Przed Sądem Rejonowym w Gdyni ruszył proces strzelca sportowego, którego prokuratura wbrew prawu, rozumowi i faktom chce uczynić przestępcą

2019-04-24 10:42 (PAP) Ruszył proces Białorusina ws. strzałów w gdyńskiej siedzibie Thomson Reuters

Przed Sądem Rejonowym w Gdyni rozpoczął się w środę proces obywatela Białorusi, oskarżonego o to, że w 2017 r. w siedzibie Thomson Reuters oddał ze swojego pistoletu dwa strzały, czym miał narazić na utratę życia i zdrowia pracownika biurowca. Strzały padły w czasie szarpaniny między mężczyznami.

32-letni Białorusin Stsiapan Svidzerski (zgodził się na podanie nazwiska – PAP) nie przyznał się do winy.

“Zostałem w tej sprawie przedstawiony jako terrorysta, co jest dla mnie bardzo krzywdzące. A ja tylko musiałem podjąć działania zmierzające do obrony mojego życia. Postąpiłem w całości zgodnie z prawem” – wyjaśnił oskarżony.

Sprawa dotyczy zdarzenia z 14 listopada 2017 r. Tego dnia wieczorem Białorusin zjawił się w gdyńskiej siedzibie Thomson Reuters, gdzie wtedy pracował. Mężczyzna trenował sportowe strzelectwo i do pracy przyszedł z legalnie posiadaną bronią, w tym – umieszczonym w futerale, pistoletem marki Glock.

Pracownik firmy administrującej budynkiem Piotr S. zauważył torbę z bronią sportową i wziął ją do ręki. W tym momencie, według prokuratury, między mężczyznami doszło do wymiany zdań i szarpaniny, w trakcie której oskarżony oddał dwa strzały w kierunku pokrzywdzonego. Drugi ze strzałów został oddany w kierunku pokrzywdzonego w trakcie bezpośredniego zwarcia.

Następnie pokrzywdzonemu, z pomocą innej osoby, udało się przejąć pistolet i rozładować jego magazynek. Do biurowca wezwano policję, która zatrzymała Svidzerskiego.

Początkowo prokuratura postawiła Białorusinowi zarzut usiłowania zabójstwa. Cudzoziemiec nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu. Wyjaśnił, że jego działania miały na celu wyłącznie odzyskanie broni, która dostała się w niepowołane ręce.

Prokuratura wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie Svidzerskiego. Zarówno gdański sąd rejonowy jak i – w drugiej instancji – sąd okręgowy nie przychyliły się do wniosku prokuratury i ostatecznie mężczyzna nie trafił do aresztu.

Następnie prokuratura wycofała się z zarzutu usiłowania zabójstwa oskarżając Białorusina o “narażenie pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez oddanie w jego kierunku dwóch strzałów”. Grozi za to do trzech lat więzienia. O zmianie zarzutu zdecydowała m.in. opinia biegłego z zakresu broni i balistyki oraz przebieg eksperymentu procesowego przeprowadzonego w pomieszczeniach gdyńskiego biurowca.

“Kiedy Piotr S. spytał mnie, co jest w torbie, odpowiedziałem mu spokojnie, że jest tam karabinek sportowy. Wówczas pokrzywdzony przybrał skrajnie niebezpieczną postawę, chwycił karabinek i zmierzał do wyjścia z budynku. Powiedziałem mu +proszę to odłożyć+, ale nie zareagował na to, więc byłem zmuszony do wyjęcia broni krótkiej. Zaproponowałem wezwanie policji, na co pokrzywdzony początkowo się zgodził, ale potem kiedy przełożyłem broń z jednej ręki do drugiej, Piotr S. rzucił się na mnie z pięściami, a potem doszło do szarpaniny i musiałem oddać strzały ostrzegawcze” – mówił w środę przed sądem obywatel Białorusi.

Następna rozprawa odbędzie się 24 czerwca. Ma na niej zeznawać pokrzywdzony Piotr S.

W oświadczeniu przekazanym mediom kilka dni po zdarzeniu w biurowcu obywatel Białorusi wyjaśniał, że od kilku lat trenuje strzelectwo sportowe i – po tym, jak wiosną 2017 r. uzyskał pozwolenie, zaczął regularnie, po porannych treningach, przychodzić do pracy z karabinkiem sportowym i Glockiem. Zaznaczał, że zawsze przenosił i przechowywał broń zgodnie z obowiązującymi przepisami i nigdy się nią nie afiszował.

