Służby państwa nie zapewniły bezpieczeństwa, to nie narzędzie usiłowało zabijać – to wnioski po ataku wariata w polskiej szkole

18-letni sprawca poniedziałkowego ataku w szkole w Brześciu Kujawskim przyznał się do usiłowania zabójstwa wielu osób, bo taki usłyszał zarzut – poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Włocławku Wojciech Fabisiak.

Sprawca, były absolwent szkoły podstawowej w Brześciu Kujawskim, wtargnął do tej szkoły i przy użyciu starej, czarnoprochowej broni oraz materiałów wybuchowych ranił dwie osoby. Jedną z nich była pani zajmująca się obsługą i ona ma rany postrzałowe. Postrzelona została także 11-letnia uczennica. Niezwłocznie po tym został obezwładniony i zatrzymany do dyspozycji prokuratury”– wskazał rzecznik prokuratury.

Prokuratura wie o wcześniejszym leczeniu psychiatrycznym mężczyzny.

“Najprawdopodobniej 1 lipca zeszłego roku w godzinach wieczorowo-nocnych była zgłoszona interwencja o mężczyźnie, który przebywał na terenie przyszkolnym z nożem. Policjanci obsłużyli, czyli załatwili tę interwencję, odizolowali tego mężczyznę i została wezwana karetka pogotowia. Mężczyzna został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym” – powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Bydgoszczy insp. Mirosław Elszkowski.

Rzecznik włocławskiej prokuratury przyznał, że zabójca zmierzał do zabicia wielu osób, więc jego obezwładnienie przez woźnego pracującego w szkole było w jego ocenie kluczową sprawą.

Okazuje się, że wariat-morderca działał przy użyciu broni palnej czarnoprochowej. Na posiadanie takiej broni nie jest wymagane pozwolenie na broń. Jestem pewny, że za jakiś czas ten przypadek będzie wykorzystywany jako dowód na to, że reglamentacja broni palnej czarnoprochowej jest konieczna.

Czy będzie to uzasadniona narracja?

Zacznę od myśli przewodniczej najważniejszych osób w państwie, decydujących o kształcie prawa:

(…) za bezpieczeństwo obywateli odpowiada Państwo. Nie sam obywatel za swoje bezpieczeństwo tylko Państwo i stosowne służby, które to Państwo – Służby Państwowe, które to państwo powołuje.

Okazało się po raz niezliczony, że ta reguła nie obowiązuje w realnym świecie. To tylko utopijne marzenia niektórych odrealnionych polityków, które przynoszą więcej szkody niż pożytku. Dowód: naruszone bezpieczeństwo zostało przywrócone przez woźnego szkoły, cywilnego obywatela, który odważnie przystąpił do interwencji, a jego działanie, jak wskazał prowadzący sprawę prokurator, było kluczowe.

Gdzie były służby państwa? Służby gdy rozgrywały się zdarzenia kluczowe dla życia ofiar niczego jeszcze nie wiedziały, bo wiedzieć nie mogły. Każde gwałtowne przestępstwo ma taki przebieg, że trwa na ogół bardzo krótko i nie można wymagać od policji aby zdążyła interweniować. Interweniować w takim przypadku może wyłącznie świadek przestępstwa lub ofiara.

Dlaczego doszło do tego zdarzenia? Można zapewne napisać na ten temat wiele artykułów, jedno moim zdaniem jest pewne. To nie broń czarnoprochowa sprawiła, że ten obłąkany człowiek poszedł do szkoły zabijać. To jego chory umysł sprawił, że powziął zamiar i przystąpił do jego realizacji, korzystając z tego co znalazł pod ręką. Nie miałby broni czarnoprochowej, wziąłby nóż. Gdyby nie miał noża, wziąłby młotek… i tak można wyliczać w nieskończoność.

