleć tak jak chcą panowie i panie z PZSS.

Moim zdaniem, bo przecież tylko tak mogę napisać, konieczna są zmiany ustaw i umożliwienie istnienia innego rodzaju organizacji niż PZSS, do której przynależność będzie umożliwiała uzyskanie pozwolenia na broń. Ewentualnie trzeba znieść obowiązek licencjonowania klubów strzeleckich przez PZSS – to uważam za najlepsze. To rozwiązanie byłoby rozwodem z PZSS, czasami rozwód to jedyne wyjście. PZSS zostałyby uwolniony od utrapień związanych z klubami, które krytykowano na walnym. PZSS byłby uwolniony od problemów związanych z obowiązkami administracyjnymi związanymi z dokumentami niezbędnymi do pozwoleń na broń.

Pozwoleniami na broń od początku do końca powinny zajmować się organy państwa, niech będzie policja. Badania egzaminy – to całe obowiązujące aktualnie sprawdzanie zdolności do posiadania broni, w całości powinno być elementem postępowania o pozwolenie na broń. PZSS nie powinien mieć żadnych ustawowych obowiązków związanych z pozwoleniami na broń. Patent, licencja tego nie powinno być w ustawie jako warunek pozwolenia na broń. Takie publiczno – quasi prywatne inicjatywy nigdy nie wychodzą dobrze. Uciążliwe, jak czytamy obowiązki dla PZSS, spadłby ze związku sportowego i zająłby się on wyłącznie sportem strzeleckim.

Wyłączenie PZSS z ustawowych warunków uzyskiwania pozwolenia na broń wyeliminowałoby też niekorzystne zjawisko “chodzenia na skróty”. Zgadzam się z tym, że dzisiejsze przepisy rzeczywiście dają w procesie uzyskiwania pozwoleń na broń uprawnienia licencjonowanym klubom strzeleckich. To rzeczywiście może powodować jakieś nieprawidłowości wskazywane na walnym PZSS. Najlepszą metodą jest odjęcie PZSS jakichkolwiek kompetencji i sytuacja się oczyści. Metodą walki z nieprawidłowościami nie powinna być dalsza restrykcja i regulacja, a maksymalne uproszczenie procedur. Skreślenie patentu strzeleckiego i licencji jako warunku dla pozwolenia na broń w celu sportowym, sprawę załatw – egzaminy przejdą do policji.

W PZSS pozostaną tylko ci, którzy widzą swoje powołanie do wyczynowego sportu strzeleckiego, a wszyscy rekreacyjni strzelcy, czy po prostu miłośnicy broni, poddadzą się restrykcjom ustawy. Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem jest zajęcie się wreszcie projektem ustawy o broni i amunicji (druk sejmowy 1692), bo ten projekt przewiduje taki rozwód.