Wytłumaczył, że w dniu, kiedy doszło do incydentu, broń dostała się w niepowołane ręce, a osoba, która znalazła się w jej posiadaniu, zaczęła się z nią oddalać. “Niestety, moje wielokrotne apele o pozostawienie broni, okazały się nieskuteczne. Eskalacja sytuacji, która nastąpiła potem, zmusiła mnie do oddania strzałów ostrzegawczych. Stanowczo oświadczam, że nie miałem zamiaru kogokolwiek zranić ani skrzywdzić w inny sposób. Strzały zostały celowo oddane w takie miejsce i w taki sposób, aby nikt nie został trafiony, również przypadkowo” – podkreślał Białorusin w oświadczeniu. (PAP)

budynek Sądu Rejonowego w Gdyni
fot. Cz. Olszewski Zbiory Instytutu Sztuki PAN, Warszawa

Mam dla was niespodziankę. Mam akt oskarżenia, który teraz każdy może sam przeczytać i zobaczyć co z niewinnym człowiekiem można uczynić, gdy się ma potężną władzę.

Akt oskarżenia został publicznie odczytany przed Sądem Rejonowym w Gdyni, zatem nic nie stoi na przeszkodzie aby jego treść była znana opinii publicznej. Pan Svidzerski przekazał mi dokument i wyraził zgodę na upublicznienie aktu oskarżenia.

Download (PDF, 1.61MB)

Jestem w miarę uodporniony na to co można zobaczyć w świecie prawa, ale zapewniam, że już dawno nie czytałem takiego dzieła jak to powyżej. Przypominam, że sądy pogoniły prokuraturę z jej pomysłami stawiania zarzutu usiłowania zabójstwa panu Svidzerskiemu łącznie ze wsadzaniem go do więzienia – to trzeba mieć na uwadze czytając akt oskarżenia i wyciągając wnioski z jego treści.

Lektura aktu oskarżenia każdemu da możliwość wyrobienia sobie własnego zdania o sprawie. Co ciekawsze moim zdaniem fragmenty zaznaczyłem i na ich podstawie mam takie oto spostrzeżenia.

Zauważyliście, że pan P. został usprawiedliwiony z tego, że zabrał bez słowa cudzy karabin i sobie z nim zaczął odchodzić? Prokuratura zupełnie nie dostrzega w tym czynu zbrojonego pod groźbą kary. Na moje rozumienie przepisów prawa mamy do czynienia z ewidentnym wypełnieniem znamion co najmniej przepisu art. 263§2 kodeksu karnego. No wyobraź sobie czytelniku bloga, że idzie ktoś pyta co tam masz w futerale, odpowiadasz, że broń palną, a ten ktoś bierze tą broń palną i bez słowa odchodzi. Robi to wbrew twojej woli i bez żadnego usprawiedliwionego prawem powodu. Co to jest, jak nie bezprawne wejście w posiadanie cudzej broni palnej, zwane nielegalnym posiadaniem broni? Co najmniej usiłowanie, bo za daleko pan P. nie odszedł. Na podstawie jakiego i w jakiej ustawie zapisanego kontratypu pan P. został zwolniony z odpowiedzialności za to co zrobił? Na podstawie jakiego przepisu pan P. zdaniem prokuratury miał prawo wziąć bez słowa cudzy karabin i z nim odchodzić? Próżno szukać odpowiedzi w akcie oskarżenia na te elementarne pytania.

Akt oskarżenia odczytuję tak, że pan P. zdaniem prokuratury, miał podstawy do obawiania się sytuacji z leżącym na sofie futerałem z bronią palną, obawą nie tylko dla siebie, ale i dla ludzi w biurowcu. Dacie wiarę?! Leży sobie karabin na sofie, zamknięty w futerale, obok człowieka Bogu ducha winnego, posiadającego pozwolenie na broń palną, który regularnie z tym futerałem się tam pojawiał – i nagle lęk wstępuje w faceta, bierze cudzy karabin i w trosce o wszystkich w biurowcu wychodzi. To zdaniem prokuratury jest usprawiedliwione?!

