Czy posiadacz nagrań z udziałem Morawieckiego u Sowy prowadzi grę operacyjną o bardzo wysoką stawkę?

2018-10-01 17:05 (PAP) Rzecznik PiS: bardzo skoordynowany atak – “Newsweek”, “Onet”, “Fakt”

Bardzo skoordynowany atak – “Newsweek”, “Onet”, “Fakt”; dobrze wiadomo, jaki wydawca stoi za tymi mediami – napisała na Twitterze w poniedziałek rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

“Bardzo skoordynowany atak – Newsweek, onet, fakt. Dobrze wiadomo jaki wydawca stoi za tymi mediami. Pozbawiliśmy mafie VAT i przestępców podatkowych gigantycznych dochodów. Będę robić wszystko żeby wrócić do władzy. Będą posuwać się do każdej insynuacji” – napisała rzecznik PiS.

“Teraz pokazują materiały dobrze znane od 4 lat. Rząd PiS i sam premier stoi za zabraniem ogromnych pieniędzy bandytom i przekazaniu ich ludziom na 500+ i inne programy społeczne” – dodała Mazurek.

W poniedziałek portal Onet.pl opublikował artykuł zatytułowany “Afera taśmowa. Kelnerzy obciążają Morawieckiego”, w którym dziennikarze powołują się na akta afery taśmowej, do których mieli dotrzeć. Według informacji Onetu kelnerzy skazani w wyniku afery taśmowej obciążyli w swoich zeznaniach obecnego premiera Mateusza Morawieckiego, w latach 2007 – 2015 prezesa banku BZ W”BK. Na jednej z taśm – jak podał portal – “Morawiecki miał dyskutować o zakupie nieruchomości na tzw. słupy”.

“Onet” zapytał o zeznania kelnerów rzeczniczkę rządu Joannę Kopcińską, która odmówiła odpowiedzi na pytanie ze względu na toczące się postępowanie, w którym szef rządu ma status osoby pokrzywdzonej.

Jak podkreśla portal, Morawiecki był już przesłuchiwany w związku z nagraniami afery taśmowej w grudniu 2014 r. przez ABW. Obecny szef rządu miał wówczas przyznać – jak czytamy – że w latach 2012-2014 bywał zarówno w restauracji “Sowa i Przyjaciele”, jak i “Amber Room” na spotkaniach o charakterze biznesowym i towarzyskim.

“Onet” podał, że obecny premier miał zeznać wówczas, że nikt go nie szantażował ujawnieniem rozmów i nie proponował zakupu nagrań. Informacje o taśmie z zarejestrowanymi wypowiedziami Morawieckiego podały w 2016 r. Radio Zet i “Newsweek” – podkreśla Onet.

Dziennik “Fakt” zamieścił natomiast w poniedziałek informacje opublikowane przez “Onet”, cytując artykuł i powołując się na portal jako na źródło informacji.

Ujawnione w tygodniku “Wprost” taśmy wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika. (PAP)

Zachęcam do przeczytania artykułu na stronie wiadomosci.onet.pl, ze spokojem, zdanie po zdaniu. W tekście są wskazane po pierwsze dość poważne zarzuty pospolitych przestępstw gospodarczych z wmieszaniem w nie obecnego premiera Morawieckiego. To poważna rzecz, ale nie jest to cały obraz sprawy. W tekście jest coś poważniejszego, a mianowicie bierność państwa PiS wobec premiera. Autorzy piszą takie zdanie:

Tyle że w aktach nie znaleźliśmy żadnych śladów działań prokuratury, policji czy służb specjalnych w celu zweryfikowania zarzutów Łukasza N. wobec Morawieckiego. Prezes Morawiecki był co prawda w aferze podsłuchowej przesłuchiwany jako poszkodowany, ale nie został zapytany o zarzuty kelnera. Na dodatek przesłuchiwany był nie przez główną prokurator Annę Hopfer, która dopytywała Łukasza N. o sprawę słupów, lecz przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Nagrania dotyczącego Morawieckiego nie ma, co oznacza, że 1/ gdzieś jest, 2/ stanowi poważny materiał do szantażu osób nagranych w tym materiale. Groźba niespełniona jest tak naprawdę groźna, groźba spełniona traci swój sens.

Jestem przekonany, że właśnie przypomniano panu premierowi o tym co powinien był pamiętać. Państwo z PiS mówią o skoordynowanym ataku na Morawieckiego. Może i tak jest. Nawet nie zaprzeczam tej ocenie faktów. Myślę, że ta gra jest na naszych oczach rozgrywana, ale nie wiemy kto z kim i o co gra. Znamy tylko jednego gracza pupilka Kaczyńskiego, pana Morawieckiego.

Wiecie co teraz będzie? Teraz PiS, tak jak to już rozpoczęła pani Mazurek, będzie bronił Morawieckiego jak niepodległości. Ani kroku w tył. PiS jak swego rodzaju sekta, wbrew rozumowi będzie bronił fanatycznie premiera, bo ktoś ośmielił podnieść rękę na wybrańca prezesa. Przez co wyrządzą poważną krzywdę Polsce. Niestety według nich prezes to Polska i jego wybrani. Standard zachowania PiS, czyli fanatyczna obrona towarzyszy partyjnych sprawi, że premier Morawiecki ugruntuje się na swoim krześle szefa rządu.

Morawiecki wie co jest na tych nagraniach. Wie też ten co je ma. Morawiecki nie udziela odpowiedzi na temat istoty sprawy. To wyjaśnienie, którego udzielił jest typową ucieczką w procedurę, bez odniesienia do materii sprawy. Co z tego, że był przesłuchiwany? Przecież nie odnosi się publicznie do treści nagrania, a może nagrań? Skoro faktycznie jest “pokrzywdzonym”, to znaczy, że go nagrano, ale co tam mówił i z kim rozmawiał?

Posiadacz nagrania z panem Morawieckim w roli głównej, zaciera ręce z dobrze przeprowadzonej gdy operacyjnej, gra o najwyższe stawki. Tu nie chodzi o zrzucenie Morawieckiego ze stołka premiera. Tu chodzi o ugruntowanie jego pozycji. Ten kto gra wie, że PiS to fanatyczna sekta, wie to też pan premier.

Mądry Sejm z datą dzisiejszą zdymisjonowałby premiera. Są poważnie uzasadnione przesłanki, że Morawiecki by nagrany, są poważne przesłanki, że nagrania zawierają poważny materiał obciążający. To moim zdaniem jest wystarczające dla usunięcia go z funkcji premiera. To by uratowało sytuację.

Posiadacz nagrania/nagrań wcale nie chce dymisji pana premiera, on chce aby się piął po szczycie władzy i struktur PiS. Wyłącznie wówczas wartość nagrania wzrasta. Moim zdaniem ta gra operacyjna wzmacnia Morawieckiego, Kaczyński zbyt gorliwie bije mu brawo na gierkowskich wystąpieniach. Moim zdaniem właśnie o to chodzi.

 

Ta strona działa dzięki darowiznom na rzecz Fundacji Trybun.org.pl oraz mojemu codziennemu wysiłkowi. Z otrzymanych darowizn jest opłacany serwis PAP. Proszę abyście brali to pod uwagę przy gospodarowaniu waszymi pieniędzmi.