Czy wariat-morderca zrealizowałby zamiar gdyby broń czarnoprochowa była reglamentowana? Nie mam co do tego wątpliwości, że prawidłowa odpowiedź powinna być pozytywna. Morderca zabija nie z tego powodu, że ma takie czy inne narzędzie do zabijania, a z tego powodu, że chce zabijać. Morderca narzędzia wykorzystuje takie jakie ma akurat dostępne. To nie z powodu tego, że na broń czarnoprochową nie ma pozwoleń wariat-morderca zabijał.

Obwiniam za ten incydent służby państwa. Nie te, o których wspominał przedstawiciel klasy politycznej, w cytowanej na wstępie myśli przewodniej obecnego rządu. Obwiniam te służby państwa, które lekceważą naturalne prawo obywateli do samoobrony i nie pozwalają realizować w sposób praktyczny tego prawa obywatelom Polski.

Obwiniam o to zdarzenie tzw. klasę polityczną, która tworzonymi przepisami albo przez nietworzenie odpowiednich regulacji, pozwala aby wariat mógł  planować zabijanie wiedząc, że nikogo uzbrojonego z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością nie spotka. W Stanach Zjednoczonych po prawdziwej masakrze szkolnej zamiast ograniczać prawo broni, rozszerza się możliwość jej posiadania i tworzy regulacje pozwalające np. nauczycielom na obronę. Takie rozwiązanie podpowiada zdrowy rozum. Tego domagać się powinniśmy w Polsce.

Obwiniam o to zdarzenie polskich prawodawców, którzy tworzą powszechne przekonanie u przestępców, wariatów i innych wykolejeńców dopuszczających się zbrodni, że tak naprawdę obywatel w Polsce jest bezbronny i niezdolny do zbrojnego odporu wobec napastnika. Przez to przekonanie być może przestępca chętniej atakuje, bo nie ma powodu aby obawiać się uzbrojonej ofiary czy jej opiekuna.

Obwiniam o to zdarzenie tych wszystkich pustych gadułów, którzy zamiast popierać praktyczną realizację naturalnego ludzkiego prawa do posiadania i noszenia broni, chcą nam za wszelką cenę nawet namiastki tego prawa zabronić opowiadając bzdury, że ścisła reglamentacja może podnieść bezpieczeństwo. Reglamentacja prawa do obrony nigdy i nikomu nie dała bezpieczeństwa, reglamentacja prawa do obrony odbiera bezpieczeństwo.

Obwiniam o to zdarzenie tych wszystkich, którzy udowodnili temu wariatowi, że bieganie z nożem za uczniami szkoły tak naprawdę nie sprawdza na niego żadnych konsekwencji, poza miłym pobytem w zakładzie psychiatrycznym. Już wówczas powinien był spotkać się ze stanowczym sprzeciwem całego systemu państwa, a co go spotkało? Bieganie z nożem za kimś czy przypadkiem nie świadczy o usiłowaniu odebrania mu życia? Czy nie powinna już wówczas spotkać tego łobuza zasłużona kara?

Nie obwiniam o to zdarzenie ani jednego przestrzegającego prawa posiadacza broni palnej czarnoprochowej i zwolennika posiadania broni, bo to nie oni włożyli do łapy wariatowi pistolet i nie oni spowodowali, że w chorej głowie narodziła się myśl mordowania. To nie fakt, że broń czarnoprochowa jest bez pozwolenia sprawiło, że wariat poszedł mordować.

Czytałem dzisiaj komentarze, że jako zwolennicy posiadania broni mamy problem, bo użyto broni czarnoprochowej do ataku. Otóż nie mamy żadnego problemu, tylko otrząśnijmy się z poczucia winy jakie chcą na nas włożyć ci co nie liczą się z ludzkim prawem do stanowczego odpierania kryminalnego ataku. To nie prawo do broni napędza morderców, to brak prawa do broni ich rozzuchwala. Gdyby w Polsce było prawo do posiadania i noszenia broni oraz realne prawo do obrony, nawet wariat bałby się iść tam gdzie można ołowiem wyrazić stanowczy sprzeciw wobec przestępczego ataku.