Zdaniem tej samej prokuratury nie jest usprawiedliwiona reakcja strzelca sportowego, który widzi gościa, który (obiektywnie na sprawę patrząc) bez powodu, bez słowa zabiera karabin i zaczyna odchodzić, nie reagując na wezwanie do zaniechania bezprawnego działania. Nie jest usprawiedliwiona, bo zdaniem prokuratury to, że pan P. bez powodu wziął  cudzy karabin nie dawało podstaw do obaw o utratę broni, bo… byli w budynku, bo strzelec sportowy wiedział, że ten co zabrał karabin tam pracuje, bo sygnalizował (???) potrzebę przeniesienia karabinu w bezpieczne miejsce. Ludzie mój intelekt wysiada – przecież pan P. sam przyznał i to jest w akcie oskarżenia wprost napisane w drugim zdaniu uzasadnienia a/o, że P. bez słowa zabrał karabin i zaczął odchodzić, a dopiero po tym zaczęła dalsza dyskusja! To na czym ta sygnalizacja polegała? Nie ma odpowiedzi, bo jej być nie może.

Gdzie jest uczciwe, obiektywne spojrzenie na fakty, do którego nawet prokuratura jest zobowiązana?

Gdzie przyznanie tego elementarnego faktu, że  pan Svidzerski nie stanowił zagrożenia dla siebie, porządku i bezpieczeństwa publicznego? Gdzie przyznanie obiektywnego faktu, że posiadanie broni w futerale nie stwarzało dla nikogo niebezpieczeństwa czy zagrożenia? Gdzie choćby jedno zdanie o tym czy (na 100% tak było) karabin w futerale był rozładowany? Gdzie uznanie faktu, że pan P. nie miał prawa brania w ręce cudzego karabinu? Gdzie przyznanie obiektywnego faktu, że nic nie wskazywało na to, aby ze strony karabinu czy legalnego posiadacza broni palnej istniało jakieś zagrożenie? No gdzie ten elementarny obiektywizm?

Na Boga, przecież patrząc na tą sprawę nawet tylko jednym okiem, to pan Svidzerski był na prawie. Ma pozwolenie na broń, przechowywał broń zgodnie z prawem pod bezpośrednim swoim nadzorem, ktoś bez słowa zabrał karabin i zaczął odchodzić. Co miał robić? Miał  patrzeć jak ktoś odchodzi. Miał godzić się na niezgodne z prawem cudze działanie? Z czego miał wnioskować to, gdzie pan P. karabin zamierzał zanieść?

To jest obiektywna rzeczywistość, a nie tłumaczenie kogoś kto obiektywnie bez powodu wziął cudzy karabin i zaczął się z nim oddalać. Jeżeli pan P. miał lęki związane z widokiem futerału z bronią palną wewnątrz, to powinien być zbadany przez psychiatrę na zlecenie prokuratury. Gdyby wyszło, że rzeczywiście ma coś nie tak w psychice, to jeszcze bym jakoś próbował go zrozumieć i usprawiedliwić, znaleźć wytłumaczenie jego zachowania. Ale jeżeli to zdrowy chłop na umyśle, a pewnie tak jest, to nie mam zamiaru wierzyć w ani jedno słowo tłumaczenia, a w szczególności w to, że się czegoś bał. To się nie trzyma tzw. kupy. Czego konkretnie pan P. się bał, bo w akcie oskarżenia nie napisano nic na ten temat?

Moim zdaniem ten akt oskarżenia jest tyle warty ile jest warty rewolwer Glock – bo i takie określenie w a/o się znalazło.

Ręce mi z opadają, z przerażenia i troski o bezpieczeństwo przestrzegających prawa ludzi w państwie, gdzie takie rzeczy się dzieją na jawie.

Panie Ziobro weź pan nakaż cofnąć ten akt oskarżenia, wstydu oszczędź.

(Pisałem o tej sprawie w kilku wpisach: Zarzut usiłowania zabójstwa dla posiadacza broni palnej – a może przypadek z “cyklu broń ratuje życie”, którego prokurator nie dostrzega?, Pomóżmy Sciopie – strzelcowi, którego źli ludzie chcą wrobić w usiłowanie zabójstwa!, Gdynia, 32-latek oskarżony ws. strzałów oddanych w siedzibie Thomson Reuters – czyli ofiara została oskarżona o przestępstwo, Gdańskiej prokuraturze nie powiodła się próba wpakowania posiadacza broni do kryminału z zarzutem usiłowania zabójstwa.)