180 lat temu urodził się Adam Asnyk – “Mężom przystoi w milczeniu się zbroić…”

2018-09-11 06:40 (PAP) 180 rocznica urodzin poety Adama Asnyka

Adam Asnyk – poeta, doktor filozofii, członek Rządu Narodowego w czasie Powstania Styczniowego, podróżnik i miłośnik Tatr urodził się 180 lat temu w Kaliszu.

W utworach lirycznych, zebranych w tomie „Album pieśni” – z którego pochodzą słynne wersy: „Daremne żale, próżny trud/ Bezsilne złorzeczenia!/ Przeżytych kształtów żaden cud/ Nie wróci do istnienia”. Czy z tego samego utworu z dalszej jego części: „Trzeba z Żywymi naprzód iść/ Po życie sięgać nowe/ A nie w uwiędłych laurów liść/ Z uporem stroić głowę” – Asnyk „rozlicza” się ze swoimi młodzieńczymi romantycznymi ideami, melancholiami po przegranej powstańczej sprawie i na swój sposób godzi się z nowymi czasami, pozytywistycznym racjonalizmem i nowa wizją świata. Chociaż w twórczości poety jeszcze nieraz powracać będą romantyczne nastroje.

Adam Prot Asnyk urodził się 11 września 1838 r. w Kaliszu, w rodzinie szlacheckiej. Był synem Kazimierza, oficera Powstania Listopadowego, zesłańca na Syberię. Po powrocie z niewoli ojciec przyszłego poety osiadł w Kaliszu i nie zważając na swój tytuł szlachecki zajął się handlem skórami. Wkrótce dorobił się pokaźnego majątku i otworzył hotel oraz księgarnię.

Po wstępnej edukacji domowej Adam Asnyk jako 11-letni chłopiec zaczął uczęszczać do kaliskiej wyższej szkoły realnej. W szkole tej poznał m.in. braci Agatona i Stefana Gillerów. Agaton został dziennikarzem, pisarzem i działaczem niepodległościowym i tak jak w przyszłości Asnyk – członkiem Rządu Narodowego.

Po maturze w 1853 r., Asnyk jako starannie wykształcony młody człowiek posługiwał się biegle trzema językami obcymi. Na studia wyjechał do Warszawy, gdzie początkowo uczył się w Szkole Rolniczej, a od 1857 r. podjął studia medyczne w otwartej właśnie warszawskiej Akademii Medyko-Chirurgicznej.

Studia były też czasem początkiem aktywności politycznej Asnyka w studenckich stowarzyszeniach patriotycznych, za którą szybko przyszło mu zapłacić; został aresztowany i uwięziony w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Po uwolnieniu w 1860 r. z więzienia rodzice namówili syna na wyjazd do Paryża; gdzie uczestniczył w polskim życiu emigracyjnym. Wkrótce – w 1861 r. jednak przeniósł się do Heidelbergu; studiował tam nauki humanistyczne: filozofię, historię, prawo międzynarodowe a także prawo rzymskie i niemieckie. Pięć lat później w Heilderbergu uzyskał doktorat z filozofii na Uniwersytecie Ruprechta i Karola.

Asnyk był przekonany, że jedynie zbrojne powstanie, w którym chciał wziąć udział, może doprowadzić do odzyskania przez Polskę niepodległości.

Dlatego też, kiedy powrócił do Warszawy w 1862 r. związał się ze stronnictwem „czerwonych”, dążących do wywołania narodowego zrywu. Wszedł w skład Rządu Narodowego. Po rozwiązaniu we wrześniu 1863 r. przez Romualda Traugutta Rządu Narodowego zaciągnął się w szeregi wojsk powstańczych. Kiedy Powstanie upadło Asnyk przebywał już zagranicą. Klęskę powstania, rozwianie marzeń o wolnej ojczyźnie przypłacił ciężką depresją. Rodzice, chcąc wyrwać syna z choroby, zachęcili go do podróży. W latach 1864-1865 Asnyk zwiedzał więc Niemcy, Holandię i Włochy.

Z podróży wracał zawsze do kraju: do Lwowa, potem do Krakowa, Zakopanego.