Poprosiłem o komentarz do tego zdarzenia Jarosława Lewandowskiego, eksperta w dziedzinie dostępu do broni palnej. Oto jego komentarz:

Po pierwsze, należy złożyć życzenia szybkiego powrotu do zdrowia poszkodowanym osobom. Sprawca zdarzenia – z tego co wiemy z doniesień agencyjnych – jest chory psychicznie, a dodatkowo mści się za rzeczywiste lub urojone krzywdy doznane od jednej z nauczycielek. Już rok temu próbował atakować osoby w tej samej szkole, wtedy przy pomocy noża. Warto postawić pytanie, co do tej pory robiły służby powołane do ochrony bezpieczeństwa obywateli? Czy zajęły się w jakikolwiek sposób tym człowiekiem, czy monitorowały go?

Teraz ów człowiek użył ogólnie dostępnej pirotechniki i bezpozwoleniowej broni. Mógł użyć dowolnego narzędzia – nie w narzędziu tkwi zatem problem, tylko w człowieku.

Broń dawna rozdzielnego ładowania od stycznia 2004 r. – czyli już piętnaście lat – jest dostępna w wolnej sprzedaży. Od tego czasu odnotowaliśmy dosłownie kilka wypadków z jej użyciem, w tym dwa czy trzy przypadki użycia wypełniające znamiona przestępstwa (w tym to ostatnie). Oczywiście lepiej byłoby, gdyby żadnych takich wypadków nie było w ogóle, ale trzeba uczciwie stwierdzić, że statystycznie są to przypadki nawet nie marginalne, ale wręcz niezauważalne – w czasie wspomnianych piętnastu lat sprzedano dziesiątki tysięcy sztuk takiej broni, a może więcej. Czarny proch, używany w tego typu broni jako materiał miotający, jest powszechnie dostępny w wyrobach pirotechnicznych, które można kupić w co drugim sklepie, kiosku czy osiedlowym bazarku. Broń rozdzielnego ładowania oraz proch w postaci przeznaczonej specjalnie do takiej broni sprzedają wyłącznie koncesjonowane sklepy, wyłącznie osobom pełnoletnim – i żaden sklep nie sprzeda ich osobie wzbudzającej swoim zachowaniem jakiekolwiek podejrzenia (regulują to przepisy ustawy „koncesyjnej”).

Ale zarówno broń, jak i proch, można bez problemów kupić w każdym kraju Unii Europejskiej i legalnie przywieźć do Polski – bo taka broń wszędzie jest dostępna bez pozwoleń.

Podsumowując: polskie przepisy są wystarczająco restrykcyjne, a nawet zbyt restrykcyjne (bardziej, niż w krajach sąsiednich). Zastrzeżenia można za to mieć do prewencyjnej aktywności polskich służb – ale to zupełnie inny temat.

Pamiętajcie proszę o wsparciu Fundacji Trubun.org.pl. Moje możliwości oddziaływania na przestrzeń publiczną, są miarą waszego zaangażowania i wsparcia. Trwa przygotowanie do akcji billboardowej, bez waszego zaangażowania marna to będzie akcja.

Download (PDF, 68KB)

Uzupełnienie. Na stronie wiadomosci.wp.pl znajduje się relacja woźnego, który złapał mordercę-wariata. Jest niezwykle ciekawa, woźny pan Krzysztof opowiada:

Usłyszałem wybuchy i poszedłem sprawdzić, co się stało. Zauważyłem młodego zamaskowanego mężczyznę, kazałem mu się uspokoić, położyć na ziemię. Trzymał w ręku telefon, ale nie wiem, czy nagrywał nim coś. Nie stawiał oporu, posłuchał mnie. Chwilę później po powiadomieniu służb pojawili się policjanci, którzy zabrali mężczyznę.

Wariat-morderca uzbrojony w broń poddał się na polecenie poddania. Prowokacja?  O co w tym wszystkim chodzi? Nie mam pojęcia.