Nawet 5 milionów nielegalnej broni palnej na Ukrainie, to nie jest w całości negatywne zjawisko

Portal rmf24.pl zawiadamia, że na Ukrainie w cywilnych rękach może znajdować się nawet 5 milionów sztuk broni palnej, chociaż ten szacunek może być zupełnie ostrożny.

Ukraińscy politycy proponują zalegalizowanie tej broni z wyjątkiem broni przeciwpancernej czy materiałów wybuchowych.

Broń jest w rękach zarówno przestrzegających prawa Ukraińców ale i w rękach samozwańczych, nacjonalistycznych batalionów, mafii i handlarzy bronią.

Broń pojawiła się w rękach ludzi na skutek  Majdanu, wojny w Donbasie wówczas to opróżniano wojskowe magazyny i broń mógł brać kto chciał.

Eksperci twierdzą, że aktualnie Ukraina to najtańszy rynek broni w Europie i można tam dosłownie wszystko. Nielegalna broń sprzedawana jest także za granicę, w tym do Polski.

Może to co teraz napiszę nie będzie na pierwszy rzut oka poprawne politycznie, ale moim zdaniem będzie rozsądne. Aktualny stan związany z pewnego rodzaju załamaniu się regulacji dotyczących posiadania  broni na Ukrainie, jest korzystny dla obywateli tego państwa.

Wojna i zawierucha społeczna, jaka wstrząsnęła Ukrainą sprawiła, że przestępcy, mafie posiadają broń palną, bo taka jest istota świata przestępczego. W tej zawierusze jest na szczęście tak, że broń trafiła także do ludzi, którzy są na co dzień przestrzegającymi prawa obywatelami. Nabyli są w trosce o swój byt codzienny, o bezpieczeństwo. Stosując się do procedur nie mieliby szans na wyrównanie swoich szans z dobrze zaopatrzonymi przestępcami. W tym sensie to zjawisko jest pozytywne społecznie.

Ukraina może będzie jak Serbia. Tam ze 40 sztuk broni na 100 mieszkańców, a zarazem bardzo spokojnie. Uzbrojone całe społeczeństwo to konsekwencja wojny domowej. Kraje byłej Jugosławii  stały się miejscem zaopatrywania w broń zagranicznych środowisk przestępczych, a nawet islamskich terrorystów, ale w samej Serbii bezpieczeństwo jest naprawdę wysokie. Jest tak przez duże nasycenie bronią palną całego społeczeństwa.

Nieco więcej na temat tego wniosku można przeczytać na portalu newyorker.com, gdzie autor stawia tezę, że broń stałą się pewnego rodzaju amuletem przestrzegających prawa obywateli Ukrainy, a cała Ukraina to zwyczajny supermarket z bronią palną.

Na tej stronie bardzo ciekawa galeria zdjęć zwyczajnych Ukraińców z ich bronią palną.

Nie każde zjawisko posiadania broni palnej wbrew obowiązującym na damy terenie przepisom, jest zjawiskiem negatywnym. Każde posiadanie broni trzeba oceniać pod względem bezpieczeństwa, przy czym kto przez bezpieczeństwo pojmuje podporządkowanie literalnie brzmiącym przepisom jest zwyczajnym bałwanem. Wiele razy na tym blogu pisałem np. o Żołnierzach Wyklętych, z których każdy był przestępcą w rozumieniu prawa uznawanego do dzisiaj w Polsce. I co z tego? No nic, dla ludzi rozumnych to oni są bohaterami i nikt dzisiaj nie śmie zwracać uwagi, że naruszali prawo, które jest uznawane za prawo dzisiaj. Nie trzeba się więc bać tzw. nielegalnego posiadania broni palnej. Tego co jest dzisiaj na Ukrainie zupełnie bym się nie obawiał, z poniższym zastrzeżeniem.

Osobiście nie mam wątpliwości, że tam gdzie wojna, tam broń dostaje się w ręce przestępców. Szkoda czasu na jakieś szczególne wysiłki zmierzające do opanowana tego zjawiska. Po prostu nie da się. Rozumiejąc ten fakt, ukraińscy politycy proponując legalizację zastanego zjawiska, działają w pewnym sensie rozsądnie. Tylko z punktu widzenia Ukraińców obawiałbym się, że legalizacja będzie dotyczyła wyłącznie przestrzegających prawa obywateli Ukrainy, a za jakiś czas jak już wszystko zostanie zapisane w stosownych rejestrach, ktoś przyjdzie do tych porządnych ludzi i im broń zabierze. Zrobi to w imię dbania o porządek i bezpieczeństwo publiczne. Moim zdaniem lepszy jest model amerykański, gdzie nie ewidencjonuje się broni, a sprawdza nabywcę przy zakupie i tak naprawdę permanentnie.

Przemyt broni do Polski wydaje mi się zupełnie oczywisty. Z tym, że taka przemycana broń z przemytu trafia pewnie wyłącznie w ręce nieprzestrzegających prawa obywateli. Ci zbroją się, systematycznie zwiększając swoją przewagę nad ofiarami. Wcale bym się nie dziwił, gdyby z jakiś czas w Polsce brutalizacja organizacji przestępczych objawiała się  zwiększonym używaniem broni palnej. Np. jak ostatnio pod Krakowem jacyś bandyci strzelali do swojego kumpla po fachu z broni samoczynnej. Znaczy się mają i używają jak jest potrzeba.

Moim zdaniem odpowiedzią racjonalnego rządu powinno być dążenie do zapewnienia obywatelom nietrudnej ścieżki uzyskania pozwolenia na broń. To podpowiada zdrowy rozum, niestety tego zdrowia brak polskim politykom.