W 1871 r, zmarła matka poety, w 1875 r., po trwającym rok małżeństwie, umarła żona poety. Te trudne doświadczenia osobiste połączone z niemożnością realizowania pięknych idei walki o wolną ojczyznę wywoływały stany melancholii, które dziś diagnozuje się jako głęboką depresję. Asnyk walczył z nią podróżami, także po Polsce. Przez pewien czas zamieszkał w Zakopanem urzeczony surową tatrzańską przyrodą, Odbywał także „podróże wewnętrzne” – był mistykiem rozważającym problemy filozoficzno-religijne. Te doświadczenia i emocje znajdowały odbicie w jego twórczości poetyckiej. Zostały też ujęte w malarski sposób przez Jacka Malczewskiego, który stworzył pełen ekspresji obraz „Portret Adama Asnyka z Muzą”.

Asnyk jako poeta debiutował w 1864 roku, ogłaszał swe utwory pod własnym nazwiskiem, ale także pseudonimami, np. Jan Stożek, El, El…a. Pierwszy i drugi poetycki tomik ukazał się w roku 1872, trzeci – dwa lata później. Ostatni opublikowany za życia poety wydany został w roku 1894.

Twórczość poetycka Asnyka, nie jest dziś powszechnie znana. Zapomniany jest całkowicie jego dorobek dramatopisarski, nigdy właściwie nie weszła w teatralny obieg – pisał Tomasz Mościcki na portalu culture.plAsnyk był też autorem tekstów publicystycznych i krótkich opowiadań, które publikował m.in. na łamach krakowskiej „Reformy”, przemianowanej wkrótce na „Nową Reformę”, która od 1882 r. współredagował. W roku 1894 odbył jeszcze jedną wielką podróż do Indii. Trzy lata później odwiedził jeszcze Włochy, ale podczas pobytu w Italii zachorował na tyfus. Choroba okazała się śmiertelna – Adam Asnyk zmarł 2 sierpnia 1897 roku. W uznaniu jego zasług pochowano go pośród największych Polaków na krakowskiej Skałce.

Za życia Asnyk był uznany za najwybitniejszego poetę epoki pozytywizmu, a jego „Wiersz do młodych”, w którym pisał: „Szukajcie prawdy jasnego płomienia! Szukajcie nowych, nie odkrytych dróg „uznaje się za manifest, apostrofę skierowaną do nowej fali ludzi ambitnych, aktywnych, zaangażowanych, chcących pracować dla ogółu w myśl haseł pozytywizmu.

A jednak sam poeta i historycy literatury chętnie przypisywali go do generacji „późnych” romantyków. (PAP)

 

 

Mężom przystoi w milczeniu się zbroić…

 

Te ponadczasowe słowa wiersza Adama Ansyka, powinny być wybite na drzwiach każdego polskiego domu. To słowa prawdziwe, pełne prawdy, praktyczne i sponiewierane przez dzisiejsze bezideowe miernoty.

 

“Miejcie nadzieję”

Miejmy nadzieję!… nie tę lichą, marną,

Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,

Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno

Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.

Miejmy nadzieję!… nie tę chciwą złudzeń,

Ślepego szczęścia płochą zalotnicę,

Lecz tę, co w grobach czeka dnia przebudzeń

I przechowuje oręż i przyłbicę.

Miejmy odwagę!… nie tę jednodniową,

Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,

Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową

Nie da się zepchnąć z swego stanowiska.

Miejmy odwagę!… nie tę tchnącą szałem,

Która na oślep leci bez oręża,

Lecz tę, co sama niezdobytym wałem

Przeciwne losy stałością zwycięża.

Miejmy pogardę dla wrzekomej sławy

I dla bezprawia potęgi zwodniczej,

Lecz się nie strójmy w płaszcz męczeństwa krwawy

I nie brząkajmy w łańcuch niewolniczy.

Miejmy pogardę dla pychy zwycięskiej

I przyklaskiwać przemocy nie idźmy!

Ale nie wielbmy poniesionej klęski

I ze słabości swojej się nie szczyćmy.

Przestańmy własną pieścić się boleścią,

Przestańmy ciągłym lamentem się poić:

Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,

Mężom przystoi w milczeniu się zbroić…

Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje

I przechowywać ideałów czystość;

Do nas należy dać im moc i zbroję,

By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość.

 

Darowizny jakie otrzymuje Fundacja Trybun.org.pl, są przeznaczane na opłacanie serwisu PAP. Proszę abyście brali to pod uwagę przy gospodarowaniu waszymi pieniędzmi.